HP79
Stały forumowicz-
Postów
852 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
9
Typ zawartości
Forum
Wydarzenia
Blogi
Artykuły
Treść opublikowana przez HP79
-
Mam taki kocioł (18 kW). Kupiłem go 5 lat temu bo .... miałem blisko. Więcej zalet nie stwierdziłem. Ten kocioł ma bardzo krótki wymiennik (a jednocześnie dosyć luźny) - może w sumie 70 cm. Więc do drewna (paliwo długopłomieniowe) się nie nadaje. Dmuchawa jest mocno przewymiarowana - trzeba ją mocno dławić. Brak doprowadzenia powietrza wtórnego. W połączeniu z umiejscowieniem dmuchawy w popielniku uniemożliwia to palenie miałem. Być może wstawienie jakichś kątowników napowietrzających (namiastka pow. wtórnego) mogłoby coś poprawić. I kwiatek w instrukcji: rozpalić na ruszcie i zasypać węglem :unsure: Zadyma gwarantowana. Ja swój przerobiłem. Dmuchawa poszła w kąt. Powietrzem głównym steruje miarkownik. Powietrze wtórne podawane przez kierownicę powietrza wtórnego nad opał. Zapalam wsad od góry.
-
Myślałem jak podejść do tematu Twojego kotła i jednym z pomysłów była wymiana na inny (jak kolegów powyżej). Ale póki co jest zima i palić musisz. Zaproponuję palenie górne bo jest łatwiejsze (moim zdaniem) do zrealizowania w tym kotle. 1. Uszczelnienie drzwiczek (prowizoryczne, tak naprawdę to one są do wyrzucenia). Nie wiem jakie są luzy/szczeliny (miałeś zrobić zdjęcia) i czy drzwiczki mają jakieś uszczelki i izolację). Szczególnie przyłóż się do górnych i środkowych drzwiczek. Uszczelnienie silikonem odpornym na temperaturę (czerwony; do 300 stopni) - sprawdzi się jeśli szczeliny są niewielkie (pojedyncze mm), a drzwiczki i kocioł w ich okolicy nie rozgrzewają się do czerwoności. Na oczyszczoną powierzchnię kotła (wystudzonego) w miejscu przylegania drzwiczek nałóż pasek silikonu. Delikatnie przyłóż na niego cienką folię i lekko (to ważne) przymknij drzwiczki. Otwórz drzwiczki i poczekaj na wyschnięcie silikonu. Delikatnie zdejmij folię. Wadą tego rozwiązania konieczność wygaszenia kotła i czas na wyschnięcie silikonu. Uszczelnienie sznurem szklanym. Sznur szklany naklej na kocioł (przy pomocy czerwonego silikonu, smaruj tym razem cieniutko) w miejscu styku z drzwiczkami. Jeśli się nie mieści (nie widziałem cieńszych niż 8 mm) to rozpleć go i wykorzystaj pojedyncze pasma. Można próbować przeszlifować powierzchnie styku kotła i klapek jeśli jest nadzieja, że to coś da (prawdopodobnie nie – popatrz na luzy na zawiasach). 2. Komora zasypowa. Zatkaj dolny przelot pod pierwszym pionowym wymiennikiem (tym, który ma przelot na dole i na górze). Wykonanie prowizoryczne: ułóż w tym miejscu cegły (najlepiej szamotowe, mogą być klinkierowe) i uszczelnij popiołem. 3. W dolnej części środkowych drzwiczek wywierć ze trzy otwory 10 mm. Lepsza byłaby „kierownica powietrza wtórnego”, ale nie wiem jakie masz techniczne możliwości wykonania (prace ślusarskie i odrobina spawania; ma sens przy dobrej szczelności drzwiczek). 4. Palenie. Zasyp kocioł węglem (zacznij od niepełnego zasypu – dla bezpieczeństwa). Węgla ma być nie więcej niż do dolnej krawędzi środkowych drzwiczek. Na wierzchu ułóż warstwę drewna. To nie może być maleńka kupka bo się nie rozpali. Na to cienkie drewienka, skrawki tektury, gazet unikaj. Podpal. Środkowe drzwiczki (powietrze wtórne) możesz mieć przez chwilę leciutko uchylone (dopóki ostro pali się drewno). Potem je zamknij. Do optymalnego uchylenia dolnych drzwiczek (powietrze główne) musisz dojść eksperymentalnie. Wskazówka: kocioł ma dochodzić do zadanej temperatury, ale nie za szybko – 1 godzina będzie OK. Możesz zacząć od większych uchyleń i stopniowo je zmniejszać. Niestety musisz spędzić w kotłowni kilka dni (to bardzo optymistyczne założenie). Musisz mieć możliwość zabezpieczenia drzwiczek dolnych przed samoczynnym otwarciem (gdyby kocioł fuknął). Użyj w ostateczności jakiejś podpórki. W tej metodzie palenia