Skocz do zawartości

FireFlame

Stały forumowicz
  • Liczba zawartości

    263
  • Rejestracja

Reputacja

4 Neutralny

O FireFlame

  • Tytuł
    Doświadczony Forumowicz
  • Urodziny 15.03.1967

O sobie

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    mazowieckie
  • Zainteresowania
    Mowa jest srebrem, a milczenie złotem.

Informacje o ogrzewaniu

  • Co ogrzewam?
    Połowa bliźniaka, ok. 68m2
  • Instalacja
    Budżetowy kocioł węglowy 10kw CO z pompką, przerobiony na dolnopalny
  • Kocioł
    Tradycyjne grzejniki, Bojler z wężownicą 24 kW, bufor 300l równolegle

Ostatnie wizyty

1782 wyświetleń profilu
  1. ~JorgusEmh W reszcie Polski ekogroszek 2x droższy. ~Wello Bufor wodny ciepłej wody c.o. rozwiązuje sprawę grzania z kotła nawet na kilka dni. ~berthold61 Sedno sprawy. Powinno się płacić za wytwarzane ciepło, a nie za wagę kupowanych kopalin.
  2. Przeczytałem Ten cały temat, i nie mogę się powstrzymać od skomentowania że : Nie wystarczy mieć kocioł na ekogroszek automatyczny. Trzeba jeszcze sypać do niego ekogroszek o odpowiedniej jakości / parametrach. Te same problemy z popiołem, temperaturą etc. mam i ja. I czytając te i inne perypetie użytkowników podajnikowców, utwierdzam się w przekonaniu że z gangiem węglowym nie da się wygrać w najbliższych latach. Nikt i nic nie kontroluje, nie sprawdza co tak naprawdę sprzedają Nam wszelakie małe i duże podmioty jako ekogroszek czy węgiel. A tu naprawdę jest już bardzo źle. Każdy myśli że wszystko co czarny węgiel to dobre paliwo. No to by było zbyt uczciwe i proste jak na te czasy, wszak pastowanego kabana już Pawlak prowadzał ... Przez blisko 30 lat palenia przerobiłem już wszystkie węglowe paliwa, na początku węgiel, ale zaraz koks groszek, i ten był super, ale wkrótce zniknął z okolicznych składów opałowych, więc znów węgiel. Próbowałem i miału.., 30 procent z hakiem popiołu, wątpliwy efekt. No to zacząłem kupować najlepszy węgiel, drogi. Znów super było. Ale z każdym sezonem coraz gorzej. Popiół, kamień, szlaka i spieki to pół biedy, bo łatwo hakiem wyciągnąć z popielnika. Ale ostatnie 2-3 lata to już masakra. 3 kubły węgla i z tego kubeł lekkiego pylącego lotnego popiołu. Co osadza się na wymienniku zmniejszając dramatycznie sprawność kotła, powodując większe zużycie opału, tudzież pyląc na pół domu przy przerusztowywaniu czy tym bardziej wybieraniu z popielnika i zatykając komin. Dlatego utwierdzam się w przekonaniu że "podajnikowce" to ślepa uliczka. Bo jesteśmy skazani tylko na dedykowane paliwo, które obecnie jest drogie i coraz droższe. Znacznie lepiej już zainwestować w dobrej klasie dolniaka. Paląc w nim drewnem, przy odpowiednio dużej komorze zasypowej, wrzucimy raz na dobę czubatą skrzynkę drewna w szczapach +/- w zależności od gatunku drewna i zapotrzebowania na moc. Nie obraźcie się posiadacze podajnikowców, ale nie jest to ekonomiczne ogrzewanie ekogroszkiem względem pieniążków wydanych z waszych kieszeni. Chyba że kto ma tę swoją prywatną kopalnię węgla 30MJ/3%popiołu/typ:31.2 czy co tam piszą, albo i nie w DTR kotła. Bo takiego w PL nie ma.
  3. @Aero87 Przegródź ten kociołek z góry na dół, i zrób z niego dolniak, zobaczysz czy ci pasuje takie palenie i czy wystarcza mocy, etc. Palnik sobie możesz podrzeźbić później, i wsunąć w otwór na dole. Tak na szybko jakbyś przegrodził, to możesz cienką szamotkę z tyłu otworu postawić na pionowej ściance kotła, polepszy dopalanie. A tą płomieniówkę/rurę na dole, też można w przyszłości osłonić szamotką, odpowiednio zabudowując wylot ognia. Ja się tylko obawiam że 10-letni kocioł już jest nieźle wyeksploatowany, i ... może długo nie wytrzymać liftingu. Ja tam zresztą obecnie nie mam obecnie żadnego palnika na dole przegrody w moim dolniaku, w obliczu jakości paliw jakimi przychodzi palić, certyfikowanych zresztą... Może inni koledzy się wypowiedzą posiadający kotły z podobnymi do twego wybranego palnika, i podzielą doświadczeniami z grzania.
