Treść opublikowana przez tomek krakerss
-
Jak połączyć czopuch z kominem?
Witam Ja używam od kilku lat tej samej metody połączenia czopucha z kominem. Metoda najtańsza z możliwych a z pewnością najprostsza i wielokrotnego użycia. Uszczelnią watą szklaną. Niejednokrotnie nie da się z poziomu kotła oczyścić rury łączącej i trzeba ją demontować więc takie rozwiązanie o którym pisze sprawdza się doskonale. Koszt znikomy odporność temperaturowa bardzo wysoka żadnych pęknięć łuszczeń itd. Odpowiednio zbita naprawdę porządnie uszczelnia a dzięki temu że jest w postaci ( nieco spiętrzonej ) Rozkurczanie ( praca na tem ) rury i czopucha nie powoduje wpływu na ten rodzaj izolacji. Ps: Grunt to eksperyment
-
Problem dym w domu
To jeszcze raz ja.... Mianowicie zapomniałem o najważniejszym Czyli bezpieczeństwie Twoim i reszty domowników. To święte i należy zadbać o to aby rozwiązać ten problem. To spostrzeżenie wpadło mi do głowy kiedy skojarzyłem pewną sytuację sprzed dwóch lat z mojej rodzinnej miejscowości. Co prawda temat dotyczył popularnej kuchni z podkową... ale efekt który po sobie pozostawiła to trzy ofiary śmiertelne na wskutek zatrucia ( zaczadzenia ) tlenkiem węgla. Nic tu nie podlega dyskusji. Kuchnia była dwie kondygnacje niżej oni spali na poddaszu a zawinił komin. To specyficzna substancja ciężka do zidentyfikowania przez człowieka. Doskonale wyczuwają podobną ją koty. Więc jeśli kot wieje z domu to znak że nie ma co czekać i trzeba wiać za nim :)a najlepiej działać szybko i rozsądnie.
-
Problem dym w domu
Witam Może to proste i banalne ale ja proponował bym zacząć od początku. Mianowicie: sprawdzić ciąg komina. Jeśli to możliwe przepalić jakimiś strugami lub papierem sam filar. Zaglądnąć do niego poprzez drzwiczki w filarze przez lustro do góry. Taki problem pojawił się u mnie gdy komin nieco zarósł sadzami w wyniku złego palenia. Przeczyściłem i cacy .... ale nie na długo. Dlaczego ? Czyściłem komin nie od samej góry ( z dachu ) tylko z drzwiczek ze strychu. Filar był czysty ale sama końcówka była zanieczyszczona okropnie i bardzo zawężona. Dopiero po przeczyszczeniu od samej góry efekt ustąpił. To moje wytłumaczenie tej sytuacji i diagnoza. U mnie pomogło. Sprawdź też szczelność pomiędzy czopuchem a filarem i czopuchem i piecem. Podobno u sąsiada był taki sam efekt jak u Ciebie poprzez to że do filara dostawało się fałszywe powietrze które powodowało że spaliny nie "uciekały" swoją prędkością do góry tylko się błąkały po filarze. ( tyle że kopciło się jeszcze przez to i w kotłowni ) Zaklejone szamotem i pali się aż miło. W sumie uzasadnienie jest w temperaturze spalin komin nie był dogrzany ponieważ był wystudzany przez fałszywe powietrze. Jeszcze jedno mi na myśl przychodzi. Może ten dym cofa się jakimś innym luftem w filarze. Jeśli tak to proponuje wstawić w koniec komina kawałek rury 30 - 40 cm ( nawet rynna spustowa z ocynku ) na kilka dni. Uszczelnij watą i sprawdzić. W teorii może zdarzyć się tak że spaliny będą "spływały" do sąsiedniego luftu ( przypadek 1 na 1000 ) ale może. To w sumie gdyby gdyby ... ale może coś pomorze. Mimo że moja wiedza nie jest zbyt bogata w tej dziedzinie to piszę ponieważ sam borykałem się z takim problemem i nikt nie mógł mi pomóc ( nie znałem forum). Warto zadbać o komin. Dobry komin kosztuje średnio cenę dwóch kotłów średniej klasy ( o bałaganie nie wspomnę ). Ja za swój dwa lata temu zapłaciłem 4,8 tyś. Pozdrawiam PS: Grunt to eksperyment