nie dorzucamy opału na żar bo będzie dym i smoła w kotle (chyba, że koks) i komin do czyszczenia. Można czekać aż się wszystko wypali albo: - kiedy na ruszcie jest jeszcze warstwa świecącego, skoksowanego węgla grzebiemy/rusztujemy, żeby popiół opadł do popielnika, - wybieramy popiół z popielnika, - przekładamy żar z rusztu do popielnika, - zasypujemy kocioł węglem, - przekładamy żar z popielnika na wierzch świeżej porcji węgla. Jeśli żaru (koksu) jest dostatecznie dużo i zrobimy to szybko (zanim wystygnie) to rozpali się samo. Mnie się nie udało, ale czytałem, że są osoby, które palą tak całymi tygodniami bez wygaszania. - jeśli mamy wątpliwości czy zasyp się rozpali dokładamy na wierzch trochę drewna, tektury i podpalamy. Uwagi: 1. Jeśli przy paleniu przez otwory w środkowych drzwiczkach będzie wydobywał się dym to komin do czyszczenia (kominiarz) i kocioł też. 2. Ocieplenie kotła możesz zrobić zwykłą wełną mineralną i folią aluminiową. Uważaj tylko, żeby to nie była metalizowana folia z tworzywa sztucznego. Okolice drzwiczek i czopucha (jeśli rozgrzewają się do czerwoności) raczej pozostaw bez ocieplenia. 3. Koledzy zwrócili uwagę na dwie ważne rzeczy: wielkość kanałów wymiennika i brak możliwości jego czyszczenia. Mają rację? Jeśli tak jest to rozważ możliwość palenia koksem (może się okazać, że będzie ekonomiczniej, pomimo wyższej ceny). To jest paliwo krótkopłomieniowe i wymiennik nie jest dla niego tak istotny jak dla węgla (i drewna). Porządnie wyczyszczona komora zasypowa (do gołej blachy) odbierze dosyć dużo ciepła. W tej chwili Twój „luźny” i jednocześnie „obrośnięty” wymiennik w ogóle nie działa. 4. Temat jest obszerny, pewnie zapomniałem o wielu rzeczach.
-
Zgodnie z obietnicą wrzucam link do zdjęcia docieplonego kotła: http://picasaweb.google.pl/msbud1/JakPomag...209122857172546 (mam nadzieję, że właściciel zdjęcia się nie obrazi). Kocioł jest obłożony wełną mineralną powlekaną folią aluminiową. To wszystko jest poklejone samoprzylepną taśmą aluminiową. Twój kocioł to taki ani górny ani dolny. Moim zdaniem powinieneś się zdecydować, w którym kierunku pójść (z tej decyzji będą wynikały przeróbki).
-
Ależ ja Cię dobrze rozumiem:-) A kolega D@kon prawdopodobnie pali od góry przy otwartym krótkim obiegu - popatrz na schemat dakona/junkersa.
-
tqlis No.... dolniak zapalony od góry zadziała - tyle, że z pominięciem wymiennika. Będę śledził Twoje poczynania (i kibicował) bo palę w górniaku i mam ochotę to zmienić. Co do kwestii technicznych (luźne pomysły, niesprawdzałem): Długi ruszt skrócisz trochę blokadą na końcu - pod przegrodą (ale o tym przecież wiesz). Jeśli ciągle będzie za duży (to zależy jakiej mocy oczekujesz od kotła) to próbowałbym wstawić skośną blachę w przedniej części paleniska (materiał i jej ewentualne uszczelnienie trzeba przemyśleć i sprawdzić, może forma skośnego rusztu?). Trzeba pomyśleć o kształcie palnika ceramicznego i jak doprowadzić do niego powietrze (od dołu, rurką przez popielnik? jak nim sterować?) A może prościej/lepiej byłoby zrobić zabudowę proponowaną przez defa? (kanały w rogach komory zasypowej). Pozdrawiam
-
heso A ja polecam do przeczytania całość. Istotą tamtego wątku jest poprawianie badziewia, które już ktoś kupił i wyboru nie ma, musi się męczyć (to dotyczy równiez dolniaków). Rzeczywiście można wyczuć delikatne parcie na górniaki. Chyba wiem skąd się to bierze. Heso, widziałeś w tamtym wątku jakiś dobry kocioł? Z bardzo nielicznymi wyjątkami (z przyzwoitych kojarzy mi się tylko junkers/dakon) wszystkie mają poważne (moim zdaniem) wady konstrukcyjne. Obojętne, czy to dolniaki, czy górniaki. Ale górniaki mają jedną zaletę (przyznaję, że pozorną/względną) - łatwiej w nich palić niedoświadczonym palaczom. Co do palenia od góry w dolniaku to też jestem zaskoczony. Podejrzewam mocne przewymiarowanie kotła i brak doświadczenia palacza.
