Treść opublikowana przez heso
- Sonda Lambda W Kotle Zasypowym - Czy Warto?
- Innowacje W Kotle Zasypowym Czyli Jak Wyeliminować Smołę
-
Duże Zużycie Gazu A I Tak Zimno!
Jasne, że to nie (tylko) wina ogrzewania, że w tych pomieszczeniach jest odczucie zimna. Jeżeli mogę coś zasugerować, to użycie tych nowoczesnych materiałów izolacyjnych, które posiadają warstwę (warstwy) odblaskowej folii aluminiowej. Ucieczka ciepła z domu (mieszkania) następuje głównie drogą promieniowania i metaliczne folie są wyjątkowo skuteczne w zatrzymaniu ciepła i tym samym w zapewnienie komfortu cieplnego. Znalazłem kiedyś w necie wpis (po angielsku) na ten temat. Facet opisał swoje doświadczenie w małym pokoiku na poddaszu, gdzie właśnie podobnie jak Ty odczuwał dotkliwe zimno mimo ogrzewania i "ocieplenia" sufitu i ścian płytami styropianu. Za radą znajomego usunął styropian i zastąpił go folią metalizowaną. Efekt był nieporównywalny- zrobiło się po prostu ciepło. Przy okazji coś o pomiarach kamerą termowizyjną: zwracam uwagę, że kamera nie pokazuje "ucieczki ciepła". Pokazuje temperaturę danej, obserwowanej powierzchni, co z ucieczką ciepła nie zawsze ma wiele wspólnego. Interpretacja wskazań kamery to wielka sztuka, której (jak prywatnie oceniam) jakieś 99% firm wykonujących takie usługi jeszcze nie opanowało- oni zwyczajnie się mylą nie znając zasad fizyki. Ale to temat na osobną dyskusję. HS
- Panowie Pomocy Piec Kaflowy Baba Ma Problem
- Panowie Pomocy Piec Kaflowy Baba Ma Problem
-
Promujmy Czyste Spalanie Węgla
A owszem, nawet zabrałem glos w tej sprawie w słynnym wątku po wpisie Juzefa... "Witam Właściwie to miło mi, że przydało się na stronę tytułową tego projektu zdjęcie mojego starego komina. Dołączam bardziej aktualne, sprzed paru dni. Niezmiennie paląc węglem, chciałbym tylko zauważyć dla porządku, że moja lokomotywa spala systemem dolnego spalania, z czego jestem niezmiernie zadowolony i nawet gdybym chciał czymkolwiek kopcić, to nie byłoby to możliwe." http://forum.muratordom.pl/showthread.php?100061-Ekonomiczne-spalanie-w%C4%99gla-kamiennego&p=5773834&viewfull=1#post5773834 Akcja pewnie potrzebna, ale bardziej potrzebne czysto spalające kotły... HS
-
Nowe Stare Palenisko
Tak właśnie mam, ale ciekawe są eksperymenty z podawaniem tylko z boku lub tylko z góry. Robiłem też zupełnie pozytywne próby z prawie całkowitym przysłanianiem tych otworów, tak więc można z lekka zgłupieć, ile naprawdę potrzeba tego powietrza. Na pewno robi różnicę, co jest spalane, wiadomo nie od dziś, że skoksowany węgiel nie wymaga już PW. Mam wrażenie, że czasem ważniejsza jest tam wysoka temperatura. Ale istotna jest też długość drogi, którą podążają później płomienie i stopień ich zawirowania.
-
Nowe Stare Palenisko
Bardzo dobrze napisał sambor: "ale jest jeszcze wymiar i kształt komory zasypowej , przechodzącej w palenisko zależny od rodzaju i wielkości kawałków paliwa np drewna." Właśnie- co rozumiemy pod pojęciem paleniska? Uważam, że to jest to przedłużenie komory zasypowej, tego najbardziej dolnego fragmentu. Chociaż i tak najważniejszy proces- dopalania gazów odbywa się jeszcze dalej, w kanale dopalacza czy jak go tam zwą. Teoretycznie komora załadunkowa mogłaby być bardzo obszerna, ale ta obszerność stwarza problemy, paliwo ma skłonność do spalania się w większych ilościach w jednostce czasu. Czyli - znowu kompromis. Z drewnem na pewno jest łatwiej, to paliwo prawie gazowe i zostawia niewiele popiołu. Jakoś odbiegłem od drewna, także od trocin i zrębek, nie mam na to czasu, palimy głównie węglem. Wklejam skan z książki Hansa- Petera Eberta "Palenie drewnem..." Tu akurat drewno jest na swoim miejscu- duża komora do zgazowania paliwa.
