Treść opublikowana przez KazioWihora
-
Komin Zapycha Się W Ekspresowym Tempie
Myślę że jednak da radę. Możesz zrobić ją trochę wyżej i spreparować specjalną szczotkę. Znajomy ma taki patent ze sztywnego węża do podlewania, na końcu jest przywiązana lekka szczotka kominiarska. Ze strychu pcha to przez wyczystkę w kominie do góry ze 3-4 metry. Oczywista sprawa że w ten sposób jest trudniej, ale da się wyczyścić. Skutek uboczny - jak szczotka przebije się do samej góry, trochę sadzy wypada na dach i brzydko wygląda, ale to problem tylko do pierwszego deszczu. Sam myślę nad taką wyczystką, bo wyjście na dach u mnie jest co najmniej upierdliwe.
- Cofanie Dymu Z Pieca - Jakie Przyczyny I Co Robić?
-
8 Godzin...
Przy takiej temperaturze to nie dziwne, że zasyp starczał na krótko. U mnie typowa temperatura jaką trzymam w pomieszczeniach to ok. 20-21 stopni w dzień, w nocy pozwalam powoli spaść do 19, czasami spadnie do 18. Kiedyś przez dłuższy czas trzymałem 23-24, różnica w zużyciu opału była kolosalna, śmiem twierdzić że blisko 50%.
-
Spalsadz A Sadpal -To To Samo
Ja cały czas dążę do tego, żeby tak palić, ale mimo że w kotłowni spędzam sporo czasu, jakoś nie mogę dać rady i ciągle powstaje mi trochę sadzy. Przynajmniej nauczyłem się nie produkować smoły :rolleyes: Kupiłem sobie ten wynalazek z reklamy w ramach testu, żeby zobaczyć jak działa, raczej na dłuższą metę wolałbym się nauczyć palić jak najczyściej.
-
Zębiec Kwkd 22 Kw.
Przyszły wreszcie solidniejsze mrozy, zacząłem palić całą dobę. Obecnie schodzi mi jakieś 30, w porywach może i 40kg węgla dziennie (podejrzewam, że węgiel jest marny gatunkowo), a pewnie będzie więcej. Niestety dalej mam problem z regularnym pokrywaniem się wymiennika sadzą. Jak myślicie, czy zamontowanie na skosie grodzi płytki szamotowej - coś jak przedostatni rysunek tutaj https://forum.info-ogrzewanie.pl/topic/3292-zebiec-kwkd-22kw/page__st__120#entry122599 - może cokolwiek pomóc ? Po każdym dołożeniu do kotła przez jakiś czas z komina wydobywa się trochę dymu, pewnie to właśnie wtedy zbierają się sadze na wymienniku. Chciałbym je jakoś spalić od razu, a nie dopiero po zmieceniu szczotką :ph34r:
-
Spalsadz A Sadpal -To To Samo
Odświeżę trochę temat. Kupiłem trochę tego spalsadzu do testu, kocioł regularnie pokrywa mi się nalotem pylistej sadzy i zastanawiałem się, czy to nie pomoże. Jak na razie niestety za dużych efektów nie widzę. Sypałem po 1-2 łyżki na rozpalony żar. Niewątpliwie trochę się zmieniają procesy zachodzące w kotle, kiedy sypnę na żar palący się bardzo krótkim płomieniem, płomień od razu znacznie się wydłuża. Niestety takiego ładnego efektu jak mieli niektórzy - kocioł wypalony do gołych blach - to ja u siebie nie miałem przy normalnym paleniu, kocioł dalej pokrywał się pyłem, z tym że pył był trochę jaśniejszy. Parę dni temu natomiast zrobiłem test, przeczyściłem kocioł, ustawiłem wyższą temperaturę niż normalnie, no i wtedy efekty widać - kocioł nie pokrywa się sadzą tylko jakby białym kurzem który da się nawet zdmuchnąć. Najwidoczniej środek działa, ale jedynie przy paleniu w wyższych temperaturach. Dopóki nie ma mrozów poniżej -10, ja u siebie nie mogę na długo przekraczać 55 stopni, bo jest po prostu za ciepło. Ciekaw też jestem jak to jest z ekologią tych produktów, w końcu są w tym m.in. jakieś sole miedzi, która z pewnością nie znika.