-
W dużym uproszczeniu tak, o to chodzi. Zacznij zabawę od niepełnego zasypu (dla bezpieczeństwa).
-
Najlepiej byłoby gdybyś przeczytał cały wątek "o ekonomicznym spalaniu węgla kamiennego" (a nie jego część, warto). Ocieplenie kotła jest potrzebne. Możesz dzięki temu zaoszczędzić od kilku do kilkunastu kg węgla dziennie. Ile teraz spalasz? Jak nie zapomnę to wrzucę później (mam blokadę na picasaweb) link do zdjęć z ocieplania. Koniecznie uszczelnij wszystkie drzwiczki. Dolne też muszą być szczelne pomimo tego, że uchylasz je do palenia (daje to możliwość zastopowania kotła). W obecnym stanie Twój kocioł jest niebezpieczny. Nie szukaj rysunków kotła tylko zrób tak: 1. Pstryknij parę zdjęć przez uchylone drzwiczki. 2. Weź jakiś kijek albo pogrzebacz i za jego pomocą pomierz wnętrze kotła. Narysuj jego przekrój na bocznej ścianie np. kredą. Napisz wymiary kotła (wys., szer. i głębokość, żeby było jakieś odniesienie). I pokaż tutaj te zdjęcia, coś poradzimy.
-
Wpisz w google "ekonomiczne spalanie węgla kamiennego". Na pierwszym miejscu w wynikach wyszukiwania pojawi się wątek, który powinieneś przeczytać (najlepiej cały). Na jego pierwszej stronie są podstawy, które każdy palacz znać powinien.
-
Powierzchnia Grzewcza Kotła
HP79 odpowiedział(a) na Robert Orzeł temat w Inne tematy o kotłach i piecach
Żeby było straszniej to dodam (to info z IPCHW), że moc kotła podawana przez producenta jest WYŁĄCZNIE JEGO DEKLARACJĄ. Nie ma obowiązku przeprowadzania badań eksploatacyjnych. Badania uprawniające do "zielonego listka" to zupełnie coś innego i nic nie mówią ani o optymalnej mocy (z jaką kocioł powinien pracować), ani o sprawności kotła (to też tylko deklaracja; dla specyficznych warunków laboratoryjnych). Skoro nie są prowadzone badania w warunkach rzeczywistych, to podawanie sprawności np. 82,36676876 % (celowo przejaskrawiam) jest oszustwem. No bo skąd producent wie ile jest naprawdę? Ma na to jakiś papier z certyfikowanego laboratorium? Klient kupując kocioł ufa, że w normalnym użytkowaniu (zmienna moc) ma on parametry zawarte w danych technicznych. Podsumowując - istnieje duże ryzyko zakupu towaru niezgodnego z umową. Ciekawe kiedy producenci zaczną się bać konsekwencji prawnych (tu konieczna jest większa świadomość użytkowników). A co do wymienników (nie jestem konstruktorem, ani znawcą tematu): Wagi poszczególnych elementów będą (powinny) zależeć od konstrukcji kotła: - w dolnych najważniejszy jest wymiennik, komora zasypowa grzeje niewiele, - górnych (zapalanych od góry) najpierw duże znaczenie ma wymiennik (spalanie gazu), a później komora zasypowa grzana odgazowanym węglem. Rodzaj paliwa też ma znaczenie. Przy paleniu drewnem dużą rolę bedzie miał wymiennik (gazy ze spalania), a przy koksie komora zasypowa. Więc dla różnych konstrukcji i dla różnych paliw współczynniki udziału w odbiorze ciepła będą inne. Rozwiązaniem byłoby przeprowadzanie badań eksploatacyjnych na różnych paliwach i podawanie optymalnego zakresu pracy kotła (mocy). -
Jaca45 Nazwa Twojego kotła sugeruje, że posiadasz dmuchawę. Jeśli jej używasz i masz wywiercone otwory w drzwiczkach zasypowych to czym prędzej je zaślep - w innym przypadku stwarzasz śmiertelne zagrożenie. Mam Taki kocioł jak Twój (18 kW). Przerobiłem drzwiczki popielnikowe i zasypowe, wywaliłem dmuchawę, załozyłem miarkownik, rozpalam ognisko na zasypie. I nie wrócę juz do poprzedniej konfiguracji bo jest idiotyczna (zupełnie nie nadaje się do sprawnego spalania węgla). "no to panie teqlis gratuluje uporu i życzę ciepła" - ta złośliwość nie była potrzebna. Doczytaj trochę o ekonomicznym (i czystym) spalaniu węgla. Może kiedyś zrozumiesz w jakiej nieświadomości żyjesz i docenisz moje ostrzeżenie dotyczące otworów w drzwiczkach. Może teraz ja będę troszeczkę uszczypliwy: właściwie nie musiałem Cię ostrzegać, natura przecież sama się oczyszcza..... (przez te nieszczęsne otwory).