-
Nowe Stare Palenisko
Hmmm... co do mocy, nigdy tego nie mierzyłem. Domek ma lekko ponad 100 m2 powierzchni, ceglane mury grube, nieocieplane. To zresztą dom ponad 140 letni. Kupiliśmy na zimę 2 tony węgla, z czego 1 tona to ten brunatno - kamienny czeski groszek. Palimy od wczesnej jesieni, bo jednocześnie grzejemy CWU. Widzę, że węgla raczej nie wystarczy do końca zimy, trzeba będzie parę worków dokupić. Moc- kiedyś pisał tu kol. jerryk (kto go jeszcze pamięta...?), że palenisko o wymiarach 10 x 10 cm potrafi dostarczyć ok. 10 kWh mocy. Ja mam jakieś 20 x 20 cm, więc może czterokrotnie więcej? Ale mam wrażenie, że rzadko pracuje na pełnej mocy- tylko w czasie np. tych paskudnych mroźnych dni. Tę moc regulujemy ilością wrzucanego opału i oczywiście regulacją powietrza. Właściwie prawie ciągle kocioł ma przysłonięty prawie całkowicie wlot powietrza pod ruszt i to wystarcza. Kusi mnie zredukowanie przekroju paleniska, ale mam też obawy, ze mogłoby to spowodować niedostateczne nagrzanie domu. Rzadko przekraczamy temperaturę na kotle ponad 60*C. Spalanie dokonuje się powoli, polega na ciągłym przedmuchiwaniu warstwy żaru na spodzie paleniska- jak to w dolniaku. Dzieląc te 2 tony paliwa na ok. 150 przeszłych dni palenia w obecnym sezonie wychodzi ok. 13,3 kg opału na dzień (dobę) Niechby nawet 15 kg. Chyba nie tak dużo? Fakt- nie palimy w nocy. Wymiennik - 60 calowych rur długości 40 cm daje ok. 1 m2 powierzchni. Dochodzi do tego powierzchnia płaszcza z boków, no i ta płaszczyzna na której osadzone są rury- od spodu i od góry. Liczę że ta reszta stanowi drugi m2 czyli razem ok. 2 m2. Co ja piszę... Uważam, że ten kocioł jest teraz już z lekka przestarzały. Ma tylko jedną dobrą rzecz- właśnie palenisko, reszta do totalnej przebudowy, zaczynając do wymiennika. Obiecuję sobie nową przebudową latem, ale nie wiem, czy znajdę czas- niechcący jestem teraz zaangażowany w nowej pracy, która spadła na mnie zupełnie niespodziewanie tydzień po Nowym Roku. Nie, to nie jest branża kotlarska, ale równie fascynująca. Ma zaletę, nie muszę ganiać na 7.00 ani na 8 czy 9 do roboty. Pozdrawiam Henryk S
-
Palenie Byle Czym
Zaraz tam, wszystkim... Przecież wolno tylko oficjalnymi paliwami. Tak, śmieszna i straszna może być np. taka hipotetyczna sytuacja: sąsiad kopci jak cholera węglem, przychodzi (przyjeżdża) jakaś kontrolna trójka (ci co przeżyli komunę wiedzą co to "trójka") stwierdza że spala węgiel czyli jest O.K może tym kopcić. Przy okazji wpadają do mnie i chociaż z komina nie widać dymu ani nic nie śmierdzi zauważają w kotłowni powiedzmy pustą butelkę PET. Mandat? Jasne, nie ma tłumaczenia. Naukę palenia? W tych używanych obecnie kotłach ? Przecież to daremne, niczego nie nauczę. Dla mnie sprawa jest prosta- wdrożyć produkcję kotłów, które czysto spalają niezależnie od umiejętności obsługującego i (aż boję się to napisać...) niezależnie od tego, co się do tego kotła wrzuci. Ps. Jednak coś się zmienia. Jakiś tydzień temu widziałem taką trójkę- trzech strażaków w mundurach na piechotę, zaglądających na okoliczne kominy. Czyli- kontrolują. Czy kogoś ukarali albo nauczyli? Nie wiem, ale ludzie dalej kopcą. HS
-
Palenie Byle Czym
Oczywiście papę, taką z dachu?
