Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

2 godziny temu, Kociołek napisał:

Bo takie drewno jest suche to po pierwsze a po drugie w DS da się palić nawet mokrym drewnem prosto z lasu.

Oto namacalny przykład.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, mikkei napisał:

Drewno scina sie w zimie - widomo dlaczego , a sezonowanie to kilka lat - najlepiej z 3-4 lata.  Bez tego spalanie drewna w MPM to utylizacja - zreszą tak samo jak w piecu na HG

Wreszcie coś konkretnego w temacie.

Sezonowanie drewna trwa wiele miesięcy, dlatego też już teraz warto pomyśleć o przygotowaniu drewna na opał na następną zimę.

Drzewo po ścięciu charakteryzuje się wysoką wilgotnością – zawiera ok. 50-70% wody. Tak wilgotne drewno źle się pali, dymi, a jego wydajność energetyczna jest zdecydowanie mniejsza, dając mniej ciepła dla domu. Dodatkowo mokre drewno powoduje zabrudzenia szyby w kominku, negatywnie wpływając na estetykę wnętrza, a także osadzanie sadzy w kominie, co wiązać się może z częstymi naprawami, a nawet remontem komina.

Drewno na opał powinno mieć maksymalnie ok. 15-20% wody. Oznacza to, że ścięte drewno należy wysuszyć do oczekiwanego poziomu, co trwa najmniej kilka miesięcy, a nawet 1,5 do 2 lat. Zatem im wcześniej zaczniemy przygotowywać drewno opałowe, tym lepiej.

 

drewutnia.jpg

67194000_892917294403528_4886152622123253760_o.jpg

Edytowane przez Szydłowiec

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sezonowanie drewna to podstawa.

Świeżo ścięte drewno składa się aż w połowie z wody. Aby nadawało się do spalenia, wilgotność trzeba obniżyć do 20%. Z różnych względów ludzie tego nie robią – dlatego wędzą swoją okolicę kłębami dymu i smrodu, przerzucają przez piec nawet dwa razy więcej opału niż powinni, walczą ze smołą i śmierdzącą wodą lejącymi się z komina – problemami, które sami sprokurowali.

Jak długo sezonować drewno.

Standardowo mówi się, że sezonowanie drewna polega na trzymaniu go pod dachem przez około dwa lata – co jest przesadą, bo poprawnie przygotowane i składowane drewno wyschnie w kilka miesięcy. Z kolei drewno trzymane w nieprzewiewnym miejscu lub co gorsza w zamkniętych pomieszczeniach nie wyschnie nigdy a nawet zapleśnieje i dodatkowo straci na wartości opałowej.

Kiedy drewno nadaje się do spalenia.

Odpowiednia wilgotność drewna do spalania to 10–20%. To mądrze zwany stan powietrznosuchy, wilgotność jaką osiąga drewno na wolnym powietrzu. Palenie mokrym drewnem to jeden wielki dramat. Ani to przyjemne, ani efektywne, ani bezpieczne, ani tanie. Mokrego drewna zużywasz około dwa razy więcej niż faktycznie potrzebujesz, bo mnóstwo ciepła ze spalania zostaje zmarnowane na odparowanie wody. Jednocześnie zalepiasz sobie komin łatwopalną smołą, która w każdej chwili może się zapalić i obrócić budynek w zgliszcza.

Niestety nie jest łatwo kupić sezonowane drewno jeśli o opale na najbliższą zimę zaczniesz myśleć w październiku. Nawet sprzedawane w marketach drewno rozpałkowe potrafi być totalnie mokre. Dlatego najpewniejsza opcja na zabezpieczenie sobie sezonowanego opału to zakup drewna surowego i samodzielne przesezonowanie.

Obraz może zawierać: jedzenie
 

4.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ostatnia ilustracja pokazuje chyba najwięcej prawdy. Jak łatwo policzyć wcale nie pójdzie dwa razy więcej drewna wilgotnego czy tam niedosuszonego  w porównaniu z suchym. Tylko pod jednym warunkiem. Musi to być spalone w odpowiednim urządzeniu. Mogę się wręcz założyć, że to odpowienie urządzenie uzyska lepszą sprawność na wilgotnym drewnie, niż większość jeszcze do niedawna sprzedawanych kotłów na suchym... Już wiele razy tu wspominałem o sąsiedzie, który w kaflaku pali praktycznie tylko drewnem prosto z lasu i ani to kopci, ani zawala czy w inny sposób niszczy komin... Oczywiście nie polecam robić tego w swoich kociołkach...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

..żeby bylo suche drewno na rozpałke ,to niektórzy w małopolsce (w Krakowie juz palenie drewnem zabronione),suszą go w "szabaśniku".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Szydłowiec napisał:

Oto namacalny przykład.