  4. Nowy rok, nowy opał, nowy tyfus ... Węgla dobrego to już chyba nie kupi. Pamiętam jeszcze jako ~10latek wsadzałem wielką kostkę węgla do pieca kaflowego co stał u dziadków w domu, na resztkę żaru, ledwo wlazła, na dosłownie na pojedyńcze małe ogarki. Zajmowało się, gorąco w chałupie do rana, pół garstki proszkowego popiołu rano na ruszcie i deko żaru. Dzisiaj to przepraszam ale odpady sprzedają. Znów dokupiłem drewna gotowca 2m3, i gdyby nie to drewno to "ten" węgiel by mi nie zagrzał ani się nie spalił, mieszam jedno i drugie. Wszyscy robią co mogą aby zniechęcić do palenia węglem. To ja się dostosuję. Mam coraz więcej zgromadzonego drewna kawałkowego co schnie przykryte, do szczęścia brakuje mi tylko przewymiarowanego "kopciucha" tak ze dwa razy. Spali się i od góry, i od dołu, i pół garstki popiołu zostanie.... I dużo więcej kasy w kieszeni.
  5. @Aero87 Ja bym zrobił tak jak na zdjęciu, szczególnie gdy ma być głównie drewnem palone.
  6. Po co ta kryptoreklama kotłów p2ar ? Sam jestem pod wrażeniem i polecam. Z górnym przedłużonym zasypem idealny do spalania szczap drewna. I co z tego ? Mamy kotły jakie mamy. Idzie o jak najoszczędniejsze spalanie i czyste, w miarę obsługiwane jak najrzadziej. I o odpowiednie modyfikacje w miarę możliwości kociołków które posiadamy, bez trwonienia kasy. A ja polecam zrobić taką przegrodę w górniaku z szamotki tak jak Ja, i cieszyć się bezdymnym spalaniem przez większość miesięcy. Można to nazwać nawet "palnikiem wery" , to jest zwykła dziura na dole, otwór ~25x~15 cm. Taki odwrócony górniak. Nie ma potrzeby robienia wody z mózgu młodym palaczom. Przegroda z cegły szamotowej z góry na dół, na dole wylot spalin - dziura 15x24. Tak dziura ! Ta "dziura" podczas palenia stopniowo się zapycha spiekami, kamieniami z węgla etc. I tworzy "naturalny" palnik który nawet już co kilka dni trzeba "zniszczyć" czyszcząc kociołek z żużla... To nie znaczy że kociołek trzeba rozpalać na nowo. Ja pogrzebaczem przesuwam ogarki, żar, popiół, żużel bliżej drzwiczek, w pustą dziurę "palnika" wsuwam ze dwie trzy szczapki drewna kilkucentymetrowej grubości. Czekam aż się porządnie rozpalą ... W tym czasie cug idzie w komin coraz mocniej, niedopalone wengielki zrzucam na szufelkę i ładuję do popielnika, jednocześnie kolejną szczapkę na palenisko, i trochę węgielka, i szwunk, i cug, i poszło, i węgla pod dach, i spokój na kolejne 8-10-12 godzin, w zależności jaką temperaturę ustawiłem na miarkowniku. Przy 60 st. i tym kiepawym jednak ekogroszku, to jest max 12h i trzeba wrzucić, szturchnąć, bo zdechnie. Ale Nawet wtedy mam na kotle conajmniej 50 st. Lepsiejszy węgiel (może być i orzech) zapewnia mocniejsze grzanie, i dłuższe o kilka godzin.
  7. Ad 1. Taki fajny prostokątny otwór do palenia w kotle dolnopalnym był u moich teściów w latach 60-tych. Zasyp z góry, ogień na dole, kanał ze 70cm tak z 15 x 25. Prawie doba spokoju. Na własne oczy widziałem, wąchałem, zasypywałem, i grzało zarąbiście.
