Skocz do zawartości
IGNOROWANY

Parę zdjęć mojego pieca


heso
 Udostępnij

Rekomendowane odpowiedzi

Zgodnie z obietnicą zamieszam te zdjęcia. Może niewiele widać, ale zawsze coś...

 

post-2-1222331184_thumb.jpg

1. To widok z góry pionowej komory zasypowej.

 

post-2-1222331114_thumb.jpg

2. Zasypujemy trocinami...

 

post-2-1222331123_thumb.jpg

3. Do całkowitego zasypania...

 

post-2-1222331132_thumb.jpg

4. Jako że to piec dolnego spalania, więc palenisko na dole pełne żaru.

A- znowu nie mam rusztu...raczej zbędny.

 

post-2-1222331148_thumb.jpg

5. Płytka z miki nad wylotem z paleniska- pozwala na obserwację płomienia.

 

post-2-1222331156_thumb.jpg

6. To ten jasny prostokąt w dole ( z odbiciem światła na ściance kotła), przez uchyloną pokrywę

wymiennika widać płomienie.

 

post-2-1222331168_thumb.jpg

7. Zapopielony wymiennik, z którego jestem średnio zadowolony, warto zrobić inny.

 

Tyle na razie, pozdrawiam. HS.

 

PS. Coś namieszałem z tymi zdjęciami. Jak właściwie wkleja się zdjęcia ?

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam

Do Heso. Spałem w nocy 2 godziny ( wróciłem z podróży o 03 15 do domu od 6 szychta) ale musze coś napisać bo troszkę mnie zdziwiła zaistniała sytuacja. Rozczarowany jestem faktem że pod postem nie pojawił się żaden nawet mały komentarz. Uznaję Twoją wiedze na temat spalania (samowystarczalności w kotlarstwie) na najwyższym poziomie na forum. I nikt tego na pewno nie podważy. Większość chociaż trochę wtajemniczonych ludzi "chciała" strasznie obejrzeć konstrukcje a teraz cisza. Dziwne. Ja chylę swe młode czoło i podziwiam Twoją pasję ( wynikającą z wiedzy i wielu lat doświadczeń). Dziękuje Ci za publikacje tych fotografii. Rozjaśniło mi to jeden obszar niewiedzy odnośnie tej konstrukcji. Często myślę czy faktycznie jest sens ukrywać jakiś "patent" pomysł. Przecież życie jest takie krótkie. ( przykład ten naukowiec od zderzaka...) Z jednej strony rozumiem z drugiej myślę nad tym czy nie fajniej by było jeśli "pół Polski" cieszyło się z tego iż szlachetniej spalają to co kupili i cieszą się z uzyskanego ciepła. Pozdrawiam i zachęcam do dalszej owocnej prac nad poprawą tego co na tą chwilę ponad ideały.....

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tomek krakerss, dzieki za miłe słowa, już tracilem nadzieję na dialog...

 

Ujawnić...więcej ? Trochę dziwna sytuacja. Niewielu pewnie chciałoby zmajstrować sobie własnoręcznie

a pamiętać też trzeba, że rzecz nie ma żadnych atestów np. bezpieczeństwa czy szkodliwości dla środowiska.

To raczej temat do porozmawiania o dobrym spalaniu. Po publikacji szczegółów być może któregoś dnia

spotkałbym podobne rozwiązania w hurtowniach handlujących kotłami...beze mnie.

 

Co do kociołka - teraz dopiero uświadomiłem sobie podstawową różnicę w stosunku do

tych "handlowych" : nie skupiłem się tylko na tym, co "na ruszcie". Bardziej interesowało mnie

co dzieje się z płomieniami po opuszczeniu paleniska. Na zdjęciach nie można pokazać wszystkiego

ale żeby uzyskać prawie nieświecący płomień, którego barwa świadczy o (prawie) całkowitym

dopaleniu węgla, tego gazowego (CO) i stałego (drobne cząstki sadzy) trzeba przy braku wentylatora

"przecisnąć" gazy i zawirować w szamotowej osłonie, która zapewnia wysoką temperaturę procesu.

To daje konkretne efekty, które odczuwam, zużywając coraz mniej opału w miarę poprawiania

konstrukcji. Fajna zabawa- z jednej przeróbki wynika następna- można tak pewnie bez końca.

