Skocz do zawartości

SONY23

Stały forumowicz
  • Postów

    4563
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    63

Treść opublikowana przez SONY23

  1. Może zacznij od przeczytania tego wątku : https://forum.info-ogrzewanie.pl/topic/8074-kociol-arcisz-eko-turbo/?do=findComment&comment=65840 Autor jest bywalcem tego forum i pewnie chętnie podzili się swoimi spostrzeżeniami.
  2. Kolega jacek61 kupił już w sumie dwie piły a przeciął jak wnioskuje z jego posta jakieś max. 10-metrów przestrzennych drewna. Ja piłą, która w sumie kosztowała pewnie tyle co jego dwie przeciołęm pewnie jakieś 200 do 250 metrów przestrzennych drewna i myślę, że pociągnie jeszcze trochę. Tyle, że moja pracowała w ekstremalnie trudnych warunkach od 20 st. mrozów do 30 st. upałów w śniegu, piasku a nieraz i brei. W sumie pierwszy raz słyszę o rdzy na prowadnicy i łańcuchu... Moim zdaniem elektryczna pilarka dobra jest dla stolarza ewentualnie do przecięcia gotowego drewna w wałkach czy żerdziach na placu przy domku w dodatku na specjalnym stojaku. Przyznam, że nie odważyłbym się wchodzić z przedłużaczami w gałęzie, czy podchodzić do rosnącego drzewa. Jak mówi przysłowie "skąpy dwa razy płaci". A wracając do prowadnicy, długa prowadnica to tak jakby wsadzić silnik od malucha do budy z poloneza, szału nie będzie ale ten sam silnik wsadzony do gokarta to już prawie F1 :D.
  3. Długa prowadnica to wada a nie zaleta, szczególnie przy pilarkach o małej mocy. Sam zamieniłem na krótszą i jest dużo lepiej. Wystarczy prowadnica odrobinę dłuższa od długości promienia ciętego drewna. Co do pilarek to tak jak z kosiarkami do trawy. Każdy chwali elektryczne tak długo aż nie spróbuje spalinowej. Ja poleciłbym Ci zakup nawet najmniejszego spalinowego modelu ale renomowanego producenta. Sam mam taki i chyba nie ma takiego drzewa, któremu bym nim nie poradził. Owszem trwa to dłużej niż większymi modelami ale cena jest trzy razy niższa.
  4. Kolejny sąsiad... Kilka lat temu przenosiłem bojler z łazienki do kotłowni. Wybrałem się z wizytą do sąsiada, który właśnie to samo zrobił u siebie. Z jego relacji wynikało, że efekt ekonomiczny i wygoda niesamowite: Kocioł zasypowy (śmieciuch z dmuchawą)- parę szczapek drewna dziennie i gorącej wody ile się chce... Domy mamy praktycznie identyczne. Piwnica pod całym domem, fundamenty z półmetrowego litego betonu w 3/4 wkopana w ziemię więc nawet latem temp. w środku kotłowni nie przekracza u mnie 18-19 st. C. Już po wejściu na schody uderzyło mnie po twarzy gorące powietrze, chociaż był lipiec i upały to w całej piwnicy (ponad 100m/2) było cieplej niż na zewnątrz. Nic dziwnego bo poziomy bojler (120 albo 140-litrowy) zaizolowany był jedynie od góry jakąś starą kufajką, młodsi pewnie nie więdzą co to takiego :D . Jak wspomniałem kocioł śmieciuch z dmuchawą, po otwarciu drzwiczek załadowczych widok którego nie widziałem nawet na fotkach z tego forum. Całe ścianki komory zasmolone i zasyfione sadzą. Odstępy między opłomkami, jakieś 4-5 cm, zarośnięte szklistym osadem, tak że same tworzyły juz swego rodzaju przegrodę, która z czasem zmieniłaby śmieciucha w dolniaka. Bojler chyba z pojedyńczą wężownicą zasilany pompką z Leszna 25-40 załączoną na drugim biegu... Starą instalację grawitacyjną hydraulik zamknął na wyjściu kulowym dwucalowym zaworem, żeby nie grzała latem grzejników. Rura do naczynia wzbiorczego została oczywiście za tym zaworem. Na moje pytanie do instalatora co się stanie w przypadku zagotowania wody otrzymałem odpowiedź, że ciśnienie pójdzie powrotem instalacji (o parze wodnej chyba nie słyszał). Sąsiad wbrew oczywistym faktom, które opisałem mówił szczerze. Dla niego był to skok cywilizacyjny a że do naprawdę ekonomicznej instalacji było stamtąd jeszcze lata świetlne nie wiedział bo niby skąd, skoro nawet instalator tego nie wiedział.
