Skocz do zawartości

gondoljerzy

Stały forumowicz
  • Postów

    946
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    7

Treść opublikowana przez gondoljerzy

  1. Zimą dzwoniłem do pobliskiego nadleśnictwa i oferowali wyłacznie ,,papierówkę" w dość kosmicznych cenach. Podobnie było rok wcześniej. Zaczynam mieć podejrzenia, że drewno opałowe mają tylko dla znajomych i ,,wtajemniczonych". Samych składów opałowych z drewnem w mojej okolicy jest coraz więcej, tylko cenami się przebijają nie w tę stronę niż by logika i wolny rynek nakazywały.
  2. Cały problem, że macam, macam, i jak na razie trafiam tylko na oszustów. Jeden przypadek, gdzie nie orżnęli mnie na ilości to kupno sosny w wałkach rok temu. Tyle, że drewno miało być przesuszone, a co najwyżej połowa taka była. Piła i siekiera pod ręką jest, ale nie zawsze masz czas i chęci na ich używanie. Chociaż, może ja mam złe podejście? Czy drewno pocięte, porąbane i w miarę normalnie ułożone będzie zajmować tyle samo miejsca co to samo drewno w pieńkach przed pocięciem? No, ale jeśli umawiam się na X metrów układanych drewna porąbanego i za nie płacę to nie powinno mieć znaczenia ile to było metrów przed porąbaniem.
  3. Witajcie. Niecały rok temu opisywałem jak mnie robili w *** przy kupnie drewna. W tym roku, jak na razie, jest podobnie. Postawiłem krzyżyk na poprzednich dostawcach i szukałem nowych. Jeszcze zimą zamówiłem drewno. Sprzedawca stwierdził, że na razie nie ma wjazdu do lasu, warunki trudne, ale jak tylko będzie można to się odezwie i przywiezie. Mija miesiąc, śniegi stopniały, a tu nic. Dzwonię i pytam co się dzieje. Polaczek-handlowiec się wykręca, że nie ma i nie będzie miał tego rodzaju drewna, który zamawiałem. Oczywiście, nie wpadł na pomysł, żeby zadzwonić i powiedzieć co się dzieje. Ostatnio zamówiłem u kolejnego speca 6m drewna. Przywieźli drewno ułożone ślicznie i ciasno na samochodzie. Mierzę, liczę i wychodzi 6m. Wywrotka w ruch, sterta drewna na podwórku, zapłacone i miłego dnia. Układam ten zakup u siebie i po ułożeniu mam 5m, a nie 6m. Grrrrr!!! Wniosek: na wierzchu było ładnie i ciasno ułożone, a pod spodem musiało być specjalnie, luźno układane. Czy jedyny sposób na kupowanie bez oszustwa to kupno w wałkach i cięcie samemu?
  4. Patrząc na przekrój to planowana zabawa z rusztem niewiele zmieni. Tak mi się wydaje. Przegroda między komorą zasypową a kanałem spalin kończy się wysoko. Proporcjonalnie wyżej niż w w modelach o większej mocy. Podobnie wysoki jest ruszt pionowy po stronie drzwiczek popielnika. Te dwa elementy wyznaczają przestrzeń/objętość, w której zachodzi spalanie. Czy np rzadsze lub mniej dokładne odpopielanie nie będzie miało podobnego efektu jak przytykanie rusztu?
  5. Zdemontujesz jeden z trzech rusztów, a w jego miejsce co? A tak z ciekawości: Twój Dakon 12kW to jaki ma przekrój? Bo w polskiej instrukcji pdf podpisują przekroje kotłów dopiero od 20kW w górę. W tej polskiej, kocioł który by pasował ma ruszta ustawione poziomo, a w instrukcji rosyjskiej widzę kocioł z rusztami opadającymi.
