Skocz do zawartości
Wyświetl w aplikacji

Lepszy sposób przeglądania. Dowiedz się więcej.

Forum o ogrzewaniu

Aplikacja działająca w trybie pełnoekranowym na ekranie głównym, z powiadomieniami push, odznakami i wieloma innymi funkcjami.

Aby zainstalować tę aplikację na iOS i iPadOS
  1. Stuknij ikonę Udostępnij w Safari
  2. Przewiń menu i stuknij Dodaj do ekranu głównego.
  3. Stuknij Dodaj w prawym górnym rogu.
Aby zainstalować tę aplikację na urządzeniu z systemem Android
  1. Kliknij menu z trzema kropkami (⋮) w prawym górnym rogu przeglądarki.
  2. Kliknij Dodaj do ekranu głównego lub Zainstaluj aplikację.
  3. Potwierdź, klikając Zainstaluj.

Robercikus

Stały forumowicz
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Robercikus

  1. Zatem masz wybór - albo pogodzić się z występowaniem tego dymu - który i tak idzie w komin, albo możesz kombinować z modulowaniem palnika i zmniejszaniem jego mocy, co doprowadzi do długich czasów pracy i minimalnych podtrzymań. Ja testowałem u siebie jeden i drugi sposób prowadzenia kotła i mój wniosek jest taki, że różnic w spalaniu nie zanotowałem, bo dom i tak swoje megadżule musi dostać, a kiedy zacząłem modulować palnik i kocioł pracował dłużej, to doszło do sytuacji, że mam do wymiany rurę łączącą kocioł z kominem, a i zużycie prądu zauważalnie wzrosło, bo kocioł kiedy dłużej pracuje, to i więcej energii potrzebuje. Jak dla mnie ważna jest wysoka temperatura na kotle, spora histereza, coby palnik zdążył się rozkręcić oraz dobrze ustawione podtrzymanie. Czyszczenie kotła i tak co kilka dni trzeba przeprowadzać, zatem nic się tu nie zmienia. Dymienie również będzie występowało, bo taka jest specyfika spalania węgla, że dymi... Sprawdzaj sobie, czy w rurze do komina nie zmniejsza się prześwit, bo w poziomych częściach lubi gromadzić się sadza i to też bywa przyczyną kopcenia. Jeżeli ktoś potrafi tak sobie kocioł ustawić, że w podtrzymaniu się żarzy, ale nic nie dymi, to tylko pogratulować. Ja u siebie pewne dymienie obserwuję, ale nie usiłuję z tym walczyć, bo gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą. Idea jest taka, by spalić węgla stosownie do zapotrzebowania na ciepło, nie przepłacać za prąd i nie zarżnąć kotła, ani komina po czterech-pięciu sezonach, tylko żeby posłużył znacznie dłużej. Ot i wszystko.
  2. Ja z kolei uważam, że nie należy nic zmieniać w parametrach spalania, tylko dopracować podtrzymanie tak, by nie podawało w tym czasie za dużo węgla - tu tkwi problem. Palnik powinien pracować na wysokich mocach - wtedy jest najbardziej efektywny. Kopcenie w czasie podtrzymania bierze się stąd, że na palniku jest za dużo węgla i są zbyt częste i intensywne przedmuchy, stąd ten węgiel zaczyna się w czasie podtrzymania spalać, co powinno się ograniczać. Podtrzymanie służy tylko i wyłącznie utrzymaniu żaru, a do tego niezbędne są naprawdę minimalne ilości podawanego węgla oraz bardzo nieznaczne przedmuchy - trzeba sobie to dobrać doświadczalnie. Ale kolega zrobi jak będzie uważał. pozdrawiam
  3. Mój kocioł pracuje z histerezą 5 stC, ale spróbuj jak radzi Sambor - zwiększyć. Ja uważam, że jak palnik dłużej pracuje w jednym cyklu, to ma mniej startów i tym samym jest bardziej efektywny. Histereza jednostopniowa jest wręcz szkodliwa, bo tak naprawdę kocioł zawsze się rozpala, a prawie nigdy nie pracuje pełną mocą i w związku z tym działa nieefektywnie. Większa histereza = lepsze wykorzystanie mocy palnika.
