Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Nikt nie traktuje Cię jak lamera ...... przede wszystkim popraw instalację ............ siedzisz na bombie czy to do Ciebie nie dociera ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zamiast wymyślać usprawnienia kotła zrób:

 

- prawidłowe podłączenie kotła do komina - ten czopuch z blachy 0,6 to śmiech na sali, dodatkowo przejściówka z kwadratowego czopucha na okrągly wykonana z folii alu. Strach jak się sadza zapali.

- brak prawidłowego podłączenia do NW, inne duperele jak filtry ew ZR

- nie wymyślaj dodatkowego usprawnienia kotła zanim nie usuniesz tych błędów

- oszczędności mają krótkie nóżki ale mogą spowodować wielkie kłopoty dla posiadacza takiej instalacji,

- na forum doradzamy jak wykonać instalację poprawnie, stąd kilka postów od kolegów którzy są raczej przerażeni tym co robisz, nie śmieją się ciebie tylko przestrzegają lub próbują uświadomić ci gdzie robisz błędy.

 

Pozdr.

-

  • Zgadzam się 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zamiast wymyślać usprawnienia kotła zrób:

 

- prawidłowe podłączenie kotła do komina - ten czopuch z blachy 0,6 to śmiech na sali, dodatkowo przejściówka z kwadratowego czopucha na okrągly wykonana z folii alu. Strach jak się sadza zapali.

- brak prawidłowego podłączenia do NW, inne duperele jak filtry ew ZR

- nie wymyślaj dodatkowego usprawnienia kotła zanim nie usuniesz tych błędów

- oszczędności mają krótkie nóżki ale mogą spowodować wielkie kłopoty dla posiadacza takiej instalacji,

- na forum doradzamy jak wykonać instalację poprawnie, stąd kilka postów od kolegów którzy są raczej przerażeni tym co robisz, nie śmieją się ciebie tylko przestrzegają lub próbują uświadomić ci gdzie robisz błędy.

 

Pozdr.

-

 

Ad 1. Podłączenie do komina jest przy czopuchu uszczelnione "Silikonem Wysokotemperaturowym 1200 st C, Folia jest jakby chciało się rozszczelnić. Mocowanie rur jest przemyślane, nie mogą wyskoczyć, jedyne miejsce gdzie mogłyby wyskoczyć to czopuch, ale tam właśnie przewierciłem czopuch i zamocowałem stalowymi nitami.

 

Nie wiem co to jest:

"brak prawidłowego podłączenia do NW, inne duperele jak filtry ew ZR"

 

P.S.

"Producent" tego kotła nie podał "WTE" systemu kominowego. W polskich sklepach brak kwadratowych rur, chociaż kotły z takim wylotem spalin są sprzedawane. Notabene , Kotły o takiej albo nawet większej mocy stoją w Marketach, ludzie je kupują i mają wylot spalin o k r ą g ł y 120mm.

Edytowane przez FireFlame

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chcecie wierzyć lub nie ale na system kominowy/ciąg/nagrzewanie rury nie mogę narzekać. Często jest tak że przy spokojnym spalaniu (po ustabilizowaniu się temperatury) mogę spokojnie położyć rękę na tej rurze do komina. Tak jak pisałem wcześniej, robię nowy wylot spalin z blachy 3-ki z wyczystką przy czopuchu. Dajmy temu spokój. Pozdrawiam. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Półka jednorazowa bo ... z przyciętej płyty na wymiar ok. 2/3 głębokości komory załadowczej, półka z surowca drewnianego 22mm. :D

Kolega pytasz się o jakąś półke szmotową, a potem piszesz coś o drewnie?!

 

Jeśli masz taki piec jak na zamieszczonym rysunku to masz zwykłego górniaka. Pomijając sposób w jaki chciałbyś zamontować tą półke szamtowoą nad zasypem widze pewien problem, jest duża szansa że PW będzie się pakowało od razi do twojego nowego wymiennika pomijając natlenianie twojego zasypu. Przez to będziesz miał wychładzany wymiennik powietrzem, które nie będzie brało udziału w spalaniu. Na sąsiednim forum ludziska mieli z tym spore problemy i dlatego też wymyślono KPW, która to kieruje powietrze wprost w zasyp.

