Skocz do zawartości

heso

Stały forumowicz
  • Postów

    1987
  • Dołączył

  • Wygrane w rankingu

    17

Treść opublikowana przez heso

  1. Co do czeskiego groszku... Niedawno trafiła mi się ulotka, gdzie miejscowy nowo otwarty skład opałowy oferował groszek- po 550 zł. Zadzwoniłem, porozmawiałem z miłą panienką, zamówiłem tonę, przywieźli tego samego dnia, wysypali i dopiero wtedy zobaczyłem, że to ten czeski, z lekka brunatny. Oczywiście we wcześniejszej rozmowie nie padło ani słowo o tym, że to właśnie taki. Ale nie wypadało mieć pretensji, może sam sobie jestem winny, że nie dopytałem? Zresztą nie narzekam, pali się zupełnie przyzwoicie, przynajmniej mam okazję wypróbować.
  2. Ciekawe, ilu musieli przepraszać... Po tym, jak domokrążni sprzedawcy węgla na ciężarówce oszwabili mnie na na tonie ok. 350 kg, nic mnie już nie dziwi. A jakże- zaoferowali się, że wrzucą mi ten węgiel na miejsce, gdzie chcę! Nie miałem wtedy do tego głowy i dopiero później, gdy coś mi tu nie pasowało, policzyłem na zważone wiadra w trakcie składowania. Cóż, sami sobie robią krzywdę, mogą oszukać tylko raz, tylko podobno nigdy dwa razy nie przyjeżdżają w to samo miejsce, na tym polega ten system. Przekonali mnie, że nie warto ufać nikomu i dokładnie wszystko sprawdzać przez wyciągnięciem portfela. Pzdr. HS
  3. Czy to oni sami pakowali ten orzech do worków?
  4. heso

    Budowa Pieca Co

    Ja też nie widzę tych fotek. Post ze zdjęciami był podwójny, więc może aktualna jest jakaś korekta?
  5. heso

