Skocz do zawartości

SONY23

Stały forumowicz
  • Postów

    4563
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    63

Treść opublikowana przez SONY23

  1. To może z innej beczki. Kolega pokazał mi kiedyś ten filmik. W dużym skrócie nowoczesność kontra prymitywna polska technika. Opinia z pierwszej ręki... Filmik trochę długawy ale warto dotrwać do końca. Oglądanie moźna zacząć od 2 minuty. Tu jak w soczewce widać w co się w wielu dziedzinach wpakowaliśmy...
  2. Poczytaj sobie Zgazowanie drfewna.pdfdlaczegoatmos.pdf
  3. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę " miasto bez znaków ". Ja słyszałem o tym kiedyś w radio, teraz widzę że jest i w necie... https://www.transport-publiczny.pl/wiadomosci/inteligentne-miasto-bez-znakow-drogowych-i-sygnalizacji-swietlnej-1473.html Pamiętacie jeszcze jak jeździło się autem bez świateł dziennych ? Już sam parę razy się przyłapałem na tym, że jak nie widzę świateł na drodze, to mózg automatycznie uznaje, że nic tam nie ma. I można komuś lub czemuś wjechać w zadek... Kiedyś było może i ciężej ale człowiek nie szukał na drodze świateł, tylko próbował identyfikować wszystko co na niej dostrzegał. Większa koncentracja i mniej czasu na inne zajęcia odrywające uwagę od prowadzenia samochodu. Kolega w stanch miał jeden dzień bez sygnalizacji świetlnej ( awaria sieci) i w drodze do pracy razem z kolegą skasowali sobie dwa auta. Oba na złom a goście z lekkimi urazami kręgosłupa... Daje trochę do myślenia.
  4. Znowu statystyki. Ciekawe ile aut było na jednego człowieka w 2009 a ile w 2016 roku ? Założę się, że już proporcje nie będą tak korzystne. Aut jest więcej a ludzi tyle samo albo mniej. Myślę o naszym kraju... Fakt auta są coraz bardziej bezpieczne, ale i skomplikowane a co za tym idzie droższe i cięższe. 30 lat temu kompakt typu golf ważył max. 900 kg a dzisiaj pewnie z 1200 kg. Siłą rzeczy cały postęp w konstrukcji silników zżera większa masa samochodu. Większa masa to potencjalnie większe zniszczenia spowodowane uderzeniem i tak pies zjada własny ogon... Na infrastrukturę wydaje się miliardy. Światła, znaki, kamery, centra zarządzania i elektronika w autach ma załatwić wszystko za nas. A eksperymenty pokazują, że często efekt jest odwrotny. Osłabienie czujności kierowcy i tragiczne tego skutki. W niektórych krajach robiono eksperymenty z ruchem drogowym bez jakichkolwiek znaków, świateł itp... I co się okazywało ? A no kierowcy cały czas musieli zachowywać pełną koncentrację, czego skutkiem było mniej wypadków... Każdy sam widzi co się dzieje na utostradzie w razie jakiejś kolizji. Karambol na kilkadziesiąt aut. A powinno być tak bezpiecznie...
  5. SONY23

    Kocioł DS MPM

    Regulacja PW na zasadzie RCK ... Robiłem i takie cyrki. Nie warte zachodu. Dla zwykłego Kowalskiego już nic nie trzeba wymyślać. Dolniak, z szamotowym palnikiem i dysza Piecucha. Tylko doświadczalnie do konkretnego domu i instalacji trzeba dobrać wymiary rusztu i palnika i mamy bardzo czysty i bardzo oszczędny kocioł. Żadne czujniki czy sondy i siłowniki nie są potrzebne. Wystarczy miarkownik ciągu i trochę praktyki.
  6. SONY23

    Kocioł DS MPM

    Defro ds. ma palnik w ten deseń. Tzn. zwężenie z otworami na obwodzie. Niestety niezbyt trwały a sam kocioł to teź taki jak z łapanki...
  7. Może trzeba dla gościa położyć, wzorem mafii, zdechłą rybę na wycieraczce...
  8. SONY23