Jakoś mi nie kopci ani nie smołuje ani nic się nie dzieje nawet na mokrym drewnie.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W szabaśniku vel piekarniku lub duchówce; możesz sobie dosuszyć drewno które zmokło powierzchniowo od deszczu. Zresztą mnie osobiście to nie przeszkadza gdzie suszysz drewno, możesz suszyć nawet w kotle czy kominku. To jest Wasza osobista sprawa. Jest tylko małe ale sprawa może się zakończyć tak jak w Krakowie i okolicach pewnie też.

Pozdrawiam Hermogenes

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szkoda tylko, że Wisła płynie na północ a nie na południe i nie powąchają w Krakowie warszawskich pachnideł... Ciekawe, czy wlepialiby mandaty tak chętnie jak dla spalaczy drewna...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ile lat ludy północy wąchały smocze odchody? Szczególnie te po niestrawionych dziewicach krakowskich. Żart przenośnia brak emo.

Pozdrawiam Hermogenes

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, SONY23 napisał:

Ostatnia ilustracja pokazuje chyba najwięcej prawdy. Jak łatwo policzyć wcale nie pójdzie dwa razy więcej drewna wilgotnego czy tam niedosuszonego  w porównaniu z suchym.

Pójdzie nawet więcej niż 2 razy. Ilustracja ta pokazuje jedynie sprawność urządzenia (wszystkie kotły na paliwa stałe) nie uwzględniając bilansu energetycznego jaki mamy w kotłach dolnego spalania.

 

1 godzinę temu, Kociołek napisał:

Jakoś mi nie kopci ani nie smołuje ani nic się nie dzieje nawet na mokrym drewnie.

Do czasu (awaria kotła lub komina).

 

2 godziny temu, SONY23 napisał:

Już wiele razy tu wspominałem o sąsiedzie, który w kaflaku pali praktycznie tylko drewnem prosto z lasu i ani to kopci, ani zawala czy w inny sposób niszczy komin..

Kocioł a kuchnia to dwie różne konstrukcje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kaflak (kaflok) a kuchnia to dwie różne konstrukcje a " szabaśnik" na Ślasku to bratrura(bratruła)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu ‎2019‎-‎09‎-‎07 o 11:57, Szydłowiec napisał:

Najbardziej wiarygodny jest pomiar analizatorem spalin - LINK.

 

Jak na fazę rozpalania węgla to wyniki widoczne na ekranie testera jeszcze z bidą ujdą, żadnych rewelacji, vide tabela "Względna strata kominowa", autor ZawiJan.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, SONY23 napisał:

Ostatnia ilustracja pokazuje chyba najwięcej prawdy. Jak łatwo policzyć wcale nie pójdzie dwa razy więcej drewna wilgotnego czy tam niedosuszonego  w porównaniu z suchym. Tylko pod jednym warunkiem. Musi to być spalone w odpowiednim urządzeniu. Mogę się wręcz założyć, że to odpowienie urządzenie uzyska lepszą sprawność na wilgotnym drewnie, niż większość jeszcze do niedawna sprzedawanych kotłów na suchym... Już wiele razy tu wspominałem o sąsiedzie, który w kaflaku pali praktycznie tylko drewnem prosto z lasu i ani to kopci, ani zawala czy w inny sposób niszczy komin... Oczywiście nie polecam robić tego w swoich kociołkach...

Wszystko zależy od "odpowiedniego urządzenia" - kaflak ma wszystko w szamocie i tym samym wysoką temperaturę paleniska, a co za tym idzie wilgoć tam pomorze w spalaniu ( ale nie przy rozpalaniu - rozpalamy dobrze suchym a dopiero potem jak będzie dużo żaru dajemy wilgotniejsze).

Przy gaszeniu dużych pożarów dlatego nie gasi się ich wodą bo polewanie wodą ciał  żarzących się o bardzo wysokiej temperaturze żaru (grozi to rozkładem wody na wodór i tlen) - co podsyca palenie. Między innymi taki efekt odwrotny uzyskano przy gaszeniu w Czarnobylu rozżarzonego grafitu wodą. 

W paleniskach o dużej temperaturze wilgoć pomaga a w paleniskach o niskiej temperaturze wilgoć szkodzi.

Dodam tylko że woda w rozkładzie na wodór i tlen - to tego tlenu daje kilka tysięcy razy więcej  ( chyba 5 z tego co pamiętam) niż jest w powietrzu. Tylko odpowiednia temperatura żaru jest potrzebna.

