Skocz do zawartości
Wyświetl w aplikacji

Lepszy sposób przeglądania. Dowiedz się więcej.

Forum o ogrzewaniu

Aplikacja działająca w trybie pełnoekranowym na ekranie głównym, z powiadomieniami push, odznakami i wieloma innymi funkcjami.

Aby zainstalować tę aplikację na iOS i iPadOS
  1. Stuknij ikonę Udostępnij w Safari
  2. Przewiń menu i stuknij Dodaj do ekranu głównego.
  3. Stuknij Dodaj w prawym górnym rogu.
Aby zainstalować tę aplikację na urządzeniu z systemem Android
  1. Kliknij menu z trzema kropkami (⋮) w prawym górnym rogu przeglądarki.
  2. Kliknij Dodaj do ekranu głównego lub Zainstaluj aplikację.
  3. Potwierdź, klikając Zainstaluj.

Robercikus

Stały forumowicz
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Robercikus

  1. A dlaczego chcesz, żeby kocioł był elementem nadrzędnym w instalacji? Powiem Ci jak ja mam to ustawione. Kocioł pracuje zawsze tak samo - nie wpływa na niego żaden tam sterownik pokojowy i inny. Ma on utrzymywać jedynie temp zadaną i nic więcej. Kaloryfery są sterowane sterownikiem auraton 2000, a podłogówka termostatycznym zaworem mieszający, którym kręcę ręcznie jak widzę taką potrzebę - zdarza się to może ze dwa do czterech razy w ciągu zimy. Można założyć pogodówkę do sterowania podłogówką, ale nie widzę takiej potrzeby i koszt by mi się nie przełożył na konkretne korzyści. Sterowanie podłogówką za pomocą regulatora pokojowego jest błędem, bo ta nie jest w stanie reagować w małych cyklach czasowych.
  2. U mnie też bawaria seko 25 kW. Na początku kondensator. Potem już nic hehe... Obecnie czwarty sezon i obym w złą godzinę tego nie powiedział. Nic się nie dzieje. Jedynie ślady rdzy w zasobniku, ale to od mokrego opału. Obecnie opał dosuszam. Wszystko jest ok i żadnych problemów.
  3. a popiół jaki masz? spieki? czy niedopałki? a może szary proszek? No i komin, czy jest gorący, czy zaledwie ciepły?
  4. I super, jakby był termostatyczny, ale będzie pewnie droższy. Coś drogi ten Twój hydraulik... czyżby to Warszawa? 8-P Normalnie za dniówkę, to ze dwie stówy się płaci..., a więcej to mu raczej nie zajmie.
  5. Bez pokojówki paliłem na początku, ale po jej zastosowaniu zanotowałem oszczędności jakichś 20, może więcej procent. Jednak ten sterownik zawiaduje tylko pompką do grzejnków. Podłogówka pracuje non stop. Proporcje czasu pracy kotła do przestojów są bardzo różne i zależą od aktualnego zapotrzebowania domu i instalacji w ogóle, na ciepło. W nocy, kiedy w sumie działa sama podłogówka na dole i w górnej łazience, czasy przestoju są dłuższe, bo i cały dom się wychładza. Po załączeniu rano grzejników, kocioł grzeje, aż dogrzeje chałupę. Wtedy długo dociąga do zadanej i krótko stoi w podtrzymaniu - to żaden tam wyznacznik, bo jak dom potrzebuje więcej megadżuli, to i się szybciej zład w kotle wychładza, a co za tym idzie krócej stoi... :-) i nie od ustawień sterownika to zależy, tylko od aktualnej sytuacji cieplnej w domu. Węgiel mam obecnie z Piasta, ale testowałem już bardzo różne wynalazki i wszystko się dobrze paliło. Nie narzekałem. Różnice były tylko takie, że raz szło go więcej, a raz mniej, raz bardziej syfił, a innym razem mniej :-)
