Skocz do zawartości
Andrzej_M_

Survival - jak zostać preppersem

Rekomendowane odpowiedzi

Tyle i aż tyle w pierwszym moim poście w tym temacie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Temat ciekawy kierunek dowolny  czy są jakieś ograniczenia  np tylko do miejsca zamieszkania ,czy również  po za nim , czy tylko sam plecak itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na jutubie jest fajny gościu prepers Adolf Kudliński ,pokazuje tam różne sztuczki na wszystko .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że forumowicze aktywnie uczestniczący w tym temacie, sami określą zakres tematyczny.
Ogólnie temat jest o "byciu przygotowanym" do stawienia czoła różnym przeciwnością.

Uważam, że motto przewodnie to "wszechstronna edukacja".  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odniose sie tylko do "survivalu" w ogrzewaniu. Z dniem wejscia ustaw/rozporzadzen o zakazie spalania paliw stalych (wegla i tak nikt sam nie ukopie ale drewno mozna bylo samemu pozyskac) survival w ogrzewaniu sie skonczyl.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dostęp do taniego (najlepiej własnego drewna), posiadanie niezależnego źródła ciepła (piec na drewno - nie kocioł) do ogrzewania i gotowania,kilkadziesiąt arów ziemi (może byc więcej) to recepta na cięzkie czasy. Jeśli nie zapewni to samowystarczalności pod względem wyżywienia i ogrzewania, znacznie  ułatwi życie w "ciężkich" czasach. Zresztą preppersem można zostać i bez tego,liczą się przecież umiejętności danej jednostki. Czasy nieograniczonej konsumpcji opartej na druku pustego pieniądza i tanim kredytom (niskie stopy procentowe) mogą niejako się skończyć. Na szczęście Polacy znani są z tego,że mają wszechstronne umięjętności i talenty, co zresztą widać i na tym forum.

 

  • Zgadzam się 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Udało mi się obejrzeć kawałek programu, o którym powiadomił nas „marcus”.
Dziewczyna, która z balkonu wołała o pomoc dla swej matki, jest wymownym przykładem, iż rozmiar klęski może zaskoczyć nawet najlepiej przygotowanego survivalowca. Oczywiście, korzystniej jest przebywać na wsi, zwłaszcza w czasach niepewnych, lecz przedłużający się trudny „zakręt” pozbawia i tej zalety. Bywa, że poderwane zostaje wszystko, na czym człowiek może się oprzeć.
Rozpoczynają się wtedy innego rodzaju zmagania. Jeśli kiedykolwiek pojawią się takowe, to życzę Wam i sobie, wyjść z nich zwycięsko.

Edytowane przez Fozgas

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Wiedza wszechstronna  zawsze się przydaje  wtedy łatwo zmontować z otaczającego nas środowiska to co aktualnie potrzebujemy , nawet opał nie powinien tu stanowić jakiegoś większego problemu bo rzeczy palnych nie brakuje nie koniecznie musi to być drewno.W dokumencie o którym pisze @Fozgas była sytuacja gdzie ludzi z Wuhan pozamykało się w blokach i zaspawano  drzwi wejściowe  nie było jak wyjść a gdyby nawet to gdzie się udać gdzie uciekać co przygotować lina plecak obowiązkowo od pierwszego piętra wzwyż .

Cytat

Ogólnie temat jest o "byciu przygotowanym" do stawienia czoła różnym przeciwnością.

W pojedynkę trudniej może rekrutacja być potrzebna .

Edytowane przez marcus312

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
9 godzin temu, marcus312 napisał:

...pozamykało się w blokach i zaspawano  drzwi wejściowe...

I właśnie ten obraz mnie chyba najbardziej poruszył, choć można wspomnieć i kilka innych wątków. Bezradność jednostki wobec rozwiązań, które nawiązują wprost do mrocznych wieków. Jak się okazuje, niewiele się zmieniło, ale czy powinno nas to dziwić?
Może tylko zapomnieliśmy o czymś… lata względnej stabilizacji pozwoliły nam cieszyć się perspektywami jakie daje postęp technologiczny, roztaczać śmiało życiowe plany i je realizować; nie uznawać kruchości tej rzeczywistości.