Pozdr.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj. Nie nastawiam się tylko na palenie trocinami, chociaż to wychodzi najtaniej. Zasypywanie trocinami

bardzo rozgrzanego paleniska jest cokolwiek ryzykowne (dym). Ale nawet w czasie robienia tych zdjęć dym

nie wychodził z pieca. Na ogół radzę sobie w ten sposób, że po pierwsze, trociny można zasypać wcześniej,

na istniejącą warstwę, a jeżeli już dojdzie do sytuacji że warstwa żaru będzie widoczna, to odczekuję, bo

czas wypalania jest długi, liczony w godzinach lub na żar rzucam parę kawałków drewna i na to dopiero trociny.

Powietrze w momencie zasypywania jest intensywnie doprowadzane od strony zasypu, więc ewentualny

dym (lub ogień) jest zasysany do dołu, do wylotu. Dodam, że dołem powietrze wchodzi otworem śr. 12 mm...

 

To nie szkło, tylko płytka z miki, mam spory zapas z rozebranych dużych kondensatorów.

Płytki rozmiaru ok. 12 x 6 cm wytrzymują spokojnie wysoką temperaturę. Na potrzeby zdjęcia

założyłem nową, po pewnym czasie nie jest już taka przeźroczysta, ale mi to nie przeszkadza,

bo to tylko dla eksperymentu, nauki regulacji doprowadzania powietrza. To daje sporo informacji

szczególnie z jednoczesną obserwacją tego, co wychodzi z komina ( najczęściej nie widać niczego...). Pzdr.

 

PS. Do Admina marcina: dzięki za poprawienie wklejenia zdjęć.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki Heso za odwagę i publikację zdjęć. Z tego co zobaczyłem cały proces spalania jest w szamocie. Ciekawi mnie brak rusztu i pytanie - jak usuwać popiół w trakcie ciągłego palenia?. Jak długo musisz rozgrzewać swego...... smoka, ile jest wody w kotle. Na ile wystarczy jeden załadunek komory zasypowej? Jakie paliwa .....pójdą w tym kotłe?

Kolor płomienia ok, aż miło popatrzyć.

Więcej zdjęć nie publikuj i pomyśl o patencie. Poważnie!!

 

Pozdrawiam serdecznie.

Kazimierz Zaborski

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z popiołem dziecinnie łatwe: w zasadzie na dnie paleniska jest ciągle gruba warstwa żaru. Nie jest on zbyt

intensywnie wypalany (celowo). Powietrze doplywa kanałem od dolu i trafia na czoło tego żaru. Tylko tam, gdzie

trafia powietrze, powstaje popiół ( tak jak w normalnych piecach rusztowych od spodu rusztu.) Cała reszta

rozgrzanego węgla (drzewnego) "czeka" na powietrze. Doczeka się dopiero na czas wypalenia resztek paliwa w piecu...

To, które wcześniej sie wypalilo i pozostawilo popiół łatwo usunąć byle pogrzebaczem z kanału.

Zresztą nie trzeba robić tego często, czasem wystarczy raz na dzień. Po wygaszeniu pieca popiolu z drewna

takze prawie nie ma. Korci mnie po tych ostatnich przeróbkach zrobienie próby z mialem, raczej mieszanym

z trocinami, i wtedy popiolu pewnie więcej...Ten okres nie jest jeszcze dobrym czasem do pelnego palenia, bo

przecież nie ma jeszcze zimy.

Czas rozgrzania całego układu do 60 st. C ? Zależny od potrzeb, chęci i...zastosowanego paliwa.

Myślę, że ok. 0,5 godz. W zasadzie przyjąłem metodę rozgrzewania dość wolnego, by nie

generować niepotrzebnych strat- czyli wolne dochodzenie do nagrzania domu, bo przecież grzejemy dom

a nie kocioł. Wody mam wszędzie dużo, rura zasilania to 2 cale, potem oczywiście coraz mniej, miedż

28- 22- 18. Mniejszych nie stosowałem, bo wszystko grawitacyjne. Razem 9 dość sporych grzejników

+ woda użytkowa (boiler).

