Skocz do zawartości
IGNOROWANY

Spalanie Drewna W Kotłach Uniwersalnych.


kazik
 Udostępnij

Rekomendowane odpowiedzi

Witaj,

 

Kazik, ja mam typowego miałowca z górnym spalaniem ( Ekocentr 25 kW ). Kilka miesięcy temu zakupiłem za bardzo małe pieniądze jakieś 30 m3 mieszanego drewna z wycinek; dużo brzozy, sosny, mniej grabu i dębu, mało leszczyny i osiki. Drewno jest mieszane - jakieś 1/4 suchego reszta mniej lub bardziej mokre.

 

Drewno to spalam w temperaturze 75 - 95 st C w ten sposób, że rozpalam oczywiście suchym a później ładuję na maks mokre. Najlepsze efekty osiągam przy lekko uchylonych drzwiczkach - około 3-4 mm. Na miarkowniku ciągu ( wspawałem mufę i przerobiłem lekko drzwiczki ) efekty są zadowalające. Najgorzej spala się z sterownikiem kotła. Stałopalność: niezależnie czy spalam rozpalając od dołu i dorzucam na maks drewna czy też najpierw wrzucam drewno a następnie rozpalam ognisko maksymalną stałopalność osiągnąłem 8 godzin przy minus 5 na dworze przy regularnym paleniu. Bez problemu można też dorzucić drewna bez żadnych wybuchów czy innych efektów specjalnych. Nie mam żadnych zasmoleń, girland i sopli w kotle, wymiennik suchy i czysty nie licząc normalnego zapylenia drobnym popiołem. Jestem bardzo z takiego palenia zadowolony. Wadą jednak jest stosunkowo niska stałopalność i to, że przy drewnie trzeba się jakby nie patrzeć narobić, ale pracy się nie boję.

 

Oczekiwałeś na kotły dolnego spalania - podałem relację z spalania w tym z górnym spalaniem. Może się komuś przyda.

 

Pozdrawiam

Piotr

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widzę Piotrze że spalamy w podobny sposób, przy czym, ja spalam w większości drewno sosnowe, które niewątpliwie bardziej kopci, szczególnie mokre. Przy drewnie liściastym zero problemów. Potwierdzam również, że taki sposób palenia jest łatwy w obsłudze kotła i tym samym nawet moja żona nie ma problemu z rozpaleniem i dokładaniem opału. Podobnie jak Ty do spalania drewna nie używam sterownika i wentylatora.

Przy zimnym kotle po załadunku całego kotła ok. 60 l rozpalam od góry. Mam kocioł 25 KW -górniak 140 m2 do ogrzania. Wymiary komory spalania 40x40 wys 50 cm. Stałopalność identyczna jak u Ciebie. Drewno spalam w temperaturze 60-70 stopni.

Jaką masz komorę załadowczą(pojemność)?. Drążę temat, gdyż rozważam zmianę kotła na dolne spalanie, ale jako człowiek ostrożny chcę dokładnie temat przemyśleć i wysłuchać innych opinii.

Dzięki za odzew.

Pozdrawiam

 

PS. Praca przy drewnie to sama przyjemność !

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Komora w moim Ekocentrze ma pojemność około 96 l i wymiary w cm 40/40/60. Nigdy nie układałem drewna, żeby idealnie wszystko równo leżało i zmieściło się jak najwięcej. Ładuję ile się da ale bez żadnego układania, zresztą nie tnę drewna na idealnie pasujące do komory kawałki. Na pewno stałopalność by się zwiększyła, ale u mnie nie ma takiej potrzeby bo zawsze jest ktoś kto jeśli jest taka potrzeba może podrzucić.

 

A dlaczego sosna Tobie dymi? Zwiększ temperaturę w kotle przy mniejszej na instalacji ( ale chyba u Ciebie pracuje grawitacyjnie bez pośrednictwa żadnych mieszaczy? ). Na wysokich temperaturach to co leci z komina spalając mokre drewno przypomina parę wodną a nie dym. A analizator spalin ( multilyzer z pomiarem CO wysokiego ) to potwierdza

mierząc stosunkowo niską wartość CO w spalinach opuszczających kocioł.