  4. Moc, to najprościej mówiąc, prędkość odzysku ciepła w jednostce czasu, zatem jest ona wprost proporcjonalna do ilości spalanego węgla na minutę, godzinę. Zatem jak chcesz podnieść moc, to ustawiasz sobie maksymalnie duże podawanego węgla w jednostce czasu. Pamiętać jednak należy, że ta prędkość jest ograniczona mocą palnika. U Ciebie palnik jest w stanie spalić jak mniemam, do ok 10 kg na godzinę i tej wartości po prostu nie przekroczysz. Sprawność natomiast jest wypadkową zbyt wielu czynników, by można było w łatwy sposób sobie o tym rozmawiać :-) i dawać sensowne rady. Po prostu obserwuj popiół - ma być bez niedopałków i wyraźnych spieków, o postaci najbardziej zbliżonej do popiołu z papierosa - szary proszek. Jak w popiele jest dużo grudek, spieków, niedopałków węgla, to może świadczyć o tym, że węgiel się niecalkowicie spala i tu są rezerwy. Poza tym dobrze jest cyklicznie czyścić wymiennik w kotle, bo jak jest mocno zabrudzony sadzą, to też spada sprawność odzysku ciepła. Ponadto dobrze jest zwracać uwagę na temperaturę spalin - rura prowadząca z kotła do komina. Przyjmuje się, że temp spalin powinna wahać się między 110, a 160 stC. Jak chcesz, to możesz sobie kupić termometr i założyć, to będziesz miał obraz na bieżąco. Gwarantem dobrej sprawności kotła jest jego czyszczenie i odpowiedni dobór parametrów pracy. Jednoznacznego sposobu nie ma.
  5. Jeżeli dom się wygrzał, to znaczy, że teraz kocioł więcej stoi w podtrzymaniu i na tym radzę się skupić. Praca w podtrzymaniu nie służy do utrzymywania żadnej temperatury, tylko na utrzymaniu żaru - do tego potrzeba naprawdę mikroskopijnej ilości węgla i kilkusekundowych przedmuchów raz na kilkanaście minut. Zobacz jak często kocioł podaje paliwo w podtrzymaniu i jak długo oraz jak masz ustawione przedmuchy. Moim zdaniem powinieneś je zmniejszyć, bo ten kopczyk rośnie nie w związku ze źle ustawioną pracą, tylko ze zbyt dużym podawaniem w czasie, kiedy kocioł stoi i nie spala węgla, a on będzie teraz więcej stał, bo odbiór ciepła się zmniejszył i tak będzie. Kombinowanie ze zmniejszaniem mocy w czasie pracy spowoduje tylko spadek sprawności spalania. Ja jestem zwolennikiem pracy dwustanowej - pali z pełną mocą i tak dociąga do temp zadanej, a potem się zatrzymuje i czeka na spadek temperatury zładu o histerezę. Dobrze by histereza była w miarę duża - ok 5 stopni - bo wtedy palnik zdąży się dobrze rozpalić zanim dogrzeje kocioł.
  6. Skoro Ci niedopala, to przyjrzyj się jeszcze uszczelnieniu retorty, bo kiedy z jednej spieka, a z drugiej niedopala, to znaczy, że rozkład powietrza na palniku jest nierównomierny. i co zwraca moją uwagę, to dość spore podawanie na podtrzymaniu. Sugerowałbym je zmniejszyć przy odstępach jak są - dwadzieścia kilka minut.
  7. Piętnastka powinna wystarczyć - będziesz miał zapas mocy na dogrzewanie zasobnika cwu.
  8. Może i dinozaurem jestem, bo przemawiają do mnie bardziej rozwiązania, które dają mi pełną kontrolę nad tym, co się w moim domu i obejściu dzieje. Do czego zmierzam? :-) Ano do tego, że węgiel kupujesz - ja przynajmniej tak robię - na całą zimę i nie jesteś narażony na wahnięcia związane z kaprysami dostawcy. Jak grzejesz, tak gloryfikowanym gazem, to w czasie zimy - szczególnie gdy ściska ostrzejszy mróz - zdarza się, że dziwnym trafem dostajesz gaz jakiś mniej kaloryczny, kolor płomienia się nagle zmienia z niebieskiego na niebiesko-pomarańczowy, a licznik zaczyna dostawać wariacji... I nie są to wyimaginowane teoryjki, bo wielu użytkowników gazu toż samo relacjonuje. Po prostu zakłady dostarczające gaz oszukują jak mogą. Dostawcy węgla oczywiście też :-), nie da się tego uniknąć, jednak mam większą kontrolę nad wszystkim, kiedy kupuję węgiel ze sprawdzonego źródła i mam zapewniony opał na całą zimę. bo leży u mnie w składziku i jestem spokojniejszy przez te kilka miesięcy. Co do samych kosztów, to nie