Skocz do zawartości

Fozgas

Stały forumowicz
  • Liczba zawartości

    194
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Ostatnia wygrana Fozgas w dniu 20 Wrzesień 2018

Użytkownicy przyznają Fozgas punkty reputacji!

Reputacja

16 Wysoki

O Fozgas

  • Tytuł
    Stały Forumowicz

O sobie

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    Małopolska

Informacje o ogrzewaniu

  • Co ogrzewam?
    Budynek piętrowy -(110m)
  • Instalacja
    Grzejniki stalowe żeberkowe.
  • Kocioł
    Kocioł węglowy

Ostatnie wizyty

308 wyświetleń profilu
  1. Dużo zależy od wrażliwości… ludzie wiejscy są przeważnie praktyczni do bólu. Mijasz na przykład nieczynną kuźnię, ładnie się prezentuje, z drewnianych bali. W środku sprzęt w komplecie, można by młodzież szkolną zaznajomić z dawnymi czasami – jak se ludzie radzili „bez prądu”. Nie trzeba wyjazdu do skansenu, ot tak… w ramach lekcji. Ale cóż… trzeba by dwa dni sprzątać. W końcu przyjadą migole i wywiozą na ciężarówkach. Chłop dostanie garść dudków i się będzie cieszył przez kilka dni…
  2. U mnie też jest taka piwniczka. Łukowe sklepienie. Z boku „rynna” do wsypywania ziemniaków” – od góry. Zostawiłem. Zlikwidować zawsze można… Dopóki budynek nie przeszkadza i się „nie sypie” to rzeczywiście żal robić demolkę. Jeśli koledzy z forum - gospodarze - nie doradzą to pomysł może przyjść z czasem… Kiedyś myślałem wstawić tam beczki z kapustą. Też nie wiem czy to dobry pomysł. Kapusta się udała na mniejszą skalę (w glinianej beczułce), ale jak nabiorę wprawy to kto wie :) O zaletach domowej kapusty kiszonej nie miejsce, by pisać.
  3. Fozgas

    Zero Waste

    Już Starożytni otrzymali szczegółowe przepisy i wystrzegali się niechlujstwa, zachowywali porządek w „miejscach publicznych” – jakbyśmy to dzisiaj powiedzieli (5Mojż. 23:13.14). Byli na wyższym poziomie w kwestiach dbałości o zdrowie niż średniowieczna Europa, bo w niej niestety, wedle powszechnej opinii, „żyło się jak w chlewie”. Odpowiadając na pytanie dotyczące: „…którzy niszczą (psują) ziemię”. Tekst jest zrozumiały. Dyskusyjne dla co poniektórych może być ponoszenie konsekwencji. Wydaje się bowiem jakby Właściciel gdzieś się oddalił, nie widział i nie słyszał o tym co się tutaj dzieje. Nie przystaje do tej sytuacji miara naszej cierpliwości, dlatego ulegamy złudzeniom. Widzimy płonące hałdy śmieci, ścieki, wory śmieci na poboczach, więc wydać się może, iż zmagania nielicznych o „czyste podwórko” są bez większego znaczenia. A wracając do naczyń. Starsi pamiętają saturatory z lat 50 /60. Kilka szklaneczek na blacie i grupka przechodniów wokół. Niejeden zrezygnowałby czekając w kolejce... Może wymyślą kubasy „jadalne” :)
  4. Ledwie zacząłem przeglądać te urządzenia (i ceny). Przenośny (kompaktowy) wydawał się korzystniejszy (w niewielkim pomieszczeniu), gdyż po sezonie można by wstawić go do magazynku. No i podłączenie również wydaje się prostsze. Klimatyzator z dwóch części podłącza chyba fachowiec. Tyle, że urządzenie takie pozwala na obsługę kilku pomieszczeń. Dziękuję za odpowiedzi, poczytam jeszcze…
  5. Fozgas

    Zero Waste

    Odpowiem jakby „Hermogenesowi”; umie się bronić, więc nie wpadnie w histerię :) Rozpisywać się nie ma co… zdaje się, że z niejednej „beczki śledzie jadł” i ma pojęcie o Pismach. Tak więc krótko: (Obj. 11:18). ”SONY23” napomknął kiedyś (w innym wątku), o tym jak niektórzy traktują zwierzęta. W kontekście powyższego to również ma znaczenie. Do dbałości o własne zdrowie też jesteśmy zobowiązani (wnikliwi znajdą właściwe fragmenty). Zaskoczył mnie jednak autor tematu. Nie wiedziałem, że jeszcze ktoś (w sposób zorganizowany), podjął takie idee. Wychodzi na to, że organizacje świeckie zaczynają wyprzedzać religijne… Aczkolwiek zastanawia mnie coś innego, ale to pytanie do „umysłów ścisłych”, których na takim forum z pewnością nie brakuje. Czy zestawił ktoś koszty związane z produkcją, użytkowaniem naczyń np. szklanych (magazynowanie, woda do mycia, płyny do mycia, ścieki itd.), z „obsługą” naczyń jednorazowych?
  6. Czy do przewodu kominowego, który nie jest wykorzystywany można podłączyć przenośną klimatyzację (rurę z odprowadzeniem ciepłego powietrza)?
  7. Fozgas