-
Innowacje W Kotle Zasypowym Czyli Jak Wyeliminować Smołę
HP79 odpowiedział(a) na def temat w Kotły zasypowe
Jeszcze o kształcie komina: http://www.muratordom.pl/budowa-i-remont/s...a,6328_3106.htm Zwężający się komin działa jak inżektor. Zasada jak w pistolecie do ropowania - struga powietrza (pozioma) zasysa np. benzynę ze zbiornika przez cienką (ważne!) rurkę. Czyli im węższy komin tym ten efekt jest silniejszy (ale wzrastają opory przepływu). Wpadł mi do głowy taki pomysł (teoretyczny tylko): dmuchać prostopadle do końcówki komina w celu wysysania spalin (wspomaganie ciągu). Dmuchawa nie brudziłaby się - pracowałaby z czystym powietrzem. Zamiast dmuchawy mogłaby być to duża pozioma i zwężka venturiego (pomysł z gaźnika). Komin wchodziłby w przewężenie. Zwężka musiałaby mieć "skrzydło" do ustawiania się pod wiatr. Wyglądałoby to jak wielki megafon na dachu :unsure: O wpływie zawirowywaczy na odbiór ciepła przez wymiennik hes już pisał. Jest to również bardzo dobrze opisane na blogu zawijana (z rysunkiem). W skrócie: Bez zawirowywaczy spaliny płyną wzdłuż ścianek wymiennika laminarnie i szybko się wychładzają (do jakichś 150 stopni). Tworzą przy tym poduszkę/warstwę, która izoluje ścianki wymiennika od spalin, które mogą mieć w środku strugi ponad 1000 stopni (i radośnie opuszczają wymiennik grając nam na nosie).- 1414 odpowiedzi
-
- Przeróbka kotła
- Kocioł zasypowy
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Rozszczelnienia Po Zagotowaniu Wody W Kotle
HP79 odpowiedział(a) na piotrek automatyk temat w Instalacje CO i CWU
Zagotowałem (w zasadzie nawet przypaliłem) dwa razy kocioł górnego spalania PER-EKO 18 kW z dmuchawą i sterownikiem. Jako zupełnie zielony palacz nasypałem pół wiaderka węgla do rozgrzanego już kotła i wyszedłem (miałem złudną nadzieję, że sterownik utrzyma zadaną temp.). Kocioł przegrzał się, miedź rozszczelniła się do wysokości 1 m nad kotłem, lutowie spłynęło na podłogę, czujnik temperatury spalił się. Serwis stwierdził, że po przegrzaniu naprawa na mój koszt. Co zawiniło? Być może nie było prądu i pompka stanęła. Może klapka się nie domknęła (czasem rzeczywiście pracowała z zacięciami), A może (najpewniej) to była moja wina bo powinienem wiedzieć, że paląc zgodnie z instrukcją (czyli źle) rozżarzam cały wsad, a nie jestem w stanie tej energii odebrać - bo kocioł mocno przewymiarowany. Tak więc naprawa na mój koszt - 50 zł za nowy czujnik i 50 dla instalatora, który przelutowal złącza. -
Miałem podobną awarię - pompa czasem trochę przepychała wody a czasem nie. Prawdopodobnie została uszkodzona w czasie przegrzania kotła (byla zamontowana blisko wyścia zasilania). Podejrzewam albo przebicie na uzwojeniach silnika albo odkształcenie wirnika (plastikowy). Nie zagłębiając się bardzo w temat wymieniłem ją na nową.