Edytowane przez Piecuch19
  • Zgadzam się 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, JorgusEmh napisał:

suszą go w "szabaśniku".

Na podkarpaciu mówimy brandura

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Panowie a wymyslil ktos patent na to jak klocek lezy przez samym palnikiem i go sobie tak ladnie zapycha ze "szwung" gubi. Moze jakies dystanse z plaskownika czy cos? Bez blachy na ruszcie jeszcze jakos idzie ale z blacha tragedia. Klocek spadnie przy samej przegrodzie i tyle z palenia... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Duck napisał:

Jak na fazę rozpalania węgla to wyniki widoczne na ekranie testera jeszcze z bidą ujdą, żadnych rewelacji, vide tabela "Względna strata kominowa", autor ZawiJan.

Nie węgla tylko drewna (w opisie jest wszystko).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

podstawa to zrobić najpierw grubą wartwe zaru = z drobnicy , na to drobniejsze drewno i na to ostatecznie grube klocki.

Niestety jest czasem tak jak piszesz - jedyna opcja spalenia naprawde grubych klocków to spalanie z domieszka wegla-  innej opcji nie ma - wiem bo spalam dużo takich grubych klocków tylko przerąbanych na pół i wiem jak sie to pali..... a raczej niechce czasami palić .  Z domieszką wegla zawsze spali sie idealnie do zera 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do takich grubych klocków trzeba cały czas dużo powietrza, jak im przymkniesz powietrze to się nie palą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

10cm srednicy zalicza sie jako duzy? 

Niby okraglaki a jednak swoje zatyka

Robi sie frustrujace. No i nie wspomne o dymieniu z komina. 

Najlepsze jest to ze kiedys ze smiecucha sie kopcilo i bylo ok a teraz pusci dyma z MPMa i juz mysli ze cos nie tak

Zaczynami sie udzielac to co wszystkim 

Edytowane przez M-Szpon
  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
30 minut temu, Szydłowiec napisał:

Nie węgla tylko drewna (w opisie jest wszystko).

Dzięki za wyjaśnienie, zapis był "Paliwo-drewno, itd."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, M-Szpon napisał:

Panowie a wymyslil ktos patent na to jak klocek lezy przez samym palnikiem i go sobie tak ladnie zapycha ze "szwung" gubi. Moze jakies dystanse z plaskownika czy cos? Bez blachy na ruszcie jeszcze jakos idzie ale z blacha tragedia. Klocek spadnie przy samej przegrodzie i tyle z palenia... 

Jeśli to pomoże użytkownikom kotłów MPM oraz zmieni stosunek niektórych "guru" do tych kotłów na tym FORUM - rozwiązanie jest banalnie proste. Wystarczy idealnie nad otworem palnika na całej szerokości kotła przymocować (przykleić, itd.) płytkę szamotową grubości 3,2 cm. Rozwiązanie to było stosowane w pierwszych wersjach kotłów MPM DS. Dodatkowo modyfikacja ta daje identyczny efekt co słynna "szczelina" z tego FORUM.

Edytowane przez Szydłowiec

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 minut temu, M-Szpon napisał:

10cm srednicy zalicza sie jako duzy? 

Niby okraglaki a jednak swoje zatyka

10cm to bezproblemowo  gorzej takie po 15cm - takie najlepiej przerącać siekieą na pół i wtedy palą sie jak tralala   - apropos siekier polecam polką firmę CELFAST - mam taką siekierę model za 200zł  -robi sie tym wspaniale - nic sie nie klinuje nawet seki sosny idą jak po maśle,  inna robota jak rzemieślniczymi siekierami 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na jaki klej ten szamot sie klei? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, mikkei napisał:

10cm to bezproblemowo  gorzej takie po 15cm - takie najlepiej przerącać siekieą na pół i wtedy palą sie jak tralala   - apropos siekier polecam polką firmę CELFAST - mam taką siekierę model za 200zł  -robi sie tym wspaniale - nic sie nie klinuje nawet seki sosny idą jak po maśle,  inna robota jak rzemieślniczymi siekierami 

Fiskars też robi dobre siekiery.

Jak 10cm klocki się nie chcą palić to znaczy, że kocioł jest do bani.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, M-Szpon napisał:

Na jaki klej ten szamot sie klei?

Ja kleiłem szamot na tlenek magnezowy ale w kominku, to nie jest reklama.

http://www.artom.com.pl/Promienniki/019.htm

Pozdrawiam Hermogenes

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie



×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.