Skocz do zawartości

Problem Z Rozpalaniem Od Gory


arielos86
 Udostępnij

Rekomendowane odpowiedzi

Mam nastepujacy problem z rozpalaniem gory. Kociol gornego spalania starego typu. Wrzucam wegiel na to kilka szczap drewna (brzoza) na to cienkie klapki rozpalkowe i karton. Rozpalam oczywiscoe powietrze wtorne doprowadzone caly czas. Po rozpaleniu ogien dochodzi do wegla ale drewno zamiast najpierw spalic sie to zostaje spalone dopiero przez wegiel. Jakies sugestie co moge robic zle?

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na początku palenia kiedy ulatnia się najwięcej gazów potrzebujemy więcej PW, jak z węgla zostanie już tylko żar to nie potrzeba za dużo PW bo nie ma już zbyt wiele gazów. W końcowej fazie spalania przy max otwartym PW, powietrze będzie wychładzać niepotrzebnie wymiennik, dlatego warto przymknąć KPW. 

Teraz kwestia podania odpowiedniej ilość powietrza pierwotnego żeby ten żar możliwie najdłużej się wypalał a nie przygasał. Jak masz miarkownik to on powinien załatwić sprawę, z PW bez przeróbek trzeba ręcznie eksperymentować.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

:huh:

Co tu się dzieje z rozpalaniem górniaka ? Diabeł dmucha w komin z góry do dołu, czy co się ulęgło w kominie ?

 

Słuchaj ~arielos86

Podobnie rozpalam, ale:

 

Ja też mam prymitywnego górniaka, i rozpalam od góry szczapkami brzozy suchej jak pieprz.

Moje szczapki mają przeważnie 0,5-1,5cm grubości i 10-15 cm długości. Sypię tego garść lub dwie na wierzch węgla, podkładam kawałek białej kostki rozpałkowej do grila,

takiej z marketu, wszystko to na wysokości otworu/ów powietrza wtórnego w drzwiczkach zasypowych i odpalam, nawet często odpalam samą kostkę rozpałkową najpierw a dopiero na nią wrzucam momentalnie drewienka, ewentualnie jak mi się śpieszy z uzyskaniem szybko temperatury na kotle, to na wierzch jeszcze kładę dwa, cztery większe kawałki brzozy, w moim przypadku to znów suche jak pieprz 10-15 cm kawałki deseczek brzozowych.

Zamykam drzwiczki zasypowe, a w nich PW dmucha max. otwarte na rozpałkę i drewno.

W tym czasie przez kilka minut mam całkowicie otwarte dolne powietrze, czyli popielnik.

Po kilkudziesięciu sekundach mam taki "szwunk" w kominie jakby chciał odlecieć, i nie ma lipy węgiel musi się zająć po 2-3 minutach.

Po następnych 2-3 minutach jak jeszcze jest "szwunk" i palące się drewienka,  zamykam popielnik, ustawiam temp. na miarkowniku temperatury (zakładam że masz wychłodzony kociołek, bo ja mam często bardziej gorący na koniec palenia niż temp. na miarkowniku, a wtedy nie można tak zrobić, trzeba pomału ręcznie uspokoić spalanie), oczywiście cały czas PW otwarte na max. Jak kociołek złapie docelową temperaturę, zmniejszasz PW na minim,um i możesz iść spać :D

 

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzieki. Wychodzi na to ze za duze szczapy brzozy daje na wegiel grubosc okolo 15 cm dlugosc 35 40cm. Mam stosunkowo slaby cug w kominie i sadza czesto zapycha mi czopuch staram sie regularnie o czyscic. Obstawiam na piec bo jest to jakas rzemieślnicza robota ma szczescie na wiosne bedzie wymieniony

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Stanowczo dużo, duuużo..... za grube drewno. Polecam drobne szczapki. Takie jedno polano drewna którym usiłowałeś rozpalać, po rozdrobnieniu wystarczyło by ci na 10 rozpaleń. Poza tym drobne drewno ma wielokrotnie większą powierzchnię, więc wielokrotnie więcej ciepła przy spalaniu wydziela w jednostce czasu i choć wielokrotnie krócej się pali to daje dużo energii i przy nadmuchu na nie z PW/KPW wysoką temp. której to węgiel nie może się oprzeć. Swoją drogą do takiego palenia od góry najlepszy jest drobny węgiel, przynajmniej na górze, aby łatwo się rozpalił i utworzył szybko warstwę żaru. Do mojego kociołka 10kW producent przewidział węgiel groszek. I takim bardzo dobrze mi się paliło, tyle że od paru lat coraz trudniej o taki w mej okolicy (za to pełno "cudownych kopcących węgli"), więc z braku laku palę drobniejszym orzechem. Tak się składa że grubszy węgiel nie dość że trudniej się rozpala szczególnie od góry, to później w trakcie palenia ma tendencję do rozpalania się w dół całego wsadu, i lipa z górnego palenia. Przetestowane <_<

