Skocz do zawartości
IGNOROWANY

Ekogroszek - spalanie


Rafalsms
 Udostępnij

Rekomendowane odpowiedzi

(....) czy moze pozostaja male brylki cos ala zuzel.

 

Ja w kwestii formalnej : siedzę od dość dawna na róznych forach i jeszcze nie spotkałem

prawidlowego nazwania tego "żużla". Panowie ( i panie) : chodzi o zwyczajny koks, jako

pozostałośc p odgazowaniu węgla. Inne nazwy tego nieszczesnego koksu to: czarny

pumeks, spieki, czarne grudki itd. KOKS, zapamiętacie ? Jak najbardziej palny, nie

wyrzucajcie pieniędzy. Przy odrobinie fatygi po przesianu z powrotem jak najbardziej

do zasobnika. Dlaczego nie dopala się do końca ? Bo taka uroda retorty, trochę

niedopracowanej metody spalania, nie wińcie opału, to co wyrzucicie, sprytny sąsiad

pozbiera i spali w swoim piecu bez podajnika i sterownika. Pozdrawiam.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie kierowałem tych uwag do Ciebie osobiście- bez urazy.

Chciałem wskazać, że stosunkowo proste sprawy nie są powszechnie zrozumiane.

A największe pretensje można mieć do producentów kotłów, którzy wypuszczają

produkty nie całkiem dopracowane. To nie zmartwieniem użytkownika powinno być dobre jakościowo spalanie, kocioł powinien ZAWSZE po nastawieniu "fabrycznym" spalać dobrze i oszczędnie. Źle spala ? Znamy te dyrdymały: oszukany ekogroszek, wilgotny (zupełna

bzdura, bo określona ilość wody polepsza spalanie, ale to wyższa chemia), złe nastawy, którymi

można "kręcić" bez końca, a i tak nie będzie dobrze...

 

Może ten pierwszy "wzorcowy" model kotła retortowego był niezły, ale już jego repliki...

jak widać - do poprawy. Pozdrawiam.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wilgotny (zupełna bzdura, bo określona ilość wody polepsza spalanie, ale to wyższa chemia), złe nastawy, którymi

można "kręcić" bez końca, a i tak nie będzie dobrze...

 

Może ten pierwszy "wzorcowy" model kotła retortowego był niezły, ale już jego repliki...

jak widać - do poprawy. Pozdrawiam.

 

 

Hmmmm

 

Czy kolega heso podzieli się ze mną wiedzą na ten temat - bo coś mi się zdaje że wchodzimy w zakres wiedzy tajemnej??

 

Notabene żużel to żużel, a koksik to koksik - nawet zupełnie początkujący użytkownicy retort rzadko mylą te dwie rzeczy.

 

Pozdrawiam

Krzysiek

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też słyszałem legendy o tym, że ze spalania ekogroszku pozostaje pył... :) Ale nie jest źle - tych spiek, koksu, żużlu przemieszanego z pyłem czy cokolwiek to jest u mnie mniej więcej jedno na 10 wrzuconych wiader ekogroszku. Generalnie nie wygląda to na coś jeszcze użytecznego. Może wrzucone na żar jeszcze by się dopaliło, ale generalnie nieduży byłby z tego pożytek.

 

Jakiś czas temu paliłem trochę miałem i z tego pozostawało coś co faktycznie bardzo dobrze się spalało u sąsiada w "tradycyjnym" piecu (ale z dmuchawą i sterownikiem). Ale tego było 1 wiadro z 3 wiader miału. Doświadczenie z miałem nie udało się :)

 

To co jest teraz jest dość różne od tego co powstawało z miału - nie wiem więc jak to nazwać skoro poprzednio powstawał koks.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmmmm

 

Czy kolega heso podzieli się ze mną wiedzą na ten temat - bo coś mi się zdaje że wchodzimy w zakres wiedzy tajemnej??

 

Notabene żużel to żużel, a koksik to koksik (....)

