Treść opublikowana przez HP79
-
Czy Węgiel I Kotły Węglowe Mają Przyszłość?
Zawijanie, Nie wątpię w Twoją (i Twoich wyników) rzetelność. Badania kotłów zasypowych też zapewne są rzetelne (naprawdę nie badałeś?). A czy są trafne? Chyba nie są i sam o tym pisałeś. Pojęcia rzetelności i trafności są mi znane. To kto bada zasypowce? Z tym finansowaniem, to chodziło mi o zewnętrzne dofinansowanie projektu pod przykładową nazwą (dla idiotów): "Badanie sprawności i emisji domowego urządzenia do termicznego przekształcania węgla kamiennego w paliwo gazowe, z utlenieniem powstałego gazu i pozostałej części koksowej". Sony znowu dobrze pisze.
-
Czy Węgiel I Kotły Węglowe Mają Przyszłość?
Zawijanie, Rozumiem, że przyznajesz, że wyniki krążące po sieci to ściema? Albo przynajmniej "daleko idące uogólnienia". Tu nie ma prawdziwych badaczy i nie stać nas na badania. Mógłbyś podpowiedzieć kto mógłby sfinansować taki "projekt badawczy"? Może byśmy wydelegowali jakiś kocioł. A może Ty po prosu znasz wyniki np. "dobrych dolniaków" i wiesz, że to ślepa uliczka. Nie trzymaj nas w niepewności. Edit: Sambor szybszy, sens chyba podobny. Edit 2: Zawijanie: większość na tym forum ma swoje wyniki badań w odróżnieniu od "naukowców" którzy w życiu kotła nie głaskali nawet.
-
Czy Węgiel I Kotły Węglowe Mają Przyszłość?
Myślę tak samo jak SONY. Czytam te same uogólnienia (ciekawi mnie skąd się one wzięły - metodologia badania) w innych opracowaniach, np. w dokumentach przyjmowanych przez gminy w sprawie ograniczenia niskiej emisji. Wszystkie rżnięte z tego samego wzorca. A czy kotły "automatyczne" są takie wspaniałe? To już są chyba dziesiątki tysięcy wpisów "zadowolonych" posiadaczy. A jak Zębiec otrzymał 3 klasę? Pojechał kolega Łysy i napalił :-)
- Piec Dolnego Spalania Hef
-
Promujmy Czyste Spalanie Węgla
Dziękuję sambor. Przeczytałem prezentację dr inż. Krystyny Kubicy. Czuję niedosyt z powodu braku szerszej informacji o spalaniu dolnym. Brak też porównania (bo chyba nikt nie bada) spalania "brudnego" i "od góry". Szkoda. Moją uwagę zwróciły wyniki kominków - okazuje się, że to najgorsze z możliwych urządzeń grzewczych. Zapewne na uśredniony wynik ma duża ilość "marketówek" (szczególnie z płaszczem wodnym) i brak umiejętności palaczy. Jak to się ma do wyłączenia ich z zakazu palenia w Krakowie? Jeszcze jedna rzecz: test kancerogenności - wskaźnik dla dymu węglowego wyższy 700 razy (!) niż dymu papierosowego. Powinniśmy obsługiwać kotły w maskach?
- Promujmy Czyste Spalanie Węgla
-
Zakaz Palenia Węglem W Krakowie,a Może I W Małopolsce
"materiały te zawierają również pewne informacje "sprzeczne z podejmowanymi w Krakowie działaniami na rzecz poprawy jakości powietrza i obowiązującym prawem miejscowym". Lepiej ludzi nie edukować bo głupimi łatwiej sterować? I wciskać bardzo drogi kit? Zdaję sobie sprawę, że węgiel kiedyś prawdopodobnie odejdzie w zapomnienie, ale na to potrzeba wielu lat. Tymczasem można znacznie zredukować emisję smrodu z kominów i poprawić jakość życia ludzi. Może nawet uchronić wielu od poważnej choroby. Gdzie tu etyka samorządowców? Juzef, a co reklamujesz? Czepiałbym się paru kotłów, którym dałeś wysoką ocenę, a które wymagają przeróbki (ja bym przerabiał). Innego przejawu reklamy ja nie widzę.
