-
Postów
1987 -
Dołączył
-
Wygrane w rankingu
17
Typ zawartości
Forum
Wydarzenia
Blogi
Artykuły
Treść opublikowana przez heso
-
... co stanowi około połowy wszystkich osadzonych, prowadzących pod wpływem alkoholu...
-
Każde paliwo stałe, ciekłe lub gazowe można spalić źle lub prawidłowo czyli kompletnie i bez szkody dla środowiska. Twierdzenie, że opony czy plastik jest "be" a węgiel i drewno O.K to upraszczanie, (żeby nie powiedzieć prostactwo) tematu. Ale- sami wiecie: możemy wiedzieć swoje i nawet węgiel spalić bez smrodu, a co dopiero tak czyste węglowodory jak polietylen ale urzędowe przepisy są ważniejsze i tzw. odpadami palić nie wolno. Inna sprawa, że z rozpędu kiedyś nawet trociny zaliczono do odpadów i zabroniono spalania, ale dość szybko wycofano się z tego idiotyzmu. .Dym z nieprawidłowo spalanego drewna jest rakotwórczy i wydziela dioksyny, ale przecież przyjemnie pachnie. Z innej beczki na temat przepisów. Jest coś takiego, jak "prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu" Zgadnijcie, ilu rowerzystów trafiło do odsiadki przynajmniej na parę miesięcy, bo po pijaku PROWADZILI rower?
-
Ach, te projekty... Nic prostszego, niż zbudować, jak na rysunku i ... poprawiać. Nie chcę wybrzydzać, ale wszystko wychodzi w tzw. "praniu". Przewidywane problemy? Chyba konieczność częstego grzebania poprzez ruszt po dość szybkim zaczopowaniu rusztu popiołem, trudności w usuwaniu większych kawałków kamienia węglowego (przy złym gatunku węgla), po nawet lekkim zaczopowaniu rusztu możliwość odwrócenia biegu płomieni, czyli... niestety w górę przez kanał powietrza wtórnego (?) Czy zawsze będzie chciał się pojawiać płomień w tym kanale dopalania? No i jeszcze jedno: kawałki węgla (żaru) mogą zasypać komorę łącznie z dolotem powietrza wtórnego- na wylocie. Na rysunku układają się grzecznie pod kątem, ale kto zagwarantuje, że nie zasypią się prawie poziomo? Za stromy ruszt? Spoko, może być taki. Nie takie złe to palenisko, parę poprawek i czemu nie... Od podobnego zaczynałem.
-
Przeczytałem jak najbardziej. Rysunek z opisu patentowego nie chce się normalnie obrócić, pomogło szybkie wydrukowanie... Cóż, można zadać pytanie: skoro już wtedy coś takiego wymyślono, to dlaczego nigdy (chyba?) nie zostało wdrożone, przynajmniej na większą skalę? Jak dla mnie za dużo tam elementów ruchomych (obrót, przesuw, itd) i stąd obawa o trwałość czyli niezawodność. Jak na dzisiejsze czasy wyszłoby też pewnie drogo. Ale poczytać zawsze można. Dzięki. Ps. Nie znali jeszcze wtedy dolnego spalania?
-
To jest najprostsze i zdaje się najlepsze rozwiązanie. Zastąpić rękę z szufelką podajnikiem. Coraz bardziej mnie to przekonuje, powstrzymuje tylko "skazanie" się na drogi "eko-". Chyba żeby oszukiwać podajnik przez ręczne wrzucenie od czasu do czasu do komory jakiś większy kawał węgla czy drewna. Czujnik sterownika nastawiony na: pomiar temperatury w palenisku? wody w instalacji? spalin opuszczających kocioł? Co do retorty dolnego spalania też myślałem kiedyś, żeby wyglądała jak ok. półmetrowa pionowa rura z zasypem od góry i wylotem spalin otworami z dołu, ale teraz myślę, że proste szamotowe palenisko dolnego spalania jest do tego lepsze. Całość oczywiście bez dodatkowego nadmuchu- na ciągu naturalnym.