  5. Podobnie jak kolega sambor z dużą rezerwą podchodzę do tego co inni mówią o swoich kociołkach, osiągach i calej reszcie :) . Ale jeśli coś piszę na forum, to staram się aby były to sprawdzone i jak najbardziej rzetelne. Tak też sprawa ma się z kotłem sąsiada o którym pisałem we wspomnianym wątku. Sam pomagałem w napełnianiu instalacji sąsiada wodą , bo dom nie miał jeszcze podłączonej wody a był środek zimy i sąsiad chciał już robić w środku podłogi... Kocioł pochodzi z wczesnego okresu produkcji jednego ze znanych obecnie producentów kotłów z Hajnówki, sąsiad ma b. dużo własnego lasu ale dopiero od kilku lat wyrabia się z przygotowaniem opału na zapas. Wcześniej było tak jak napisałem, z motorówką do lasu i mokre drewno w kocioł. Zużycie opału masakryczne ale w domu zawsze upał, od dwóch sezonów sąsiad wspomnianym kociołkiem grzeje także latem cwu., powiem tylko, ze kociołek ma coś koło 40 KW a chałupa jakieś 260m/2, bojler pewnie 120l wszystko na grawitacji . Na rozpałkę idzie tyle drobnego drewna co u mnie na cały załadunek, na to jeszcze pewnie z taczkę grubych szczap. Wszystko przemawia za tym, że kociołek powinien dawno paść, komin się rozsypać a sąsiad pójść z torbami ale nic z tych rzeczy. Za cenę większej straty kominowej otrzymuje większą trwałość kotła i komina. Aha, blachy tak jak u mnie od środka 5-ka, z zewnątrz 4-a a opłomki zapewne 3,8mm.
  6. U sąsiada kocioł z rusztem wodnym i kupą opłomek pracuje nieprzerwanie 18 lat. Sąsiad twierdzi, że jeszcze nigdy go nie czyścił (skrobał w środku), palił nim wszystkim, w tym zamarzniętym surowym drewnem prosto z lasu. Instalacja na grawitacji. U mnie kocioł z opłomkami i płomieniówkami pracuje już 16-ty sezon, więc wiedzę o nietrwałości opłomek i płomieniówek można między bajki włożyć. Prędzej trzeba pogodzić się z tym, że nie wszyscy potrafią robić z nimi kotły.
  7. Jeżeli w podobnym domu KWKD Zębca 15KW nie daje rady to pomyśl o Defro DS 20KW. Nie daj się nabrać na bełkot o nadmuchach i pid-ach.
  8. Diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach a Ty nie masz ochoty się nimi z nami dzielić... To tak jakbyś poszedł do lekarza i zapytał, czy jesteś chory ale nie pozwolił nawet sobie zajrzeć do gardła. Przy takim opisie konstrukcji nikt poważny chyba nie bedzie nawet próbował wróżyć co jest nie tak.
  9. Rozumiem, że jest to najprostsze (najtańsze rozwiązanie), w którym temp. w pomieszczeniach regulują zawory tremostatyczne przy grzejnikach ? Po osiagnięciu wymaganej temp. w chałupie ww. zawory zamykają obieg w grzejnikach i nadwyżka ładuje bufor. Gdy temp. pomieszczeń spada -zawory się otwierają i bufor oddaje zmagazynowana energię na grzejniki. Nie zadziała bez tych zaworów lub innego zamknięcia obiegu wody w grzejnikach ? Proste i tanie, żadnej automatyki, elektroniki itp.. Pytanie, czy rzeczywiście jest tak w praktyce ?
  10. Ocynk jest. Cisnienie u mnie nie jest aż tak istotne, bo instalacja jest otwarta, max. coś z 0,6 bar. Gorsza sprawa ze wspawaniem odpowiednich kroćców do podłączenia do instalacji. W miejscach spawania korozja będzie "piorunująca". Widziałem rurkę ocynkowaną, którą instalator trochę wygiął przy pomocy palnika i tam gdzie ocynk się upalił od strony wody nalot jak na klemach akumulatorowych... bardziej ciekawi mnie jak obecność takiego bufora wpływa na sposób palenia (cykliczność) i komfort. To co z pozoru wydaje się proste, zaczyna być skomplikowane gdy wejdziemy w szczegóły, myślę tu o sensownym wpięciu go do instalacji.
  11. Lepiej niczym nie ocieplaj. Komin masz już pewnie zawilgocony i spękany, jak dasz wełnę będzie się w niej zbierać woda i jeszcze bardziej niszczyć komin. Dobrze zabezpiecz tylko wszystko od góry (oryginalne fabryczne zakończenie komina). U siebie na rurę 130mm kupilem zakończenie 150mm. dzięki temu nagrzany wkład kominowy ma gdzie się rozprężyć (pracuje jak antena teleskopowa). Myślę, że przy paleniu w kotle zasypowym i mieszaniu węgla z drewnem wkład z kwasówki nie ma się od czego zniszczyć, no chyba że ktoś ekstremalnie będzie wychładzał komin i będzie on prawie przez cały czas mokry w środku wtedy rzeczywiście długo nie pożyje. Mój ma już pewnie ponad 10 lat i ma się świetnie.