 

No, cóż, co dla jednego jest żużlem, dla drugiego koksikiem...Albo na odwrót.

Na odległość tego nie rozstrzygniemy.

 

Nie bardzo zrozumiałem, na jaki dokładnie temat mam się dzielić wiedzą ? Możliwe, że da

się coś poradzić. Pozdrawiam.

Ps. Trafiłem niedawno na dwa zdjęcia na pewnym forum budowlanym od użytkownika gl:

eko

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie bardzo zrozumiałem, na jaki dokładnie temat mam się dzielić wiedzą ? Możliwe, że da

się coś poradzić. Pozdrawiam.

 

Witam

 

Chodziło mi o wodę w procesie spalania węgla - postawiłeś dość zastanawiającą tezę - szczególnie gdy uwzględni się że chodzi o proces spalania węgla. Uważam że można dyskutować na ten temat jeżeli chodzi o proces pirolizy (niestety w zakresie pirolizy moja wiedza jest bardzo mała) a nie proces zwykłego spalania szczególnie w odniesieniu do zalecanego nadmiaru powietrza około 1,5 i CO2 około 14% (wartości z głowy nie mam przed sobą odpowiednich źródeł więc nie mogę cytować i załączyć odpowiednich wykresów)

 

Pozdrawiam

Krzysiek

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jako człowiek trochę już pętający się po tym świecie pamiętam pewne naukowe omówienie

(w miesięczniku popularno- nauk. "Problemy") procesów , które zachodziły podczas katastrofy elektrowni atomowej w Czernobylu.

Otóż tuż po wybuchu gaszono oczywiście powstały pożar wodą. Paliły sie tam w wysokiej

temperaturze potężne bloki grafitu, którymi obłożony był reaktor. Grafit to, jak wiadomo

czysty węgiel. I właśnie ta woda powodowała jeszcze większy pożar... Nieznajomością chemii strażacy popełnili błąd. To tak na marginesie. Kiedyś osobiście dano mi zadanie szybkiego

wygaszenia wielkiego kotła z palącym sie koksem. Wlałem do niego chyba setki litrów wody

i...nic, paliło się ciągle. Fakt, kocioł był duży i mocno rozgrzany.

 

Co wiem o dodawaniu wody w procesie spalania węgla? Para wodna przepuszczana przez żar węgla łącząc się z nim tworzy tzw. gaz wodny, powstaje mieszanka tlenku węgla (CO) plus wodoru właśnie z tej wody (C+H2O --> CO+H2), tak więc po spaleniu tych palnych gazów można zyskać na bilansie energetycznym procesu.

Z własnych obserwacji i przemyśleń doszedłem do wniosku, że większa, niż zazwyczaj ilość pary wodnej w spalinach wpływa korzystnie na ciąg kominowy, bo wilgotne spaliny są lżejsze od suchych, podobnie jak to jest z powietrzem: suche jest zawsze cięższe, niż wilgotne. Na co dzień używam jak dodatku do palenia trocin trochę wilgotnych, jako mieszanki suchych i wilgotnych, szczególnie, że o te suche czasami trudno. Pozdrawiam.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

efekt spalania eko-groszku u mnie jest podobny jak na zdjeciach ... czy waszym zdaniem jest to zadawalajace ?

Może to sprawa zdjęcia, ale płomień wygląda na zdecydowane "przedawkowanie" powietrza, które w teorii powoduje zbyt wysoką temperaturę i taki właśnie efekt. U mnie "popiół" wygląda nieco inaczej ("spieki" są bardziej "artystycznie" rozbudowane" :) ). No i generalnie tyle co na zdjęciach to mi go wychodzi z 250kg węgla.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jako człowiek trochę już pętający się po tym świecie pamiętam pewne naukowe omówienie

procesów, ( w miesięczniku popularno- nauk. "Problemy"), które zachodziły podczas katastrofy elektrowni atomowej w Czernobylu.