-
Palenie Byle Czym
No ale bez przesady, przy rozpalaniu jest po prostu dymek który widać, nie są to jednak gęste kłęby zadymiające okolicę w promieniu 50m.
-
Zębiec Kwkd 22 Kw.
Na razie nie miałem czasu na zabawy z szamotem. Ale metodą prób i obserwacji doszedłem do bardzo prostego usprawnienia spalania. Wystarczy trzymać dużo żaru w tym przesmyku pod grodzią i na skosie który tam jest, wtedy absolutnie nie ma mowy o dymie z komina. Wszystko co idzie do komina musi przejść przez ten żar a że temperatura tam dość wysoka, to chyba się dopala. Wypraktykowałem taki system, że jak rano idę rozpalić albo przepalić drewnem (bo temperatury póki co pozwalają na to), wszystkie pozostałe po nocy koksiki (w nocy wygasa, bo nie kładę za dużo) wpycham pod gródź, nawet jeśli nic się tam nie żarzy, to po rozpaleniu drewna zaraz zacznie i działa jak katalizator. Natomiast mam drobne problemy z utrzymaniem czystości wymiennika. Smoły nie mam nigdzie, nawet w komorze zasypowej (na "suficie" tworzą się tam za to wiszące wąsy z sadzy, olewam je). Cały kocioł czyszczę zwykłą szczotką do ubrań, ale muszę czyścić co kilka dni, ponieważ wymiennik pokrywa mi się pylistą sadzą. Czasami nalot ma kolor czarny, czasami brązowy, rzadziej szary (drzwiczki wyczystne wymiennika i drzwiczki komory zasypowej zawsze szaro-brązowe, chyba jest w nich szamot i wewnętrzna część robi się gorąca). Jak z tym walczyć ? Już kij tam nawet z tym wymiennikiem, ale pewnie podobne rzeczy zbierają się w kominie, szkoda mi opału na takie coś :)
-
Temperatura Na Wylocie Kominia - Jak Jest U Was
U mnie komin eksploatowany jest z kotłem CO od ponad 30 lat i jak na razie nic się nie dzieje. Komin idzie od piwnicy przez 2 piętra i strych, na strychu w ogóle nie jest ocieplony. Ostatnio jednak zacząłem zwracać na niego większą uwagę, wcześniej były kotły górnego spalania i z kominem nie było problemów, kiedyś ojciec mi mówił że tego komina nikt nie czyścił chyba z 15 lat pod rząd bo nie było potrzeby. Od 2004 roku jest Zębiec KWKD, temperatura spalin na pewno niższa niż kiedyś (w poprzednim kotle jak się dobrze napaliło, to płomień zaglądał do komina) i co za tym idzie mniejszy ciąg, od tamtej pory przeżyłem już dwa nieprzyjemne zdarzenia, raz się komin nagle z dnia na dzień zapchał (jakimś cudem wpadła do niego wkładka filcowa od buta - ptak ?), spadła na dół ale po drodze obruszyła trochę sadzy która niestety utknęła w połowie, w kotłowni było czarno od dymu. Innym razem w środku sezonu ciąg spadł tak bardzo, że miałem trudności żeby w ogóle rozpalić, a kominiarz coś nie mógł dotrzeć. Od tamtej pory bardziej monitoruję to co idzie do komina, zwłaszcza że na dole w wyczystce zbiera mi się wilgoć, kiedy się nie pali. Teraz odkąd mam nowy kocioł, podczas rozpalania "daję czadu" aż temperatura spalin przekroczy 150 stopni, najlepiej nawet 180-200 i czekam aż komin trochę się nagrzeje. Potem podczas palenia staram się utrzymywać temperaturę spalin w okolicy 110-130 stopni (oczywiście spada po jakimś czasie - przy paleniu z przerwami, ale wtedy nie ma to już takiego znaczenia), po 2-4 godzinach cały komin jest nagrzany, w domu da się ręką wyczuć gdzie jest przewód kominowy, na wylocie komina temperatura przekracza 60 stopni, nawet ręką da się wyczuć, że spaliny są dość gorące. Jeśli akurat jest jakiś dymek, to widać nawet wzrokowo, że spaliny nie "wylatują" leniwie z komina, tylko są jakby rozpędem wyrzucane. Czy dobrze robię to się okaże na koniec sezonu grzewczego, jak będę wiedział ile spaliłem i jak zobaczę ile sadzy wyjmę z komina. Zmieniłem też podejście do palenia w sezonie przejściowym - zamiast dusić cały dzień, rano palę z przytupem i przyświstem i wieczorem powtórka + nieduży zasyp na noc, w domu jakby cieplej.