-
Węgiel brunatny
Witam Nie ma jak esencja od Marcina. Przecież o to tak na prawdę chodzi o forum. Burzymy mity "budujemy nowe" :) ale .... przecież nie tylko chodzi o wymianę poglądów. Zestawienie teorii z praktyką może dać naprawdę pożądany efekt. Wiadomo teoria to teoria..... ale praktyka to praktyka. Można by gdybać do kolejnej zimy... ale od teorii do praktyki i na pewno coś z tego wyjdzie. PS: Grunt to eksperyment
-
Węgiel brunatny
Cytuje: Muszę tylko dodać, że w życiu nawet nie widziałem na oczy węgla brunatnego, tym bardziej nim nie paliłem więc nie traktuj zbyt dosłownie mojej wypowiedzi. Więc właśnie nie traktuje a zarazem polecam chociażby zobaczyć i spalić przynajmniej wiaderko a następnie odnieść się do tabelek z AGH. Apropos AGH moja Żona też uwierzyła zrobiła tam mgr z bardzo dobrym wynikiem i a pracy jak nie ma tak nie ma :) Dlatego zaczyna nowy kierunek już nie na AGH. :) PS: Grunt to eksperyment
-
Węgiel brunatny
Witam Panowie Wy ( z całym szacunkiem) do teorii a ja napisze o praktyce. Nie ma mowy o jednokładnej stałopalności dla węgla brunatnego i drewna. Chyba że weźmiemy pod uwagę drewno dębowe lub bukowe ( twarde i kaloryczne ) i bardzo słaby sort węgla brunatnego. Wiadoma sprawa nikt nie pali czymś takim. W porównaniu do sosny świerka olszyny stałopalność jest większa o średnio ok 25-35 % Gwarantuje. W domu którym mieszkam spalono tego opału około 40 - 45 ton. ( dwa jelcze z przyczepą ) Ja za krótko żyje żebym przepalił takie ilości ale u nas pali się tym od 75 roku. Wiecie jak to było za komuny:) Józek podjechał wysypał na podwórko postawiło się mu pepsi parę groszy na ropę i już. Dziś jest nie co inaczej. Dla ścisłości. 1 metr sześcienny węgla to około 650 - 750 kg. W zależności od granulacji i w małej mierze wilgotności. Węgiel zawsze jest sprzedawany z hołdy. Nigdy nie jest suchy lub nawet podsuszony. Dla precyzji hołdowanie to około 12 - 15 tyś ton ( jedna hałda). Więc nie ma mowy o obsuszeniu. Suchy węgiel ( ok dwa lata sezonowany ) nie ma wartości. Spalanie odbywa się podobnie jak przy miale. Najpierw palą się gaz.. ( tak przynajmniej mi się wydaje z obserwacji ) Wiec wilgoć w odpowiedniej dawce jest wskazana. Ja ostatnimi czasy paliłem brunatnym w camino ( ŻELIWNY KOCIOŁ KOKSOWY ) raz że mało wydajny bo stara żeliwna konstrukcja dwa kocioł wcale nie za duży jak na mieszkanie 100 m ok 13 kw ( na koksie rzecz jasna) W przyszłym tygodniu jadę na kopalnie i kupie testową tonkę ( przyczepkę samochodową) zobaczymy co się będzie działo. Mój kocioł jest na tą chwile przewymiarowany wiec na pewno będę zadowolony. NIe wieże że w sezon spali ktoś 10 ton. a to koszt dwóch ton kamiennego. Gdzie 10 a gdzie 2 tony mimo różnicy w kaloryczności. Podzielę się na forum spostrzeżeniami. PS : Grunt to eksperyment
-
Węgiel brunatny
Czy możesz coś więcej napisać na temat tego kotła? Producent, cena, gabaryty, sprawność, moc i inne spostrzeżenia Będę bardzo wdzięczny. Ja planuje za niedługo przerzucić się na brunatny jako paliwo podstawowe kupuje średnio tonę za 80 zł plus transport ok 30 zł. Zobaczymy jak na tym wyjdę. Pozdrawiam PS: Grunt to eksperyment
-
podłączenie zaworu trój- cztero-
