Skocz do zawartości

Fozgas

Stały forumowicz
  • Postów

    1297
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    23

Treść opublikowana przez Fozgas

  1. Nie ma „Bercika” i dyskusji też nie ma. Gdyby tu był to może ożywiłby ją bardziej. Wątek przypomina więc teraz przysłowie: „zeżarł świeczkę, siedzi poćmi”. Tkwimy więc w nieśmiałości a co jakiś czas ktoś, jakby zza winkla, podrzuca „kość do ogryzania”. Nie mam „serca na dłoni” jak wspomniany wyżej forumowicz, więc powściągliwy jestem w komentarzach. Powtórzę więc tylko pytania: jaka jest alternatywa? Czemu miałby posłużyć sprzeciw i komu utorować drogę? Nie sposób nie docenić poważnej pobożności, poważnych ludzi, do której tu nawiązuje się; lecz historia wykazała już przecież, iż religijność ma nie mniej despotyczną naturę aniżeli jej przeciwieństwo. Pouczeni tym, oddzieliliśmy święte od pospolitego i zbudowaliśmy instytucje świeckie. Gdyby tą równowagę naruszono, to obecne problemy okażą się błahe. Pierwszą potrzebą jest więc wykształcenie i utrwalenie szacunku do władzy, (nie mylić z czołobitnością), i ćwiczenie się w takiej pobożności, która stroni od buntu. Buntowniczy duch może przejawiać się nie tylko w furii przecież, ale też i w beznadziejności, smutku, rozżaleniu. Jeśli więc słyszymy odwołania do pobożności, starajmy się pamiętać też o tym, iż wymaga ona cierpliwości, nie tylko odwagi. (2Mojż. 14:13.14). Nie masz szacunku do władzy (nawet takiej, która „potyka się o własne nogi”), nie masz też umiejętności, by ustanowić taką, z której będziesz dumny.
  2. Znany chyba historiozof, z dawna już wspominał o naiwności a także analfabetyzmie ekonomicznym…
  3. Na wsi coraz mniej takiego mleka, bo i zwierząt hodowlanych niewiele. Małych gospodarstw ubywa. Tak więc trudno o produkt właściwy naturze. Na filmikach wędzenie wygląda na łatwe.
  4. Znalazłem kiedyś praskę do sera. Dziś to zabytkowy sprzęt. Może jednak przyśpieszyłby suszenie. Dziwnie czasy dla mnie, uczyć się gospodarowania przez internet :)
  5. Nareszcie pojawił się przepis. Będzie coś dla początkujących. Jeśli ktoś wędzi sery to może podzieli się doświadczeniem. Na przykład ser z rodzynkami. W internecie widziałem przepisy na sery obtaczane tylko (najczęściej przyprawami).
  6. To optymistyczna wiadomość. Na forum technicznym łatwiej taki stan rzeczy wyłożyć i pochopić. Gdy przychodzi tutaj ktoś z zapytaniem, o poradę, kieruje się zazwyczaj uczuciami (niepewnością, nadzieją, ciekawością itp. itd.); Fachowcy odpowiadają wedle zasad, popartych edukacją i doświadczeniem. Który z gości, skorzysta na tym? Jedynie stosujący się do zasad. Podobnie jest w „rozumieniu ukrytego”. Kierujesz się zasadami, jesteś na właściwej drodze.
  7. Cenię propagowanie czytelnictwa, rozmowy, spory… Proszę wziąć jednak pod uwagę, starą jak świat, grę pozorów, która jest obecna i w tej dyskusji. Mamy opis, bez rozwiązań. Przypadek? Brak pomysłu? A może są wstydliwie skrywane? Co takiego mogłoby nas zniechęcić?