    Budowa Pieca Co

    Przecież napisał: czyżby szykowało się jakieś połączenie kotła CO z kuchenką, bo wygląda to jak miejsce na fajerki?
  6. Domyślam się, że skoro masz żar na ruszcie (chociażby z samego rozpalania), to i później dajesz trochę powietrza od dołu, chyba że wystarczają same nieszczelności (jeżeli są) ? Przy drewnie można sobie pewnie pozwolić na podawanie powietrza tylko z góry, ja niestety (lub "stety") prawdę mówiąc stosuję system mieszany- od góry i trochę z dołu - z tym, że w zależności od potrzeby czasem zamykam całkowicie albo górę albo dół. Zamknięcie dołu pozwala na doskonałe wypalanie się wsadu tzn. nie ma zjawiska zawieszania się węgla, potem po odgazowaniu można górny dopływ zamknąć i spokojnie wypalać resztę wytworzonego koksu, w międzyczasie oczywiście w zależności od zapotrzebowania dosypać kolejną porcję opału- nie za często. Ale są rzeczy, które bolą, np. teraz, kiedy trzeba grzać mocniej, temperatura spalin często przekracza 200*. Coś za coś.
  7. Popatrz, ile tego jest... http://lmgtfy.com/?q=schemat+ogrzewania+z+podkow%C4%85 Nawiasem mówiąc, dlaczego w tytule piszesz tak niedbale? To chyba mistrzostwo świata, ten "chemay"... No i pisze się także" najprostszy". Ech, co za czasy... Pozdrawiam- Henryk S.
  8. Powiedziałbym, że jest mały wyjątek- koks, który jak najbardziej jest węglem, podaje się na żar, inaczej się nie da nim palić.
  9. W zasadzie i ja podobnie, chociaż tego górnego podaję tyle, co nic. Często zasypuję tak szczelnie mieszanką grubszego i drobnego paliwa, że powietrza niewiele się tamtędy przedostaje. Ale podaję głównie pod ruszt (napisałem "pod ruszt", ale jak wiadomo, rusztu nie mam...). Uważam, że najważniejsze jest takie dobieranie ilości powietrza pierwotnego (właśnie tego "rusztowego"), aby zgrać szybkość wypalania się warstwy żaru wytworzonego koksu z jej tworzeniem sie od góry nowej "dostawy" tegoż koksu (z drewna też, w końcu powstaje też drzewny "koks"). @SONY23, wobec tego wyobrażam sobie, że najbardziej żarzy się u Ciebie na górze załadunku i płomień żaru przechodzi przez całą grubą warstwę w dół? Trochę to kłóci się z ideą dolnego spalania i robi się coś w rodzaju górnego tylko do góry nogami. Mimo wszystko uważam, że w dolniaku powinna się palić stała, niewielka warstwa- ta związana z rusztem. Chociaż przy paleniu drewnem akurat takie podawanie powietrza, jak opisałeś może być uzasadnione. Pozdr.HS
  10. Na stronie 20 rys.6. Techniki spalania- dlaczego na rysunku A typowe górne spalanie jest nazwane dolnym? Poza tym lektura O.K- nigdy za dużo wiedzy.
  11. Pełna zgoda, ale odniosłem się w tym poście do tego białego, o którym napisał krisoporanku. Gęsty, żółty dym... Ten, kto wyrzuca go kominem, udaje, że nie widzi albo po prostu mu nie przeszkadza. Pozdrawiam nieobojętnych. HS
  12. Jednego jestem pewien- potrafisz robić kotły, ten na zdjęciu to jak dzieło sztuki. Nawet gdyby wymagał poprawek, to na oko wygląda o wiele lepiej od wszystkich mi znanych. Pozdrawiam Henryk S
  13. Problem polega na tym, że heso zrobił to, co zrobił, bo to akurat miał pod ręką, ale całość posłużyła raczej do eksperymentu czy raczej nauki. Parę faktów: - dziś nie zastosowałbym już takiego wymiennika. - zmieniłbym budowę samego paleniska. - Inaczej poprowadziłbym wlot powietrza wtórnego. itp. kilka drobiazgów. Owszem, mam projekt- na papierze, ale też i w głowie, czyli tzw. doświadczenie. Tylko- nie bardzo wiem, co dalej? Panowie, zdecydujcie się. Chcecie naprawdę dobry kocioł, inny niż dotychczasowe? Napiszcie, pogadamy. Na pewno nie będę tu niczego konkretnego przedstawiał publicznie, tak postępuje tylko ktoś nierozsądny. Przemku, doceniam Twój wysiłek, ale prywatnie myślę, że nie tędy droga. Majstrowanie kotła pod klienta, robota na niewielką skalę to nie to. Ten duży producent będzie zawsze lepszy. W miarę, jak będziesz robił te kotły coraz doskonalsze, znajdzie się ten większy, kto Cię skopiuje i przedstawi jako swoje. A mówiąc serio, są chętni na mój projekt- prawie w ciemno, z gwarancją doskonałej, bezawaryjnej i łatwej obsługi na lata? Bo jeżeli nie ma, to nie mamy o czym mówić. Wszystko przećwiczone tymi latami (zimami...) W grę wchodzi nawet wersja z podajnikiem i nie będzie to palenisko retortowe. Pozdrawiam HS
  14. Dobrze, że dałeś tę uśmiechniętą buźkę na końcu... rozumiem, że to nie musi być do końca takie pewne? Tak się mówi: "do wszystkiego- to do niczego", powtarza się jak mantrę. Na szczęście nie muszę się z tym liczyć. Drewno piłuję na naprawdę krótkie kawałki, tak max. 20 cm. Wrzucam byle jak, jak leci, nie robi łaski, spali się. Już dawno zauważyłem, że takie krótko pocięte szybciej schnie na powietrzu, a i do pieca lepiej pasuje.
  15. heso