Witam Oczywiście że w bocznej ścianie mamy płaszcz wodny. Aby zastosować palnik należy wyciąć otwór w ścianie kotła ( płaszczu ) a później ten płaszcz odpowiednio zaspawać. Tzn uzupełnić blachą powstały przestrzał w płaszczu. Spawanie odbywa się na dwa razy. Każdy dobry spawacz zrobi coś takiego. Koszt ok 100 - 150 zł. Powstały otwór należy zakończyć odpowiednim kołnierzem który będzie spasowany do kołnierza z palnika( odwzorować ). Ja myśląc o takiej przeróbce na pewno wziąłbym pod uwagę wymurowanie szamotem wnętrza kotła w celu zmniejszenia paleniska ( nie jest potrzebne tak duże) a jednocześnie kocioł zmieni swoją charakterystykę pracy (akumulacja cieplna się zwiększy)tym samym stabilność pracy. Widziałem taką przeróbkę kilka razy. Ostatnio przy kotle na paliwo stałe znajomy zastosował przedpalenisko na trociny ( też podajnik i zasobnik ) - to samo co palnik retorowy tylko montowany poza kotłem. Pozdrawiam PS : Grunt to eksperyment
-
Średnica rurek od rozdzielacza do grzejników
Witam Swoje CO wykonałem sam. Zastosowałem pex-e 20 i nie żałuje. Dlaczego? Mieszkam na końcu węzła energetycznego bywa tak że czasami nie mam prądu kilka godzin. A wtedy pomimo braku zasilania ogrzewanie działa. Nie grzeje tylko kaloryfer poniżej kotła ( jest jednak w mało strategicznym pomieszczeniu) Nie podważam w żaden sposób wypowiedzi Pana Piotra to dla mnie najbogatszy w wiedze a przede wszystkim w doświadczenie forumowicz ale może warto chociaż cześć zrobić na większej średnicy ze względu na różne wypadki które mogą nastąpić podczas korzystania z CO. Pozdrawiam PS: Grunt to eksperyment
-
Piec miałowy strzela....
Witam W moim przypadku gdzie zastosowana jest technika "listwy" jest tylko jedna pompa. Założona jest tuż za zaworem mieszającym na obiegu niskotemperaturowym ( z kaloryferami ). Moim zdaniem nie ma potrzeby stosowania pompy przed zaworem. W zaworze oba obiegi są mieszane dzięki czemu pompa na instalacji niskotemperaturowej wymusza pracę wody w układzie wysokiej temperatury. Dodam tylko że dwa kaloryfery w mojej instalacji są poniżej kotła, a w innym przypadku odcinki od listwy zasilającej do kaloryfera wynoszą po 13 mi mimo to wszystko działa bardzo sprawnie. Należy pamiętać o zaworze klapowym bez niego ani rusz. Jeśli ktoś jest w fazie modernizacji czy budowy kotłowni polecam na początek jedną pompę. Jeśli będą jakieś niedogodności z tego tytułu zawsze można dołożyć drugą. Jeśli będzie działać poprawnie na jednej po co dodatkowe koszta. Nie wiem czy to rozwiązanie będzie się sprawdzać przy instalacji rozgałęzień czy pionów lecz na listwie działa jak wyżej opisałem. Dodam tylko że pompa działa na 2 prędkości. Pozdrawiam PS: Grunt to eksperyment
-
Rębaki
Witam Pomysł naprawdę tani i ekologiczny ale bardzo nie praktyczny. Pierwsze to koszt rębaka min 20 tyś za średniej klasy używany rębak spalinowy. Dwa stałopalność takiego paliwa w granicach max do 6-8 godzin. Trzy wysoce wydajny kocioł z dobrym sterowaniem i sporą komorą ładunkową. Ja paliłem czymś takim latem na ciepłą wodę. Sprawdza się jak najbardziej. Ale zapotrzebowanie jest wtedy nie wielkie ( podgrzewacz i dwa kaloryfery ) Przy chęci palenia zrębką w celu ogrzania budynku polecam jakiś podajnik, lub przedpalenisko. Spalanie takich odpadów odbywa się wtedy praktycznie bezobsługowo. Ja tylko czekam na okres gdy wygaśnie mi gwarancja producenta i montuje do swojego kotła przedpalenisko na trociny. Tego paliwa wokół mnie jest aż nadto więc palenie za free, a adaptacja zwróci się po roku jeśli nie wcześniej. Pozdrawiam
-
Piec miałowy strzela....