    Kocioł DS MPM

    Robiłem kiedyś coś takiego i niestety długie cienkie okragłe otwory mocno tłumią przepływ. Trzeba robić duże przekroje takiego kolektora dolotowego w stosunku do samego przekroju dyszy, którą to powietrze wpadnie do palnika. No i oczywiście u mnie inny palnik niż w MPM-e i znowu może być trochę inaczej.
  9. Chodzi mi o coś innego. Nie wiem jak jest z tymi samolotami pasażerskimi z artykułu, który podlinkowałem, ale widziałem kiedyś program o samolotach bojowych, których bez komputerów nie da się w ogóle pilotować. Właściwości nazwijmy to lotne, są tak kiepskie, że nawet najlepszy pilot nie jest w stanie sam zapanować nad maszyną. Komputer musi ciągle korygować masę parametrów, żeby maszyna się po prostu nie rozbiła. I tu pojawia się pytanie o sens takich konstrukcji, które bez ciągłego wspomagania zawodnej elektroniki nie mają szans na sensowne działanie. Co jest aż tak ważne, żeby aż tak ryzykować i zwiększać prawdopodobieństwo kłopotów ? Czyżby chodzi jednak o kasę i zwiększanie zysków ?
  10. SONY23

    Kocioł DS MPM

    Napisałeś " przed palnik". To musi być w gardzieli palnika. Wydaje mi się, że to jest bardzo ważne. Tu będzie już większe podciśnienie i mniejsza szansa na " cofkę" tego powietdza do samego paleniska.
  11. SONY23

