Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Znalazłem to w trochę pożółkłej książce, jeszcze z końca lat 50.

Wydaje mi się, że to wyjaśnia dobitnie, o co chodzi z tym (dobrym) spalaniem przede wszystkim koksu, ale

także węgla (po odgazowaniu), a nawet drewna, bo powstający węgiel drzewny to rodzaj koksu.

Szczególnie polecam wszystkim eksperymentującym rozpalanie od góry zasypu.

Z tekstu wynika, że nie bez znaczenia jest grubość spalanej warstwy żaru.

W przypadku nie przestrzegania zasad generujemy straty, bo np. nie ma warunków do dopalenia tlenku węgla.

Mam nadzieję na rzeczowe i owocne rozmowy z Wami na tej podstawie . HS

post-94-0-32605100-1324231342_thumb.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

w ramach uzupełnienia ;)

 

http://forum.info-og...dpost__p__86896

 

post # 68 i następne.

 

Kiedyś na you tube trafił się filmik jak palacz ciuchcie grzał: zwróciłem uwagę z jaką gracją i precyzją wrzucał w różne miejsca rusztu łopaty węgla. Laikowi wydawało by się to mniej ważne gdzie byle się paliło, ale ten pan wiedział co to jest spalanie w warstwie.

 

 

 

dzięki historii udało się go nawet odnaleźć :D

 

 

 

Edytowane przez Vlad24
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

No widzę że wreszcie ktoś poruszył bardzo ciekawy temat który mam wrażenie został już zapomniany , ja będę budował palnik wytwarzający gaz drzewny , zasada działania podobna tylko paliwem będzie pellet i zrębka .

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Trafiłem kiedyś w sieci na ciekawy filmik pokazujący, jak ważna jest temperatura, pozwalająca

na skuteczne dopalenie tlenku węgla. Próbowałem go odszukać (nie było to na YT), ale niestety

został usunięty - nosił tytuł "Rocketchar". Wcześniej nagrałem go, mam w swoim archiwum, wklejam parę istotnych fotek.

Małe objaśnienie:

- do pokazu użyto rusztu, na którym ustawiono rodzaj grubej rury wypalonej z mieszanki

gliny z trocinami- tak więc o sporej izolacyjności termicznej. Rozpalono węglem drzewnym (brykietami).

Dokonywano pomiaru stężenia CO w spalinach. W zamieszczonych okienkach widać w miarę upływu czasu

i nagrzania się całości stopniowe zmniejszanie się zawartości CO (w jednostkach ppm).

Dlaczego to takie ważne? Oprócz unikania zatruwania spalin (i środowiska) tlenkiem węgla warto pamiętać,

że CO jest gazem o wysokiej wartości opałowej.

cdn. Pozdr. HS

post-94-0-03140800-1324495000_thumb.png

post-94-0-69886200-1324495016_thumb.png

post-94-0-45262000-1324495063_thumb.png

post-94-0-89870300-1324495088_thumb.png

post-94-0-20724000-1324495115_thumb.png

post-94-0-31181700-1324495142_thumb.png

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Pamiętacie, @ kazik, uruchomił kiedyś temat:

 

https://forum.info-ogrzewanie.pl/topic/5231-w-kolorze-blue/

 

Miałem okazję zrobić parę fotek, gdzie widać, jak ze wzrostem temperatury

w palenisku znikają niebieskie płomyki. Swoją drogą, gdybym miał wtedy miernik

zawartości CO, chętnie porównałbym wyniki przy niebieskim i tym

końcowym pomarańczowym płomieniu. Mam podejrzenie, że niebieski

kolor oznacza jednocześnie niedopalony tlenek węgla w spalinach.

Może stąd przypadki zaczadzenia? Na wszelki wypadek nie zachwycajcie się

płomykami w kolorze blue... HS

post-94-0-74124100-1324498339_thumb.jpg

post-94-0-97203000-1324498352_thumb.jpg

post-94-0-95993200-1324498401_thumb.jpg

post-94-0-42899600-1324498424_thumb.jpg

post-94-0-85395200-1324498455_thumb.jpg

post-94-0-07624400-1324498492_thumb.jpg

  • Zgadzam się 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Trafiłem kiedyś w sieci na ciekawy filmik pokazujący, jak ważna jest temperatura, pozwalająca

na skuteczne dopalenie tlenku węgla.

