Skocz do zawartości
Wyświetl w aplikacji

Lepszy sposób przeglądania. Dowiedz się więcej.

Forum o ogrzewaniu

Aplikacja działająca w trybie pełnoekranowym na ekranie głównym, z powiadomieniami push, odznakami i wieloma innymi funkcjami.

Aby zainstalować tę aplikację na iOS i iPadOS
  1. Stuknij ikonę Udostępnij w Safari
  2. Przewiń menu i stuknij Dodaj do ekranu głównego.
  3. Stuknij Dodaj w prawym górnym rogu.
Aby zainstalować tę aplikację na urządzeniu z systemem Android
  1. Kliknij menu z trzema kropkami (⋮) w prawym górnym rogu przeglądarki.
  2. Kliknij Dodaj do ekranu głównego lub Zainstaluj aplikację.
  3. Potwierdź, klikając Zainstaluj.

KazioWihora

Stały forumowicz
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez KazioWihora

  1. Ja tam prawie od początku tego sezonu jadę na zatkanym dopływie powietrza do rusztu pionowego. Według mnie spalanie jest lepsze, ale ja nie mam żadnej dmuchawy tylko ręczne nastawy lub ewentualnie miarkownik jak dłużej trzyma mróz. Większego niż zwykłe smołowania w komorze nie stwierdzam, ale zawsze tam miałem syf i się tym nie przejmuję. Jedyna wizualna różnica, to że ruszt pionowy jest teraz zazwyczaj czysty, ale po jego bokach trochę jest osmolone. Teraz póki nie ma mrozów (i może w tym sezonie już nie będzie) przymierzam się do odlania jakiegoś palnika przy okazji zmniejszającego nieco japę pod przegrodą. Jak myślicie, trzeba brać beton typu 145 (odporność 1450 stopni) czy wystarczy wersja na 1250 stopni ? Zaglądałem do budowlanego w okolicy i różnica taka, że tę pierwszą mieszankę mają tylko z grubym ziarnem (do 5mm), a te drugą jakąś drobniejszą i moim zdaniem lepiej by się nadawała na odlew który musi mieć trochę "detali" (pozostawione miejsca na ruchomy ruszt).
  2. Powietrze wtórne można też doprowadzić od góry przez wyczystki - dokupić 1 lub 2 nowe dekle i dospawać do nich idącą w dół rurkę. Taka rurka prędzej czy później pewnie się upali (albo i nie, bo w końcu będzie chłodzona przelatującym powietrzem), ale wymiana czy dospawanie nowej końcówki raz na sezon czy dwa to nie problem. Przy okazji PW będzie podgrzane. Sam się do tego przymierzam już od dłuższego czasu, zdobyłem nawet dekle ale przez chroniczny brak czasu zablokowałem się na zakupie spawarki i na razie temat wisi.
  3. Weź pod uwagę to, że dla KWKD drewno to tylko opał zastępczy, na bank w wielu kotłach spalisz je dużo efektywniej. Ja też mam trochę swojego drewna - głównie z drzew owocowych, leszczyn i orzechów - często aż do pierwszych większych mrozów palę tylko drewnem, jak jest suche da się je w tym kotle spalić nie produkując smoły. Nawet bym powiedział, że biorąc pod uwagę zachowanie czystości wymiennika i komina, drewno łatwiej jest w nim spalić niż węgiel - wystarczy nie żałować powietrza, ale musi mieć co odbierać ciepło. U mnie typowo po przepalaniu suchym drewnem miałem wymiennik w środku biały a w wyczystce komina dominował szaro-brązowy popiół. Podczas palenia stałe nastawy - powietrze tak ustawione, żeby było wyraźnie słychać ciągłość płomienia + niewielki dodatek na wszelki wypadek. Niestety w komorze zasypowej będzie się produkować smoła, trzeba co jakiś czas czyścić strategiczne miejsca, ja też z raz na tydzień palenia drewnem przepalam ostrzej niż zwykle, żeby ewentualne zanieczyszczenia dobiła temperatura. Jeśli chodzi o wymienniki w KWKD, to jak się jako tako umie palić, do tego pionowego wystarczy od góry zajrzeć z raz na sezon - raczej nie ma tam zresztą co czyścić, poziomy szczota załatwia w mgnieniu oka. Warto też sobie zmajstrować jakąś szczotkę z twardym włosiem na długim kiju, żeby mieć czym wymiatać zanieczyszczenia z tego kwadratowego otworu i łącznika do komina.