    Zero Waste

    Przyjąłem do wiadomości. W necie chyba łatwo o nieporozumienia. Pozdrawiam serdecznie…
  8. Fozgas

    Zero Waste

    A poczciwy „Def” jak zwykle... na swój sposób naprawia świat :) ”Hermogenes” z lekka kontruje te wywody zawieszone gdzieś w powietrzu, w jakiejś enigmatycznej przestrzeni fruwających „autorytetów”. „Def”, odpocznij przyjacielu… „Nie mów: Jak to jest, że dawne czasy były lepsze, niż obecne? Bo to nie jest mądre pytanie.” (Kazn. 7:10). Pamiętacie „suchy chleb dla konia”? :) Nie bywam za często w mieście, więc mogłem przeoczyć zmiany… Z netu dowiedziałem się o kompostownikach (osiedlowych), na odpadki . Co sądzicie o takim rozwiązaniu?
  9. Edukacja to osobliwe zajęcie. Napotyka nieraz na sprzeciw, niewdzięczność, lekceważenie. Są jednak momenty, gdy ogląda się dobre efekty swojej pracy. Wpływ edukacji jest tak dalekosiężny i tak potężny, że nie da się tego „zjawiska” porównać z niczym innym. I choćby dla tych krótkich chwil warto uczestniczyć w tym dziele. Nie ma etapów niewiele znaczących, każdy ma swoje zadanie do spełnienia. Ludzką słabością jest niecierpliwość. Chcielibyśmy efekty widzieć natychmiast. Propagatorzy „czystego ogrzewania” nie są więc w stanie ocenić rozmiaru swej pracy. Wywierają wpływ ku dobremu a to już wystarczy…
  10. Chodziło o zapełnianie strony wątku jakimiś inwektywami. …ale miło, że są jeszcze osoby, które mają wrażliwy „kompas moralny”; nie zawsze przecież tak było. A gdy „wolność słowa” napotyka na „obrazę uczuć”… Postęp to czy początek końca?
  11. No właśnie… Nie znam się na "życiu forumowym", ale może pojawi się kiedyś takie rozwiązanie, które umożliwi autorowi tematu usunięcie wpisów, które nie dotyczą poruszanego problemu. W końcu to autor tematu wie najlepiej o co mu chodzi i jakich odpowiedzi oczekuje. Skoro teraz można oceniać… Przeglądnąłem parę „kartek” i zaciekawiła mnie taka opinia: „…żebranie to obecnie najlepszy biznes, po co produkować po co sprzedawać jak można żebrać?” Nie trzeba tutaj rozprawiać o jakiejś jednej, konkretnej instytucji lub ruchu, gdyż jest tego mnogo i można chyba już mówić o „rynku” albo „konkurencji”. Czy społeczeństwu cywilizowanemu wypada z takiego wsparcia się chlubić? Czy zjawiska podobne temu nie powinny nas raczej zawstydzać? Można by się zastanawiać…
  12. No to może jeszcze kilka zdań… krótko, bo autor nie taki chyba miał zamysł. Jeśli przegrywa się jakąś „bijatykę”; np. ekonomiczną to oczywistym jest, że trzeba liczyć się z konsekwencjami, nawet jeśli są one niewidoczne na pozór. Gdy więc w kontekście tego spieramy się o jakieś tam barwy polityczne to poniekąd zaniżamy „pułap”; tracimy tylko energię nie wznosząc się wyżej. Przed laty byli myśliciele tacy, którzy podnosili wzrok. Dostrzegali, że toczy się gra o większą stawkę – pomiędzy cywilizacjami. Dopóki na ten szczegół nie zwróci się uwagi, nie wybada tych fundamentów to nie zrozumie się też czym jest „lewo” czym „prawo”. Gdzie jest źródło prądów politycznych, skąd bierze się inspiracja do budowy barykad, które poniekąd mają tylko poślednie znaczenie. Fala jest o wiele szersza i posiada też stosowną do swych rozmiarów siłę. Idee wolnościowe są "falochronami". Może zadziwi to, ale nawet sprawy dziedziczenia majątków, nazewnictwo (usług, towarów), podlegają tym „żywiołom” – ot taka banalna ciekawostka. I tutaj chyba powinniśmy zakończyć - mimo wszystko to jest forum o przykładaniu do pieca :)