Witam ( w szczególności dawidossa ) Kolego moje zalecenie to zawór 4d czyli cztero drożny. Koszt takiego elementy 175 zł plus parę śróbunków. Na kotle ustawiasz 75 - 80 stopni a na kaloryfery za pomocą 4 d dajesz rządaną temperaturę ( komfortową dla domowników ) np 55 stopni. Nigdy bym nie uwierzył że takie proste rozwiązanie ( bo żadna to filozofia założyłem zawór sam i pracuje super ) może przyczynić się do takich oszczędności. Przeczytałem całe forum od deski do deski, konsultowałem wszystkie wypowiedzi z ludźmi którzy projektują kotłownie w nowych technologiach i wszystko się potwierdzało. Więc założyłem zawór 4d i oszczędności widać gołym okiem. Nie zależnie od rodzaju paliwa ( zakładając paliwa stałe ) zaczynając od odpadów typu ( trocina wióry prze drewno węgiel miał koks) proces spalania w wyższej temperaturze odbywa się o wiele bardziej ekonomicznie ( dłużej ) . I między bajki wsadzić opowiadania o cieple które uchodzi poprzez komin ( komin to wysoce akumulacyjny piec o stosunkowo dobrej sprawności jak na swoją budowę) Wracając do oszczędności. Moja stałopalność na kotle typowo dedykowanym do drewna wzrosła o około 2 - 2,5 godziny. Przy tak nisko kalorycznym opale myślę że to bardzo dużo. U sąsiada na kotle ogólnego przeznaczenia ( SAS dolnopalny ) na węglu stałopalność podnieśliśmy do 14 godzin z 8 więć .... Naprawdę polecam. Jeśli ktoś nie wieży zapraszam do mnie na tą chwile spalam dziennie kilka worków trocin ( 3-4 ) plus klika łupek drewna ( 5- 10 ) Pozdrawiam PS; Grunt to eksperyment
- hajnówka? junkers supraclass?doradźcie.
-
I co dalej?
Witam Jeśli dobrze rozumuje mieszkanie jest nie dogrzane ?? Tzn niezależnie od " mocy" którą podajemy poprzez piec jest nadal za zimno w mieszkaniu?. Wydaje mi się że musisz jak najszybciej opisać z największą precyzją elementy użyte do budowy tego CO, pomijając to co napisałeś. Tzn czy układ CO jest otwarty czy zamknięty, pompka, wymiennik wody użytkowej, jakie rury ile metrów do ogrzania ( pisałeś o 3 kondygnacjach ale ile metrów jest ogrzewane ) Bo jeśli wszystkie trzy to zakładając 10X10 mieszkanie czyli np ok 90 m kwad. na kondygnacje raz 3 mamy ok 270 metrów a kocioł 21 KW to stanowczo za mało. Trzeba mieć na uwadze jaką ma sprawność ten kocioł. Nie liczę więcej niż 75 % bo to mimo wszystko żeliwo. Producenci podają do 85% ale przy wykorzystaniu koksu lub mieszanki koksowo- węglowej. Sam przerabiałem coś podobnego jeśli chodzi o za mały piec do zbyt dużej instalacji i efekt był podobny tzn opału wychodziło stanowczo za dużo Po zastosowaniu kotła większego wszystko się unormowało tylko że przy tym za małym kotle bez problemu uzyskiwałem temperaturę zadaną ale jakim kosztem to nie wspomnę ( ilość opału ) Napisz jaki jest komin ( średnica i ciąg ) Może kocioł ma problem z uzyskaniem pełnej mocy ze względu na słaby ciąg. Zobacz czy wszystkie kaloryfery grzeją jednokładną temperaturą. Opisz rozwiązanie instalacji jaki schemat ( listwa, rozgałęzienia, piony ) Jakie średnice rur i jaka technologia rur. Ja nie jestem fachowcem ale zebranie maksymalnej liczby informacji na temat twojej instalacji CO na pewno pomorze chociaż w jakieś części zlokalizować usterkę bo temperatury o których piszesz i Twoja sytuacja trochę mnie przeraża ( zapowiadają do -10 w najbliższym czasie ) Pozdrawiam i czekam na więcej informacji. Na pewno znajdą się tacy którzy w mniejszym lub większym stopniu pomogą w rozwiązaniu problemu.
-
hajnówka? junkers supraclass?doradźcie.