 

Co do samej rozpałki. Dzisiaj trudno o prymitywny drzewny papier gazetowy, czy czystą "drewnianą" tekturę. Poza tym trzeba tego wpakować sporo, i pozostawia mimo wszystko sporo spopielonych farfocli tak w kotle jak i (co gorsza) w kominie ... Więc polecam białą rozpałkę do grilla. Mi paczuszka za parę zł. wystarcza na miesiąc.

Zaleta to oprócz braku farfocli, skoncentrowane ciepło w jednym miejscu, momentalne rozpalanie drewna (i przez kilkadziesiąt sekund wspomaganie rozpału węgla),

i pewność że po parunastu sekundach się szybko rozpali.

 

Itd.. etc... Powodzenia ;)

Edytowane przez Ryszard
Nie ma potrzeby cytowania ostatniego postu
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzieki za wskazowki. Ja z ropaleniem problemow nie miałem bo na.wierzch dawalem sporo cienkich klapek dopiero poniżej grube szczapy a co do wegla do fakt czesto rozpala.sie caly zasyp bo pale grubszym orzechem sprobuje go rozdrobnic a drewno porabac na drobniejsze. Jeszcze jedno pytanie jako rozpalke stosuje papier pkus karton w sporej ilosci czy to szkodzi kominowi?

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja na wegiel wsypuje 3 łopatki pelletu 8 mm. Na to dwie rozpałki i jest ok. Worek 25 kg starcza mi na 3 tyg. Mało miejsca zajmuje w kotłowni. Zero problemów z rozpalaniem.

I to też super sposób. Znaczy podkradasz pellet kotowi z kuwety ? :D

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzieki za wskazowki. Ja z ropaleniem problemow nie miałem bo na.wierzch dawalem sporo cienkich klapek dopiero poniżej grube szczapy a co do wegla do fakt czesto rozpala.sie caly zasyp bo pale grubszym orzechem sprobuje go rozdrobnic a drewno porabac na drobniejsze. Jeszcze jedno pytanie jako rozpalke stosuje papier pkus karton w sporej ilosci czy to szkodzi kominowi?

Komin się nie uszkodzi, ale ja podpalając/spalając przy okazji reklamy ze skrzynki itp. miałem szybko przytkany komin, bo w kolorowych pismach więcej kaolinu (gliny) niż celulozy, i elegancko ze spalinami ulatuje w komin gdzie w dużym stopniu wraz z sadzą i (o ile jest) smołą oblepia ścianki. Tak więc w/g mnie miejscem dla makulatury jest Skup Makulatury, a miejscem śmieci wysypisko....

W ogóle do kotła najlepiej stosować jak najlepszy, niekopcący, niepylący, bezpopiołowy opał. Tyle że takiego nie ma ...  :P

Więc każdy kraje jak mu materii staje. Najdrożej w paleniu wychodzi tani, marny węgiel....

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znajomy porównywał palenie od góry orzechem z paleniem groszkiem. Przy groszku dymi i krócej się pali.

Nie zgodzę się.

Dla porównania:

Spróbuj rozpalić cały wsad naraz np w trociniaku. Nie da rady. Palić się będzie tylko górna warstwa. chyba że palacz d..a i zdusił PW, za to daje max PP od spodu. Drobny opał tworzy rodzaj izolacj termicznej, zapobiegającej rozpalaniu się wgłąb. Przy coraz grubszym opale, coraz łatwiej krąży pomiędzy nim powietrze, także ciepło w dół, i coraz łatwiej w dół się rozpala. Ja mogę nasypać do kotła choćby ekogroszku i to takiego drobniejszego, i będzie się paliło długo i bez dymu. Nasypał bym nawet miału, i to bez dmuchawy, tyle że to co sprzedają jako miał, to ... ( :ph34r: )