”Słuchając okrzyków radości dochodzących z miasta, Rieux pamiętał, że ta radość jest zawsze zagrożona. Wiedział bowiem to czego nie wiedział ten radosny tłum i co można przeczytać w książkach…” (Dżuma, autor: Albert Camus).  

Nie rozeznaję się w średniej wieku uczestników Forum, ale zakładam, że poza kilkoma „weteranami” są tutaj ludzie młodzi. Gdyby więc na tej drodze (jak w temacie), były perspektywy umknięcia, bez wątpienia sam bym do tego namawiał. Z doświadczenia wiem o czym jest ten temat, więc: niekiedy może się przydać się taka wiedza, lecz należałoby zaznaczyć, iż na „krótkim dystansie” i w określonych warunkach.
Poza tym, byłbym skłonny postawić tezę, iż: w szkoleniach takich uczestniczą przeważnie osoby z miasta. Chłopcy ze wsi, są z natury lepiej przygotowani (zwłaszcza psychicznie), do życia bez luksusów. Może nie znają fantazyjnych węzłów, nie wyznaczą azymutu, ale nie mają też „zakodowane” w głowie, że po wyprawie wrócą do wygodnych mieszkań. To daje przewagę, w obecnej sytuacji.

Odpowiem więc niejako koledze, który zadał pytanie, w innym temacie („szari” zapytał o prace na działce). Niech zrealizuje swoje prace polowe – jeśli to możliwe - bez wahania. A co do robienia większych zapasów, słusznie odpowiedział kol. „Agni”. Dodać można by tylko tyle: gdyby pojawiły się poważne braki w mieście, to chcąc niecąc, „spiżarką” się podzielisz…

Edytowane przez Fozgas
  • Zgadzam się 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Fozgas napisał:

,,,, Może tylko zapomnieliśmy o czymś… lata względnej stabilizacji pozwoliły nam cieszyć się perspektywami jakie daje postęp technologiczny, roztaczać śmiało życiowe plany i je realizować; nie uznawać kruchości tej rzeczywistości. ,,,,


Myślę, że te słowa powinny być wskazówką w tym temacie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Survival - jak zostać preppersem.......????

 

Spróbować teraz załatwić cokolwiek z prądem np. niepodpisaną umowę lub rozplombowany licznik oraz skrzynkę w PGE Dystrybucja Mińsk Mazowiecki..... jak załatwisz to przetrwasz wszystko....

YARO

Edytowane przez YaroXylen
korekta
  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@YaroXylen  -  załatwiałem teraz kilka dni temu wymianę licznika i taryfy.

  Też myślałem że będzie cienko bo tak to początkowo wyglądało.

Trzeba założyć sobie konto na BOK operatora i tam zgłaszać wszystkie sprawy na odpowiednich drukach  , dokumenty przesyła się skanem, potem dostajesz potwierdzenie.

Tak jest w Energa Operator - u innych dostawców może być inaczej. Bo o fizycznym BOK to zapomnij.... 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam.

Moja korespondencja z PGE na jedyny adres mojego rejonu: re05.ow@pgedystrybucja.pl wygląda dość obficie tj.:  powtórzonych z potwierdzeniem odebrania oczywiście bezskutecznym 14 e-maili z wnioskami i załącznikami od 16marca ---- odpowiedzi brak

Telefon w PGE w Mińsku Maz. (25)759 47 10 po kilku dniach odebrała miła pani i kazała dzwonić na infolinię PGE: (42) 222 22 22 , a tam ..... jak chcesz sobie posłuchać muzyczki to proszę bardzo ... ponad 20 prób i czekanie po kilkanaście minut ....iiiii???..... muzyczka obrzydła.....

