Skocz do zawartości

Juzef

Stały forumowicz
  • Postów

    965
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    40

Treść opublikowana przez Juzef

  1. Widzę, że sami skutecznie sprowadziliście się na ziemię. Świetne podsumowanie. Lepiej bym tego nie ujął. Różnica między naszym myśleniem życzeniowym a rzeczywistością jest taka, że nie przyjdzie z roku na rok walec i nie zaora wszystkich górniaków. Trzeba więc radzić sobie z tym, co mamy. Przewijały się tu postulaty, by przebadać wszystko co trzeba w domowej kotłowni, najlepiej w trakcie seansu wudu. Różnica między badaniem w domowej kotłowni a tym przeprowadzonym na uczelni czy w instytucie jest taka, że nawet jeśli oba będą równie dokładne i rzetelne, to badanie z Politechniki brzmi bardziej wiarygodnie niż badanie z jakiejś kotłowni np. w Kieleckiem. Badanie w laboratorium nie musi przy tym oznaczać badania w warunkach laboratoryjnych. Po to wspominałem o używanym, niedoczyszczonym kotle i badaniu pełnego zakresu mocy, z naciskiem na < 30%. Można też użyć własnego opału, dalekiego od papierowego groszku typ 31.2. Nie cieszy mnie sponsorowanie tego czy innego laboratorium, ale to chyba jedyna droga, by palenie od dołu i od góry wiarygodnie porównać, a to pozwoli wskoczyć na wyższy poziom zasięgu niż wydanie tych samych pieniędzy wprost na jakąś promocję. Wyjście do świata offline jest i konieczne, i kosztowne. O tym, czy warto ruszać d**ę z kanapy, nie ma sensu dyskutować. Nikt nikogo do jej ruszenia nie zmusi. Są tacy nieliczni, co mają wbudowaną chęć polepszania otoczenia i rozgłoszą wieść po swojej okolicy. Oczywiście partyzantka głównie internetowa to nie wszystko, ale też nie takie nic. Próbując dziś kupić kocioł, węgiel albo szukając rozwiązania podstawowych problemów z ogrzewaniem, nie sposób nie trafić na informacje, jak to zrobić dobrze, a nawet dowiedzieć się, że istnieją pompy ciepła, grzanie prądem nie zawsze puszcza z torbami, a węgiel nie zawsze jest tani. Zbiorowej świadomości nie zmienia się ot tak, ale to nie znaczy, że mamy siąść i czekać, aż nas zieloni uszczęśliwią po swojemu.
  2. Przejście z czapką po producentach kotłów czy sprzedawcach wungla to też jest jakiś pomysł. Tam jest forsa, ale czy są chęci? Nie wydaje mi się. A państwo musiałoby z miejsca podnieść VAT na wszystko do 25%, i to by mogło nie wystarczyć na takie prezenty dla całego narodu. 40 tys. palenisk w Krakowie i forsa na samą wymianę pójdzie w setki milionów, więc ile musiałaby kosztować sama wymiana setek tysięcy kotłów w całym kraju, nie wspominając o wyższych kosztach ogrzewania? Mnie fantazja poniosła do pomiaru przepływu za pomocą dwóch czujników temperatury przyklejonych do rury dwucalowej w odległości 50cm. Idea prosta: mierzyć czas między wystąpieniem zmiany temperatury na pierwszym i na drugim czujniku. Wiem o "niuansach" takich jak zmienna prędkość w przekroju rury ale postanowiłem spróbować i zobaczyć, co wyjdzie. Nie wyszło nic oczywistego. Przede wszystkim nie tak łatwo wyśledzić zmianę temperatury i ustalić, że to ta sama, która wystąpiła przedtem na pierwszym czujniku. Wartości mogą być różne. Może zejście z dokładnością z 0,25st. do 0,5-1st. wyeliminowałoby trochę zakłóceń. W każdym razie stwierdzone w ten sposób prędkości są zbyt duże, wynika z nich moc ponad 30kW, a kocioł ma może z 15kW w porywach. Duże znaczenie ma miejsce montażu czujników: prosty odcinek rury daje zbliżone odczyty, tylko przesunięte w czasie (czyli to na co liczyłem, ale też nie zawsze jest tak ładnie). Zakręty rur mieszają wodę i na dalszym czujniku potrafi być zawsze wyższa wartość niż na bliższym kotła (może dałoby się to wykorzystać?). Nie jestem tylko pewien, czy to nie jest przypadkiem pomiar prędkości przewodzenia ciepła przez rurę niż prędkości przepływu. Na razie założyłem stały przepływ z prędkością 5mm/s i wtedy mam moc oraz łączną ilość energii na prawdopodobnym poziomie. Najlepiej byłoby mieć jakiś ciepłomierz czy inny pomiar przepływu "od środka" dla porównania. Z nieinwazyjnych metod pomiaru przepływu w rurach jest np. pomiar za pomocą ultradźwięków.