    Palenie Drewnem I Biomasą

    Podeszli do tematu dość prostacko... To nie tak, panowie, nie tak!... To trzeba jak np. z plastikami, których NIE wolno spalać: szamot, powietrze, temperatura, przestrzeń i czas do dopalenia i nic nie jest straszne, nawet osławiony zdechły kot, nie mówiąc o takiej czy innej biomasie. Świat zachodni już dawno to fachowo opisał, my smrodzimy nawet pelletami. Z lekka śmieszą mnie też teksty cokolwiek zakurzone- te przed- i tuż powojenne. Kiedyś przyjmowałem wszystko z nabożną czcią, dziś widzę tam całą masą błędów i sporo naiwności.
  16. No właśnie, dlaczego nie kondensować jak w kondensacyjnym? Aż się prosi, w końcu możemy spalać nie jakieś tam brudne paliwo, ale gaz, a to już otwiera nowe możliwości. Ale nie upieram się, nie lubię sobie nadmiernie komplikować. Dowaliło u nas śniegiem, wyłączyli prąd na godzinę, znajomi wydzwaniali, że muszą wygaszać kotły, a ja spokojnie na grawitacji, bez prądu. Katalizator? Przy otrzymywaniu gazu wodnego? Czy nie pomieszałeś to z procesem otrzymywania wodoru z pary wodnej, ale bez udziału węgla? W każdym razie w posiadanych materiałach nic nie wspomniano o katalizatorze. Mógłbyś wyjaśnić, o jaki katalizator chodzi? Może jakiś link? Raczej tym pierwszym- wypromieniowanym, czyli grzejąc powietrze w obudowie paleniska. Widzę korzyści, bo można tym załatwić jednocześnie problem z nadmiernym nagrzewaniem się paleniska w tej części. Na razie mam tam izolację cieplną, ale odbierając i kierując ciepło np. do dopalacza, można osiągnąć jeszcze lepsze dopalanie.(czy o to właśnie chodziło, def ?) Na wyjściu z wymiennika... to najlepiej, żeby niewiele pozostało... Pozdr. Henryk S
  17. Cóż, mając to, co mam, nie widzę problemu, by grzać tę wodę w specjalnym płaszczu paleniska. Czy "ukradnie" mi to cenne kalorie? Ale raczej sobie odpuszczę, jestem za płaszczem dla podgrzewania tam powietrza- tu widzę korzyści. Wodę i tak mam- w opale, tak jak wszyscy i skoro już jest, to trzeba ją bezboleśnie unieszkodliwić przepuszczając przez żar- jak to w dolnym spalaniu. HS
  18. Ależ robiłem... Tylko dość dawno i wtedy palenisko nie było tak szczelne, jak teraz. Paliło się spokojnie, zużyłem jakieś dwa litry gotującej się wody. Ze starego czajnika postawionego na kuchence gazowej z rurką wyprowadzoną z dzióbka... Ale nie byłem wtedy pewny, co daje ta para i czy przypadkiem nieszczelnościami nie dostaje się dodatkowe powietrze. Znalazłem dane na temat wytwarzania gazu wodnego. Otóż dla zgazowania 12 kg koksu (żaru) dostarcza się (przedmuchem) ok. 18 kg pary wodnej, czyli... wody. Daje to mieszankę 22,4 m3 CO + 22,4 m3 H2 czyli 44, 8 m3 gazu wodnego. Czy opłacalne jest wytwarzanie i spalanie gazu wodnego ? Ciepło spalania GW to 2500 kcal/ m3 czyli po spaleniu tej ilości uzyskamy 112 000 kcal (sorry za te niedzisiejsze jednostki). Węgiel to 7500 kcal/kg czyli ze spalenia 12 kg (bez dodawania pary wodnej) uzyskamy 12x 7500 = 90 000 kcal. Różnica wynosi 22 000 kcal na korzyść gazu wodnego. Czy warto? Warto chociażby dla błogiej myśli, że spalając np. wilgotne drewno nie tylko nie tracimy ale wręcz zyskujemy. A koks to czysta postać węgla, aż się prosi, żeby puszczać tę parę... Pozdrawiam HS