-
Palenie Byle Czym
W mojej okolicy czasami da się wyczuć palone śmieci, ale na szczęście nie za często. Już częściej wyczuwam palone pieczywo, pewnie ktoś nie ma co zrobić z resztkami chleba a do wiadra "nie wypada". Natomiast zmorą są kiepscy palacze, wśród pobliskich domów mam paru takich mistrzów palenia, że potrafią zakopcić całą okolicę. Nie wiem jak można ignorować kłęby żółtego gryzącego dymu, który dusi całą okolicę ? Jeden z mistrzów generuje takie codzień, inny co 2-3. Kiedyś musiałem uciekać z działki do domu, wiatr był w niekorzystnym (dla mnie) kierunku i najzwyczajniej w świecie nie dało się oddychać :( Kawałek dalej mam też niezłego agenta, praktycznie codzień kopci biało-szarym dymem tak, że samochody prawie stają na ulicy, bo nic nie widać. W Łodzi strażnicy miejscy mają łazić po mieszkaniach i sprawdzać opał (informacja z przedwczorajszego Dziennika Łódzkiego), moim zdaniem powinni też zacząć zaglądać do osób które generują kłęby dymu i uświadamiać ich, że robią źle albo wręcz grozić mandatem. W tej samej gazecie kolejny artykuł dwie strony dalej opisuje stopień zasyfienia powietrza szkodliwymi substancjami (przekroczone normy), a śmiem twierdzić, że więcej ich powstaje z niewłaściwego spalania węgla niż z palenia mniej agresywnych śmieci (typu np. PETy). Dla osób nagminnie kopcących powinno być jakieś obowiązkowe, płatne szkolenie albo mandat za mandatem :ph34r:
-
Z której kopalni kupić węgiel (oprócz ekogroszku)
A możesz mi powiedzieć, jak wygląda ten węgiel z kopalni Wujek po wypaleniu ? Ja podobno mam teraz węgiel stamtąd ale nie wierzę w to jakoś, pewnie wydymali mnie sprzedając jakiś syf. Ogólnie pali się nienajgorzej, ale ilość popiołu taka, że jak co parę godzin nie pójdę przerusztować to zagaśnie. Po nocy rano mam żar otulony popiołem, o tyle dobrze że nie muszę rozpalać, ale temperatury też nie daje. Objętościowo chyba tyle samo wyjmuję popiołu co wkładam węgla, do tego niektóre bryły spalają się do postaci brązowoszarych kamieni i pod taką postacią zostają na rusztach.
-
Zębiec Kwkd 22 Kw.
Póki co palenie na pół gwizdka mam rozwiązane poprzez postawienie pod grodzią starych cegieł szamotowych z dziurkami. Są to cegły z rozbiórki jakiejś kuchni, każda ma 3 rzędy otworów średnicy ok. 1,5cm. Po prostu sobie tam stoją, nie przeszkadzają podczas ruszania rusztami (raz na jakiś czas trzeba je tylko poprawić pogrzebaczem), powierzchnia rusztu jest przez to mniejsza, pali się intensywniej bez kiszenia ale na mniejszej mocy. Co ciekawe, za tymi otworami w cegłach palą mi się czasami płomienie jak z zapalniczki. Z docięciem szamotu będę miał jednak problem, tarczę diamentową co prawda mam ale mam tylko zwykłego małego "flexa" i wymięka w zetknięciu z takim materiałem. Jak zakupię jakieś płytki, spróbuję prawdopodobnie alternatywnej metody - wywiercę dziury wiertłem widiowym jedna przy drugiej i spróbuję przełamać.