  3. Myślę, że jak już ktoś ten problem rozwiąże, to nie tylko górniaki popłyną ;) Parę lat temu ktoś tam badał kocioł podajnikowy w ramach pracy dyplomowej. Ale z tym by się trzeba przyczaić, trochę by to potrwało i nie jest takie pewne, że ktoś chciałby zahaczyć o temat prostych domowych kopciuchów (choć gdy ostatnio tyle się o tym gada, to szansa nieco rośnie). Twarde wyniki badań na pewno zwiększałyby szansę na zainteresowanie ze strony producentów. Choć nie ma pewności, że wystarczy podetknąć im gotowe pod nos i coś z tego wyniknie. Dawno bym u siebie zrobił, ale grawitacja na 2 calach nie sprzyja. A ja mam wrażenie, że przejmą się tym co najwyżej nieliczni zorientowani w temacie. Zieloni nie potrzebują podstaw merytorycznych do swoich działań.
  4. Szukałem, pytałem i nie znalazłem. Wygląda na to, że nikt dotąd nie badał osiągów górniaka rozpalanego od góry. Ba, w ogóle kotłami zasypowymi nikt się nie zajmował na poważnie. A chcąc porywać się na szerszą promocję wiedzy o paleniu w kotłach, trzeba by mieć umocowanie w faktach i liczbach (nie żebym ja się porywał, ale chętni są). Garażowy charakter pomysłu palenia w kotłach od góry nie przeszkadza w jego upowszechnianiu drogą pantoflową, ale nie ułatwia przejścia przez sito biurokracji, gdyby chcieć powozić się po mediach za pieniądze podatników. Nie jest oczywiste ani potwierdzone twardymi danymi, że to działa i jak bardzo działa. W związku z tym trzeba się wziąć i takie badania na własną rękę przeprowadzić. Co konkretnie jest do zbadania Trzeba wziąć używany domowy kocioł górnego spalania, zainstalować w laboratorium i pomierzyć cały cykl pracy, w pełnym zakresie mocy (szczególnie poniżej 30%) - zarówno dla rozpalania od dołu, jak i od góry. Pomiar obejmowałby: sprawność, emisję CO, pyłu oraz węglowodorów, ew. jakieś tlenki siarki czy azotu. Kto to może zrobić Ze wstępnego rozpoznania wynika, że instytuty typu Zabrze się nie nadają. Tam uparcie oferują badania a'la atestacyjne, czyli 30/100% mocy. Mało to mówi. Aktualnie skłaniałbym się ku Politechnice Śląskiej. Ile to będzie kosztowało Okolice 10-15 tys. zł Kto za to zapłaci? Wstępnie widzę dwie opcje: ściepa narodowa na portalu typu PolakPotrafi.pl podpięcie się pod Bon na innowacje Jakie informacje da takie badanie? stwierdzenie różnicy w emisji zanieczyszczeń i efektywności między paleniem w górniakach od dołu i od góry dla węgla (może da się też drewno opędzlować przy okazji) wyznaczenie charakterystyki sprawności kotła w pełnym zakresie mocy, zwłaszcza poniżej 30%, by jasne było dla każdego, czym grozi przewymiarowanie kotła poznanie realnych osiągów kotła po kilku latach użytkowania (po to ma być użyty kocioł wzięty z czyjejś kotłowni) Korzyści twarde dowody na to, że mówimy, jak jest większa szansa przepchnięcia się z wiedzą wunglową przez programy dotacji na edukację ekologiczną wyższa wiarygodność w oczach wszystkich dowiadujących się o paleniu od góry otwarcie nowego frontu w walce ze smogiem (jeśli okaże się, że samą zmianą metody