Poszło poleconym z potwierdzeniem odbioru..... zwrotka przyszła (25.03) że odebrano ...iiii??? ....nic

Yaro.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Preppers generalnie dąży do samowystarczalności w czasie jakiejś "katastrofy". Zgadzam się w całości z kol. @Fozgas, że ludzie mieszkający na wsi, są niejako naturalnie przystosowani do tego i generalnie jest im łatwiej byś samowystarczalnym. W związku z tym, że na stałe mieszkam w mieście, może niedużym, ale w gęstej zabudowie, co nie bardzo mi odpowiada, zacząłem rozglądać się za "swoim kawałkiem ziemi". Udało mi się takie miejsce znaleźć: na odludziu (tak jak chciałem) , w niepopularnej okolicy. Dzięki temu mam swój azyl i odskocznię od szybkiego życia w mieście. Miejsce, w którym zazwyczaj panuje przejmująca cisza, "zakłócana ;-)" porannym koncertem ptactwa, gdzie po wyjściu na podwórko można zobaczyć jelenie, łosie, sarny, a nawet wilki. W takim miejscu, być preppersem, jest chyba łatwiej. Oczywiście do samowystarczalności potrzebne są umiejętności radzenia sobie w różnych sytuacjach, o co niestety coraz trudniej w obecnych "wygodnych czasach". Jak słusznie zauważyli przedmówcy, do życia generalnie potrzebujemy ciepła, wody i jedzenia, a więc...

- Trzeba umieć zapewnić sobie opał. W mojej okolicy jest to dosyć łatwe. Sporo lasów naokoło, więc zawsze można sobie pójść i nazbierać gałęzi. W razie "W" będzie z tym trochę pracy, ale można nimi zapewnić sobie ciepło, jeśli się posiada kominek czy też piec. Wiadomo, dla preppersa piec jest lepszy, zapewnia dłużej ciepło. 

- Przydatny jest choćby nieduży ogródek. 

- Własne kury też są dobre.

- Posiadając kozę zapewnimy sobie mleko, a i koszenie trawy w gratisie mamy również zapewnione.

- Przydałoby się gromadzić deszczówkę, żeby nie zużywać wody pitnej na cele sanitarne czy też do podlewania ogródka. 

- Własna piwniczka jest bardzo użyteczna i nie trzeba tłumaczyć w jakim celu.

- Woda... Posiadam własną studnię głębinową. W mojej okolicy takie studnie o głębokości przekraczającej nawet 50 m nie są rzadkością. Nawet studnie kopane często przekraczają kilkanaście metrów. O ile ze studni kopanej wody możemy nabrać wiadrem, zasilanym własnymi mięśniami, to przy studni głębinowej zaczyna być problem. Wobec tego...

- Przydatny jest agregat, aby zasilić pompę w studni. Preppers dodatkowo zgromadzi jakiś zapas paliwa, choćby do zasilenia tego agregatu. Oczywiście w ekstremalnych sytuacjach możemy mieć wodę z jakiegoś naturalnego źródła, rzeczki. Ale bycie preppersem nie przekreśla chyba zaprzestania korzystania z dotychczasowych zdobyczy cywilizacji. 

Kolejne punkty można bez końca dopisywać, ale na tym poprzestanę. Bycie preppersem to jednak ciężka praca i bez umiejętności zrobienia czegoś z niczego, może być trudno. 

  • Lubię to 1
  • Zgadzam się 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak,zapomniałem o wodzie, studnia to podstawa. Znam ludzi,którzy zasypali studnię,bo albo woda żelazista,albo niby niepotrzebna bo wodociąg przecież jest. Błąd. Zawsze można użyć do podlewania,lub do picia kiedy z kranu leci smierdzący ściek (czasami sie zdarza).  Mam sentyment do swojej,bo wykopał ją mój dziadek w 1938 r. i została jako działajaca pamiątka. Problemem na wsi jest teraz wysychanie takich studni, z kilkunastoma kręgami, które działały kilkadziesiąt lat,a teraz ledwo kilka wiader można wyciągnąć.  Kopia następne,ale nawet 2 i 3 cia nie dają potrzebnej ilości wody,a nie wszędzie dociera wodociąg w Polsce.

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Zostałem „wywołany” i przypuszczam, że nie po to, by utwierdzać w zamiarach, lecz dzielić się wątpliwościami.
Wczoraj, z kolegami łącznościowcami było sympatycznie, więc możemy poruszyć i ten niecodzienny wątek :)

- Jeżeli ktoś szuka odpoczynku od miejskiego zgiełku, to wieś jest bardzo dobrym miejscem; to zaś opisane przez kol. „Cezar”, wręcz idealnym.