-
Co Doradzacie?
Potwierdzam, mieszkania tego typu w ogóle nie akumulują ciepła. Na dodatek przegrody są zimne (przynajmniej u mnie), nawet jeśli grzeję bez przerwy. To może wpływać na obniżenie komfortu i powoduje konieczność podniesienia temp. wewnętrznej (kosztem węgla oczywiście).
-
Co Doradzacie?
Toż pisałem, że podłoga i strop bez izolacji. Mieszkam na pierwszym piętrze, pode mną pustostan. W podłodze prawdopodobnie tylko gruz i śmieci, w suficie trochę trocin. Ściany 40 cm z cegły, bez szczeliny. Typowa konstrukcja z lat 20-tych XX wieku. Około 20 m2 okien (plastiki, raczej niskiej jakości). Przy "tradycyjnym" paleniu w piecokuchni spalanie byłoby jeszcze większe. Poza tym temp. wew. często przekracza 22 stopnie. W tym roku rekordowe spalanie miałem przy temp. zew. w okolicach -15 stopni (było kilka takich dni) i było to około 25 kg węgla/dobę - ale Bobrka, który moim zdaniem jest znacznie "mocniejszy" od Piasta. "(p....i jak w przysłowiowym kieleckiem)" - to u mnie właśnie:-) Nie chcę swoimi wpisami wystraszyć założyciela wątku, tylko skłonić do zagłębienia się w temat. Rozrzut zapotrzebowania na ciepło jak widać może być ogromy. I dodam jeszcze (któryś raz już z kolei), że w pierwszych sezonach spalałem tyle samo węgla (ok. 5,5 t), a w mieszkaniu było 15 do 17 stopni (maks. 19; na zew. pow. 0 st.). Przy mroźnej pogodzie 11-13 st. (maks. 17 wieczorem). Paliłem wtedy w Per-Eko KSW 18 kW, od dołu, dmuchawa na maksymalnych obrotach. Postęp jest:-)
-
Co Doradzacie?
Poprawka: grzeję CWU kotłem węglowym. W pierwszym poście miałem na myśli to, że nie wykorzystuję kotła w sezonie letnim do grzania wody. Wracając do sedna, ja liczę tak: 1. Przyjmijmy wstępnie, że zapotrzebowanie mam na poziomie 100W/m2 (-20 zew/+ 20 wew). Stąd moc 8 kW (mam 80 m2). 2. Średnia temp. stycznia u mnie to około - 4 stopnie, więc delta -4 + 22 = 26 stopni. To jest 26/40 delty "książkowej" czyli 65%. Zakładam (słusznie?), że zapotrzebowanie na energię cieplną jest wprost proporcjonalne do delty czyli średnio w styczniu potrzebuję grzać z mocą 0,65x8=5,2 kW. 3. Palę (paliłem do zeszłego sezonu) Piastem, z którego teoretycznie da się odzyskać 7 kWh/kg. Zakładam, że średnia sprawność "odzysku" to 60 % - palę w dolniaku, bez smoły i z minimalną ilością sadzy w wymienniku, komin nie jest gorący, w popiele akceptowalna ilość niedopału (tu poproszę kolegów o komentarz dotyczący założonej sprawności). Stąd z 1 kg węgla mam 4,2 kWh. Żeby grzać z mocą 5,2 kW muszę spalić 1,24 kg/h czyli około 30 kg/dobę. Miesięcznie około 900 kg. Proszę zauważyć, że w przypadku spadku temperatury poniżej -20 stopni spalanie skacze do prawie 50 kg/dobę w mieszkaniu 80 m2. I nie widzę w tym nic dziwnego. 3. Średnie temp. grudnia, stycznia i lutego są na zbliżonym poziomie (pojedyncze stopnie różnicy) więc zakładam w każdym z tych miesięcy średnio 900 kg węgla. I to jest mniej więcej zgodne rzeczywistym spalaniem. W zeszłym roku (chyba w lutym, mroźnym) spaliłem około 1200 kg węgla. 4. Dla pozostałych miesięcy posłużę się zużyciem rzeczywistym (przybliżonym, nie ważyłem): wrzesień 0,2 t październik 0,4 t listopad 0,6 t grudzień 0,9 t styczeń 0,9 t luty 0,9 t marzec 0,5 t kwiecień 0,2 t RAZEM 4,6 t Wynik jest nieco niższy niż moje spalanie w zeszłym roku, ale może to wynikać z przyjętych założeń i uproszczeń oraz tego, że węgiel kupowałem "z samochodu", więc zamiast deklarowanych 5,5 t mogło to być mniej, np. 5 t. Takie spalanie w sezonie zimowym wskazuje (moim zdaniem), że zapotrzebowanie na ciepło mojego mieszkania jest w okolicach 100W/m2. 300W/m3 - to na pewno, mam 3,1 m wysokości pomieszczeń.