 

Jeśli wymiana kotła nie jest podyktowana koniecznością to na Twoim miejscu rozważyłbym wstrzymanie się z zakupem kotła z dolnym spalaniem. Oczywistym jego atutem jest wyższa czystość spalin ale i drewno już musisz mieć raczej suche bo zablokuje Tobie dolne ruszta i trzeba będzie dodatkowo pilnować, żeby przerusztować.

 

A odnośnie PS. w Twoim poście - jeszcze jakiś czas temu uważałem, że praca w lesie ( wycinka, składanie kupek ) to katorga, a teraz szukam okazji a czasami i wybiegu żeby pójść do lasu i sobie popracować. Jestem całym sercem za.

 

Pozdrawiam

Piotr

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

...Nigdy nie układałem drewna, żeby idealnie wszystko równo leżało i zmieściło się jak najwięcej. Ładuję ile się da ale bez żadnego układania, zresztą nie tnę drewna na idealnie pasujące do komory kawałki. Na pewno stałopalność by się zwiększyła, ale u mnie nie ma takiej potrzeby bo zawsze jest ktoś kto jeśli jest taka potrzeba może podrzucić.

 

A dlaczego sosna Tobie dymi?

 

Jeśli wymiana kotła nie jest podyktowana koniecznością to na Twoim miejscu rozważyłbym wstrzymanie się z zakupem kotła z dolnym spalaniem. Oczywistym jego atutem jest wyższa czystość spalin ale i drewno już musisz mieć raczej suche bo zablokuje Tobie dolne ruszta i trzeba będzie dodatkowo pilnować, żeby przerusztować.

 

Piotr

 

Witam!

 

Też mam górniaka (UKS-n 27kw pleszew) tylko że po przeróbce rusztu, a mianowicie wyłożyłem 3 ścianki szamotem na wysokość 2 cegieł. Jeśli chodzi o spalanie to pale jak w zwykłym dolniaku, rozpalam na ruszcie i później dokładam do pełna. Samym drewnem jeszcze nie paliłem - mieszam z brunatnym. Jakiś czas temu paliłem sosną i też strasznie dymiła ale dlatego że była mokra. Ostatnio "mój" stolarz sprezentował mi 4 worki sezonowanej dębiny... coś pięknego... aż żal do pieca wrzucać he he pali sie rewelacyjnie, nie dymi (używam jako podpałki). Drewna nie powinno sie układać (tak mi sie wydaje) bo powietrze będzie miało problem żeby sie przecisnąć.

 

Zgadzam się z wami że lepiej pali się bez sterownika i dmuchawy i dłużej wytrzymuje.

 

P.S. Przy temp powyżej 75oC nie możesz mieć smoły bo sie po prostu spala... Ja palę z trochę niższą temp, ale czasami też daje tak z 80 to w kotle aż skwierczy : )

 