  6. Piszesz, że miarkowmik Ci sie nie sprawdza. Może jest w złym miejscu? Może się zwyczajnie zacina? Pompa od bufora wprowadza Ci zmiany temperatury w kotle, ale to nie jest wina miarkownika, tylko wina akurat takiego podłączenia bufora i takiego sterowania pompą. Może wystarczyło by inaczej tą pompą sterować? Płynnie, albo krótszymi cyklami? Jedenostkowa budowa sterownika na zlecenie będzie kosztować krocie, chyba że zrobi Ci to pasjonat pracujący charytatywnie. Prowadziłem mały biznesik to coś o tym wiem. Może dało by sie dopasować do tego zadania jakiś sterownik multi, który obsługuje kilka pomp i kilka czujników? Nadal nie widzę sensu dla idei sterowania samą temperaturą spalin. W kominkach to się sprawdza, bo tam zazwyczaj nie ma innego medium do pomiarów, a przy okazji można poświecic w oczy ekologią i szansą obniżenia spalania. A że przy okazji obniżania temperatury spalin kominiarz też swoje zarobi to inna sprawa.
  7. Do Rybaa82: Gdybyś ocieplił dom i zostawił aktualną instalację to mógłbyś puszczać w grzejniki znacznie niższą temperaturę wody i to by wystarczyło. Sam mam właśnie taki dom. Klocek z 76r z żeliwnymi grzejnikami. Dom został trochę ocieplony i ma zmienione okna. Przez to stara instalacja jest przewymiarowana, ale to jest korzyść. Przy ciągłym grzaniu nawet w największe mrozy wystarcza temperatura na grzejniki maksimum 50 stopni. W normalną zimę do -10 stopni wystarcza bez problemu 40 stopni i mniej. To daje komfort, bo grzejniki nie promieniują tak mocno i mikroklimat w domu jest dużo lepszy. Kocioł ma dołożone pompy i zawory: tródrożny i termiczny, więc na nim może byc wyższa temperatura. Do tego, w razie braku prądu nadal mi to pracuje na grawitacji. Dopóki nie będę absolutnie musiał nie zmienię tej instalacji na nową.
  8. Pomysł w stylu retro, ale raczej niefajny. Chyba już tu kiedyś pisałem w innym wątku. Wydajność prądowa sondy lambda jest cieniutka. Pierwszy lepszy miernik wskazówkowy może być dla niej zbyt dużym obciążeniem. Kiedyś robiłem próby odczytów wskazań sondy lambda w samochodzie. Na mierniku wskazówkowym odczyty napięcia były wyraźnie zaniżone w porównaniu do miernika cyfrowego. Z kolei tańszy cyfrowy średnio się sprawdzał w samochodzie z powodu niskiej częstotliwości pomiarów, ale w przypadku kotła sprawdzi się z powodzeniem. Tu nie ma tak gwałtownych zmian składu spalin jak w samochodzie.
  9. Można by pomyśleć, że powyższy spis uporządkował jakiś producent stolarki budowlanej w uzgodnieniu z producentem materiałów izolacyjnych, ale jak się zastanowić to wszystko PRAWDA. Kolego rybaa82, czy Ci szwankuje instalacja CO ? Coś złego się z nią dzieje?
  10. Moim zdaniem to niezbyt dobry pomysł. Gdy kocioł sie przybrudzi temperatura spalin wzrośnie. Wtedy Twój sterownik przydławi kocioł i będziesz miał spore problemy z nagrzaniem bufora. Możesz się zarzekać, że będziesz czyścił regularnie, ale różnie bywa. Czasem człowiek ma ochotę polegatować, albo zwyczajnie nie ma czasu, albo siły z niego uszły. Tymczasem kocioł jako całość powinien spełniać swoją funkcję bez względu na okoliczności. Możesz rozwinąć swoją wstępną myśl? Dlaczego w Twoim przypadku temperatura wody jest złym odnośnikiem? Przecież bufora nie ogrzewasz spalinami wychodzącymi z kotła.
  11. Przy prądzie dwutaryfowym tańsza taryfa jest też za dnia, od 13 do 15. Czemu z tego nie korzystacie? No i powtórzę za innymi: Uszczelniać, uszczelniać i jeszcze raz uszczelniać. Byle nie przesadzić i sie nie podusić. :-) P.S. Wiosna już blisko.