-
W uzupełnieniu dodam, że utrzymuję temperaturę w kotle w okolicach 70 stopni. Moim zdaniem pali się wtedy najczyściej. Wnętrze paleniska skrobę codziennie szeroką szpachelką przed rozpaleniem. Zajmuje to minutę. Warstwa osadu jest bardzo mała. Nie ma smoły. Z wymiennika wygarniam tylko trochę pyłu (ok. 1 może 2 mm), który osadza się na ściankach i płomieniówkach (zwykle co trzeci dzień). Kożucha z sadzy brak. Czyszczenie wymiennika to 5 do 10 minut. Mam jeszcze problem z szybkim rozpaleniem. Często mi przygasa, a rozgrzanie kotła i całej instalacji do 70 stopni zajmuje zwykle około 2 godzin. Może to wina kiepskiego węgla. Z lepszego wydzielałoby się więcej gazów podsycających palenie.
-
Jeszcze jestem na etapie eksperymentów. Nie mam miarkownika i steruję powietrzem pierwotnym recznie. Poza tym brak klapki powietrza wtórnego w drzwiczkach zasypowych - minimalnie je uchylam (ze 2 milimetry). Efekty: Paląc zgodnie z instrukcją (z dmuchawą) spalałem pierwsze wiadro węgla (ok. 12 l; rozgrzewanie instalacji od temp. ok. 15 stopni) w czasie nie dłuższym niż 3 godziny. Następne do 4 godzin. Czyszczenie kotła należało robić codziennie (instrukcja zaleca raz w tygodniu). Paliłem tanim węglem, popiołu było ok. 30 %. Palenie do góry: Palę w "sarkofagu" z płytek szamotowych. Pierwsze wiadro około 4 do 5 godzin. Następne około 5 godzin. Mam nadzieję ten czas wydłużyć po założeniu miarkownika i opracowaniu systemu dokładania paliwa. Na razie "dopycham" węgiel po trochu przez dolne drzwiczki. Niestety trzeba to robić często. Najlepiej w momencie kiedy kocioł pracuje na wyokiej temperturze i jest dużo żaru. Spóźnienie się z dołożeniem paliwa może skutkować dymieniem - do czasu rozgrzania świeżego węgla i zapłonu gazów. Chciałbym doprowadzić do sytuacji, kiedy jeden zasyp będzie sie miarowo spalał przez 6 do 8 godzin. Jak bedę miał miarkownik to spóbuję rozpalić większą ilość paliwa. Teraz się boję ze względu na mały odbiór ciepła. Przy górnym sposobie palenia jest o wiele mniej popiołu - jest bardziej sypki, praktycznie nie ma "niedopałków". Palę najgorszym sortem - tak wnioskuję po cenie (430 zł/tona) i po tym, że mam tam grube kwałki (20 cm), orzecha i mnóstwo miału. Instalację mam małą - 60 aluminiowych żeberek + zasobnik 100 l. Tak więc piec nigdy nie pracuje na więcej niż 50 % mocy znamionowej.
-
W trybie serwisowym: 1. Temperatura załączenia pompki. Fabrycznie chyba 35 stopni. Moim zdaniem powinno być co najmniej 50 stopni. Pompka wyłącza się jeśli temp. spadnie o 5 stopni od temp. załączenia. Szkoda, że nie można ustawić tej drugiej temperatury. Dlaczego moim zdaniem temp. załączenia powinna byc wyższa: Kocioł rozgrzewa się, osiąga 35 stopni i załącza sie pompka. Woda z kotła miesza się z chłodną (nierzadko zimną np. 15 stopni) wodą z kaloryferów. Spada temp. w kotle do 30 stopni, pompka wyłącza się, temp. kotła ciągle spada np. do 25 stopni. Kocioł rozgrzewa się znowu przez kilka minut (czasem kilkanaście) do 35 stopni. Pompka się włącza i miesza wodę w obiegu, która zdążyła już w tym wystygnąć.... i tak wkoło Macieju bo kocioł ciągle ma jeszcze za małą moc (rozpala się). Ten cykl może (u mnie tak było) powtórzyć się ze 4 razy. W tym czasie kocioł pracuje w niesprzyjających warunkach - na niskiej temperaturze, w okolicach 30 - 40 stopni. Tu pytanie do fachowców: jaka temperatura załączania pompki nie będzie groźna dla kotła? Robiłem próby na 70 stopniach (pompka na I biegu). Włączałem pomkę ręcznie. Temperatura spadała o około 30 stopni. Czy to nie zadziała jak dopuszczanie zimnej wody (z kaloryferów) do gorącego (70 stopni) kotła? Są jakieś przeciwwskazania? 