-
Postów
1987 -
Dołączył
-
Wygrane w rankingu
17
Typ zawartości
Forum
Wydarzenia
Blogi
Artykuły
Treść opublikowana przez heso
-
woku w zasadzie wszystko wyjaśnił. A taki- dolno- górny to właściwie zwykłego górnego spalania. Przerobić zawsze zdążysz, ale rzeczywiście obsługa będzie inna. Polecam w przypadku przeróbki dodawanie powietrza górnymi drzwiczkami przy jednoczesnej znacznej redukcji powietrza pod ruszt.
- 97 odpowiedzi
-
- Kocioł z górnym spalaniem
- Modernizacja kotła co
- (i 3 więcej)
-
Witaj ! Dałeś za cienkie rurki zasilające, grzejnik po prostu dostaje za mało gorącej wody. Czy masz z tego powodu zimno w tym pomieszczeniu ? Jeżeli nie, to nie ma się czym przejmować. Najwyżej ustaw mniejsze przepływy na pozostałych, wtedy ten dostanie więcej. Inne rady to większe przekroje rur lub pompka...której nie lubię... Albo mocniej palić...
-
Pewnie jeszcze jeden producent, który nie bardzo wie, co to dolne i górne spalanie... Albo wie, ale na wszelki wypadek pisze, że dolne, bo tak lepiej się sprzedaje... Nawiasem mówiąc możesz dość łatwo przerobić na dolne: wstaw nad pierwszą przegrodę (szczelnie) dociętą na wymiar cegłę (cegły) szamotową, żeby odciąć tam przeplyw gazów... wszystkie spaliny pójdą dołem....
- 97 odpowiedzi
-
- Kocioł z górnym spalaniem
- Modernizacja kotła co
- (i 3 więcej)
-
Przypominam, że produktem odgazowania wymienionych przez Ciebie paliw jest właśnie koks. I nawet węgiel drzewny, w co może trudno uwierzyć, też jest rodzajem koksu. (lub bardziej poprawnie: koks jest węglem...prawie czystym pierwiastkiem). I na dodatek węgiel drzewny pozwala uzyskać wyższą od niego temperaturę... No, cóż, mam prawo do swoich nietypowych poglądów na temat wilgotnego opału. Eksperymentując ze spalaniem, domyślam się np. takiego drobiazgu, o który trudno w literaturze, jak wpływ wilgotności spalin na proces wymiany ciepła na styku spaliny- wymiennik (płaszcz kotła). Być może wilgotne spaliny wpływają korzystnie na przejmowanie ciepła, tak jak lepsze (szybsze) nagrzewanie zachodzi przy pomocy pary wodnej niż suchego powietrza. Bardzo łatwo można się oparzyć parą wodną z czajnika, niż suchym i nawet bardziej gorącym powietrzem z opalarki elektrycznej...Ale to znowu na marginesie. Ps. Nie namawiam nikogo do palenia wilgotnym opałem. Zapytałeś mnie o tę wodę, więc porozmawialiśmy. Ale rzeczywiście, to co dobre dla mnie, niekoniecznie zaraz łatwo sprawdzi się u innych- to nie są proste sprawy. Pozdrawiam i dobranoc.
-
Pierwszy lepszy cytat z Wiki: "Metoda Boscha - reakcja chemiczna uzyskiwania wodoru przez rozpad pary wodnej przy użyciu rozżarzonego koksu. Reakcja zachodzi w temperaturze ok. 1 200°C. W jej wyniku otrzymuje się pierwotnie gaz wodny (CO+H2)" (....)" gaz wodny Reszta po wpisaniu w google "gaz wodny" Tak więc chyba jednak możliwe, przynajmniej w moim piecu...Jasne, że uproszczenia na forum są koniecznością. O serwisantów jestem spokojny, oni ZAWSZE wiedzą lepiej i prawdopodobnie olewają posty jakiegoś tam "heso", co mnie zupełnie nie martwi. Co do retorciaków: powinni je poprawić, bo w tej postaci mają oczywiste niedopracowania. Jedną z omawianych właśnie wad jest zbyt niska temperatura spalania powstającego koksu, stąd niedopałki. Pozdrawiam.