-
Palenie Koksem
Witaj. No, wylewa się, wylewa z niektórych kominów, przeważnie tak leniwie- i śmierdzi. Wszystkie media trąbią, że ludzie spalają śmieci, dlatego wolno smrodzić tylko węglem. Zawsze powtarzam, że jak komin trochę kopci czystą, czarną sadzą, to da się to przeżyć. Pamiętam jeszcze z dzieciństwa, jak latało się na wiadukt nad torami i polowało na przejeżdżający dołem parowóz, który buchał tą ciepłą sadzą, aż miło- to nie śmierdziało. RedEd, skoro to spalanie idzie nam już tak doskonale, to myślę, że przyszedł czas, aby pomyśleć nad takim systemem odzysku ciepła spalin, aby niewiele wydostało się kominem. Nad tym ciągle dumam, teraz zima to niewiele da się przerabiać. Trzeba się też liczyć z przepisami dotyczącymi kominów i tu widzę największy problem, bo mój pomysł dotyczy sporej ingerencji właśnie w komin. Pozdr. HS
-
Palenie Koksem
Do spalania koksu nadają się wszystkie górniaki... Nie twierdzę, że wyłącznie do spalania koksu, ale to bliskie prawdy. Ale... co innego spalać, co innego osiągać z tego spalania konkretny zysk- ekonomiczny i energetyczny (co jest prawie równoznaczne...) Koks daje możliwość uzyskania dość czystego strumienia płomieni, porównywalnego ze spalaniem np. oleju opałowego czy gazu i tak jak napisałem wcześniej, cała rzecz polega na tym, aby to wytworzone ciepło przechwycić w kotle (i rozprowadzić do grzejników). Jeżeli kocioł nie będzie miał dostatecznie wydajnej powierzchni wymiany, energia zostanie w sporej części bezpowrotnie wyrzucona kominem. W wątku na muratorze doczytałem, że w domu korzystasz także z ciepła z ogrzanego komina. Można i tak, ale to namiastka wymiennika ciepła, niejako przy okazji. Skoro już zeszło o tej wymianie i o wątku w muratorze, to mam refleksję: chłopaki już tam walczą siódmy rok z klapkami miarkowników, KPW, czasie palenia (jak najdłuższym- jakoby to było takie ważne...) ale jakoś nikt nie zająknie się, żeby może to ciepło ze spalin jakoś lepiej przechwycić? Ale może to będzie następny etap dyskusji, jak już opanują bezdymne, kompletne spalanie? Powodzenia w próbie z koksem HS.
-
Palenie Koksem
Jak najbardziej zrównoważy, ale poza tym uważam, że koks jest tak szlachetnym paliwem, że warto zrobić wszystko, aby odzyskać z jego spalenia prawie całość energii. Da się stosunkowo łatwo spalać z ciągłym dopalaniem tlenku węgla, najważniejsza zasada to niespalanie go w grubych warstwach. W zasadzie naturalny ciąg pieca (kotła) rzadko kiedy pozwala na sensowne spalanie koksu, ale jest możliwe spalanie go bez dodatkowego nadmuchu. Aż boję się to napisać, ale w swoim kotle rozwiązałem to w ten sposób, że oprócz szamotu mam też stosunkowo niewielkie palenisko (dolnego spalania) i wytworzony ciąg w zupełności wystarcza. Nawiasem mówiąc,@ lysy1l na moje oko Twoje przechwałki co do czystego wnętrza kotła i komina to żaden powód do chwały. Mam mocne podejrzenie, że dajesz w nim mocno "po garach", spalasz sporo i wyrzucasz bardzo gorące spaliny, stąd spalanie przy okazji sadzy. Ale może przesadzam... W każdym razie zazdroszczę Ci bliskiego dostępu do taniego paliwa, ja mam o wiele gorzej, dlatego może zadbałem o oszczędzanie. Pozdrawiam- HS.
-
Palenie Koksem
Powietrze jak najbardziej ważne, ale dodałbym jeszcze, że koks wymaga ciepłej "kołderki" najlepiej szamotowej- źle znosi każde oziębienie paleniska. Na upartego można oziębić powietrzem, podanym np. za późno, kiedy żar wyraźnie stygnie. W przemysłowych wielkich piecach (hutniczych) podawane jest zawsze powietrze wstępnie podgrzane (w rekuperatorach).
-
Palenie Koksem
Nie przepali się, przecież za ścianką kotła jest woda, która nie pozwala na wzrost temperatury większej niż 100*C (ewentualnym czepialskim dopisuję: oczywiście pod warunkiem nie zwiększania nadmiernie ciśnienia wody w kotle...)
-
Mokry Węgiel - Lepiej Się Pali?