Witam,

Dziwnym trafem właśnie od 2 dni obserwuję spalanie antracytu na palniku żeliwnym z bocznym deflektorem od stronyzimnej ścianki kotła oraz rurką z pow. wtórnym doprowadzonym nad żarem od strony tego deflektora.

Obserwuję przez szybę żaroodporną w wyciętym otworze drzwiczek - jak to kiedyś Adamasz opisał ;)

No bo czy powietrze wtórne jest potrzebne czy nie dla antracytu.

 

No i tu ciekawe zjawisko zauważyłem zanim przeczytałem, co tu Heso opisał.

Jest dokładnie to samo.

Zaraz po podaniu paliwa (40s! podawania ślimakiem) z rurki leci ogień - niebieski. Z antracytu wkoło natomiast pomarańczowy (i zielony oczywiście).

No to myślę: cieszy montera - PW się przydaje - dopala CO [może warstwa za gruba że CO powstaje ...]

Po ok. 200s (przerwa wynosi 450s) widzę, że niebieskiego płomyczka z rurki brak.

 

Wygląda, że to temperatura, ale...

Nie za bardzo mi się to zgadza.

Mianowicie przy końcu owego palnika - ostatnie 25% długości, żar też jest. Temperatura jest tam z pewnością niższa, powietrze też jest, bo warstwa cieńsza. Nie ma tam jednak niebieskich płomieni w żadnej fazie palenia, zielonych też nie ma. Jest tylko lekka poświata pomarańczowa - im dalej tym mniej.

Jak to wytłumaczyć?

 

Pozdrawiam.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Tu była mowa o niebieskich płomykach podczas palenia antracytu https://forum.info-ogrzewanie.pl/topic/9544-antracyt-jak-palic/page__view__findpost__p__83982

 

nie tylko z resztą przy antracycie CO powinno spalać się w warstwie żaru ( w złożu), przy niedoborze tlenu ( zbyt grubej warstwie) CO zaczyna się spalać poza złożem w postaci niebieskich płomieni i jest naoczną oznaką niezupełnego spalania. Przy jednoczesnym obniżeniu temperatury złoża, nawet niebieskie płomyki znikają, a nasze palenia bardziej już przypomina gazogenerator!

 

U siebie z analizatorem też zaobserwowałem takie zjawisko: 5-10 min po przejściu palnika do stanu pracy wartości CO są w okolicach 500 - 700 mg i O2 12-14%, po 20-30 min ciągłej pracy jak już ceramika palnika zaczyna świecić na tych samych ustawieniach podawania i powietrza CO spada do 120-150 mg, a O2 do 8-10%. Niestety praca ciągła w moim palniku to 6-7 kW i zdarza się tylko podczas jednoczesnego ładowania cwu. W pracy dwustanowej nie nadąża osiągać temperatur roboczych i najlepsze co daje się wyciągać tuż przed przejściem w podtrzymanie to 300-320 mg CO i 11-12% O2.

 

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

U siebie z analizatorem

Jaki analizator?

Typ?

Producent?

Jaki jest układ pobierania, filtracji i chłodzenia próbki?

W którym miejscu jest pobierana próbka?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Znalazłem to w trochę pożółkłej książce, jeszcze z końca lat 50.

Wydaje mi się, że to wyjaśnia dobitnie, o co chodzi z tym (dobrym) spalaniem przede wszystkim koksu, ale

także węgla (po odgazowaniu), a nawet drewna, bo powstający węgiel drzewny to rodzaj koksu.

Szczególnie polecam wszystkim eksperymentującym rozpalanie od góry zasypu.

Z tekstu wynika, że nie bez znaczenia jest grubość spalanej warstwy żaru.

W przypadku nie przestrzegania zasad generujemy straty, bo np. nie ma warunków do dopalenia tlenku węgla.

Mam nadzieję na rzeczowe i owocne rozmowy z Wami na tej podstawie . HS

 

bardzo fajny tekst,

no trzeba uwazać z tą warstwą,

 

jesli chodzi o spalanie 40 krotnej średniej wielkości kawałka co to będzie za spalanie,

generator czadu?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W kotłach przemysłowych np. WR, OR z ruchomym rusztem grubość warstwy opału jest ustalana zasypem.

 

Jak przełożyć to co jest napisane w książce na palenie w domowym kotle zasypowym?