Witam Super Panowie że włączyliście się do dyskusji na temat przedpaleniska. Dwa dni temu byłem u stwórcy ( o którym pisałem wyżej) i rozmawiałem z nim na temat poruszony tutaj czyli sprawności a przede wszystkim bezpieczeństwa. Próby które przeprowadzał ( na różnorakim opale: trocina, strugi, pył szlifierski ) nie doprowadziły do jakiegokolwiek zagrożenia. Symulował wszelkie wypadki ( brak prądu uszkodzenie dmuchawy uszkodzenie napędów ) Ogień nie cofnie się dalej niż 10 cm do ślimaka. Później wygasa samoczynnie. Jednak stwierdził, że może warto wymyśleć coś na wszelki wypadek. Pomysł jest taki ( wdrażany od dziś ) Jest mechanizm który zadziała przy wzroście temperatury w ślimaku i otworzy zaworek który zaleje obliczoną ilością cieczy sam ślimak. Podobno ma to działać w sobote najpóźniej i będzie na pewno bo w jego umiejętności nie śmiem wątpić. Może takie zabezpieczenie rozwieje wątpliwości bezpieczeństwa przy budowie przedpaleniska. Pozdrawiam i czekam na kontynuacje dyskusji. Jeśli ktoś posiada fotografię takiego elementu kotłowni z przyjemnością zobaczę i będę zobowiązany.
-
Zębiec SWK14 + dmuchawa
Witam. Moim skromnym zdaniem musi być coś nie tak. Może proces rozpalania jest zbyt agresywny? Może zaciąga mimo wszystko inną drogą. Ja przerabiałem podobny temat z dmuchawą i dałem sobie spokój. Żadna to oszczędność jeśli wymuszamy przepływ powietrza przez kocioł. Fachowcy ( z tego forum ) i nie tylko zalecają palenie bez wspomagaczy. Komin posiada takie zdolności akumulacji ciepła że sam przy małej inwencji człowieka potrafi utrzymać odpowiednią temperaturę. Ja tą inwencję człowieka zastąpiłem miarkownikiem ciągu. W kotle pali się cały czas w miarę jednokładnie poprzez odchylenie dolnych drzwiczek z założeniem że podaje swobodnie około 70 % powietrza, a 30 % to kwestia pracy miarkownika. Histereza pracy max 4 - 5 stopnie jak dla mnie nie do odczucia. Mnie przekonywali wszyscy że palenie z dmuchawą paliw stałych to pomyłka. Z pewnością wiele w tym prawdy ponieważ oszczędności widać gołym okiem a kontrola i komfort jest dzięki miarkownikowi. Przedmuchiwanie kotła powietrzem, którego z pewnością nie jest tyle potrzeba do spalania węgla to same straty. Przeczytałem wszystkie posty na tym forum i wnioski wysunęły się same. Ponadto przeprowadziłem wiele badań na własnym kotle i kotle sąsiada. U niego funkcjonuje to wspaniale ( stałopalność na węglu dochodzi do 12 - 14 godzin kocioł SAS zawór 4d i wspomniany miarkownik Unister) Ja borykam się z nieco innym problemem ( kocioł na tą chwilę za duży) ale myślę że znajdzie się jakieś rozwiązanie i będę równie zadowolony jak sąsiad. Jeśli koniecznie musi być dmuchawa to ja spróbował bym jeszcze zmniejszyć dopływ powietrza aby rozpalanie nie było tak szybkie i intensywne. Ale czy to nie wpłynie na zdymianie i smołowanie się kotła ??? POZDRAWAM PS: Grunt to eksperyment
-
palenie drzewem
Witam Hesio dzięki za myśl. Masz racje kocioł Zębiec KDU to typowy dolniak. Spróbuję palić od góry. Pojawia się w związku z tym nowy problem. Mój kocioł tak jak pisałem jest na tą chwilkę deczko za duży i muszę mieć jakąś kontrolę nad nim ( nad jego temperaturą - instalacja za 4d na pex ) na dziś dzień mam do kotła podpięty miarkownik elektroniczny z panelem pokojowym ( unister ). Bardzo fajnie to pracuje, super komfort a jednocześnie wpływa na bezpieczeństwo ( w razie czego zawyje przy 90 stopniach różnie to bywa.) Miarkownik steruje dolnym dolotem powietrza ( przepustnica w drzwiczkach popielnikowych ) Może warto było by zakupić drzwiczki na górę z możliwością regulacji dopływu powietrza i palić od góry poprzez miarkownik ?? Co Wy na to ?? Puki co otworzyłem żaluzje w górnych drzwiczkach, podaje powietrze od góry a dołem ewentualne braki ( przez miarkownik) Jeśli smolenie się zmniejszy dół zamknę szczelnie i zacznę palenie z podawaniem od góry powietrza. Czekam na komentarze i pomysły. Pozdrawiam PS: Grunt to eksperyment
-
palenie drzewem
Witam Panowie podzielcie się doświadczeniami z palenia drewnem. Ja borykam się z problemem smołowania kotła. Nie wiem tylko czy problem występuje gdyż piec na tą chwile jest za duży czy to wina opału. ( kocioł zębiec kdu 20/26) Na tą chwilę pale sezonowaną jabłonka i gruszą To twarde drewno i nie wiem czy odpowiednie obeschło po roku i czy efekt nie powstaje w wyniku zawilgocenia i zdymiania? Może ktoś ma taki kocioł proszę o informacje. Pozdrawiam
-
hajnówka? junkers supraclass?doradźcie.