  6. Ile puszczam na instalację, to nie wiem, bo nie mam potrzeby tego wiedzieć... Jest to woda po drugiej stronie wymiennika - gorąca :-) - i to wystarczy. Natomiast na podłogówkę puszczam zależnie od temperatur zewnętrznych - od 28, do 37. Mam zawór mieszający termostatyczny 3d i nim sobie to ręcznie reguluję. Co do popiołu.. to jest książkowy w każdej z dziesiątków testowanych przeze mnie konfiguracji. Obrotowa retorta to dość dobry wynalazek :-). Jedynie ustawienia fabryczne 20/40 były totalną porażką i węgiel w połowie niespalony, ale to na samym początku było hehe... Nie jestem już nowicjuszem, bo palę obecnie czwarty sezon, zatem różne tajniki zdążyłem zgłębić. Jednak pytania do Pana Serwisanta pozostają nadal aktualne :-)
  7. Nie mierzyłem tego czasu, a bazuję na tym, co powiedział mi serwisant, kiedy był u mnie celem naprawy wadliwej koronki retorty. Moje 320 g węgla na minutę wynika wyłącznie z oszacowania pojemności skoku ślimaka przemnożonej przez podaną przez serwisanta prędkość obrotu wałka. Być może są to dane nieprecyzyjne - tak zapewne jest, ale co kolega miał na celu stwierdzając w ten właśnie sposób, to nie mam pojęcia. Obecnie przestawiłem sobie czasy podawania/przerwy na 10/50 i widzę, że kocioł działa dobrze - niech pochodzi tak jeszcze parę godzin i dokonam dalszych zagęszczeń podawania. I teraz pytanie kardynalne Panie Kolego Wojtek/SEKO :-) Co z tymi temperaturami, bo już w kilku miejscach na tym forum pytam i nie mogę uzyskać odpowiedzi, sprawa jest - jak na mój gust - dość istotna. Czy powinno się kocioł prowadzić z wysoką temperaturą, czy można sobie ją obniżać do... np 40 stC? Ja - kierując się instrukcją obsługi mojego kotła - trzymam wysoką temp 68 stC, a powrót jest chroniony przez to, że mam mały obieg kotłowy napędzany pompką i płytowy wymiennik ciepła, na którym przylgowe termometry wskazują różnicę między wejściem a wyjściem max 2 do 3 stC. Zatem można przyjąć, że w ustabilizowanych warunkach pracy, temp wody wchodzącej do kotła ma około 65-66 stC przy osiągnięciu temp zadanej oraz ok 61-62 w momencie uruchamiania palnika po przestoju. Jak to w końcu jest? Powinna być wysoka, czy może być niska? I czy z obniżeniem temp wiążą się jakiekolwiek oszczędności? I jeszcze jedno... Histereza. Czy ma być większa - np 5 stC, jak u mnie - czy lepiej kiedy jest np 1 stC? Na mój chłopski rozum, kiedy histereza jest większa, to palnik po okresie przestoju się rozpala i za jakieś dwa-trzy cykle uzyskuje już właściwy płomień. Kiedy histereza jest mała, to gdy zaczyna się efektywna praca, już zostaje osiągnięta temp zadana i palnik się wyłącza - pracuje zatem większość czasu nieefektywnie. Przy większej histerezie natomiast, mamy mniej tych startów i dłuższą pracę z właściwym płomieniem - chyba to lepiej? Czy mam rację? Robert G.
  8. Weź jeszcze pod uwagę, że skoro dom nowy - świeżo postawiony i mikre prace odbywały się w nim stosunkowo niedawni, czyli do kilku miesięcy wstecz, to zawiera on gigantyczne ilości wody, która musi odparować, a ciepło parowania wody jest ogromne i koszty grzania w pierwszym sezonie, to są w zasadzie koszty budowy. Dla przykładu podam, że u mnie w pierwszym sezonie grzewczym poszło ponad 4,8 tony węgla, a już w drugim zaledwie 3.3 :-) To sugeruje, że i mocy potrzebujesz więcej. Sugeruję posadzić kilka drzew wokół domu, to w dłuższej perspektywie też w jakimś stopniu w płynie na zużycie opału - osłoni od wiatru. A na razie po prostu dawaj czadu, niech się wygrzeje i wysuszy - nie zapominaj o wietrzeniu, bo ta wilgoć musi gdzieś uchodzić. Bez wietrzenia to tylko grzyba sobie możesz zafundować.
