Skocz do zawartości

Fozgas

Forumowicz
  • Zawartość

    51
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Ostatnia wygrana Fozgas w dniu 20 Wrzesień

Użytkownicy przyznają Fozgas punkty reputacji!

Reputacja

5 Neutralny

O Fozgas

  • Tytuł
    Rozkręca się

O sobie

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    Małopolska

Informacje o ogrzewaniu

  • Co ogrzewam?
    Budynek piętrowy -(110m)
  • Instalacja
    Grzejniki stalowe żeberkowe.
  • Kocioł
    Kocioł węglowy

Ostatnie wizyty

174 wyświetleń profilu
  1. Fozgas

    Dobry hydraulik - prawdziwy fachowiec

    Jako skaut powinieneś znać to stare powiedzenie: „robić mądrze, nie znaczy robić dużo”. Możesz harować, jak wół… nic to nie ma do omawianej tu jakości (dobry hydraulik – fachowiec) – nie znaczy to oczywiście, że ich praca jest lekka. Forum to nie tylko pytania i odpowiedzi. To pewnego rodzaju życie towarzyskie – o tym było wyżej. Autor pewnej książki (o informatyce), na samym początku polecił, by każdy jej czytelnik poszukał sobie „guru komputerowego”. Taki fachowiec bowiem pomoże niemal zawsze i zrobi to z przyjemnością. Po prostu lubi dzielić się swoją wiedzą… Masz więc różne fora, o przeróżnej tematyce. Mieszkający na nich „guru”, rzadko kiedy obrzucą cię wyzwiskami. Odpiszą nieraz setny raz na zadane pytanie lub przekierują Cię do odpowiedniego artykułu. Co do samego „skauta” czy „lemura”; powinniśmy chyba spojrzeć na skalę problemu a nie incydenty. Gdyby „def” zaprowadził nas do wspomnianego wyżej handlarza starych samochodów to bardzo szybko dowiedzielibyśmy się jaka marka auta jest najbardziej poszukiwana… Czy to nie jest swego rodzaju odpowiedzią na wiele opisanych tu (na forum) problemów? - sfuszerowanych instalacji CO.
  2. Fozgas

    Dobry hydraulik - prawdziwy fachowiec

    No i w poszukiwaniach dobrego fachowca zawędrowaliśmy do: uczciwości ( …cichy) i szacunku (def). Przypomniała mi się bajka (coś o pingwinach), a w niej na „dobry uczynek” namawiano lemura, który nosił królewską koronę. Jego kwestia (szczególnie w ostatniej scenie), jest kwintesencją wszystkich czasów. „Lemur” jeśli coś wykona właściwie to oznacza, że mu się po prostu chciało lub udało… „Skaut” natomiast nigdy się nie „męczy, nuży”, nawet wtedy gdy pot zalewa mu oczy. „Skaut” nie potrafi „zmaścić” roboty, gdyż to jest wbrew jego „naturze”. Od dziecka jego duchowny, nauczyciel, majster, kierownik, wpajali mu, że dbałość o narzędzia pracy, o jakość wykonanej roboty, są jego świadectwem. Słyszał o tym tyle razy, że dziś nie potrafiłby świadomie klienta zawieść – jak to mówią inaczej: jeśli miałby odwalić fuszerę, to wcześniej „musiałby mu ktoś przetoczyć krew” :) „Lemury” mogą zaimponować sprytem, fantazją, lecz tylko „skauci” są w stanie wyznaczać jakość. Jedynie „skauci” są naprawdę skuteczni… Def, gdy więc snujesz rozmyślania o narodzie, to może najpierw odpowiedz sobie kogo w nim więcej: „lemurów” czy „skautów”?
  3. Fozgas