Otóż tuż po wybuchu gaszono oczywiście powstały pożar wodą. Paliły sie tam w wysokiej

temperaturze potężne bloki grafitu, którymi obłożony był reaktor. Grafit to, jak wiadomo

czysty węgiel. I właśnie ta woda wspomagała jego spalanie...To tak na marginesie.

 

Co wiem o dodawaniu wody w procesie spalania węgla? Para wodna przepuszczana przez żar węgla łącząc się z nim tworzy tzw. gaz wodny, powstaje mieszanka tlenku węgla (CO) plus wodoru właśnie z tej wody (C+H2O --> CO+H2), tak więc po spaleniu tych palnych gazów można zyskać na bilansie energetycznym procesu.

Z własnych obserwacji i przemyśleń doszedłem do wniosku, że większa, niż zazwyczaj ilość pary wodnej w spalinach wpływa korzystnie na ciąg kominowy, bo wilgotne spaliny są lżejsze od suchych, podobnie jak to jest z powietrzem: suche jest zawsze cięższe, niż wilgotne. Na co dzień używam jak dodatku do palenia trocin trochę wilgotnych, jako mieszanki suchych i wilgotnych, szczególnie, że o te suche czasami trudno. Pozdrawiam.

 

 

Witam

 

Jak powiedziałem w tej chwili nie mam literatury przed sobą ale wygląda to mniej więcej tak że teoretyczna temperatura paleniska węglowego wynosi 2200stopni. Niestety rzeczywista temperatura paleniska węglowego nie przekracza 1500stopni (nie ma takiej możliwości między innymi ze względu na zawartość wody w paliwie). Z tego co pamiętam by zachodziła reakcja o której piszesz czyli termiczny rozpad wody i CO2 i to w ilościach mających wpływ na zachodzące reakcje spalania temperatura musi oscylować około 2000 stopni proces ten nie zachodzi więc nigdy w paleniskach węglowych - wręcz przeciwnie powstaje strata - schładzamy palenisko odparowując wodę.

 

Jeżeli nie zapomnę (i czas pozwoli) w przyszłym tygodniu mogę sięgnąć do odpowiedniej literatury by przedstawić odpowiednie wyliczenia i wzory.

 

Przeczytałem kilka Twoich postów - jesteś bardzo aktywnym uczestnikiem tego forum (w wielu przypadkach masz rację chodź moim zdaniem nie zawsze - czasem wywarzasz otwarte drzwi - no chyba że to stosowane z rozmysłem uproszczenia) i wiele osób może uznać Twoje stwierdzenia jako wypowiedzi eksperta.

 

Piszę o tym między innymi dlatego że fora czytają różni ludzie - tych którzy nie mają pojęcia o procesach spalania taka informacja całkowicie wprowadza w błąd i nie powinna się tutaj znaleźć - osoby mające więdzę większą niż przeciętna powinny użwać jej z odpowiedzialnością i rozwagą - niektóre stwierdzenia mogą przyspożyć problemów użytkownikom i serwisantom. Stosowanie uproszczeń i uogólnień jest w moim przekonaniu niedopuszczelne. Innymi słowy takie reakcje mogą zachodzić jednak nigdy w domowych ba nawet przemysłowych paleniskach.

 

Przepraszam że przynudzam i moralizuję ale jak niekiedy czytam fora to nóż się w kieszeni otwiera co ludziska wypisują.

Pozdrawiam

Krzysiek

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pierwszy lepszy cytat z Wiki:

 

"Metoda Boscha - reakcja chemiczna uzyskiwania wodoru przez rozpad pary wodnej przy użyciu rozżarzonego koksu.