 

Ps. wracając do opinii dotyczących poprawek to poświęć te parę złotych i zrób to tak jak koledzy radzą. To, że w pewnej fazie palenia dotykać rury spalinowej nie powinno uśpić twojej czujności. Poczytaj sobie o ludziach, którym rury spalnowe świeciły się od temperatury i zastanów się co w takiej sytuacji gdyby nie daj Boże Ciebie spotkała mogłoby się stać. W takiej rurce jak ty masz zbiera się pewnie sporo sadzy, która to w pewnych warunkach może się zapalić.

 

pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kolega pytasz się o jakąś półke szmotową, a potem piszesz coś o drewnie?!

 

Jeśli masz taki piec jak na zamieszczonym rysunku to masz zwykłego górniaka. Pomijając sposób w jaki chciałbyś zamontować tą półke szamtowoą nad zasypem widze pewien problem, jest duża szansa że PW będzie się pakowało od razi do twojego nowego wymiennika pomijając natlenianie twojego zasypu. Przez to będziesz miał wychładzany wymiennik powietrzem, które nie będzie brało udziału w spalaniu. Na sąsiednim forum ludziska mieli z tym spore problemy i dlatego też wymyślono KPW, która to kieruje powietrze wprost w zasyp

pozdrawiam

 

No i mam takiego zwykłego górniaka jak na rys., trudno w nim osiągnąć temp. wyższe niż 60-70 st. nawet na węglu, bo za szybko są studzone spaliny ze względu właśnie na niezbyt dużą komorę spalania. Oczywiście jak się postaram to można, ale wtedy..: zasyp prawie cały lub cały, siedzenie przy piecu, 50 kg węgla na dobę i voila! mam 8-10kW ze specyfikacji producenta i 85-90 st. No to..to nie ma sensu. Naprawdę ciężko kupić dobry węgiel w regionie gdzie mieszkam, (właściwie to znam tylko z opowieści że taki istnieje za 880~900 za tonę, i pamiętam antracyt jak babcia s.p. kupowała, teraz to lipa, towary zastępcze, nawet ekogroszki). Dlatego po testach węgla kilku renomowanych składów, zainteresowałem się paleniem w tym skądinnąd małym kociołku brykietem z drewna( porównywałem kaloryczność paliw, wilgotność, sposób spalania, skutki uboczne, etc, wujek google wszystko wie..). Po próbach wyszło że alternatywą cenową i "kaloryczną" jest dla węgla kamiennego, właśnie brykiet z drewna. Notabene, palę brykietem z drewna iglastego, który stoi na szczycie kaloryczności brykietów z drewna. Kto myśli że dębowy lepszy, niech sprawdzi informacje o kaloryczności brykietu... Plasuje się w rankingu kaloryczności na niżych poziomach kaloryczności węgla (20~21MJ). No tak, tylko że na węglu wcale nie miałem więcej ciepła, za to drożej i kupa popiołu codziennie. Tu mam kubełek popiołu koło pieca, spaliłem już chyba z 0.5 tony brykietu i dopiero ma górkę (kubełek ~12l.)

 

Tak wiec palę brykietem z drewna, okazjonalnie drewnem, jako uzupełnienie. Węgla więcej nie kupię. Za cenę 1t. węgla mam 1,5t brykietu z drewna o porównywalnej wartości opałowej w stosunku do masy opału (1t vs. 1.5t.).

 

Dlatego też chcę za wszelką cenę ograniczyć odkładanie się smoły w kotle.

Nie znaczy to że na węglu mniej mi się odkładało, wręcz przeciwnie- więcej, na dodatek miałem zasypane półki "wymiennika ciepła" popiołem z rusztowania i czyszczenia. Przy brykiecie w zasadzie rusztowania prawie brak, bo wypala się do cna, i popiól przelatuje sam przez ruszta, a na przedwiośnie trafi na ogród....

 

Najczęściej palę od góry, codziennie czyszczę piec...

Codziennie też piec zarasta....

Żebym nie wiem co robił...

Powietrze wtórne mam zwykle ustawione na "minimum fabryczne" i na takim ustawieniu kocioł utrzymuje 50~55st., miarkownik tylko doregulowuje do 60st lub otwiera jak się kończy opał.