-
Jako człowiek trochę już pętający się po tym świecie pamiętam pewne naukowe omówienie (w miesięczniku popularno- nauk. "Problemy") procesów , które zachodziły podczas katastrofy elektrowni atomowej w Czernobylu. Otóż tuż po wybuchu gaszono oczywiście powstały pożar wodą. Paliły sie tam w wysokiej temperaturze potężne bloki grafitu, którymi obłożony był reaktor. Grafit to, jak wiadomo czysty węgiel. I właśnie ta woda powodowała jeszcze większy pożar... Nieznajomością chemii strażacy popełnili błąd. To tak na marginesie. Kiedyś osobiście dano mi zadanie szybkiego wygaszenia wielkiego kotła z palącym sie koksem. Wlałem do niego chyba setki litrów wody i...nic, paliło się ciągle. Fakt, kocioł był duży i mocno rozgrzany. Co wiem o dodawaniu wody w procesie spalania węgla? Para wodna przepuszczana przez żar węgla łącząc się z nim tworzy tzw. gaz wodny, powstaje mieszanka tlenku węgla (CO) plus wodoru właśnie z tej wody (C+H2O --> CO+H2), tak więc po spaleniu tych palnych gazów można zyskać na bilansie energetycznym procesu. Z własnych obserwacji i przemyśleń doszedłem do wniosku, że większa, niż zazwyczaj ilość pary wodnej w spalinach wpływa korzystnie na ciąg kominowy, bo wilgotne spaliny są lżejsze od suchych, podobnie jak to jest z powietrzem: suche jest zawsze cięższe, niż wilgotne. Na co dzień używam jak dodatku do palenia trocin trochę wilgotnych, jako mieszanki suchych i wilgotnych, szczególnie, że o te suche czasami trudno. Pozdrawiam.
-
No, cóż, co dla jednego jest żużlem, dla drugiego koksikiem...Albo na odwrót. Na odległość tego nie rozstrzygniemy. Nie bardzo zrozumiałem, na jaki dokładnie temat mam się dzielić wiedzą ? Możliwe, że da się coś poradzić. Pozdrawiam. Ps. Trafiłem niedawno na dwa zdjęcia na pewnym forum budowlanym od użytkownika gl: eko
-
Nie kierowałem tych uwag do Ciebie osobiście- bez urazy. Chciałem wskazać, że stosunkowo proste sprawy nie są powszechnie zrozumiane. A największe pretensje można mieć do producentów kotłów, którzy wypuszczają produkty nie całkiem dopracowane. To nie zmartwieniem użytkownika powinno być dobre jakościowo spalanie, kocioł powinien ZAWSZE po nastawieniu "fabrycznym" spalać dobrze i oszczędnie. Źle spala ? Znamy te dyrdymały: oszukany ekogroszek, wilgotny (zupełna bzdura, bo określona ilość wody polepsza spalanie, ale to wyższa chemia), złe nastawy, którymi można "kręcić" bez końca, a i tak nie będzie dobrze... Może ten pierwszy "wzorcowy" model kotła retortowego był niezły, ale już jego repliki... jak widać - do poprawy. Pozdrawiam.
-
Ja w kwestii formalnej : siedzę od dość dawna na róznych forach i jeszcze nie spotkałem prawidlowego nazwania tego "żużla". Panowie ( i panie) : chodzi o zwyczajny koks, jako pozostałośc p odgazowaniu węgla. Inne nazwy tego nieszczesnego koksu to: czarny pumeks, spieki, czarne grudki itd. KOKS, zapamiętacie ? Jak najbardziej palny, nie wyrzucajcie pieniędzy. Przy odrobinie fatygi po przesianu z powrotem jak najbardziej do zasobnika. Dlaczego nie dopala się do końca ? Bo taka uroda retorty, trochę niedopracowanej metody spalania, nie wińcie opału, to co wyrzucicie, sprytny sąsiad pozbiera i spali w swoim piecu bez podajnika i sterownika. Pozdrawiam.
-
Z własnej praktyki: mam dość precyzyjne podawanie ilości powietrza. Zauważyłem, że skuteczny, dobry ciąg powstaje przy dobrze palącym się paliwie, co wydaje się oczywiste. To dobre spalanie ( i ciąg ) szczególnie cenne jest przy rozpalaniu, bo inaczej dym wyleci z pieca do kotlowni. A później ? Po prostu tworzy się bardzo gorący płomień, bez szkodliwych dodatków w postaci dymu, bo ten zawsze oznacza niższą temperaturę płomieni i łatwiejszą korozję. I jeszcze trochę wymądrzania się o spalaniu : jasne, że ilość powietrza jest ważna. Ale to nie koniec problemu, bo to powietrze powinno trafić tam, gdzie trzeba i jeszcze dokładnie wymieszać się z gazami palnymi wydobytymi temperaturą z paliwa. A potem ta mieszanka musi mieć czas i przestrzeń na dokładne wypalenie się. Najlepiej w szamotowej otulinie, w wysokiej temperaturze... Rzeczywiście zauważyłem też, że nadmiar powietrza potrafi schłodzić płomienie. Bawiłem się w takie pomiary po umieszczeniu czujnika termometru wprost w wylot gorących spalin, dla określenia najlepszych nastaw regulacji dodawania powietrza.
