Skocz do zawartości

bubble

Stały forumowicz
  • Zawartość

    135
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

1 Neutralny

O bubble

  • Tytuł
    Stały Forumowicz

Ostatnie wizyty

5136 wyświetleń profilu
  1. bubble

    Z Której Kopalni Kupić Węgiel

    Na próbach Wieczorek u mnie się sklejał :-( Dziwne z tym Piastem wszędzie piszą, że nie powinien się sklejać (typ 31.2), może jakiś oszukany był?
  2. bubble

    Sterowanie Klapki Pp Temperaturą Spalin

    Sterowanie PP npdst. temperatury spalin świetnie się sprawdza. U siebie uzyskałem taki efekt przy pomocy MCI od Boleckiego + RK-2001UK od PWKey. Na początku nie chciały ze sobą działać, dopiero podłączenie obu do UPSa online (taki z odzysku na allegro) rozwiązało sprawę. Być może nowe wersje MCI będą już działały z RK-2001UK bez UPS, ale to musi ktoś w boju sprawdzić. Takie sterowanie świetnie stabilizuje proces spalania i ułatwia uzyskanie bezdymności. Oczywiście budowa kotła i możliwości odbioru ciepła też są ważne, ale już samo utrzymywanie temp. spalin w zadanym przedziale super pomaga.
  3. sambor bufor jest za mały tak jak napisałeś. Z tym, że to akurat nie ma wpływu na problemy z paleniem tylko na potrzebę dwukrotnego rozpalania na dobę w okresie konkretnej zimy. Nie ma problemu z chłodzeniem kotła przez bufor. Można by też dać mniejszy kocioł około 12kw - mniej więcej tyle potrzebuje budynek (100m2). Jeśli chodzi o palnik i mniejszą moc, to wykonałem już wiele prób np. tej zimy paliłem w "misternej konstrukcji" - z paleniska wydzieliłem szamotem mniej więcej 1/3, dorobiłem płytę "zjazdową" i dodałem minimalny nawrót spalin znad opału w okolice drzwiczek rusztowych (bez tego były cofki pod koniec odgazowania). Powstał malutki palnik szamotowy. Temperatura spalin 140-180 stopni. Spalanie na intuicję idealne (zero dymu, zapachu itp.) Dwie wady 1. konstrukcja się "zużywa", trzeba pilnować poprawiać itp. 2. palnik zapycha się popiołem i szlaką - nadal trzeba było czyścić i rozpalać 2 razy na dobę, a kotła pilnować przy zasypaniu więcej niż 7-10kg węgla, żeby nie zasnął. Dlatego chciałem wrócić do "fabrycznych" rozwiązań. Miarkownik powinien być na zasilaniu, ale nie potrafię tego sensownie wykonać (linki itp.) Teraz na próbę włączyłem pompę na stałe, miarkownik 70, powrót 60. Najpierw pojechał na 76, potem zjechał na 68 temperatura spalin 140, spada i... koniec, dym z komina, zastój, miarkownik cisza. Pewnie ruszył by się jakby temperatura kotła spadła jeszcze z 5 stopni. Tylko przy grzaniu bufora to się nie sprawdza. Sony23 zgoda, kocioł ma "wadę". Producent wręcz zalecił temp. powrotu nie więcej niż 40 (oczywiście po zakupie i instalacji - wiedząc wcześniej o buforze). Raczej nie będę próbował "mieszać" wody w kotle, za dużo zachodu a nie wiadomo, czy będzie jakikolwiek efekt. Zwężenie dolotu powietrza wstępnie dało widoczne rezultaty (spokojniejsze zachowanie), teraz muszę to dopracować i poćwiczyć z tym sterowaniem, które mam. Dzięki.
  4. SONY23 dzięki za podpowiedź. To może być dobry trop - spróbuję. sambor kocioł 18kW dolne spalanie arcisz, bufor 1100l. Ładowanie bufora z krótkim obiegiem i zaworem termostatycznym ustalającym temperaturę powrotu. Kocioł nie wytrzymuje temperatury powrotu większej niż 40 stopni (miejscowe gotowanie - jest wypoziomowany, odpowietrzony itp. itd.) stąd pompa ładująca jest włączana cyklicznie po osiągnięciu 71 stopni a powrót ustawiony na 40. Poza tym miarkownik tak jak pisałem w złym miejscu - usypia po wytworzeniu warstwy żaru. Dodatkowo komin jest trochę za słaby do tego kotła i potrzebuje dostatecznie gorących spalin (okolice 200 stopni) - inaczej żar i proces palenia odbywa się tylko w okolicy drzwiczek rusztowych - kupa dymu jak w górniaku palonym od dołu.
  5. Rozbujanie kotła nie oznacza nadmiernego wzrostu temperatury wody tylko spalin. Oczywiście mogę zostawić otwarte drzwiczki na całą szerokość i spalić w godzinę cały wsad z temperaturą spalin 300-400 stopni (albo więcej). Uważasz, że to są optymalne "maksymalne" parametry, które dają zysk? Chodzi o nadmierne rozbujanie procesu spalania, co jest dosyć łatwe, gdy pali się bez przerywania dostępu powietrza i w pobliżu optymalnych parametrów.