 

Z tym grzaniem sprawa trochę dziwna. Bo... jak osiągam te 60- 65 st. C i robi się przyjemnie ciepło, to

(robię tak czasem) można już nie podkładać, starczy ciepła na długo. Zresztą żar w piecu pozwala na

łatwe powtórne rozpalenie. Ale rzeczywiście w tzw. okresach przejściowych (wiosna, jesień) palenie

jest czymś innym, niż przy trzaskających mrozach, gdzie możemy bez oporów palić bez przerwy.

Na jak długo starcza załadunek ? Zależny od uchylenia powietrza, od paliwa, od...ubicia trocin (tak, tak-

czasem ubijam, kiedy nie zależy na szybkim spalaniu) Mogę to dokładnie sprawdzić, ale- wystarczająco długo.

2- 3 godz ? Zawsze mogę przedłużyć zasyp, ale nie było na razie takiej potrzeby.

 

Paliwa ? Wszystko, co się pali...Odbywa się tu rodzaj odgazowania, więc nie ma większego znaczenia

co sie wrzuci, temperatura wyzwala wydzielanie gazów palnych i potem trzeba je "tylko" dobrze spalić.

Reszta to żar węgla, z nim nie ma problemu.

Pozdrawiam. Henryk S.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeszcze o tej szybkości spalania: sporo zależy od tego, ile pozostawię turbulatorów- skręconych pasków

blachy w rurkach wymiennika. Używam tego do regulacji temperatury spalin w czopuchu. Wymiennik

bez turbulatorów powoduje spalanie gwałtowne, duży ciąg, bo temperatura spalin w kominie wysoka

- same straty. Wszystkie rurki wypełnione paskami to dość zimne spaliny, (zbyt) wolne spalanie, słaby

ciąg. Po paru próbach zostawiam w wymienniku ok. 1/4 ilości rurek wolnych od turbulatorów.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja również w swoim Zębcu KWK dopracowałem się niezłego sposobu spalania drewna. Ładuję do kotła b. duże kłody drewna, około 50l i rozpalam na wierzchu suchym drewnem. Przepustnicę powietrza uchylam około 3 mm i nic nie reguluję. Kocioł po wypaleniu paliwa sam gaśnie. Ponieważ podobnie jak Ty mam spory zład i instalację w grawitacji rozgrzany kocioł i instalacja długo oddają ciepło, nawet do trzech godzin od wygaśnięcia kotła. Obecnie przepalam raz dziennie, ładując do kotła 50 dcm drewna. Jeden załadunek spala się od 5 do 8 godz w zależności ok gatunku drewna i to jest wystarczające do nagrzania chałupy na całą dobę (140 m2 + wymiennik 100l. Kocioł rozgrzewa się maksymalnie do 70 stopni.

Muszę się pochwalić, że ostatnio edukuję w tym zakresie moich znajomych, którzy demontują wentylatory i przechodzą na naturalny ciąg.

Mój udział w tym forum przyczynił się do tego, że nie sprzedałem swojego kotła, który wcześniej przy użyciu wentylatora był wytwórnią lepiku smołowego i powodował u mnie stany depresyjne. Obecnie palę z przyjemnością nie regulując nic, a moje rachunki za energię ze 170zł (na dwa miesiące) spadły o połowę.

Pozdrawiam

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widziałem opis Twojej metody na innym forum ("leśnik" ?). Tak, to też rodzaj spalania ze wstępnym

odgazowaniem paliwa. Wspomniałeś tam, że dołem kotła wpuszczasz niewiele powietrza, jak najbardziej

prawidłowo. Jeżeli nie masz dymienia, to OK. Zawsze warto jeszcze wiedzieć, jaką temperaturę

mają spaliny opuszczające kocioł.

 

A może na drodze palących się gazów jakiś "palnik" z cegieł szamotowych ? Dla zawirowania,

zwiększenia prędkości przepływu, zmieszania z powietrzem i dokładnego wypalenia ?

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Strzał celny - leśnik to ja. Co prawda tak naprawdę leśnikiem nie jestem tylko mój syn, ale wiedzę w tym zakresie mam sporą i na dzień dzisiejszy zakładam ogród botaniczny (setki drzew i krzewów).

