Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Witam.

 

Jako nowy użytkownik Forum muszę powiedzieć że całkiem zielony w paleniu w kotle na paliwa stałe nie jestem. Było to dwadzieścia lat temu, byłem silny, młody, i pełen zapału. Zdarzyło się dwoje dzieci i trza było dom po dziadkach skolonizować, padło na kociołek na węgiel... Długo nie trwało i przeszedłem na gaz. Teraz jednak ekonomia się do mnie dobrała i rachunki za gaz za poprzednią zimę, i jestem zmuszony spowrotem popalić w piecu węglowym. Mając ograniczony zasób gotówki i czytając te Forum i inne wygooglowane doszedłem do wniosku że lepiej kupić kociołek z rusztem żeliwnym niż wodnym. Tym bardziej że spokojnie wystarcza mi 8 kW. To co kupiłem to mały "górniak".

 

Mój dylemat polega na tym czym w nim palić aby było ekonomicznie i w miarę bez trucia okolicy.

Ze wstydem przyznam się że w tym samym domu paliłem już kiedyś kotłem na węgiel, coś ala~Olsztyn (chyba miał ze 0,8 m2). No i stałopalność miałem max 8-9 godz. i to po zasypaniu pod sam dach orzechem (węglem). Niewiele to wtedy odbiegało od ceny gazu, mając taką możliwość przeszedłem na gaz. Teraz jednak ceny się pozmieniały. Muszę palić tym co mam. Mam gałęzie, trawę, liście, może pozyskam zrębki (ale już trza płacić, tudzierz drewno kawałkowe), no i naturalnie chcę palić węglem, w miarę możliwości w jego najekonomiczniejszej postaci.

 

Uprzedzając ewentualne odpowiedzi muszę zeznać że paprania się przy kominie, piecu, rurach, podszpachlowania, podmurowania, poprawienia producenta się nie boję. Pod koniec działalności starego pieca udawało mi się nawet palić węglem zmieszanym z miałem, dorobiłem nawet do niego sterownik\ termostat który regulował powietrze w popielniku, wywierciłem też dziurkę fi8 ale nirwany nie osiągnęłem .. :) No cóż to już dawne czasy...

 

Dzisiaj mam piecyk który za chwilę ma grzać te moje 60 m2, a tak naprawdę to dwa małe grzejniki 1kW, (kuchnia + łazienka) i dwa większe (dwa pokoje, 2 x ~2kW).

 

Wkleję zaraz zdjęcia żeby było wiadomo o co chodzi. A chodzi o to :

 

1. Czym palić aby nie przepłacić.

2. Co można poprawić.

3. Co można zmienić na lepsze ( górny, dolny, dorobić (kupić, zrobić ewentualnie) podajnik.

4. Jak zmaksymalizować stałopalność producent daje 4h ale to mi się wydaje stanowczo za mało).

5. Mogę go pociąć diaksem i spawnąć coś do niego u kolegi ... :)

 

Zdjęcia (albo raczej materiały producenta ), Prawdziwe wrzucę jak zamontuję..:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ile się płaciło za gaz?

Może warto zainwestować w ocieplenie i dalej grzać gazem (wszak dalej będą Cię doić przez rok pewnie taryfą W-2 lub W-3?)

Sam paliłem miałem- teraz nie polecam teraz nie warto lepiej kupić węgiel na pewno lepiej na tym wyjdziesz sam to przerabiałem.

Co do stałopalności bardziej doświadczeni zalecali mi poczytać forum "ekologiczne spalanie węgla kamiennego"- dużo można się dowiedzieć.

Węglem na pewno będziesz miał dużo taniej (ale to tylko dywagacje laika doświadczeni lepiej ci poradzą)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Żeby wszystko usystematyzować napisz:

  • co to za kocioł - marka - i czy ma miarkownik ciągu, czy dmuchawę (jaka jest pojemność komory spalania) najlepiej jakby podpiąć fotkę lub adres internetowy z jego ofertą
  • gdzie jest usytuowany - piwnica, czy pomieszczenia mieszkalne typu kuchnia lub łazienka
  • czy potrzebna jest Ci stałopalność większa niżwspomniane 8-9 godzin

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak podałeś moc grzejników to fajnie byłoby abyś podał do jakiego metrażu pomieszczeń się to tyczy co pozwoli dobrać odpowiedni kocioł do parametrów instalacji Innymi słowy jaką temperaturę czynnika utrzymywałeś dotychczas?.

Moim zdaniem do tak małego metrażu to warto pozostać przy tym gazie ale trzeba by się przyjrzeć parametrom kotła jak i jego pracy, parametrom instalacji oraz dotychczas ponoszonych kosztach. Dużo to pojęcie względne dla mnie dużo na ogrzewanie to 300zł/mies a dla innego 500zł/mies.