Reakcja zachodzi w temperaturze ok. 1 200°C. W jej wyniku otrzymuje się pierwotnie gaz wodny (CO+H2)" (....)"

gaz wodny

 

Reszta po wpisaniu w google "gaz wodny"

Tak więc chyba jednak możliwe, przynajmniej w moim piecu...Jasne, że uproszczenia na

forum są koniecznością. O serwisantów jestem spokojny, oni ZAWSZE wiedzą lepiej i prawdopodobnie olewają posty jakiegoś tam "heso", co mnie zupełnie nie martwi. Co do retorciaków: powinni je poprawić, bo w tej postaci mają oczywiste niedopracowania. Jedną

z omawianych właśnie wad jest zbyt niska temperatura spalania powstającego koksu, stąd niedopałki. Pozdrawiam.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam

Słusznie koksu kolego koksu (nie zaś konwencjonalnego opału - węgla, miału, zrębek itp) do tego nie podano w owym źródle ilości uzyskiwanych tą metodą i ekonomiki procesu - napisałem przecież o wpływie na proces spalania. Nie obraź się ale jeżeli w Twoim piecu (jaki by nie był) powstaje taka reakcja i ma wpływ na ekonomię spalania ta ja chyba jestem Elwis.

 

Oczywiście całkowicie się zgadzam że retorciaki są niedopracowane - niestety wynika to z problemów w produkcji, trwałości elementów i ceny jaką może udźwignąć klient.

 

Na koniec proszę nie utwierdzaj ludzi w przekonaniu że wilgotny opał znaczy dobry bo to oczywista nieprawda i łatwo to wykazać - pisałem przecież o odpowiedzialności za rzetelność informacji, którą jako osoba posiadająca wiekszę wiedzę niż przeciętna powinieneś mieć na uwadze.

 

Pozdrawiam

Krzysiek

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam

Słusznie koksu kolego koksu (nie zaś konwencjonalnego opału - węgla, miału, zrębek itp) (...)

 

Przypominam, że produktem odgazowania wymienionych przez Ciebie paliw jest właśnie koks.

I nawet węgiel drzewny, w co może trudno uwierzyć, też jest rodzajem koksu. (lub bardziej

poprawnie: koks jest węglem...prawie czystym pierwiastkiem). I na dodatek węgiel drzewny pozwala uzyskać wyższą od niego temperaturę...

 

No, cóż, mam prawo do swoich nietypowych poglądów na temat wilgotnego opału.

Eksperymentując ze spalaniem, domyślam się np. takiego drobiazgu, o który trudno

w literaturze, jak wpływ wilgotności spalin na proces wymiany ciepła na styku spaliny-

wymiennik (płaszcz kotła). Być może wilgotne spaliny wpływają korzystnie na przejmowanie

ciepła, tak jak lepsze (szybsze) nagrzewanie zachodzi przy pomocy pary wodnej niż suchego

powietrza. Bardzo łatwo można się oparzyć parą wodną z czajnika, niż suchym i nawet bardziej gorącym powietrzem z opalarki elektrycznej...Ale to znowu na marginesie.

 

Ps. Nie namawiam nikogo do palenia wilgotnym opałem. Zapytałeś mnie o tę wodę, więc

porozmawialiśmy. Ale rzeczywiście, to co dobre dla mnie, niekoniecznie

zaraz łatwo sprawdzi się u innych- to nie są proste sprawy. Pozdrawiam i dobranoc.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

...

Eksperymentując ze spalaniem, domyślam się np. takiego drobiazgu, o który trudno

w literaturze, jak wpływ wilgotności spalin na proces wymiany ciepła na styku spaliny-

wymiennik (płaszcz kotła). Być może wilgotne spaliny wpływają korzystnie na przejmowanie

ciepła, tak jak lepsze (szybsze) nagrzewanie zachodzi przy pomocy pary wodnej niż suchego

powietrza. Bardzo łatwo można się oparzyć parą wodną z czajnika, niż suchym i nawet bardziej gorącym powietrzem z opalarki elektrycznej...

...

 

I jeszcze wcześniej:

...

"wilgotne spaliny są lżejsze od suchych, podobnie jak to jest z powietrzem: suche jest zawsze cięższe, niż wilgotne."

...