Co do szamotu. Na początek spróbuję zmniejszyć komorę spalania poprzez obmurowanie dwóch bocznych ścian kotła płytkami szamotowymi, a w następnym etapie pokombinuję z palnikiem. Posiadam czujnik temperatury spalin, które w mim przypadku mają 150- 200 stopni

Pozdrawiam

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a czy kolega próbowal palic zrębką z wierzby w swoim autorskim piecu?

niech spróbuje i przeprowadzi badanie tego opalu

 

doradzałbym tez w projekcie patetentowym dopisać podwersje pieca na zrębke z komorą załadowczą/zasypową 200 litrów

 

zrebke kolege bedzie musial sam sobie "skołować" ale na pewno cos znajdzie na necie w pobliżu siebie a jak nie to może od tego producenta:

http://www.allegro.pl/item441054534_wierzb...ykiety_nie.html

gdzie tez pisze w swojej aukcji że

"Big-Bag odbiór własny w Mieścisku koło Gniezna.

Worek na próbę można odebrać w Poznaniu, w Mieścisku koło Gniezna lub wysyłka.

Jeden worek tego paliwa na próbę to 2zł. koszt przesyłki 37zł. czyli razem 39zł "

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Używalem zrębków z czyszczenia poboczy dróg- robią to przeważnie zimą lub wczesną wiosną.

Miałem tego sporą ilość i paliło się doskonale, chociaż rzeczywiście przydalby się wiekszy zbiornik

(szyb) zasypowy. Staram sie latem przygotowywać zapas paliwa, bo np. grube trociny kupuję w stanie

wilgotnym i suszę w słońcu rozłozone na wielkiej plandece. Wilgotnych nie mogę przechowywać, bo

pleśnieją.

Mam posadzonych ok. 100 wierzb energetycznych i tej zimy będę miał pierwszy plon, ale oczywiście

taka ilość to za mało na całą zimę. Ale radzę sobie - gałęziowe drewno jest w zasadzie darmowe

trzeba tylko się pofatygować z piłą i samochodem. Pozdrawiam.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

100 wierzb czyli już w tym roku powinno byc ze 1000-2000 sztubrów (sadzonek) na nastepny rok

co do trocin to moje przewidywania na przyszlość są takie, że nie będą one tanie

przyczyna to peleciarze i brykieciarze ale i sam zakład ktory je "produkuje" gdy zwietrzy w tym interes dla samego siebie.

i będzie "po" trocinach dla normalnego obywatela.

 

wierzba najwygodniejsza dla normalnego uzytkownika będzie do uprawy w systemie jednorocznym, gdzie scinka bedzie odbywać sie za pomocą starych snopowiazałek ( tak jak kosi sie wikline).

tylko kazdej jesieni musowe bedzie scinanie zbyt wysokich pni ręczną spalinową podkaszarką, by przy następnym zbiorze nie uszkodzić snopowiązałki.

 

suszyć powiazaną na stojąco wierzbe (lub na leżąco) i w polowie lipca zezrębkowac ją, cos jak galęzie ale bedzie wygodniejsza do zrębkowania bo "gałęzie" będą ładnie związane.

kosztem najwiekszym bedzie dobra maszyna zrębkująca.

 

no i osad z szamba jest doskonalym nawozem dla wierzby- tworzy się obieg zamkniety

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie mam takiego obszaru i możliwości, żeby nasadzić tej wierzby dużo, tę swoją ilość traktuję

jako małe uzupełnienie albo raczej hobby.

 

Interesującym dodatkiem do trocin jest zużyty olej silnikowy, chociaż gdzieś czytałem, że

nie wolno go tak całkiem legalnie używać jako opału. Ale owszem- robiłem próby

i energetyczność takiej mieszanki b. wzrasta. Podoba mi sie też, że trociny nie mają

wtedy skłonności do pylenia. Nie muszę chyba dodawać, że przy moim sposobie palenia

nie widać dymu z komina ? No i trocin idzie znacznie mniej...

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odnosząc się do budowy Twojego kotła - czy mógłbyś w paru słowach operując " językiem nietechnicznym" opisać zasadę działania Twojego kotła. Najbardziej interesuje mnie dystrybucja powietrza. Sformułowanie "język nietechniczny" brzmi według mnie idiotycznie, ale ostatnio pewne instytucje wymagają by projekt budowlany posiadał opis w ...takim języku. Mówiąc wprost opis dla....ciemniaków.

Co do spalania wierzby i np. chrustu. Według mnie dużo zabawy a ciepła co kot napłakał. Co prawda w lato wodę podgrzewam chrustem i patykami, ale w zimę musiał bym się zwolnić z pracy i ciągle dorzucać.