Na brykiecie mam 8h stałopalności przy załadowaniu paczki 10kg+2szt i temp. ~60st. Ostatnio skusiłem kolegę na palenie brykietem bo skarżył się że strasznie ch...y węgiel kupił, ma podobny górniak, jeden tylko kanał wymiennika ciepła, wrzuca 6-7 kostek brykietu i w domu sauna, no ale mniej grzejników ... :)

 

Tak jak mam teraz, to i tak PW przelatuje nad opałem wprost do wymiennika i dopiero tam trochę się miesza z spalinami.

Chodzi o to aby je zmieszać z gazami spalinowymi (spalającymi się z powietrza z miarkownika, a więc zawsze za mało tlenu), i dopiero dopalić w wyższej temperaturze skoro jeszcze spaliny nie wystygły.. :unsure:

 

Ot i cała filozofia, szamotkę bym "przewiercił" i zamocował na "haczyki" z pręta stalowego fi5 do wymiennika (poziomej półki). Jak się przepali zrobię nowe. Tak jak na ostatnim rysunku, mniej więcej. Wiem że w piecach "Zębiec" była taka przesuwana blacha nad paleniskiem". Kumpel palił bez tej blachy bo nie wiedział doczego służy. Jak mu powiedziałem to sie zdziwił o ile mocniej grzeje i mniej pali... No ale ja nie mam takiego "Zębca". :D

 

Pozdrawiam "piastun" i wszystkich aktywnych forumowiczów.

Czekam na opinie.

 

P.S.

Właśnie pewnie by się przydała kierownica PW. nawet w obecnym stanie kusi mnie ją dodać, bo ułatwiła by 'rozdmuchiwanie żaru' tj. uzyskanie wyższej temp. spalania, tak mi się wydaje...

Edytowane przez FireFlame

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ad 1. Podłączenie do komina jest przy czopuchu uszczelnione "Silikonem Wysokotemperaturowym 1200 st C, Folia jest jakby chciało się rozszczelnić. Mocowanie rur jest przemyślane, nie mogą wyskoczyć, jedyne miejsce gdzie mogłyby wyskoczyć to czopuch, ale tam właśnie przewierciłem czopuch i zamocowałem stalowymi nitami.

 

Nie wiem co to jest:

"brak prawidłowego podłączenia do NW, inne duperele jak filtry ew ZR"

 

P.S.

"Producent" tego kotła nie podał "WTE" systemu kominowego. W polskich sklepach brak kwadratowych rur, chociaż kotły z takim wylotem spalin są sprzedawane. Notabene , Kotły o takiej albo nawet większej mocy stoją w Marketach, ludzie je kupują i mają wylot spalin o k r ą g ł y 120mm.

 

Witam i po pierwszym sezonie rura do wymiany ale jak wolisz :)

z pewnością spaliny by się tak szybko nie studziły :)

gdybyś rurę ocieplił ale za to cieplej w piwnicy:)

jak już kolega wspomniał na pierwszym miejscu zmień podłączenia kociołka na prawidłowe

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Skupiłem się na dodatkowej półce 'wymiennika'.

 

Im bardziej profesjonalnie staram się ją wykonać i zawieśić, to mam coraz gorsze osiągi.

Najlepsze były pierwsze testy na prowizorycznych wieszakach, 'połka z szamotki', dwa druty-haczyki do wymiennika, spalanie jak w kotle zgazowującym prawie, sadza zaczęła odłazić, niebieskie płomyki. temp. zamiast 60... to ..70...

.

Obecnie stalowe blachy nie dają efektu 'dopalania'.

Sam już nie wiem czy 'szamotka' jest jakimś cudownym katalizatorem spalania?

 

Wpakowałem się w blachy (3 mm) bo nie chciałem tyle tracić z wys. komory spalania (najcieńsza szamotka w mojej okolicy to 3 cm).

 

Magia czy co ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co do rury dymowej to niestety trzeba poprawić,a najlepiej robić od razu dobrze .Zawór bezpieczeństwa jak najbliżej kotła wg mnie nawet przy instalacji otwartej. Filterki itp nie zabezpieczają instalacji ,tylko pompę a przy zapchaniu stwarzają więcej zagrożenia niż bez nich.Ale" łatwo kopać leżącego" trudniej schylić się i podać mu rękę.