  8. A ja wybieram innego autora :) Opisywał wolność. To bardziej wymagające przedsięwzięcie, niźli opowiadanie o zniewoleniu. Ażeby zaś ludziom prostym (albowiem takim tylko służę), utorować drogę, podaję najpierw dwie podstawowe myśli o wolności i niewoli ducha: 1. Chrześcijanin jest całkowicie wolnym panem wszystkich rzeczy, nikomu niepodległym. 2. Chrześcijanin jest najuleglejszym sługą wszystkich rzeczy i wszystkim podległy. „O wolności chrześcijańskiej”, Marcin Luter. Kluczem jest zrozumienie tej pozornej sprzeczności. Jeśli to się dokona nie będziemy miotani pozorami. Stajemy się prawdziwie wolni i nic tego nie zmieni.
  9. Dopiero dziś przeczytałem, przepraszam. U mnie jest kilka pionów (rury rozdzielają się już w piwnicy, nad kotłem). Później, w pokojach są rurki o mniejszej średnicy. Zanim sterownik włączy pompę, ciepło rozchodzi się w instalacji. Grzejniki zaczynają się nagrzewać, w różnej kolejności (warto o tym pamiętać). Pompa tylko „wspomaga” i wyłącza się po chwili. Poprzedni kocioł nie potrzebował sterownika i pompy, przypuszczam, że znaczenie ma tutaj też konstrukcja pieca i jego pojemność (woda w kotle). Podczas remontów instalator starał się unikać tzw. „syfonów”, gdy dołączał nowe grzejniki. Eksperymentując starałbym się utrzymywać łączność telefoniczną z instalatorem.
  10. Jak najwięcej sukcesów, jak najmniej rozczarowań życzę...
  11. Nie mam wiedzy kolegów z forum, ale podzielę się swoim doświadczeniem. Po zmianie (montaż pompy i kotła), instalacja podobna, lecz rury o większej średnicy a ta zasilająca (z ciepłą wodą), poprowadzona do góry. Mimo to, gdy pompa jest wyłączona kocioł nie nadąża odprowadzać ciepła, temperatura szybko wzrasta. Grawitacja pracuje, ale sterownik włącza pompę, w granicach 73 stopni (dla bezpieczeństwa). Jedynym paliwem, nad którym można łatwiej zapanować (u mnie), jest drewno. Gdy miarkownik zamknie dopływ powietrza, temperatura szybciej spada.
  12. Legendarny sprzęt. Ile waży? Zastąpiliśmy inną, w pobliskim sklepie nie było twojej :) I to jest ciekawy kierunek (postawione pytanie). A gdyby producenci nie dawali gwarancji, to jak i czy, wpłynęłoby to na sprzedaż?
  13. Będzie brakować „Bercika”. Podobnie jak innych forumowiczów, którzy starali się wnieść swój wkład „budując” Forum, uczestniczyli w różnych dyskusjach, dzielili się opinią, wyrażali swoje emocje. Szczerość jego emocji właśnie, była dość łatwa do „punktowania”. Nie zniżał się jednak do poziomu chytrego, szczwanego „świętoszka” i nie logował się na „pięciominutowe konto”, by tym sposobem zapaskudzać forum… Tak więc mnie szczerość kolegi, mimo wszystko, imponowała, tak samo jak to, iż nie trzymał się Forum za wszelką cenę, nie przywiązywał do tego wagi większej, niż powinno się to robić. Internet to nie życie, wirtualny świat trzyma się przecież tylko na drucie :)
  14. Zaskoczył mnie kolega tak osobistym wpisem. Odpowiem więc jeszcze tym razem, odpowiem żołnierskim pozdrowieniem :) Przy tej okazji warto wspomnieć radę, która zachęca ku temu, by wygaszać niskie instynkty a uwalniać inteligencję. "Niech umysły się zderzą a pieści niech zostaną opuszczone."