-
m77, to znaczy, że ten bajer to raczej tylko do podajnikowych ? A gdyby tak nie daj Boze udało się zmajstrować kocioł podajnikowy, który pracowałby BEZ PRZERW, to...co ? Tylko cykle mają sens ? Czy raczej zawór 4d to zło konieczne w takich kotłach ? Jak to dobrze, że w moim pali spokojnie bez przerw, jeżeli nie liczyć tych w nocy. Jakoś nie tęskno mi do 4D Temperaturka w kotle buja się od 40 do 70, z prostego powodu: czasami trzeba ciepła do domu mniej, czasami, jak zimniej na dworze, więcej. Ot, cała filozofia... Cały czas 70 ? Wtedy mniej się spali ? Nie mam podajnika...Chyba, że za podajnik uznać dwie ręce i szufelkę ? Pozdrawiam.
-
Sami tego chcieliście: gdzie leży to optimum temperaturowe dla kotła, żeby uzyskać oszczędność ? Czyli: jaka temperatura zapewnia oszczędzanie na opale i dlaczego ? Uprzedzam- jak ktoś napisze że 70 st.C, to zapytam, dlaczego nie 80 albo od razu 90. Więc jak to jest z tą "oszczędną" temperaturą ? Proszę o uzasadnienie, jakie zjawisko fizyczne decyduje że zastosowanie zaworu 4D daje lepszą ekonomię pracy kotła, bo przyznam, że nie spotkałem takiego uzasadnienia w żadnej literaturze fachowej.
-
Jak właściwie wylicza się tę sprawność w badaniach kotła przy wydawaniu atestu ? Inaczej mówiąc, czym jest ta sprawność ? Wszyscy wiemy, że mnóstwo energii ulatuje kominem, spaliny potrafią mieć 200- 250 st. C. Czy kocioł o sprawności 90 % wypuszcza tylko 10 % wytworzonej energii do komina czy należy to rozumieć inaczej ?
-
Dobre. Dzięki za te wyliczenia. Mam jednak zastrzeżenie co do założonej sprawności, która może jest aktualna przy zupełnie czystych ściankach kotła, ale przecież w czasie eksploatacji szybko pokrywa się izolującą warstwą mieszanki smoły, sadzy i popiołu. Gdzieś czytałem, że każdy milimetr takiego osadu to o 40 % mniejsze przejmowanie ciepła. Stąd pewnie znacznie większe zużycie eko-grochu, jak czasami niektórzy sygnalizują. (zresztą dotyczy to każdego rodzaju paliwa stałego). Pozdr.
-
Chłopie, jak już szukasz pomocy, to napisz może, jaki to piec ? Bo nic o nim nie wiemy. Ma ruszt wodny ? Jak ma, to właśnie ruszt strzela, te typy tak mają. Tak w ogóle to nie jakieś tam zapowietrzenie, tylko po prostu taka wada wynika ze złej budowy kotła, są w nim miejsca, które przy słabszym obiegu wody przegrzewają się nadmiernie i woda sie tam zagotowuje lub jest bliska zagotowaniu, stąd bulgotanie i stuki, tak jak w czajniku bardzo rozgrzanym. Przeanalizuj jego budowę i sam dojdź, gdzie może najbardziej przegrzewać. Być może trzeba to miejsce osłonić np. cegłą szamotową. Pozdrawiam.
-
Ha, powiedziałbym, że wiem chyba, co trzeba poprawić w retorcie, żeby to palenie ciągłe było możliwe, nie gasło i dawało maximum mocy przy znacznie zmniejszonym zużyciu z dokładnym dopalaniem. Tak się złożyło, że dotychczas nie widziałem "na żywo" retorty w akcji, ale mam wrażenie, że dałoby się tam zastosować sposoby z mojego pieca. Prawdopodobnie szamot...i trochę inaczej podawane powietrze. Tam są oczywiste niedoróby.