Ależ rozumiem intencje- do garnka z płonącym olejem nie nalewa się wody! Ale jeżeli chcieli być do końca wiarygodni, niepotrzebnie zrobili ten przeskok- przerwę po nalaniu wody do naczynia. Po prostu nabrałem podejrzenia, ze do zwiększenia efektu zamienili tę wodę na coś łatwopalnego. Nic nie poradzę, jestem w takich wypadkach nieufny, oczekuję rzetelności i maksimum prawdy. Jak siebie znam, to pewnie wbrew logice potrafiłbym zagasić ten olej wodą, trochę innym sposobem, ale to już inna historia... Dobranoc
-
Mokry Węgiel - Lepiej Się Pali?
Zwróć uwagę, że wcale nie jest pewne, że gaszą ten garnek wodą.... Koleś odkręca kran, ale po nalaniu jak zwykle... cięcie obrazu i owszem coś niesie w tym naczyniu na kiju, wyjątkowo ostrożnie i leje z wielka obawą, bo przecież wie, co nalewa- jakiś łatwopalny płyn. Ustawione od samego początku. Gdyby naprawdę chcieli zgasić, nakryliby pokrywką i po sprawie. Tu inna wersja tego samego lub podobnego: http://www.smog.pl/wideo/56004/piorunujacy_efekt_eksperymentu/
-
Jak To Jest Z Tą Sadzą?
A moim skromnym zdaniem nowoczesny kocioł powinien być "idiotoodporny" (bez obrażania kogokolwiek) czyli niezależnie od użytkownika czy stosowanego paliwa powinien bez żadnej łaski spalać prawidłowo. Dla mnie osobiście nie istnieje pojęcie kiepskiego czy bardzo nieodpowiedniego paliwa. Śmieszą mnie posty dywagujące, że dany gatunek czy granulacja węgla nie nadaje się do spalania w takim czy innym kotle lub w ogóle nie nadaje się. A że kotły są, jakie są i nie radzą sobie z paliwem i obsługującym go ? No właśnie... Kolorowe sterowniki, nadmuchy, itp. wymienione przez Andrzeja_M_ gadżety rzeczywiście nie muszą poprawiać jakości spalania, ale z uporem wmawia się użytkownikom, że panaceum na ich problemy z kotłem jest długotrwałe ustawianie parametrów na wyświetlaczu sterownika- aż do skutku, który bardzo często jest nieosiągalny, bo kocioł zwyczajnie nie jest przystosowany do prawidłowej pracy- z racji samej nie przemyślanej budowy. Pilnie obserwuję swój kocioł i po raz kolejny stwierdzam, że dodawanie bez umiaru powietrza tu i tam to nie jest sposób na spalanie bez sadzy. Wręcz odwrotnie- mniej powietrza daje zadziwiająco dobry efekt. Ale czekam na dalsze posty Andrzeja- robi się ciekawie. Pozdr. HS
-
Spalanie Opalu W Pierwszym Sezonie Grzewczym.
Nie ma żadnego uzasadnienia dla opinii, że pierwszy sezon grzewczy ma pochłonąć jakieś znacząco większe ilości opału. Niby dlaczego tak miałoby by być? Bo dom "niewygrzany" ? Tak samo jak każdy inny... Osławiona większa wilgotność (co nie musi być regułą) nie ma także znaczenia. Często działa to odwrotnie- większa wilgotność powietrza w pomieszczeniach wzmaga (wzmacnia) uczucie większego ciepła (patrz upalna "parówa" w środku lata....) Co do ilości spodziewanego zużycia opału, to sporo zależy m.in od takiego drobiazgu, jak izolacja cieplna domu, nic o tym nie napisałeś. Ale znając życie, parę ton zużyjesz na pewno. Pozdrawiam.
-
Trochę Humoru
Moje własne- jeżeli na półce w supermarkecie coś szczególnie mnie zainteresuje i mam ochotę to kupić, to przy każdym innym produkcie jest cena, a przy tym akurat nie... i jeszcze jedno- gwarantowane, sprawdźcie sami : idziemy do kasy i w tym momencie widzimy, że prawie wszyscy, których spotykaliśmy między półkami, zdążyli już ustawić się przed nami w kolejce. Oczywiście w chwili, kiedy wchodzimy do marketu przy kasie przeważnie nikt nie stoi...