  4. Testowałem jakiś czas nakładki na boczne ścianki kotła, kształtem przygotowane jak na rysunku ze 2 strony wcześniej - te ze ściętymi końcami. Wykonałem je ze zwykłych cegieł położonych wzdłuż ścianki po długości i dociętych na wymiar. Cegły stare i lekko zmurszałe, dość łatwo dociąłem skosy, wymiary i wycięcie na ruchomy ruszt zwykłym flexem z zwykłymi tarczami, takimi po 1zł. Na wysokość akurat kawałek powyżej "japy" pod grodzią. Powiem tak - pali się sporo lepiej, choćby dlatego, że zmniejsza się ogólny prześwit palnika i wielkość paleniska, łatwiej o to, żeby cały prześwit był zakryty żarem, a wtedy spalanie jest najlepsze. Niestety zwykłe cegły zbyt długo mi nie wytrzymały, niecałe 3 tygodnie i całość do badziewia. Pomyślę nad odlaniem takich wkładek z jakiegoś betonu. Tymczasem przywróciłem uszczelnienie między popielnikiem a rusztem pionowym. Z aledrogo kupiłem nowy, jakiś lepszy sznur 50x50 - dociąłem trochę dłuższy niż potrzeba (chyba 33cm) i po prostu wszedł na wcisk, bez żadnego klejenia. Trzyma się już jakiś czas, ładnie się ułożył i podejrzewam, że sam nie wypadnie. Ciekawa sprawa bo wydaje mi się, że na mniej więcej takiej samej ilości węgla zyskuję trochę więcej ciepła - może bez spektakularnych różnic, ale jak przeanalizowałem dane z termometrów (mam logowanie temperatury) wygląda na to, że ciut dłużej trzyma zanim zacznie przygasać. Zdecydowanie żar jest niżej niż z otwartym przepływem powietrza, ale jest też wada - od strony rusztu pionowego zostaje niedopalony węgiel (w zasadzie to czysty koks). Zobaczę co będzie jak (jeżeli) przyjdą mrozy. Trochę boję się o ruszt pionowy, wyczytałem że może coś mu się stać przy braku przepływu powietrza, a w tym kotle chyba za łatwo nie da się go wymienić - wygląda jakby sworznie na których się obraca były wspawane. Gdyby nie to, w ogóle bym się nie przejmował, bo pewnie nie jest to jakiś szczególnie drogi element.
  5. Świeczką to ciężko znaleźć nieszczelności w różnych dziwnych miejscach. Najlepiej zrobić kopciucha np. podpalając kawałek tektury i gasząc płomień, powinno być widać gdzie ciągnie powietrze, nawet z dość sporej odległości.
  6. Spróbuj ustalić co to za kocioł, ewentualnie wrzuć na forum fotki - może da się go prostym i ewentualnie łatwym do odwrócenia sposobem przerobić na dolniaka albo górniaka i problem będzie z głowy.
  7. Niestety tu u mnie można jedynie kupić "wungiel" i to co mam napisane na papierze nijak się nie ma do tego, co faktycznie dostaję. Od lat kupuję to samo na tym samym składzie, a praktycznie co dostawa inaczej pali się i wygląda. Podejrzewam że zależnie od farta, dostaję wszystko od najgorszych ruskich węgli kamiennych z domieszką kamieni, do najmocniejszych polskich których ten kocioł nie potrafi przetrawić. W te 7kW minimalnej mocy bez produkcji syfu to mi się nie chce wierzyć, chyba że na drewnie. Za wielka japa jest na standardzie pod grodzią.