2. Minimalne obroty dmuchawy - zakres od 1 do 25%. Ten parametr określa obroty dmuchawy przy temperaturze zbliżonej do zadanej (dmuchawa zwalnia do takich obrotów). Ja ustawiłem 7 % (jak jeszcze korzystałem z dmuchawy). 3. Maksymalne obroty dmuchawy - 30 do 99 % - obroty przy temperaturze mniejszej niż zadana, pomniejszonej o zakres pracy ciągłej. Ja miałem 30 %. Ustawienie "Zakresu pracy ciągłej" (w zwykłym trybie, nie serwisowym) np. na 5 stopni powoduje, że dmuchawa zaczyna zwalniać z obrotów maks. do min. na 5 stopni przed osiągnięciem temp. zadanej. 4. Czas wył. regulatora. Jeśli temp. spadnie więcej niż 10 stopni od temp. zadanej, dmuchawa dmucha przez ustalony czas z maks. obrotami (10 - 99 minut). Ta funkcja skutecznie wychładza kocioł będący w fazie dopalania resztek paliwa (i pomieszczenie, w którym się on znajduje - to z moich doświadczeń). 5. Zadajnik pokojowy - tu nic nie ruszasz jeśli go nie masz. Podsumowując: 1. W sterowniku brakuje możliwości ustawienia temp. wyłączenia pompki. 2. Nadmuch w tym kotle to nieporozumienie. 30 % wydajności to i tak za dużo. 3. Ruszt wodny przeszkadza w paleniu. 4. Brak szamotu w palenisku. 5. Instrukcja palenia "od dołu" w tym piecu powinna być kwalifikowana jako namawianie do przestępstwa (mowa o węglu).
-
Na razie steruję ręcznie:-) Wsypuję wiadro węgla, na wierzchu rozpalam ognisko. Mam uchylone dolne drzwiczki i zostawiam wąską (minimalną) szczelinę w drzwiczkach zasypowych. Jak się zacznie ładnie palić (z tym mam jeszcze problem:-( ) przymykam górne drzwiczki. Potem przymykam dolne i dopuszczam powietrze tylko przez klapkę wentylatora. Spokojnie mógłbym kocioł zagotować, gdybym go nie pilnował. Uwagi: 1. Mam mały odbiór ciepła - tylko 60 żeberek aluminiowych + zasobnik wody 100 l. 2. Powyższy sposób rozpalania jest rzeczywiście dużo dłuższy niż tradycyjny (ciągle trenuję). Odrobina zużytego oleju po frytkach (z restauracji) poprawia sytuację. 3. Nie mam jeszcze mechanicznego miarkownika, jest moim zdaniem konieczny. 4. Palę w "sarkofagu" z szamotu (dziękuję Hes/Heso:-). Dolną część paleniska wyłożyłem płytkami szamotowymi do wysokości około 20 cm. Z wierzchu przykrywam dwoma płytkami, pozostawiając wylot dla spalin w tylnej części paleniska o wymiarach około 20x10 cm (mógłby być jeszcze mniejszy). Jeden zasyp to pełne wiaderko 12 l. Jak kocioł dobrze sie rozpali (jakieś 70 - 75 stopni) to z tej szczeliny wydobywają się półprzezroczyste płomienie, dymu nie ma. Nie ma też sadzy w wymienniku. Na razie pali mi się taki wsad jakieś 4 do 6 godzin. Myślę, że po zamontowaniu miarkownika i wyregulowaniu go ten czas się wydłuży. Paląc tak jak jest napisane w instrukcji pierwsze wiadro węgla spalałem w 2 do 3 godzin:-( P.S. Dziś spróbowałem palić "od góry" ale z załączoną dmuchawą. Maksymalne obroty ustawiłem na 30% i okazały się jeszcze znacznie za duże. Mniej się już nie da ustawić, można jedynie zasłonić część wlotu powietrza do dmuchawy. Mój sterownik to Komfort.
