Skocz do zawartości

SONY23

Stały forumowicz
  • Postów

    4563
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    63

Treść opublikowana przez SONY23

  1. W telewizji publicznej katuje się ludzi od samego rana takimi pierdołami w kółko, że żal przysłowiową d... ściska. Jest na to czas antenowy i pieniądze. Niechaj z 10 razy w tygodniu puszczą 5-minutowy film o czystym spalaniu paliw stałych, Może jak pokażą w telewizji to przynajmniej co trzeciemu idiocie zapali się jakieś światełko w głowie, bo od sąsiada rady nie przyjmie, ma przecież swój honor... Tylko, że nie ma na to przyzwolenia z góry albo na tej górze siedzą tacy sami ignoranci jak na dole i do tej opcji się skłaniam. Miejsce elit w państwie zajmują ludzie, którzy z prawdziwą elitą, przynajmniej intelektualną mają niewiele wspólnego. Jak przypominam sobie wcześniejsze komentarze naszych speców od spraw bezpieczeństwa narodowego nt. sytuacji na Ukrainie to ręce opadaja z jakimi dyletantami mamy doczynienia.
  2. Prędzej naślą kontrolę z zakładu energetycznego bo jak nie dymi z komina to na bank kradnie prąd. Ja to już nawet boję się gębę otwierać bo patrzą jak na wariata. Chyba jeszcze nośniki energii są zbyt tanie, skoro zdecydowana większość nawet nie próbuje szukać sposobu na czystsze spalanie. Paskudne dymy snują się niekoniecznie nad najbiedniejszymi domami...
  3. Już po świątecznym śniadaniu więc można nawiązać do tematu szamb. To co jest w naszych szambach zależy tylko od nas. Jezeli bedzie w nich lądowała tylko czysta woda i to co wcześniej zjedlismy to nie widzę wiekszego problemu, żeby skończyło to na naszych polach. Bedzie to w sumie naturalny obieg materii, który fumkcjonuje od zarania życia na ziemi. Problemem jest to co trafia do szamb z chemii stosowanej w szeroko pojętej higienie ale i to jeżeli nie trafia zbyt szybko do wody gruntowej ulega biodegradacji. Przypomnę tylko,że w krajach starej unii jeszcze do niedawna suszone osady z szamb stosowane były nawet do tuczenia bydła o trzodzie nie wspomnę...
  4. Nie tak dawno słuchałem czy tam oglądałem wywiad z niemieckim pastorem, w którego parafii zainstalowano mnóstwo właśnie baterii słonecznych. Na dachu kościoła włącznie. Wszyscy parafianie poszli w jego ślady. Na pytanie czy to się opłaca odpowiedział, że tak ale dopiero wtedy, gdy odkupili (parafia czy gmina) od zakładu energetycznego cąłą sieć na swoim terenie. Do czasu gdy działało to na zasadzie sprzedaży energii zakładowi gdy mieli jej zbyt dużo i kupowaniu gdy brakuje- byli pod kreską. Swoją drogą gmina w której mieszkam postawiła własną farmę z takimi ogniwami i po wielkim szumie włącznie z telewizją jakoś wszystko ucichło. Trudno się czegokolwiek dowiedzieć. Tylko wtajemniczeni po cichu przebąkują, ze jakoś mało tego prądu wychodzi w porównaniu z tym czego się spodziewano. Jak będę miał czas i sposobność obwącham temat dokładniej...
  5. Ja tam "elekpstrykiem " nie jestem ale do takich zastosowań powinno się chyba stosować akumulatory przystosowane do pracy buforowej (częste i głębokie rozładowania) czyli AGP. Ani samochodowe ani żelowe do tego się raczej nie nadają. Jeżeli się mylę to oczywiście poprawcie.
  6. Kol. vernal też dalej grzeje węglem, tylko swego komina już nie widzi bo ten stoi pewnie z kilkadziesiąt kilometrów dalej i smrodzi innym...