palenia/mniejszym kotłem da się osiągnąć znaczący efekt), na pohybel antysmogowym oszołomom pod wezwaniem gazu i prądu Ryzyko pewnego dnia obudzimy się, a tu górniaki z całego kraju zniknęły - i suto opłacone dane staną się informacją historyczną zieloni oszołomi będą szybsi i podłączą nam gaz badania wykażą nie to co trzeba ;) Po co ja to piszę? Chciałbym poznać Waszą opinię w tej sprawie. Czy to ma sens? Bo myślę, że wszystko jest wykonalne, łącznie ze zdobyciem pieniędzy w sposób na wpół partyzancki, ale trzeba się upewnić, że to trzyma się kupy i być może zażre. Może gdzieś popłynąłem zbytnio w założeniach? Jakieś słabe punkty widzicie, których nie zauważyłem? Macie inne wnioski np. co do finansowania czy zakresu/miejsca badania? Chcesz napisać coś głupiego - pisz! Każda uwaga się przyda. A propos tych, co by się chcieli porywać, to mam sygnały ze Śląska, że wyszarpać kasę na oddolne inicjatywy społeczne promujące właściwe postawy w eksploatacji kotłów małej mocy na paliwa stałe byłoby stosunkowo łatwo, ale gdyby efekty samej metody rozpalania od góry wraz z przyległymi zaleceniami były zbadane i potwierdzone w jakiś poważny sposób. W tej chwili może to być odbierane jako taki pomysł z lasu. Ale może lepiej w tym lesie siedzieć i się nie wychylać? Może takie badania wcale nie są niezbędne? Może na nic konkretnego się nie przydadzą, poza twardym, ale jednak nie niezbędnym dla zwykłego palacza argumentem? Liczę na ogień ;)
  5. Żebym to ja pamiętał, co miałem na myśli w lipcu. Chyba to, że komuś wizja spadku sprzedaży zaświtała i trzeba było profesjonalnego naganiacza na rzecz wungla zorganizować. Dobre i to, że się ktoś ocknął. Co do rzeczonej konferencji kotlarskiej, to śladu znaku nie widać na ten temat. Pewnie dowiemy się na dwa tygodnie przed, jak rok temu.
  6. Tak to jest jak wjeżdżasz tu bez doktoratu z termochemicznej konwersji paliw stałych :) Ale serio: dasz filmik, to będzie sporo wiadomo. Jeszcze dorzuć fotkę z zawartością popielnika i pomacaj ostrożnie ręką rurę łączącą kocioł z kominem. Jeśli da się na niej trzymać rękę bez poparzeń, to zgadzałoby się z resztą objawów: ten kocioł nie spala węgla, bo gdyby spalał, to byłoby z tego więcej ciepła. A niespalanie węgla wynika ze złych ustawień sterownika lub lipnego węgla (fotka popielnika sporo powie). Wiadomo, skąd ten węgiel? Rury i woda nie mają na tym etapie znaczenia.
  7. Pierwsze primo to kocioł podajnikowy spalający sam pellet musi mieć system strażaka, o czym dowiesz się już na pierwszej stronie instrukcji Twojego palnika. To podstawa, żeby chaty z dymem nie puścić. Co do ekonomii, to pewnie po pierwszej zimie zrewidujesz swój pomysł palenia pelletem, bo efektywność spalania będzie średnia, a więc i koszty wysokie. Po pierwsze przez wrodzoną niezdolność palników węglowych do efektywnego spalania pelletu, po drugie przez pracę w podtrzymaniu, której z takim nadmiarem mocy będziesz doświadczał często, a podtrzymanie na pellecie to ulatnianie (nie spalanie) drogiego paliwa.