Przed podjęciem decyzji o sposobie ogrzewania warto sporządzić audyt energetyczny (koszt ok 1000zł) co pozwoli na optymalne wykorzystanie energii.

 

Może się okazać że da się sporo obniżyć rachunki zmieniając parametry pracy samego kotła lub jego wymiany na bardziej sprawny model.

Pamiętać należy że do kosztów zmiany sposobu ogrzewania trzeba doliczyć koszt dostosowania instalacji grzewczej, koszt składowania paliwa i wywozu popiołu (bo do lasu chyba tego nie wywieziesz ) itd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam.

Może teraz uda mi się dodać jakieś zdjęcie.

Zakup budżetowy jednak nie bezmyślny. W miarę możliwości chcę w nim paić stale a nie przepalać. Producent zaleca groszek (węgiel) zastanawiam się nad ekogroszkiem (bo suchy z marketu, i w miarę stała jakość, Mam zamiar popalić conajmniej przez ten sezon a jak Bóg pozwoli to kilka następnych. Mam drewna na ogrodzie..., niepokoi mnie tylko mała stałopalność 4h. Wolałbym raczej trochę go przerobić aby pracował jako dolniak.... a może nie powinno być tak źle przy górnopaleniu? Wystarczy mi 8h.

Zastanwiam się też czy dało by się palić miałem po doodaniu wentylatora...

 

Moją decyzję o zakupie tego a nie innego mogę tylko usprawiedliwić ograniczonym zasobem gotówki i chęcią zagospodarowania coraz bardziej zalegającycch gałęźi etc. Jednocześnie kierowałem się możliwością dostosowania do innego sposobu palenia (cokolwiek to znaczy) i kupiłem kociołek z rusztami żeliwnymi (kilka lat paliłem na takim małym węglem, kilka razy koksem i węglem i nic się nie stało ).

 

 

Proszę nie proponiować mi palenia gazem i ocieplania domu styropianem bo sam rozumiem co to są straty ciepła przez ściany. Po prostu zwyczajnie mnie na to nie stać. Jak ma wyglądać energooszczędny dom to wiem.

 

Mam jednak sporo rzeczy do nowej instalacji, nawet jakąś pompkę grundfosa i leszno (obiegowe), powiem jeszcze że wszystko w tym domu robiłem sam, no może za wyjątkiem odbioru kominiarskiego i z gazowni, ale to zwyczajny był haracz...

 

Natomiast wszelką hydraulikę, ogrzewanie, pierd...e z zaprawą i cegłami...., podłączanie wody ze studni, centralne ogrzewanie, gwintowanie, spawanie..... robiłem sam.

 

Elektrykę też, jakby mało ale nie o to chodzi, chciałem tylko przedstawić nieco moją osobę aby szanowni użytkownicy tego jakże zacnego Forum nie pomyśleli sobie że trafił się znowu jakiś dyletant...

 

 

Szczegóły zakupionego piecyka są na dołączonym zdjęciu. Niestety leży nadal w bagażniku (no tak) i nie mam pomocnika do wyciągnięcia jak na razie. Może można w nim co zmienić zanim zamontuję ?

 

Pozdrawiam Forumowiczów.

 

No i to chyba na jedną odpowiedź wystarczy, bo jak się rozpędzę to będzie kilka stron tyle mam pomysłów i marzeń, czekam na opinie i refleksje doświadczonych spalaczy! :)

post-44345-0-18039000-1350941070_thumb.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

świeże gałęzie i liście świetnie będą się spalały w nowym piecu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W tej chwili i przy tych temperaturach popalić można odpadami z ogrodu. Trochę ciepła, a przy okazji porządek w ogrodzie. Przyjemne z pożytecznym.

Ja kupując mój kocioł - typowy miałowiec - kupowałem go z zamysłem, żeby go jak najmniej oglądać. Nie zgodzę się z opinią HANA, że teraz miałem nie warto. Sam palę miałem. Przy temperaturach -5 do -10 jeden zasyp wystarcza mi na dobę. Oznacza to, że rozpalam i dopiero po dobie wracam myśla do palenia. Przy obecnych temperaturach są to niecałe dwie doby. Upierdliwość miału polega na tym, że po wypaleniu trzeba wyrzucić popiół, od nowa zasypać miałem i rozpalić. Poradziłem sobie z tym problemem w sposób połowiczny. Mianowicie jak wiem, że za kilka godzin skończy sie palenie, to szufelkąprzegarniam palący się w kotle miał na jedną stronę, a w powstałą w ten sposób dziurę sypię świeży miał. Chodni o to, żeby nie przykryć nowym miałem palącego się miału. Nie powoduje to wówczas wybuchów powstających gazów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

post-12152-0-15802300-1350980955_thumb.jpg

 

Po wypaleniu całego zasypu, czyścisz ruszta, zasypujesz i odpalasz od góry.

Jak opanujesz takie palenie w kotle to dopiero można pomyśleć o zmianach w kotle czyli eksperymentach.