-
Dlatego napisałem, że- owszem, kocioł dolnego spalania (nie z wymiennikiem zerżniętym z kotów dolnego spalania), i jak najbardziej z podajnikiem, ale nie z taką retortą... To ma być dolne, nie górne spalanie. HS
-
Co one mają wspólnego z SYSTEMEM dolnego spalania, oprócz tego wymiennika? To nie są przecież kotły dolnego spalania ? Jasne, że niebezpiecznym jest "spuszczanie" spalin poniżej retorty. Groziłoby to kompletnym zniszczeniem retorty. Ale kocioł dolnego spalania z podajnikiem wcale nie musi mieć retorty... Przynajmniej takiej obecnie stosowanej. Nie są produkowane kotły dolnego spalania z podajnikiem, co oczywiście nie przesądza, że takie nie będą kiedyś istniały. Pozdrawiam Henryk S
-
"Piec z podajnikiem I miarkownikiem ciągu"... nie jest produkowany, tak jak piec (kocioł) dolnego spalania z podajnikiem. Tak różne w działaniu? Niby nie może istnieć kocioł z podajnikiem bez wentylatora? Ależ może! Oczywiście nie taki, jak się teraz produkuje.
-
Witam Od dłuższego czasu utrzymuję w palenisku dość niskie temperatury, tzn. daję tyle powietrza pierwotnego w najniższe partie paleniska, że nie dochodzi tam do jakiś ekscesów temperaturowych. Jest to teraz możliwe m.in. po dodatkowych poprawkach uszczelnienia dopływu powietrza. Na takim powolnym, kontrolowanym tempie spalania zawsze mi zależało. Instalacja rozgrzewa się wtedy dość wolno, ale to zaleta przy ciągłym utrzymywaniu żaru (ciągłym paleniu). W zasadzie nie dochodzi do uszkodzeń szamotu, drobne pęknięcia tu i ówdzie zawsze można zakleić dobrym lepiszczem, np takim do łączenia ceramicznych kształtek kominowych. Oczywiście gdybym miał zaprojektować nowy kocioł, zdecydowałbym się raczej nie na szamot w palenisku, tylko jednak płaszcz wodny. Szamot, czy raczej np. wermikulit tylko w części "dopalacza". Wyznaję ostatnio tezę, że temperatura w palenisku powinna rosnąć stopniowo- od rusztu do "dopalacza". Pozdrawiam. HS
-
Może dla pełnej jasności- owszem, przy rozruchu (rozpalaniu) z konieczności proces spalania jest nieprawidłowy, bo "środowisko" w którym się to odbywa, jest zbyt zimne. Po pełnym rozpaleniu najbardziej korzystnie jest osiągnąć wysoką temperaturę ścianek pieca. Celowo napisałem "pieca" bo w typowym kotle wodnym (górnego spalania) nie ma takiej możliwości. Jak tu już ktoś napisał (chyba w innym temacie)- dla procesu spalania nie ma większej różnicy, czy woda (ścianki kotła) ma 30 czy nawet 90 st.C - tu trzeba co najmniej paru setek st.C. Wracając do rusztu wodnego- tak, może powodować niedopalanie koksu, co akurat nie wydaje się jego największą wadą, bo z drugiej strony, tak jak napisał Vlad24: " ruszt ma utrzymywać i napowietrzać żar, a nie zapowietrzać instalację" łatwo dochodzi w takim ruszcie do lokalnego gotowania się wody.
- 57 odpowiedzi
-
- Wybór kotła
- Dobór mocy kotła
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Czego Wy w tej sieci nie odnajdziecie... Żyjemy w ciekawych czasach ("obyś żył w ciekawych czasach!" - chińskie przekleństwo...) Serio- podoba mi się to zdanie z podanego linku: ""Wykazaliśmy, że fizyka spalania nadal ma niespodzianek dla nas," Dla nas, czyli maniaków czystego spalania. Prędkość rozchodzenia się płomienia wpływa na skuteczność mieszania się palnych gazów i tlenu z powietrza, więc każdy większy szum jest pożądany- tak sądzę. Najlepiej widać (i słychać) to np. w jakimkolwiek palniku do spawania czy podgrzewania. Jak mocno szumi, to i płomień jest czysty i gorący. Są dowody, że taki "szybki" płomień skuteczniej nagrzewa ścianki wymiennika wodnego.