Powietrze podawane jest do przedpaleniska w dwojaki sposób. 1 to poprzez dysze ( kawałek rurki z wierconymi otworami 8 mm) znajdujący się na spodzie przedpaleniska ( ma za zadanie wzniecenie rozżarzonej części trocin w powietrze ) 2. Powietrze podawane jest tuż pod ujście ślimaka ( rozdmuchuje to co poda ślimak ) i ma łączyć to co podaje z tym co posiada rozpalone. Tak mi się wydaje na podstawie tego jak to wygląda. Na pewno stosunek mocy jest odpowiednio dobrany na moje ok ok 3 do 1 (3 na ślimak 1 na dysze) W przedpalenisku nie ma rusztu A dysza która podaje powietrze jest oprawiona tuż nad dnem wyłożonego szamotem kociołka ) Naprawdę robi to zaje... fajne wrażenie. Pozdrawiam pozytywnie zakręcony majsterkowiczów kotłowych.
-
hajnówka? junkers supraclass?doradźcie.
Witam Rozwijam myśl.... Pomysł ten jest zapożyczony z patentu kotłów z Hajnówka. Niedawno usłyszałem od znajomej że jej sąsiad pali trocinami. Pomyślałem trociniak. Ale zainteresował mnie temat gdy powiedziała że konstruował piec dwa miesiące ( za długo na trocinik). Pomyślałem podjadę porozmawiam może mi pokaże cudo. Tak się stało. A teraz do sedna. Pierwsze i najważniejsze to koszt takiego pomysłu ( szacuje na ok 1,5 tyś maksymalnie zakładając umiejętność spawania) Pomysł opiera się na patencie przedpaleniska które stosuje się z powodzeniem w kotłach z Hajnówka. Oni też robią takie przedpaleniska. Problemem jest moc od 50 KW stanowczo za dużo. Gość który skonstruował ten temat odwzorował pomysł hajnówki w odpowiedniej skali uzyskując odpowiednią moc. Mi osobiście pomysł bardzo się spodobał i na pewno podejmę się czegoś takiego ze względu na fakt, iż taka inwestycja zwróci mi się w rok. Spróbuje zobrazować słowem to, co widziałem. Zasobnik ( tak jak przy retorowych tylko że większy ) z umieszczonym wewnątrz małym mieszadłem które zapobiega zawieszaniu się trocin . Mieszadło wykonuje ruch o 30 stopni co minutę. Zbiornik poprzez to mieszadło i odpowiednie "śmigiełko umieszczone na dole mieszadła nabija trocinami ślimak ( analogicznie jak do retorowego ). Ślimak oczywiście poprzez motoreduktor obraca się z odpowiednią prędkością przez dobrany odpowiedni czas. Ślimak podaje trociny rurą ( tak jak w retorze ) do przedpaleniska. Jest to zbiornik stalowy o kubaturze ok 80 - 100L wymurowany szamotem, łącznie z dnem i przykrywą która jest otwierana ( na okres czyszczenia co dwa tygodnie ) W przedpalenisku spotyka się trocina z powietrzem uzyskanym z dmuchawy o sporej mocy. Zakładając że się pali ślimak podaje trocinę następnie podaje powietrze i robi w przedpalenisku "piekło" grubo ponad 1300 Stopni. Przedpalenisko na przeciw zasilania ma swoje wyjście którym podajemy płomień do kotła. Z boku ( przez wycięcie otworu i sprzężenie do z kotłem ). W kotle nie ma opału jedynie wdmuchiwane jest gorące powietrze. Wszystkim zarządza sterownik z nastawami czasu dla dmuchawy i podajnika ślimakowego. Średnie spalanie przy temperaturze - 5 stopni to ok 4-5 worków po zbożu na dobę na mieszkanie 160 metrów średnio docieplone. Mamy wiec palnik który wstawiamy do kotła poprzez wycięty otwór. Jak dla mnie to palenie za free a o satysfakcji skonstruowania i cieszenia się tym nie wspomnę. Jeśli