  7. No i przy zamkniętych też sam nie wiesz co się dzieje wokół domu. Każdy kij ma dwa końce...
  8. Patrząc na fotki wydaje się, że ten wkład ma trochę więcej niż 120mm średnicy. Ale mniejsza o to, problemem jest to, że część wystająca nad dach jest zapewne bez jakiejkolwiek izolacji i w związku z tym jest permanentnie wychładzana. Na zimnych ściankach wytrąca się kondensat, sadza a może i smoła. Wszystkie te produkty przy ciepłym a raczej gorącym wkładzie wyleciałyby z dymem gdzieś na dachy sąsiadów a tak zatykają przekrój wkładu i powodują dymienie w kotłowni. Pomocne nie jest także to, że nawet w kotłowni część wkładu jest niezabudowana i ogrzewa otoczenie zamiast trzymać cenne ciepełko dla celów o których mówiłem wcześniej. Na dodatek Twój kocioł ma chyba ruszt wodny, który znakomicie zwiększa produkcje sadzy w kotle i zapewne też w kominie. Oczywiście cała "diagnoza" to tylko gdybanie oparte na oglądaniu fotek i pobieżnym czytaniu wątku.
  9. No jak nie miał bezpieczników jak miał, tylko pewnie były po tuningu gwoździem, tak że te na słupie nie miały z nimi żadnych szans :ph34r: ...
  10. Z tą farelką jako synonimem jakości i trwałości to panowie nie przesadzajcie. Silnik chodzi na łożyskach ślizgowych, które nie należą do szczególnie trwałych. Przy pracy ciągłej potrafią się nawet zatrzeć a od niechłodzonej spirali może zapalić się plastikowa obudowa. W swojej już je czyściłem i smarowałem. Bez nadzoru zostawiać tego nie polecam.
  11. Witaj kaczy, coś rzadko teraz tu bywasz ? W moim SPR 10 chyba siada elektronika, bo zauważyłem że błędnie odczytuje mi temperaturę kotła. Błąd potrafi wynosić od 4 do nawet 9 st. C. Wymiana końcówki czujnika temp. nic nie dała. Dalej występuje przekłamanie, czyżby starzały się elementy elektroniczne samego sterownika ? Aha, u mnie oczywiście sterownik słuzy jedynie do sterowania pompą co.
  12. Jak mawiają francuzi "pożywiom uwidim" :P . Szczerze życzę Ci żeby tak było jak sobie wyobrażasz. Ale miałem juz kilka osób, które na priwa, szukały ratunku bo nie mogły sobie poradzić z wymarzonymi kociołkami, nawet z wyciągiem. Ty masz przynajmniej solidne podstawy teoretyczne więc szybko pewnie ogarniesz temat i nawet jak coś będzie nie tak, to będziesz w stanie to skorygować ale nie wszyscy to potrafią a oczekiwania mają wysokie, napompowane marketingiem... Jesteś w dodatku w lepszej sytuacji bo masz bufor i możesz sobie pozwolić na duże przewymiarowanie kotła. Pozdrawiam, Aha, i zawsze piszesz na temat ;) . Po znajomości mogę Ci odsprzedać po promocyjnej cenie wentylator wyciągowy o średnicy wirnika 150mm ..., jakoś drażni mnie ten dźwięk, wolę samo pohukiwanie ognia w palniku albo szum lasu ^_^ .
  13. To nie musi być wina uszkodzeń machanicznych. W takich skomplikowanych i cienkich kształtkach następują różne naprężenia w skutek wzrostu temperatury i to raczej one są odpowiedzialne za destrukcję. Ja na ich miejscu trochę bym go uprościł i pogrubił elementy, przynajmniej przedłużyłoby to trochę żywotnośc tego usrojstwa.
  14. To akurat żadna strata, przecież woda odda ciepło do instalacji. Stratą może być prędzej mniej efektywna praca przez kilka pierwszych minut zanim temperatura spalania jest zbyt niska do całkowitego lub zblizonego do niego spalania paliwa. Większą stratą jest ciagłe palenie w kotle z mocą dużo niższą od optymalnej, gdy sprawnośc kotła jest mizerna. Już nie mówię o takiej patologii jak ciagłe palenie w kotle do podgrzewania cwu. latem. Przeciętny same straty ciepła przez izolację kotła do otoczenia wynoszą wtedy od 0,3 do 0,5 KW/h, czyli około 8 kilowatogodzin na dobę o stratach w niefektywnej pracy na mocy minimalnej nie wspomnę...