  9. temp zadana 68 stC temp zał pomp 56 stC podawanie 10 sek przerwa w podawaniu 70 sek nadmuch 5 bieg podtrzymanie - nie pamiętam, ale coś chyba co 20 min po 8 sek Spalanie obecnie na poziomie coś ok 22 - 25 kg węgla na dobę przy temp zew średnio do minus dziesięciu.
  10. Hehe... no niezła potyczka erystyczna się zrobiła. Jak dla mnie punktem odniesienia jest to, co twórca - projektant urządzenia, zalecił. Wszystko zależy od instalacji - jak jest skopana, to temp powrotu nie zapewnisz, ale jak masz ją zrobioną dobrze, to możesz na kotle trzymać i 85, a podłogówka dostanie swoje 35, a powrót będzie gorący. U mnie temp powrotu jest zaledwie o dwa do trzech stopni niższa od temp zasilania, a na kotle trzymam cały czas 68. Nie mam potrzeby udowadniać czegoś, czego w zasadzie nie ma 8-D. Skoro producent w instrukcji dał zalecenie, że ma być powyżej 65, to nie ma opcji ustawiania 42 stC. Tak po prostu. I nie rozumiem skąd w ogóle pomysł, żeby do zaleceń producenta się nie stosować. hehe... Jakie mają być ku temu powody? Czy oszczędność? W takim razie jakiego rzędu? i czy w związku ze zwiększonym ryzykiem korozji i ew. utraty gwarancji, nie poniesiemy większych strat, niż te, domniemane oszczędności? A może jest jakiś inny powód, dla którego warto prowadzić kocioł na niskich temperaturach? Nie mam pojęcia co to mogłoby być. Jakoś argument 'tak, bo tak' do mnie nie chce przemówić - już zalecenie producenta wydaje się mocniejsze w sile przekonywania :-)
  11. Nadal jednak nikt mi nie wytłumaczył przy użyciu racjonalnych argumentów - takie tylko do mnie przemawiają - dlaczego praca przy 60 stC jest uważana za gonitwę? Co ma przemawiać za duszeniem kotła na temperaturach nie dla niego przeznaczonych? :-) Może zechcesz mi to naświetlić?
  12. a potrafisz uzasadnić dlaczego zadaną ustawiłeś na 42? Moim zdaniem ten piec się dławi zwyczajnie. Jakbyś ustawił zadaną na 60, a pompy na 55, to zaraz zobaczyłbyś jak nabiera rozpędu, a teraz męczysz go i siebie nic przy tym nie zyskując, a tracąc mnóstwo opału.
  13. Bujda... wszystko jest kwestią prowadzenia kotła. Nie wiem jak jest w ogniku, ale ja u siebie w st 37 mam po prostu taką opcję - histereza co - i lecę na 5 stC, a temp zadaną trzymam wysoko - 68 stC - przez co kocioł mi za nisko z temperaturą nie zjeżdża. Węgla zużywam tyle, ile wynika z obliczeń i wszystko się zgadza - teraz, przy temperaturach ok -10 na zewnątrz, schodzi mi coś ok 25 kg na dobę. Przy mojej powierzchni to raczej nie dużo. Nie wydaje mi się, by mniejszy kocioł wyciągnął z rękawa potrzebną energię i by węgla schodziło mniej.
  14. Nie sądzę, byś dał radę zaoszczędzić tyle. by opłacało się kupić za blisko 10 tys złociszy, nowy kocioł. Po prostu prawidłowa praca kotła jest taka, że pracuje on na tak zmodyfikowanych parametrach, że jego warunki pracy zbliżone są do laboratoryjnych - moc zbliżona do maksymalnej - a potem się wyłącza do momentu, kiedy temperatura nie spadnie o wartość histerezy. Potem znowu się załącza i cykl się powtarza. Przy czym lepiej, by histereza była ciut większa - np 5 stC - bo wtedy palnik zdoła się dobrze rozpalić i tak rozpalony dłużej pracować. Przy małej histerezie palnik włącza się na krótko i zanim uzyska optymalne warunki pracy, już