-
....należy grzać powoli.... Ideałem byłoby rozgrzewać instalację możliwie jak najdłużej, ale kto ma cierpliwość, kiedy np. chałupa b. wychłodzona ? Zwyczajowo podeprę się własnym przykładem, bo ten najlepiej znam: rozpalam rano od nowa- czasami w piecu są jeszcze resztki żaru z nocy i nawet udaje się od nich rozpalić. Potem normalne palenie, bez szaleństw, bo mam wrażenie, że niestety zbyt dużo płomienia to ucieczka energii niezbyt wyłapanej przez płomieniówki wymiennika. Tak więc...easy... samo dojdzie w swoim czasie. Tak w ogóle czekam na prawdziwe mrozy, dopiero wtedy będzie normalne palenie, bez ograniczania się. Kurcze, nie bardzo znam się na tych cyklach w podajnikowym retorciaku, ale gdybym akurat musiał go eksploatować, to dążyłbym do takiego ustawienia, żeby pracował ciągle, bez przerw, oczywiście z małą mocą, jeżeli to w ogóle możliwe. A gdyby bylo niemozliwe, to bym przerobil.... najlepiej od razu na retortę dolnego spalania, niechby paliło się bez przerw...no i bez nadmuchu... Pozdrawiam.
-
Zauważyłem właśnie, że kotły nazywane kotłami dolnego spalania tak naprawdę są dolno- górnego, przynajmniej w większości. Czasami mam wręcz wrażenie, że te nazywane dolnego sp. to niestety górniaki. Prawdziwe dolne spalanie to sprawa dość trudna do realizacji, wiem coś o tym, bo namęczyłem się z własną konstrukcją, by uzyskać dobre wyniki. Tak, warto pomyśleć o podawaniu powietrza górnymi drzwiczkami, to zapewnia przepływ strumienia powietrza z góry do dołu, zabierając po drodze spaliny. W tym układzie można sobie pozwolić na silne zredukowanie ilości powietrza trafiającego pod ruszt. woku , ja także bez problemu w każdej chwili otwieram zasyp i nie wydostaje się wtedy dym do kotłowni. Po ostatniej przeróbce zauważyłem, że nawet otwarcie w czasie pracy pieca pokrywy wymiennika (tego z 60 rurkami na zdjęciu z mojego wątku o piecu) pozwala przy zmniejszonym znacznie ciągu na kontynuację palenia bez wydostawania się dymu z pieca, mimo zasysania potężnej dawki "lewego "powietrza. Nie bardzo to rozumiem, ale powoli uczę się...
- 97 odpowiedzi
-
- Kocioł z górnym spalaniem
- Modernizacja kotła co
- (i 3 więcej)
-
polonus, znowu zaczynasz....? Wszystko jest możliwe, ale czasami trudne. Należałoby zadać pytanie dlaczego producent wcześniej nie pofatygował się ze zrobieniem lepszego kotła, chyba zdawał sobie sprawę z jego wad, produkując go latami ? Przegroda musi być SZCZELNA w miejscu połączenia z płaszczem kotła, na wszystkich krawędziach (oprócz dolnego wylotu) inaczej będzie dymić przy zasypywaniu, a także grozi to zajęciem się żarem całej objętości paliwa, bo powietrze ze swojej natury będzie szukało drogi najmniejszego oporu. Próbować zawsze można i trzeba. Jesteś najbliżej tego kotła, wiesz, co masz, życzę powodzenia. Opisz ewentualne eksperymenty, wszyscy czegoś się nauczymy.
- 97 odpowiedzi
-
- Kocioł z górnym spalaniem
- Modernizacja kotła co
- (i 3 więcej)
-
sarzyk, czego spodziewasz się po takim oglądzie ? Interpretacja takich zdjęć nie jest sprawą prostą, łatwo o fałszywe wnioski. Podam prosty przykład : często zdarza się, że w narożnikach pomieszczeń występuje wilgoć. Nasuwa się wniosek, że ściana jest zimna, więc skrapla się tam para wodna z wnętrza domu. Zdjęcie pokaże zimniejsze ściany w narożniku na zdjęciach robionych wewnątrz.Wniosek: typowy termiczny mostek. Zdjęcie termo tego narożnika robione na zewnątrz domu powinno więc pokazać większą ucieczkę ciepła w tym rejonie. Teraz pytanie : czy pokaże, że ściany w tym miejscu są cieplejsze, bo wypuszczają przecież więcej ciepła ? Otóż zdjęcie tego NIE POKAŻE. Pokaże zimniejszą tam ścianę...Jakie to proste...