  6. Dziękuję za wszystkie wskazówki. Na razie dodałem termostat, który opuszcza klapkę po przekroczeniu 230 stopni (nie zamyka zupełnie powietrza, tylko spowalnia spalanie). Nie jest to zbyt dobre - nadal wszystko zależy od ręcznego ustawienia klapki, ale przynajmniej ratuje przed niepotrzebnym rozbujaniem kotła. Z braku dobrego rozwiązania poczekam, może coś się jeszcze na rynku pojawi. Podpytam też na forum Boleckiego, może by dodali taką opcję do swoich sterowników. Estyma nie sprzedaje zaawansowanych sterowników w detalu, poza tym wyglądają na kosmicznie skomplikowane (i może to też powód do braku indywidualnej sprzedaży). Miłego dnia.
  7. Przerabiałem już te tematy i tak jak wyżej napisałem nie chciałbym nad tym tutaj dyskutować. Powiedzmy, że chciałbym zobaczyć jak się sprawdzi inny sposób sterowania. Tego się właśnie obawiam, ale może ktoś już ćwiczył coś takiego dla siebie? Potrzebny jest czujnik temperatury spalin i płynne sterowanie "napięciem", tak jak to się robi dla dmuchawy (bo z tego korzysta mci). Te sterowniki utrzymują temperaturę spalin na poziomie 240 stopni (jotul - instrukcja, jeśli dobrze pamiętam) - nie szkodzą kominowi. Powiedziałbym, że wręcz przeciwnie, chyba, że ktoś sam poprzestawia. Są też różne PIDy do kotłów, które kontrolują temp. spalin, ale są zbyt skomplikowane i drogie na moje potrzeby (no i biorą pod uwagę również temperaturę wody).
  8. Panowie dziękuję za odpowiedzi. emus śledzę Twoje wpisy o instalacji, na pewno wielu osobom się przydają, mimo wszystko mam trochę inny punkt widzenia. Nigdy nie odcinam dopływu powietrza. Temperatura spalin poniżej 120 stopni pojawia się u mnie tylko pod koniec "odgazowywania" paliwa, nigdy nie przekracza 300 stopni i jest to już bardzo gwałtowne spalanie (pomiar w samym środku strumienia spalin). Dmuchawy używam tylko do rozpalania w lato. Sterowania oparte o temp. spalin istnieje "w świecie" kominków. Jest np. bardzo drogi sterownik firmy jotul, są inne, wszystkie mają dołączoną elektroniczną przepustnicę powietrza na kawałku rury i mnóstwo bajerów, pidów itp. gondoljerzy na temperaturę wody wpływa wiele czynników nie związanych z procesem spalania. Przede wszystkim obciążenie kotła (powiedzmy prędkość odbioru wytworzonej energii), umiejscowienie punktu pomiaru (np. u mnie analogowy miarkownik po wytworzeniu żaru w palenisku dostaje "histerezy" 10-15 stopni i praktycznie nie reaguje, należało by go przenieść na rurę zasilania). Ogólnie zmiana temperatury wody jest znacznie opóźniona w stosunku do zmian w palenisku. Dodatkowo w przypadku mojej instalacji temperatura oscyluje w miarę włączania/wyłączania pompy ładującej bufor. Jedyny sensowny związek z "intensywnością" spalania to szybkość i czas trwania tej oscylacji w czasie (szkoda się rozpisywać dlaczego akurat tak a nie inaczej - po wielu eksperymentach w mojej ocenie tak jest najlepiej). Tak jak każdy dopracowałem się pewnych rozwiązań w kontekście mojej instalacji. Nie chciałbym w tym wątku przekonywać nikogo do takich czy innych sposobów. Z pracy kotła jestem najbardziej zadowolony przy ręcznym sterowaniu w oparciu o temperaturę spalin. Do tego szukam konkretnego, automatycznego mechanizmu - nie chodzi mi o potwierdzanie/obalanie słuszności tego podejścia. carinus, Andrzej_M: też myślałem o czymś takim, ale wydaje się to być kłopotliwe w realizacji i potencjalnie awaryjne rozwiązanie (szczególnie w moim wykonaniu). Dlatego szukam gotowca. Mci wygląda na dobrego kandydata. Pozostaje znaleźć kompatybilny i prosty sterownik w normalnej cenie albo chyba prędzej kogoś kto zrobi coś takiego. Miłego dnia.
  9. Witam, Poszukuję rozwiązania jak w temacie. Posiadam bufor i kocioł zasypowy. W tym układzie temperatura wody w kotle jeszcze bardziej niż zwykle nie nadaje się do sterowania powietrzem głównym. Jest na rynku elektroniczny miarkownik mci, który potrafi ustawiać klapę w wybranej pozycji. Są sterowniki, które potrafią płynnie ustawiać mci. Niektóre z nich uwzględniają temperaturę spalin, ale wszystkie mają mnóstwo dodatkowych funkcji, kierują się "głównie" temperaturą wody i są bardzo drogie. Są też sterowniki do kominków operujące tylko na temperaturze spalin, niestety wszystkie mają dołożoną elektroniczną "przepustnicę", są bardzo drogie i trudno powiedzieć, czy zadziałają z mci. Czy ktoś zna lub umiałby wykonać w rozsądnych pieniądzach sterownik, który będzie sterował miarkownikiem mci w celu utrzymania temperatury spalin np. w zadanym przedziale 180-230 stopni? Chodzi mi o rozwiązanie podobne do "płynnego sterownia" dmuchawą tyle, że oparte o temperaturę spalin i działające z mci. Temat czasem się pojawiał w dyskusjach, ale nie znalazłem gotowych rozwiązań. Pozdrawiam.
  10. bubble