  8. MireQ Mam od iluś ładnych paru lat dolniaka przerobionego z górniaka swoimi rękami. Borykam się z tymi samymi problemami co Ty. Spieki, wieszanie się węgla etc. Rzeźbiłem palniczki na dole cudaczne intensywnie przeglądając pomysły cudowne i abstrakcyjne kształty dziurek "palnika" na Tym zacnym Forum. Po kilku latach prac inventorsko-artystycznych doszedłem do momentu gdzie koło zatoczuło koło ... I odkryłem prawdę znaną od dziesięcioleci, a może dwie ... 1. Lepsze wrogiem dobrego. 2. Nie ma sensu wyważać otwartych dawno drzwi. Ad. pkt. 2 Podziękowałem "palniczkom", teraz mam na dole kotła otwór ~h15 w 22. Dzięki temu tam najmocniej się pali, jest przeważnie zapchany świecącym żarem stale. Węgiel ... hmmm ... Do dolniaka to raczej groszek lub ekogroszek, nie grubszy. Ja od kilku lat palę ekogroszkiem, bo nie sposób dostać groszku w mej okolicy. Wszyscy się wycwanili dzięki "ustawie" i każdy przemiał, odsiew etc. sprzedają jako ekogroszek. Ja też paląc tym "eko" co kilka dni muszę wyczyścić kocioł. Bo spieki, kamienie, żużel. Chłopakom z podajnikowcem pewnie by znów zerwało zawleczkę, u mnie zapycha ruszt. Tak i tak mała przerwa w pracy kotła i czyszczenie.
  9. Kolejny sezon.. Znów kilka "wenglów" przetestowanych. Teraz trafił mi się "ekogrroszek" Szczygłowice..... Tyle że ta kopalnia takich sortów nie wytwarza, pokątny przemiał ? Ale pali się zarąbiście, staram się aby się nie spiekał, prawie zero popiołu. Hmm.... Grzeje dobrze, lepiej niż wszystkie inne na rynku... I pięknie się przerusztowuje, zaraz na czerwono świeci popielnik.
  10. Te *** (otwieracz) się uchowało razem z kamieniem kopalnianym na hałdzie, i teraz takim ciulowym węglem popalam, jak ten łupek jakiś warstwowy. Zabytek odpadowy. Dlatego zakupiłem na próbę od szalonego pilarza z lasu 2m3 drewna mieszanego , podsuszonego z deka z zeszłego roku, na palecie porąbane na 25-28 cm. I w chałupie zrobił się ukrop, kocioł obskrobuję sukcesywnie z czarnego ciulostwa z tego "wungla" i coraz lepiej grzeje, a raptem parę grubszych szczap spaliłem i 70+ st. na kotle. W pokoju sypialnym jest już 24,3 st. dla niepoznaki otwarłem drzwi od chałupy na oścież, coby się żona nie wściekła, bo jej jest za gorąco powyżej 23 st. No chyba przeproszę się z drewnem. 2 m3 mieszanego na palecie za 200 zł...
  11. No to u mnie przy codziennym rozpalaniu dolniaka raz na dobę garść badyli przesuszonych z ogrodu, na rozpałkę, na to dwie nieduże szufelki węgla, 120 l bojler dochodzi w ciągu 30-40 min do 70 st. Odpinam miarkownik z łańcucha, wyłączam pompkę obiegową, i ciepła woda do następnego wieczora. Po drodze dwa konkretne prysznice i zmywanie garów, plus normalne użytkowanie kranów. Przeważnie 0,5 T węgla wystarcz mi tak i na okres przejściowy zima-wiosna do podgrzania domu i cwu, jak i przez resztę sezonu aż do jesieni (uzupełniane badylami z ogrodu które głównie idą na rozpałkę), gdy już trochę trzeba zacząć grzać Dom w chłodniejsze dni. Mam zamiar z powrotem grzać gazem, z tego co pamiętam z rachunków sprzed kilkunastu lat, to opłaty w "lato" za gaz, czyli za samą ciepłą wodę plus gotowanie na kuchni, nie przekraczały 10% zimowego zużycia. I nie szczypaliśmy się z wodą i gazem w lato.... Na dzisiejsze pieniądze to około 80-100zł. P.S. Można by się zastanowić dlaczego w takim razie zrezygnowałem kiedyś z gazu i palę (jeszcze) węglem. Ano dlatego że kilkanaście lat temu i więcej węgiel był znacząco tańszy od opalania gazem, Dzisiaj jednak "węgiel" ma tylko sentymentalne znaczenie, nie ma nic wspólnego z dawniejszą jakością i kalorycznością. Ceny gazu, pelletu, węgla niewiele się różnią w przeliczeniu na "kaloryczność". Najlepiej w tym zestawieniu wychodzi biomasa sucha/ zrębka czy drewno kawałkowe spalane w kotłach zgazowujących, tyle że takich kotłów jak narazie brak na kieszeń polaka.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.