  15. A, żeś mnie, szanowny kolego, wylynkoł. Nie napiszę już nic przez długi czas, jeśli w ogóle. Lękliwy dość jestem :)
  16. Gdyby nie kol. @makow12 (zostawił ślad), nie odnalazłbym Was :) Kolegom winienem dopisać, iż w odpowiedzi chodziło o dość interesujące zjawisko: to samo niemal hasło, wypowiadane w dwóch sytuacjach, przez jakby dwa nurty. Dlatego jest trudniejsze do zrozumienia od „kosiarzy na śniegu” - (kol. @PioBin subtelnie i chyba trafnie próbował wyjaśnić nawet). Tak więc „szczypawki” nie były tutaj tematem, lecz coraz większe wrzenie na ulicach miast - protesty kobiet i antyszczepionkowców, wołających o tym samym. Tyle :) Pozdrawiam.
  17. Życie bez prądu jest możliwe, ale co to za życie? :) Odkąd lęk stał się rozrywką, zmieniły się tylko środki przekazu, tło. Historia obchodów Sylwestra jest najbliższym tego przykładem, są i inne. Przyzwyczailiśmy się do fantastycznych wizji, opowiadań, zapowiedzi, przestróg. Coraz łatwiej więc oswaja i omawia się niepewność a pomija często fundament, na którym opiera się przetrwanie. Może dlatego, iż mechanizm losów ludzkich jest dla nas zbyt skomplikowany nadal. Jestem skłonny założyć jednak, iż technikom (umysłom ścisłym), łatwiej „wywiadywać” się o jego „działaniu” i opisywać to, aniżeli humanistom. Ci pierwsi, z reguły nie kierują się "myśleniem życzeniowym". https://www.youtube.com/watch?v=pm0VXfxlQlk
  18. Tak, ryba to warzywo :) Nie rozpraszajmy się jednak. Poczekajmy na odpowiedź kolegi. Warto dowiedzieć się, czy sztynkrujący wegetarian o lewackość mają ku temu podstawy. Że serce jest po lewej stronie, to chyba trochę za mało :) Cytowanie pojedynczych wypowiedzi polityków, ekscentryków, też nie jest wiarygodne. Dowodzi to jedynie tego, iż zacny wiekiem dżentelmen nie jest osamotniony, po przeciwnej stronie zaś, ma młodszych wiekiem naśladowców. Co nie bez powodu zostało uwypuklone. Przywołany wyżej autorytet też jest osamotniony dość, podobnie jak serwowany nam ostatnio przekaz telewizyjny, gdzie zachodnich sąsiadów stawia się za przykład, w sposób zaskakujący :) Ta „amnezja” przypomina chyba znane podróżnikom zjawisko. Możesz i wyjechać za „wielką wodę”, chcąc wmieszać się (choćby na chwilę), w „tygiel” kultur, języków, poglądów, stylu życia, ale nawet tam zostać obstąpiony przez „pobożne” matrony, których świat cały mieści się w obrębie parafii i usłyszeć: A w kościółku pana nie widziałam?! Wtedy aż cisną się na usta słowa: gdybyś Pana widziała to takiego pytania byś nie zadawała.
  19. A gdybyś, kolego przeczytał wszystkie książki to byś nam tu nie takie nowiny przyniósł :) Skorzystam z okazji, że interesujesz się polityką (często podejmujesz dyskusję w kontekście politycznym), i ponowię pytanie zadane jakiś czas temu. Jak do tego doszło, że lewa strona sceny politycznej podjęła ten temat? Nie jest interesujące to z jakich powodów, bo wszystko jedno czy będzie to lewa, czy prawa strona – ta sama gra pozorów przecież. Ciekawi moment, data, wydarzenie. Jeśli potrafisz wskazać, będę wdzięczny.