powiesz mi, że ogrzewanie węglem wychodzi drożej od ogrzewania gazem, albo się do tego kosztu chociaż zbliża. I tu cena pozyskania, jednostki ciepła, na którą się powołuję nie wynika z deklaracji producentów, czy dostawców, a z prostej kalkulacji mojego ogrzewania w moim domu, w klimacie, gdzie mieszkam, w stosunku do rocznego kosztu, jaki ponoszę i porównania tegoż kosztu z sąsiadami ogrzewającymi się gazem, czy olejem opałowym... I wiesz co? Pod względem kosztów przebijają mnie tylko ci, którzy ogrzewają drewnem - wszyscy gazowcy i olejowcy, a także grzejący węglem w kopciuchach, płacą za ogrzewanie więcej. Rozumiem argumenty o bezobsługowości kotłów gazowych i jest to bezsprzecznie korzyść, jednak skoro wątkotwórca ma ograniczony budżet, to znaczy, że chce uzyskać ciepło i stałopalność bez ponoszenia dodatkowych kosztów - przyłącze gazowe, rozbiórka komina, dodatkowe docieplanie itd, a przy tym chce wykorzystać to, co jest, a zainwestować tylko w kocioł z podajnikiem, co uważam za sensowne, o ile weźmie mały kocioł i nauczy się dobrze go prowadzić. Podnosisz argument o marnowaniu opału na podtrzymanie... wyliczałeś kiedyś ile tak naprawdę tego opału się 'marnuje'? Bo wg moich kalkulacji jest nie więcej niż kilka procent całościowego zużycia, a przy różnicach w kosztach opału w stosunku do proponowanego gazu i... być może łatwiejszej dostępności dla wątkotwórcy, węgla, sprawa jest oczywista, że nie ma sensu pchać się w dodatkowe koszty. Nie jestem przeciwnikiem węgla w małych kotłowniach, mimo świadomości, że nie jest to rozwiązanie doskonałe - jak to mawiał wielki wieszcz :-) Często jest tak, że tak krawiec kraje, jak materiału staje. :-)
  9. Jak płomień jest żółty, a nie czerwony i nie kopci, to może być :-)
  10. To uważam za rzecz oczywistą, dlatego nawet nie zagłębiam się w ten aspekt. Kraków strzelił sobie w stopę tym absurdalnym posunięciem i tu nie ma co dyskutować, jednak badania stężenia pyłów zawieszonych w powietrzu latem o czymś świadczą i nie wolno tego faktu pomijać, bo wylejemy dziecko z kąpielą - co się właśnie na naszych oczach dzieje.
  11. Czopucha bym nie ruszał... Powinien być otwarty na maxa. lepiej ograniczać nadmuch z dołu, niż ograniczać wypływ spalin z góry. To bardziej bezpieczne.
  12. Zaleca się, by temperatura spalin była w granicach 110 - 160 stC, zatem jednak powinna raczej parzyć. Sam przekonałem się, że kiedy rura jest zaledwie lekko ciepła, to właściwości spalin stają sie zabójcze dla komina. Znam relacje osób, które w nowych domach stosowali modulację palnika przy zastosowaniu algorytmu pid i temperatura spalin wahała się między 60 a 100 stopni i nie trzeba było długo czekać na wykwity o bardzo przykrym zapachu na kominie. Po prostu komin do remontu. Jak spaliny są gorące, to wszelkie substancje szkodliwe wylatują na zewnątrz wraz z parą wodną i ulatują do atmosfery. Kiedy natomiast spaliny są chłodne, to punkt rosy znajdzie się wewnątrz komina i o ile nie jest on odporny na działanie substancji żrących, to będzie systematycznie degradowany. Podsumowując - lepiej niech rura lekko parzy przy dotyku, niż ma być ledwo ciepła.
  13. Może i się nie znam, ale główny ciężar zanieczyszczeń w aglomeracjach miejskich nie leży na ogrzewnictwie, jak się tu błędnie zakłada, tylko w transporcie kołowym. Wskazują na to badania powietrza prowadzone przez okrągły rok, gdzie - jak się okazuje - w miesiącach letnich, w czasie gdy urządzenia grzewcze nie są eksploatowane, stężenie pyłów zawieszonych w powietrzu nie jest znacząco mniejsze od tego, notowanego zimą. Gadanie o spalaniu węgla jako źródła ciepła i jego szkodliwości ogólnie jest działaniem jedynie lobbystycznym a nie ma kompletnie nic współnego z ochroną środowiska. Procesy spalanie należy udoskonalać przez zastosowanie wysokowydajnych technologii, a nie zakazy. Należałoby natomiast dokładnie przyjrzeć się problemowi nadmiernego ruchu samochodowego i tu wszcząć racjonalne działania ograniczające emisję spalin, bo to jest prawdziwy problem.