  15. Kupfer, jesli się nie mylę to palisz w górniaku od góry ? Chwała Ci za to i gratulacje za cierpliwość i chęci. Na Kocioł DS dopiero z tego co się zorientowałem czekasz a już wiesz jak się będzie zachowywał, jaką będzie miał moc itp. itd. Bardzo dużo można dowiedzieć się z tego forum i podobnych ale dopiero praktyka i to kilka lat pokaże jak wyobrażenia będą się miały do rzeczywistości, tym bardziej że nie kupujesz Frolinga ;) Oczywiście moc DS-a mozna ograniczać ale jak zawsze jest coś za coś. Nie wierzyłbym też w moc sąd lambda. Jak za mocno przytkasz PP to nie pomoże przymknięcie PW. Na dole przy palniku musi być piekło, z kiszenia go nie będzie. Lepiej żeby piekło było na małej powierzchni rusztu niż na klepisku od stodoły... Wybacz, że tak dosadnie ale też kiedyś wierzyłem w rózne bajki i troche kasy wydałem ,żeby się z nich wyleczyć. Jest na forum już pewnie kilka osób, które się o tym przekonały tylko głupio im się teraz do tego przyznać.
  16. Fajna kostrukcja, niestety z trwałoscią firma się nie popisała. Może warto pomyśleć jak zrobić we własnym zakresie szamotowy zamiennik ? Dziwne, ze na stronie Defro nie mogę juz znaleźć tego modelu kotła ?
  17. Bez urazy ale wiekszość świadomych palaczy jeżeli tylko może i potrafi wywala dmuchawy i sterowniki ( pozostawia najwyżej do uruchamiania pomp co i cwu) a Ty jesteś jeszcze na etapie zauroczenia tymi błyskotkami. Do zimy daleko, masz jeszcze czas, siądź i poczytaj trochę. Jeżeli możesz pooglądaj u innych a nie napalaj się na gadżety. Mam sterownik od Boleckiego i po trzech czy czterech latach sam błąd odczytu temperatury zaczyna dochodzić już do 8 st. C..., zaczynam się bać, że kiedyś nie włączy mi pompy co. i co wtedy ???
  18. A tam po imprezie... mało miałem czasu i pisałem po łebkach :P . Moje "32-26" to oczywiście wymiar rusztu 32 cm na 26 cm. Powierzchnia rusztu i jego kształt ma w kotłach DS ogromne znaczenie i decyduje praktycznie prawie o wszystkim. W kotłach HG wspomaganych wentylatorem wyciągowym ma to już mniejsze znaczenie. Tam jak przy małej mocy naturalny ciąg stanie się niewystarczjacy to wentylator go zastapi.. Zrób ruszt o dł. 50 cm dla zwykłego DS, to żeby prawidłowo spalał kocioł będzie musiał mieć pewnie grubo ponad 30KW. O zmniejszaniu rusztu dla palenia węglem też juz kiedyś pisałem. Oczywiście w ostateczności można ale jeśli ktoś zamierza tylko węglem palić, to po co się w to pchać mając do wyboru gotowe konstrukcje.
  19. Nie chodzi mi o pojemność, tylko o powierzchnię rusztu. dobrze nie pamiętam ale długość paleniska w Optimaxie to grubo ponad 30 cm. Dla 12 KW mocy i palenia węglem spokojnie wystarczyłoby np. 25-20 czy nawet 25-15. To takie moje dywagacje, nie każdy musi się z nimi zgadzać. A co do spalania drewna w dolniaku, to dla wielu jest to mentalny szok. u mnie powierzchnia rusztu w najszerszym miejscu ma coś 32-26 cm a u góry w najwęższym 28-26 cm. Myślę, że żaden z moich sąsiadów nie kupiłby tego kotła właśnie ze względu na małą jak na drewno komorę załadowczą, trzeba rochę wiecej pracy poświęcić na drobniejsze rąbanie drewna ale plus tego jest taki, że schnie ono znacznie szybciej i moje zużycie w porównaniu do ich zużycia jest prawie o połowę mniejsze a moc z tej powierzchni uzyskiwana na dość dobrym drewnie to pewnie grubo więcej niż 15 KW...