    Zbyt duży ciąg?

    Ja mam darco rcp chyba 2 sezony. W wyczystce. Nie brudzi się. Wyjmowanie przy czyszczeniu komina i wyczystki trochę niewygodne, ale to zależy jaki kto ma dostęp. Komin zmoczyłem, owszem, paląc mokrym drewnem. Przy normalnym opale i rcp nie ma problemów z wilgocią w kominie.
  11. bubble

    Kocioł Arcisz Eko Turbo

    A jednak, to nie bufor. Powrót z bufora ma 27 stopni, a przy podmieszaniu do 55 kocioł czasami szumi. Nie są to też opłomki, bo one dostawały czasem 300 stopni przy rozpalaniu albo dokładaniu i nigdy nie szumiały. Wygląda na to, że jednak gęstszy żar rozdmuchany mocniej daje taki efekt. Szkoda. Producent zalecał zejście z temp. powrotu na 40 stopni. Nie jest to kocioł do wysokiego ładowania bufora.
  12. bubble

    Kocioł Arcisz Eko Turbo

    Dzięki za opis spojlera. Tą "dziurę w żarze" podałem jako przykład na to, że bufor nie poprawi budowy kotła, za to ułatwi eksperymenty i zwiększy elastyczność w wykorzystaniu ciepła ;-) U mnie komora załadowcza wcale nie jest tak szałowo większa. Już nie pamiętam dokładnie, ale jakoś 22x25x90cm. Niestety kawałki drewna bardzo krótkie, palenie w pionie nie ma sensu. Podam wymiary po świętach. Bufor pozwala w domu utrzymywać cały czas stałą temp. u mnie około 20 stopni, to dosyć komfortowe i chyba ekonomiczne rozwiązanie. Nie ma skoków z 18 do 24. Emus dziękuję za wyjaśnienie, byłem przekonany, że twój kocioł przepalił się na dole pierwszej przegrody od strony żaru. U mnie woda nie gotuje się w opłomkach. Słychać szum z tyłu, w okolicach powrotu. Kojarzę to z podnoszeniem się żaru w komorze spalania. Czasem jakiś większy kawałek drewna "przytuli" się do pierwszej przegrody albo tuż nad drzwiczkami rusztowymi i tam się dosyć mocno spala razem ze smołą i wtedy pojawia się szum. Mam podgląd przez dziurkę w klapie załadowczej. Mam krótki obieg z termostatem regulującym temperaturę powrotu. Do tej pory 50 stopni to było maksimum, na kotle 65-70. Teraz przy mrozie -5 -10 ustawiłem 55, kocioł zaczął osiągać 75-80 stopni bez szumu. Wszystko było fajnie, aż mróz minął i dzisiaj szum, bulgoty i praca odpowietrzników. Tyle, że dzisiaj jest -1. Wstępnie doszedłem do wniosku, że kocioł przy mrozie potrzebuje "więcej się napracować", żeby podgrzać powrót, lepszy odbiór ciepła skutkuje brakiem szumu. Hmmm tylko co z buforem? Przecież to dużo zimnej wody, tylko wygląda na to, że woda płynąca z kotła nie zdąży się wymieszać i do kotła wraca zbyt ciepła. Kiedyś już o tym myślałem, teraz założyłem czujnik temperatury na powrocie z bufora, jeszcze przed krótkim obiegiem i przed powrotem z kaloryferów. Teoretycznie przy ładowaniu na dole bufora mam 30-35 stopni, ale strumień "ciągnięty" z kotła pewnie będzie dużo cieplejszy. Prawdopodobnie trzeba będzie jakoś spowolnić przepływ. Już tak kiedyś robiłem, ale teraz konkretnie pomierzę temperaturę. W sumie i tak dobrze, bo przy dużym mrozie mogę ładować "wyżej" i być może pozostanę przy jednym rozpalaniu na dobę przez prawie cały sezon. Wesołych Świąt.
  13. bubble