  14. Raczej obstawiam dać średnio - tak ciut poniżej połowy i odsłonić na jakieś 20 - 30 proc, ale też musisz sobie wypraktykować. U mnie jest nadmuch w połowie a przysłona otwarta na jakieś 20 proc.
  15. Jeżeli masz dobrze podłączony, to nie zdarzy się sytuacja, kiedy do kotła wróci zimna woda.
  16. Nie wiem czy nic się z kotłem nie stanie w takiej sytuacji, ale skoro tak masz zaprojektowaną instalację, że zimna woda wchodzi wprost do kotła z grzejników, to zawołaj sobie hydraulika i poproś go, żeby zainstalował Ci zawór 4d, który nie dopuści do wspominanej przez Ciebie sytuacji. Tak nie powinno się podłączać grzejników :-). Jest to nieekonomiczne i szkodliwe dla kotła.
  17. A taki, że jak Ci spadnie temp w baniaku cwu, do 45, to kocioł z działającą pompą będzie gorący, a gdy baniak go wychłodzi, to ta pompa się wyłączy i kocioł się 'na pusto' dogrzeje i jak już będzie znowu gotowy do grzania - podniesie się jego temp - to się załączą pompy i będzie efektywnie grzał. W wypadku ustawienia tych pomp na 35, może dojść do sytuacji, kiedy woda z kotła zacznie wychładzać wodę w zasobniku cwu, co jest bez sensu, a poza tym kocioł żeby mógł coś grzać, to sam musi być gorący. Przy nisko załączających się pompach jest mu po prostu trudniej dojść do temp efektywnej pracy. A poza tym dość bezsensowne jest zużywanie prądu na pracę pomp, które w danym momencie nic nie dają. :-)
  18. Wiesz... nie uważam, że to, co piszesz o rozbieraniu komina, dokładaniu styropianu i robieniu dodatkowego przyłącza gazowego w przypadku kolegi - wątkotwórcy, miało sens ekonomiczny. Nie chodzi tu o żadną polską mentalność. Bardziej skłaniam się do rachunku ekonomicznego. Zobacz sobie ile kosztuje pozyskanie jednostki ciepła z węgla - jak jest spalany w warunkach kontrolowanych, to jest to jak najbardziej ekologiczny proces, a ile kosztuje pozyskanie tejże jednostki z gazu sieciowego, LPG, oleju opałowego, prądu... Jeżeli ktoś chce forsować pogląd, że spalanie węgla jako źródło ciepła jest mniej ekologiczne niż spalanie gazu, czy oleju opałowego, to przypomnę, że te też są paliwami kopalnymi i też zwiększają emisję co2 do atmosfery. Jedynym naprawdę ekologicznym opałem jest drewno, to ono się odnawia - drzewa w procesie wzrostu absorbują tyle co2, co emituje się w procesie jego spalania, zatem bilans jest zerowy. Gadanie zatem, że to jest jakieś 'polskie myślenie' jest dla mnie przejawem zwyczajnej ignorancji i efektem zmanipulowania przez media. Węgiel jest tak samo dobry, jak gaz, czy olej, ale z uwagi na to, że go po prostu mamy i nie musimy importować po zawyżonych cenach, to jest dla nas najlepszą alternatywą. Co do modulowania palnika, to już wypowiadałem się w temacie nie raz, ale widzę, że muszę to zrobić po raz kolejny. Z praktyki wnioskuję, że palnik pracujący z mocami zbliżonymi do nominalnej, zachowuje się i pracuje najlepiej i najefektywniej. Przy tym najmniej zużywają się elementy eksploatacyjne kotła i komina, a okresy przestoju będą zawsze, nawet jeżeli kocioł jest dobrany na sztywno. Pamiętaj, że tak naprawdę nigdy nie dobierzesz sobie kotła idealnie, bo wartość obliczeniowa -20 stC jest umowna, z zdarzają się temperatury niższe, ale głównie występują wyższe i jaki kocioł nie weźmiesz, to i tak będzie on pracował w trybie dwustanowym i będzie miał okresy