Treść opublikowana przez KazioWihora
-
Wszystko O Kwkd 15Kw
A jaki masz mniej więcej że tak powiem 'granulat' tej kostki ? U mnie w KWKD 22 kostka też się w miarę pali, pod warunkiem że nie jest za gruba. Mam ten kocioł ładne parę lat i wcześniej paliłem głównie kostką, ale od jakiegoś czasu nowe dostawy miały przesadzone wielkości, z ostatnich 2 dostaw miałem praktycznie kęsy, kawały takie, że wchodziły mi po 3 większe i z 5 mniejszych do kotła. Musiałem to łupać bo przy takiej wielkości paliło się ogólnie słabo, węgiel się powoli wypalał a ciepła powstawało jakoś mało, na dodatek nie wytwarzała się warstwa żaru, co w tym kotle jest niezbędne do czystego spalania.
-
Zębiec Kwkd 22 Kw.
Właśnie w tym sklepie oglądałem sznury. W zaznaczonym miejscu raczej nie ma jakichś dużych temperatur, w tej poprzeczce jest woda, a głównym źródłem temperatury mogą być co najwyżej rozgrzane drzwiczki. Ruszt pionowy jest częściowo przesłonięty przez wystający element konstrukcji drzwiczek (ale nie jest to połączenie szczelne dla powietrza).
-
Zębiec Kwkd 22 Kw.
I wreszcie zima przyszła w tym roku (trochę późno) zacząłem na dobre palić porządnie węglem w tym sezonie. W międzyczasie zdobyłem kilka nowych doświadczeń. W tym kotle węgiel o granulacie powyżej grubszego orzecha sprawdza się dobrze tylko jeśli trafi się naprawdę dobry. Tak się teraz złożyło, że kupiłem drobniejszy i różnica jest wręcz kolosalna. Nawet na 'mocno średnim' jakościowo węglu, przy drobniejszym granulacie spalanie przebiega sprawnie i bezdymnie, czasami trochę przykopci na szaro albo biało przy rozpalaniu, kiedy jeszcze nie ma warstwy żaru, ale później nie widać nic, absolutnie żadnego dymu. Palę teraz drobnym orzechem, kupiony mam tani ruski i jakiś 'mocny' polski (niestety nie wiem z jakiej kopalni). Ten pierwszy spala się dobrze, zero dymu, ale jakoś ciężko się rozpala i zostawia dużo popiołu + czasami trochę kamieni i jakby wypalonej gliny. Natomiast ten polski rozpala się błyskawicznie, w pierwszych minutach generuje więcej gazów niż kocioł jest w stanie przetrawić, stąd trochę dymku przy rozpalaniu i muszę uważać przy otwieraniu drzwiczek - raz z rozmachem otworzyłem drzwiczki od zasypowej i jak mi buchło w ryj, biegiem leciałem do mieszkania zobaczyć czy mam jeszcze brwi i rzęsy, bo poczułem smród palonych kłaków (ale na szczęście nic zauważalnie mi nie opaliło). Myślałem trochę nad odseparowaniem rusztu pionowego, tak aby tamtędy nie przedostawało się powietrze, bo moim zdaniem przez to rozpala się zbyt gruba warstwa węgla, i wpadłem na taki pomysł: gdyby w miejscu zaznaczonym na foto przykleić silikonem gruby sznur szklany (sprawdzałem już i najgrubszy łatwo dostępny to 5x5cm), teoretycznie płaska w tym miejscu powierzchnia drzwiczek powinna docisnąć sznur i odciąć dopływ powietrza - modyfikacja do zrobienia w 10 minut, ale jeszcze nie mierzyłem jaka jest odległość między zaznaczonym elementem a drzwiczkami. Jutro mam zamiar zrobić pomiary i jak dobrze pójdzie i jedna ze średnic sznurów będzie pasować z lekkim nadmiarem (tak, żeby był docisk), zamawiam i w sobotę modyfikacja.