-
Zbieranie Patyków (Chrustu)
Już widzę te nagany od leśniczego za zbieranie suchych szyszek, a tym bardziej jeszcze karę pieniężną :D Jednak okazuje się, że żyjąc w niewiedzy zostałem szyszkowym przestępcą. P.S. Będzie cieplejszy dzień, to idę nazbierać.
-
Zbieranie Patyków (Chrustu)
Wycinka bez zezwolenia w jakim sensie ? Jak na swoim terenie, to bez zezwolenia można wycinać drzewa owocowe i bodajże do 10 lat wieku, nie wiem jaki jest status dzikiego bzu, ja u siebie trochę się go nawycinałem i nawet nie przyszło mi do głowy zastanawiać się nad jakimś pozwoleniem, praktycznie rzecz biorąc jest to chwast. U nas w lasach chrustu zbierać nie można (stały nawet tabliczki "zakaz zbierania chrustu", ale ktoś chyba ukradł), natomiast można zbierać szyszki na rozpałkę :lol:
-
Zębiec Kwkd 22 Kw.
Parę dni temu zdecydowałem się cofnąć przeróbkę miarkownika (przeciwwagę) i dorobić dźwignię przy klapie powietrza. Nawet z dość dużą przeciwwagą miarkownik mi się przycinał, a nie chciałem przeginać z obciążeniem. Pogrzebałem w złomie i znalazłem pasek z blachy 1mm, zgiąłem go na pół, przewierciłem na obu końcach i końcówkę "rozdziawiłem" tak, żeby obejmowała z obu stron ten cały dzyndzelek w drzwiczkach do którego podpina się łańcuszek po czym przykręciłem śrubą. Całość ma długość ok. 11cm. Wreszcie miarkownik chodzi idealnie - nic się nie przycina, pracuje bardzo płynnie. Skutkiem ubocznym jest także zmiana "przełożenia" i wyszło to na plus, jak się wypali nie otwiera się wielka japa, na dodatek sama regulacja temperatury jest bardziej płynna bez gwałtownego zamykania albo otwierania klapki :) Teraz zastanawiam się nad niewielką przeróbką samego kotła, przestrzeń pod grodzią wydaje mi się zbyt wysoka, w/g mnie powoduje to palenie się grubszej warstwy opału, w szczególności w połączeniu z zasysaniem powietrza przez ruszt pionowy. Zastanawiam się czy nie wstawić tam jakiejś konstrukcji z płytki szamotowej stojącej na 2-3 nóżkach, tak żeby nieco zmniejszyć prześwit, tylko nie mam pomysłu jak ciąć szamot na wymiar.
-
Z której kopalni kupić węgiel (oprócz ekogroszku)
U mnie na składach chyba zaczęli robić przekręty na węglu. Przez lata brałem 90% węgla z tego samego składu, bo zawsze był dobry, nigdy nawet nie pytałem się skąd go mają ani co to za typ węgla, bo skoro paliło się dobrze, nie była mi ta wiedza potrzebna. Tyle wiedziałem, że zaopatrują się w Katowicach. Jedyny problem jaki miewałem wcześniej, to produkcja smoły jeśli za bardzo się "zakisiło". Tymczasem węgiel zakupiony w tym roku na tym samym składzie to jakaś masakra - jak zwykle wziąłem kostkę, smoły tym razem nie ma nic (może dlatego, że lepiej teraz palę), ale odnoszę wrażenie, że objętościowo wynoszę tyle samo popiołu co wkładam węgla. Mało tego na rusztach po wypaleniu zostaje sporo białych i brązowo-szarych "kamieni" które mają strukturę warstwową, w większości kruszą się w palcach,. po przełamaniu w środku czasami jest jeszcze węgiel. Co to za czort ? Byłem na składzie popytać o ceny bo w tym roku jeszcze muszę ze 2 tony dokupić, zapytałem od razu skąd jest węgiel - podobno z Wujka, aczkolwiek coś mi się nie chce w to wierzyć, obstawiałbym że to jakiś ruski.
