-
Postów
1987 -
Dołączył
-
Wygrane w rankingu
17
Typ zawartości
Forum
Wydarzenia
Blogi
Artykuły
Treść opublikowana przez heso
-
Forumowicze na wszelki wypadek wolą chyba siedzieć cicho, bo zaraz podniesie się krzyk, że ekologia, że trucizny...itd. Ostatnio naszła mnie taka myśl, że nawet ten paskudny węgiel to też paliwo odnawialne, za sprawą niezawodnej natury, bo dwutlenek węgla ze spalania zostanie przez rośliny skonsumowany i w postaci drewna można dalej go spalić...i tak w kółko... Plastiki to węglowodory, taki polietylen czy polipropylen, zresztą chyba najcześciej spotykany rodzaj plastikow, produkuje się z ropy naftowej czy gazu ziemnego, więc można śmialo uważać je za ropę czy gaz w postaci stałej. Te, które zawierają chlor, rzeczywiście paskudnie śmierdzą przy spalaniu. Do dziś przechowuję notatką z gazety (Rzeczpospolita) sprzed kilku lat, w której pewien profesor twierdzi ni mniej, ni więcej, ze spalanie tego paskudnego PCV zatruwa środowisko w takim samym stopniu , jak spalanie drewna. Więc....? Od dawna uważam, że spalenie od czasu do czasu paru toreb plastikowych przynosi korzyść mam wszystkim. Czasami na tych torbach ( "reklamówkach") jest napis drobnym drukiem, że spalanie tego tworzywa nie obciąża środowiska, bo produktami spalania są CO2 i H2O, co jest prawdą. Ubolewam nad niskim stanem tzw. kultury technicznej w naszym kraju, taka Szwecja bez żadnych oporów spala swoje odpady (palne) prawie w 100%, u nas walają się po lasach i wysypiskach. Pozdrawiam. Ps. Przy spalaniu drewna tworzą się dioksyny, silne trucizny, które NIE powstają przy spalaniu plastików NIE zawierających chloru.
-
Częstotliwość Czyszczenia Kotła I Układu Kominowego A Zużycie Opału
heso odpowiedział(a) na mikebora temat w Instalacje CO i CWU
Ha...wiem, mam nietypowy kocioł, no i...czyszczę go codziennie. Zajmuje to 3-4 minuty, tyle czasu potrzebuję na poruszenie każdej blaszanej wkładki w płomieniówkach wymiennika. Oprócz tego, że poruszyć muszę, bo rurki zabijają się popiołem i spada ciąg, to oczywiście po oczyszczeniu kocioł nagrzewa się szybciej i spala mniej opału, więc siła wyższa- opłaca się... -
Znudziło mi się już wymądrzanie....haha... Tomek k. dobrze sugeruje budowę paleniska PRZED kotłem, możliwości są wtedy nieporównanie lepsze. Szamot w kotle, tak jak na zdjęciach czy rysunkach, raczej niewiele zmieni. Może jeszcze raz: cholernie ważne jest nie tyle to, co w samym palenisku (na początku, tam gdzie żar) ale dalej, w strefie dopalania gazów. Nie widzę możliwości skutecznej przeróbki w kotle. Jest tam za krótka droga dla płomieni i związany z tym zbyt krótki czas na dopalenie gazów. Także zbyt niska temperatura przez bliskość płaszcza wodnego.To wszystko są rozwiązania połowiczne, a łatwo też o efekt odwrotny, czyli straty i niewygoda obsługi np. przez zmniejszenie wielkości zasypu. Czyli...warto przerabiać bardziej radykalnie, palenisko przed kotłem to dobre rozwiązanie. A jeszcze lepsze- wyrzucenie kotła i zrobienie następnego od podstaw....ale to już dla prawdziwych maniaków. Pozdrawiam zakręconych.