  12. Przy takim ociepleniu domu będziesz miał dość małe zapotrzebowanie na ciepło. Jeśli zamierzasz palić całą dobę, bez przerw, to bierz najmniejszy kociołek jaki jest z tej rodzinki, czyli 12-13kW. Ewentualnie, gdy chcesz mieć większa komorę zasypową , to bierz 20kW i przerabiaj go na mniejszą moc. Metody przeróbek są opisane w tym wątku.
  13. Założyciel wątku ma złe zdanie o piecach dolnego spalania na podstawie swojego kotła. Dobrze by było wiedzieć co to za cudo, bo może on się akurat do dolnego spalania nie bardzo nadaje. Z kolei przy paleniu tradycyjnym mógł się przypadkiem dobrze wstrzelić z grubością warstwy, odpowiedniej dla swojego sortu węgla. Wtedy palenie tradycyjne może być też całkiem ekonomiczne.
  14. Problem pozostaje bo wodę i tak będzie miał w rurach wodociągowych. Z mojego doświadczenia: dom nieco ponad 200m, niedokładnie ocieplony 5cm styropianu i kupa mostków cieplnych na zewnątrz. Kocioł 28kW na drewno nawet w największe mrozy tej zimy był wyraźnie za duży. Planowałem bufor, ale się nie wyrobiłem. Więc żeby miec w miare stabilna temperaturę trzeba było albo rozpalać dwa razy dziennie z przerwą w środku dnia, albo palić przez cały dzień na ćwierc gwizdka. W ostatnich dniach palę tak że dwa razy dziennie załadowuję piec do połowy lub na 3/4, podpalam i zapominam. Taki załadunek na dość mocno pootwieranym powietrzu wypala się w jakieś 2h. W domu 21-23 stopnie. Na taki dobrze ocieplony dom wystarczy 10-12kW, ale do palenia drewnem to nie bardzo są sensowne kociołki tak małej mocy i trzeba się przygotować na częste podrzucanie.
  15. Po niecałym sezonie palenia sosną moge przestrzec przed tym opałem. Sadza, sadza i jeszcze raz sadza, pomimo ostrego palenia. Gdy próbowałem troche słabiej popalać to zaczyna wyłazić smoła. W normalnym kotle sosna jest dobra co najwyżej na rozpałke. Do załozyciela tematu: kup sobie wilgotnościomierz do drewna i nie daj się nabić w butelkę na ,,podobno" suche drewno. Pieńki poleżą na słoneczku i są suche na wierzchu, a w środku mokre. Pomiar rób po przerąbaniu pieńka lub szczapy, w miejscu przerąbania.
  16. ,,Urządzenie do ubijania opału w rurze." Też mam takie wrażenie i radziłbym zacząć właśnie od tłoka i rury. Bo to jest najbardziej dyskusyjne miejsce: czy da radę przepychać węgiel i czy w kotle będzie się paliło tak jak sobie Twórca wyobraża. Jeśli to zagra to dopiero brać się za resztę. Jeszcze słowo co do podajnika: jaka jest gwarancja że siłownik od centralnego nie zablokuje się kawałkiem węgla lub nie zatrze pyłem węglowym? Podobnie z czujnikiem naciskowym na dole, trochę miału o różnej granulacji i zablokuje się. Ja bym sie wzorował na istniejących i działających pomysłach: jeśli dodatkowy podajnik to śrubowy o wielkości odpowiedniej do granulacji paliwa i sterowany synchronicznie z ruchami tłoka.
  17. Jak dla mnie za dużo w tym pomyśle jest zaklików, czujników i popierdułników, które tylko moga się popsuć. Jeśli tłok ma po przepchnięciu paliwa pozostać wepchnięty w kierunku kotła to po co te dodatkowe dozowniki i czujniki? Popatrz na podajniki tłokowe. Tam tego nie ma i działają. Końcówka podajnika będzie wsadzona bezpośrednio w żar. Ile to pożyje? Chyba lepszy pomysł to podajnik dosypujący paliwo od góry małymi porcyjkami prosto na żar, palenie w stosunkowo niedużej warstwie + automatyczny ruszt.
  18. gondoljerzy