  8. Coś mi się wydaje mało prawdopodobne, żeby na dłuższą metę paliło się w miarę dobrze przy otwartym całkowicie wlocie w górnych drzwiczkach, chyba że masz go częściowo zabitego smołą albo słaby ciąg w kominie. U mnie w zimie jak chwyci trochę mrozu i ciąg w kominie jest dobry, wystarczyłoby do połowy otworzyć te rozetkę i nawet przy zamkniętym całkowicie powietrzu na dole, kocioł się rozpędzi aż zacznie szumieć, dość szybko rozpala się cały węgiel. Co innego przy paleniu drewnem, wtedy zazwyczaj dół zakręcam prawie do końca a górę otwieram na maxa, nie wiem czemu ale wtedy pali się najlepiej. Chyba że masz jakieś inne drzwiczki ? U mnie przy całkowicie otwartym PW te otwory prześwitują na przestrzał, razem z ich powierzchni robi się dość konkretna japa.
  9. Z tym czyszczeniem to coś musi być nie teges. Ja u siebie czyszczę raz na tydzień z grubsza rurki, cały kocioł to czasami jak mi się chce z raz na miesiąc. Od czasu do czasu mam wolniejszy dzień - np. sobotę, to posiedzę chwilę w piwnicy i przepalam wtedy solidnie suchym drewnem i tekturą - wystarczy że dobiję do 70 stopni i utrzymam to z pół godziny, a kocioł wypali się do gołej blachy. Ze 2 tygodnie temu przepaliłem porządnie drewnem osikowym i brzozą, blachy tak się wypaliły że normalnie się błyszczały, wszystko odpadło. Przy zwykłym paleniu węglem zbiera mi się delikatna sadza na wymienniku - głównie w trakcie rozpalania. Oczywiście w komorze zasypowej futro i smoła w ilościach hurtowych ale olewam to, od czasu do czasu tylko przepcham wyciorem te rurki na przegrodzie i omiatam drzwiczki, sprawdzając czy otwory się nie zapchały. Kocioł mam teraz na pewno trochę przewymiarowany, ale radzę sobie z tym w ten sposób, że po prostu zmieniłem godziny rozpalania i zostawiam go rozpędzonego bez kiszenia. W domu trochę za ciepło (23-24 stopnie w chłodniejszych pomieszczeniach), ale wolę w ten sposób zmarnować trochę węgla i mieć wygrzaną chałupę, niż wypuścić węgiel w postaci dymu i jeszcze czyścić kocioł z syfu.
  10. A rurka grubościenna, taka solidna od wody, przepali się szybko ? 1/2 cala rurkę doprowadzić z góry na dół w tym kotle to byłby żaden problem, wystarczy puścić ją w samym rogu, tam raczej nie ma żadnych przeszkód. Jedyna trudność to przerobienie zaślepki od wyczystki.
  11. Zauważ jednak, że można by dokupić u producenta dodatkową przykrywkę/przykrywki do górnych wyczystek i przerobić, tak żeby powietrze wtórne dostarczane było jakąś rurką na dół. Ktoś mi tu proponował takie rozwiązanie jakiś czas temu w tym wątku, chyba jak wymieniałem kocioł. Niestety przykrywki wyczystek z starego do nowego nie pasowały, gdyby było inaczej już dawno bym takie rozwiązanie wypróbował. Nadal wisi to w kolejce do wypróbowania, ale niestety praca zabiera mi zbyt dużo czasu i nie mam kiedy zbyt wiele dłubać w piwnicy. Co ciekawe, gdyby tamtędy puścić PW, z automatu byłoby też grzane - rurka dostarczająca przechodziłaby przez obszar gdzie spaliny mają chyba największą temperaturę. Trochę jednak obawiałbym się, czy na którymś z etapów pracy czasami spaliny przez taką rurkę nie wyłaziłyby na zewnątrz.
  12. W KWKD ruszt jest lekko pochylony w stronę drzwiczek, ale nie widzę specjalnej różnicy w ilości zbierania się popiołu w różnych miejscach kotła. Jeśli już to najwięcej i tak jest pod grodzią, bo tam zbiera się też popiół zabierany ciągiem spalin ale za ciężki żeby jednak wylecieć. Wolałbym już ruszt pochylony jednak w drugą stronę, nawet jakby 2x więcej popiołu zbierało się pod grodzią może nie rozpalał by się tak szybko zasyp też w stronę drzwiczek.