- Wszystko O Kwkd 15Kw
-
Wszystko O Kwkd 15Kw
Mam tak samo u siebie w KWKD 22. Występuje tak w okolicach 60 stopni i wyżej, ale tylko jeśli w kotle naprawdę ostro się pali. Paląc łagodniej mogę dojść do 80 bez żadnych efektów dźwiękowych. Po części jest to zaletą, bo słyszę to w domu w grzejnikach i jest to dla mnie sygnał, żeby cisnąć do piwnicy, niemniej coś jest nie tak, bo to mój drugi KWKD 22 i w poprzednim tak nie było. Uchylenie klapki pewnie powoduje zanik tego zjawiska, bo część ciepła spitala prosto w komin. Tak samo będzie jak otworzysz górne drzwiczki, temperatura momentalnie spadnie i dźwięk zginie. Dodam jeszcze, że u mnie paląc drewnem dość ciężko wywołać to 'skrzypienie', ale przy węglu pojawia się o wiele wcześniej. A co do przepustnicy na czopuchu, to moim zdaniem najlepiej zostawić otwartą na stałe, będzie w kotle o wiele czyściej, tylko musisz pierw kocioł sprawdzić na szczelność. Przymykanie czopucha pozwala zamaskować lewe powietrze ciągnięte przez kocioł jakimiś szczelinami, taką samą kontrolę spalania, albo i lepszą, da się uzyskać po dopracowaniu uszczelnień. Ja u siebie czopuch przymykam z 1 na 2 tylko jak jest silny wiatr. Podczas normalnej pogody zostawiam całkowicie otwarty, słyszę wtedy jak ciąg usiłuje zassać powietrze wszelkimi możliwymi drogami, wokół przymkniętych klapek i zasuwek słychać poświstywanie, a proces spalania jest w 100% do opanowania.
-
Wszystko O Kwkd 15Kw
No właśnie moje dwie wcześniejsze dostawy węgla były z Wujka. Narzekałem na dużą ilość popiołu, ale paliło się bardzo dobrze, najwyżej trzeba było co jakiś czas przerusztować. Popiół był ciemny, jakby szary z domieszką ciemnożółtego lub pomarańczowego. Teraz na kwitach też miałem napisane, że z Wujka, ale to na 100% inny węgiel, więc albo wcześniej zostałem dymnięty, albo teraz. Popiołu praktycznie nie ma, wiadro cynkowe 10l na 2 tygodnie palenia z czego jeszcze pół dałoby radę odsiać z powrotem (drobne koksiki). Węgiel strasznie szybko odgazowuje, tworzy przy tym kłęby czarnego dymu w komorze, które przy niedostatecznej ilości powietrza powodują prawdopodobnie narastanie futra. Oprócz tego widzę, że z tego węgla podczas odgazowywania coś wycieka i gotuje się na powierzchni - jakby smoła - parę razy jak mi wygasło widziałem zacieki z tego syfu nawet na rusztach pionowych. Jeśli się rozbuja i zakręcę powietrze, to oczywiście zgaśnie, ale kocioł tak zarośnie, że przed następnym odpaleniem czyszczenie gwarantowane. Mam ogromne trudności z ustawieniem kotła, jak dam za mało powietrza - futro i przygaśnie, jak dam za dużo, to w fazie odgazowania temperatura spalin szybko dochodzi do 200-250 stopni :( i w kotle zaczyna szumieć aż w grzejnikach słychać. Za to jak już odgazuje pali się bardzo ładnie, powstaje bardzo ładny i lekki koks. W dzień, jeśli jestem w domu, radzę sobie dorzucając co kilka godzin nie za duże porcje i jakoś to idzie, ale na przyszły sezon będę się wystrzegał takiego węgla bo od latania do kotłowni można cholery dostać.
-
Wszystko O Kwkd 15Kw
A ja palę głównie kostką w KWKD 22 i teraz jak trafił mi się jakiś tłuściejszy węgiel, i tak mam poważne problemy. Praktycznie nie mogę na noc nałożyć tyle, żeby dotrzymało do rana, bo albo rozhula się aż będzie szumieć w piecu (nie nadąża odbierać ciepła, spaliny gorące jak cholera), albo jeśli pożałuję powietrza, stopniowo przygaśnie i cały kocioł zarośnie futrem, raz po takiej akcji na wymienniku i w komorze miałem frędzle długości po 5cm i więcej. O miarkowniku przy tym węglu mogę w ogóle zapomnieć. Codzień rano rozpalanie na nowo, przez co już mam dość tej zimy. Nie wiem już sam, czy znów mnie na składzie wydymali, tym razem sprzedając jakiś węgiel "przemysłowy", czy po prostu pierwszy raz od dłuższego czasu mam normalny węgiel i nie umiem nim palić. Wcześniej miałem węgiel który wydawał się ciut mniej kaloryczny, sporo było popiołu, ale za to mogłem nasypać do komory pod sam czubek, jak się wypaliło w kotle było czysto, korzystając z światła z resztek żaru wyjmowałem ewentualne kamienie i sypałem na nowo.