    Palenie Byle Czym

    Ludzie, przestańcie chrzanić o CO2 i efekcie cieplarnianym. Para wodna w atmosferze tak samo absorbuje energię jak CO2, a przecież zazwyczaj jest jej dużo więcej w powietrzu niż dwutlenku węgla. To jedna wielka ściema do robienia ludziom wody z mózgu i tłuczenia kasy na badaniach naukowych, projektach, grantach, emisjach, produkcji żarówek i tysiący podobnych ,,ekoproduktów". Sami naukowcy już się niejednokrotnie ,,sypnęli" że albo nie mają zielonego pojęcia o co chodzi z ocieplaniem się klimatu, abo że w wielu rejonach świata żadnego ocieplenia nie ma (Alaska, Antarktyda).
  19. Transformator nie musi być toroidalny i nie musi być nowy. Rozbiórkowe transformatory, nawet dość dużych mocy, można złapać na Allegro w cenach niewiele wyższych od ceny złomu. Z konstruktywnej krytyki to ja bym poprawił/przerobił ramki trzymające silnik elektryczny. Jedno źle że nie ma żadnych ukośnych usztywnień, drugie źle to za długie kątowniki sterczące w stronę palacza. Prędzej czy później się na nie nadziejesz.
  20. Jesli masz na myśli mój rysunek, to powstał dopiero wczoraj. Osobiście w ogóle nie myslę o pirolizie. Wolę kocioł, w którym bedę mógł w razie potrzeby spalic dowolne paliwo. Drewno, węgiel, brykiety, a jak kryzys i bieda przyciśnie to stare meble i stare opony. ;) Myślę o przeróbce swojego kotła, ale jako jego udoskonalenie. Żeby dokładniej spalał. Chcę wyłożyć dół komory załadunkowej szamotem, a kanał spalinowy wermikulitem. Kanał spalinowy powinien przypominać zwężkę venturi. Do tej zwężki trzeba podać podgrzane powietrze wtórne.
  21. Akurat w tym kotle jest bardzo duży popielnik. Paląc drewnem można przez tydzień lub nawet dwa tygodnie zapomnieć o wyjmowaniu popiołu. Pewnie dlatego North myśli o usunięciu rusztu i wykorzystaniu przestrzeni popielnika. Ja tak to zrozumiałem. Dla zobrazowania jak to wygląda pokolorowałem przekrój kotła. Ruszt i przestrzeń pod nim to prawie druga komora załadowcza. Kontrowersyjna jest przestrzeń pod wymiennikiem. Specjalnie zamalowałem na niebiesko. Na upartego ją też można by wykorzystać. Trzeba by tylko wymyślić sposób na usuwanie brudu z wymiennika. Przykładowe rozwiązanie z wykorzystaniem popielnika i z przesuwaną klapką krótkiego obiegu naszkicowałem na dwu ostatnich rysunkach. To tylko luźny pomysł inspirowany projektami z forum.muratordom. Trzeba by jeszcze przemyśleć podawanie powietrza prosto w ,,palnik" . Może zastosować wermikulit?
  22. Trzecie powietrze przydaje się przy dużym płomieniu. Sam widzę mniej sadzy w kotle gdy go używam. Gdy płomień jest krótki to je przymykam. Zamierzasz usunąć ruszt i budować komorę spalania (zgazowującą?). Czy czytałeś może ten temat:http://forum.murator...-stałych/page16 Na stronie 16 i 17 są tam ciekawe projekty przeróbek. Wprawdzie dotyczą zupełnie innego kotła, ale warto popatrzeć. Third air is useful at high flame. I see less of soot in the boiler when I use it. When the flame is short i close it. You are going to remove the grate and build the combustion chamber? Did you read this? :http://forum.murator...-stałych/page16 Page 16 post #311, and page 17 post #340 are there interesting design alterations. It is completely different boiler, but worth a look.
  23. Sorry for my English. I use the translator. Is it the Buderus/Dakon/Junkers(?) 28kW for wood? I like your burner. I want to do something similar, but it must wait for the next season. Now i must keep the fire. I can see the difference between a photo no 1 and no 4 in post 669. Two versions of the burner? Or maybe you removed the brick to do photo? Steel profile with holes for a better distribution of the secondary air? I like it! Do not clog up the ashes? Turbulator in second channel looks seriously. Turbulator placed the third channel operates rather symbolically? What kind of salt you used? NaCl? To food? For this salt Wiki gives the temperature of the 801 degrees.
  24. Czym palisz? Węglem? Niegłupio to poskładałeś. Zdaje się że od góry ,,palnika" w kanale spalin też masz wstawioną cegiełkę. Jaki prześwit ma teraz przelot spalin w porównaniu do tego co było w oryginale?
  25. Ja nadal rozpalam dwa razy dziennie i samo drewno. W domu 20-24 stopnie. Przez niecałe 3 miesiące wypuściłem już kominem z 6-7 metrów przestrzennych, głownie sośniny. Ostatnio, gdy mrozy odpuściły, włożyłem do komory załadunkowej trzy cegły szamotowe, jedna na drugą. Stoją oparte o ściankę od strony drzwiczek popielnika. Komora i ruszt się przez to zmniejszyły i w danej chwili pali sie mniejsza obiętość opału. Dzięki temu temperatura w domu mi wolniej narasta. Jeśli wrócą mrozy to pewnie cegiełki wyciągnę. Minusem takiego rozwiązania jest zablokowany ruszt. To jednak żaden problem, popiół z drewna i tak przelatuje sobie sam, a przed kolejnym rozpaleniem wystarczy kilka ruchów pogrzebaczem od góry i już ruszt jest całkiem czysty.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.