  12. Mógłbyś chociaż w zarysie opisać, jak wyglada u Ciebie korzystanie z takiego zestawu zimą. Mam dom o podobnej powierzchni i palę również głównie drewnem. W garażu mam wolną beczkę od wody 1000-litrową, niestety ocynkowaną i zastanawiam się, czy warto bawić się w jej zaadoptowanie na bufor.
  13. A od góry nie da się powiesić na wymiennik czegoś wyspawanego na kształt wieszaka na ten szamot ? Koledzy od hef-ów, chyba coś takiego rzeźbili.
  14. Miałem (nadal mam) dwa z Biawaru z Białegostoku model Oscar. Czy warto polecić akurat ten to trudno powiedzieć. Jeden z nich bezciśnieniowy dość często (nawet raz na rok ) wymagał wymiany grzałek. Drugi taki sam tylko ciśnieniowy pracował praktycznie bezawaryjnie. Naprawy robiłem sam, myślę że średnio rozgarnięty facet by sobie poradził. Akurat w tym modelu dobre było to, że miał dwa poziomy mocy. Zazwyczj nawet do prysznica wystarczał pierwszy- 3,5 KW, przy drugim 5,5 KW woda leciała już b. gorąca. Ważne żebyś miała w miarę dobrą instalację elektryczną, żadne tam stare aluminiowe kable i popalone puszki (rozetki). Zużycia prądu jak dla jednej osoby to praktycznie możesz nie zauważyć. Może któryś z kolegów z większym doświadczeniem w tych sprawach poradzi jakiś inny model ale ten który opisywałem myślę, że by Ci spokojnie wystarczył.
  15. Jeżeli korzystasz głównie z prysznica i tylko jedna osoba, to warto założyć elektryczny przepływowy podgrzewacz wody. Pobiera prąd tylko gdy leci ciepła woda, nie ma strat na podtrzymanie temp. w zbiorniku (bojlerze). Na zimę gdy kocioł co pracuje można taki podgrzewacz odłączyć. Komfort jest trochę mniejszy niż z bojlera ale dla jednej osoby ekonomiczniej jest z pewnością. Kiedyś liczyłem, że jeden porządny prysznic kosztował mnie dużo mniej niż 50 groszy...
  16. Przy takiej izolacji nie masz się co obawiać dużych strat ciepła, już groźniejsze może być słabe uwarstwienie wody w samym bojlerze przez np. zbyt gwałtowny dopływ zimnej wody np. przy napełnianiu wanny. Możesz śmiało ładować do 70 st. i więcej, tylko trzeba pamiętac przy korzystaniu, żeby się nie poparzyć. U mnie 160 litrów nagrzanych do 70-76 st. C starcza dla dwóch osób na trzy doby, prysznic oczywiście robi swoje ale znam takich, ze i pod prysznicem zużywają tyle wody co w wannie. U siebie "problem" pozostającej w kotle gorącej wody po ładowaniu zasobnika rozwiązałem w tym roku w ten sposób, że oddaje swoją energię tylko podłogówce i drabince w samej łazience, gdyby kocioł miał wężownicę do schładzania wpiąłbym ją szeregowo do zasilania bojlera zimna wodą.
  17. E tam to nie takie proste, to że powrót kotła jest ciepły czy nawet gorący nie znaczy, że ma duże straty na krążeniu. Wężownice w bojlerach są zazwyczaj "napędzane" pompą co, przy której woda przepływa kilkukrotnie szybciej niż grawitacyjnie i siłą rzeczy różnica temp. między zasilaniem i powrotem jest mniejsza a wymiana (oddawanie ciepła) równie duża jeżeli nie większa niż grawitacyjnie. Dlatego przecież kotły w układach z pompą szybciej gniją niż w grawitacyjnych. Ciekaw jestem na ile starcza Ci gorącej wody z tego systemu (liczba osób/doby/temp. po naładowaniu).
  18. Wielki "szacun i podziw" za perfekcjonizm wykonania :), ja nie mogę się nawet zmusić do porządnego zaizolowania swoich rurek... Co do samego pomysłu zastosowania kotła jako podkowy mam tylko takie zastrzeżenie, że będzie na potęgę się zakamieniał, chyba że masz miękką wodę w instalacji. 100% odbioru (w domyśle wykorzystanie ciepłej wody z kotła po nagrzaniu bojlera) to zgoda ale 100% sprawności (pewnie samego kotła) to już troche koloryzujesz ;) . Ale wygląda superrrrr.