  20. Można też wypróbować drożdże Tebi. Jeśli ktoś bywa u naszych południowych sąsiadów, ma okazję zrobić niewielki zapas. Ale wtedy też trudniej oprzeć się pokusie zakupu gotowych produktów (wspomniany smalec był w trzech rodzajach, obecnie oferta może być większa). Jeszcze niedawno było to opłacalne (waluta). To jeden z przykładów. Kolejnym, mogą okazać się skurcze mięśni, pogarszające się samopoczucie, utrata sił itp. Wprawne oko doceni zalety odzieży czystej, skromnej, prostej, niekrzykliwej ( o spokojnych kolorach), dobrej jakości, odpowiedniej pod względem zdrowotnym; a kosztuje tyle ile kosztować powinno. To nasz styl życia się zmienił: „gorszy pieniądz wyparł dobry pieniądz”. Dziś, jeśli zechcesz skorzystać z usług zakładu krawieckiego, zazwyczaj trzeba wybrać się do dużego miasta. Współczesny krawiec woli co najwyżej zrobić poprawki, nie szyje na miarę. Nawet, gdy kupujemy tzw. markowe ciuchy, to ich czas szybko mija i pozbywamy się worów, z racji niemodnego już stylu. Społeczeństwo przyzwyczaiło się do wydawania pieniędzy, lecz nie gromadzenia ich, oszczędzania i pomnażania. Gdybyśmy chcieli wyjaśnić szczegóły tych zmian dyskusja rozszerzyłaby się i zagarnęła spraw niezwiązanych z tematem.
  21. Gdyby tak się sprawa przedstawiała, nie byłoby warto wspominać o tym. Trendy w modzie rzadko kiedy biorą kurs na zdrowie. Widać to niemal każdego dnia. W kwestii ubioru nie można pominąć dbałości o właściwe krążenie krwi. Odzież powinna być wykonana z dobrej jakości materiałów, najlepiej naturalnych (wełna, len, bawełna); to co teraz napiszę, będzie wbrew tak zwanej ekologii. Wierzchnie odzienie zimowe było lepsze pod pewnymi względami, gdy wykonywano je z naturalnych surowców. Może kiedyś więcej o tym. Powracając, trudno nazwać dbaniem o zdrowie, gdy styl ubierania nie sprzyja dobremu krążeniu krwi. Dzieje się tak podczas wyziębiania niektórych części ciała (stopy, dłonie). Bywa, że tułów jest „opatulony” kilkoma warstwami odzieży a obuwie nie sięga kostek, które na dodatek są zupełnie odsłonięte, bo na przykład, obecnie „tak się nosi”. Poza tym ubiór powinien leżeć swobodnie, nie krępować ruchów, sprzyjać krążeniu krwi, umożliwiać oddychanie. Można by mnożyć przykłady, lecz nie sposób dorównać fali taniej odzieży, spod maszyny fabrycznej. Mało kto dziś odwiedza warsztat krawiecki, więc poprzestańmy na tych wspomnieniach. Styl ubierania, dieta, ćwiczenia na świeżym powietrzu, to są filary na których osadza się zdrowie. Mimo wiedzy, dość osobliwie prezentuje się kierunek prozdrowotny, w czas przewartościowania wartości. Może dlatego, że zawsze znajdą się osoby, które zrażą zainteresowanych popełniając błędy, w przekazaniu tych spraw a może też i dlatego, że przyzwyczailiśmy się do taniochy, w rzeczach na których nie warto oszczędzać a wydajemy za to pokaźne kwoty na sprawy małowartościowe, zbędne lub wręcz szkodliwe. Wyjeżdżanie z przepisem na smalec z margaryny to dość komiczna sytuacja, gdy wiadomo, że na forum są osoby świetnie znające się, na przykład, na obsłudze wędzarni. Mają doświadczenie i wyrobione zdanie. Liczę jednak, że na tle "ryżu", nie będzie się to odznaczać za bardzo... Dla uprzejmego i życzliwego kolegi warto zaryzykować :) Będzie bez „trocin sojowych”. Nie przesiaduję w kuchni, więc łatwe, szybkie w przygotowaniu. - Margaryna Planta - Cebula (duża) - Kminek - Sól Cebulę drobno siekamy i na patelnię z nią, dodajemy troszeczkę oleju. Gdy aromat daje już ostro po oczach i nozdrzach a cebula nabiera rumieńców, w rondelku obok topi się kostka margaryny. Cebulę przesypujemy do płynnej margaryny, dodajemy kminek sól. Mieszamy. Jeśli ktoś przyzwyczajony jest do przypraw to możemy też dodać: „Kucharek”, Vegeta”. Można by też próbować zrobić wszystko w jednym rondlu, mniej zmywania. Przelewamy do miski glinianej, w niej stygnie. Można co jakiś czas pomieszać, żeby cebulka nie osiadła na dnie. Tyle :) Aha, gdyby kogoś niepokoiło używanie soli odpowiadam: w rozsądnych ilościach sól nie szkodzi, jest wręcz niezbędna dla naszego organizmu.