przestojów. Stawianie na modulowanie palnika aż do momentu, kiedy pracuje on ciągle, jest nieporozumieniem, bo ten rodzaj kotłów po prostu tak nie działa, a to, co się lansuje z modulowaniem, to tylko działanie będące odpowiedzią na przesądy zakorzenione w społeczeństwie i w związku z tym oczekiwania klientów. Inną sprawą, którą się często pomija, jest zużycie energii elektrycznej, które jest zauważalnie wyższe przy pracy ciągłej, niż przy pracy dwustanowej, co znowu wpływa na sumaryczny koszt ogrzewania, bo dochodzi wyższy rachunek za prąd. Tak naprawdę kocioł najbardziej efektywnie pracuje z mocą zbliżoną do nominalnej dociągając zład do temperatury zadanej i zatrzymując pracę do chwili, kiedy ta temperatura spadnie do wartości poniżej histerezy. Jeśli ktoś tego nie rozumie, to ciężko mi dyskutować. W takich warunkach każdy kocioł będzie przewymiarowany przez większość czasu. Ale co z tego? To przewymiarowanie sprowadza się do tego, że jeżeli dom potrzebuje aktualnie 2,5 kW mocy grzewczej, a kocioł ma moc nominalną 25 kW, to zwyczajnie będzie pracował max przez 2,5 godz na dobę, a resztę czasu będzie stał. Samo podtrzymanie nie ma tu żadnego znaczenia, bo każdy - nawet najsłabszy węgiel - utrzyma żar przez te dwie godziny, gdyby zdarzyły się takie okresy przestoju. Zresztą od tego właśnie jest przedmuch w podtrzymaniu, żeby nie zgasł żar i jak co kilkanaście minut sobie przedmucha i raz na kwadrans popchnie ciut węgla, to żadnego znaczenia nie ma dla całościowego spalania. Nie jestem zwolennikiem gigantycznych przewymiarowań, ale zastosowanie kotła 10 kW w przypadku domku do stu metrów nie jest żadnym dramatem. Po prostu będzie sobie trochę stał, a trochę pracował, zresztą zapas mocy jest jak najbardziej wskazany choćby do zagrzewania cwu - to naprawdę ma chwilami znaczenie - wiem coś o tym :-)
  19. Dobrze, to poczekaj teraz i zobaczysz jak się wszystko sprawuje i czy daje radę. Następna modyfikacja, jeśli będzie, to dopiero po co najmniej kilku/kilkunastu godzinach i zawsze zmieniasz tylko jeden parametr na raz.
  20. Chodzi mi o to, by w ogóle jakiekolwiek pompy obciążające kocioł, załączały się dopiero, gdy ten osiągnie swoją temp co najmniej te 55. Sama woda w baniaku cwu to inna sprawa - jak masz ustawioną na 50 i histerezę 5, to siłą rzeczy, będzie się załączała przy wartościach 45, a wyłączała przy osiągnięciu 50. I tak powinno pozostać. Kluczowa jest spora różnica temperatur między kotłem jako źródłem ciepła, a wodą w zbiorniku cwu, jako odbiornikiem. Wtedy wszystko działa sprawnie i dogrzewa się szybko, nie marnując przy tym gigantycznych ilości ciepła i opału.
  21. Skoro kolega chce kocioł na węgiel, to ma ku temu jakieś powody i gadanie w typie 'poco pchać się w podajnik, weź gaz, olej, prąd' jest bez sensu. Uważam, że na taki mały domek, dobry będzie kocioł jak najmniejszy z dostępnych, ale odradzałbym kupowanie konstrukcji marketowych. I ważna jest sama instalacja - tu trzeba zadbać o odpowiednie obniżanie temperatury, coby kocioł mógł hulać na wysokich parametrach nie przegrzewając jednocześnie domu. Zawór 4d to absolutne minimum, a ideałem byłoby zrobienie małego obiegu kotłowego i dużego - grzewczego, Chodzi o to, by nie modulować jego pracy, tylko ustawić na wartościach zbliżonych do nominalnych i wysoką temp zadaną, bo to są optymalne warunki w jakich on ma pracować. Zatem każdy jaki nie kupisz, będzie przewymiarowany, ale skrojenie instalacji z głową i mądre prowadzenie kotła, nie doprowadzi do żadnych problemów. Palę już czwarty sezon i nie zauważam żadnych kłopotów, a te zaczynały się w momencie modulowania palnika na mniejszą moc.