W sprawie półki poziomej to niestety szamot czy wermikulit utrzymuje wyższą temp.a ta jest niezbędna do dobrego dopalenia gazów .Najlepiej ,żeby półka z obuch stron była wyłożona ceramiką. Na twoim rys. jest tylko z jednej strony.Jeżeli masz miejsce osłoń pierwszą przegrodę wodną też jakimś cienkim wermikulitem, dodaj po całej szerokości PW i próba.Przy drewnie mało PG lub wcale i powinno wszystko zadziałać poprawnie.Dodam PW najlepiej w miejscu załamania płomieni o półkę szamotową.Jeżeli się na to zdecydujesz dopracujemy resztę i musisz się spieszyć bo wiosna tuż,tuż.

pozdrowienia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"Co do rury dymowej" ... "bo wiosna" ...

 

Dzięki za odzew. Szamot będzie na pewno. Może nawet wyjdzie z tego dolniak, górno-dolniak, testy pokażą (głównie chodzi o oszczędność paliwa).

 

Wiosny jakoś nie widzę, choć uparcie wypatruję, a i na wiosnę też kociołek potrzebny do taniego grzania CWU. :rolleyes:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No i mam niespodziankę, a już tyle wagonów spalone...

 

Zakupiłem na oddalonym składzie węgla 0,5 tony (aby się nie przejechać za mocno) węgla kalibru "orzech" z kopalni Piast podobno, bo autoryzowany..., bezpośredni..., itp.

 

Pierwsze parenaście godzin "klęłem jak szewc", bo w kotle zaczęły się gromadzić jakby "kamienie".

No ale z upływem czasu i rusztowań (coby kamienie się odpopieliły i chciały spalić), okazuje się że mam jakiś koksujący węgiel...., ho..era, żebym znalazł taki na początku zimy. Co prawda na początku niemiłosiernie kopci, ale też smoły z niego nie ma tylko sadza, za to dwa razy mniej go wrzucam niż te "węgle" z początku zimy, kosztem częstego "grzebania" w kotle. W zasadzie stałopalność zbliżyła się do 10 godzin. trudno zresztą mówić o stałopalności, bo bez rusztowania, grzebania, kocioł pomału przygasa z upływem godzin. najlepsze jest to że po 10 godzinach miałem jeszcze temperaturę na kotle 45 stopni (z 65 na początku) i bzdziło się w środku na tyle że dwa drewienka i parę węgielków wystarczyło aby w kilkanaście minut rozbujać kocioł do pracy (no i w tym momencie grzebanie,rusztowanie).

 

No i bądź tu mądry jak palić i czym palić... Trochę mi się zaczął węgiel podobać na powrót.

Pamiętam że kiedyś, dawno temu..., popalałem koksem groszkiem i to był lux opał.

 

No niestety dzisiaj są ceny zaporowe na koks, bo i podobno węgla na koks w kraju nie ma i trza go importować.

 

No to co w takim razie się wykopuje na handel w kraju?

 

Ja tu widzę tylko rozwiązanie typu podajnik "szufladowy" do kotła na wszystko; tj. miał, flot, węgiel, zrębka, trociny, torf, w. brunatny, pelet, mielone opony, plastik, itd + sprytne sterowanie nadmuchem u dołu i nad wsadem. Najlepiej jakby się bezdymnie dało spalić jeszcze skoszoną trawę i zeszłoroczne liście.

 

Wiosna idzie.

 

Pozdrawiam Forumowiczów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

 

Ja tu widzę tylko rozwiązanie typu podajnik "szufladowy" do kotła na wszystko; mielone opony, plastik, itd

 

Pozdrawiam Forumowiczów.

 

 

Nie pisz takich bzdur bo jeszcze jest ktoś w stanie w to uwierzyć, na opony, plastik jest kosz na śmieci a nie kocioł. Pomyśl o innych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zupełnie nie mam zamiaru myśleć o innych bo inni o mnie też nie myślą.

Co do spalania materiałów organicznych, czy to węgiel, drewno, opony, plastik ..itd.. należy spalać w wysokiej temperaturze (~1800+), przy dostatecznej ilości tlenu, i w czasie zapewniającym całkowite spalanie.

Takie warunki zapewnia np.: stary, poczciwy piec kaflowy.