Może tak: łopatka węgla na żar, pół godziny przerwy i kolejna łopatka czyli w sezonie grzewczym trzeba zatrudnić 4 palaczy bo palenie ciągle na 3 zamiany.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Tak a urządzenie które ustala warstwę po wylocie z leja zasypowego to warstwownica. Powietrze podawane jest strefami pod ruszt , ale wyżej znajdują się wloty powietrza wtórnego które dopala gazy, całość obsługuje kilka wentylatorów nawiewnych oraz wyciągowych. Regulowana jest również szybkość rusztu, obroty wentylatorów, klapy na wlotach wentylatorów nawiewnych, całość opomiarowana w celu ustalenia najlepszych parametrów spalania, no i spalanie większe nawet do kilkunastu ton na dobę, a kocioł ma wysokość kilku pięter. Woda na wlocie do kotła ma odpowiednie parametry a same kotły podgrzewają wodę powyżej 110 st C (i wyżej) temperatura niezbędna do celów przygotowania wody (technologicznie). I jeszcze jedno kotły WR to wodne OR parowe temperatura pary przegrzanej do 450 st. C.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W kotłach przemysłowych np. WR, OR z ruchomym rusztem grubość warstwy opału jest ustalana zasypem.

 

Jak przełożyć to co jest napisane w książce na palenie w domowym kotle zasypowym?

Może tak: łopatka węgla na żar, pół godziny przerwy i kolejna łopatka czyli w sezonie grzewczym trzeba zatrudnić 4 palaczy bo palenie ciągle na 3 zamiany.

 

dokładnie tak!

 

 

skoro średnio przeciętnego domku potrzeba ok 1 kg na godzinę, to można wrzucać po jednym kg co godzinę lub po dwa co dwie godziny. Ale nie 24 kg raz na dobę!

Mowa oczywiście o górnikach, które są do takiego właśnie sposobu "palenia ciągłego" stworzone, Palenie metodą "od góry" jest tylko pośrednim półśrodkiem miedzy ekonomią i ekologią, a wygodą użytkowania.

Ponowie postulat: Zakazać produkcje, dystrybucję i używanie górniaków!

 

 

Inaczej rzecz się ma w kotłach z dolnym spalaniem, tam poprzez wysokość przegrody palnika lub ruchomy ruszt (podnoszony do góry) ustalana jest grubość warstwy żaru (złoża). I to brożka producenta jest zbadanie dla jakiego typu (granulacji) węgla ma być ustalona ta grubość, a użytkownik nie powinien żądać kotła uniwersalnego wszystko palnego, tylko powinien od producenta dostać informację, że w tym konkretnym kotle należy palić np orzechem i tylko orzechem. Jak ktoś chce palić groszkiem, to obok powinien stać inny kocioł z niższą przegrodą, a tym samym niższą warstwa żaru (złoża) i powinien sobie wybrać kocioł do groszku! Można oczywiście zrobić te przegrodę ruchomą, ale tu należało by przeszkolić palacza, kiedy i jak ma ją ustawiać!

 

Jeszcze inna rzeczą jest to jakie moce tych kotłów są oferowane na rynku. Większość tego typu kotłów pracuje w domkach jednorodzinnych i moce 25-35 kW są dla nich zwyczajnie nigdy nie osiągalne, a ich kotły nigdy nie będą miały szans pracować ze sprawnoscią deklarowaną 75-85%. Może ktoś kiedyś pójdzie po rozum do głowy i zacznie produkować sprytne, małe 7-10 kW dolniaczki z komorą zasypową 50 - 100 kg, ceramicznymi palnikami, ruchomą przegrodą, ruchomym rusztem, itd ... Rozmarzyłem się, sorry :P

 

 

  • Zgadzam się 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

(...)

 

Jak przełożyć to co jest napisane w książce na palenie w domowym kotle zasypowym?

Może tak: łopatka węgla na żar, pół godziny przerwy i kolejna łopatka czyli w sezonie grzewczym trzeba zatrudnić 4 palaczy bo palenie ciągle na 3 zamiany.

 

Nie wydaje Ci się, że kocioł dolnego spalania załatwia problem?

 

Właśnie palenisko razem z komora załadunkową w takim kotle umożliwia ciągłe, stabilne spalanie.

W swoim kotle przedmuchuję powietrze "poziomo" przez warstwę żaru, która utrzymuje w miarę stałe

rozmiary. Jeszcze lepiej sprawdziłby się jakiś podajnik, ale wtedy człowiek skazuje się na określony rodzaj

paliwa, a przynajmniej jego granulacji.