  13. Gdyby tylko… Jeden z forumowiczów napisał kiedyś (w prywatnej korespondencji), że „paniska” miały przynajmniej zasady… „Trwonili, lecz nie kradli”. Zmartwieniem największym nie jest więc to czy młody przedsiębiorca da radę ciągnąć wóz „socjalistycznego kapitalizmu”, lecz to, że (w kontekście tematu), w pewnym momencie zostaniemy z długami, bez wystarczających środków na ich spłatę… A wtedy rozbudzą się prastare gusła pędzone strachem i tępą chęcią łatwego zagarniania tego co napotykają na swej drodze. Gdy spotykasz młodych „ćwierćgłówków”, którym wirtualna rzeczywistość zastępuje lekturę, pozbawia rozeznania, doświadczeń poprzednich pokoleń to możesz odnieść wrażenie, że niedaleko już do gromadnych żywiołów. Ale cóż tu będziemy gadać; najrozsądniej zakończyć dyskusję krótkimi słowy: „masz rację” :)
  14. No właśnie… pokazano jak trzymać pilnik i na tym stanęło. Dlatego „kluska” nawet nie zaprząta sobie głowy innymi rozwiązaniami. Musiałby znów (o zgrozo), osiedlić się nieopodal jakiś „Bucholc” i pokazać palcem jak zabezpieczyć szyb, nie demolując go zarazem :) Skoro tyle pisze się o mentalności „cebul” to czy nie jest tak, że myślenie, iż będzie lepiej gdy zabierze się „białym kołnierzykom” nie jest właściwe „słómiokom”? Nikt przecież nie ma co do tego wątpliwości, że przerośnięta biurokracja jest obciążeniem, ale na tym chyba nie koniec „biedy”? Zamiast gasić światło może lepiej pomyśleć co rozbić żeby nie trzeba było z niego rezygnować – jak w innych cywilizacjach. Czy nie jest tak, że potrafimy świetnie zazdrościć?
  15. "100 czy 200 tysięcy mniej urzędników..." Grunt to mieć rozmach… Ten kto uczestniczył w restrukturyzacji jest świadom też tego ile „waży” kartka ze setką nazwisk osób, którym trzeba podziękować za współpracę. A tu proszę… lekką rączką sto tysięcy czy dwieście tysięcy, a może sto pięćdziesiąt albo trzysta tysięcy? Bywają czasy, gdy spółdzielnie przekształcają się w fabryki, lecz nastają i takie, które nazywają się „trudne” bo fabryki topnieją do rozmiarów spółdzielni, więc jedynie rozwaga osób na stanowiskach kierowniczych trzyma nieraz wszystko w kupie… Gdy zaś ktoś ma wyobraźnię „Kubusia” to nie taką listę nazwisk jest w stanie podpisać bo nie takie też listy podpisywano już w historii… Jak wędrowni kafelkarze będą zmuszeni wrócić do rodzinnych domów to niejeden zrozumie co znaczy „trudne czasy”. Spał będzie z jednym okiem otwartym i nasłuchiwał czy mu nocą z piwnicy ziemniaki nie wyłażą do sąsiada… Sto tysięcy albo dwieście… Tak właśnie się buduje wiadukt pod którym nie zmieści się przejeżdżający pociąg; albo wykonuje się trzysta procent normy zadziwiając zachodnich technologów. Jest taki kraj, w którym robią sobie żarciki z umów zawierających klauzulę, że np. na 10 000 sztuk może być 10 wadliwych. Pakują osobno dziesięć wybrakowanych i dołączają do głównego zamówienia :) "A dokładnie poznałem co to jest polska cebula..." Wszyscy za mną nikt przede mną. Ileż to razy było trzeba się wstydzić za takich karlusów… Są wdzięcznym tematem dla kabareciarzy. Jeśli się komuś wydaje, że sam z siebie ma coś do zaoferowania oprócz klusek i wylęgarni związków zawodowych to wypadałoby przypomnieć takiemu, że gdyby przed laty „Bucholc” nie pokazał niektórym jak trzymać pilnik w łapach to po dziś dzień pasaliby krowy i wcinaliby te kluski palcami. Był kiedyś taki serial (o dwóch kolegach z woja), i chyba nawet zdobył popularność dlatego, że wielu dostrzegło siebie, w osobie głównego bohatera, ociężałego w myśleniu wsteczniaka :) A wracając do tematu. Węgiel ma przyszłość; dlatego nawet zamykane kopalnie dobrze byłoby zachować w takim stanie żeby w razie kryzysu można było je uruchomić. Coś jak parowóz. Stoi se i czeka na swój czas, którego obyśmy nie musieli przeżywać… Spokoju życzę i radości - mają wartość coraz większą.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.