- 97 odpowiedzi
-
- Kocioł z górnym spalaniem
- Modernizacja kotła co
- (i 3 więcej)
-
Zupełnie nie odebrałem tego jako urazy, mam nadzieję, że Ty również... Tak się składa, że jestem w tym (szczęśliwym) położeniu, że węgla nie muszę używać, ale wcześniej...zjadłem na nim zęby. Parę uwag: to dobre (kaloryczne) ale dość trudne paliwo i większośc pieców faktycznie nie jest dostosowana do jego dobrego spalania. Czy pisałem Wam już, że bezdymnie udaje mi się spalić węgiel w swoim kociołku tylko pod przykryciem warstwą trocin lub drobnego drewna ? Takich trików używam, nie tylko zresztą do węgla. Temperatura musi być na tyle wysoka, żeby węglowodory (smoła) CAŁKOWICIE uległy zamianie w postać gazową i spalone zostały (po zmieszaniu z powietrzem) w wysokiej temperaturze. Inaczej- kicha, czyli destylacja bez całkowitego spalenia. I smoła na ściankach kotła i komina...i do tego sadza. Co do wstępnej oceny węgla: położony na dłoni kawałek węgla musi sprawiać wrażenie dośc lekkkiego, jeżeli ma być dobrym węglem. Jednolity na powierzchni i w całej masie, ale pewnej oceny trzeba się po prostu nauczyć. Miał, jak ktoś chce się bawić w badacza, oprócz próby palenia, można przpłukać w wodzie, podobnie, jak to się robi przepłukując piasek podczas szukania złota... Cięższe kawałki kamienia pozostają na misce...Pozdrawiam.
-
Czasami mam wątpliwości, czy żartujecie czy piszecie poważnie. Co ma tu do rzeczy, że w węglu jest smoła ? W węglu ZAWSZE jest smoła. Nie rozwodząc się zbytnio nad sposobami spalania, mały przykład: np. benzynę czy olej opałowy możemy wlać do starego garnka, zapalić i podziwiać wydzielające się płomienie z mnóstwem sadzy. Ale te same paliwa spalane w odpowiednich piecach (palnikach) spalają się bez sadzy, pięknym błękitnym płomieniem. Z węglem ta sztuka też wychodzi. Jak ? O tym jest m.in. to forum, więc bardzo proszę nie narzekać na węgiel. Ten z większą ilością smoły jest bardziej kaloryczny od tego z kamieniem. Pretensje to owszem, można mieć, ale raczej do kotłów, które, jak widać, nie bardzo sobie radzą ze spalaniem węgla...
-
Temat dotyczy spalania drewna, zadając pytanie o miał nieżle byłoby, gdybyś zapytał w nowym temacie...to tak na marginesie. Spalam miał w mieszance z trocinami w swoim dolniaku i nie widzę różnicy ( tzn. widzę oczywiście większą wartość opałową) w spalaniu samych trocin czy właśnie tej mieszanki. Warunek: szamot w palenisku dla uzyskania wysokiej temperatury i dość dziwny ruszt- schodkowy i lekko"dziurawy". Rozpala się drewnem a potem tej mieszanki trocin i mialu można nasypać pełen zasyp. Spalając się powoli, osuwa się w dół. Zawsze w palącej się masie tworzą się szczeliny dla powietrza i spalin. W każdym razie na koniec zostaje czysty popiół. Nadmuchu nie stosuję. Komin robi za wentylator ssący.
-
Samą smołę nie uważa się za korozyjną, ale w połaczeniu z skraplającą się tam jednocześnie parą wodną jakaś niewielka korozja może nastąpić, tak jak to sie dzieje też z sadzą, która wilgotna także przyśpiesza korozję. W każdym przypadku wskazane byłoby jak najczęstsze czyszczenie. Czekamy niecierpliwie na zdjęcia . Pozdrawiam. Ps. Przedpalenisko to dobre rozwiązanie, czasami jedyne rozsądne w przypadku beznadziejnej pracy kotła. Kocioł pozostaje wtedy tylko wymiennikiem (odbiorem) ciepła, a zyskujemy miejsce na dowolne przeróbki...
-
Panowie, o cuda strasznie trudno ! Jak kocioł (piec) konstrukcyjnie nie jest przygotowany na spalanie bezdymne, to niewiele można zaradzić. To, że płomienie dopalają się w otoczeniu stosunkowo zimnych (bo nawet 90 st.C to dla płomieni zimno) ścianek kotła, to już możemy sobie darować dalsze dyskusje o czystym spalaniu. Do tego dochodzi powietrze podawane w nadmiarze lub niedostatku i...albo spaliny za zimne, albo zadymione. Znudziło mi się już powtarzanie, ale no, cóż...palenisko musi mieć szamot, najlepiej jak najwięcej. Acha, dotyczy to także kotłów na eko-groszek Pozdr.