 

Swoją drogą, bez pogrzebacza co parę godzin ani rusz... Takie są uroki domowego palenia. Co zresztą ma swój urok.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

(...)

Może ktoś kiedyś pójdzie po rozum do głowy i zacznie produkować sprytne, małe 7-10 kW dolniaczki z komorą zasypową 50 - 100 kg, ceramicznymi palnikami, ruchomą przegrodą, ruchomym rusztem, itd ... Rozmarzyłem się, sorry :P

 

Uważam, że ani przegroda, ani ruszt nie musi być ruchomy, to niepotrzebnie komplikuje budowę.

Co do reszty- jestem za!

 

Coraz bardziej dochodzę do wniosku, że jedynym sensownym sposobem na spalanie jest wcześniejsze

odgazowanie paliwa, potem zmieszanie z powietrzem i dopalenie. Kiedy na powierzchni np. węgla

pojawia się płomień, najczęściej mocno nieprawidłowy (niedotleniony i "zimny") to znaczy, że na wszelkie

zabiegi poprawy jest już za późno. Klasyczny przykład- nie udaje się zmniejszyć dymienia przez otwarcie

górnych drzwiczek w górniakach- ale owszem, uda się zadymić kotłownię...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Swoją drogą, bez pogrzebacza co parę godzin ani rusz.

Dlatego kiedyś napisałem na tym forum, że kotły dolne powinny być obowiązkowo wyposażane w ruchomy ruszt.

Miałem automatyczne załączanie ruchomego rusztu w swoim poprzednim kotle. W moim obecnym kotle nie widzę takiej potrzeby. Kolega guitar także pisał o włączaniu ruchomego rusztu w swoim kotle.

 

P.s.

1. Z tym zatrudnianiem palaczy to żartowałem.

2. Na analizator spalin o którym pisał kolega Vlad24 mnie nie stać, a przydałoby się sprawdzić zawartość O2, CO, współczynnik nadmiaru powietrza dla różnych stanów pracy kotła.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

O2 czyli współczyniki nadniaru wystarczająco dokładnie sprawdzisz zwykłą sondą lambda od samochodu. Do CO niestety potrzebne bardziej wyrafinowane urządzenia.

 

Ruchomy ruszt jest potrzebny, bo wystarczy trochę przytopić popiołek i całość leży na ruszcie i kwiczy.

Chyba że masz na myśli podnoszony, tu można było by się zgodzić, ale bardziej zaawansowany palacz napewno by chwalił sobie taką opcję.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Przy moim ruchomym ruszcie ilość paliwa dostarczanego jest niewielka. Zrzucony zostaje popiół a w to miejsce wchodzi świeży węgiel. ponieważ węgiel opada z komory zasypowej to część węgla najbliższa palącemu się opałowi ulega odgazowaniu i spaleniu w komorze paleniskowej. Powietrze dostarczane jest jako wtórne (spod palenika , kanałami) oraz jako dodatkowe (otwory po obydwu stronach komory paleniskowej). To powietrze dodatkowe dopala również gazy w czasie stygnięcia warstwy w czasie przerwy. Podaję też niewielką ilość powietrza do komory zasypowej aby gazy w niej nie zalegały. dzięki temu komora zasypowa jest czysta.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Przy moim ruchomym ruszcie ilość paliwa dostarczanego jest niewielka. Zrzucony zostaje popiół a w to miejsce wchodzi świeży węgiel.(....)

 

 

Czy nie masz przypadków stapiania się popiołu na żużel?

 

W związku z tym, że prawie nie ingeruję w proces spalania oprócz napełniania pionowej komory załadunkowej,

to zdarza się, że temperatura na ruszcie znacznie wzrasta, kiedy dopala się żar powstałego koksu i dochodzi

do stapiania.

Nie uważam tego za wadę, przynajmniej dopalenie koksu jest całkowite. Mam zresztą możliwość usuwania

tych spieków dołem, z racji "dziurawego" rusztu.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

 

kazik, czytałeś dokładnie opis tego doświadczenia z wodorem z podanego przez Ciebie linku?

Dodano tam soli miedzi dla ukazania (zmiany barwy) płomienia wodoru, bo naturalny płomień wodorowy

jest cieniutki, ledwo widoczny, blado- żółtawy...

"Sam proces spalania wydzielającego się w reakcji wodoru nie był by niczym dziwnym, gdyby nie efektowny, niebieski kolor płomienia. Sam wodór spalał by się ledwo widocznym żółtawym płomieniem, więc skąd ten piękny kolor?."