  22. Panowie... Prawa fizyki są ważniejsze od religii. Skoro wątkotwórca na kotle ustawił zadaną temp 58, a na baniaku cwu chce utrzymać 50 i przy tym pompy pracują permanentnie, bo załączają się na 35, to nie trzeba być Einsteinem, żeby wiedzieć, że to nie będzie działać dobrze. Kocioł musi oddać ciepło wodzie w baniaku cwu, zatem i różnica temperatur musi być znacząca, żeby odbyło się to efektywnie. Sugeruję za radą jednego z kolegów, podnieść znacząco temp na kotle oraz podnieść temperaturę załączania pomp. Kocioł, żeby mógł cokolwiek grzać, musi najpierw zagrzać się sam 8-) i inaczej nie chce być. Skoro jest obciążony cały czas i w dodatku różnica temperatur jest rzędu kilku stopni, to taki układ nie może sprawnie działać, bo są jeszcze straty związane z przesyłem ciepła. Kocił 50 kW toż to potężny smok, nie ma szans, żeby nie dał rady, nawet na czeskim węglu. Daj mu czadu i podnieś tą temp zadaną do 68 oraz temp załączania pomp do 55, to się problemy skończą. Wypraktykowałem to i takich dylematów nie mam, a mam mniejszy kocioł - też przewymiarowany - i też zbiornik na cwu 300 litrów.
  23. Jak chcesz mieć kopczyk, to musisz zwiększyć czas podawania w stosunku do przerwy, albo zmniejszyć przerwę. Tyle, że przy takiej mocy palnika nie wiem, czy nie będzie za dużo tego węgla. Spróbowałbym na Twoim miejscu. Skoro się kopczyk nie tworzy i żar ucieka w głąb retorty, to zużywają się części podajnika. Zar i płomień mają być na koronce, a nie w kolanie rury podajnika :-), bo ją zniszczysz. Co do ustawień i ich zmiany podczas zmiany pogody, to ja osobiście raczej nie praktykuję czegoś takiego. Kocioł mi pracuje cały czas na jakichś 70-80 proc mocy nominalnej i tak sprawuje się najlepiej, a dozowaniem ciepła do instalacji zajmują się zawory mieszające i termostatyczne oraz sterownik pokojowy. Po czterech latach użytkowania kotła - obrotowa retorta i sterownik dwustanowy st37 - doszedłem do jednoznacznego wniosku, że modulowanie mocy w tego typu urządzeniu jest niepotrzebnym, a może nawet i szkodliwym działaniem. Obrotowa retorta jest świetna, bo nie tworzą się spieki - ciągły ruch - i można wydłużać czasy podawania, co z kolei pozytywnie wpływa na części mechaniczne - mniej startów. Poza tym jest mniej wymagająca co do opału - spali się wszystko, co jest palne i przejdzie przez ślimak.
  24. A ja myślę, że nie będzie najmniejszego problemu - nie trzeba nawet dawać żadnego deflektora. Mój kocioł ma taką właśnie konstrukcję i działa fenomenalnie. Deflektora nie ma i nie widzę potrzeby instalowania czegoś takiego - producent zresztą też tego nie przewidział. Sugeruję zainstalować obrotową retortę, będzie lepsze spalanie.
  25. Teraz pomanewruj ustawieniami podawanie/przerwa/nadmuch. Jakie masz teraz parametry? Co do temp w domu i ustawień zaworów termostatycznych, to ustawienie na 3 jest wartością zalecaną - to daje ok 22 stC. Ja u siebie mam np na 2.5 i temp się utrzymuje na jakieś 21.5, co mi wystarczy. Dopracuj teraz popiół - żeby był proszkowaty i ustabilizuj sobie temperaturę w domu tymi zaworami i samo spalanie powinno spaść. Jeszcze jedno, co znacząco zmniejsza zużycie - to nocne obniżanie temperatury, a może nawet i w godzinach, kiedy nie ma nikogo w domu. Ja u siebie zaobserwowałem po czymś takim spadek spalania o nawet ok 30 proc. Jednak to regułą nie jest :-)

Konto

Nawigacja

Szukaj

Szukaj

Skonfiguruj powiadomienia push w przeglądarce

Chrome (Android)
  1. Stuknij ikonę kłódki obok paska adresu.
  2. Stuknij Uprawnienia → Powiadomienia.
  3. Dostosuj swoje ustawienie.
Chrome (Komputer)
  1. Kliknij ikonę kłódki na pasku adresu.
  2. Wybierz Ustawienia witryny.
  3. Znajdź Powiadomienia i dostosuj swoje ustawienie.