Pozdrawiam

 

Kazik od Czarnolasu.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam

Do Heso. Spałem w nocy 2 godziny ( wróciłem z podróży o 03 15 do domu od 6 szychta) ale musze coś napisać bo troszkę mnie zdziwiła zaistniała sytuacja. Rozczarowany jestem faktem że pod postem nie pojawił się żaden nawet mały komentarz. Uznaję Twoją wiedze na temat spalania (samowystarczalności w kotlarstwie) na najwyższym poziomie na forum. I nikt tego na pewno nie podważy. Większość chociaż trochę wtajemniczonych ludzi "chciała" strasznie obejrzeć konstrukcje a teraz cisza. Dziwne. Ja chylę swe młode czoło i podziwiam Twoją pasję ( wynikającą z wiedzy i wielu lat doświadczeń). Dziękuje Ci za publikacje tych fotografii. Rozjaśniło mi to jeden obszar niewiedzy odnośnie tej konstrukcji. Często myślę czy faktycznie jest sens ukrywać jakiś "patent" pomysł. Przecież życie jest takie krótkie. ( przykład ten naukowiec od zderzaka...) Z jednej strony rozumiem z drugiej myślę nad tym czy nie fajniej by było jeśli "pół Polski" cieszyło się z tego iż szlachetniej spalają to co kupili i cieszą się z uzyskanego ciepła. Pozdrawiam i zachęcam do dalszej owocnej prac nad poprawą tego co na tą chwilę ponad ideały.....

 

Jak widzisz Tomasz komentarze się pojawiły. W moim przypadku siadł mi internet ORANGE FREE (totalna lipa, ostrzegam!!) i dopiero z pracy mogłem coś rzucić od siebie.

Pozdrawiam Świętokrzyskie.

 

 

PS Ja prawie też "scyzoryk" bo mi się ostatnio syn leśnik ożenił koło Kielc i pracuje w Nadleśnictwie w Jędrzejowie.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odnosząc się do budowy Twojego kotła - czy mógłbyś w paru słowach operując " językiem nietechnicznym" opisać zasadę działania Twojego kotła. Najbardziej interesuje mnie dystrybucja powietrza.(......)

Pozdrawiam

 

Kazik od Czarnolasu.

 

Tak, powietrze w zasadzie najważniejsze. Na początek chcę coś wyjasnić: to, co jest widoczne na zdjęciach

nie przedstawia CAŁEJ prawdy, pewnych rzeczy brakuje, innych nie ująłem z oczywistych względów.

Poza tym konstrukcja ciągle podlega doskonaleniu i np. dzisiaj znowu poprawiłem taki drobiazg, jak

możliwość podsypywania nowej porcji opału na żar, bez efektu wydobywania się w tym czasie dymu

z pieca. Nie ukrywam, że zrobiłem to pod wpływem Waszych zapytań m. in. o tę sprawę.

 

Ogólnie powietrze dopływa trzema strumieniami: najmniejszym od strony "rusztu", (którego nie ma)

sporym strumieniem od strony zasypu (bardzo przydatnym dla wciągania dymu do wylotu) i trzecim

może najważniejszym, w miejscu "palnika" gdzie mieszają się gazy palne z tlenem powietrza. Powietrze

jest dostarczane do tego miejsca dwiema równoległymi rurami śr. 5/4 cala z możliwością regulacji ilości

chociaż zauważyłem, że dokonuje się tam samoregulacja, w zależności od "cugu" - im mocniej się pali

tym bardziej zasysane jest powietrze.

 

Cieszy mnie Wasze zainteresowanie. Pozdrawiam.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam.