Edytowane przez emus

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję za szybkie i szczere odpowiedzi :)

 

Byłem na składzie opału i w mojej okolicy miał 590, orzech 730, ....

 

"świeże gałęzie i liście" to mam jak przycinam i grabię, liscie idą na kompost i drobniejsze gałązki też, a to co lezy to ma kilka lat, drewno z drzew owocowych, czasem grubsze, jak nie spalę to w końcu zacznie próchnieć....

 

Zastanawia mnie czy w tak małym piecyku można palić miałem (no to na wypadek jak wreszcie przyjdzie zima) i czy potrzebny jest koniecznie nadmuch. Dodam że te rekordy spalania węgla na miesiąc to miałem przy przemarzających ścianach 20 lat temu (60m2/1tona węgla brr.) teraz nieco ocieplona chałupa i sie trochę polepszyło (ale tylko trochę) bo w ściany sczelinowe pianka poszła pare lat temu dobre. Co nie zmienia faktu że w najlepsze mrozy (-30) to gazu poszło za ponad 700zł/m-c. No ale gaz był na ogrzewanie, gotowanie i cwu.

 

Jak czytam wypowiedzi niektórych użytkowników tego zacnego Forum i sprzedawców opału to słyszę że 2-3 tony na sezon powinny mi wystarczyć, (a kiedyś przecież 1 tona/m-c było mało, czy to wina palenia w piecu przystosowanym raczej do koksu - węglem od dołu ? Faktycznie parę razy udało mi się zasypać dawniej piecyk koksem groszkiem i powiem że rewelacja, pieknie się spalił i grzał tylko dwie wady:

 

1. Takiego opału nie idzie kupić

2. Cena jest zaporowa

 

Dlatego skupiam się na "upierdliwych paliwach" których nie chcą nowobogaccy a ja potrafię spalić ekonomicznie.

 

Wszak jeszcze sprawność fizyczną mam zadowalającą (trza by żony zapytać ) a i na mózg też mi jeszcze alzhaimer nie padł....

 

Mam nadzieję sporo zaoszczędzić spalając "alternatywne paliwa" tym bardziej że piecyk wydaje się mieć znacząco bardziej rozwiniętą powierzchnię odbioru ciepła w stosunku do tego co kiedyś miałem, chociaż gabarytami to może z 1/3 no z izolacją 1/2 większy (a i tak mały brrr... ale czytając te forum i bliźniacze na temat "ekonomiczne spalanie węgla kamiennego...." doszedłem do wniosku że nie należy kupować przewymiarowanego kotła, co zresztą zgadzało by się z tym co mnie dotychczas ogrzewało: gazowy termet 10 kW, po dojściu do temp. max. praca 3 min. z przerwami 3-6-9 min. w zależności od temp. zewnętrznej (termostat pokojowy).

 

Więc dlatego taki a nie inny, mniejszego nie znalazłem, a i tak powierzchnię rusztu ma 1,5 raza większą niż ten co mnie grzał dawno temu jak mnie ściany przemarzały .

 

Niepokoi mnie tylko jak wydłużyć stałopalność tego górniaka aby po rozpaleniu wieczorem, aby rano nie było zimno, czy to w ogóle wykonalne ?

 

Kolega kusi mnie aby domontować wentylator, a ja się zastanawiam nad mieszanką miału z trocinami, ew. dopowietrzeniem badylami wsadzonymi w miał + powietrze wtórne z szyberka nad popielnikiem, ew. rurą wezyra albo namiastką.

 

Cholera, napisałem że mam masę pomysłów niezrealizowanych z poprzedniego palenia w prymitywnym kociołku i teraz nie wiem którą drogą pójść, a opał i tak jakiś w końcu trza będzie kupić...

 

A propos, czy można edytować swoje posty po dodaniu ( i powtórnym zalogowaniu, bo mnie się nie udało) ?

 

Upss... pozdrawiam :wub:

Edytowane przez marcin

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na początek to proponuję go podpiąć do instalacji (oczywiście w układzie otwartym lub poprzez wymiennik płytowy) iu sprawdzić jak faktycznie wygląda to mocowo i jak ze stało palnością być moze nic nie trzeba będzie robić i będzie ok.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak też sobie myślę że powinno być z mocą w miarę ok, jednak dopóki luzem stoi to mogę go ewentualnie wyżej postawić na jakichś klockach przy montażu (cegłach) aby ewentualnie mieć ruch do obniżenia rusztu, popielnik i tak zdaje się nie ma płaszcza wodnego, więc spokojnie o te cztery , pięc centymetrów mógłbym ruszt obniżyć kosztem częstszego wybierania popiołu. Częstsze wybieranie popiołu jest niczym w porównaniu z częstszym rozpalaniem :)

No i to tak sobie wykombinowałem kupując ten piecyk ( że wezmę diaksa, spawarkę, szamotki, rury, wiertarkę... etc i zrobię z niego rakietę ziemia - powietrze, a tak na poważnie: mam pewne doświadzczenie w paleniu choć złe jak czytam, ciekaw tylko jestem ile zyskam na stałopalności zapalając od góry a nie od dołu, że będzie ekonomiczniej to wiem, a długość palenia przy takim samym zasypie ? Widzę tę komorę i nie jest wyższa od starego piecyka, jednak tamten nie miał rozwiniętej powierzchni wymiany ciepła, paliło się max7-8h po zasypaniu pod dach węglem, (1-2h dłużej koksem groszek, ale było cieplej).