-
Dlaczego Instalatorzy Mają Problem Z Grzeinikami Żeliwnymi?
heso odpowiedział(a) na Raźny temat w Instalacje CO i CWU
Jeszcze lepiej byłoby bez styro... Ewentualnie dodać więcej cegły... Serio. Dlaczego nie chcą (nie lubią) żeliwnych? Dwie możliwości (bardzo prawdopodobne): po pierwsze nie "czują bluesa" czyli nie potrafią zaprojektować prawidłowo działającej instalacji grawitacyjnej, a po drugie chcą wciskać klientom jak najwięcej "peryferii" (pompki, zawory, elektronika itd.) bo z tego mają więcej kasy... Znowu stara prawda- "jak nie wiadomo, o co chodzi..." A może po prostu takie czasy nastały i tylko tacy jak ja nie chcą niczego ponad grawitację? Niesterowalność z powodu dużej masy i mnóstwa wody? Dużą masę czyli potężną pojemność cieplną mają mury domu, które trzeba zimą nagrzać do tych 20 st. C i utrzymać najlepiej stale... Instalacja to rzecz wtórna, chociaż pierwotna jako dostarczająca ciepła do domu. Co do pojemności, to najlepiej, gdyby wszystkie ściany domu składały się z jednego wielkiego płaszcza wodnego... Moja rada- jak najwięcej, jak największych grzejników, nawet gdyby nie pasowały do mebli. -
Tak jak powyżej napisał vernal- to jednak ma sens, to się sprzedaje... Zresztą nie mam pretensji- to produkt wymagający przecież nakładu pracy (czytaj: poniesieniu kosztów) i mający przecież swoje zalety. Nic bym nie miał przeciwko paleniu pelletem w swoim piecyku, gdyby tylko miało to uzasadnienie ekonomiczne. Co do tych procentów: napisałem poprzedni post sięgając w zakamarki pamięci i z lekka przesadziłem. Hans- Peter Ebert w swojej książce o paleniu drewnem pisze: " Sztuczne suszenie wiórów kosztuje jednak więcej energii, niż jest jej tracone podczas spalania wiórów wilgotnych. Dlatego w normalnych okolicznościach nie ma ono sensu. Optymalny jest poziom wilgotności leżący ok. 20- 25% (w odniesieniu do masy suchej). W zakresie wilgotności od 25 do 45% (suchej masy) zwiększenie wilgotności o 10% powoduje obniżenie wartości opałowej o 3 do 5%." Zgoda z tym suszeniem na powietrzu- to prawie nic nie kosztuje. HS
-
Rozumiem jak najbardziej producentów i sprzedawców pelletu. Ale... zachowajmy rozsądek. W starych książkach już o tym pisali: czasem nie opłaca się suszyć drewna z powiedzmy 40% wilotności do 15 (to już naprawde suche drewno) czy 20%, bo zyskamy energetycznie tylko około 5 procent. (celowo napisałem "%" słownie, aby odróżnić od tej wilgotności). Chodzi o to, że nakład pracy i energii na suszenie czasem nie wyrównuje spodziewanego poziomu zyskanej energii. To jasne, że pellet produkuje się w określonych warunkach. Jednym z nich jest dość wysoka temperatura w której prasuje się te wytłoczki. Wyższa temperatura powoduje mięknięcie i niejakie upłynniane celulozy co sprzyja sklejaniu się trocin.bez użycia dodatkowego lepiszcza. Przy okazji trociny podlegają intensywnemu wysuszeniu, które utrzymuje się po szczelnym zapakowaniu pelletu. Ale- zyskujemy jedynie dodatkowe 5% energii.