mi się uda to w najbliższym czasie załączę zdjęcia do tego tematu. Bo z pewnością trudno to sobie wyobrazić. Poza gabarytami które trzeba przeznaczyć na coś takiego do kotła nie widzę żadnych minusów takiego pomysłu. Gość robił próby na większym silosie i paliło się bez dotykania czegokolwiek 12 dni. Jeśli ktoś widział coś podobnego lub zna pomysł zbliżony do tego proszę pisać. Może poprzez zebranie wszystkich informacji za i przeciw skonstruujemy kocioł w teorii rzecz jasna którego paliwem będzie praktycznie darmowe paliwo ( trocina czy zrębka ) Dodam tylko że właściciel tego projektu ma zamiar obudować jeszcze przedpalenisko płaszczem wodnym w celu odzyskania ciepła które zastosuje do ogrzania garażu. Piszcie jak to widzicie. Zbudujmy na podstawie wiedzy, pomysłów cudzych i własnych coś co da nam oszczędności i komfort( załadunek np co trzy dni i czyszczenie do dwa tygodnie )
-
sadze zatykają komin, jak wyczyścić.
Witam ( W szczególności kolegę po nikiem krisoporanku). Nie radzę ropy i żadnych innych wspomagaczy. Jeśli chodzi o czyszczenie sadzy to proszę mi zaufać mam pewne doświadczenie. Mam identyczny komin jak TY i nie radzę metody z ropą ani gwałtownego przepalania kotła i komina. Na 100% pozostaną po tym ślady w postaci rys pęknięć i wykruszeń. Przepalanie owszem ale nie "agresywne" tylko kontrolowane. Mogę podesłać zdjęcia co u mnie się wydarzyło po tym jak zapaliły się sadze, pomijam aspekt bezpieczeństwa ( czasami iskry wręcz "leją" się z komina ) Moja propozycja jest taka. Jeśli to możliwe wygasić lub przynajmniej zmniejszyć moc kotła. Wdrapać się na komin i od góry próbować z grubsza przepchać. Ja posiadam szczotkę z kulką ale można to zastąpić na początek odważnikiem metalowym dużym młotkiem bez trzonka czy cegłą na sznurku. Najlepiej oczyszczać spuszczając po kolejnych ściankach, ruchy góra dół proste... a jeśli to możliwe wybierać jednocześnie z drzwiczek kominowych to co oblatuje ( druga osoba np: teściowa ) W ten sposób nie będzie się zapychało. Po dostaniu się na sam koniec komina można przemyśleć temat przepalenia tego co zostało. Nie proponuje chemii. Najlepsze rozwiązanie to powrósło z długiej słomy które należy włożyć w filar i podpalić od dołu lub gazety tektury. Czym powrósło dłuższe tym lepiej. Podczas bardzo szybkiego spalania słomy należy jej dokładać do momentu całkowitego przepalenia. Wersja druga ( zakładając że ciąg się poprawił to załadowanie kotła wiórami spod heblarki lub innej strugarki. Przy średnim ciągu płomień sięgnie co najmniej 1,5 w kominie a to wystarczy do zapalenia sadzy. Jeśli chodzi o mój przypadek to komin nie był tak zarośnięty a skończyło się to nie wesoło. Wkład ceramiczny wewnątrz komina nagrzewając \ się będzie zmieniał swój rozmiar ( puchnie) Jeśli przy murowaniu zostało obłożony zaprawą to nie ma gdzie się rozprężyć i skończy się to pęknięciami na filarze jak u mnie. Refleksja na przyszłoś to nie wiem czy bym zaprawą to obkładał czy nie lepiej płytą z wełny szklanej. Ale nie wiadomo co z temperaturą by się działo - "korek" w dni z niskim ciśnieniem. Należy pamiętać że sadza to najczystsza postać węgla więc nie polecam chemii. Pozdrawiam i czekam na odpowiedź po czyszczonku.