-
Spalsadz A Sadpal -To To Samo
Gorzej jak ten efekt tysiąca mrówek wejdzie do komina, ja tak raz miałem ze 2 lata temu (bez spalsadzu, po prostu drewnem przepaliłem kocioł) i nie polecam, jak zobaczyłem nad kominem dym jak z parowozu, wystrzeliwujący rozpędem na 5m nad chałupę, biegiem leciałem do kotłowni, pozakręcałem wszystko co się dało żeby odciąć tlen po czym 30 minut stałem i patrzyłem na komin z telefonem w ręce, jakby przyszło po straż dzwonić. Na szczęście stopniowo przygasło. Czy możesz wizualnie porównać spalsadz z sadpalem ? Spalsadz wygląda mi na mieszaninę co najmniej dwóch różnych substancji o różnej granulacji. Sam też testowałem ale szczerze powiedziawszy, raczej niewiele u mnie daje. Owszem działa ale w wysokich temperaturach, a wtedy piec sam z siebie jest czysty. Na przyszły sezon będę szykował suszone obierki, bo według mnie mają o wiele większą skuteczność. Kiedyś, jeszcze do starego kotła, sypnąłem tak od serca, jak potem otworzyłem wymiennik to byłem w szoku co tam się porobiło - wypalił się do gołej blachy, a co się nie wypaliło to odpadło albo wisiało na włosku.
-
Zębiec Kwkd 22 Kw.
Tak, ten grzejnik podłączony jest po przekątnej, dwa "średnie" chyba też, jedynie najmniejszy jest podłączony z tej samej strony. Już mniejsza nawet z tym dużym grzejnikiem, on jest i tak w pomieszczeniu gdzie jest praktycznie najcieplej, jak złapie trochę temperatury to jest ok. Gorzej z sekcją instalacji, obecnie praktycznie połowa, gdzie są nowsze grzejniki aluminiowe. Ta część jest w miedzi i instalacja na grawitacji gorzej działa, sprawdzałem dzisiaj dokładnie i przy 50-55 na kotle grzeją co prawda wszystkie grzejniki, ale tylko ich górna część - może z 15cm. Pompka na 1-szym biegu niby to poprawia i grzeje po 2/3 grzejnika, na 2-gim biegu grzeją całe ale tu już właśnie zaczynają się problemy z utrzymaniem temperatury na kotle, podejrzewam że przy takim przepływie i temperaturze 50 stopni moc wszystkich grzejników jest zbliżona do maksymalnej mocy kotła lub nawet wyższa. Na razie potestuję trochę pierwszy bieg i zobaczę jak będzie. Pod przyszły sezon będę jednak modyfikował trochę kocioł, spróbuję przygotować jakiś szamotowy palnik i doprowadzić powietrze z góry przez wyczystkę. W ubiegłym tygodniu kupiłem nowy węgiel - znów z kopalni Wujek, ale tym razem chyba prawdziwy, właściwości ma zupełnie inne od poprzedniego. Poprzedni praktycznie sam z siebie palił się czysto, prawdopodobniej był mniej kaloryczny, zostawało dużo kamienia i popiołu, ale miało to też zaletę - w ogóle nie kopcił i jak już zostawały resztki, żar podtrzymywał się we własnym popiele. Z nowej dostawy jest o wiele gorzej, węgiel na pewno ma więcej kalorii, ale przy takim samym załadunku szybciej mi się wypala i obojętnie jak bym nie ustawiał kotła, kopci trochę na czarno, w wymienniku zbiera się więcej sadzy, w komorze zasypowej robią się wiszące frędzle (na poprzednim węglu też się robiły, ale dużo wolniej), po 2 dniach palenia komora w środku ma futro jak Yeti.
