Mam ciągłą pracę na małej mocy, czujnik temperatury na miejscu, mam zaniżaną moc kotła w nastawach.
Wkład kominowy niepotrzebny, zawór 4d potrzebny, zobacz jak ustawiłeś się przy zasypowcu, że teraz trudno przeskoczyć o krok dalej.
A kryzowanie znasz, albo dobór odpowiedniej mocy grzejnika w stosunku do strat ciepła w tym pomieszczeniu, na niskim temperaturowo czynniku grzewczym.
Albo jak zwiększyć wymianę ciepła, nie zwiększając temperatury zasilania ani powierzchni grzejnika.
Jak przesypuje tyle to albo wygasza kocioł gdzieś za duża temperatura na czujnikach wyskoczyła, albo czujnik jakiś się wysunął, żar schodzi do środka itd..
Weź kup tego wapna, posypuj węgli w zasobniku w czasie wsypywania, a życie stanie się łatwiejsze.
Jakby MPM miał tak zbudowaną komorę zasypową jak ten kociołek, to tej smoły byłoby niewiele.
Ekrany katalityczne wiszą na wieszakach a od tylu dopływa powietrze, wentyl wyciągowy utrzymuje optymalny ciąg komina, sonda lambda i pozamiatane.
10 lat paliłem w zasypowcu,, najpierw z 5 z dmuchawą, wymienialem potem na słabszą, kombinowalem jak ty, potem zlikwidowałem, dla nie możesz palić z nadmuchem wymuszonym, ale zasypowiec i nadmuch to marnotrawstwo opalu.
Próg wygaszania i jego czas pewnie można sobie ustawiać, ale paliwo spala się różnie, to samo przy rozpalaniu, ilość powietrza podawana przez dmuchawę zawsze studzi kocioł, tylko na naturalnym ciągu z miarkownikiem ilość powietrza zasysana jest w miarę potrzeb utleniania się paliwa.
Do zasypowca sterownik, jak bryczka do woła, to straty na wymienniku izolujące wymianę cieplną i substancje smoliste na ściankach.
Lepiej kupić bufor i miarkownik ciągu, a kocioł powinien go ładować, puścić kocioł na mocy nominalnej a po spaleniu paliwa i naładowaniu bufora zakręcić kocioł, w kotle z nadmuchem, po spaleniu paliwa zanim się wyłączy nadmuch to potrafi nieżle wychłodzić kocioł.
Nie dość że kradnie prąd, to jeszcze cieple powietrze ogrzane od kotła pompuje w komin.