    Dobry hydraulik - prawdziwy fachowiec

    Def, po co nam to wysokie C? Nie jestem bywalcem forów, ale jawią się jako takie współczesne „gospody”, w których przesiadują sobie panie i panowie, i gadają, po prostu… Frontmenów (fachowców), jest zazwyczaj kilku tylko. Niekiedy bywalcy przycinają sobie, pośmieją się z siebie nawzajem a bywa i tak, że niektórzy trącają w „wirtualny stolik” i wszczynają wirtualne bójki. Wtedy „gospodzki” wywala takich za drzwi. Jest trochę huku, ale za chwilę zaś wszystko wraca do normy :) Od czasu do czasu ktoś pojawia się w samym środku i nieco przyciszonym głosem rozpoczyna: „jestem tu nowy, ale rozwalił mi się wóz drabiniasty…” No to ktoś tam, nie odrywając wzroku od kumpli odzywa się: Co konkretnie odpadło? Masz jakiś schemat tego wozu? „Spłoszony” wyjmuje pomiętą kartkę z odręcznymi bazgrołami i wręcza fachowcowi. Wtem inny spoglądając przez ramię wydziera się na „spłoszonego”: Przecie to nie wóz, ino sanie. Jest przecie zima. Śniegu po pachy! Fachowiec zaś nawet nie patrzy na „nowego” i odpowiada: Dyszel ci odpadł, zrób tak a tak i jedź dalej, byle ostrożnie. Powinieneś też wziąć pod uwagę, że fora to prawdopodobnie miejsce ludzi samotnych, może na emeryturze. Wybaczysz chyba emerytowanemu neurochirurgowi albo kolejarzowi, że nie rozumie przyrody :) Gdy przyjdzie do takiego hydraulik, albo elektryk, to jest zdany na ich wiedzę; może co najwyżej zaproponować im filiżankę kawy. Więc odpuść nam te naiwne pogaduszki. Nikt chyba nie każe Ci tego wszystkiego czytać, za karę :) A jeśli Ty tak dobrze znasz się z przyrodą to zapytaj jej proszę, jak to zrobić, by na trzecim poziomie budynku, w jednym pokoju grzejnik "ruszał" pierwszy a tuż obok - w pokoju najdłużej nasłonecznionym i najcieplejszym, nagrzewał się najpóźniej?
  4. Fozgas

    Dobry hydraulik - prawdziwy fachowiec

    Z pewnością jest w tym dużo racji. Hydraulicy „grawitacyjni” potrafili nieźle czarować. Ja na przykład po dziś dzień nie wiem jak to się dzieje, że w pokoju sypialnym na piętrze kaloryfer nagrzewał się najprędzej – taki był zamysł fachowców. Dla Was to pewnie żadna tajemnica, ale dla kogoś, kto dopiero na forum poznaje tajniki ogrzewania domów to „zjawisko” takie robi niezłe wrażenie. Gdy pan Zenek dokonywał przeróbek to przy okazji namówił mnie na pompkę i czary się skończyły… Dziś natomiast wrażenie robi osprzęt, jakieś „sprzęgła” itd. jeśli fachowiec to połapie to pewnie też nieźle czaruje, tyle, że „bombonów” to chyba więcej kosztuje :) Chociaż sam nie wiem… porównywał ktoś koszt instalacji CO z lat 90 do współczesnych (w odniesieniu do zarobków)?
  5. Fozgas

    Dobry hydraulik - prawdziwy fachowiec

    Skoro temat jeszcze żyje, to zrobimy wyścigi. Też dzisiaj skontaktowałem się z fachowcem. Idzie wszystko według Waszych wskazówek. Jest młody. Ogłasza się, więc firma nie posiada sekretariatu (przyjmuje małe zlecenia). W rozmowie nie wyskakiwałem z tekstami o „wymiennikach płytowych”. Jako laik zapytałem tylko czy robi też instalacje gazowe. Potwierdził; obiecał, że przyjedzie dziś albo jutro, by wycenić usługę – czyli niemal tak jak napisał Visitor. Teoretycznie nie ma szans z „wędkarzem”, bo od razu zaznaczył, że najbliższy termin roboty będzie za trzy tygodnie. No ale zobaczymy :) Tutaj chyba pojawia się też wątek: „po jakie pieniądze warto się schylać”. A to już jest temat szeroki. Dopóki hydraulik jest na dorobku to pewnie bierze każdą robotę. Gdy natomiast zamieszka w hacjendzie, której bizantyjski styl „wypala oczy” rodzinie i sąsiadom, to nie przyjmie byle zlecenia, choćby nawet chciał. Musi „kosić” przetargi, by utrzymać zbytki. Płynie albo tonie… Dla klienta indywidualnego jest poza zasięgiem, więc oceny nie jest w stanie chyba wystawić.
  6. Fozgas

