Skocz do zawartości

FireFlame

Stały forumowicz
  • Liczba zawartości

    286
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

4 Neutralny

O FireFlame

  • Tytuł
    Doświadczony Forumowicz
  • Urodziny 15.03.1967

O sobie

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    mazowieckie
  • Zainteresowania
    Mowa jest srebrem, a milczenie złotem.

Informacje o ogrzewaniu

  • Co ogrzewam?
    Połowa bliźniaka, ok. 68m2
  • Instalacja
    Budżetowy kocioł węglowy 10kw CO z pompką, przerobiony na dolnopalny
  • Kocioł
    Tradycyjne grzejniki, Bojler z wężownicą 24 kW, bufor 300l równolegle

Ostatnie wizyty

1903 wyświetleń profilu
  1. Nocka minęła. Moja "wytwornica koksu" działa sprawnie. Zasiliłem ją znów dwoma szufelkami węgla, i przepędzam na górnym powietrzu. Co ciekawe sypię ekogroszek, a kocioł produkuje mi gruby rozżażony koks. No takie coś to nie pójdzie w dolniaku . Ale do górniaka malina .... Nie no, duży szacun ! Z mojego kociołka wygrzebałem właśnie sporego kalafiora ... A niech się pali dalej jak chce. Nie chce dolnopalnie, to niech się utylizuje w górniaku. ... Qurde, ani razu nie udało mi się kupić takiego samego węgla co poprzednio. Wszystko co napisano o spalaniu węgla, to prawda. Ale ma zastosowanie TYLKO do tego konkretnego zakupu ...
  2. Ja wolę 23-24 st. i więcej. 24 st. to standart Amerykański. 22 st. to standart Polski. Ciekawe. A moja żona woli 22,7 st , i ani ciut w górę , ani w dół, bo od razu za zimno, albo za gorąco. No i dogódź tu wszystkim. A koksiku się narobiło, że chocho... a co tam jeszcze szufelkę sypnę, i niech sobie spokojnie grzeje ...
  3. No i złapałem lenia dzisiaj ... Zrobiłem z kotła wytwornicę koksu aby wystarczyło do rana, bez rozpalania teraz... Przy okazji chałupę dogrzewam, bo jakiś przymrozek łapie, i ziemniaki, cebulę, kapustę do chałupy schowałem, coby nie przymarzły w skrzyni na tarasie. Miarkownik w drzwiczkach zamknięty (klapka). Palę przez górne drzwiczki, w kotle kupa koksu , na to systematycznie sypię po szufelce węgla, Dmucha powietrze PW przez rozetę w górnych drzwiczkach, leci wszystko w dziurę pod tą jedną wiszącą szamotke pod wymiennikiem, co ją zostawiłem, i huczy jak w palniku, piec fajnie bulka i szumi, dymu nie ma, bo obwąchałem posesję naookoło, a i kopcia nie zobaczyłem. Jeszcze tak ze dwie szufelki w koks zmienię i przestawiam kociołek w normalny tryb pracy. I do rana , znaczy do 12-tej, powinien być spokój. I co ? Można w górniaku palić stale ? Można ! Trzeba tylko sobie zaimprowizować "palnik" na górze wylotu. I postawić obok kotła doświadczonego palacza ... Aha ! Najważniejsze w Tym Sezonie ! Skrzynkę Jabłek z Mojej starej Malinówki też schowałem ! Qurde, nie ma dzisiaj takich smaków. A jakie słodziutko-kwaśne, Malina .. mmm ...
  4. No ja jednak zładem wody bym się nie przejmował. Mam stare grzejniki, o dużej pojemności wodnej, do tego wpięty "bocznikowo" bojler 120 litrów, z konkretną wężownicą (moc wężownicy Galmet określił chyba na 27kW). I zastanawiam się jeszcze nad wpięciem bufora 300 litrów (zbiornik od hydroforu, mam przygarnięty, i czeka na zmiłuj się, na przyda się). W razie końca sezonu grzewczego, mam zawory, zakręcam grzejniki, i grzanie tylko tego bojlera 120 litrów. No ale wtedy to kilka szczapek wystarczy i wrzątek... I cały ten zład wody ładnie stabilizuje temperaturę w CO w sezonie. Jakbym znalazł miejsce na bufor kilka m3, to od razu inwestuję w drewutnię, i kociołek holz-gas, zgazowujący drewno. Wtedy koszty prawie jak przy pompie ciepła ziemnej. I nawet drewno gotowe opłaciło by się "tira" kupić zza wschodniej granicy.