    Kocioł Arcisz Eko Turbo

    Wymiary będę mógł podać dopiero przy czyszczeniu kotła, pewnie jakoś po świętach. Bufor niestety nie usuwa wad kotła. Przede wszystkim pozwala palić bez "przymykania", ale i tak opał jest bardzo niejednorodny i samo ciągłe podanie powietrza nie rozwiązuje problemu. Czasem wypali się środek, po bokach zostają dwa kawałki drewna i kocioł chłodzi się powietrzem. Właśnie cała sztuka z tym utrzymaniem żaru i temperatury. Bardzo pomagają np. dwie płytki szamotowe zasłaniające płasko 2/3 rusztu (położone bliżej drzwiczek). Jednak wtedy trzeba codziennie wygarniać popiół. Po utworzeniu warstwy żaru można faktycznie na jakiś czas zmniejszyć podawanie powietrza, ale jak "nadleci" większy kawałek drewna, to robi się zadyma i smoła, więc już chyba lepiej dawać non stop trochę więcej powietrza. U mnie jest bardzo dobry termometr w czopuchu. Komin optymalnie ciągnie przy 200 stopniach. Tak jak piszesz długi wymiennik bardzo obciąża i tak kiepski komin, dlatego teraz rzadko czyszczę kocioł, żeby mieć cieplejsze spaliny. Po czyszczeniu 170-180 stopni, przed 200-230 stopni. Może to głupie, ale działa. Wentylator wyciągowy pewnie byłby rozwiązaniem, ale to następny koszt i kłopot. Instalacja przy buforze jest dosyć skomplikowana. W tej chwili woda na kaloryfery idzie zawsze z bufora przez zawór 3D z siłownikiem i pogodówką, a kocioł ładuje tylko bufor (z krótkim obiegiem i ochroną powrotu). Jeżeli grzejesz kaloryfery z kotła, a ponad pewną temperaturę na kotłe ładujesz bufor, to powstają wahania na kaloryferach (3D musi robić spore korekty co kilka minut). Bufor mam 1100 l. Dom jest średnio ocieplony (okna ok, strych i dach ocieplone, ale ściany "dziurawe"), około 100 m2. Ważne jest przewymiarowanie kaloryferów. U mnie 40 stopni jest potrzebne dopiero poniżej zera. Na buforze liczy się "delta" tzn. załadowany na 60 stopni przy -2 na zewnątrz ma "deltę" 20 stopni, bo na kaloryfery potrzeba około 40 stopni dla utrzymania w domu 20 stopni (tak jest u mnie). Można dać większe kaloryfery i oczywiście większy bufor. U mnie 2000 l powinno załatwić sprawę. Ludzie ładują bufory na 90 stopni, dużo więcej energii, ale są też straty, i nie każdy kocioł to potrafi (mój nie). W lato ładowanie bufora to jeden zasobnik drewna, ale to nie jest ładowanie od zera. Bufor ma zawsze dosyć ciepłą wodę, ponad 30 stopni. Ja nie chcę go ładować powyżej 60-70, bo 1. kocioł nie daje rady z powrotem cieplejszym niż 50 stopni 2. bufor ma kiepskie ocieplenie i generuje duże straty (w lato z 10 stopni w dół na dobę bez używania) 3. heso radził nie rozgrzewać kotła nad miarę, żeby zachować zysk na różnicy temp. spalin i wody w kotle. Obrazowo