Pewnie że więcej powiem na temat po zamontowaniu i popaleniu, widzę jednak że nawet najtańsze kociołki teraz są zrobione nieco "wydajniej" niż za PRL....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co do wycinania wewnątrz kotła spawania itp to z góry odradzam, mam z tym bardzo złe wspomnienia które codziennie mi o sobie przypominają ;)

Teraz jak coś pójdzie nie tak to odstawiam w kąt na "dawcę organów" lub łatam i oddaję za cenę materiału. Co do kątówki to jest to najbardziej znienawidzone narzędzie prze zemnie i do cięcia w 90% używam plazmy.

 

Jeżeli chciałbyś poprawić czystość spalania to na tylnej ścianie zamontuj ekran z prostek szamotowych i już powinno być lepiej. A stałopalnośc jest zwykle podawana z pewnym marginesem błędu (ja w ogóle tego parametru nie podaję albowiem to jest uzależnione od bardzo wielu zmiennych czynników) i zwykle dla mocy nominalnej której raczej nigdy nie wykorzystasz (no chyba ze czekają nas arktyczne warunki - oby nie)

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też się przyłączę do zdania kolegów. W pierwszej kolejności trzeba zdiagnozować problem. Nie będzie to jednak możliwe, skoro kociołek kwitnie sobie w bagażniku auta. Dobrym początkiem będzie poskładanie instalacji do kupy. Zakup groszku. Spróbować wtedy palenia od góry:

http://forum.murator...gla-kamiennego.

Wtedy, jak nie będziesz zadowolony z efektów, będzie można pokombinować. Oczywiście, jak będziesz zadowolony z efektu, to też opisz jak to wygląda. Na razie to wróżenie z fusów, choć na pewno te teoretyczne dywagacje mają swoją wartość.

Edytowane przez bobek310

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak kolego Bobek "węglem nie warto"

miał 590 zł/tona

węgiel 730zł/ tona

różnica 140 zł

jak kogo stać wg. mnie lepiej węglem palić- no ale nie neguję jak kogo stać i zależy jaki komu opał w kotle podpasuje nie u każdego to samo się sprawdzi ..

pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak kolego Bobek "węglem nie warto"

to nie tak. Ja tylko wskazałem inny sposób na rozwiązanie palenia. Są ludzie, którzy pala z miarkownikiem ciągu i białej gorączki dostają, jak słyszą o nadmuchu, są tacy, którzy tylko z zasobnikiem etc. Ja palę miałem i wykazuję zalety tego sposobu palenia. Jak się wczytasz w mój post - ja nie odrzucam, ani nie neguję innych rodzajów opału.

Ponadto dla mnie najistotniejszą cechą kotła miałowego była jego długopalność przy jednym załadunku - u mnie to jest minimum dobę. Ja pracuję i muszę mieć minimum 10-12 godzin palenia bez podkładania.

 

Co natomiast jest najważniejsze dla FireFlame - sam zadecyduje. Dodam jeszcze, że przed ubiegłym sezonem grzewczym udało mi się zakupić u nas w porcie 11,5 tony miału za ok. 3400,00 zł + 400,00 przewóz, co daje 330,00 zł/tonę.

Edytowane przez bobek310

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeżeli chciałbyś poprawić czystość spalania to na tylnej ścianie zamontuj ekran z prostek szamotowych i już powinno być lepiej.

Przemysław czemu ma służyć ten ekran?

Zakup groszku. Spróbować wtedy palenia od góry:

Czy groszek sprawdzi się?. Jest na tyle drobny, że calkowicie odetnie dopływ powietrza z miarkownika do płomienia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy groszek sprawdzi się?. Jest na tyle drobny, że calkowicie odetnie dopływ powietrza z miarkownika do płomienia

Ja kupiłem w tym roku 2t groszku po 600zł/t i 1t orzecha 760zł/t bo obawiałem się o granulację groszku ale niepotrzebnie bo do palenia od góry groszek nadaje się idealnie. Powierze spokojnie przez niego przechodzi i warsta żaru jest bardziej równomierna a do tego różnica w cenie..... :)

Edytowane przez piastun

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Piastun a w jakim piecu ten groszek się tak dobrze pali?. Czy groszek jest różnych granulatów, czy "zawsze" ten sam rozmiar tj. wielkości orzecha włoskiego?, jak jest jego kaloryczność?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam po dłuższej przerwie spowodowanej instalacja w/w kociołka i paleniu w nim aby poznać gdzie ma rogi.