-
Taaa...jeszcze trochę i dowiemy się, że taki zawór likwiduje dym powstający z byle jakiego spalania. Z którego to dymu zresztą powstaje ta smoła... Dym powstaje i wylatuje kominem, a na ściankach nic się nie osadza, bo podniesienie temperatury kotła o te 10 czy 15 st. C załatwia problem ? Jaki ten świat jest prosty... Otóż nie jest prosty. Trzeba sporo gimnastyki, żeby spalać bezdymnie (a tym samym bez smołowo) i nie chodzi bynajmniej w takim przypadkach o jakiś tam zawór, to byłoby zbyt piękne...zawór 3- czy 4- D owszem, zapobiega, ale skraplaniu się (kwaśnej) wody pogazowej, nie smoły, to dwie różne sprawy. Pozdrawiam.
-
Tak z ciekawości, tomek krakerss, odrobinę prywaty: pospawałeś już coś i używasz, bo wiem, że coś planowałeś? Te trociny to już w nowym palenisku ? Nawiązując do własnego podwórka, obywam się bez prądu i jakoś zupełnie nieżle wszystko hula. Nawiasem mówiąc, rozpalałem dzisiaj rano przy latarce, bo w nocy wyłaczyli prąd (awaria z powodu mrozu ?). Testuję nowy ruszt, taki trochę schodkowy, i chyba udało się trafić, chociaż chyba nie wytrzyma długo wysokiej temperatury paleniska. Wymiennik to ważna sprawa, ale warto przy okazji pomyśleć o wstępnym oczyszczaniu spalin z pyłów. Chodzi mi po głowie filtr z użyciem wody, w którym tonęłyby cząstki popiołu. Teraz niestety trzeba dośc ostro grzać, więc udoskonalenia to dopiero w okolicach wiosny. Pozdrawiam
-
Tamten wątek to lekka pomyłka, nie ma tak dobrze. Napisałem o tym na samym początku tego tematu, wyjaśniając procesy chemiczne. Pozwalam sobie zacytować samego siebie: "Ta druga faza spalania to typowe górne, ze wszystkimi jego wadami. Tak spala się (czy spalało, bo już niepopularne) koks. W rozżarzonej warstwie zachodzą kolejno dość niepokojące reakcje: tlenek spala się do dwutlenku węgla, wydziela się energia, CO2 jest następnie redukowany węglem z powrotem do CO i to pochlania raz już wytworzoną energię. Jeżeli w końcowym etapie zabraknie tlenu, sporo energii pójdzie na marne. To może zachodzić przy zbyt grubych warstwach żaru, dlatego nawet przy normalnym paleniu koksem zaleca sie sypanie go w możliwie cienkich warstwach, co jest oczywiście uciążliwe." Panowie, nic nie jest proste, główkować trzeba ( i warto) ciągle. Niezły wyjściem jest piec dolnego spalania, z odbywającym się w nim odgazowaniem paliwa. Należy dążyć do wytworzenia stałego, jednolitego strumienia gazów, potem zmieszanych z powietrzem i dobrze spalonych. Straty kominowe ? Da się wyeliminować, robi się już to np. w gazowych kotłach kondensacyjnych i jest to możliwe w kotłach na paliwa stałe. Robiłem pomyślne próby, także bez użycia dodatkowych wentylatorów i z jednoczesnym zachowaniem niezbędnego ciągu. Pozdrawiam.