  13. Odlew będzie łatwiej mi zrobić niż kombinować z cegłami, praktycznie jedyna trudność to zdobyć ten beton albo jakąś zaprawę. Nie mam zamiaru tego odlewać w środku kotła, tylko na zewnątrz w przygotowanej formie i następnie po prostu ustawić w środku. Te dwa boczne elementy będą jednakowe co znacznie ułatwia sprawę. Z pomiarów wychodzi mi, że na luzie powinno dać się wmanewrować taki element do środka przez drzwiczki. Jak myślicie, gdybym próbną wersję zrobił z zaprawy szamotowej, wytrzyma jakiś czas ? W zamierzchłych czasach, do paleniska wędzarni wytworzyłem elementy 'ceramiczne' z jakiejś zaprawy która wyglądała jak zmielone cegły szamotowe z jakimś dodatkiem wiążącym - nawet dość długo to wytrzymało, praktycznie nie psuło się od palenia, tylko zimą od stania i zamarzania. Niestety nie mam pojęcia co to była za zaprawa. Jest jeszcze opcja, że może udałoby się od ruchomego rusztu odłączyć jakoś te dwa skrajne boczne elementy. Muszę się przyjrzeć jak to jest skonstruowane - wtedy po prostu mógłbym boczne ścianki wyłożyć cegłami.
  14. Sęk w tym że cegły nie postawię bo tam są ruchome ruszta, musiałbym wycinać w cegłach rowki. Łatwiej będzie podejrzewam zrobić jednak odlew. Na tył też bym coś zapodał, żeby zmniejszyć prześwit.
  15. Trochę zmodernizowała się część mieszkania i spadło lekko zapotrzebowanie na ciepło, idealnie byłoby wymienić teraz kocioł na wersję 15kW ale to nie wchodzi w grę więc planuję jakoś trochę ograniczyć moc tego. Jak myślicie, jakbym na boczne ścianki zapodał odlewy z jakiejś zaprawy szamotowej albo betonu żaroodpornego, mniej więcej jak na załączonym obrazku, to coś by to mogło dać na początek ? Trochę przeszkadzają ruchome ruszta, ale po prostu odlewałbym w formie uwzględniającej tę ruchomość - zostawiając na spodzie wolne miejsce.
  16. A co niby jest nie tak z zawiasami w starych, żeliwnych drzwiczkach ? W starym kotle spokojnie kiedyś zdjąłem drzwiczki do czyszczenia i łatwiejszej wymiany sznurów po paru latach użytkowania, zajęło to 5 minut, podobnie jak przy rozbiórce kotła - też 5 minut. Nawet sobie te sworznie od drzwiczek schowałem na wszelki wypadek. Oglądałem nowszy model przechodząc obok takowego w sklepie "żelaznym". Dwie rzeczy moim zdaniem są na plus - pojawiło się jakieś uszczelnienie przy dźwigni rusztu (nigdy wcześniej go nie widziałem) oraz klapka powietrza chyba powinna być teraz lepsza. W starej wersji moim zdaniem jest za ciężka, miarkownik ma problemy z jej otwieraniem, musiałem robić coś w rodzaju przekładni. Ponadto stara klapka ma tendencję do zbierania śmieci które czasami wyskoczą z popielnika i się wtedy nie chce domknąć - nowa pod tym względem wygląda mi na lepiej skonstruowaną. Co do blachy popielnika, jeśli jest cieńsza niż była, to nie wróżę jej długiej kariery. W moim poprzednim KWKD 22 popielnik był już mocno zeżarty, w sezonie kiedy kocioł został już zastąpiony nowym i stał z boku, w popielniku zrobiły się dziury.