-
Nieprawidłowego... Nieprawidłowe to takie, kiedy kominem leci dym. Nawet jak jest niebieskawy i dość przyjemnie pachnie to lepiej, żeby w ogóle nie było go widać i czuć. Od razu zaznaczam, że sprawa jest nieprosta. Jak 30 lat temu wprowadziłem się do obecnego domu, ściany przy kominie też śmierdziały i długo szukałem sposobu na czyste spalanie. Niczego w kominie nie zmieniałem, smród ustąpił paręnaście lat temu, jak w końcu przestało dymić z komina. Czego wszystkim życzę. HS
-
Dziwna sprawa z tym odbieraniem ciepła. Też mnie zastanawia, jak (jakim tempem) np. teraz palić dla nagrzania CWU, kiedy grzejniki są zakręcone i całą energię odbiera tylko wężownica w boilerze. Rzeczywiście dochodzi szybko do temperatury ok. 70 st. w tej okrojonej instalacji, a i temp. spalin też szybuje mimo mocnego ograniczania powietrza tu i tam. Co to oznacza? Że kocioł wytwarza za dużo energii na tak niewielki wymiennik. W zimniejszych miesiącach nie ma to znaczenia, teraz nie wiem, jak to zrobić bardziej sensownie? Oddzielny, rozbudowany wymiennik tylko do ciepłej wody? Pewnie tak, muszę to przemyśleć. Tak czy inaczej niechcący zahaczyliśmy o temat pilnej potrzeby przechwytywania całej ilości wytworzonego ciepła. Wiem- trudne, ale gra warta świeczki, to mi się marzy od dawna. Jednego jestem pewien- ten odbiór ciepła nie może (nie musi) dokonywać się w kotle, równie dobrze wymiennik można oddalić... daleko. Tyle OT. Pozdrawiam.
-
Zrobiło się ciekawie... Za chwilę może okazać się, że rozdrobnione drewno daje podobną do pelletu ilość energii... I co wtedy ze słynną wysoką kalorycznością pelletu, zrobionego zresztą z trocin skądinąd drewnianych? Popieram takie próby, tak trzymać! Drewno drobno połupać, taka postać najlepiej się spala. HS
-
Zawiedziony Palacz Wyrzuca Swojego Śmieciucha
heso odpowiedział(a) na Vlad24 temat w Rozmowy na dowolny temat
Wygląda na to, że śmieciuch sam się wyrzucił... -
Typowa odpowiedź fachowców z branży: " Nie kurzy czarnym pyłem, umożliwia automatyzację procesu, pozostawia mało popiołu a wydajnością energetyczną dorównuje gorszym gatunkom węgla". Koniec zmyślonego cytatu. Co w nim jest nie do końca prawdziwe? Prywatnie myślę, że to zabawa dla rozrzutnych i unikających fatygi w paleniu. Na pewno nie szukających oszczędności. Pellet jest zdecydowanie za drogi, fałszywa reklama robi swoje, czyli drąży kieszenie naiwnych. HS
-
Wentylacja Miski Ustępowej ? - Rewelacja !
heso odpowiedział(a) na walp temat w Rozmowy na dowolny temat
Kratkę wentylacyjna u mnie wprawdzie istnieje, ale w 80% jest przysłonięta poprzez włożenie kawałka kartonu do wnętrza (za plastikową kratkę) To taki rodzaj ustalonej regulacji, wentylator wyciągowy jest tuż za kratką, więc większa ilość powietrza jest wciągana poprzez szczelinę w spłuczce (tę, którą normalnie leci woda do spłukiwania). W każdym razie to sprawdza się w "praniu". Bez przesłony wyciąg zapachu okazywał się za mało skuteczny. Co do cofki powietrza poprzez kanały wentylacyjne, są różne teorie i niekoniecznie przyczyną jest np. wyciąg w kuchni. Jest dziwnym faktem, że występuje często akurat w łazience, ale to już inny temat? HS -
Wentylacja Miski Ustępowej ? - Rewelacja !
heso odpowiedział(a) na walp temat w Rozmowy na dowolny temat
Ze dwa razy ta nasza łazienka była gruntownie remontowana (przerabiana) i dopiero wtedy, kiedy czujniki ruchu pokazały się w sprzedaży, pomyślałem o zastosowaniu. Wcześniej był wyłącznik... pod nogą, a ściślej pod wykładziną PCW, bo jeszcze wtedy nie było płytek ceramicznych. Takie były czasy, kiedy nawet kupno dobrego cementu było świętem. Ten wyłącznik był sterowany automatem czasowym, czyli...schodowym. Im wyżej, tym lepiej... Mniejsza o szum, najważniejszy jest zapach... tzn. jego brak- czyli- jak najdalej.. Pozdrawiam. -
Wentylacja Miski Ustępowej ? - Rewelacja !