-
bubble, chyba to rozumiesz- na odleglość trudno... Sam pewnie po paru próbach będziesz mógł pewne rzeczy ocenić najlepiej. Podając powietrze, trzeba mieć pewność, że trafi dokladnie tam, gdzie potrzebne, bez nadmiaru czy niedomiaru ilości. W wielkim skrócie mogę ujawnić swoje "patenty" : można dać trochę powietrza pod ruszt, nie przejmując się, że z początku i tak to powietrze nie bierze udziału w spalaniu, bo jest tam po prostu za bardzo "zatkane". Ale po rozgrzaniu całości i uzyskaniu żaru powoli wypali się... Na tym opiera się moja idea spalania: stworzyć warunki do wytworzenia się wysokiej temperatury nie żałować szamotu, otulić palenisko prawie z każdej strony. W takich warunkach żar węgla ( drzewnego lub wytworzonego koksu) spokojnie doczeka się swojej porcji powietrza do całkowitego wypalenia. Piec "sam z siebie" ma podtrzymywać proces, resztę załatwia się niewielką regulacją ilości powietrza dla modulacji mocy. Na koniec palenia nie mam prawie żadnych kawałków koksu, tylko "czysty" popiół. W mojej konstrukcji podaję powietrze głównie "od góry", chociaż trochę skomplikowanie, bo dodatkowo prowadzę kanałami do paleniska. Dochodzi do tego dość długi, izolowany cieplnie kanał, w którym następuje dalsze mieszanie i ostateczne dopalenie gazów. Pod ruszt...niewiele powietrza, nie spieszy mi się z wypaleniem cennego, utrzymującego temperaturę żaru. Czasami zresztą palę bez rusztu albo używam rusztu "szczątkowego" i też jest dobrze. No i jeszcze chyba najważniejsze: tylko ciąg naturalny umożliwia takie zabawy, z nadmuchem wentylatorem to nawet chyba ja miałbym problemy, żeby wszystko zagrało. To komin ma wysysać spaliny i jednocześnie kierować powietrze do paleniska, a nie wentylator dmuchać na paliwo. To zasadnicza różnica, decydująca o całej reszcie. Pozdrawiam, życzę udanych przeróbek. Ps. Pamiętajcie: powietrze owszem potrzebne do spalania, ale potrafi także nieżle wychłodzić... Nie tylko gotowe spaliny, ale sam opał, co widać np. na zdjęciach ekogroszkowej retorty.
- 97 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- Kocioł z górnym spalaniem
- Modernizacja kotła co
- (i 3 więcej)
-
Nawiew powietrza do kominka przez komin
heso odpowiedział(a) na mefiu temat w Wentylacja i rekuperacja
Chętnie porozmawiałbym na następny temat: dlaczego właściwie z pieca wydobywa się czad ? Ale może założę taki temat po Nowym Roku, którego lepszego teraz Wam ( i sobie) życzę ! Henryk S. -
Nawiew powietrza do kominka przez komin
heso odpowiedział(a) na mefiu temat w Wentylacja i rekuperacja
Uff, nareszcie coś sensownego, już się bałem, że skończy sie na tych ciśnieniach... Jasne, ciepły dom w zimnym otoczeniu mozna przyrównać do trochę dziurawego balonu napełnionego ciepłym powietrzem. To ciepłe, lżejsze powietrze ucieka otworami w górę, więc także wszelkimi kominami. W sytuacji, kiedy na zewnątrz jest upał, a w domu powietrze jest zimne i cięższe od zewnętrznego, więc ucieka w dół, robiąc miejsce dla cieplejszego, bo natura nie lubi próżni. To ciepłe, które wpada do zimnego komina, po chwili także się ochładza, więc staje się cięższe, łatwiej leci w dół. Ale już po nagrzaniu komina i całego domu temperatury się wyrównują i przestaje ciągnąć w jakąkolwiek stronę...tak jak pokazuje to kalkulator w podanym linku... Czy jest gdzieś błąd w takim rozumowaniu ? Pozdr. -
Nawiew powietrza do kominka przez komin
heso odpowiedział(a) na mefiu temat w Wentylacja i rekuperacja