 

Reprezentujesz jakieś lobby energetyczne ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sorry ale nie mogę się powstrzymać. 1800*C? czy F bo jak Celsjusza to chyba trochę przesadziłeś ;)

Druga niezgodność to to że plastik nie jest organiczny tylko syntetyczny a z gumą to można polemizować (mnie akurat ona nie przeszkadza ) ale tak jak piszesz temp w palenisku musi być powyżej 900*C.

Jako ciekawostkę podam że przy podciśnieniu 1atm to możesz nawet gnojem/kompostem palić ale jak uzyskać takie podciśnienie :) w warunkach domowych

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Jako ciekawostkę podam że przy podciśnieniu 1atm to możesz nawet gnojem/kompostem palić

 

 

co było by ciekawym rozwiązaniem :D :D i jak szaleć to szaleć :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No i człowiek uczy się przez całe życie.

 

Wczoraj miałem doświadczenie z kotłem które mogło zmienić moje życie ...

 

I wcale nie chodzi o sposób podłączenia kotła itd...

 

Raczej, tak jak w tytule tematu: "Kocioł Zasypowy - Górniak - 8 Kw Jak Palić, Czym Palić"

 

Na szczęście nic się w końcu nie stało, ale to też dzięki mojej "zimnej krwi" i "doświadczeniu w temacie palenia w kotle na paliwo stałe."

 

PISZĘ TO KU PRZESTRODZE INNYCH !:

 

Niby zwykły mały górniak 10kW max, alee... jak na resztę żaru na ruszcie wsypiesz trzy garście orzechów włoskich zebranych z własnego ogrodu, bo larwy się jakieś zalęgły..., to co się stanie ?

 

No fajnie zacznie grzać, jakbyś nasypał koksu jakiegoś łatwopalnego.

 

A co się stanie jak wrzucisz resztę .orzechów z robakami, czyli całą reklamówkę, tak jak ja ?

 

Ja mam stary dom i mocny komin, podłączenia od pieca do komina wytrzymały, jednak w międzyczasie musiałem szybko tłumić ogień wodą, bo komin chyba by się stopił.

 

Niestety do końca nie stłumiłem (błąd), bo nie sądziłem że ma aż tyle energii w sobie.

 

Później to już były tylko strzały, (wszelkie powietrze odcięte a temperatura rosła).

 

Z popielnika na trzy metry, przez powietrze wtórne tak samo, no i oczywiście w komin.

 

Przytomnie pozamykałem wszelkie powietrze, bo każda próba uchylenia drzwiczek, czy uchylenia powietrza wtórnego kończyła się strzałem, tak konkretnym, że w całej "kotłowni" było siwo od dymu i popiołu.

 

_Po 3 godzinach udało mi się bezpiecznie rozbujać kocioł, dosypując węgla szufelkę (aby płomień był w końcu) i jakoś się uspokoiło, bo wsad orzechowy już prawie (PRAWIE !) odgazował.

 

No i zaraz wtedy osiągnęłem 70 st. w 5 min od 45. Nieźle co ? (resztki niedopalonych orzechów).

 

Do dzisiaj mam taki cug w kominie jakiego nie pamniętają "najstarsi górale"

 

A komin czyściłem kilka razy w ostatnich miesiącach osobiście, przyłącze dymowe od pieca do komina, też conajmniej 3 razy.

 

Reasumując.

Jak masz mocne nerwy, mocny komin, grubą skórę, siły do sprzątania, wrzucaj orzechy (włoskie przetestowałem) do kotła, lepiej podziałają niż: sadpal, kominiarz, wycior, czasem może być tylko potrzebny kapitalny remont domu.

:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też metoda :D

pozdr.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też metoda :D

pozdr.

 

Się działo naprwdę, byłem w strachu.... :D

 

Nie róbcie tego w domu, ale... fajny był płomień z tych orzechów, czyściutki, biały wręcz,, taka burza ognia co wszystko spala, brr..., strach się nie bać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W zeszłym roku spaliłem prawie 2 worki starych orzechów i obeszło się bez artylerii ;) choć temperaturę daje dość fajną.