-
Czy Takie Zużycie Węgla Jest Ok ?
U mnie podobnie - trochę ponad 200 metrów do ogrzania, a zbliżam się już do 2,5 tony przy czym spaliłem też niecałe 3 metry mieszanego drewna na początku sezonu. Niestety jak chałupa nie ocieplona i stare mury, to cudów się nie osiągnie. Zazwyczaj na sezon idzie mi 4-4,5 tony węgla + do 5 metrów drewna, zależy od pogody. W tym roku zima niby na razie łagodna (brak dużych mrozów, średnia odnotowana przez elektronikę temperatura grudzień -1.2, styczeń jak na razie +0.1 stopnia), zobaczymy co będzie dalej.
-
Zębiec Kwkd 22 Kw.
Stare wyczystki niestety nie pasują do nowego kotła, ale spróbuję coś z tym powietrzem pokombinować. Z ciekawostek - od 10 grudnia pali się u mnie non stop, to już sporo ponad miesiąc. Wymiennik czyszczę co parę dni czekając pierw, aż żar trochę przygaśnie, ewentualne kamienie i pozostałe po węglu łupki wybieram starym indiańskim sposobem - jak jest mało żaru wrzucam ze 2 kawałki drewna coby na chwilę wzrósł ciąg, żar wtedy zaczyna świecić na zółto i wszystko co niepalne jest wyraźnie widoczne. Zazwyczaj zresztą kamienie zbierają się pod grodzią. Metodą ciągłego eksperymentowania doszedłem do wniosku, że ten kocioł działa dużo sprawniej na grawitacji, niż z pompą obiegową. Pompa wręcz przeszkadza w działaniu miarkownika, jeśli np. wieczorem ładuję kocioł na noc, a temperatura jest za niska, np. ok 40 stopni, to z włączoną pompą dociągnięcie do 55 zajmuje nawet 3 godziny, po czym kocioł jest za bardzo rozpędzony i zawsze przeciągnie temperaturę nawet do ponad 60, zanim wyhamuje. Ustawienie włączenia się pompy powyżej 50 stopni w ogóle nie mają sensu, ponieważ zarówno w czasie rozpalania, jak i przygasania, włącza i wyłącza się ciągle a temperatura na kotle lata tam i z powrotem. Teraz 2 dni nie było po pół dnia prądu, żeby nie zostać zaskoczonym ewentualnym problemem, dzień wcześniej wyłączyłem od rana sterownik pompy i tu miłe zaskoczenie - kocioł dość szybko podnosi temperaturę i łagodnie wyhamowuje, testowałem kilka ustawień na miarkowniku - od 55 do 80 stopni - za każdym razem kocioł dobijał do ustawionej temperatury bez problemu. Przy ustawieniu powyżej 70 pali się wesoło jak w kotle z nadmuchem, aż z ciągiem porywane są iskierki z żaru. Problemem są natomiast grzejniki nierówno grzejące bez pompy, żeby mieć w mieszkaniu tą samą tempraturę muszę na kotle ustawić co najmniej z 10 stopni więcej. To akurat zaleta. Niestety największy grzejnik (25 starych żeberek) zaczyna grzać dopiero po dłuższym czasie utrzymywania wysokiej temperatury, gdy temperatura "pionu" spada, szybko stygnie. Przy temperaturze na kotle ustawionej na 65, rura dochodząca do tego grzejnika ma 55-60 a grzejnik długo jest zimny. Jeszcze większe obawy mam co do nowszej części instalacji, wykonanej w miedzi, na razie niby na grawitacji grzeją, ale już kiedyś była sytuacja, że u góry były ciepłe a 2/3 grzejnika od spodu praktycznie zimne. Mam teraz elektroniczne opomiarowanie temperatury z wykresami, na dniach wrzucę wykresy na których będzie widać różnicę grawitacja vs pompa przy takim samym załadunku na noc.