 

Nie można tego tak zostawić, bo jak ktoś przytomnie zauważył, czytają to forum również osoby bez wiedzy i doświadczenia, i taka opinia może się upowszechnić. Wg kolegi heso 1 m3 suchego powietrza jest cięższy od 1 m3 mokrego powietrza? Dlaczego? Skąd bierze się ta masa? To tak, jakby twierdzić, że suche drewno jest cięższe od mokrego! Przecież para wodna jest objętościowo cięższa od azotu (głównego składnika zarówno powietrza, jak i spalin), jak więc powietrze zawierające parę wodną może być lżejsze od powietrza bez pary wodnej? Faktycznie, pojemność cieplna wilgotnego powietrza jest większa niż suchego (suche łatwiej ogrzać, dlatego należy dbać o dobrą wentylację ogrzewanych pomieszczeń). Z tego powodu strumień pary wodnej bardziej "parzy" niż strumień powietrza z opalarki. Wilgotne spaliny mogą oddać jeszcze nieco ciepła, pytanie tylko, co się z nimi stanie gdy już je oddadzą? Skroplą się, co nie jest korzystne ani dla pieca, ani dla komina. Wilgotne spaliny biorą się z wilgotnego opału, który ma niższą wydajność niż opał suchy - paląc wilgotnym opałem oprócz ścianek kotła nagrzewamy również wodę zawartą w paliwie, która odparowuje przez komin zabierając nam ciepło... Im suchsze paliwo, tym lepiej, chyba że ktoś polewa wodą miał, żeby mu nie wybuchł - na paleniu miałem się nie znam, ale drewno mam wypraktykowane i wiem, że wilgotnym nie ogrzejesz się tak samo jak suchym.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wg kolegi heso 1 m3 suchego powietrza jest cięższy od 1 m3 mokrego powietrza? Dlaczego? Skąd bierze się ta masa?

Po prostu para wodna ma mniejszą gęstość: http://wipos.p.lodz.pl/baza/08-01.html . A skoro już jesteśmy przy względach edukacyjnych, tu jest fajny cytat:

 

"Czy wiesz, że wilgotne powietrze jest lżejsze (ma mniejszą gęstość) , niż suche? Skoro lżlejsze to łatwiej grać w piłkę nożną, samochód spala miniej benzyny?! Pierwszy opisał to Isaac Newton 1717. Jak to możliwe? Tłumaczy to prawo natury włoskiego fizyka Amadeo Avogadro (1800r). Prawo to mówi, że przy tej samej temperaturze i ciśnieniu w tej samej objętości (np. 1m3), zawsze jest ta sama liczba cząsteczek gazowych. Jeżeli we wspomnianym m3 będą wymieniane cząsteczki gazu cięższego na lżejsze, to gęstość w tej objętości zmaleje. To występuje kiedy para wodna będzie dostawać się do suchego powietrza . Powietrze składa się głównie z azotu (dwa atomy N2 z masą atomową po14, czyli 28) i tlenu (dwa atomy O2 z masą atomową po16, czyli 32). Masa atomowa cząsteczki wody wynosi 18 (dwa wodory z masą atomową po1 i jeden tlen 16). Wilgotność ma stosunkowo mały skutek na gęstość powietrza w porównaniu z wpływem temperatury i ciśnienia. Ale wilgotne powietrze jest lżejsze niż suche przy tej samej temperaturze i ciśnieniu."

 

http://www.if.pw.edu.pl/~meteo/meteoopis.htm

 

PS. Co nie znaczy, że popieram pomysł polewania ekogroszku wodą. Wiem, że ludzie polewają wodą miał, bo on tamuje powietrze i dodatkowy tlen z wody ma tu znaczenie, ale w retorcie jest raczej nadmiar powietrza, a zmoczenie groszku wodą może się skończyć obniżeniem temperatury spalania i zasmołowaniem kanałów powietrznych. Zresztą sprawność takiego pieca natychmiast spadnie.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powiem tak: ja też, tak jak Ty, Ogrodnik uczyłem się fizyki w szkole, ale wiedzę

praktyczną, przydatną nabyłem dopiero w dorosłym życiu, czytając, obserwując i wyciągając wnioski...Testowo zadam Ci pytanie, które możesz powtórzyć znajomym: skąd w drewnie (jak tam trafił) znalazł się węgiel ? Bo przecież jest, spala się na końcu w postaci węgla drzewnego ? Zaręczam Ci, że większość zapytanych zacznie się plątać. Tak wygląda nauka szkolna.