-
Zębiec Kwkd 22 Kw.
Zobacz tutaj w sąsiednim wątku o KWKD15 przewija się ten sam temat https://forum.info-ogrzewanie.pl/topic/9891-wszystko-o-kwkd-15kw/page__st__160#entry128292 Dodam że na moim starym kotle blachy boczne da się zdjąć bez zdejmowania górnej (trzeba je odkręcić, górną trochę podwadzić i wtedy boczne wychodzą) ale na nowym nie próbowałem i na razie nie mam takiej potrzeby.
-
Wszystko O Kwkd 15Kw
Problem w tym, że ta nieszczelność wcale nie musi być śladowa, a im większa temperatura tym większy ciąg i tym więcej powietrza zasysa kocioł, przez co znów temperatura rośnie itd, aż do oporu. Mój stary KWKD przy wietrznej pogodzie w ogóle nie pozwalał się kontrolować, wszystko pozakręcane a na kotle temperatura dobijała do 80, całe szczęście że w mojej instalacji więcej po prostu się nie da.
-
Zmiana Ogniwo S6Wc-13 Na Defro Optima Komfort Typ 12?
Jeśli sączy się gdzieś w dostępnym miejscu, to można zorganizować jakiegoś spawacza, parę minut roboty a kocioł raczej wytrzyma do przyjazdu nowego. Ja na piecu z którego się sączyło paliłem przez cały okres największych mrozów, upewniłem się tylko na początku czy stan się szybko nie pogarsza. Leciała gdzieś szklanka wody na godzinę, w ogóle w niczym to nie przeszkadzało, nawet paliło się jakby lepiej. Bałem się tylko, żeby dziura nie powiększyła się nagle do na tyle dużej, że zeszłaby cała woda z naczynia wyrównawczego, a jednocześnie na tyle małej, żeby nie zagasiło żaru. W trakcie naprawy okazało się, że kocioł jest po prostu zeżarty, spawacz jakoś młotkiem wymacał miejsca gdzie oryginalna 5mm blacha była jak papier. Z nałożonymi 4-ema spawami jakąś specjalną elektrodą, dociągnąłem spokojnie do końca sezonu.
-
Zębiec Kwkd 22 Kw.
Rozpal go porządnie, przykręć mu powietrze, nakopć dookoła papierosem to zobaczysz gdzie zasysa na lewo. Popielnik jest jakby dostawiany do reszty konstrukcji i trzyma się na kilku spawach + paru śrubach, reszta powinna być dookoła uszczelniona. Ja nawet o tym nie wiedziałem dopóki nie poczytałem trochę tu na forum o KWKD, a ze swoim poprzednim męczyłem się parę sezonów za każdym razem, gdy była wietrzna pogoda - łatwo dobijał do 80 i szybko wypalał się wsad. Przez ten czas kiedy leżał wczesny śnieg paliłem na noc węglem, bo temperatura lokalnie schodziła nawet do -7. Zauważyłem, że wymiennik nie zarasta mi sadzą tak jak to było wcześniej, ale pokrywa się warstwą różnokolorowych pyłków. Trochę szaro-białych, trochę brązowego, trochę czarnego. Usuwa się to w minutę zwykłą włochatą szczotką do ubrań. Komora zasypowa w ogóle nie zarasta, jedynie w górnej części pojawia się taki jakby czarny meszek. Problem natomiast mam z ilością popiołu, chyba węgiel ze składu gdzie zawsze biorę schodzi na psy. Odnoszę wrażenie, że objętościowo wybieram najmniej 1/3 tego co wsadzam przy czym wszystko to drobny popiół. Wcześniej węgiel był dobry (kupowany w 90% na tym samym składzie od lat 80-tych) i nie pytałem nawet skąd go biorą, wiem tylko że z Katowic. Na fakturze nic nie pisze, jedynie "Węgiel kamienny 'K'" co zapewne oznacza "kostka".
- Camino Kwd3
-
Zębiec Kwkd 22 Kw.