  19. U mnie 160 litrowy bojler nabity do 70-74 st. C starcza dla dwóch osób na trzy doby. Żeby jeszcze było śmieszniej dziennie około 10-15 litrów tej wody idzie na potrzeby nie związane z "domem". Więc albo masz dużą rodzinę albo rozrzutnie korzystasz z ciepłej wody albo bojler nie na całej swojej objętości ma taka temp. jak napisałeś lub też jest jakiś błąd w instalacji i ciepło gdzieś z niego ucieka. Twoje 120 litrów podgrzane do 70-80 stopni zmieszane z zimną wodą do temp. około 45 st. C, czyli takiej jaka potrzebna jest zazwyczaj w kranie daje faktycznie coś około 200 litrów ciepłej wody. Zastanów się, czy rzeczywiście tyle zużywasz w ciągu doby ?
  20. Kup sobie w sklepie gotowe kratki do wentylacji najlepiej z nierdzewki, zwykłe metalowe będą po jakimś czasie korodować, plastiki mogą żółknąć i pękać. Z zewnątrz wykuj lub rozwierć otwory odpowiadające wymiarami kratkom, właściwie mocowaniom tych kratek i zamocuj. Nieszczelności zasmaruj zaprawą lub silikonem. Rozmiary kratek i ilość w zależności od powierzchni dachu. Pamiętaj, żeby kratki były z różnych stron budynku (przeciwlegle) a nie wszystkie z jednej strony, musi robić się przeciąg. Szukaj takich kratek, które nie pozwolą opadom dostawać do środka budynku, coś w rodzaju żaluzji skierowanych okapnikami w dół . Dobrze jakby miały siatkę lub inne zabezpieczenie przed np. osami które lubią sobie na takich stryszkach robić gniazda. Z zatykaniem otworu w kominie zaczekaj do czasu aż sprawdzisz działanie kratek. Ten otwór w kominie skojarzyłem sobie z pomysłem moich znajomych, którzy rurę od okapu kuchennego radośnie przez strop nad kuchnią wypuścili sobie na poddasze... :D
  21. Zrób kratki wentylacyjne (nawiewne i wywiewne) w ścianach nad ociepleniem. Zatkaj otwór do kanału wentylacyjnego ten nad ociepleniem. Jest szansa,że to przez niego para z pomieszczeń dostaje się nad wełnę i skrapla na stropodachu, skapuje i zawilgaca wełnę. Trochę małoprawdopodobne ale możliwe...
  22. To wyglada, że winny jest dach a miejsca nad oknem i drzwiami są przypadkowe, pewnie tam w folii trafiły się jakieś nieszczelności, którymi woda opadowa spływa na dół. Przy obecnych temp. i w sytuacji o której piszesz żadna kondensacja wewnętrznej pary nie da aż takich rezultatów.
  23. A przewód wentylacyjny w kominie nie jest przypadkiem wspólny z innym pomieszczeniem ?
  24. A masz jakieś zabezpieczenie, żeby Ci to wszystko nie wyleciało kiedyś w powietrze jak zabraknie prądu albo miarkownik się zatnie, czy jeszcze coś innego w tym stylu ? Bo na załączonych fotkach nic takiego nie zauważyłem. Przed pompą co. przydałby się filtr siatkowy i ta skrzynka przylączeniowa na pompie lepiej żeby nie była na dole. A ten wspaniały zawór co czyni cuda to ten 3D ?Rozumiem, że jak go ustawisz żeby całkowicie zamknął obieg na kaloryfery, to lwia część gorącej wody zamiast iść na wężownicę w bojlerze wali w powrót kotła ?
  25. Mieszkam prawie w lesie, jeszcze kilka lat temu za uczciwe pieniądze można było kupić b. dobry opał np. jesion czy brzozę. Obecnie tzw. opał to śmiecie i próchno, trzeba kupować papierówkę za właśnie kosmiczne pieniądze. To co obecnie wyprawia się w lasach państwowych, to prawdziwa wolna amerykanka, skok na kasę i bezduszny kapitalizm. Wiem co mówię a wszystko, żeby było jeszcze "śmieszniej " polukrowane ekologią oczywiście w jeszcze większym cudzysłowie. Jak widzę wypowiedzi w TV- pięknej skądinąd pani rzecznik Lasów Państwowych jak niby to jest super i nigdzie w europie nie ma tak pięknie z lasami jak u nas, to szlag mnie po prostu trafia. Gospodarka rabunkowa i napychanie prywatnych kieszeni naszym wspólnym majątkiem. Kiedyś to wszystko oczywiście wyjdzie na jaw, może nawet jakiś minister poniesie "moralną" odpowiedzialność ale społeczewństwo obudzi się jak zwykle z ręką w nocniku. Może trochę nie w temacie ale musiałem to z siebie wyrzucić :angry:
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.