 

No i zapowiada się ciekawie bardzo...

 

Podłączony (własnoręcznie) do istniejącego C.O. akurat w miejscu wcięcia w miedzi więc nauczyłem się lutowac rurki miedziane na porzyczonym palniku i wszystko gra. Myślę że nikt nie zrobił by lepiej (podłączenie do komina też...)

 

Ale do rzeczy: popaliłem w nim (kociołku) już ponad tydzień i mam mieszane uczucia.

Komora zasypowa mogła by być większa, bo choć teraz udaje mi się uzyskać stałopalność

max ~10h

to wszak temperatury na zewnątrz dodatnie a i na kotle też nie więcej niż 50-550C.

No i tu powstaje problem paliwa. Bo o ile producent (jakikolwiek, gdziekolwiek, skądkolwiek by nie był to jednak wyciął z lasera i pospawał do kupy całość i wstawił do marketu za ~1000zł i działa).

zaleca węgiel groszek i pisze o stałopalności 4h, to wydaje się że chodzi mu o moc maksymalną, co zresztą udało mi się przeżyć i był szybki dopust zimnej wody do pieca o w pół do czwartej rano, bo... zacięła się zbyt lekka klapka przy popielniku od powietrza i zamiast palić się przynajmniej osiem godzin z hakiem spaliło się w trzy zagotowując piec.

 

No to by był pierwszy zonk - rozwiązanie - konkretna nakrętka (ciężka) na klapce przy popielniku.

 

Aha, palę na miarkowniku ciągu (REGULUS), wydębiłem w cenie pieca.

 

No i niby fajnie, ale pytanie czym palić i jak palić coraz bardziej dręczące bo sezon za pasem,

a i kupiłem więc w pierwszym dniu jak montowałem kociołek z braku laku w markecie worek EkoGroszku aby czymkolwiek węglopodobnym przepalić, obraziłem się na tańszy czeski i za blisko dwadzieścia złotych kupiłem firmowany przez EKOTRADE.

 

No i masakra, o ile się palił to w porządku, ale to co po nim zostało (odpaliłem od góry) to szok,

- kupa popiołu i kamienia, k a m i e n i a, tudzież trochę rzurzla.

Jak to ma być eko to ja dziękuję. Worek w półtorej doby przy dodatnich temperaturach.

 

Na następny ogień poszło oczywiście to co pod ręką, czyli twarde suche drewno z pewnych sprzętów domowych już niepotrzebnych, ... i tu szok - kupa ciepła, zastanawiam się czy w ogóle nie palić drewnem.

 

No ale przyjdzie zima i mrozy to trzeba opału bardziej długopalnego - lecę kupić trochę tego groszku na próbę na składzie poleconym przez kolegę (chociaż pali orzechem stamtąd).

No i całkiem, całkiem, niebieskie płomyki, powoli grzeje, jak otworzę ręcznie klapke to zaczyna radośnie szumieć piec (620/t).

 

Wada - nie za bardzo można później dosypać po rozpaleniu ale popiołu mało, można co trzy, cztery dni wybierać.

 

Hmm, no to co zrobić.., może inny skład i orzech 2 po 730/t, co tam biorę po południu 100kg na próbę, wrzucam na rozpalony piec, no niby się pali ale już jakoś dziwnie (jakbym gdzieś to już widział, w seksmisji albo gwiezdnych wojnach).

 

OK, rano prawie, nie mogę spać bo trzeba wartę trzymać (przynajmniej przez pierwsze dni aby gada wyczuć z początku przynajmniej)... Idę do pieca k...urcze blade... jak wrzuciłem tak prawie jest tylko że kamień i poiół i nawet intensywne rusztowanie nie wiele pomaga, hmm no kamień poprostu nie chce się palić.

 

Szybki zwrot bez dyskusji na skład i powrót do tego pierwszego groszku, i teraz jestem ciekaw czy można kupić dobry opał ? Bo jak na razie najlepiej sprawdza mi się drewno.

 

A propos, kociołek zdaje się trochę mniej radośnie grzeje bo wydaje się że nieco już (blisko 10 dni) obrósł w sadze, zabiorę się jutro do "odkurzenia" kanałów za górną "rewizją", ale też nasuwa się mnie pytanie czy SADPAL pomaga i w jakim sensie?

 

Nawiązując do tematu jak palić to jednak zrobiłem już mały patent (bezinwestycyjny w zasadzie) poprawiający stałopalność.

 

Polega to na tym że po zasypaniu kotła na noc robię w węglu od strony drzwiczek zasypowych rów marsjański i sypię tam 1,5kg miału i dopiero odpalam drewnem tekturą...