-
hajnówka? junkers supraclass?doradźcie.
Witam ( w szczególności kolegę pod nikiem Szymonmw). Napisz kolego co chcesz ogrzać tym kotłem. Ja mam bardzo ciekawy pomysł jeśli chodzi o spalanie trocin i wiórów. Sprawdzony wynalazek ale bardzo ekonomiczny. Sezon grzewczy zamyka się jedynie w kwocie transportu trocin ( o ile nie masz ich na miejscu). Jeśli posiadasz dojście do takich odpadów to napisz jaki udział w odpadkach którymi chcesz palić są trociny i wióry a jeśli to duża część to ja wtedy podsunę Tobie i może innym ten pomysł. Ja tylko czekam jak mój kocioł straci gwarancję i na pewno na coś takiego się pisze. Pozdrawiam
-
Piece ZEMBIEC
Witam Piotrze1111 moja temperatura na kotle to 75do 80 stopni na kaloryferach mam ok 55. Zawór 4d owszem posiadam. Ale smołowanie nadal występuje. Efekt jest zdecydowanie mniejszy niż przy temperaturze na kotle 55 stopni ale zawór 4d nie rozwiązał problemu. W tym tygodniu mam zamiar ściągnąć fachowca z Zębca do tego problemu ( mam nie daleko ) Może on coś zaradzi. Moja diagnoza jest jednoznaczna piec na chwilę obecną jest za duży (dopóki nie podłączę kolejnych 60 metrów do ogrzania ) problem nie ustąpi. Poniekąd smolenie występuje w większości przypadków w kotłach z dolnym spalaniem ale nie wieże że aż s takim efektem. Miałem kiedyś innego dolniaka i tam nie było mowy o gramie smoły Zawsze sucho jak na pustyni. Tylko że to zupełnie inna technologia i materiał ( żeliwo ). Pozdrawiam i czekam na inne rozwiązania dotyczące zmniejszenia smolenia się kotła.
-
Piece ZEMBIEC
Witam Jerryk Trochę mnie uspokoiłeś z tymi smołami. Dla mnie niedopuszczalne było coś takiego zwłaszcza w nowym kotle. Wygląda to strasznie. A przy rozpalaniu czy przepalaniu kotła to już jak w piekle, wszystko się topi skwierczy niczym jak w piekle B). Dzięki za radę jeśli chodzi o palenie od góry, może faktycznie warto się przestawić chociażby na próbę. Myślę że paląc tak grubymi polanami drewna nie będzie problemu. Konstrukcja kotła również nie powinna szczególnie utrudniać takiej metody. Jeśli możesz to napisz coś na temat wykorzystania szamotu w kotłach CO. Widzę że często odnosisz się do myśli stosowania tego materiału w kotłach. Napisz na priv lub tu na forum. Może ktoś również skorzysta z takiego rozwiązania. Ja ostatnio widziałem coś cudownego jeśli chodzi o kotłownie z wykorzystaniem cegły szamotowej. W skrócie palenie za free jeśli ktoś ma dostęp do trocin no i umiejętności do skonstruowania czegoś takiego. ( Na przyszłą zimę biorę się za budowę takiego palnika ). A wracając do szamotu ja jedynie kojarzę ten materiał z akumulacją ciepła i wytrzymałością wysokotemperaturową. Może to jakoś powiązać. Z zaciekawieniem czekam na Twoją odpowiedź.
-
Piece ZEMBIEC
Witam Jerryk jeśli chodzi o mojego Zębca to nic nie mogę zaradzić. Ciąg kominowy mam super ( nowy komin 18 X18 ceramika ) ale zwiększenie ciągu to zwiększenie temperatury i za duże ciepło w mieszkaniu mimo 4d. Piec jest za duży to fakt ( mam do ogrzania jeszcze ponad 60 m) które właśnie wykańczam. Problem z tytułu smolenia to moim zdaniem nadmiarowość mocy którą mam do rozdysponowania. Jestem jednak otwarty na propozycje i kombinacje aby usprawnić prace do maximum. Moim zdaniem smoły zaginą gdy kocioł będzie pracował pełną mocą. Ale tak jak pisałem wyżej jestem otwarty na wszelkie spostrzeżenia i sugestie będe próbował. Pozdrawiam