sterownik go wyłącza, bo osiągnięta zostaje temperatura zadana. To dość nieefektywny sposób prowadzenia kotła. Jak jest mniejszy odbiór ciepła, to zwyczajnie rzadziej się załącza i nic poza tym. Ja też mam kocioł przewymiarowany... i co z tego? :-). Pracuje dobrze, pali przyzwoicie jak na warunki klimatyczne i wielkość domu. Jak będę kupował następny, to też nie wezmę już 25 kW, tylko np 15, ale póki co niech pracuje i nie wydaje mi się, że notowałbym jakiekolwiek zmniejszenie zużycia opału w związku z mniejszą mocą nominalną. Gdybym natomiast miał za mały, to mógłbym się trochę obawiać, bo już temperatury rzędu - 35 stC u siebie miałem i zapas był jak najbardziej pożądany, przynajmniej z psychologicznego punktu widzenia :-) Nie dramatyzuj tak tego przewymiarowanego kotła - nie jest to idealne, ale też nie katastrofalne. A tak na marginesie, skoro u Ciebie przy minus 12 kocioł pracował na mocy 10 kW, to w dwunastkę bym się nie pchał - przy spadkach do minus 20, może zabraknąć tej mocy... Tak z 15-16 kW byłby u Ciebie odpowiedni na mój gust.
  15. Spójrz na sprawę od drugiej strony. Dom masz, jaki masz, jakaś jest powierzchnia ścian zewnętrznych, okien, stropu/dachu, z gruntem jakąś powierzchnią się tem dom styka. Każda z tych powierzchni ma swoją przepuszczalność cieplną na każdy stopień różnicy temperatur zew/wew i na metr kwadratowy. Jeżeli na zewnątrz była w tym czasie temperatura X, a wewnątrz Y, to stosownie do różnicy temperatur między wewnętrzną temp, a zewnętrzną, strata była ściśle wyliczalna. Jak wrzucisz te szczegółowe dane do programu OZC, to ten policzy Ci jakie masz zapotrzebowanie na ciepło dla danej temperatury na zewnątrz i stąd będziesz mógł oszacować sobie ilość opału potrzebną do zbilansowania cieplnego domu w takich warunkach. Załóżmy, że Twój dom potrzebuje przy temp na zewnątrz -10 stC, a wewnątrz + 22 stC, 10 kW mocy grzewczej, to mnożysz sobie owe 10 kW razy 24 godziny i wychodzi Ci, że musisz dostarczyć w ciągu doby 240 kWh - kilowatogodzin - ciepła, a to po podzieleniu przez owe szacowane 5 kWh na każdy kilogram spalonego węgla, daje 48 kg. I nie chce być inaczej :-). Jak docieplisz dom i będzie on potrzebował w tych samych warunkach o połowę mniej energii na dobę, to też około połowy z tej ilości węgla spalisz na dobę. Ot i wszystko. Teraz patrzę jeszcze raz i nie doczytałem, że ten dom masz już ocieplony. Tak, czy owak warto byłoby policzyć sobie w programie do tego celu ile ten dom potrzebuje ciepła, by utrzymać określoną temperaturę wewnątrz i stosownie do tego szacować zużycie. Jeżeli to zużycie będzie znacząco odbiegało od faktycznego, to warto przyjrzeć się procesowi spalania - popiół, czy są niedopałki, czy koksiki, instalacja - czy rury nie przebiegają gdzieś w chłodnej strefie i tamtędy ciepło może uciekać i... wreszcie czy gdzieś okna nie są pootwierane, albo czy gdzieś nie ma dziur w ociepleniu - to bardzo źle wpływa na bilans cieplny. Poza tym czy w kotłowni jest ciepło, czy może masz tam przeciąg i wywiewa Ci znaczącą ilość ciepła już tutaj. Nie w samym kotle tkwi przyczyna dużego spalania.
  16. Jak chcesz regulator pokojowy wykorzystać w sposób optymalny, to umieszczasz go w pomieszczeniu tzw 'wzorcowym', i odniesieniu do niego zaczynasz wszelkie dywagacje. Myślę, że dobrze, by było to pomieszczenie o raczej średniej temperaturze i nie łazienka :-).