-
Palnik i podajnik poradzi, ale czy kieszeń z kasą wytrzyma ?... Nie wiem, skąd ten pęd na spalanie zbóż. Przede wszystkim zawierają sporo chloru, tak więc szybsza korozja... Poza tym, nienadzwyczajna wartość opałowa, podejrzewam, że niższa, niż np. trocin, i może połowę WO miału więc gdzie tu ekonomia ? Chyba, że za darmo...
- 79 odpowiedzi
-
- Kotły SAS
- Kotły z podajnikiem
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
To jest możliwe w czasie, kiedy wentylator nie pracuje i kocioł chodzi na ciągu naturalnym, a właściwie na podtrzymaniu, co uważam za stan niedopuszczalny w takim kotle - wtedy właśnie uchodzi z miału najwięcej lotnej smoły. Ale jednocześnie, gdyby ta nieszczelność istniała, to w czasie pracy wentylatora może wydobywać się stąd dym... Dymi czasami ?
-
Opisałem gdzieś wcześniej, jak najprościej zrobić palenie miałem : trzeba ograniczyć palenie do przestrzeni zamkniętej rodzajem szamotowego tunelu z uszczelnieniem przy dolnych drzwiczkach i wylotem przy tylnej ściance płaszcza kotła. Powietrze nie będzie jałowo uciekać górą, tylko będzie brało udział w paleniu. Dosypywać można na bieżąco, tyle, że częściej, niż przy jednym większym zasypie. Coś za coś, ale w zamian można nie obawiać się zbytniego "rozbujania " się kotła, czy smolenia i "sadzenia" ścianek. Co do "mojego" pieca: to konstrukcja podstawowa, skrojona na moje własne potrzeby. Są oczywiście sposoby wydłużenia cykli podkładania, ale tak się składa, że w naszym domu zawsze jest ktoś, kto wrzuci odpowiednią porcję paliwa i nie było potrzeby budowania większej komory zasypowej. Pozwala to m.in. na bardzo oszczędne zużycie opału, bo po ustawieniu spalania b. powolnego ( po wcześniejszym bardziej energicznym) następne zasypy mogą być co parę godzin. Zauważyłem, że jak instalacja (i dom) jest już rozgrzana, to wystarczy zupełnie niewielkie "podtrzymanie". Ważne jest, że spalanie w każdym momencie jest prawidłowe, bez duszenia. Mimo wszystko zachęcam do szukania innych sposobów spalania tego miału, nie tylko z nadmuchem.
-
Widzisz, m77, nie bierz tego osobiście (bez obrazy), ale ludzie bardzo często, podejmując jakieś działania, wysuwają błędne wnioski. Fakt, że ociepliłeś dodatkowo dom i uzyskałeś lepsze parametry nie musi wcale przemawiać za zaletami styropianu. Tak jak wspomniałem: liczy się wszystko, nawet fakt istnienia dodatkowego tynku, czy np. osłony od wiatru, bo to też jest ważne. Ale może równie dobry efekt udałoby się uzyskać po np. obłożeniu domu deskami, albo po położeniu dobrego ciepłochronnego tynku ? Czy ktoś to porównywał ? A ludzie tylko: styropian i wełna...Pozdrawiam. Ps. Wymyślono Neopor, udoskonalony grafitem styropian. Nie bez powodu, bo ten zwyczajny mocno niedoskonały, o czym producenci i sprzedawcy z oczywistych względów głośno (a raczej wcale) nie mówią.
-
Najlepiej zapytaj tego, kto robił ten piec... A poważnie: temperatura z powierzchni palącego sie miału przenosi sie dośc szybko do jego wnętrza i wydobywa z węgla (miał to węgiel ha ha...) palne gazy, zamieniając stopniowo miał w drobny koks który otrzymując powietrze żarzy się, także wytwarzając ciepło. To konwekcja, przewodzenie i promieniowanie przenosi gorąco z palącego sie węgla w głąb kopca, jak to z ciepłem bywa, zwyczajne zjawiska fizyczne i chemiczne ( przy reakcji węgla i tlenu). Zrewanżuję się pytaniem: dlaczego nikt jakoś nie ma odwagi zrezygnować z tego diabelskiego pomysłu jakim jest nadmuch ? A wystarczy nasypać miału tyle, żeby nie wysypywał się przez dolne drzwiczki, rozpalić miał od góry, ustawić dopływ powietrza tymi drzwiczkami ... Miał oczywiście lekko wilgotny. A wcześniej pozaślepiać wszystkie niepotrzebne otwory do nadmuchu powietrza. Że zgaśnie ? Jasne, jeżeli powietrze zamiast na miał będzie trafiać gdzieś wysoko ponad niego. Dlatego trzeba powietrze skierować NA miał.