  8. Na moje oko parametry w obliczeniach zgadzają się z opisem słownym. Dom poskładany z różnych kawałków trudno policzyć, ale zawsze możesz przyjąć mniej optymistyczny scenariusz dla całości, np. licząc ściany w całości jako nieocieplone tak jak na parterze. Po podkręceniu metrażu ogrzewanego w okolice 250m2 potrzebna moc to ok. 15kW, 61W/m2. U mnie w domu z podobnych lat, ale z żużlobetonu i cegły z 6cm styropianu jest 70W/m2. Metraż taki a nie inny wynika z tego, że podać trzeba wymiary zewnętrznego obrysu chałupy, a od tego odejmnowana jest grubość ścian i zostaje tyle ile zostaje. Doszedłem do wniosku, że łatwiej zmierzyć obrys zewnętrzny niż wewnętrzny.
  9. Tani Opał wcale nie musi lądować w popielniku, aby było takie zużycie. Jemu wystarczy podać szczodrze powietrza i spala się jak papier w dowolnych ilościach. Ale wtedy przynajmniej grzeje jako-tako. Do niedawna na workach był podany numer telefonu pod który można wysłać SMS-a i otrzymać ustawienia sterownika dla kotła o wybranej mocy. aro06 próbowałeś tego?
  10. Piekło zamarza. Zieloni mi wlepili nagrodę za promocję wungla ;)
  11. W górniakach stałopalność typowo jest koło 12-14 godzin, bo to zdrowy kompromis między długością palenia, rozmiarem zasypu i jakością spalania. Można zrobić duży zasyp, co paliłby się 24 godziny, ale byłoby to kiszenie opału. Przy tej samej pojemności zasypowej te 0,1m2 wymiennika więcej oznacza, że więcej energii z paliwa uda się odzyskać i stąd też wyższa moc nominalna. Możesz się pokusić o te 12kW, wtedy mniej dokładne czyszczenie wymiennika da takie same efekty jak bardzo dokładne czyszczenie w wersji 10kW ;) A propos palenia raz na dobę, to tak to wygląda, jak się pali od góry jeden zasyp na dobę w przeciętny zimowy dzień: Tu jest też dla dni cieplejszych i zimniejszych opisane.
  12. Łatwo się mówi. Ta szczelina nie istnieje w materiałach producenta. Choć w kilku miejscach już ludzie donosili, że ona jest, a nawet są zdjęcia, więc w interesie kupującego trzeba będzie jej istnienie odnotować. Tylko czy od razu taki kocioł zasługuje na skreślenie jako górno-dolniak? Dotąd przyjmowałem, że jak przelot górą jest niezatykany fabrycznie żadną klapką, to mamy górno-dolniaka. Ale jest pewnie subtelna różnica między przelotem 10cm z brakiem powietrza wtórnego a szczeliną 2-3cm w kotle, który poza tym ma cechy dolniaka. Ona powoduje, że masz dwie drogi powietrza: przez palnik oraz z dołu do góry przez zasyp. Zależnie pewnie od szerokości szczeliny i ilości powietrza, jakie się nią przedostanie, żar będzie postępować do góry z różną prędkością, podgrzewając zimny opał od dołu, czyli rozwiązanie mające "oddymiać" komorę zasypową jednocześnie wzmaga produkcję tego dymu. Możliwe, że nie rozpali się cały zasyp, bo powietrza na to nie starczy, ale żar zawędruje wyżej niż gdy szczeliny nie ma, bo zasyp jest napowietrzony.
  13. Nie taka była intencja autora. Ten artykuł traktuje o tym, jak z górniaka-kopciucha uczynić górniaka czysto spalającego, co nie znaczy automatycznie, że będzie to najlepszy z możliwych kotłów. Masz tam obok porównanie różnych rodzajów kotłów.