 

A wilgotne powietrze ZAWSZE jest lżejsze od suchego, w takich samych warunkach ciśnienia

i temperatury. Też na początku nie wierzyłem.

Wilgotne spaliny powstają nie tylko z wilgotnego opału, chociaż popularne paliwa stałe

zawsze jakiś procent wody mają. Para wodna jest także w powietrzu do spalania, a woda

powstaje także jako produkt spalania węglowodorów (wydzielonego z nich wodoru).

I bardzo dobrze, że tak jest, nie byłoby tak skutecznego przenoszenia ciepła, nie byłoby

też ciągu w kominie. Para wodna i dwutlenek węgla są nielicznymi substancjami w postaci

gazowej, które mają zdolność przejmowania i oddawania ciepła w drodze promieniowania

i ten fakt decyduje o skutecznym przekazywaniu ciepła od płomienia do płaszcza

wodnego. Jasne, że byłoby pięknie, gdyby dla odzysku ciepła udało się skroplić parę wodną na ściankach kotła (wymiennika), ale wiadomo: korozja, no i zanik ciągu. Ale takie rzeczy robi się przecież w kotłach kondensacyjnych...,jak na razie nie w tych na paliwa stałe, a szkoda...byłoby super tanio.

Czy muszę dodawać, że pracuję nad tym i mam już niezłe wyniki ? Zachowany ciąg bez

dodatkowego wentylatora ? Na korozję są odpowiednie stale. Mogą być też plastiki.

Pozdrawiam.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wszyscy macie rację co do gęstości pary wodnej w porównaniu z powietrzem. Pomijacie jednak fakt, że woda zawarta w opale jest w stanie ciekłym a nie gazowym i żeby doprowadzić ją do postaci gazowej trzeba wpompować znacznie więcej energii niz przy zwykłym ogrzaniu ponieważ ciepło właściwe dla wody jest równe 4,18 J/gK, ciepło parowania wody jest równe 2260 J/gK, ciepło właściwe pary wodnej jest równe 1,84 J/gK. Stąd straty, bo nigdy nie da się odzyskać z pary wodnej tyle energii ile się włożyło żeby odparować wodę, no chyba że spowrotem ją skroplimy.Prosze zauważyć, że ciepło właściwe poarowania jest 540 razy większe niż ciepło właściwe wody i prawie 1200 razy większe niż ciepło właściwe pary.

 

Pozdrawiam

Robert

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może to sprawa zdjęcia, ale płomień wygląda na zdecydowane "przedawkowanie" powietrza, które w teorii powoduje zbyt wysoką temperaturę i taki właśnie efekt. U mnie "popiół" wygląda nieco inaczej ("spieki" są bardziej "artystycznie" rozbudowane" :) ). No i generalnie tyle co na zdjęciach to mi go wychodzi z 250kg węgla.

 

 