Ano zmuszam w ten sposób powietrze do przepływania po skosie od przodu (dołu) do góry (tyłu) i chyba działa, bo za pierwszym razem miałem stałopalność 6-7h max a teraz 10h, ot co, no i nie wiem co tu by zrobić aby coś polepszyć, aha jak się ostro pali to sporo w komin idzie (na rurze ręki nie położysz, ale na etapie żaru - podtrzymanie, zamknięty miarkownik, powietrze wtórne na minimum, można łapkę na 2-3sek połóżyć.

 

Cieszyć się czy martwić? Sam nie wiem. Myślę że zależy od opału, tylko nie wiem czy do takiego małego piecyka warto kupować grubszy węgiel.

 

A propos, komora spalania ma w zasadzie tyle samo wysokości co powierzchni rusztu, no i bądź mądry... :unsure:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam kup orzech 2 po 730/t i będzie ok

tyle co do opału ,

z paleniem wydaje się że tu popełniasz jakieś błędy ,posiadasz miarkownik i piec się zagotował ? :unsure: , ( nie właściwie ustawiony ?, posiadam taki sam i jest ok , jeszcze się nie zawiesił , udźwig jak pamiętam 1 kg )

poczytaj instrukcję montażu i odpowiedniego wykalibrowania miarkownika , poczytaj troszkę o paleniu od góry , ( może za dużo P. W. ? )

Edytowane przez darecki2308

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam po małej przerwie.

 

Musiałem się oswoić z kociołkiem i sprawdźić co potrafi zrobić (psikusy) na różnych paliwach, począwszy od węgla grubego, poprzez orzech, groszek, eko-groszek, miał, drewno i wreszcie brykiet z drewna.

 

Kociołek chodzi na pompce C.O.

Komin też już sam raz czyściłem po paleniu "alternatywnymi paliwami"

 

Na dzień dziśiejszy palę w nim brykietem z drewna, tj. wg. producenta, i zapachu, z trocin sosnowych, ...brykietem.

 

Powiem że po tych wszystkich perypetiach z węglem nie zamienię tego brykietu na nic innego.

 

Brykiet kupuję po 600 zł/tona, ale jeszcze nie kupiłem więcej niż 700kG/miesiąć.

 

Powiem tyle:

Może palenie węglem byłoby dobre gdyby nie trzy sprawy:

  • cena
  • kaloryczność
  • zawartość popiołu

Niestety, tutaj (mazowieckie) ceny węgla są wywindowane ponad 700-800 zł i królują handlarze sprzedający "fanty" jak kiedyś "turyści" ze wschodu, aby tylko zgarnąć kasę. Dobrego węgla nie sposób kupić.

 

Dlatego skupiłem się na spalaniu brykietu z drewna i powiem że po raz pierwszy jestem zadowolony z paliwa. No może jakby ceny nie podwyższali to by było super.

 

Aha. Domek stary, parterowy ze strychem, niespecjalnie ocieplony (kiedyś wpuszczona pianka krylaminowa w ściany zewnętrzne, szczelinowe), ciągnie przez strop, stare okna i drzwi. ~60m2

 

Nie mówcie mi aby ocieplić, bo to wiem od 20 lat.... ale sytuacja rodzinna....

 

No i teraz poczytałem n/t pieców zgazowujących drewno i zastanawiam się czy nie zamontować w tym moim piecyku jeszcze jednej poziomej przegrody, tym razem w komorze spalania, aby utworzyła dodatkowy labirynt dla spalin, z szamotu, dopalająca gazy ?

:mellow:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kilka fotek z instalowania kotła i podłączania do istniejącej instalacji.

....Nauczyłem się lutować rurki miedźiane i podłączać PEX, wszystko w 30 min.. :)

post-44345-0-87017000-1359072832_thumb.jpg

post-44345-0-44582100-1359072836_thumb.jpg

post-44345-0-87955700-1359072838_thumb.jpg

post-44345-0-57157900-1359072840_thumb.jpg

post-44345-0-02521100-1359072842_thumb.jpg

post-44345-0-98390800-1359072842_thumb.jpg

post-44345-0-78911000-1359072844_thumb.jpg

post-44345-0-86672700-1359072845_thumb.jpg

post-44345-0-58895700-1359072846_thumb.jpg

post-44345-0-78260900-1359072847_thumb.jpg

post-44345-0-89351800-1359072950_thumb.jpg

post-44345-0-70960100-1359072951_thumb.jpg

post-44345-0-46806100-1359072952_thumb.jpg

post-44345-0-73354800-1359072953_thumb.jpg

post-44345-0-40417500-1359072954_thumb.jpg

post-44345-0-14874200-1359072956_thumb.jpg

post-44345-0-22665200-1359072957_thumb.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

:rolleyes: Noi jak tu palić aby nie przepłacić :D ?? Pozdrawiam forumowiczów i dziękuję za wytrwałość. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kolego nie wiem czy ta rura spalinowa, którą masz zainstalowaną to jest bezpieczna rzecz. Raz, że to chyba nie jest żaroodporne a drugie, że ścianki ma cienki i przy jakimś fuknięciu pieca może się to wszysto rozłączyć....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No musze coś napisać żebyś nie wpadł w samozachwyt Ten komin to do poprawki , te rurki to nadają si ę do kozy a nie do pieca CO . Mam nadzieję że rozumiesz zagrożenie a to co zrobiłeś to stan przejściowy .