  14. Czemu? Skoro dotąd palił w podobnym kotle, to i teraz da radę. Trzeba jedynie zadbać o obecność dopływu powietrza wtórnego, a rozpalając od góry można uskubać zużycie drewna o parę metrów (zależnie od tego, jak dobra izolacja budynku). PS. @mahony już kapuję, racja, górno-dolniak do drewna to już w ogóle przechlapane.
  15. Zacznijmy od tego, że to jest kocioł górno-dolny. Przekrój to ma chyba z grubsza jak ten: Problemem jest ta wisząca ściana wodna. W skrócie to wygląda tak, że trudno w tych wynalazkach palić bez smoły i dymu. Do tej pory pewnie miałeś kocioł górnego spalania, więc takiego szukaj. Jak najbardziej podobny, w szczególności jeśli stary miał klapkę/rozetę/lufcik/szyber w drzwiczkach zasypowych, to niech w nowym też będzie. Do 2500zł spokojnie coś znajdziesz i wcale nie musi to być wyrób marketowy, by był tani. Tu masz zebrane co lepsze, ale jakbyś miał w okolicy lokalnego producenta, to powinno być równie dobrze i tanio. 11kW spokojnie da sobie radę z takim metrażem, o ile ocieplenie dachu jakieś jest.
  16. Witam ponownie wszystkich handlarzy AnLen®. Cwanie kombinujecie. Walka ze smogiem teraz na topie, a przeciętny polityk to pewnie techniczny laik, więc jest spora szansa, że łyknie bez gadania baśń o cudownym proszku na wywabienie smrodu AnLen®. Ale tutaj się sianem nie wykręcicie. Prosiliśmy o przedstawienie dowodów na to, że AnLen® działa. Nic. Jest sporo chętnych na wypróbowanie, gdybyście chcieli ludziom podesłać próbki AnLen®. Paręnaście złotych od sztuki to chyba nie jest wygórowana cena jak na możliwość wyhodowania sobie piewcy technologii AnLen®, który uwierzył, gdy zobaczył. Ale chyba chcecie ten sam efekt osiągnąć niższym kosztem, za pomocą ładnych słówek. Nie wróżę powodzenia tej strategii, przynajmniej nie tutaj. Sporo tu ludzi, których nic tak nie wkurza, jak ładne słówka niepoparte faktami.
  17. Taki pisanie do wszystkich i do nikogo. Mam dziwne wrażenie, że zaraz odpowie na to ktoś z Prudnika :D Wyniki badań muszą być bardzo fachowe, skoro firma nie udostępnia ich wszem i wobec, w obawie przed mylną interpretacją przez nieuków.
  18. Na wątpliwości co do mocy kotła jest tylko jedna pewna rada: porządny, fachowy bilans cieplny budynku. Dokładny co do kilowata wynik nie jest łatwo uzyskać, dlatego też to kosztuje. Chcąc po taniości, musisz pogodzić się z jakimś przybliżeniem i działaniem poniekąd na chybił-trafił. Parę lat temu rozmontowywałem swoje Camino 24kW w celu zmniejszenia go. Opierając się tylko na szacunkach od czapy wydawało mi się, że potrzebuję czegoś ok. 15kW. Bałem się, że zasyp lub moc będą za małe, więc zostało 18kW. Po miesiącu wsadziłem szamot na 1/3 rusztu, bo zasyp był stanowczo za duży, i wymiary zasypu są teraz jak w mocy 15kW, ale bywa że zmniejszam do 12kW. Zapotrzebowanie budynku z grubsza wyliczam na ~11kW, ale to chyba i tak przesadzone porównując z ilością opału, jaką spalam. Mimo, że klocek z lat 80 i przeciętnie ocieplony, to jednak nie chce brać tego ciepła więcej. Tyle że to wszystko jest działanie na ślepo i z pojedynczych przypadków nie wyciągniesz wniosków dla siebie. Trzeba albo strzelać w moc, która wydaje się najbardziej prawdopodobna na podstawie dostępnych szacunków i porównań, albo szukać każdej możliwości dokładniejszego oszacowania zapotrzebowania na ciepło. Nie ma problemu, by "na sucho" rzucać szacunkami na podstawie informacji o danym budynku, ale nigdy nie wiadomo, na ile informacja jest pełna i precyzyjna. Jedynie z rozjazdu między danymi o konstrukcji budynku a rzeczywistością może się wziąć źle dobrana moc kotła.