    Dobry hydraulik - prawdziwy fachowiec

    „Złapać” fachowca to jedna trzecia problemu. Można powiedzieć, że wyżej zamieszczony opis (dodany przez PioBin), to pewnego rodzaju „wzorzec” :) Kolejny próg to obecna „maniera”, która staje się niemal normą. Przychodzą majstry, rozkopują chałupę i tracą się na kilka dni, bo w międzyczasie obskakują jeszcze kilka budów. Klient wtedy chodzi po ścianach (dał przecież zaliczkę) … zna już na pamięć numer telefonu, którego i tak nikt nie odbiera. Kiedyś „z polecenia” sam namówiłem fachowca pewnym starzykom, które szykowały się do remontu. Sprawa wydawała się pewna. Chłopak grzeczny, nie „fluchci” przy robocie, jakość super; a jaki pobożny… Dodzwoniłem się w końcu do niego (dwa dni przed umówionym terminem), a on jakby nigdy nic odpowiada, że wziął inne zlecenie. Trzeba by więc chyba rozgraniczyć „maniery” fachowców i jakość usług (wykonania zlecenia). Nie wiem czy miernikiem jakości są sople cyny wiszące na połączeniach rur miedzianych, ale pamiętam, że na przykład elektroników uczono na warsztatach, iż lutowanie też musi jakoś wyglądać… Gdyby oprócz wpisu do ewidencji dz. gosp. należało też zarejestrować się w jakimś katalogu, gdzie inwestorzy (choćby tylko instytucjonalni) mogli zamieszczać ocenę (terminowość, jakość itp.) usługodawcom i odwrotnie, to może i klienci indywidualni mieliby lepsze rozeznanie, kto w danej miejscowości jest polecany. Fachowcy zaś mogliby omijać niepewnych zleceniodawców. No ale to było takie nasze gadanie… :)
  7. Fozgas

    Sensowna kosiarka 1200-1400zł

    Mam kosę tej firmy. Karczuję nią obrzeża lasu. Maszyna pracuje na siebie już któryś tam sezon. Wymieniam tylko filtr papierowy... Też polecam.
  8. Fozgas

    Dobry hydraulik - prawdziwy fachowiec

    Gdy zapytałem „sąsiada” o dobrego montera, to powiedział, że fachowcy już dawno wyjechali a on se sam podłączył piec. Myślę, że jest to przesadzona opinia, lecz właśnie na projekcie „wyłożyła” się jedna firemka. Przyjechało dwóch szwagrów; pochodzili, pozaglądali no i już prawie brali się do roboty, gdy poproszono ich o kosztorys (materiał + robocizna). Podobno są takie programy, według których można to zrobić (pewnie je znacie). Po tej rozmowie pan „Zenek” zrezygnował. Nie były to stare wygi, lecz raczej fachowcy w sile wieku; poleceni ze sklepu hydraulicznego, więc z doświadczeniem i bez bojaźni przed robotą. Znajomy pracuje w branży drzewnej i też wykonuje projekty na papierze (podobnie jak niektórzy z Was). Ślęczy nad kartką i wymyśla cuda… Nic chyba go tak nie irytuje jak klient, który nie odzywa się po zaznajomieniu się z rysunkami i kosztorysem. Takie podejście do pracy rzemieślników wynika z pewnego rodzaju kultury społeczeństwa, wyobraźni i szacunku w stosunku do pracy innych. Mimo wszystko może jednak „schemat” usługi o którym pisał wyżej Visitor byłby lekiem na rozczarowania klientów? Takim papierkiem lakmusowym dla obu stron? Gdy widzę jak odczytujesz bazgroły, które pytający nazywają schematami lub projektami i jak potrafisz w mig prawidłowo na nie odpowiedzieć, to według mnie to nie jest śmieszne. Bez takich wątków byłyby tu tylko "pogaduszki" jak ta nasza teraz... :)
  9. Fozgas