pozdro

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam

Nie znam się na spalaniu tak jak niektórzy na forum ale podzielę się doświadczeniami odnośnie spalania w kotle dolnym - moim. Moje zdanie jest nieco odstające od reszty... mianowicie moim zdaniem, podkreślam moim zdaniem kotły które produkowane są seryjnie nie nadają się do spalania drewna. Drewno aby uwydatniło swoją energię musi niestety być spalone z bardzo dużą intensywnością i w odpowiedniej tem. Paliłem różnymi odmianami w różnych konfiguracjach i różnych kotłach. Moim zdaniem zdecydowanie spalanie intensywne na zasadzie przepadek z kontrolą tem spalin. Żadnego duszenia kotła i nie chodzi już o zdymianie czystość wymiennika ale samą wartość uzyskanej energii cieplnej. Robiłem szereg prób i w moim przypadku okazało się że lepiej palić drewnem ustawiając zawór 4d na maksimum i wypuszczenie całego ciepła ze spalania na mieszkanie. Nie jest to rozwiązanie komfortowe ( w domu po dwóch godzinach jest około 24-25 stopnie dla mnie za ciepło ) ale zdolności akumulacyjne budynku sprawiają że po 9 godzinach tem spada do 19 – 20 stopnia dla przykładu taka sama ilość drewna włożona do kotła pozostawiona pod kontrolą miarkownik i z nastawą 75 kocioł 45 kaloryfery wytrzymuje 5 – 6 godzin przy tem w pomieszczeniach 22 stopnie ale już w godzinie 9 – 10 tem jest poniżej 19. Wniosek który mi się nasuwa lepiej palić metodą uzyskania jak największej ilości ciepła z procesu spalania swobodnego. Ktoś kiedyś napisał na forum ( chyba Adam) że spalając węgiel z dużą intensywnością można uzyskać do 3 razy więcej ciepła. O ile węgiel nie przyniósł mi aż takiego efektu to drewno owszem. Drewno oczywiście otulone zewsząd szamotem który z kolei lepiej się sprawdza przy paleniu drewnem ( więcej wnosi do procesu spalania ) niż w przypadku węgla. Nie wiem jak to się ma do fizyki i chemii ale mniej więcej tak wygląda to u mnie.

 

PS: po 20 marca uderzam do lasu mam już asygnatkę w domu, przecinka młodnika z 96 roku 3,14 h z przewagą sosny i świerka ( rębak ?)

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wasze wypowiedzi w tej sprawie dowodzą tego, że mój sposób spalania drewna nie jest najgorszy i na chwilę obecną zrezygnowałem z zamiaru wymiany mojego kotła na dolnospalający.

Ponieważ na razie nie przewiduję montażu żadnych zaworów, co nie jest chyba możliwe w układzie grawitacyjnym zostanę przy starym rozwiązaniu.

Co do konstrukcji kotła do drewna to lepiej by miał stosunkowo małą powierzchnię rusztu w stosunku do wysokości komory spalania i np. niektóre kotły miałowe (ten Piotra) dobrze się do tego nadają. Duża wysoka komora, dobry górny wymiennik.

Odnośnie drewna to jednak najlepiej jeżeli jest suche i ułożone do spalania niezbyt ściśle.

Pozyskuję go z własnego lasu, dokładając tylko .....trochę roboty

Pozdrawiam drewnopalaczy.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • 1 rok później...

Obserwując parametry kotłów gazyfikujących drewno, jak również opinie ich użytkowników, mogę wysnuć wniosek, że zużycie opału w tych kotłach jest porównywalne do zużycia drewna w zwykłych kotłach komorowych np moim Zębcu.

Dodatkowo np Atmos nie spali mokrego drewna lub chrustu, a do tego wymagania takie jak bufor i inne powodują, że według mnie to sztuka dla sztuki.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • 3 miesiące temu...

Odgrzewając stary temat: napiszcie ile drewna potrzebujecie na sezon grzewczy? Ja mam Heitz 24kw górnego spalania. W największe mrozy paliłem miałem, ale jak temp. jest w granicach zera i więcej palę drewnem. Samego drewna kupiłem zeszłej zimy 13m , lecz używam go również latem do ogrzania CWU - bojler 140l . Już styczeń , a zapasy topnieją jak śnieg za oknem. Myślę, że musiałbym mieć spokojnie z 20m drewna , by starczyło mi na rok. Domek ocieplony 3letni 154 m2 , na parterze podłogówka, piętro kaloryfery.

PS. Zgodzicie się ze mną? : podłogówka z paleniem drewna nie do końca idzie w parze. Potrzebna jest jej stała niezbyt wysoka temperatura i miał daje jej lepszą wydajność.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • 1 rok później...