- Jaki To Rodzaj Drewna
-
Piła Spalinowa
Pisząc o markowych sprzętach, zapominacie o jednej rzeczy. Niech w takiej pile - zwłaszcza jakimś mniejszym modelu - coś poważniejszego nawali po gwarancji, to jest praktycznie jej koniec - popatrzcie sobie na ceny części, praktycznie każdy większy element silnika to wydatek rzędu 1/4-1/3 nowej piły (mówię o oryginalnych częściach). Dotyczy to głównie Stihla i Husqvarny (oraz pochodnych), w serwisach ceny mają niestety takie jakie mają i wiem to z pierwszej ręki, ponieważ swoje odbębniłem w takim serwisie. Inna sprawa, że jeśli o taki sprzęt się chociaż trochę dba i przestrzega ogólnych zasad użytkowania, posłuży długo. Elektryczne piły Makity polubiłem dlatego, że części do nich są tanie. Przekonałem się o tym po drobnej awarii kiedy wciągnęło mi jakiś drut za łańcuchem i musiałem wymienić parę drobiazgów pod pokrywą napędu łańcucha. Kiedy wbiłem na serwis, spodziewałem się, że po zobaczeniu cen przysiądę z wrażenia po czym zostanie mi przedstawiony katalog nowych produktów (tak jest np. w serwisach Husqvarny), a okazało się, że te wszystkie drobne elementy mają wręcz śmieszne ceny. Po 2 latach użytkowania takiej piły za same oszczędności na paliwie (prąd wychodzi wielokrotnie taniej) kupiłem następną, żebym nie musiał nosić z domu na działkę. Największą wadą (jak dla mnie), przynajmniej tych mniejszych elektrycznych modeli, jest drobniutki łańcuch, jest to chyba najmniejsza podziałka (nie znam się za dobrze na łańcuchach). Wcześniej miałem elektryczną piłę Jonsereda z "grubym" i przy używaniu markowego łańcucha, raczej rzadko go ostrzyłem. W obu Makitach mam łańcuchy z wybitym (o ile pamiętam) logo Dolmara, jeśli tnę drewno na opał, zawsze każdą dłuższą pracę zaczynam od ostrzenia, ponieważ tępią się szybciej.
-
Piła Spalinowa
Zastanów się poważnie nad piłą elektryczną. Dopóki prace wykonujesz niedaleko domu, gdzie można podciągnąć przedłużacz, taka piła ma praktycznie same zalety. Przede wszystkim dużo mniej w niej elementów które mogą się zepsuć, w miarę markowe modele zaczynają się od 350zł, koszty eksploatacji są znacznie mniejsze i można pracować w pomieszczeniu. Większość tanich spalinówek spoza większych firm, to chińszczyzna klepana masowo na jedno kopyto, różnią się napisami, jakość wykonania części z nich przypomina tandetne zabawki dla dzieci <_< Sam mam taką padlinę, kupiłem tylko do drobnych prac sadowniczych, a do jakiejkolwiek większej roboty wyciągam elektryczną.
- Camino Kwd3
- Camino Kwd3
- Ktory Miał Ma Najwięcej Siarki?
-
Mokry Węgiel - Lepiej Się Pali?
Ciekawe natomiast, ile wagowo wody "przyjmie" w miarę gruby węgiel, np. grubszy orzech czy kostka. O tym że drobniejszy potrafi jej łyknąć całkiem dużo, już się kiedyś przekonałem. Chyba zrobię eksperyment, wrzucę parę średnich brył do wiaderka, zostawię na dzień coby dobrze się zwilżyły, zważę, a później na parę dni na grzejnik i powtórka ważenia.
-
Wymiennik Poziomy I Pionowy Na Przykladzie Hef Hef I Kwkd
W KWKD trzeba regularnie czyścić poziome rury i wylot do komina, w zależności od umiejętności palacza (i ewentualnych modyfikacji kotła) będą tam się zbierać sadze albo pył w postaci lekkiego popiołu. O ile nie zasmoli się pieca kiszeniem, czyszczenie trwa maksymalnie 2 minuty i jest do zrobienia bez wygaszania, w fazie samego żaru. W pionowej części nie ma czego czyścić, od biedy można raz na jakiś czas odkręcić wyczystkę i zajrzeć jak tam jest, ale przy dobrym paleniu co najwyżej zbiera się trochę sadzy na samych pokrywach, reszta się opala.