Do marcin

to są moje zdjęcia ja też uważam/uważałem że te spieki to wina powietrza. Mam kocioł HEF 25kw moc dmuchawy duża 90% przesłona przymknięta na 90% zostaje tylko 0,5 cm szczelina ( tak ustawione przez serwisanta, później dzwoniłem do serwisu i potwierdzili ). Próbowałem zmniejszać moc dmuchawy oczywiście otwierając przy tym przesłonę bo w przeciwnym razie się nie dopalał węgiel ale nic to nie pomagało. popiołu jak z papierosa jest tam może 1/4 reszta to takie spieki ale dopalone. Gdzieś czytałem że z 10 wiader masz 1 popiołu, a tu piszesz że z 250kg masz tyle co na zdjęciu. Na zdjęciu jest to efekt 140kg i 6 dni i jest to jedno normalne wiadro. Bardzo Cię proszę zrób zdjęcia Twojego płomienia i popiołu, opisz też jak ten płomień wygląda bo mój ma kolor chyba odpowiedni pomarańczowy ale pali się dość mocno prawie jak z palnika gazowego.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z 10 wiader mam 1 popiołu. Na zasobnik 270kg wychodzi około 2 wiadra (bo to jakieś 20 wiader, którymi mierzę). Popiół wyrzucam szufladą, więc pomiar w wiadrach jest nieco "na oko" (+-20%). Może mam też większą komorę na popiół, więc tak to mniej więcej wygląda i u mnie po spaleniu zawartości całego pojemnika.

 

Co do płomienia, to na 99% jest kwestia zdjęcia (na zdjęciu zawsze wychodzi biały). Natomiast sądząc z opisu u mnie pali się podobnie jak u Ciebie. Ostatnio nieco przymknąłem dmuchawę, co spowodowało, że płomień jest nieco mniej intensywny - sprawdzam efekty.

 

Co do zdjęcia płomienia:

 

Tutaj jest film:

https://www.info-ogrzewanie.pl/art,id_m-58,...iem---film.html

 

Tutaj płomień jeszcze na starym palniku:

https://www.info-ogrzewanie.pl/art,id_m-7,t...ekogroszek.html

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że nie ma takiej potrzeby. U mnie, gdy dam na max dmuchawę płomień zaczyna iść zdecydowanie ponad deflektor - jednak wtedy komin staje się gorący, a spalanie wzrasta (mimo, że żar bijący z pieca jest większy to chyba ciepło za szybko ucieka do komina nie oddając dostatecznej ilości ciepła). Staram się utrzymywać właśnie taki "opływający" deflektor płomień (na filmie jest nawet nieco mniejszy niż mam obecnie).

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja jeszcze odnośnie spieków z miału i porady:ja mam piec dolnego spalania i oto co zaobserwowałem:

Paląc mieszanką węgla i miału koksowego przy temp 60 na piecu w obecnych warunkach i ok 40 na kaloryfery spalam dosyć dobrze mieszanke , spalanie 10-12 kg na 12 godzin, po podwyższeniu temp na piecu do 70 jak zalecają niektórzy efekt mam taki jak opisujecie - spieki z miału natomiast lepszą teoretyczną wydajność ponieważ piec wytrzymuje podobnie ale zostaje 30-40 % spieku który można wrzucić ponownie i spalić do popiołu ale przy 60 na piecu. Spieki powstają również gdy cegły szamotowe które mam po bokach z tyłu paleniska przesunę do początku (tu mieszanka pali się najdłużej i tu jest najwyższa temperatura) i wtedy wystarczy 60 na piecu żeby powstały spieki. Szukam sposobu na spalanie jeszcze ekonomiczniejsze czyli przy 70-75 na piecu ale bez spieków które blokują powietrze i są niespalonym paliwem. Pytanie też mam takie , czemu spalając lepiej w większej temperaturze opał nie spala się do popiołu i wszystko jest trochę na odwrót?

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • 1 rok później...

Ja też słyszałem legendy o tym, że ze spalania ekogroszku pozostaje pył... :o

 

 

 

wlasnie skonczyl mi sie ekogroszek z ktorego zostawalo po 6 workach X 25kg zaledwie 3/4 szufladki na popiol (zero spiekow!!!) (szuflada okolo 60x30x10 cm)

teraz dokupilem u innego dostawcy zeby do konca zimy dociagnac i kur.... po 1 dniu palenia mam prawie po retorte spieki az mnie szlag trail jak dzis otworzylem drzwiczki....

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie
 Udostępnij

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.