 

"Po zapaleniu wydzielających się gazów, odparowane cząsteczki chlorku miedzi ulegają rozkładowi w wysokiej temperaturze, która wzbudza atomy miedzi. Gdy atomy rekombinują emitują kwanty promieniowania o długości fali odpowiadającej naszemu efektownemu kolorowi."

 

Poza tym, jak się spala koks (prawie czysty węgiel), to o wodór trudno...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ja jak byłem jeszcze przed maturą i wybierałem się na Politechnikę - chciałem poduczyć się ślusarstwa+zaliczyć sobie z wyprzedzeniem tzw.praktyki robotniczewink.gif! No i zatrudniłem się w wakacje 1971r. jako pomocnik ślusarza w malutkiej firmie, bo 'tam wszystkiego się dowiesz' . No i przy nauce spawania gazowego spawacz oczajdusza prawie mnie przekonał, że idealny płomień do spawania acetylenem to pomarańcz - tylko, że stal ani rusz nie chciała mi się topić, za to tylko zaczerwieniła się za mnie ze wstyduohmy.gif...

A teraz opowiadam te 'memuary' jako leciwy już inżynier, i zalecam wielką ostrożność w sugerowaniu się kolorem płomienia - czasem nie wiemy, jaki gaz się pali, no i jaką temp nam oferujerolleyes.gif!

 

Pozdrawiam i Wesołych Świąt życzę PT Forumowiczkom+Forumowiczom i niech nam w Nowym Roku jak i w całym 2012r - CIEPŁO BĘDZIE w żeberkach i panelach, że o podłogówkach nie wspomnę...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Czy nie masz przypadków stapiania się popiołu na żużel?.....

Mam zresztą możliwość usuwania

tych spieków dołem, z racji "dziurawego" rusztu.

Żużel oczywiście powstaje. U mnie z tej samej partii węgla w ciągu tygodnia powstaje go raz więcej raz mniej. Wielkość kawałków żużla też jest różna. Jak jest na palenisku dużo żużla to kocioł ma problemy z osiągnięciem temperatury roboczej.

Tylko małe kawałki żużla przelatują do popielnika podczas używania ruchomego rusztu. Pozostające na ruszcie kawałki żużla, kamyczki itp są główną przyczyną że ja muszę raz na tydzień czyścić palenisko, a przy okazji resztę kotła. W ciągu tygodnia oprócz żużla na palenisku, pomimo używania ruchomego rusztu, kumuluje się popiół. Najwięcej popiołu maja "kolorowe" gazety. Tak na oko 40 - 50%. Dlatego takie gazety to palę bezpośrednio przed czyszczeniem kotła.

Ruchomy ruszt trzeba używać ostrożnie, aby do popielnika nie spuszczać niedopalonych kawałków węgla.

Edytowane przez emus
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Żużel oczywiście powstaje. U mnie z tej samej partii węgla w ciągu tygodnia powstaje go raz więcej raz mniej. Wielkość kawałków żużla też jest różna. Jak jest na palenisku dużo żużla to kocioł ma problemy z osiągnięciem temperatury roboczej.

 

Witam

 

 

a emus tę sprytną rosyjską konstrukcję widział

 

%2525D0%25259A%2525D0%2525BE%2525D1%252582%2525D0%2525B5%2525D0%2525BB%252520%2525D0%2525BE%2525D1%252582%2525D0%2525BE%2525D0%2525BF%2525D0%2525B8%2525D1%252582%2525D0%2525B5%2525D0%2525BB%2525D1%25258C%2525D0%2525BD%2525D1%25258B%2525D0%2525B9%252520%2525D1%252580%2525D0%2525B0%2525D0%2525B7%2525D1%252580%2525D0%2525B5%2525D0%2525B7%252520%2525D0%2525A1%2525D0%252591.JPG

 

 

 

 

 

 

dwa popielniki, jeden szczelny na spieki, drugi z kryzą powietrza na drobny pyłek. Co jakiś czas mechanizm rusztowania przesuwa większe kawałki w głąb palnika, po czym spadają do drugiego popielnika.

 

tu więcej obrazków klik

 

 

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Obrotowy ruszt i dwa popielniki to dla mnie rewelacyjne rozwiązanie.

 

Kocioł ma wąski dół komory zasypowej. Komora zasypowa zwęża się w dół. Na 100% węgiel kamienny zawiesi się w komorze zsypowej.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie
 Udostępnij

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.