  17. Wątpię żeby rodzaj kotła miał znaczenie, raczej bardziej jego poprawny dobór do mieszkania i instalacji. Ja na jesieni i na wiosnę muszę przepalać raz czy dwa razy dziennie, bo mam starożytną instalację i mieszkam w typowym starym budownictwie, sytuacja jest taka że kocioł 22kW na jesieni i na wiosnę jest za mocny (odpada palenie węglem ciągle, bo bym musiał kisić), natomiast przy dużych mrozach, zwłaszcza jak trochę wieje wiaterek, buja się cały czas na pełnej mocy i nawet mógłby być większy, bo mieszkanie szybko stygnie. Jakbym miał dwa kotły, jeden sporo mniejszy na okresy przejściowe, to bym sobie w nim palił 24h na dobę na małej mocy. Pod względem palenia przy dodatnich temperaturach, górniak którego mieliśmy dawniej niczym się nie różnił obsługowo od obecnego dolniaka. Tak samo jak teraz, rozpalanie raz albo 2 razy dziennie zależnie od pogody, krótka praca na dużej mocy i przestój. DS tutaj wygrywa bo szybciej wchodzi "na obroty", parę minut i kocioł pracuje blisko max wydajności.
  18. Ja na ten przykład aż do pierwszych poważniejszych mrozów, rozpalam zazwyczaj raz dziennie węglem albo 2 razy dziennie ładując drewna do pełna. Akurat moja starożytna instalacja powoduje, że takie coś ma sens, bo nawet jak w piecu całkiem wygaśnie, długo jeszcze oddaje ciepło z grzejników. Natomiast jak zacznie się prawdziwa zima, bywa że pali się 2 miesiące non stop, sztukę czyszczenia rusztów z kamieni, wypalonej gliny z węgla i innych badziewi które się trafiają, opanowałem do perfekcji i robię to bez wygaszania, jak jest mało żaru. Natomiast jak tak sobie poczytałem o tym jak niektórzy z Was bezstresowo palą w górniakach, zaczynam zastanawiać się czy dobry, rasowy górniak nie będzie moim kolejnym kotłem. Największe wady DSa moim zdaniem to: 1) Wrażliwość na niewłaściwy węgiel - np. w ubiegłym roku pod koniec sezonu dokupiłem tonę niby tego samego co zwykle, ale zdecydowanie wcisnęli mi jakieś badziewie - po dorzuceniu na żar wydzielał tyle gazów, że w komin szła biała chmura której kocioł nie nadążał przepalać nawet jak powietrze odkręcałem na maksa. 2) Słaba temperatura w kominie - komin u mnie zdecydowanie lepiej się miewał te ponad 15 lat temu jak mieliśmy zwykłego górniako-śmieciucha. W KWKD jak za bardzo przykręcę powietrze, temperatura spalin powoli spadnie, co za tym idzie spadnie ciąg w kominie, temperatura dalej spadnie i znowu spadnie ciąg i tak dalej aż w piecu przygaśnie a po drodze jeszcze opał się przykisi. W starym kotle nie było mowy o czymś takim.
  19. Nie przyszło powiadomienie, to nie zauważyłem odpowiedzi a na forum zajrzałem dopiero jak nowy sezon zaczął się rozkręcać (przedwczoraj padał u mnie pierwszy śnieg [zaraz znikał] i temperatura oscyluje blisko 0). Sznur kupiłem z aukcji na aledrogo, ale nie wiem czy czasami nie z tego właśnie sklepu, bo coś kojarzę że nazwa użytkownika miała w nazwie "domer". Cena była podana za metr i metr kupiłem żeby mieć "na zapas", ale ten zapas i tak mi zginął gdzieś w czeluściach piwnicy, bo latem i początkiem jesieni był chaos związany z remontami w mieszkaniu. Na wiosnę sznur zdjąłem, bo przy zatkanym dopływie powietrza przez ruszt pionowy, drewno źle się pali, jest mocna tendencja do duszenia i produkcji smoły (zwłaszcza, że paliłem sosną). Teraz póki palę drewnem albo tylko przepalam węglem jest niepotrzebny, ale już powoli myślę o ponownym montażu bo jak się zacznie zimą hajcować na całego to będzie potrzebny.