  5. Dobra. Pamiętam jeszcze jedną zimę. -30st. Wejściowe drzwi przemarzają lodem na wylot. Butlą gazową z promiennikiem grzałem parę dni, aby całkiem nie zamarzły. ... @janosh Czy ty aby na pewno wiesz co piszesz : "Mi na razie od początku września poszło niecałe 600 kg. Przy GS-ie w pamiętam w styczniu pękła chyba 4 tonakostki.....Że o drewnie nie wspomnę " Znaczy ile Ci "pęka" obecnie w podajnikowcu na mc. ? Quźwa. Wacham się obecnie między podjnikowcem a gazem, ale wydaje mi się że stówka więcej nie robi wielkiej różnicy. A już mam swoje lata. 20 kg węgla jeszcze jako tako przytaszczę. 25 kg to już za dużo dla mnie ... Bywajcie Chłopaki, Idę się wyspać, nie śpię już ze 40 godzin, z rozterki co się dzieje w PL, narqa !
  6. No chopie ... Mam wrażenie do dzisiaj, że przyłożyłem ręki do ukatrupienia Twojego dawnego kotła. Bo przerobiony na dolniak, nie wytrzymał grzania konkretnego po blachach. Aaale kilkanaście lat pracy, mogło mu gdzieś nagle puścić na spawie. Dobrze że Jesteś zadowolony z nabytku automatycznego kotła, i spalania w nim. Ja jednak czarno widzę te spalanie "ekogroszku" etc. Coraz droższy i gorszy. Którenś z forumowiczuw ze mnie szydził, teraz że skoro koksem można ogrzać mój dom, to pewnie pójdę z torbami. Otóż nie ! Dużo się pozmieniało w mej chałupie jeśli chodzi o ocieplenie. Wtedy kiedy miałem gigantyczne zużycie gazu 12-13 m3 na dobę, miałem zupełnie nieocieplony Dom, i dwójkę 2-3 latków na odchowaniu. I nie ma zmiułj się. Tona węgla na miesiąc, i ma być ciepło. Albo inaczej 12-13 m3 gazu na dobę i ma być 24 st w chałupie przy -12 na dworze ... Oj lepiej aby te mrozy już nie wróciły nigdy. Od tamtej pory dzieciaki z 10 lat uciekły z domu, ja dociepliłem ściany pianką krylaminową, szczelinowe, walnęłem 8 cm styropianu na stropie/strychu i nagle zrobiło się ciepło w chałupie. Jeszcze okna i drzwi wejściowe pozmieniać. Drzwi wejściowe konkretne drugi rok czekają na zamontowanie. Przez COVIDA nie ma komu robić. Spalanie obecnie węgla, to niewiele ponad 500kg/ mc. A i to przeważnie za gorąco, bo ciężko sterować ... Dlatego uporczywie zastanawiam się nad powrotem do GAZ-u ziemnego. To niemożliwe aby nie dało rady ogrzać chałupy 60-70 metrów, stojącej w bliźniaku, za parę stówek. Wpierniczę jeszcze styropianu gdzie się da, i celuję w gaz. Tym bardziej że dach na jesieni naprawiłem, na następne 30 lat. Oj Boziu, daj siły na zamiary ... !
  7. Naszła mnie refleksja. Właściwie to mniej mam roboty, popiołu i prawie zero dymu przy operacjach w piecu niż jak paliłem w nim z przegrodą, w dolniaku. Rusztowanie ? Nie istnieje. Raz zasypany i cwańsko odpalony pod wiszącą szamotką, huczy 1-2 godziny w tym "zaimprowizowanym palniku", dochodzi do docelowej temperatury, rozżarza się wreszcie na górze, i właściwie wtedy zamykam jedne i drugie drzwiczki. Miarkownik właściwie już prawie domknięty. W drzwiczkach zasypowych, dmucha PW nad warstwę węgla aby gazy się dopoalały i grzały ( po kilku godzinach to tam smyrgają niebieskie płomyki, jak przy koksie ). I idzie nawet dosypać po kilkunastu godzinach. Trzeba żar, kupę tego żaru, kupę skoksowanego rozżarzonego węgla przepchnąć do przodu lub do tyłu, i w powstały lej wsypać świeży węgiel. Palenie kroczące... Więcej dymu miałem często jak paliłem w "dolniaku" i popiół zapchał palnik, i nie było ognia ani ciepła, i kopeć kilka godzin. I co dwa