-
Mam taki sam. Kupiony 4 lata temu. W trzecim sezonie zacząłem palić bez dmuchawy - jest szkodliwa nawet na 30 % mocy. Sterownik pompy też jest w takim układzie właściwie zbędnym bajerem (po zagotowaniu pieca włączałem ją ręcznie do gniazda sieciowego bo czujnik temp. się spalił i sterownik nie działał). Napisz jak palisz, jeśli tak jak w instrukcji to źle. Pali wtedy bardzo dużo, czyścić trzeba codziennie. Kłębami dymu zatrujesz siebie i wszystkich dookoła. Poczytaj koniecznie: http://forum.muratordom.pl/ekonomiczne-spa...ego,t118247.htm
-
Przydałaby sie informacja ile żeberek jest w tych siedmiu grzejnikach. Zakładam, że piec jest przewymiarowany i nie można w nim palić tak jak piszą w instrukcji (czyli rozpalić i zasypać do pełna). Paliłem tak w pierwszym sezonie 4 lata temu. Dorzucenie połowy wiaderka węgla do rozpalonego pieca powodowało, że sie gotował. Nie pomagało zamknięcie dopływu powietrza na 65 stopniach, bo rozrzarzony był juz cały zasyp. Odbiór ciepła był za mały więc temperatura rosła. Trzeba palić od góry, jak w miałowcu - zasypać np. wiaderko węgla i na wierzchu rozpalić ognisko. Będzie się palić bardziej równomiernie. Moim zdaniem we wszystkich górniakach powinno sie tak palić - jest czyściej i ekonomiczniej. Dużo informacji znajdziesz tutaj na forum, a ponadto szczegółowe wyjaśnienia są tutaj (jeśli chce się przeczytać bo jest już 6 stron:-): http://forum.muratordom.pl/ekonomiczne-spa...ego,t118247.htm Co do sadzy w wymienniku: tak będzie przy zasypaniu świeżej porcji paliwa w kotle górnego spalania. Moja instrukcja przewidywała czyszczenie raz w tygodniu, ale musiałbym to robić codziennie żeby było czysto. Głupoty piszą w tych instrukcjach. Jak przeczytasz wątek, do którego podałem link to bedziesz wiedział dlaczego.
-
Mam podobny problem. Palę węglem w zwykłym górniaku 18 kW. Zasyp zapalam od góry. W pierwszym sezonie zimowym (4 lata temu) paliłem z dmuchawą. Standardowo sterowik był ustawiony tak, aby dmuchać z maksymalną mocą jeszcze przez 90 minut po przejściu pieca w tryb wygaszania (chyba poniżej 40 stopni). Takie ustawienia skutecznie wychładzały piec i pomieszczenie, w którym on stoi. Teraz palę bez dmuchawy. Dobrze rozgrzany piec pali bezdymnie zaciągając powietrze jedynie przez łopatki nieczynnego wentylatora. Klapkę uchylam i ustawiam ręcznie. Jest to kłopotliwe ze względu na małą pojemność wodną układu - tylko 60 aluminiowych żeberek. Chciałbym przejść na kontrolę miarkownikiem mechanicznym. I tu pojawia się problem wskazany przez kolegę powyżej - po wypaleniu części paliwa (i spadku temp.) miarkownik mechaniczny otworzy klapkę maksymalnie, co spowoduje, że do pieca dostanie sie więcej powietrza niż potrzeba. Po wypaleniu całości paliwa klapka pozostanie otwarta i piec będzie sie "wentylował". Czy jedynym sensownym rozwiązaniem jest jakiśc elektronicznie sterowany siłownik, który będzie zamykał klapkę po spadku temperatury? Są takie? Wiem, że są elektroniczne miarkowniki mające funkcję zamykania dopływu powietrza w przypadku braku zasilania.
-
Zgłoszenie instalacji CO do nadzoru budowlanego
HP79 opublikował(a) temat w Rozmowy na dowolny temat
Witam. Mam pytanie natury prawnej/formalnej. Nie pasuje ono raczej do innych kategorii forum (zdominowanych przez kwestie techniczne) więc zadaję je tutaj. Do rzeczy: Mieszkam od trzech lat w osiemdziesięcioletniej kamienicy. Nie jest objęta rejestrem/nadzorem konserwatora zabytków (przepraszam za nieprecyzyjne sformułowania, nie pamiętam jak dokładnie się to nazywa). Wyburzyłem trzy kuchnie węglowe. Wcześniej były tam jeszcze dwa piece kaflowe, pozostał po nich tylko ślad na starych planach budynku. Wykonano instalację CO, składającą się z kotła na węgiel, rozprowadzenia ciepła rurkami ukrytymi w ścianach i aluminiowych grzejników. Dodatkowo rozbudowana była instalacja wodno-kanalizacyjna (w pomieszczeniu gdzie wcześniej była tylko ubikacja dołożona