- Jeśli ktoś chciałby żyć na wsi, pracować na roli, to najlepiej się tam urodzić, wychować i wrosnąć w ten swoisty „klimat” (oczywiście, nie jest to warunek).

- Jeżeli wieś miałaby okazać się domem na przeczekanie trudnych czasów na rynku, to i tu jest właściwe miejsce.
Na wsi zawsze było trudniej :)
Jednak tempo zmian nie jest tak szybkie (jak w mieście), i na wsi panuje reguła: mniej pieniędzy, ale więcej jedzenia. Mniej wydawania na ciuchy, elektronikę, za to więcej na sprzęt gospodarski, itd. itp. Prowadzi się życie oszczędne i jest się doń przyzwyczajonym.
Nie podążam jednak za tymi nowymi prądami myślowymi (jak w tytule). Musiałem poczytać troszkę.
Jeśli dobrze zrozumiałem to ludzie ci spodziewają się końca; przygotowują się nań.
Odpowiem więc koledze tak:
Jeśli ktoś nie ma właściwego pojęcia o egzegezie to nie będzie umiał podejmować właściwych decyzji, które nawiązują do pojęć zaczerpniętych z Pism.  

Ludzie ci są w błędzie.

Skoro jednak „Panstan” nawiązał do studni to zapytam:
Do kopanej studni jest około 50m. Dawno nie używałem i mam problem z uruchomieniem. W piwnicy (przed pompą), jest jakby lejek. Powinienem tam wlać wodę i pompę uruchomić?
Linia jest zapowietrzona, woda z lejka zostaje zaraz wciągnięta i nie płynie ta ze studni...

Edytowane przez Fozgas
  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Musze powiedzieć, że czytam z zaciekawieniem i widzę, że jestem nieźle przygotowany, ogrzewanie, które może działać na grawitacji jest, studnia jest, nie mam w prawdzie spiżarki, ale za to jest kanał w garażu, który łatwo zaadoptować na spiżarkę, problemem może być jedzenie na trudne czasy, bo działka malutka, jednak do wyżywienia kilku osobowej rodziny i tak potrzeba około hektara ziemi, a jeszcze trzeba będzie to upilnować w skrajnej sytuacji, więc pozostaje udać się do pobliskiego lasy i założyć wnyki, albo rozwiesić siatki i liczyć na to co lata, w sumie i tak wszystko się sprowadza do dachu nad głową, ognia, wody i jedzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
17 godzin temu, Fozgas napisał:

Linia jest zapowietrzona, woda z lejka zostaje zaraz wciągnięta i nie płynie ta ze studni...

Możliwe że jest uszkodzony zawór zwrotny ten w studni na początku rurociągu lub zanieczyszczony wtedy odpowietrzenie jest trudne a gdy nawet się uda to po każdym ponownym wyłączeniu pompy może nastąpić ten sam problem .Przyczyn może być więcej nieszczelności na pompie zużyta pompa itp .Trzeba zaobserwować co się dzieje wykonać parę testów .Na początek jednak sprawdził bym ten zawór zwrotny , jeżeli  nalewana jest woda przez ten lejek to trzeba tak długo nalewać aż zacznie się przelewać i więcej nie da się wlać wtedy wiemy że mamy zalany cały układ wodą , zakręcamy zawór ten przy lejku i włączamy pompę . Jeżeli lejemy  w nieskończoność i układ się nie napełnia aż do przelewu to na pewno zawór zwrotny jest uszkodzony i woda zamiast napełnić układ  przelatuje przez nieszczelny zawór do studni , chyba że są po drodze inne nieszczelności dziurawe rury itp.

Edytowane przez marcus312
  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na utubie wiele jest filmików jak sobie ułatwić życie kiedy nie ma dostępu do mediów, mój ulubiony utuber poniżej, ma wiele sprawdzonych pomysłów, z kilku sam skorzystałem. Facet żyje ponad 35 lat poza cywilizacją (nie do końca, bo na zupełnym odludziu w jego  rozumieniu, nie mieszka). Ma kilka patentów np na prąd z akumulatorów w domku, lodówkę w zimie, system odprowadzania wody z prysznica i zlewu, kompostową ubikację itp . Ciekawy człowiek.