  20. Zamiast uszczelniać ruszt pionowy, można przyłapać kawał grubego sznura szklanego silikonem na tej poprzeczce co jest pod rusztem pionowym, wtedy zamknięcie drzwiczek uszczelnia przepływ powietrza w stronę rusztu pionowego. Może nie jakoś super szczelnie, ale w każdym razie wystarczająco żeby od przodu się nie rozbuchało jak to bywa bez uszczelnienia. Zrobiłem tak w KWKD 22. Przy paleniu węglem jest lepiej, do palenia drewnem (palę drewnem do momentu nastania pierwszych mrozów i później jak zima odpuszcza przed nadejściem wiosny) sznur odkleiłem bo była przesadnie duża skłonność do kiszenia. Pewną wadą tego rozwiązania jest też to, że przy grzebaniu pogrzebaczem zbiera się tam syf co uleci przez ruszt pionowy, ale z racji faktu że w zimie przy dużych mrozach pali się zdecydowanie lepiej, jest to jakoś do przełknięcia.
  21. Sznur przyklejony. Na razie jeszcze ciężko mi powiedzieć czy jest lepiej czy gorzej, natomiast pali się inaczej - więcej muszę odkręcać powietrze (wcześniej ustawiałem szparę <1mm), z przodu jest bardziej ciemno natomiast pod grodzią żar świeci prawie biało. Foto zrobione na szybko po otwarciu drzwiczek. Wybaczcie te futerko i smołę w komorze zasypowej - nie czyszczę tego bo jak urośnie to samo odpada, a nie znam sposobu żeby to wyeliminować innego, jak ostre przepalanie drewnem. Wymiennik za to mam zazwyczaj biały :)
  22. Coś tu mi się wydaje podejrzane. Prawie 10h palenia i na kotle 30 stopni ? Według mnie tu coś mocno nie tak, ile tak mniej więcej w tym czasie spaliło się opału ?
  23. A ja tam nie widzę w tym nic dziwnego. Przecież w tym roku jesień trwała praktycznie do końca grudnia. Ja cały październik i listopad przepalałem drewnem po wycinkach w ogrodzie i to jeszcze często co drugi dzień. To samo w grudniu, przynajmniej co 3-ci dzień nie paliłem w ogóle, a większość czasu przepalałem raz węglem po powrocie do domu i z rana trochę drewnem byleby grzejniki nagrzać.
  24. Nieznacznie ponad 200 m^2 w starej kamienicy, 2 mieszkania + mała część bez ogrzewania (dogrzewa się tym, co wyleci z mieszkań). Praktycznie nic nie ocieplone, przy remontach czasami wprowadzane drobne poprawki, ale są też stare rozwiązania techniczne w niektórych miejscach które wręcz ułatwiają ucieczkę ciepła - np. podłogi z desek gdzie gdyby nie wykładzina, byłby prześwit do pomieszczeń niżej. Mimo to na okresy przejściowe kocioł jest za mocny, palę wtedy drewnem korzystając z tego, że mam 500+ litrów wody w instalacji - mogę śmiało ostro nabuzować, a później kilka godzin instalacja grzeje rozpędem.
  25. Patent z blachą już kiedyś widziałem, chciałem nawet tak zrobić, bo ścinków blachy mam dostatek, ale poległem w temacie - nie mogę odkręcić tych dwóch śrub w drzwiczkach, stoją jak przymurowane. Pewnie wszechobecna w mojej piwnicy-kotłowni wilgoć przychapała je rdzą na gwintach. Sznur zamówiony, ale jeszcze nie doszedł. U mnie też musi być 50x50, pi razy drzwi mierzyłem odległość od poprzeczki do krawędzi - wychodzi 35-37mm. Do tego dochodzi niecałe 10 na wklęsłość w drzwiczkach. Mam nadzieję, że sznur ugnie się w razie czego o te 5mm, bo 40x40 będzie z kolei na pewno za wąski.

Konto

Nawigacja

Szukaj

Szukaj

Skonfiguruj powiadomienia push w przeglądarce

Chrome (Android)
  1. Stuknij ikonę kłódki obok paska adresu.
  2. Stuknij Uprawnienia → Powiadomienia.
  3. Dostosuj swoje ustawienie.
Chrome (Komputer)
  1. Kliknij ikonę kłódki na pasku adresu.
  2. Wybierz Ustawienia witryny.
  3. Znajdź Powiadomienia i dostosuj swoje ustawienie.