została wanna i umywalka). Czy taki zakres prac wymaga zgłoszenia do nadzoru budowlanego lub pozwolenia? Przeszukując różne fora dyskusyjne i ustawę „Prawo budowlane” nie znalazłem takiego obowiązku. Mam nadzieję, że obecni na forum instalatorzy spotkali się z takim problemem i udzielą mi odpowiedzi. Pytanie drugie, w zasadzie do hydraulików, ale może uzyskam odpowiedź: Mam w instalacji wodnej wysokie ciśnienie, zwykle w zimę wynosi ono 5 barów. Czy zakładając reduktor zmniejszę szum w rurach po odkręceniu kranu? Chcę ograniczyć uciążliwość mojej instalacji dla sąsiadów za ścianą. Pozdrawiam -
Ee tam, można jeszcze poeksperymentować:-) Nie napisałeś jakie masz nastawy dmuchawy. Ja mam sterownik (piec górniak węglowy 18 kW) Komfort i "byczą" dmuchawę. Nie chcę obrażać konstruktoratego badziewia, ale...... Maksymalne obroty zmniejszyłem do 40% (w trybie serwisowym jest taka możliwość) i ustawiłem obroty ręcznie na "2" w dziesięciostopniowej skali. A i tak dmucha ze trzy razy silniej niż wciąga komin. Więc nie używam wentylatora (palę w trybie "wygaszanie"). Może tak: 1. Pal bez dmuchawy. Uchyl dolne drzwiczki. Ja uchylam 1-2 cm. Górne uchyl lekko na czas rozpalania. Rozpalaj groszek od góry. Nie wrzucaj więcej niż wiaderko i obserwuj. Przy kolejnych rozpalaniach zwiększaj ilość opału. W ten sposób eksperymentalnie określisz jego dopuszczalną ilość. U mnie przy wiaderku węgla temp. rośnie do prawie 90 stopni a potem powoli opada. Czyli jestem o krok od zagotowania:-) Po rozgrzaniu pieca przymykam górne i dolne drzwiczki, zostawiając minimalne szczeliny (tak aby paliło się bezdymnie). Najlepiej byłoby sterować dopływem powietrza miarkownikiem. Otworzenie górnych drzwiczek rzeczywiście powoduje spadek ciągu i temperatury. Kocioł zasysa wtedy ogromne ilości zimnego powietrza (bo tędy mu łatwiej) i się niepotrzebnie wychładza. 2. Tak jak wcześniej pisałem - możesz zmniejszyć komorę paleniska płytkami/cegłami szamotowymi. Włożysz wtedy do pieca tyle kalorii (w postaci opału) ile przewidział producent pieca. No i naprawdę lepiej się pali w szamocie - sprawdziłem. Wyłożyłem swoją komorę na wys. 20 cm. 3. W celu wydłużenia czasu palenia (i opanowania jego gwałtowności) można przykryć opał w przedniej części paleniska płyką szamotową (tunel). U mnie płytka (lub dwie) będzie leżała na krawędziach płytek stojących przy ściankach komory. Temat był chyba już na tym forum. Paląc "w tunelu" będzie można prawdopodobnie sypać więcej opału. Dołożysz miarkownik i będzie ok.
-
Na początek spróbowałbym zmniejszyć maksymalne obroty dmuchawy, które wystepują w czasie rozpalania. Nadmiar powietrza rozrzaża cały wsad i wyłączenie wentylatora po osiągnięciu zadanej temperatury nic tu już nie pomoże bo nie ma jak odebrać tak dużej ilości nagromadzonego ciepła. A wogóle przy paleniu groszkiem spróbowałbym palić bez wentylatora (przy lekko uchylonych drzwiczkach). Nadmuch ewentualnie tylko do rozpalania (kilkanaście minut). Jęsli byłoby ok to można pomyśleć o jakeiś kontroli powietrza miarkownikiem (są tu na forum takie opracowania) Jeśli i to nie pomoże to zmniejszyłbym komorę spalania szamotem. P.S. Idę właśnie to robić w swoim piecu. Mam górniaka 18kW na węgiel a żeberek tylko 60. Szacuję, że jakieś 7-8 kW mogę w nie wpompować. Gotowanie już miałem:-(
-
Dywagacje na temat zasilania zautomatyzowanego kotła
HP79 odpowiedział(a) na marcin temat w Kotły z podajnikiem
Nie jesteś Marcinie odosobniony z tym pomysłem. Jeśli masz chwilkę to pooglądaj na youtube silniki stirlinga "stirling engine". Niektóre mają znikomą moc np. te napędzane ciepłem ludzkiej ręki lub kubka kawy:-). Większe, podgrzewane ciepłem słonecznym skumulowanym zwykłą czaszą (małą) satelitarną kręcą się już całkiem fajnie. A skoro się kręcą to mogą pewnie napędzać jakąś małą prądniczkę. Można takie ustrojstwo przyczepić np. do gorących drzwiczek pieca. Duże, solarne stirlingi mają 10 kW:-)))