Super że temat się rozkręcił. Pogłębiam wiedze i widzę że będzie się o co opierać. Sytuacja w moim domu diametralnie się zmieniła ( brakuje głównego palacza – mój dziadzio). Jak to mówię „podkłada u Piotra”. Dlatego mimo braku czasu myślę nad jakąś sensowną modernizacją kotłowni. Początkowo było palenisko z przedpiecem, ale ktoś zakontraktował wszystkie odpady w powiecie (jak nie dalej) i się nie opłaca. Idea upadła ( sprzedałem w elementach ). Kolejny pomysł to podajnik w formie retorty żeliwnej ( brucer lub korytkowy – otwarty ) i palenie w nim groszkiem brunatnym. Mam wyniki z Zabrza i jeszcze jednego mniejszego laboratorium. Zapewniają musi się sprawdzić. Ale jak czytam o automatyce a nie daj Bóg jak jadę gdzieś do takie kotła komuś pomóc to mi się słabo robi. Ostatnio nawet mój lider ( HEF) mnie zawiódł. Pozostało w mojej głowie rozwiązanie podstawowe czyli metoda zasypowa i buforowanie ciepła. Tylko cóż po buforze i po paleniu w kotle jeśli będzie niefektywne. Dlatego mam zamiar połączyć nieco kilka pomysłów i wykorzystać nieco prostotę kotła z użyciem dużej ilości szamotu małym paleniskiem ale zespolony z podajnikiem zapewniającym „wieczopalność” ( do awarii). Co myślicie o konstrukcji kotła który wyglądał by jak retorciak ale palnik z szamotu z małym rusztem. Dodatkowo dopalacz gazów powstałych przy procesie spalania. Odzysk np. w wymienniku rurkowym lub płytowym. To co u Hesa tylko z podajnikiem. Pisząc o palniku mam na uwadze fakt że czasami nie ma mnie w domu z żoną kilka dni. Musze jakoś zabezpieczyć mieszkanie przed zbytnim wychłodzeniem. Z pewnością odstąpił bym od wszelkiego dziwactwa typu podajnik ale puki co za często mieszkanie pozostaje same sobie. Co myślicie kocioł plus bufor..... czy wersja o której myśle. Zwykła retora odpada ze względu na to iż wszystko co da się kupić a nie wykombinować to w moim mniemaniu straty. ( czasami pomysł kosztuje 3 x tyle co fabryczne .... ale liczy to że powstało z niczego). Pozdrawiam.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co do spalania wierzby i np. chrustu. Według mnie dużo zabawy a ciepła co kot napłakał.

 

nie wiem jak sie tutaj cytuje fragmerantycznie, bo zaznaczając zdanie i klikając w cytuj nic się nie działo

 

[/i]1 kg sosny, czy zrębki wierzby czy brzozy ma zblizoną kaloryczność

dlatego pisanie że daje malo ciepła to lekka nadinterpretacja

 

nie chce mi się odszukiwac danych źródlowych ale naprawde róznice w kaloryczności 1kg sosny czy grabu są minimalne, można powiedziec pomijalnie małe

tak więc niezaleznie jaki kupujemy gatunek drewna do spalania to cena zł/kcalorie jest taka sama (zresztą za wegiel jest dokladnie tak samo wyliczana cena na wyjsciu z kopalni)

 

ze zrębkami jest problem tylko taki że zajmują one dużą objetość, dlatego mówiłem by zrobić wersje specjalną takiego pieca z zasobnikiem o objetości minmum 200 litrów by znalazlo sie tam te 50kg zrebki co jest odpowiednikiem 25 kg wegla ( a ten zmiesci sie w 25 litrach)

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

(....) Z pewnością odstąpił bym od wszelkiego dziwactwa typu podajnik ale puki co za często mieszkanie pozostaje same sobie. Co myślicie kocioł plus bufor..... czy wersja o której myśle. Zwykła retora odpada ze względu na to iż wszystko co da się kupić a nie wykombinować to w moim mniemaniu straty. ( czasami pomysł kosztuje 3 x tyle co fabryczne .... ale liczy to że powstało z niczego). Pozdrawiam.

 

Podajnik to na pewno wygoda, ale w moim przypadku, kiedy korzystam z b. różnego paliwa, raczej nie do przyjęcia.

Nawet myślałem o zastosowaniu, ale nie chciałbym sie skazywać na określony rodzaj paliwa. W domu zawsze ktoś

jest, a jak nie ma, to się nie pali i nie ma z tego powodu tragedii. Nawet na noc nie podkładamy, bo lepiej się

śpi w trochę chłodniejszym.

 

Bufor to dobra rzecz, ale musi być duży, co najmniej 1000 l. To wygoda, ale wstępnie dość sporo trzeba

zainwestować. Izolacja cieplna zbiornika wymagana solidna, bo mogą być straty ciepła.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nigdy nie tęskniłem za buforem i "rzeźbiąc" piec chciałem tego uniknąć. Też mam takie odczucie, że

kocioł, który ma szeroki, łatwy zakres regulacji mocy nie wymaga dodatku bufora. Takie rozwiązanie

jest korzystne, bo nie powstają straty ciepła w wyniku użytkowania bufora.