Moim zdaniem to ciekawa alternatywa dla węgla jednak orzechy lepiej zjeść a palić łupiną, podobnie palą się pestki jednak zawierają dużo chlorków i siarki

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O podobnej historii opowiadał mi brat. Kumpel pali pestkami wiśni w kotle ze ślimakiem no i dał mu na próbe chyba worek. On dał staremu :P i zaczęło się. Ojciec zasypał żar z węgla tymi pestkami i podobno z komina szedł ogień jak z silnika odrzutowego :).

 

a propo pestek czy macie jakieś miejsca gdzie można kupić np. posuszone pestki wiśni, śliwki, łupiny orzechów itp?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

macie jakieś miejsca gdzie można kupić np. posuszone pestki wiśni, śliwki, łupiny orzechów itp?

zaczniesz gromadzić opał na przyszły sezon ? ;) :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

z kompotu tyle się nie nazbiera :) ale podobno można po przetwórniach takie wynalazki kupić. Jak testowałem woreczek pestek wiśni to muszę przyznać, że ma to moc (oczywiście suche) więc do rozpalki od góry by były jak znalazł.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam dylemat z ciepłą wodą poza sezonem grzewczym. Tzn. kociołek jaki posiadam, mam jak w w/w temacie + zasobnik ciepłej wody 120 l. z wężownicą spiralną (20-25kW, nie chce mi się schylać do ukrytej tabliczki znamionowej) firmy Galmet, spisują się znakomicie do celu nagrzania wody do celów użytkowych, mycia etc. Pół godziny od rozpalenia w kotle patykami + grubsze szczapy za pare minut i mam 70-80 st. na kotle i zasobniku w zasadzie też, bo ten ze względu na 3-4x większą moc wężownicy idzie prawie z biegiem pieca.

No i tu jest problem bo zasobnik naładowany (120l.) a w kotle opał... :wacko:

Mam nieużywany zbiornik luzem stojący piętro niżej w piwnicy o pojemności 300l., od hydroforu, tudzież, wolną pompkę "C.O." i kilkanaście metrów "pexa" pozostałe po instalacji.

Zastanawiam się, czy nie dało by się tego jakoś sensownie połączyć, aby uzyskać bufor ciepłej wody, razem 420 l. ?

Wtedy rozpalał bym raz na dwa-trzy dni pewnie, i spokój. Oczywiście poszła by izolacja termiczna na ten zbiornik hydroforowy.

Tylko jak to ciepło z wymiennika "Galmet 120l." sprzęgnąć z tym zbiornikiem piętro niżej?

Wiem że nagrzewało by się wolniej, ale też pozwoliło by to na dopalenie drewna do końca, zamiast grzania komina. Narzucił bym do oporu i 420l gorącej wody....

Mam różne pomysły, ale wolałbym zasięgnąć opini forumowiczów, może ktoś coś takiego popełnił, albo zna dobre rozwiązanie ...(niedrogie, rzecz jasna) :)

A może wrzucić ten zbiornik 300l piętro wyżej, na strych ? Grawitacyjnie coś wykombinować ? Nie wiem tylko co na to strop ... ^_^

Edytowane przez FireFlame

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie 160 litrowy bojler nabity do 70-74 st. C starcza dla dwóch osób na trzy doby. Żeby jeszcze było śmieszniej dziennie około 10-15 litrów tej wody idzie na potrzeby nie związane z "domem". Więc albo masz dużą rodzinę albo rozrzutnie korzystasz z ciepłej wody albo bojler nie na całej swojej objętości ma taka temp. jak napisałeś lub też jest jakiś błąd w instalacji i ciepło gdzieś z niego ucieka. Twoje 120 litrów podgrzane do 70-80 stopni zmieszane z zimną wodą do temp. około 45 st. C, czyli takiej jaka potrzebna jest zazwyczaj w kranie daje faktycznie coś około 200 litrów ciepłej wody. Zastanów się, czy rzeczywiście tyle zużywasz w ciągu doby ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie

  • Podobna zawartość

    • Przez sonboten47
      Witam wszystkich Forumowiczów :D Jest to mój pierwszy post na tym forum, aczkolwiek czytam to forum (i wdrażam w życie rozwiązania tu proponowane) od kilku lat. Jestem posiadaczem kotła górnego spalania wyprodukowanego przez lokalnego kotlarza około 20 lat temu. Według słów producenta kocioł ma 2,3 m3 pow. wymiennika ciepła, ogrzewa dom wolnostojący o pow. około 200 m2, rok budowy 1934, nieocieplony. Luksus nie jest, ale jakoś daje radę ;) Zresztą musi, bo nie mam i w najbliższej przyszłości nie będę miał funduszy na wymianę kotła. Staram się zatem ogarniać sytuację za pomocą tego co mam. Rozpalanie od góry praktykuję od około 2 lat, wcześniej paliłem raczej drewnem lecz zdrowie już nie to a i czasu brak na przygotowywanie drewna na opał. Zmodyfikowałem nieco kocioł - pierwotnie nie miał wcale powietrza wtórnego. W tym roku założyłem kierownicę powietrza wtórnego, jak na zdjęciu.
      A teraz do rzeczy. Palę węglem z KWK Wujek 31 MJ i z KWK Marcel 30 MJ. Marcel mi się trochę spieka, Wujek nie. Wypalają się ładnie, Wujek nieco lepiej niż Marcel. Zauważam przy paleniu, że po rozpaleniu i wejściu na temperaturę roboczą (miarkownik ustawiony na 60°C), po jakichś 3-4 godzinach od rozpalenia temperatura zaczyna spadać i osiąga około 25-30° C i na tym poziomie zatrzymuje się przez następne 3-4 godziny, po czym znowu samoistnie zaczyna rosnąć do poziomu około 60 °C i już tak zostaje do końca, tj. do wypalenia się węgla (co następuje po około 14 godz. od rozpalenia - zależnie od temperatur zewnętrznych). Moje zdanie jest takie, że do spadku temperatury dochodzi po tym jak w węglu zostaną spalone frakcje lotne - żar dociera na dno paleniska i tam pozostaje, wszelkie operacje powietrzem pierwotnym według mojej obserwacji nie przynoszą rezultatu. Gdy otwieram górne drzwiczki, to w palenisku jest zupełnie ciemno, jednak w dolnych drzwiczkach jest czerwono od żaru, który jednak nie daje temperatury wystarczającej do ogrzania kotła. Potem jakby żar rozpoczynał  ponowną wędrówkę do góry i wraca również temperatura. Obserwowałem przy tym komin i w czasie gdy trwa spadek temperatury komin dymi, nie tak strasznie jak przy "klasycznym" sposobie palenia, natomiast gdy temperatura "wróci" to dymu nie ma wcale i stojąc na zewnątrz nie  można poznać czy się w piecu pali czy nie.
      Proszę o wyjaśnienie dlaczego tak się dzieje. Nie muszę chyba mówić, że kilkugodzinna przerwa zmniejsza drastycznie komfort cieplny, bo pomieszczenia ledwo co się zaczną nagrzewać po nocnej przerwie to następuje ten paskudny i niewytłumaczalny dla mnie spadek i temperatura nie jest komfortowa - wynosi około 19 °C, dopiero około godz. 16.00 zaczyna rosnąć. Dodam, że czasem, gdy dzień jest mroźny to okres spadku jest krótszy lub wcale nie występuje. Co może być przyczyną? Dodam, że powietrze wtórne jest cały czas otwarte na maksa, jak widać na zdjęciach, jednak trzeba wziąć pod uwagę, że wylot w kierunku paleniska jest dość mały, co starałem się uchwycić na zdjęciu. Powietrze główne jak napisałem chodzi na miarkowniku, przy rozpalaniu odłączam miarkownik żeby zmniejszyć dopływ powietrza głównego, bo widzę po czarnym dymie że miarkownik podczas rozpalania daje za dużo powietrza. Jak kocioł wejdzie na jakieś 40°C to wtedy podłączam łańcuszek od miarkownika do klapki powietrza głównego.
      Proszę o radę, ponieważ po pierwsze marznę prze sporą część dnia, a po drugie fatalnie to wpływa na ekonomikę spalania.
      Pozdrawiam,
      --
      Jędrzej 




    • Przez Dejwww
      Witam.
       