dni musiałem czyścić i rozpalać. Teraz widzę że też udaje mi się co dwa dni rozpalać. I jakoś dziwnie czystsze półki wymiennika. Przy dolniaku miałem tam nadmuchane kupę popiołu i sadzy, nawet ze 2-3 szufelki. Teraz pół szufelki sadzy, popiołu, oskrobków i innych, obmiecione z tych półek... To czy warto wogóle bawić się w "dolniak" ? Skoro oszczędności są iluzoryczne ? Co innego gdyby był lepszy opał .... No i chyba deko mniej spalam, bo jednak dopalają się lepiej "zakamienione koksiki" Normalnie historia zatacza koło. Powrót do korzeni. No ale taki towar obecnie sprzedają. O Kant .... potłuc wszelkie usprawnienia. Z pustego i Salomon nie naleje ...
  8. Ktoś tu jeszcze pisał o koksie oprócz ciebie @berthold61 I powiem tak, że z koksem nie miałem żadnych problemów, no może oprócz ceny ... Tyle że był To Koks Groszek ! Ziarna wielkości orzecha włoskiego max. Ani kotła, ani rusztu mi nie topił, grzał jak opętany, ... i nagle zniknął ze składów opałowych. I jak do dzisiaj po zabawie ... Ewentualnie przydawała się odrobina węgla drobnego na rozpałke od góry razem z drewienkami. I zero dymu, maksimum ciepła ... Komuś to przeszkadzało .
  9. Zostawiłem sobie kierownicę PW, w postaci wiszącej u góry kotła szamotki 3-ki z tyłu kotła, bo tam jest wylot do poziomego wymiennika wyżej, zawinięty dwa razy. Zasypany jako górniak cudnie chuczy w tej przegrodzie od początku, i zero dymu od początku do końca palenia, po rozpaleniu w tym wylocie szczapkami drewna 3cm x 18. I jak się później już kotła nie otwiera, i nie dosypuje ... Nie wiem o Co Ci Chodzi ? Mam podawać powietrze przez rurę wydechową ? przez odbyt w kosmos ? Ja nie SPALAM ANI ORZECHA ANI GROSZKU ANI KOKSU, PALĘ TYM CO W MARKETACH JEST, EKOGROSZKIEM ! Nie mam żadnych nieszczelności, etc ! Najlepsza granulacja węgla przewidziana do mojego kotła przez Producenta To Groszek. Na marnych węglach z małych składów opałowych w okolicy wielokrotnie się przejechałem, więc już serdecznie dziękuję za ruletkę nazw bez pokrycia. Powodem przejścia na górne spalanie jest tylko i wyłącznie tragiczna jakość sprzedawanego węgla. I to Tyle i Aż Tyle. Gdybym palił w Dolniaku nadal, to węgiel musi być niskopopiołowy, niespiekający. A to co sprzedają Teraz To Dowolny przemiał aby się paliło w podajnikowcu retortowym. I nieważne ile tam kamienia i żużla. Klient i Tak Musi Być Zadowolony. Bo Samo się Pali "Automatycznie". I niech sobie wynosi co dwa dni 20 kg popiołu z żużlem i kamieniami, i wymienia zawleczki na "ślimaku". Chcę jeszcze powiedzieć tylko tyle że udaje mi się w miarę czysto spalić ten "tyfus co mam" . Problem robi się z dosypaniem, aby dokończyć dobę palenia. Bo nie wystarcza na dobę zasypu. Ale wygląda że nawet lepiej się wszystko dopala w "górniaku" i o połowę mniej popiołu, i wymiennik czystszy niż się spodziewałem. Pozdro.
  10. Qurcze. Po raz pierwszy od lat mam radochę z palenia w kociołku jak rozwaliłem dolnopalną przegrodę. No same zalety : Wstaję o 6 rano, w kociołku prawie pusto i zgasło (w dolniaku by się jeszcze tliło, i wystarczy dorzucić i przerusztować). Z satysfakcją ogromną rozdzieram kolejny worek foliowy, z napisem ekogroszek 26 MJ, 5%popiołu max. I ekologicznie wsypuję do kotła, leci ekologiczny dymek tam gdzie powinien, czyli w kosmos a nie do moich płuc. I jest gitara. Nic to że zamiast sypkiej sadzy i popiołu będę teraz skrobał z wymiennika lejną smołę i raz na miesiąc czyścił komin i rury wydechowe. Ekologia kosztuje ! Napis EKO na worku zobowiązuje ! @berthold61 No i dałeś mi zagwozdkę z tym koksem. Bo faktycznie jest bezproblemowy jak pamiętam. Mam taki skład w okolicy, ze 25 km, trzeba dorzucić na transport. Aaale jeśli to by było te paliwo co onegdaj... to zapłacę nawet te 1300-1400 za tonę. Byle nie za gruby. Ale w razie co to pomieszam trochę z tym szajsem z marketu. Może faktycznie kupić jescze z 0,5 tony ? To by mi załatwiło opał do wiosny ... To co mam skończy się w lutym. Ale cyrk z tym opałem ... @berthold61 Jeszcze do tego koksu. Kiedyś ludzie nie rozumieli tematu, olewali ten opał, bo droższy, bo to nie do pieca a do topienia stali w hucie..., bo żużel, spieki ... Ale jak grzeje ! Dzisiaj wiem że to jest te "błękitne paliwo". Tyle że w PL jak na lekarstwo, ze świeczką szukaj.
  11. @berthold61 Chopie koks to bajka. Kiedyś popalałem ze 25 lat temu. No ale wtedy można go było kupić, koks groszek, na lokalnym składzie opałowym. Teraz już tego składu opałowego nie ma. Teren splanowany koparkami, równiarkami. Będzie duuuża pętla Autobusowa, dla Duuużej Warszawki .... A ludzie, cóż ... "dowolne wpisać" ...
  12. @mikkei Masz trochę racji. Ale tylko trochę. Ja mam mały kociołek. Wejdzie do niego "na wcisk" worek węgla 20-25 kg. To gdzie tu ma się spalić płomieniem ? Po postawieniu przegrody mogę zasypać "pod dach" 10-12 kg węgla. Ale za to pali się czysto, jak jest odpowiedni węgiel ... Orzech 20-80mm jest zdecydowanie za gruby. Cały wsad się rozpala. I wiesza się często. Nieprawdą jest to co piszesz że ekogroszek jest za drobny. Jest bardzo dobry. Pali się głównie przed/w palniku, a nie cały zasyp. Problem jest wtedy gdy jest kiepskiej jakości, zakamieniony, spiekający się etc. I nie pisz że takiego węgla nie ma. Bo Jest. Paliłem takim co po całym zasypie kotła zostawało mi pół garstki popiołu. I jedyny problem jaki wtedy napotkałem to tworzący się " lej krasowy " w węglu w stronę palnika. A palił się i grzał zarąbiście. Na pewno nie był to polski węgiel. Nie wiem czy Kolumbijski, czy Sibugol. Ale takiego bym sobie życzył na co dzień. Wszelkie porady dotyczące dobrego / czystego / ekonomicznego spalania węgla, nie mają najmniejszego sensu w obliczu jakości / typu/ zanieczyszczenia sprzedawanego opału. Szczerze to najmniej problemów mam przy spalaniu drewna. Nie dość że jest czyściej i taniej, to jeszcze ekologicznie, bo paliwo odnawialne. No ale musiał bym mieć ze 2-3 razy większy kociołek / komorę zasypową. I Drewutnię na ogrodzie z zapasem na dwa lata .... @maniek83 Też kombinowałem w kociołku jako GS. Tu raczej ostrożnie z PP. A trochę nadmuchiwać PW. Ale bardzo szybko przerobiłem na DS. I Bajka. Tylko ten opał teraz ... masakra ....
  13. ..... Nocka minęła, i nie widzę tego worka węgla co go wieczorem przytargałem .... .... Aha, wszystko zeżarł piec, kociołek, kopciuszek, śmieciuszek cholerny .... .... Teraz sobie przypomniałem po co mi te walki z przegrodą szamotową, przeróbką na dolniaka były potrzebne do szczęścia .... Spalić 0,5T czy 1T węgla miesięcznie ? Oto jest Pytanie .....~~~~~~ Żnaczy się znów będzie przegroda i dolniak. Ale muszę z czymś mieszać ten węgiel, z trocinami, zrębkami ? Bo skubany po początkowym wypaleniu nie daje płomienia, i ustaje cug kominowy. Kiedyś już trafił mi się taki węgiel orzech. Ze składu opałowego na miejscu. Zwróciłem. Ludzie z płaczem zwracali bo qurcze nie szło spalić. No ale żeby takie coś sypali teraz w worki i do marketu ..., brak dosadnych słów.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.