 

Pełnię zalet pieca będzie można docenić, kiedy przyjdzie prawdziwa zima (czego oczywiście nie życzę

Wam ani sobie prędko). W te obecne dni palimy właściwie z przerwami, rozpalanie jest o tyle wygodne

że na dnie paleniska zostaje na długie godziny żar, od którego łatwo zapala się następna porcja paliwa.

 

Robiłem próby z paleniem węglem, z czystej ciekawości, bo nie zamierzam ze względu na cenę.

Fakt, że palenisko jest w całości szamotowe i jest tam wysoka temperatura (dalej także - w "dopalaczu")

powoduje, że dymu z komina prawie nie ma. Zauważyłem przy okazji, że powietrza trzeba dostarczać o wiele

więcej, niż przy innych paliwach, żeby uzyskać czysty plomień. Po wydzieleniu się wszystkich lotnych

składników węgla pozostaje żar, który spala się b. wolno.

Co do zakresu mocy: da się tak ustawić dopływy powietrza ( trzy) że można osiągnąć zarówno "piekło", jak i pracę

kotła spowolnioną, taki rodzaj podtrzymania, ale z zachowaniem prawidłowego, bezdymnego spalania.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam

Pisząc i myśląc o buforze miałem na uwadze zwiększenie długości pracy instalacji CO do maksimum jak się da uzyskać z kotła 23 kw. Ogólnie rzecz biorąc ja nie mam problemów z nadwyżką mocy. Problem jest w tym że chcę mieć jak najdłużej ciepło w domu ze względu na to że często wyjeżdżam. Chociaż nie powiem że rozwiązanie palenia z akumulacją ciepła to nie fajny pomysł. Np. latem gdy palimy tylko na CWU. Przy dobrze dobranym buforze i średnim zużyciu ciepłej wody myślę że te 4 – 5 dni był by spokój. ( zakładając bufor ok.. 2 tyś litrów i dobrą izolację). Po tym jak widzę zasmolone kotły ( także mój – z innego powodu) to nie wyobrażam sobie palić w kotle na opał stały bez akumulatora. Bufor koniecznie a do niego minimalna automatyka przełączająca pomiędzy CO a buforem. Widziałem dwie takie instalacje ( trochę mało do zaadoptowania dla siebie ) jedna wykonana przez firmę ( za 11 tyś zł ) druga samoróbka. I ta druga wykazuje większą sprawność. Którędy iść ?

Pozdrawiam.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

co do braku rusztu to wiem że to nie jest zadna wada tylko zaleta ze względu właśnie na podtrzymywanie żaru w popiele

mam taka sugestie by ten popielnik był nachylony pod pewnym kątem do drzwiczek by naturalnie czyli grawitacyjne przemieszczał się w trakcie palenia w ich strone czyli był łatwiejszy do wybierania gdy bedzie sie paliło w sposób ciągly w zimie

nie wiem czy sugestia słuszna ale taka mi sie przytrafila

 

ponadto warto pomysleć by taki palnik/system palenia tez opatentować w wersji dla tradycyjnych piecow kaflowych stacjonarnych a nawet mniejszą wersje dla przenosnych kaflowych

mysle że w przyszlości z tego bedzie najwięcej pieniedzy, bo gdy jakoby nowoczesne i jakoby ekologiczne piece mają miec trwalość ledwie 10 lat to po zuzyciu sie pieca a przed zakupem nastepnego wiele osob zostanie wyprowadzonych z rownowagi nowym wydatkiem finansowym

 

ciekawe czy udaloby sie zrobić np taki duzy piec by ogrzewał caly dom?

oczywiście trzeba by nad tym pomyslec na etapie wyboru projektu domu by piec byl centralnym punktem domu.

wydaje mi sie ze odpowiednia byłaby konstrukcja domu o małym obwodzie (np7x7, 8x8) ale za to trójkondygnacyjna

 

zasada działania byłaby taka sama: komora załadowcza ladowana na raz i spalenie jej na pełnej mocy w ciagu 2 godzin by nagrzac piec

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie
 Udostępnij

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.