No widzę że @piastun też nie wytrzymał

Edytowane przez mac65

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie

  • Podobna zawartość

    • Przez sonboten47
      Witam wszystkich Forumowiczów :D Jest to mój pierwszy post na tym forum, aczkolwiek czytam to forum (i wdrażam w życie rozwiązania tu proponowane) od kilku lat. Jestem posiadaczem kotła górnego spalania wyprodukowanego przez lokalnego kotlarza około 20 lat temu. Według słów producenta kocioł ma 2,3 m3 pow. wymiennika ciepła, ogrzewa dom wolnostojący o pow. około 200 m2, rok budowy 1934, nieocieplony. Luksus nie jest, ale jakoś daje radę ;) Zresztą musi, bo nie mam i w najbliższej przyszłości nie będę miał funduszy na wymianę kotła. Staram się zatem ogarniać sytuację za pomocą tego co mam. Rozpalanie od góry praktykuję od około 2 lat, wcześniej paliłem raczej drewnem lecz zdrowie już nie to a i czasu brak na przygotowywanie drewna na opał. Zmodyfikowałem nieco kocioł - pierwotnie nie miał wcale powietrza wtórnego. W tym roku założyłem kierownicę powietrza wtórnego, jak na zdjęciu.
      A teraz do rzeczy. Palę węglem z KWK Wujek 31 MJ i z KWK Marcel 30 MJ. Marcel mi się trochę spieka, Wujek nie. Wypalają się ładnie, Wujek nieco lepiej niż Marcel. Zauważam przy paleniu, że po rozpaleniu i wejściu na temperaturę roboczą (miarkownik ustawiony na 60°C), po jakichś 3-4 godzinach od rozpalenia temperatura zaczyna spadać i osiąga około 25-30° C i na tym poziomie zatrzymuje się przez następne 3-4 godziny, po czym znowu samoistnie zaczyna rosnąć do poziomu około 60 °C i już tak zostaje do końca, tj. do wypalenia się węgla (co następuje po około 14 godz. od rozpalenia - zależnie od temperatur zewnętrznych). Moje zdanie jest takie, że do spadku temperatury dochodzi po tym jak w węglu zostaną spalone frakcje lotne - żar dociera na dno paleniska i tam pozostaje, wszelkie operacje powietrzem pierwotnym według mojej obserwacji nie przynoszą rezultatu. Gdy otwieram górne drzwiczki, to w palenisku jest zupełnie ciemno, jednak w dolnych drzwiczkach jest czerwono od żaru, który jednak nie daje temperatury wystarczającej do ogrzania kotła. Potem jakby żar rozpoczynał  ponowną wędrówkę do góry i wraca również temperatura. Obserwowałem przy tym komin i w czasie gdy trwa spadek temperatury komin dymi, nie tak strasznie jak przy "klasycznym" sposobie palenia, natomiast gdy temperatura "wróci" to dymu nie ma wcale i stojąc na zewnątrz nie  można poznać czy się w piecu pali czy nie.
      Proszę o wyjaśnienie dlaczego tak się dzieje. Nie muszę chyba mówić, że kilkugodzinna przerwa zmniejsza drastycznie komfort cieplny, bo pomieszczenia ledwo co się zaczną nagrzewać po nocnej przerwie to następuje ten paskudny i niewytłumaczalny dla mnie spadek i temperatura nie jest komfortowa - wynosi około 19 °C, dopiero około godz. 16.00 zaczyna rosnąć. Dodam, że czasem, gdy dzień jest mroźny to okres spadku jest krótszy lub wcale nie występuje. Co może być przyczyną? Dodam, że powietrze wtórne jest cały czas otwarte na maksa, jak widać na zdjęciach, jednak trzeba wziąć pod uwagę, że wylot w kierunku paleniska jest dość mały, co starałem się uchwycić na zdjęciu. Powietrze główne jak napisałem chodzi na miarkowniku, przy rozpalaniu odłączam miarkownik żeby zmniejszyć dopływ powietrza głównego, bo widzę po czarnym dymie że miarkownik podczas rozpalania daje za dużo powietrza. Jak kocioł wejdzie na jakieś 40°C to wtedy podłączam łańcuszek od miarkownika do klapki powietrza głównego.
      Proszę o radę, ponieważ po pierwsze marznę prze sporą część dnia, a po drugie fatalnie to wpływa na ekonomikę spalania.
      Pozdrawiam,
      --
      Jędrzej 




    • Przez Dejwww
      Witam.
       