  19. Mam wrażenie, że def pisze o REKUPERACJI, nazywając to recyrkulacją, stąd nieporozumienie. W wielkim skrócie rekuperacja dotyczy odzyskiwania części ciepła spalin, stosowana jest m.in w hutnictwie do nagrzewania powietrza podawanego do procesu wytopu stali, co daje określone korzyści. Na podwórku mam piecyk, a raczej palenisko kowalskie, gdzie także to stosuję. Szamotowa obudowa paleniska jest otoczona płaszczem, przez który przedmuchuję powietrze, które jako rozgrzane jest kierowane pod ruszt. Rewelacyjnie się to sprawdza, koks błyskawicznie osiąga wysoką temperaturę. Chciałbym podobnie zrobić tak w swoim domowym ...upsss, więcej ani słowa o swoim... HS
  20. Aż strach pomyśleć o tej wodzie w drewnie... Ostatnio palę intensywnie świeżymi mokrymi zrębkami, których mnóstwo pozostawili wzdłuż lokalnej drogi wycinający (czyszczący) pobocza z narosłych tam niepotrzebnych młodych drzew. Czyli- mam prawie za darmo, jeśli nie liczyć transportu itp. fatygi. Oczywiście nie ma chętnych do ich zabrania, bo normalni ludzie nie mają przecież kotła (pieca) do czystego spalania czegoś takiego. No i hula, aż huczy... dymu brak, smoły nie ma, komin suchy. Jestem nienormalny (?) Pozdrawiam.HS
  21. Prawdopodobnie doszło tu do nieporozumienia- pojęciem recyrkulacji spalin określa się dodawanie części spalin do paleniska (płomienia?) dla osiągnięcia z tego pewnych korzyści. Link do poczytania- znowu z lekka zboczony, bo o spalaniu w silnikach spalinowych, ale jednak... http://pl.wikipedia.org/wiki/Uk%C5%82ad_recyrkulacji_spalin def, jak rozumiem, nie miałeś na myśli zawracania zużytych spalin do paleniska? (a może jednak?)
  22. Aby cokolwiek palnego chciało się zapalić, trzeba rozgrzać to do temperatury zapłonu. Z twardym, ciężkim drewnem jest z tym pewien problem- spore ciepło właściwe (większe niż np. betonu) drewna wymaga dostarczenia sporej ilości ciepła dla spowodowania takiego stopnia nagrzania. Nie na darmo zaleca się wrzucanie niezbyt dużych, połupanych kawałków- takie łatwiej się rozgrzewają a i palą się znacznie lepiej natlenione.
  23. Poniżej podaję link do wspomnianej przeze mnie interesującej publikacji. Niestety- po angielsku, ale od czego niezawodny tłumacz Google... http://www.hotel.ymex.net/~s-20222/gengas/kg_eng.html Polecam szczególnie rys.5 oraz opis do niego. Rzecz dotyczy wprawdzie urządzenia nazwanego "gengas" (domyślam się, że to skrót od "generator gasifier" czyli popularnego generatora gazu drzewnego- holzgazu) ale to ciągle nasze okolice. Dwutlenek węgla można rozdzielać (wydzielać) ze spalin, wykorzystując różnicę ciężarów właściwych gazów - CO2 jest ok. 1,5 razy cięższy od powietrza. HS
  24. Mam to podobnie opisane w pewnej oryginalnie (nomen omen) szwedzkiej publikacji. Może to "podobnie" trochę na wyrost, bo przecież nie znam Twojej koncepcji. W każdym razie zupełnie poważnie robiono próby z mieszaniem spalin- tych "zużytych" i świeżych. Tych "starych" dołączano ok. 15% objętości. Chodziło oczywiście o powtórne wykorzystanie dwutlenku węgla, który w pewnych warunkach może być traktowany jako swoiste paliwo... Wymyśliłem dodatkowe zasilanie takiej mieszanki parą wodną, co także ma uzasadnienie. Myślę, że znam też dość prosty sposób na oddzielanie CO2 ze spalin. Jak zwykle, brakuje mi czasu (czytaj: także pieniędzy) na rzetelne eksperymenty. Pozdrawiam- HS
  25. Dzięki, takie skrypty przeważnie są ciekawie opracowane, spora dawka wiedzy.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.