-
Co Doradzacie?
A z moich około 100W/m2 czyli jak najbardziej w normie. Napisz jak liczyłeś.
-
Co Doradzacie?
Przydałoby się więcej informacji o mieszkaniu: z czego ściany, ile ścian zewnętrznych, jak duże okna, jakie stropy, czy mieszka ktoś poniżej. W mieszkaniu w kamienicy o takiej samej powierzchni spalam nieco ponad 5 ton Piasta na sezon (w zeszłym roku; bez CWU). Palę w kotle z dolnym spalaniem. W piecokuchni byłoby prawdopodobnie więcej. Nie wydaje mi się, żeby to było jakoś szczególnie dużo. Utrzymuję temp. w okolicach 22-23 stopnie. W tym roku spalę trochę mniej ze względu na łagodną zimę i zmianę węgla na Bobrka. Też liczyłem na 2t/sezon i się boleśnie rozczarowałem. Mam bardzo zimne podłogi - praktycznie bez izolacji, nikt pode mną nie mieszka, stropy bez ocieplenia (10 cm trocin pod warstwą popękanej polepy).
-
Piec Dolnego Spalania Hef
Moim zdaniem "rozwiązanie z Ogmeta" (występuje też w innych kotłach) jest bezpieczniejsze, chociaż moim zdaniem brakuje tam jeszcze "Wezyra" do skutecznego oddymiania. Próbowałem podawać dodatkowe powietrze w DS przez KPW (pozostałość po GS) i parę razy zdarzyło się, że wydostał się tamtędy dym - szczególnie kiedy warstwa popiołu z Piasta była duża i blokowała palnik. Dymiło również przy dużym otwarciu dolnej klapy - zapewne spadało podciśnienie w kotle.
- Problem Z Niedopalaniem Węgla + Miarkownik Ciągu
-
Piec Dolnego Spalania Hef
Bryły kleją się do siebie. Emus podawał sposób: dostarczyć powietrze od góry (skorupa się przepala). Można mieszać z opałem nie spiekającym. Można użyć drobniejszego sortu. Każdy ze sposobów ma jakieś wady, ale warto próbować. Palę teraz węglem z Bobrka - trochę się zawiesza i muszę mu pomagać pogrzebaczem. Ale da się przeżyć. Przynajmniej nie znika w takim tempie jak Piast i zostaje dużo mniej popiołu.
-
Sadza Z Komina - Paliwo?
W górniaku spalałem sadzę sypiąc na wierzch zasypu wilgotną mieszankę z miałem (raczej cienka warstwa - grubych nie próbowałem). Sama sadza dosyć trudno się zwilża. W tym drugim wątku (emusa) pisałem o zbrylaniu mieszanki wodą z niewielkim dodatkiem szkła wodnego. Ktoś próbował tego lub czegoś innego? W dolniaku drobne frakcje spalam albo na wierzchu zasypu (na całej powierzchni jeśli palę cyklicznie) lub tylko bliżej drzwiczek zasypowych (ale też na warstwie węgla) gdy palę w sposób ciągły.