      Mam dość stary piec jak i całą instalację,bo chyba 20 letnią. Niestety nie jestem w stanie powiedzieć jakiego typu to piec, ile kw itd. (ewentualnie mogę podesłać zdjęcie). Dopiero co wyczyszczony komin, jest cug, pali się bardzo ładnie. Problem jest taki, że gdy rozpalę i dorzucę kilka bryłek węgla, momentalnie tak się hajcuje, że zagotowuje się woda, zapowietrzają grzejniki. Muszę wtedy dolewać wodę i odpowietrzać grzejniki. To bardzo kłopotliwe, bo bardzo szybko robi się gorąco, ale nie mogę dorzucić zbyt wiele węgla. Musiałbym praktycznie co godz chodzić dorzucać żeby się nie zagotowało. Ktoś powiedział mi żeby zostawić górne drzwiczki otwarte. I niby faktycznie nie słychać bulgocącej wody a trochę narzuciłem. Dodam jeszcze że mieszkanie ma może z 45 metrów. Mam łącznie 5 grzejników. Proszę o jakieś porady. Czy zamontować jakąś pompkę? Na piecu nawet nie mam termometra.
      Pozdrawiam.
       
      P.S. Temat założyłem w innym wątku przypadkiem, proszę o usunięcie. Przepraszam, zakładam też tu bo zależy mi na czasie...
    • Przez gege1310
      Witam serdecznie.
      Posiadam nowy kocioł sas nwt 17kw ze sterownikiem optima eco 3 + pid (dom nowy jeszcze nieocieplony,powierzchnia ogrzewana ok.240mk).Przeczytałem wszystkie tematy na temat tego kotła jak i palenia w nim.Pierwsze palenie wykonałem z dmuchawą i funkcją pid zalecaną przez producenta,co zauważyłem to:dużo dymu z komina, przy delikatnym otwarciu drzwi zasypowych w piecu pełno dymu ,brak żaru jakby się węgiel kisił.
      2 sposób palenia polegał na paleniu z miarownikiem ciągu metodą kroczącą czyli : na dno trochę węgla orzech przysypany groszkiem na to drzewo (czyli palenie od góry) po wypaleniu węgla został żar który przepchałem do tyły kotła i ponownie zasypałem piec węglem ,
      to co zuważyłem  to : bardzo mała ilość dymu z komina tylko przy rozpalaniu i to co najważniejsze że po otwarciu drzwi zasypowych niema
      wybuchu z pieca ,węgiel się nie kisi tylko pali żywym ogniem i jest żar.Może jednak da się w tym piecu palić bez większych przeróbek typu zatkanie cegłą szamotową górnego przelotu.
      I tu moje pytanie czy przy paleniu na miarowniku ciąg trzeba demontować dmuchawę ?
    • Przez Cragmite
      Witam,
       
      Zima się zbliża wielkimi krokami, a ja stanąłem przed zadaniem wymiany kotła na nowy, gdyż stary niestety (stety?) wyzionął ducha.
       
      Nie znam mocy poprzedniego kotła, był to bardzo stary, żeliwny kocioł górnego spalania. Z pomocą znajomych i internetowych kalkulatorów oszacowałem moc potrzebną na ogrzanie domu na około 15-16 kW. Piec ma służyć do palenia węglem typu orzech i być sterowany mechanicznym miarkownikiem ciągu. Ciąg kominowy jest bardzo dobry, nie znam dokładnej wysokości komina, ale jest baaardzo szeroki (pozostałość po dawnej kuźni).
       
       
      Naczytałem się mnóstwa nieprzychylnych opinii na temat górniaków, więc raczej zdecyduję się na kocioł DS, tylko... nie wiem na jaki.  :(
       
      Cena maksymalna (do której jednak wolałbym się nie zbliżać...) to 4000 zł. Obecnie mam dylemat spośród 3 modeli:
       
      1. KSGW Zgoda (http://czysteogrzewanie.pl/ranking-kotlow/ksgw-zgoda/)
       
      2. MPM DS (http://czysteogrzewanie.pl/ranking-kotlow/mpm-ds/)
       
      3. Dakon DOR (http://czysteogrzewanie.pl/ranking-kotlow/dakon-dor/)
       
      Wiem na razie tyle, że KSGW Zgoda nie ma ceramicznego palnika, co mają pozostałe, a MPM DS nie ma opcji mocy idealnej dla mnie - są albo ciut za mocne (17-19 kW) albo ciut za słabe (12-14 kW).
       
       
      Pomożecie z wyborem? A może doradzicie inny kocioł?
       
      Pozdrawiam!
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.



×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.