Ciekawa strona, dzięki za link Jak się wstawi np. 20 i 20 st. to pokazuje 0 ciągu niezależnie od wysokości komina, co raczej nie powinno dziwić: nie ma róznicy temperatury, nie ma ciągu. Ale i tak uważam sprawę za niewyjaśnioną. O ile ten "normalny" ciąg w górę da się wytłumaczyć, bo wewnętrzne powietrze, cieplejsze, więc lżejsze, ucieka z domu (tak działa naturalna wentylacja grawitacyjna), to skąd odwrotna wędrówka powietrza? W domu wtedy zimniej, więc powietrze chłodniejsze i cięższe...Czyżby ucieczka tego powietrza wszelkimi szczelinami i otworami z domu w dół, więc "pociągnięcie" w dół przy okazji też powietrza w kominie ? Czy można tak tłumaczyć ? Nie znam za bardzo angielskiego. Czy jest coś tam na ten temat, czy tylko wzory i kalkulator ? Pozdrawiam. Ps. Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić tej różnicy ciśnienia atmosferycznego na zewnątrz i wewnątrz przy szeroko otwartych oknach.... -
Nawiew powietrza do kominka przez komin
heso odpowiedział(a) na mefiu temat w Wentylacja i rekuperacja
Z różnicy ciśnień. A różnica ciśnień z różnicy gęstości powietrza zewnętrznego i tego w kominie. Czy także tego wewnętrznego, domowego ? Na razie mówimy o sytuacji BEZ palenia w piecu. Obejrzeć wzór na ciąg ? Z paleniem czy bez palenia, bo to chyba dwie różne sprawy ? Czy taki wzór tłumaczy dmuchanie powietrzem w dół w czasie upału ? Masz gdzieś taki wzór pod ręką ? -
Nawiew powietrza do kominka przez komin
heso odpowiedział(a) na mefiu temat w Wentylacja i rekuperacja
m77, to akurat wiemy, że dmucha w dół. Moje pytanie to: "dlaczego ?" Jako ciepłe, więc lżejsze leci w dół kominem ? Jakaś paranoja... -
Nawiew powietrza do kominka przez komin
heso odpowiedział(a) na mefiu temat w Wentylacja i rekuperacja
Nie ma tak dobrze, latem przy upale okna, a czasem i drzwi otwarte szeroko, a dmucha kominem w dół... Zrobiłem kiedyś nawet zdjęcie płomienia świeczki, jak odchyla się od szczeliny w drzwiczkach pieca. Kominiarze też tego nie potrafią wytłumaczyć. -
Nawiew powietrza do kominka przez komin
heso odpowiedział(a) na mefiu temat w Wentylacja i rekuperacja
To wiadomo, że jak latem na zewnątrz cieplej, to potrafi kominem dmuchać do dołu. Tylko: dlaczego tak się dzieje, że cieplejsze powietrze leci do dołu ? Jak to wytłumaczyć ? Bo w necie tego wytłumaczenia to raczej nie ma... Pozdrawiam -
Błysnę złotą myślą: lepiej od czasu do czasu wypalić pod kontrolą, niż czekać, aż zapali się hurtowo i niespodziewanie, co przecież się zdarza. A wszystkich, którzy krzyczą że nie wolno, że pożar komina...itd nie namawiam do takich praktyk, bo to wymaga jak pisze baca przygotowania i odrobinę wyobraźni. Teraz właściwie, z racji niezłego spalania, nie muszę tego robić, ale owszem, od czasu do czasu zapalam parę gazet w kominie i spokojnie się jakieś resztki wypalą. Ale widziałem już naprawdę zawalone kominy i rzeczywiście może lepiej, żeby wypalił to jakiś kominiarz.
-
To pozostaje jako uzasadnione ekonomicznie. Oczywiście także drewno, tanio pozyskane (kupione) i spalone w dobrym piecu. Cała reszta to moda i mit, chyba, że masz (prawie) za darmo. Słoma i podobne zawierają sporo chloru, co wiąże się z szybką korozją kotła. Pozdrawiam.
-
Mogę tylko pokiwać głową: niczego juz nie można być pewnym. Te zdjęcia są jawnym dowodem bylejakości tego (eko)groszku. Może kiedyś, jak trzeba było wypromować te piece i paliwo, to trzymał jakość - kaloryczność i niewiele popiołu...dzisiaj, jak widać: kupa (!) tego zostaje. Czy każdy z Was (nas) ma być ekspertem przy zakupie opału, by nie dać się oszukać ? Bo takie czasy ? Jak chcecie, to piszcie, że nastawy, że woda...jasne, kupuje się też kota w worku...Paliłem węglem przez 20 lat, to niełatwe paliwo, a ostatnio także nietanie. Pozdrawiam.