-
Porozmawiajmy O Bezpieczeństwie
Sadzę spalałem bezpiecznie w sposób podany w innym wątku przez piastuna - czyli jako wilgotną mieszankę z miałem. Przy okazji: niewielki dodatek szkła wodnego do "wody zarobowej" świetnie zbrylał paliwo. Sposób podany przez heso też praktykowałem - w papierowych "patronach". Podobno ludzie tak palą miał w kuchniach węglowych - stos drewna na środku paleniska obłożony torbami z miałem dookoła. Spalałem też odpady smażalnicze z restauracji - ale tylko jako dodatek do rozpałki. Rzucone na żar też potrafią nieźle buchnąć. Z paliw potencjalnie niebezpiecznych paliłem jeszcze suche łupiny z orzechów włoskich. Teraz nie palę sadzy bo nie mam. Też mam dolniaka zrobionego z górniaka.
- Porozmawiajmy O Bezpieczeństwie
- Kocioł Ds A Powietrze Dopalające-Pw.
-
Preparat Do Czyszczenia Hansa Ktoś Zna?
Dla substancji i mieszanin sklasyfikowanych jako niebezpieczne, mieszanin nie sklasyfikowanych jako niebezpieczne, ale zawierających co najmniej 1% (0.2 % dla gazów) substancji stwarzających zagrożenie dla zdrowia lub środowiska, substancji dla której ustalono NDS (dotyczy to również składników mieszaniny) powinna być sporządzona karta charakterystyki. Co powinna zawierać karta: http://www.wsse.gda.pl/index.php?id=443 Kartę udostępnia sprzedawca. Znając skład chemiczny (zawarty w karcie) można drążyć temat dalej. Warunkiem uzyskania informacji jest zawartość pow. 1% substancji niebezpiecznych.
-
Porozmawiajmy O Bezpieczeństwie
automatyk dobrze gada - miałem to samo napisać o zbiorniku: ideałem byłaby pojemność, której nie można wygotować oraz możliwość bieżącego uzupełniania wody w instalacji (z tego zbiornika, w trakcie gotowania). Dlatego najbardziej podoba mi się oddzielna rura bezpieczeństwa otwarta do atmosfery i zbiornik wpięty w powrót.
- Porozmawiajmy O Bezpieczeństwie
-
Porozmawiajmy O Bezpieczeństwie
emus Dobrze wiesz jak są dobierane moce kotłów przez "fachowców". Skąd wiem co się działo? Po objawach. A to, że pompa przestaje działać w okolicach 80 stopni sprawdziłem później. I wcale nie wiem dobrze co się stało, gdybam sobie. Moim zdaniem instalacja powinna być idiotoodporna. Moja widocznie nie jest, a ja przecież nie jestem palaczem (choć jest nieco przerobiona, rura bezpieczeństwa jest, kocioł zmniejszony, dmuchawa zastąpiona miarkownikiem, inny sposób palenia). Miałem jeszcze podejrzenia, że u mnie nie domknęła się klapka dmuchawy - zaobserwowałem kilka zacięć. Dodam jeszcze, że: zbiornik 20 litrów, około 60 aluminiowych żeberek (było to zdecydowanie za mało jak na moc kotła, teraz mam około 100). P.S. Nie upieram się, mogę nie mieć racji. Być może przyczyną gotowania była nieszczelna klapka, a rozszczelnienie miedzi to wpływ temperatury (cyna spłynęła), a nie ciśnienia pary. Ale rurę bezpieczeństwa jednak bym chciał.