      Mam dość stary piec jak i całą instalację,bo chyba 20 letnią. Niestety nie jestem w stanie powiedzieć jakiego typu to piec, ile kw itd. (ewentualnie mogę podesłać zdjęcie). Dopiero co wyczyszczony komin, jest cug, pali się bardzo ładnie. Problem jest taki, że gdy rozpalę i dorzucę kilka bryłek węgla, momentalnie tak się hajcuje, że zagotowuje się woda, zapowietrzają grzejniki. Muszę wtedy dolewać wodę i odpowietrzać grzejniki. To bardzo kłopotliwe, bo bardzo szybko robi się gorąco, ale nie mogę dorzucić zbyt wiele węgla. Musiałbym praktycznie co godz chodzić dorzucać żeby się nie zagotowało. Ktoś powiedział mi żeby zostawić górne drzwiczki otwarte. I niby faktycznie nie słychać bulgocącej wody a trochę narzuciłem. Dodam jeszcze że mieszkanie ma może z 45 metrów. Mam łącznie 5 grzejników. Proszę o jakieś porady. Czy zamontować jakąś pompkę? Na piecu nawet nie mam termometra.
      Pozdrawiam.
       
      P.S. Temat założyłem w innym wątku przypadkiem, proszę o usunięcie. Przepraszam, zakładam też tu bo zależy mi na czasie...
    • Przez gege1310
      Witam serdecznie.
      Posiadam nowy kocioł sas nwt 17kw ze sterownikiem optima eco 3 + pid (dom nowy jeszcze nieocieplony,powierzchnia ogrzewana ok.240mk).Przeczytałem wszystkie tematy na temat tego kotła jak i palenia w nim.Pierwsze palenie wykonałem z dmuchawą i funkcją pid zalecaną przez producenta,co zauważyłem to:dużo dymu z komina, przy delikatnym otwarciu drzwi zasypowych w piecu pełno dymu ,brak żaru jakby się węgiel kisił.
      2 sposób palenia polegał na paleniu z miarownikiem ciągu metodą kroczącą czyli : na dno trochę węgla orzech przysypany groszkiem na to drzewo (czyli palenie od góry) po wypaleniu węgla został żar który przepchałem do tyły kotła i ponownie zasypałem piec węglem ,
      to co zuważyłem  to : bardzo mała ilość dymu z komina tylko przy rozpalaniu i to co najważniejsze że po otwarciu drzwi zasypowych niema
      wybuchu z pieca ,węgiel się nie kisi tylko pali żywym ogniem i jest żar.Może jednak da się w tym piecu palić bez większych przeróbek typu zatkanie cegłą szamotową górnego przelotu.
      I tu moje pytanie czy przy paleniu na miarowniku ciąg trzeba demontować dmuchawę ?
    • Przez Cragmite
      Witam,
       
      Zima się zbliża wielkimi krokami, a ja stanąłem przed zadaniem wymiany kotła na nowy, gdyż stary niestety (stety?) wyzionął ducha.
       
      Nie znam mocy poprzedniego kotła, był to bardzo stary, żeliwny kocioł górnego spalania. Z pomocą znajomych i internetowych kalkulatorów oszacowałem moc potrzebną na ogrzanie domu na około 15-16 kW. Piec ma służyć do palenia węglem typu orzech i być sterowany mechanicznym miarkownikiem ciągu. Ciąg kominowy jest bardzo dobry, nie znam dokładnej wysokości komina, ale jest baaardzo szeroki (pozostałość po dawnej kuźni).
       
       
      Naczytałem się mnóstwa nieprzychylnych opinii na temat górniaków, więc raczej zdecyduję się na kocioł DS, tylko... nie wiem na jaki.  :(
       
      Cena maksymalna (do której jednak wolałbym się nie zbliżać...) to 4000 zł. Obecnie mam dylemat spośród 3 modeli:
       
      1. KSGW Zgoda (http://czysteogrzewanie.pl/ranking-kotlow/ksgw-zgoda/)
       
      2. MPM DS (http://czysteogrzewanie.pl/ranking-kotlow/mpm-ds/)
       
      3. Dakon DOR (http://czysteogrzewanie.pl/ranking-kotlow/dakon-dor/)
       
      Wiem na razie tyle, że KSGW Zgoda nie ma ceramicznego palnika, co mają pozostałe, a MPM DS nie ma opcji mocy idealnej dla mnie - są albo ciut za mocne (17-19 kW) albo ciut za słabe (12-14 kW).
       
       
      Pomożecie z wyborem? A może doradzicie inny kocioł?
       
      Pozdrawiam!
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.



×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.