    Dobry hydraulik - prawdziwy fachowiec

    Schemat – to może być istotna wskazówka… Być może pozwoli ogarnąć rozmach inwestycji (te wszystkie wymienniki, odpowietrzniki itd.). Oswoić się z kosztami. Oczywiście majster nie musi być rozmowny, gadatliwy; jak dla mnie to może być nawet tajemniczy gbur, byleby „nie dawał w kocioł” – nie mylić z kotłem CO Poprzedni gospodarz pochwalił się, że wybrał dobrych fachowców, bo „nie zostawili dużo rur”. I w rzeczywistości tak jest; pion z rurami idzie dyskretnie w przedpokoju a na przykład pokój gościnny nie ma w pionie żadnych rur (grzejnik jest). Łazienka również… W innych pokojach są poprowadzone tylko dwie rurki w pionie. Była też możliwość „odcięcia” wyższego piętra, bo zainstalowali zbiornik (taki sam jak na górze – wyrównawczy), więc w okresie przejściowym można było zrezygnować z ogrzewania całego domu. Piszę w czasie przeszłym, bo ostatnim razem poprosiłem pana „Zenka” o wymontowanie zbiorniczka. Czy „podziurawione rurami wszystkie sufity” mogą być jakąś miarą (już na etapie projektu)? Czy też raczej jest to urok instalacji CO, więc nie brać takich argumentów pod uwagę?
  10. Gdy czytam zapytania (na forum) od „nieszczęśników”, którzy po wyjściu fachowców mają problemy z ogrzewaniem chałupy to nasuwa się myśl: Jak rozpoznać dobrego instalatora CO? Czy da się w ogóle zweryfikować jego umiejętności przed montażem i skasowaniem? Dla laika każdy facet w kombinezonie roboczym to wyrocznia i mistrz…
  11. Fozgas

    Jedna kotłownia, dwa piece

    Coraz więcej drzew w tym lesie… W sumie to fachowiec powinien je wszystkie znać. Mnie pozostaje mieć nadzieję, że „pan Zenek” da sobie radę. Dziękuję za odpowiedzi. Znów się czegoś dowiedziałem; okazuje się, że wybór pieca to dopiero wstęp do tematu...
  12. Fozgas

    Jedna kotłownia, dwa piece

    Dziękuję za odpowiedź. Jako, że na instalacjach CO nie znam się a oglądając Wasze schematy widzę, że jest to temat dość skomplikowany dla laika to poproszę o wyjaśnienie: Dotąd oba kotły pracowały w „układzie otwartym”. Nie można tego „odtworzyć”? Czy chodzi o tzw. „bufor ciepła” czy też bojler na wodę użytkową?
  13. Przeglądnąłem fora budowlane i na wyżej wymieniony temat piszą różnie: - o przepisach dotyczących kotłowni - o zapyleniu kotłowni - o przewodach kominowych Poprzedni gospodarz miał w jednym pomieszczeniu piwnicznym podłączone do instalacji CO dwa kotły (węglowy i gazowy). Odłączyłem oba piece bo były już leciwe… Pozostały jednak przyłącza i zastanawiam się czy mogę je wykorzystać, czy też je zlikwidować. U mnie docelowo ma być tak: - Kocioł na gaz będzie pracował jako podstawowy a kocioł na koks jako awaryjny - przerwy w dostawie gazu, mocne mrozy, epoka lodowcowa itp. :) Mam też możliwość podłączenia kotła na gaz (jednofunkcyjny) w innym pomieszczeniu, ale to oczywiście wiąże się z nieco większą przeróbką. Jak Waszym zdaniem postąpić?
  14. Fozgas

    Dakon Dakon FB

    Dziękuję bardzo za odpowiedzi i zdjęcie – może poproszę ślusarza o podobną „przysłonę”. Ta na zdjęciu wygląda na zrobioną solidnie… A jeśli już ktoś chce się koniecznie „powadzić”, to mogę dać powód: Nowocześni w temacie ogrzewania chałupy są ci, którzy posiadają gazowe kotły CO. Reszta to ściema… Jeśli ktoś hajcuje węglem lub koksem albo zbiera drewno do „dzichty”; jest „dinozaurem” (każdy w swoim rodzaju). Ja cenię urządzenia proste i w miarę niezawodne. Nie fascynuję się futurystycznym CO. Gdybym nie wszedł kiedyś na „czysteogrzewanie” a tam nie zainteresowano by mnie tematem w sposób przyjazny i przystępny, bez pseudoekologicznego ględzenia, to nie mielibyśmy okazji „rozmawiać”. Autorzy wspomnianej strony potrafią po prosu zaciekawić niemal każdego „palacza”. I chyba dlatego swego czasu byli cytowani nawet na lokalnej stronce. Można więc zakładać, że jest podobnie i na innych miejscach. Oby Wasze forum było tak samo lubiane :)
  15. Fozgas

    Dakon Dakon FB

    Napisze ktoś coś na temat, czy będziemy se opowiadać kto kogo nie lubi? :) Eksploatował ktoś taki piec? Może ci co posiadają Viadrusy, Camino itp. wiedzą więcej...?
×

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.