  17. Tak... i właśnie o kocioł mi chodzi i chodziło - temp idącą na grzejniki można sobie regulować za pomocą innych, prostych metod, co nie oznacza wcale strat ciepła, bo temperatura, to nie to samo, co ciepło. Temperatura mierzona jest w stopniach Celsjusza, a ciepło w megadżulach i są to dwie różne wielkości, które bywają mylone. Stąd pewnie przesąd, że jak obniżymy temp na kotle, to cokolwiek oszczędzamy, a te oszczędności są tak naprawdę, co najmniej wątpliwe.
  18. Jednak pytanie zostało postawione jasno - obniżanie temp kotła, a oszczędność na opale. I teraz moja wątpliwość. Jasne, że jak ktoś nie myślał na etapie projektowania i uwalił kotłownię w przeciągu, albo na dworze w szopie, to każde obniżanie temp zmniejsza różnice temperatur między kotłem , a otoczeniem i niweluje straty, Natomiast, kiedy kotłownia jest w środku domu, sucha i dobrze napowietrzona - wentylacja, to każda strata na linii kocioł-otoczenie, poprawia tylko bilans cieplny budynku, i nie ma tu znaczenia, czy na kotle trzymamy 40, czy 70 stC. Budynek i tak musi swoją ilość megadżuli dostać, bo inaczej się nie zbilansuje i będzie niedogrzany. Czy ktoś przeprowadził rzetelne badania i może je opublikować?, bo do mnie nie przemawiają teksty w typie 'nie wierzcie w to, co tam w internecie piszą' - za najmądrzejszego na świecie się nie uważam i stąd mój sceptycyzm co do tych oszczędności w kontekście obniżonej temp na kotle. Przede wszystkim potencjalnie skraca się żywotność kotła, co może nie być zrekompensowane oszczędnościami na opale - może co najwyżej kilku procent, a i to jest wątpliwe :-), a nowy kocioł, to wydatek rzędu nawet 8 tys z hakiem - jak mój - i więcej. Ile zatem tego węgla trzeba by zaoszczędzić, żeby opłacało się obniżać temperaturę i oczekiwać stąd jakichś oszczędności? Jak mi to ktoś wyliczy, to będę dalej dyskutował :-)
  19. A teraz niedyskretne pytanie: W jaki sposób kontrolujesz pracę instalacji? Powinieneś mieć chociaż zawór mieszający 4d, a najlepiej ten zawór plus zawory termostatyczne na grzejnikach. 23 stC, to już dość ciepło i gdybyś tak obniżył tę temperaturę do - powiedzmy 20-21, to spalanie może spaść o jakieś 1-1,5 kg. Druga sprawa, to jak Ci niedopala węgla, to i tutaj są rezerwy. Myślę, że możesz na początek wydłużyć czas przerwy do 40 sek i zobaczysz co będzie, bo 8/30 to jakoś za gęsto mi się wydaje :-), ale nie wiadomo ile węgla Twój podajnik przepycha w jednostce czasu, bo każdy działa inaczej, zatem i o trafione porównania trudno. Prawidłową pracę kotła uzyskuje się w dużej mierze na zasadzie prób i błędów. Dla przykładu, mój pracuje stabilnie przy ustawieniach 10/70, a nawet 10/80, ale mój kocioł jest inny. Chodzi o to, by nie bać się eksperymentów i nie działać w oparciu o jakieś tam dogmaty - rady ludzi mówiących 'tak, bo tak' :-). Reguluj na raz tylko jeden parametr i przez kilka/kilkanaście godzin obserwuj co się dzieje. Potem kolejna korekta i dalej obserwacja...
  20. A jak producent pisze w instrukcji obsługi jak wół, że kocioł ma pracować przy temp min 65 stC, to jest to uważanie informacji z internetu za najważniejsze? Z tą Hajnówką, to raczej nie trafione porównanie, bo my mówimy o kotłach stałopalnych, a nie zasypowych, gdzie pali się a potem wygasza i rozpala od nowa. Ja bym porównał pracę na niskiej temp raczej do wysokoobrotowej Hondy, co to motocyklista dusi ją na 2 tys obrotów, zamiast dać czadu na 8 tys... Nie szermowałbym stwierdzeniami, że niska temp pracy równa się oszczędności, bo przy dobrze zrobionej instalacji i przemyślanej lokalizacji kotłowni, to zwyczajnie nieprawda :-)