napiszę, że do około 0 stopni na zewnątrz wystarcza jedno palenie na dobę (czasem z dorzucaniem). Poniżej 0 trzeba już myśleć o dwóch paleniach lub wydłużać palenie (dorzucać po przerwie, zanim żar zniknie itp.) Warto wrzucić do bufora wężownicę CWU, bo bojler to następna komplikacja instalacji. W lato woda na 3 dni powinna być. Cóż jeszcze dodać. Producent daje kocioł trochę zubożony, trzeba więcej szamotu dorzeźbić samemu. Tyle, że w oryginale są dużo mniejsze wymagania wobec komina. Coś za coś. Idealnie by było, gdyby była fabryczna szamotka nad palnikiem. Teraz to miejsce na bank się przepali, tak jak w starym hefie emusa. Tam najczęściej syczy woda. Tam też przepływają spaliny z górnych warstw odgazowującego opału. I myślę, że tam jest najlepsze miejsce na początek dopalania. Próby z takim pełnym palnikiem wypadły rewelacyjnie, ale jak już pisałem mam na to za mało miejsca, potrzeba bardzo krótkich kawałków drewna. Przy aktualnym paleniu przez większość czasu mam "parę oderwaną od komina", czyli lepiej niż na starych zdjęciach. Drewno nie za dobrze wysuszone, więc pary sporo. Przepraszam za chaos i ilość tekstu, ale ostatnio zupełnie brak czasu, więc wolałem napisać tak "na brudno". Ogólnie jestem już mocno znużony kolejnymi sezonami grzewczymi i idę na kompromisy. Trochę dymu i sadzy jest do zaakceptowania pod warunkiem stabilnej pracy kotła, podkreślam _trochę_ ;-) Sony23 jeżeli masz pytania, to pisz, postaram się odpowiadać, ale potrzeba mi na to więcej czasu (o sprawdzeniu wymiarów pamiętam...) Nie pamiętam jaki Ty masz kocioł? Pozdrawiam.
  14. bubble

    Kocioł Arcisz Eko Turbo

    Postaram się odpowiedzieć bardziej szczegółowo, ale dopiero wtorek/środa i na raty. Tym bardziej, że bardzo dużo spraw poruszyłeś :-) Bardzo się cieszę, że będziemy mogli podzielić się doświadczeniem. Tymczasem na szybko: jeśli chodzi o węgiel, to dokładnie tak jak opisałeś. Prawdopodobnie trzymanie dużego ciągu non stop by pomogło, ale ten kocioł szybko podgotowuje wodę, gdy ma żar węglowy tuż nad palnikiem. U mnie najlepszym wyjściem była cegiełka szamotowa nad palnikiem (tzn. zakrycie części pierwszej przegrody jeszcze w komorze załadowczej) i wstawienie pionowego rusztu tak, żeby węgiel spalał się w cienkiej "warstwie pionowej". Cienkiej tzn. około 15 cm (tak na oko 1/2 do 2/3 długości paleniska). Niestety w takim wąskim gardle węgiel często zawisa a z racji braku wsparcia fabrycznego rozpalanie jest bardzo niewygodne. Paliłem tak też zrębkę, ale powstaje tak "gęsty" żar, że komin ma kłopot z pociągnięciem powietrza i lubi walnąć na kotłownię. Do przeczytania.
×

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.