-
Kocioł Własnej Produkcji - Wasza Opinia
Cofanie dymu: Przed dołożeniem węgla: 1. Rusztuję (wajcha z boku i ewentualne "przegrzebanie żaru") i pozwalam chwilę popracować kotłowi. Można lekko dodać PP żeby zwiększyć produkcję gazów i ciąg. 2. Otwieram okno. 3. Zamykam PP i PW. Jeśli ktoś ma RCK to trzeba też zamknąć. 4. Włączam wyciąg kominowy (mam taki bardzo słaby). 5. Bardzo delikatnie uchylam drzwiczki zasypowe, czekam "ileśtam" sekund. i dokładam. Staram się dokładać wtedy gdy cały węgiel jest już skoksowany. Jeśli jest go dużo to też mi dymi. Dymi również, gdy jest wysoka warstwa popiołu i palnik jest prawie zasypany. Stąd wniosek, że raz na jakiś czas trzeba jednak wygaszać i oczyszczać ruszt jeśli nie da się go dokładnie odpopielić/odżużlować w czasie palenia (można pomieszać pogrzebaczem, ale to nie to samo). Przy niskiej warstwie żaru wrzucam najpierw w pobliże palnika kilka drobnych kawałków drewna. Po jego zapaleniu ciąg mocno wzrasta, a poza tym kocioł nie dymi po dorzuceniu węgla (przy wysokim poziomie żaru nie ma potrzeby dorzucania drewna, ale można spróbować dla poprawienia ciągu). Mam poziomy wymiennik, więc popiołu zbiera się dużo - około litra na trzy dni. Bez sadzy, sam szary pył. Podciśnienie w palniku jest takie, że wciąga kawałki tektury:-) Muszę czyścić co kilka dni bo w innym przypadku ciąg spada (i wzrasta dymienie na kotłownię). Dochodzę do wniosku, że jakiś system oddymiania komory jest w dolniaku potrzebny: klapka skróconego obiegu lub rura Wezyra i/lub napowietrzenie z popielnika i/lub silny wyciąg kominowy. Albo ja nie umiem palić węglem. Inne obserwacje: zdecydowanie mniej mam niedopalonych koksików w popiele po wyjęciu żużla z rusztu. Czyli raz na jakiś czas (raz w tygodniu?) trzeba jednak wygaszać (na węglu i przy moim ruszcie: wodny+cienki stalowy przegarniacz). Wymieniłem sznur na drzwiach zasypowych i wydaje mi się, że wyeliminowałem fukanie po dołożeniu węgla. Stary zapewne nie był szczelny i dopuszczał powietrze do komory.
-
Porozmawiajmy O Bezpieczeństwie
Moim zdaniem taka instalacja jest niebezpieczna. Tak właśnie miałem zrobione, tyle że w miedzi (hydraulik: "od trzydziestu lat tak robię i zawsze było dobrze"). Już o tym pisałem ze dwa razy, ale powtórzę. Kocioł Per-Eko KSW 18 kW, mieszkanie 80 m2 w nieocieplonej kamienicy; pełny zasyp zapalony od dołu, dmuchawa prawie na maks - czyli "polska norma"). Ustawienia na około 60 stopni, ale przy takim sposobie użytkowania nie jest możliwe wyhamowanie. W okolicach 80 stopni pompa już nie tłoczyła wody tylko mieszała parę (miejscowe podgotowywanie), co powodowało dalszy wzrost temperatury - aż do zagotowania. Nie było mnie w domu. Woda się wygotowała, ciśnienie pary ROZERWAŁO lutowane połączenia na wyjściu kotła lub WYTOPIŁY się od temperatury. Inne uszkodzenia: wełna izolacyjna na kotle, czujnik temperatury, przewód zasilający dmuchawę, zniszczona pompa, izolacja piankowa na kilku metrach rury, kotłownia do remontu. Miałem taką akcję dwa razy. Potem zacząłem szukać informacji o użytkowaniu kotłów i paleniu węglem. W te wakacje inny magik robił instalację w małym ocieplonym domku u teściów i popełnił te same błędy (i kilka innych, poważnych). Ręce mi już opadają.