-
Stara Instalacja A Ochrona Kotła
Cienka rura idąca ze zbiornika na sam dół to przelew. Zawór 3D na powrocie wydaje mi się ciekawym rozwiązaniem, ale raczej niechętnie widziałbym jakąkolwiek automatykę ze względu na częste i niezapowiedziane braki prądu. Żeby to miało ręce i nogi musiałbym mieć porządnego UPSa i automatycznie startujący po jakimś czasie agregat. W chwili obecnej przy braku zasilania nie dzieje się nic, jeśli nie działa pompka, to niektóre grzejniki robią się po prostu chłodniejsze, inne cieplejsze i tyle. Kocioł nie jest w stanie zagotować wody i wolałbym żeby tak zostało, ponieważ nierzadko kotłownia zostaje na wiele godzin bez nadzoru. Doprowadzenie czegokolwiek z kotłowni do mieszkania odpada, żeby puścić chociaż ze 2 przewody muszę czekać, aż sąsiad będzie robił remont. Czy w ogóle wchodzi w grę zawór 3D ustawiany ręcznie ? Niechby ustawiony na minimum podniósł mi temperaturę chociaż o 10 stopni, to już byłoby coś.
-
Stara Instalacja A Ochrona Kotła
Mam starą instalację zbudowaną w latach 70, która wygląda mniej więcej jak na rysunku. Z kotłowni do mieszkania idzie "pion" do którego wpięte są 3 odejścia dla grzejników. Naczynie podłączone jest w najwyższym punkcie tego pionu, a nie przy kotle. Chciałbym jakoś podnieść temperaturę na kotle, żeby w okresach przejściowych nie kisić go na niskich temperaturach. Trochę poczytałem i widzę że o zaworze 3D/4D wpiętym przed naczyniem lepiej zapomnieć ze względów bezpieczeństwa. Nie ma szans przepiąć naczynia, za duże koszty (kucie przez 3 stropy i rycie ścian u sąsiada z dołu), taniej od razu kupić drugi kocioł na zapas. Czy są jakieś alternatywne (i tanie) rozwiązania ?
-
Termometr
Ewentualnie można poszukać termometru z sensorem z transmisją cyfrową, są takie np. z układami z rodziny DS1820 - najsłabsze mają dokładność 0,5 stopnia. Długość przewodu nie ma wtedy znaczenia. Sam DS1820 można prostym interfejsem podłączyć pod komputer i zdalnie odczytywać temperatury, a na jednym 2-żyłowym przewodzie ilość sensorów może być duża.
-
Pożar Kotła? Stopiony Czujnik Temperatury I Termometr
U mnie jest taka instalacja - kiedyś była całkowicie grawitacyjna, zasilanie i powrót 2", w najwyższym miejscu pionu wkręcona redukcja i ok. 1m rury 1" do naczynia. Dawniej (przed rozbudową), co najmniej kilka razy woda się zagotowała i oprócz tego, że podzwoniło trochę w grzejnikach, nie było żadnych skutków ubocznych. Teraz kocioł, mimo że chyba trochę przewymiarowany, nie ma raczej siły zagotować wody, bardzo ciężko w ogóle przekroczyć 70 stopni. Niestety mam też coś mocno niezgodnego z normami - mianowicie zawory kulowe 2" na zasilaniu i powrocie, wiem czym grozi ich zamknięcie i wiedział to też pewnie ojciec który kazał je założyć kilkanaście lat temu. Jedyne zagrożenie jakie widzę, to że ktoś mógłby mi się włamać do kotłowni i je zamknąć.
- Cofanie Dymu Z Pieca - Jakie Przyczyny I Co Robić?
-
Wszystko O Kwkd 15Kw
O kurde, ale górę kotła to masz "trochę" zarośniętą. U mnie w KWKD 22 wygląda to tak jak na foto niżej, niestety jeszcze daleko do ideału, bo jak się przejedzie palcem po szarym, pod spodem czarny pył. Patent na popielnik dobry, muszę coś takiego zrobić. Widzę że Twój kocioł ma lepszą klapkę w popielniku. W moim szczelina, a zwłaszcza jej dolna krawędź, jest za blisko wewnętrznej części drzwiczek i parę razy zdarzyło się już, że wpadł tam jakiś odprysk z popiołu. Miarkownik wtedy nie przymyka klapki jak się należy i temperatura rośnie, na dniach będę kombinował zrobić jakiś ekran.