Faktycznie to nie mogą uwierzyć że na sezon tyle spalasz, chyba że ubiór obowiązkowy to kufajka. Ja wogóle nie palę drewnem, użuwam go tylko do rozpalania a i tak jest to 1,5 do max 2m3. Gdybyś miał kaflaki ale takie naprawdę dobrze wykonane no to może był bym w stanie uwierzyć. Ale CO jakiekolwiek by nie było to jest nierealne, no chyba że faktycznie siedzenie w kufajce.......... ;)

 

pozdrawiam

Jameess

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie bujam, bo i po co mialbym bujac ?

po prostu rodzinka nie lubi jak w domu gorąco i sucho, max utrzymuje 20 stopni a w sypialniach 18 i nie ma problemow z jakimis katarami, infekcjami czy wysuszonymi sluzowkami.

czasem nad ranem w domku potrafi byc nawet i 16-17 st. ale nikt nie rozpacza, schodze do kotlowni i za 1-2 godzinki mam 19-20 st.

oczywiscie ze w samych majtkach po domu nie da sie latac ale te kufajki to tez przesada, po prostu kazdy jest w jakims lekkim sweterku lub bluzie

 

no i trzeba dodac ze zima w tym roku tak naprawde sie zaczela w styczniu, przez jesien to palilem tylko pod wieczor bo caly dzien cieplo trzymalo, domek dobrze docieplony

Edytowane przez Mareko1
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To jest MOŻLIWE - Kiedyś paliłem tylko kominkiem z DGP i spalałem ok.6mp zrzynów tartacznych o różnej suchości na sezon. Ale domek 110m jest ciepły i na dodatek segment środkowy z ciepłymi sąsiadami(sąsiadki też cieplutkie :) )...

A w ogóle to polecam owe zrzyny nie z powodu posiadania tartaku(a marzę o czymś takim :P ), ale dlatego, bo mają max odkrytą strukturę włókien-na dodatek poprzecinanych, i dlatego schną one kilkakrotnie szybciej od drewna łupanego z pieńków !!! Nawet nad kominkiem żeliwnym można przygotować całkiem dobre paliwo pod warunkiem dogadania się z tartakiem odnośnie przykrycia moją folią paczki np.3mp, i przewiezienia jej w suchy dzień - pozdrawiam mojego tartacznika :) a może tartacza :rolleyes: ?

A.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • 3 tygodnie później...

Ostatnio ekperymetnuję ze spalaniem drewna w miałowcu sas, podłączonym do grawitacyjnej instalacji z żeliwnymi grzejnikami. Dolną klapę otwieram maksymalnie a dmuchawy wyłączam, po przekroczeniu 70 st załącza się pompa na 3 biegu bo fajer jest niezły i grawitacja nie dałaby rady. ciepło magazynowane jest grzejnikach. Trochę na początku w domu za ciepło ale 0 sadzy i dymienia. Przydałby się bufor. Ale miałowiec bardzo dobrze sprawuje się w tej roli - przez otworki w ścankach dochodzi dodatkowe powietrze.

Edytowane przez czarski
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No właśnie na tym polega to ekperymentowanie kiedyś przymykałem albo korzystałem z dmuchawy i było do kitu. Drewno gazuje tak czy inaczej więc można wypuścić ciepło w atmosferę albo niespalony gaz. Z dwojga złego tak jak parę postów wyżej pisał Tomek krakerss opcja 1 wydaje się lepsza. W moim przypadku klapa dolna jest otwarta maksmalnie ale ruszta wodne mają dość niewielkie szpary a wymiennik jest nawet za duży do spalania miału - na miale spaliny są zbyt chłodne. Kiedy palę drewnem w ten sposób czopuch osiąga temp. poniżej 100 st.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja sądzę, że dozowanie powietrza do spalania drewna należy dostosować indywidualnie w zależności od konstrukcji kotła i ciągu kominowego. W moim przypadku wystarczy uchylenie przepustnicy 3-4 mm. Powietrza musi być tyle by palenisko nie było zadymione, a jednocześnie by temperatura spalin nie była zbyt wysoka.

Kazik

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie
 Udostępnij

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.