-
Może to drobiazg, ale byłoby nieżle, gdybyś pisał przy takich wyliczeniach, o jakie jednostki chodzi. Domyślam się, że o nasze kochane złote polskie, ( bo chyba nie kg ?), ale może warto rzetelnie... Jakby nie patrzeć wychodzi drogo...tak, jak od dawna podejrzewałem, bo o cuda trudno, to tylko sprasowane trociny, wygodne w użyciu, ale drogie. Pozdrawiam
- 42 odpowiedzi
-
- Pellet
- Spalanie pelletu
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Powiem tak: ja też, tak jak Ty, Ogrodnik uczyłem się fizyki w szkole, ale wiedzę praktyczną, przydatną nabyłem dopiero w dorosłym życiu, czytając, obserwując i wyciągając wnioski...Testowo zadam Ci pytanie, które możesz powtórzyć znajomym: skąd w drewnie (jak tam trafił) znalazł się węgiel ? Bo przecież jest, spala się na końcu w postaci węgla drzewnego ? Zaręczam Ci, że większość zapytanych zacznie się plątać. Tak wygląda nauka szkolna. A wilgotne powietrze ZAWSZE jest lżejsze od suchego, w takich samych warunkach ciśnienia i temperatury. Też na początku nie wierzyłem. Wilgotne spaliny powstają nie tylko z wilgotnego opału, chociaż popularne paliwa stałe zawsze jakiś procent wody mają. Para wodna jest także w powietrzu do spalania, a woda powstaje także jako produkt spalania węglowodorów (wydzielonego z nich wodoru). I bardzo dobrze, że tak jest, nie byłoby tak skutecznego przenoszenia ciepła, nie byłoby też ciągu w kominie. Para wodna i dwutlenek węgla są nielicznymi substancjami w postaci gazowej, które mają zdolność przejmowania i oddawania ciepła w drodze promieniowania i ten fakt decyduje o skutecznym przekazywaniu ciepła od płomienia do płaszcza wodnego. Jasne, że byłoby pięknie, gdyby dla odzysku ciepła udało się skroplić parę wodną na ściankach kotła (wymiennika), ale wiadomo: korozja, no i zanik ciągu. Ale takie rzeczy robi się przecież w kotłach kondensacyjnych...,jak na razie nie w tych na paliwa stałe, a szkoda...byłoby super tanio. Czy muszę dodawać, że pracuję nad tym i mam już niezłe wyniki ? Zachowany ciąg bez dodatkowego wentylatora ? Na korozję są odpowiednie stale. Mogą być też plastiki. Pozdrawiam.
-
No, właśnie- inaczej, więc może nie krzycz, że nie mam racji z tym podawaniem powietrza od góry. Praktyka wykazuje, przynajmniej w moim piecu, że szczelne zamknięcie górnych drzwiczek powoduje w krótkim czasie niepożądane zajęcie się żarem całej objętości opału. A przedmuch od góry może nie zapobiega temu zupełnie, ale przynajmniej cały proces wydłuża. A w tym czasie spokojnie dopala się żar od dołu... Pewnie, że sporo zależy, tak, jak wspomniał Tomek, od np. wielkości paleniska. Ale także od wielu innych rzeczy: budowy i usytuowania rusztu, rodzaju opału (wielkości uziarnienia) wzajemnych proporcji w wielodrożnym podawaniu powietrza. Można przecież przez drzwiczki dolne i górne, pod ruszt i całkiem oddzielnie, do dopalającego gazy palnika. Można wreszcie palić tak różnymi opałami, jak trociny i drewno kawałkowe czy gruby węgiel. Z moich doświadczeń wynika, że najlepsze efekty można uzyskać w piecach z tzw. (ang.) "cross draft", gdzie powietrze jest przedmuchiwane poziomo przez warstwę żaru i po przebyciu krótkiej drogi gazy trafiają do wylotu w stronę wymiennika. Opał stopniowo osuwa się w dół. Ps. cyt: "mam dobry ciag kominowy!" Jaką masz temp. spalin opuszczających piec ? Ten "dobry ciąg kominowy" świadczy często o zbyt dużej temperaturze spalin, bo z tego sie ten ciąg bierze...Sporo wtedy ciepła ucieka kominem. Pozdrawiam.
- 97 odpowiedzi
-
- Kocioł z górnym spalaniem
- Modernizacja kotła co
- (i 3 więcej)