Wyczystki i wylot wody w starym i nowym: W tych starych za każdym razem były trudności w rozkręcaniu ze względu na rdzewienie śrub, raz przed sezonem posmarowałem smarem ale ze względu na to, że te przykrywki się grzeją, było potem jeszcze gorzej. Popielnik w nowym - zwróćcie uwagę, że przed przykręceniem nie pożałowali jakiegoś siuwaksu, aż powyłaził bokami. W starym nic w tym miejscu nie ma, są po 2 spawy i 2 śruby. W nowym ten kit idzie dookoła cokołu, wszędzie naładowane grubo bez żałowania.
-
Zębiec Kwkd 22 Kw.
Z którego roku masz KWKD ? Mój poprzedni był z 2004 i chyba w ogóle nie był niczym uszczelniony. Po załadowaniu porządnie węglem obciążałem klapkę powietrza dużym magnesem i jeszcze często podpierałem ułamaną łopatą, czopuch zamykałem na "3" po czym modliłem się o brak większego wiatru, bo momentalnie miałem 80+, na szczęście kocioł jest za słaby żeby zagotować wodę przy działającym obiegu, nawet na grawitacji. Na nowym na razie nie mam tego problemu i mam nadzieję, że tak zostanie. Metodą doświadczalną doszedłem do wniosku, że klapa na dole musi być otwarta na około 3-4mm przy paleniu węglem dla utrzymania stałej temperatury. Żadnego zakręcania do oporu ani nic z tych rzeczy. Gdzieś za godzinę zejdę do kotłowni to porobię fotki obu kotłów i zaznaczę różnice, stary jeszcze stoi. Tak przy okazji, czy przy paleniu węglem potrzeba dawać powietrze drzwiczkami zasypowymi ? Zauważyłem, że jeśli zostawię tam te zasuwkę lekko uchyloną, kocioł dosysa tamtędy trochę powietrza i po otwarciu drzwiczek w komorze zasypowej nie ma dymu.
-
Zdolność Drewna Do Palenia Się.
No właśnie doszedłem do tego metodą prób i błędów. Kiedyś paliłem bukiem i co dziwne, kloce podobnej grubości paliły się bez problemu. Może dlatego, że nieopatrznie zamówiłem wtedy 40cm i nie mogłem ich wsadzać przez drzwiczki, każdy jeden musiałem piłować na pół więc w rezultacie do kotła wkładałem grube ale krótsze. Teraz mam brzozę w 30-tkach i wchodzą całe, praktycznie zajmują całą długość paleniska w poprzek.
-
Zdolność Drewna Do Palenia Się.
Ja mam podobny problem tylko przy paleniu brzozą. Drewno raczej suche, podobno sezonowane 2 lata pod dachem. Jednak jeśli wrzucę grube kloce (a mam w takiej postaci, że do mojego KWKD22 czasami wchodzą tylko 2 :ph34r:) bez wcześniejszej warstwy żaru, w kotle stopniowo przygaśnie. Podejrzewałem, że drewno jest po prostu jeszcze zbyt mokre. Żadnego ustrojstwa do pomiaru wilgotności nie mam, natomiast wziąłem jeden większy klocek, zważyłem, przerąbałem na 4 mniejsze i suszę od 1,5 tygodnia na grzejniku. Przez ten czas ubyło jak na razie niecałe 100g masy przy masie startowej blisko 3kg, tj około 3% i prędkość ubywania wagi szybko się zmniejsza. Natomiast jeśli do kotła wrzucę drewno porąbane na mniejsze szczapy, jak się bujnie zaczyna się palić aż dudni w kotle, więc jest to jakaś metoda. Jeszcze lepiej się pali, jeśli przy rozpalaniu pod drewno rzucę jeden węgielek wielkości pięści, rozpali się razem z drewnem a później chyba przez jakiś czas dodaje temperatury, bo warstwa żaru ma jaśniejszy kolor. Taka ciekawostka - kora oderwana z brzozy (a od podsuszonej odchodzi bardzo łatwo, wręcz sama odpada) dobra jest na rozpałkę, łatwo się zapala po czym następuje gwałtowne spalanie w dość wysokiej temperaturze, dobry sposób żeby szybko złapać trochę ciągu.