  21. Jakiego rzędu to będą oszczędności, to nie wiem, o ile w ogóle będą... Ja u siebie trzymam cały czas niską temperaturę - 68 stC i na przepały nie narzekam, a i w domu ciepło. Schodzi mi ok 3,3 tony węgla na ciężką górską zimę. Nie widzę sensu jeszcze tej temperatury obniżać, bo mi zacznie węgiel wyskakiwać i górnictwo nie zarobi, a i akcyzy jakieś będę musiał płacić 8-P
  22. Blacha nierdzewka jest moim zdaniem pomysłem jak najbardziej ok, ale czy trzeba klepać cały kosz? Można przecież zrobić tylko dół z nierdzewki, a ścianki boczne zostawić jak były, bo w końcu rdzewieje głównie w samym dole leja :-)
  23. Brak zaworów ma wpływ na ilość spalanego węgla, bo instalacja grzeje Ci bez żadnej kontroli. Inna sprawa, że skoro spala Ci 25 kg opału na dobę przy temp minus dziesięć na zewnątrz, to aż tak tragicznie nie jest - przy tej powierzchni. Nie napisałeś jednak jaki to dom - jak ocieplony - i jakie masz temperatury wewnątrz, a to są dwie kluczowe kwestie. Co do ustawień przy kiepskim węglu, no cóż... jak to mówią z g... bicza nie ukręci. Wszystko zależy jak wrażliwy na słaby opał jest ten Twój kocioł. Skoro słabszy nie chce się palić i dobijać do temp zadanej, to pozostaje kupić lepszy - ten, na którym wszystko było ok, a słabszy po trochę mieszać. Sugerowałbym zrobić jakiś odstęp między temp zadaną, a temp załączania pomp, bo jak masz zadaną 60 i przy tej temp się pompy załączają, to kocioł nie ma w zasadzie kiedy pracować. Albo trochę podnieś temp zadaną - np do 65, albo obniż te pompy - np na 55. Wtedy kocioł będzie mógł popracować z obciążeniem, bo teraz tak jakby skacze i dziw, że w ogóle daje radę ogrzewać chałupę. :-)
  24. Jak masz niedopałki, to jeszcze zmniejsz podawanie - sugerowałbym na 10 s i zobaczysz co dalej sie będzie działo. Następną sprawą jest to regulowanie temp w domu - skoro masz wszystko na sztywno i nie masz żadnych urządzeń regulujących, to nie dziwne, że instalacja grzeje Ci na maxa, a Ty nie masz nad tym żadnej kontroli. Poszukaj jakiegoś kumatego hydraulika i niech Ci ten zawór 4d założy jak najszybciej, to przynajmniej nie zbankrutujesz na opał. Swoją drogą, możesz te niedopalone węgliki wrzucać jeszcze raz do zasobnika - niech się dopalą :-), póki sytuacja nie jest opanowana. Co do temp w domu, to nic nie poradzisz bez zaworów termostatycznych na grzejnikach, czy 4d. Sugerowałbym zawór 4d, to będzie efektywniejsza sprawa, bo masz pod kontrolą całą instalację, a jednocześnie chronisz kocioł. Koszt nie powinien powalić na kolana - troszkę rurek [grubych], zawór i pompka oraz dniówka dla hydraulika.
  25. Przejrzyj komin i rurę z kotła do komina - czy jest samoistny ciąg? Jak nie, to je odetkaj :-)

Konto

Nawigacja

Szukaj

Szukaj

Skonfiguruj powiadomienia push w przeglądarce

Chrome (Android)
  1. Stuknij ikonę kłódki obok paska adresu.
  2. Stuknij Uprawnienia → Powiadomienia.
  3. Dostosuj swoje ustawienie.
Chrome (Komputer)
  1. Kliknij ikonę kłódki na pasku adresu.
  2. Wybierz Ustawienia witryny.
  3. Znajdź Powiadomienia i dostosuj swoje ustawienie.