  22. Ubiór, podobnie jak dieta winien być odpowiednio dobrany do pory roku. Tak więc zimą, obcisłe spodnie, nad kostkę, nie są odpowiednie. Kurteczki, niedostatecznie okrywające tułów, również. Moda się zmienia, zdrowie jest jedno. W okresie zimowym lubię przygotowywać smalec. Nie jest to taki prawdziwy, który sprzedaje się zazwyczaj w sklepach. Mam prosty przepis na bazie margaryny (tej białej). Kiedyś było mi bliżej do sklepów, u naszych południowych sąsiadów. Tam oferowany wyrób okazał się wybitny w smaku. Nie udało mi się sporządzić choćby namiastki. Liczę na nasz przemysł zdrowej żywności. Są coraz lepsi a oferta jest rozszerzana.
  23. Świadczy to o silnym charakterze. Było mi dane poznać kolarza, który w młodości regularnie ćwiczył, był w klubie. Mimo, że czynne uprawianie sportu miał już za sobą i kurzył cygaretle to i tak miał duży zapas sił, kondycji, wytrzymałości, gibkości. Aktywność fizyczna za młodu rozpędza nasz organizm i daje zapas sił, w późniejszym okresie życia. Dlatego więc ćwiczenia na wolnym powietrzu są nieodłącznym elementem zdrowego stylu życia. Sport kształtuje charakter, tak potrzebny do zmagań z apetytem, który z racji naszej natury i otoczenia (reklamy celującej w zmysły), nieustannie zachęca nas do folgowania sobie. Moment, w którym uznałoby się, że to co smakowało a szkodziło, już nas nie dotyczy, może nigdy nie nadejść, dlatego wymagany jest hart ducha. Dyscyplina, w ćwiczeniach przekłada się na inne dziedziny życia. A krzewienie zasad sportowych zmienia rdzeń społeczeństwa. Ogólny stan zdrowia młodzieży świadczy o sile narodu. Kraj nie musi być wielki, liczby mają drugorzędne znaczenie, w zderzeniu z jakością myślenia i działania. Przy okazji, o starożytnych. Obraz Dawida kojarzony jest najczęściej z chłopcem, który dzięki swej zręczności powalił olbrzyma. Historia wspomina też o innym, mniej znanym zdarzeniu, gdy ojciec wysyła go z „przesyłką” do braci. To był swoisty „marszobieg” dla tego młodzieńca (1Sm. 17:17 BW, BG). Nadal więc aktualne: mniej bigoterii, więcej o ciele. Powalenie „olbrzymów” jest pewne, czymkolwiek lub kimkolwiek są. Skoro dyskusja trwa to rozszerzę nieco ten temat, jeśli autor pozwoli. Ubiór. Niby kwestia mody, gustu. Proszę jednak zwrócić uwagę, czy obecne trendy utrzymują się w ramach dbania o ciało, czy zapewniają zdrowy obieg krwi? Nieraz trzeba by stwierdzić, iż jakiś stylista – psotnik, pozamieniał wartości, w stylu ubierania się. Stopy, które powinny być szczególnie chronione (podobnie jak dłonie), w chłodne, wilgotne dni, są często odsłonięte. To tylko jeden przykład, najbardziej aktualny, w okresie jesień-zima.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.