    Kocioł DS MPM

    Można z tym dyskutować. PW z osobnego źródła też nie płynie zawsze z tą samą szybkością= ilością. Jak spada imtensywność spalania a więc i temperatura spalin, to zmniejsza się też podciśnienie w palniku i powietrza tego zaciąga mniej i na odwrót. Im mocniej się pali, tym więcej PW zaciąga. W Twojej metodzie największym plusem ( moim zdaniem) jest samo miejsce podawania no i duże w związku z tym ułatwienie dla przerabiających śmieciuchy. Miejsce, bo już na samym wlocie jest wystarczająco dużo tlenu do dopalania. Zatem i więcej czasu na to. Ale same proporcje wcale nie są już stałe. Załóżmy, że wylot dyszy nie jest przytykany ale ruszt już niestety tak. I podejrzewam, że po jego częściowym przytkaniu już tego PW z dyszy może być już aż w nadmiarze, tego z oddzielnego źródła oczywiście też... Żeby tezę z proporcjami sprawdzić, trzeba zrobić wersję z Twoją dyszą, ale oddzielnym wejściem z zewnątrz i potestować przymykanie i otwieranie w róźnych fazach spalania.
  12. To nie od komputera czy błędu w oprogramowaniu powinno zależeć czy samolot leci czy spada. Powinny być to elementy wspomagające człowieka a nie zastępujące. Bez nich pilot nadal powinien sobie móc poradzić z maszyną. Chociaż wiem, że to już niemożliwe. Budujemy tak skomplikowane maszyny, że wystarczy awaria jednego choćby drobnego ogniwa, żeby cała reszta była bezużyteczna. Mało tego, nie ma ludzi którzy byliby w stanie to ogarnąć. Tzn. są, ale w każdej dziedzinie inny specjalista... Do tego dochodzi nieszczęsne oprogramowanie. Pierwsze programy obsługujące misje kosmiczne zajmowały po kilka czy kilkanaście MB i działały. Obecnie jest to ileś tysięcy razy więcej i potrafi się zepsuć, czy po prostu źle działać już od początku. Nawet w domowych, prostych urządzeniach, typu tuner sat. oprogramowanie szwankuje i urządzenie robi co chce i kiedy chce, z czasem zaczyna żyć własnym życiem... Skoro nawet tu wkradają się błędy lub może celowe szkodliwe działania, to co dopiero w urządzeniach, od których zależy nasze życie...
  13. Nie oddawać bezkrytycznie swego losu w ręce maszyn...
  14. Ależ ja doceniam naukę i jej zdobycze. Wiem także, że często człowiek jest tym słabym ogniwem, przez które dzieją się wypadki. Ale ciężar odpowiedzialności zaczyna powoli przechodzić na sprawy, na które końcowy użytkownik tych osiągnięć nie ma już wpływu. Awaria elektroniki, czy samego oprogramowania i nawet najlepszy pilot w powietrzu staje się bezradny, chociaż samolotowi fizycznie nic nie dolega. W aucie jak mamy szczęście, to po prostu zatrzymujemy się i wysiadamy a w samolocie co pozostaje... Ci co zawinili, czy po prostu coś przegapili przy budowie, czy pisaniu oprogramowania żyją a ci co zawierzyli osiągnięciom nauki już nie...
  15. Pod warunkiem, że ani my ani nasi bliscy nie spłonęli razem z tym paliwem...
  16. Na naszych oczach wszystko wokół szybko się zmienia. Tak szybko, że większość z nas w pewnym wieku już za tym nie nadąża. Wszędzie komputery, oprogramowania, czujniki. Głośno mówi się już o " sztucznej inteligencji", autonomicznych autach czy innych systemach mogących samodzielnie pracować bez kontroli człowieka. Z jednej strony szansa na postęp i poprawę jakości życia z drugiej zagrożenia. Coraz mniej będzie zależało od nas, może nawet zacznie działać wbrew naszej woli... Ostatnie wypadki lotnicze skłaniają do zastanowienia. Kiedyś wszystko było w rękach pilota, teraz rządzi chyba komputer i jego oprogramowanie... https://www.money.pl/gospodarka/boeing-podjal-wazna-decyzje-ws-systemow-737-max-6359945571059329a.html
  17. Podajniki są dla tych, co nie poradzili sobie z ds-ami... U Ciepie padł kocioł, więc masz wymówkę. Inni polegli...
  18. Klasyczne przejmowanie rynku i zysków. Ty nie możesz czegoś sam robić, bo nie spełniasz wymagań ( ekologia, dobrostan, jakość, bezpieczeństwo, itd.). My albo ktoś inny, większy, mądrzejszy, lepiej wyposażony zrobi to lepiej, czyściej i w dodatku taniej. Ty będziesz tylko za to płacił grosze i miał wszystko w nosie. A jak już oddasz wędkę, to podkręcimy ci tak opłaty, że weźmiesz drugi etat, żeby wyrobić. A ekologia i inne pierdoły będą tak jak przedtem. Kto dużemu podskoczy. Jeszcze państwo będzie musiało dołożyć do interesu z podatków, bo to dla dobra ogółu. Miejscowa oczyszczalnia ścieków w dzień oczyszcza a w nocy puszcza do rzeki bez oczyszczania, żeby na prądzie zaoszczędzić. Duży może więcej...
  19. Pytanie po co zamykasz zawót kulowy przed pompą, gdy ta pracuje ? Przecież wtedy zamykasz jej dopływ wody i głupieje. Może nawet następuje kawitacja i bulgotanie może byc tego objawem.
  20. Dokładnie. Gdyby z kotła szło powietrze, to jeśli nie w naczyniu to lądowałoby w kaloryferach albo wężownicy bojlera. Do kotła już by nie wróciło. Sprawdź czy w naczyniu jest woda.
  21. Nic nie pisał o zapowietrzonych kaloryferach, przynajmniej ja nie pamiętam. A to tam powinno znaleźć się powietrze a nie w kotle, który wyjście ma na górze a nie z boku. Jakoś nie wyobrażam sytuacji, żeby nawet pompy wepchnęły je do kotła a nie do góry w naczynie lub kaloryfery.
  22. Pytanie jakim cudem powietrze jest w kotle a kaloryfery nie są zapowietrzone. Bo jakoś nie mogę wyobrazić, że kolega by tego nie zauważył.
  23. Ludzie zaczynają się takimi sprawami interesować jak ze ściany z kominem zaczyna sączyć się darmowa kawa...
  24. I nie chce się im robić dzieci, za to kradną nasze. Już ich nie lubię...
  25. Możliwość regulacji to zaleta. Nadal tak uważam. Dla mnie najważniejsze w tej innowacji to miejsce podania dodatkowego powietrza. Na samym wlocie do palnika, zaraz za paleniskiem. Dawno czułem, że go tutaj brakuje i stąd między innymi rozszczelnienie zasypu przy paleniu drewnem a nawet węglem. Piecuch dopracował to u siebie chyba do perfekcji. U mnie jeszcze od czasu do czasu zdarzają się jakieś problemy, ale nie mam teraz ochoty dłubać. Może po sezonie wyrzeźbię coś nowego...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.