-
Wsteczny Ciąg W Kanałach Wentylacyjnych
Witaj na forum Chyba wiesz o tym, że w pomieszczeniach musi być wymiana powietrza? Ile wpadnie, tyle zużytego ulatuje. Do wlotu świeżego powietrza do pomieszczeń służą tzw. nawiewniki, najlepiej usytuowane pod oknem, gdzie są zamontowane grzejniki ( jeżeli są) To bardzo dobre rozwiązanie, bo wpadające przez nawiewnik powietrze trafia na ciepłe powietrze od grzejnika i nagrzewa się. We wszystkich cywilizowanych krajach (tych zimniejszych) stosuje się to od dawna, u nas jak widać, raczej niepopularne. Dlatego wieje kratkami w łazience, kuchni, salonie itd.
-
Wzór Postępowania Dla Wszystkich Sprzedawców Opału.
kto to może wiedzieć... nigdy tego nie mierzyłem. Potraktowałem ten antracyt jak koks i rzeczywiście podobnie się spalał. Rozpaliłem oczywiście drewnem, węglem i dopiero potem antracyt- sypany na kilka razy. A że nie mam w zasadzie problemu ze spalaniem wszelkiego rodzaju paliwa- w czym pewnie pomaga szamotowe palenisko, no to spalił się aż do szlaki. Na pewno jest tzw. trudnym paliwem, ale przecież w pierwszej lepszej retorcie nawet nie każdy ekogroszek chce się poprawnie palić- lub inaczej : nie każda retorta nadaje się do spalania węgla. HS
-
Tlenek Węgla
Latami powtarzane jet to "bezbarwny i bezwonny". Myślę, że to kolejny mit. Taki to można zrobić w laboratorium chemicznym. O ile dostrzec naprawdę trudno (chyba ze razem z wydobywającym sie dymem) to o zapachu mogę coś powiedzieć. Sporo czasu spędziłem przy zasilanym gazem propan- butan piecu do topienia metali i zauważyłem, że jeżeli płomień nie był należycie uregulowany (zbyt mało powietrza) pojawiał sie charakterystyczny, nieprzyjemny "kwaśny" zapach. Drobna korekta usuwała ten zapach natychmiast. Do dziś pamiętam też akcję ratowania sąsiada w łazience, oczywiście z całkowitym zatkanym wylotem spalin i spalinami puszczonymi do wnętrza. Totalna głupota, leżał już na kafelkach, cały w drgawkach. Ledwo z tego wyszedł, drzwi trzeba było wywalać siłą. No i właśnie ten zapach, identyczny jak w tym piecu. Możliwe, że ten kwaśny zapach zawiera też dwutlenek węgla (nie trujący, ale duszący), ale to może być wskaźnikiem zawartości także tlenku węgla. Tak więc- bądźmy czujni, nos tu też się może przydać! Chociaż pewniejsze są czujniki alarmowe. HS
-
Wzór Postępowania Dla Wszystkich Sprzedawców Opału.
Antracyt palił się zupełnie poprawnie- spokojnie i długo. Chciałem teraz odszukać opis tamtej próby, ale coś się na forum pogubiło... 25 czerwca 2011 napisałem: "Pozdrawiam- wkrótce opiszę doświadczenie ze spalania antracytu, który dowiózł mi kol. ramzeus- wielkie dzięki, to paliwo wygląda po pierwszej małej próbie rewelacyjnie." Jestem przekonany, że potem opisałem, ale teraz zupełnie zgłupiałem, bo niczego nie znalazłem w indeksie swoich postów. No więc jak powyżej- nie miałem problemu, dopalał się do szlaki (były także zdjęcia, które chyba jeszcze mam gdzieś w archiwum) Tej szlaki było dość sporo jak na tak czystą postać węgla, ale widocznie taka trafiła się porcja- miałem 30 kg. Ostatnio po raz kolejny przerobiłem palenisko, bo stary (szczątkowy) ruszt wysłużył się. I jak to czasem bywa "nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło". Teraz zmieniłem politykę spalania. Rusztu nie ma i w zasadzie nie produkuję popiołu, a przynajmniej w niewielkich ilościach. Tak to urządziłem, że wyjmuję (a jakże- od dołu) co parę godzin kęs stopionej szlaki, przy ciągłym paleniu. Żadnego potrząsania rusztem itp. Czynności zredukowane do wrzucania opału i wyciągania co parę godzin szlaki. Staram się nie ingerować w palenisko, chociaż moja piromańska dusza domaga się grzebania tam co jakiś czas. Zaczynam doceniać zalety komory całkowicie szamotowej, co objawia się m.in. skutecznym dopalaniem wszelkiego nawet wilgotnego opału. Wydłużył się też czas pomiędzy podkładaniem paliwa- prawie bez ograniczeń czasowych- oczywiście w granicach rozsądku. HS.