Bo to kwestia regulacji PW, PP ma się zająć miarkownik temp. Mi przy paleniu groszkiem elegancko dopalało się do dna, do cna, do samego rusztu. Rzeczywiście nieco krócej się paliło, ale to dlatego że groszek w jednostce objętości mniej waży niż grubsze asortymenty węgla. Zresztą zależy to od kotła w dużym stopniu. Ja mam kociołek dobrany na styk mocą pod opał dobrej jakości. Jak trzeba mocniej grzać, kupuję mocny węgiel (o ile nie oszukają). W okresach przejściowych popalam tym co zostało z zimy i drewnem. I PW zawsze mam otwarte, podczas rozpalania, początkowego intensywnego odgazowywania węgla na max. I tu w zależności od "smolistości" węgla może być to od 1-3 godzin. I nie przejmuję się że kociołek nieco przeholował z temperaturą, bo miarkownik już dawno zamknął PP. Skoksuje się wierzchnia warstwa, to dopiero przymykam PW, ale nie całkiem, zostaje ze 20% powierzchni otworu.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czyli wychodzi na to ze drobniejszy wegiel niekoniecznie zda egzamin

Każdy węgiel zda egzamin. Na Wierzchu masz utworzyć przy rozpalaniu warstwę (drobnego) żaru. Resztę załatwi miarkownik ciągu-temperatury (bez tego nie na sensu dywagować) i palacz, który kontrolując proces spalania, przymknie w odpowiednim momencie PW.  :huh:

Edytowane przez FireFlame
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miarkownik czy brak jego nie ma większego znaczenia. Na dobrą sprawę podczas palenia od góry potrzebujemy 2-3 rodzaje szczelin. U mnie się nie używa miarkownika od x czasu. Przy rozpalaniu wkładam małą drzazgę pod klapkę, a po rozpaleniu zapałka :)
Wiadomo że każdy z nas pali w innych warunkach, inne kotły, ciąg kominowy, opał itd... kwestia doświadczenia i obserwacji i żaden miarkownik niepotrzebny.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tratatata..

Miarkownik niepotrzebny....

Taaaa...

 

Opał, opałowi nie równy, a i temperatura za oknem się zmienia.

To co ? Mam siedzieć 24h przy kotle?, oczy na zapałki i i trzymać w ręku różnej grubości drzazgi i zapałki ?

Ja to już przerabiałem na własnej skórze ze 30-lat temu.

 

Najtańszym zamiennikiem etatowego palacza z drzazgami w dłoniach etc,, jest właśnie miarkownik ciągu.

Odkąd go mam (miarkownik ciągu) zamontowanego, mam przez większość doby stałą temperaturę w domu.

I kocioł zmusza mnie tylko raz na dobę do podstawowej obsługi:wyczyszczenia po paleniu, nasypania opału ( węgla ) i wreszcie rozpalenia.

 

Wszystko w mniej niż kwadrans.

 

Pozdro. ;)

Edytowane przez Ryszard
Nie ma potrzeby cytowania ostatniego postu
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Doba na jednym zasypie, ładny wynik, 95% forum nigdy tego nie osiągnęła i nie osiągnie.

Po co tak wyolbrzymiasz. Nie 24h tylko 2-3 razy dziennie. Z tym rodzajem drzazg to też dowaliłeś. Każdym nawet najmniejszym "patyczkiem" możesz sobie ustawić szczelinę jaką chcesz w większości kotłów. Wsadzasz z boku klapy i tylko regulujesz wysokość tym samym rozwarcie PG...

Brak Ci wyobraźni staruszku, stawiam że wiekowy jesteś skoro już 30 lat temu popalałeś.

 

Moja uwaga było skierowana do ariela, i nie pisz przypadkiem, że bez miarkownika sobie chłop nie popali ekonomicznie.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na miarkowniku palę od pięciu sezonów, wcześniej ponad 20 lat, tak jak większość Polski paliłem na śrubę i nic się nie stało.

Znając dom, kocioł i opał można śmiało palić na szczelinę, szczególnie mając dużą instalację starego typu, z dużym zładem wody. Sam od czasu do czasu, szczególnie na flocie jadę na stałym nastawie.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Palę drewnem i mam stałą szczelinę a miarkownik (elektroniczny) zamyka mi tylko klapkę po wypaleniu drewna.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Doba na jednym zasypie, ładny wynik, 95% forum nigdy tego nie osiągnęła i nie osiągnie.