  19. Powinny być 3 piętra w tym przypadku, z czego dwa ogrzewane. Nigdy nie przypuszczałem, że ludzie mogą mieć problem z policzeniem pięter własnej chałupy ;) Będę musiał tam domajstrować jakiś podgląd sytuacji. Poprawiłem tę liczbę pięter - wyszło 14kW max. Dodałem jeszcze 5cm izolacji na strop i wtedy jest jak widać w chwili obecnej koło 11kW. Sporo więc będzie zależeć od tego, co i jakiej grubości na tym stropie leży. Dałem w ciemno paździerz lniany, bo z tego opisu nie wiem o co może chodzić. Beton komórkowy.
  20. A dokładniej CiepłoWłaściwie.pl. Nie zdziwiłoby mnie 10kW.
  21. Zamknął mi się skład z węglem z Chwałowic po 790zł i koksem po 890zł, więc musiałem znaleźć coś nowego. Do wyboru był: Bobrek za 750zł albo ruski za 700zł. Poniżej na fotce: z prawej u dołu popiół po spaleniu 3,5kg Bobrka. Reszta to odpowiednio: resztki koksu, popiół i kawałki kamienia z 3,5kg ruskiego węgla. Oba węgle paliły się podobnie - kopcąc lekko na czarno. Deklarowana kaloryczność taka sama - 28MJ/kg. Ruski miał ok. 10% popiołu, w tym jeden twardy kamień i jeden grubszy przerost. Bobrek miał ok. 6% popiołu i ani jednego kamyka. Widać, że wapienne wtrącenia były, ale się rozsypały. Raz się żyje. Ostatecznie wziąłem ruski.
  22. 1. Dopasowujesz moc kotła do potrzeb budynku 2. Przeliczasz moc grzejników, czy się zgadza z mocą kotła i potrzebami domu, a jak jest za dużo, to wymieniasz zbyt duże grzejniki na mniejsze 3. ??? 4. Profit!
  23. Strona HEF-a tego za dobrze nie wyjaśnia, ale od czego się ma wywiad satelitarny. Z tego wynika, że HEF Start to górno-dolniak. Więc nie warto. Jak już to HEF HEF.
  24. To nie ludzie z internetów sobie wymyślili, lecz takie same wnioski otrzymasz, gdy policzysz zapotrzebowanie na ciepło zgodnie z normami budowlanymi. Ale to niestety trzeba umieć albo zabulić, dlatego dla wielu jest łatwiej wziąć zapas mocy kierując się czuciem w kiszkach. Zresztą co ja będę się mądrzył, jak sam nie lepszy. 4 lata temu rozmontowałem Camino 24kW i chciałem zrobić z niego 16kW, ale się bałem (bez oparcia w żadnych obliczeniach), że nie wystarczy, więc został 18kW. Szybko się okazało, że 1/3 rusztu trzeba zapchać szamotem, a dom faktycznie potrzebuje max. 12kW - 150m2 lata 80, żużlobeton/cegła, 6cm styropianu, nowe okna.
  25. Nie tyle chodzi o palenie non-stop, co o utrzymywanie względnie stałej temperatury w domu. W większy mróz trzeba w tym celu palić non stop. Jak jest cieplej, to wystarczy palić część doby, np. 12 godzin, a potem dom trzyma temperaturę powyżej zadanego poziomu przez następne 12 godzin. Oczywiście zależy od domu i trzeba jeszcze tak dobrać ilość opału do pogody, by wyszły z tego jakieś równe godziny i podobna pora rozpalania każdego dnia. Tutaj rzecz opisałem na swoim przykładzie, z wykresami z pomiarów temperatur wewnątrz/na zewnątrz/na kotle przez całą dobę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.