 

 

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Prepering to również być przygotowanym, więc ruszyła domowa produkcja maseczek z tego co jest pod rekom, na razie na własne potrzeby.

IMG_0100.JPG.e5b3f5c3446378b23956cc68bc87ce55.JPG

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Za dwa dni, czyli od 16 kwietnia, będzie nas wszystkich obowiązywać powinność zasłaniania ust i nosa.
Obowiązek dotyczy wszystkich, którzy znajdują się na ulicach, w urzędach, sklepach czy miejscach świadczenia usług oraz zakładach pracy.
źródło:
https://www.gov.pl/web/koronawirus/zasady-na-dluzej

Myślę, że dla preppersów nie będzie to żadne utrudnienie.
Z reguły zawsze mamy pod ręką chustę kufiya (kefija), bardziej znaną u nas jako „arafatka”.

Dla przypomnienia wszystkim zainteresowanym, w jaki sposób można użyć tej chusty w różnych okolicznościach, polecam kanał na YouTube niemieckiego blogera Kai Sackmann.
 

 

Myślę, że najbardziej wygodna i najmniej uciążliwa w użytkowaniu będzie propozycja numer 5. 
Chustę swobodnie zawieszoną na szyi, zawsze przed przesunięciem na usta i nos, można dodatkowo wspomóc kilkoma chusteczkami higienicznymi, w celu wchłonięcia przez nie wilgoci i aerozoli z wydychanego powietrza.

Przy okazji obowiązku zasłaniania ust i nosa, warto by nauczyć się prawidłowego sposobu oddychania, lub wytrenować system  wdech – nos, wydech - usta.


Jak już jesteśmy na blogu „Sacki”, to wspomnę iż dwa lata temu autor bloga zachorował i specjaliści od medycyny nie mogli poprawnie zdiagnozować schorzenia.
W sukurs medykom przybył dietetyk i od roku Kai Sackmann wraz z żoną prowadzą bloga o diecie wegańskiej.
źródło:
https://www.youtube.com/channel/UCYRH8V9KxuZoTUe48xxrNoQ/featured
 

Edytowane przez Witek-z-Ulicy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

A jak się mają sprawy z lecznictwem? "Preppersi" umieją radzić sobie z drobnymi dolegliwościami?
Gdy zawędruje się w mniej zurbanizowane rejony to potomkowie niektórych społeczności mają wiedzę o prostych metodach leczenia. Nie gnają do miasta i nie zawracają „maścikowi” głowy, z byle powodu. Niestety, wiedza ta nie jest przekazywana w formie książkowej, więc wykruszy się z czasem.
Znalazłem przykład:

https://www.youtube.com/watch?v=tt2AYafET68

Edytowane przez Fozgas

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zacznę od końca.

11 godzin temu, Fozgas napisał:

,, Znalazłem przykład:

https://www.youtube.com/watch?v=tt2AYafET68 


To co znalazłeś i podlinkowałeś, dla każdego z forumowiczów tego forum w czasie teraźniejszym, będzie jawiło się jako abstrakcja.  
Nikt nie przymknie oczu i wstrzyma oddechu, by wyobrazić sobie chociaż przez chwilę, życia pokazanego w tym reportażu.

Agafja Łykowa urodziła się na odludziu, w tajdze syberyjskiej.
Świat zewnętrzy, z którym się komunikowała,  to tylko matka, ojciec i troje starszego rodzeństwa a także surowe oblicze tajgi.

Od rodziców otrzymała wykształcenie. Po śmierci matki, rodzeństwa oraz ojca, umiała przetrwać i nawiązać kontakt z "światem zewnętrznym".

Na pewno wiara w "Boga" umożliwiła tej rodzinie przetrwać dogmat komunistyczny, oraz surowy klimat Syberii. 


ps.
Te wszystkie filmy z Agafją Łykowa, nie oddają surowości i trudów życia w tajdze, do momentu gdy w 1978 roku dotarli do nich geolodzy. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.



×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.