heso odpowiedział(a) na walp temat w Rozmowy na dowolny temat
Bez przesady... Jakby nie patrzeć, zasysa powietrze z ciepłej łazienki, a nie wprost z podwórza... Mam wrażenie, że czasem przydałby się większy wiaterek ssący- na wszelki wypadek... Za panie nie odpowiadam. -
Wentylacja Miski Ustępowej ? - Rewelacja !
heso odpowiedział(a) na walp temat w Rozmowy na dowolny temat
Podobne rozwiązanie było zasugerowane jeszcze w latach 80 ubiegłego wieku (!) w pisemku dla majsterkowiczów "Sam zrobię" (a może "Zrób sam"?) Od tego czasu mam to w łazienko- ubikacji i jak zabraknie okazjonalnie prądu to dopiero domownicy to doceniają... Jako "włącznik" zastosowałem czujnik ruchu (na podczerwień) mniej więcej na wysokości...siadania... ustawiony na dwie minutki. Mogą zaistnieć problemy ze spłukiwaniem, ale da się to załatwić przekrojami rur, no i regulacją mocy "ssania", jak wspomniał walp. Mała rzecz, a cieszy... Po tylu latach nie wyobrażam sobie bez... -
Prawda, widziałem Twój szkic projektu... Grube blachy to pogorszenie przewodzenia ciepła i szkodliwe naprężenia w czasie cykli pracy kotła. Pewnym wyjściem na smołę czy w ogóle na ciekłe produkty odgazowania jest stały przepływ powietrza od pokrywy załadunku (drzwiczek, zasuwy) do dolnego wylotu płomieni. Ale są różne szkoły, ja skłaniam się ostatnio do twierdzenia, że ta pokrywa powinna być szczelna. Miałem już paręnaście lat temu kocioł dolnego spalania z płaszczem wodnym w komorze załadunkowej, także mojego projektu, chociaż był spawany w małej firmie kotlarskiej. Nawet nieźle się sprawował, ale ciągle go doskonaliłem, aż doszedłem do wniosku, że muszę przerobić radykalnie, stąd późniejsza decyzja o budowie tym razem własnoręcznej wersji 2.0 (a może już 5 albo 6.0?) chociaż domownicy i znajomi pukali się w czoło, widząc jak wywalam z kotłowni nawet zgrabny kocioł po paru sezonach na złom, za wykonanie którego zapłaciłem więcej, niż kupiłbym gotowca podobnych rozmiarów i mocy. Nie zauważyłem, by obecność płaszcza przeszkadzała w dobrym odgazowaniu, wadą była niestety zbyt wąska komora zał. Zresztą wykonawca zrobił to niezgodnie z moim projektem, potem nie było z kim rozmawiać, bo szefa ciągle nie było... w końcu machnąłem ręką. Tych niedoróbek było więcej, nie raczyli np. wspawać króćców do termometru i manometru, chociaż także były na rysunku, sam później wspawałem. Co do wilgotnych paliw, to faktycznie w moim (obecnie) dobrze rozgrzanym szamocie wilgotne jakby lepiej się spalały, co parę razy już opisałem. Podchodzę do następnej, "płaszczowej" wersji spokojnie, myślę, że już nic mnie nie zaskoczy. W kotle można mieć i stal i szamot i lekką, izolacyjną ceramikę- byleby wszystko na swoim miejscu. HS
-
Witam To, co dzieje się komorze załadunkowej kotła dolnego spalania, nie ma specjalnie znaczenia dla całości procesu. Smoli, ale takie jego prawo, nic nadzwyczajnego. Liczy się przestrzeń poza komorą, tam gdzie jest właściwy wymiennik. Zostaw tę komorę w spokoju, skup się na dalszych rejonach wędrówki spalin. Cóż, gdybyś cały kocioł budował od początku na pewno zrobiłbyś (chociaż trochę) inaczej, udoskonalanie gotowca to trudna sprawa- ciągłe kompromisy. Żeby było śmieszniej, latem chcę przebudować kocioł wmontowując w komorze załadunkowej płaszcz wodny. Szamot ma sporo zalet, ale powinien być na swoim miejscu. Zrobiłem (solidną) prowizorkę, ale żarty się skończyły, nie ma to jak komora pospawana jak Bóg przykazał- przede wszystkim marzy mi się szczelność wszędzie tam, gdzie jest niezbędna, co z szamotem nie zawsze wychodzi.