Po co tak wyolbrzymiasz. Nie 24h tylko 2-3 razy dziennie. Z tym rodzajem drzazg to też dowaliłeś. Każdym nawet najmniejszym "patyczkiem" możesz sobie ustawić szczelinę jaką chcesz w większości kotłów. Wsadzasz z boku klapy i tylko regulujesz wysokość tym samym rozwarcie PG...

Brak Ci wyobraźni staruszku, stawiam że wiekowy jesteś skoro już 30 lat temu popalałeś.

 

Moja uwaga było skierowana do ariela, i nie pisz przypadkiem, że bez miarkownika sobie chłop nie popali ekonomicznie.

Tak! osiągam jedną dobę na jednym zasypie w kociołku do którego to musiałem chodzić jeszcze dwa lata temu ze 2-3 razy w ciągu doby i dosypywać, póki się nie nauczyłem i miałem wtedy wszystko: smołę w kotle, zatkany komin po 3-tygodniach (sam czyszczę teraz, bo bym nie wyrobił na kominiarza) etc..

Patent polega na tym aby maksymalnie zasypać węglem górniaka zostawiając pod "dachem z 10-15 cm. i ostro choć krótko rozpalić, gdzie (czysty komin, dobry ciąg )

masz otwarte wręcz wszystkie powietrze na max. tzn. popielnik (PP) i w drzwiczkach zasypowych (PW).

I dopiero jak huczy w kotle i kominie, zamykasz popielnik, przechodząc na miarkownik temp. który steruje w jego drzwiczkach PP, lub podkładasz tam zapałkę jak wolisz.,

a w tym momencie max, otwarte PW dopala spaliny dmuchając tuż nad/w warstwę palącego się na górze węgla.

I nie potrzeba wcale do rozpalenia górniaka nie wiadomo jakich ilości drewna. Masz przygrzać krótko ale ostro z góry aby opał się zajął, jak w palenisku w kuźni. u kowala,

a po 2-3 minutach może nie być śladu już po drewnie. Warunek: dmuchać tam gdzie się rozpala ostro. Ja ostatnio pokusiłem się o kawałek kierownicy PW, aby skoncentrować jeszcze bardziej dmuchanie powietrza tam gdzie rozpalam. A rozpalam dokładnie w miejscu na górze tuż za otworem PW...

I taki rozpał daje mi średnio 60 parę stopni w instalacji. Na początku nieco więcej, pod koniec mniej. I wytrzymuje te 24h przy nastawionej temp 60st. choć pod koniec

bez przerusztowania i otwarcia na max. PP aby dopalić pozostały koksik/żużel się nie obywa.

Oczywiście, gdy muszę grzać mocniej, np 70st+, to nie obywa się bez dosypania następnego dnia ze 2-3 łopatek węgla. Wtedy jednak żar przesuwam do tyłu rusztu,

a w powstałe miejsce wsypuję węgiel (palenie progresywne).

Jeszcze jedna sprawa. Dopóki nie "zagryzłem warg" i nie kupiłem droższego(dobrego) opału to kociołek produkował mi wszystko oprócz ciepła:

Wapienie palone, kamienie, szlakę, żużel, hurtowe ilości popiołu, ile włożyłem tyle wyjąłem ...

Naprawdę najgorzej wychodzi w rozrachunku tani (marny) opał. A czy komuś się uda podobnie spalać... Wiele zależy właśnie od jakości opału i determinacji palacza.

Ja nie jestem zadowolony ze spalania, bo pomimo wieloletnich starań, dalej choć nie dramatycznie, mam sadzę w kotle i czasem "koty"

Ale to właśnie głównie zależy od jakości węgla.

I jeszcze jedno... Taaa... normalnie masochista jestem chyba, ale: codziennie przed rozpaleniem gruntownie czyszczę kociołek.

Zasypuję go częściowo węglem, dalej...  czyszczę wylot, półkę wymiennika itd. zsuwając wszystko na węgiel, na koniec wymiatam wszystko zwykłą szczotką zmiotką do czysta.

na ów węgiel, dosypuję węgla, dopiero wtedy podpalam rozpałkę na węglu, kładę szczapki PW PP na max, i jazda....

Czasem jak większe niedopały wyciągnę po paleniu, to odsiewam popiół i spowrotem do kotła. No sorry.. Nikt nie napisał w instrukcj obsługi kotła że takie schody będą.

 

Pozdrawiam :)

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie
 Udostępnij

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.