  20. Jak chcesz palić bez wygaszania i raczej węglem to kocioł powinien mieć mechaniczny przegarniacz, Biawar go nie ma, komora załadowcza też nie jest do węgla, chociaż producent tak pisze.
  21. To, że u Ciebie były lub są takie problemy nie znaczy że tak jest wszędzie. Przez kilka lat latem korzystałem tylko z takich podgrzewaczy i byłem zadowolony. Były to wprawdzie jednofazowe max. 5,5 KW ale do prysznica, umywalki, czy zlewu wystarczało spokojne już nawet 3,5 KW. Komfort mniejszy niż z bojlera elektrycznego ale koszty niższe. Warto jedynie zrobić głębsze rozeznanie co do producenta, żeby nie było takich kwiatków jak u kolegi wyżej. Mogły być one zresztą spowodowane niewłaściwym zainstalowaniem i obsługą ( dalekie umiejscowienie od punktów odbioru wody-kranów, czy nie czyszczeniem sitek filtrów)...
  22. W Twojej kotłowni (do kalambur847) powinien zajrzeć ktoś komu wypada chodzić wyłącznie w spodniach... Jak widać na obecnym kominiarzu raczej nie możesz polegać, bo traktuje Cię jak kurę znoszącą złote jajka... Jezeli możesz, to zrób fotkę lub opisz jak jest zakończona od dołu rura wkładu kominowego. Sama średnica wkładu nie jest moze imponujaca ale dla kotła, który w załozeniu ma spalać czysto i w dodatku pracuje na nadciścieniu powinna wystarczyć. Jeżeli zamontowana jest prawidłowo, co do czego są pewne wątpliwości a kocioł nie generuje jakichś nadmiernych ilosci sadzy, czy tym bardziej smoły - to powinno wszystko działać. Pytanie czy kocioł jest systematycznie czyszczony i wybierana jest z niego oraz z czopucha i wyczystki komina, o ile taka jest, sadza i popiół?
  23. Przy jednofazowej instalacji, jeżeli komuś wystarczy prysznic można pomyśleć o podgrzewaczu przepływowym. Tam zużycie energii na porządny prysznic jest takie jak sama strata w w średnim podgrzewaczu pojemnościowym. Jak ktoś ma instalację trójfazową to i kąpiel nie stanowi problemu. Dla większej rodziny może bym nie polecał ale dla jednej, góra dwóch osób jak najbardziej. Z pewnością będzie przynajmniej o połowę a nawet więcej tańsze w eksploatacji niż podgrzewacz pojemnościowy.
  24. Z Twego wpisu wynika, że potrzebujesz około 35 KW mocy, kocioł ma nominalnie 45 KW. Przy założeniu, że pracuje z pełna mocą. To tego potrzebne są co najmniej dwie rzeczy dobre gatunkowo i jakościowo drewno (najlepiej twarde liściaste) i druga rzecz -to drewno musi być suche. Suche to nie znaczy, że tak nam się wydaje,bo nie kapie z niego woda. Jeżeli tak nie jest choćby w części, moc kotła jest niższa i może mieścić się gdzieś w granicach Twego zapotrzebowania ( brak wyraźnej nadwyżki) i stąd może np. wynikać zadyszka z którą kocioł pracuje. Nie wiem jaki masz komin ale jego "ograniczanie" to kiepski pomysł. A temperatury o których piszesz- "150-160 st.C" to zapewne temp. spalin ? Są one i tak bardzo niskie jak na kocioł zgazowujący i mogą świadczyć, że nie pracuje on z pełną mocą tylko pytanie dlaczego ? Ciekawe jak działa " ustrojstwo" zamontowane przy pompie kotłowej przy zaworze termostatycznym. Być może to ono obniża przez pewien czas temp. wody powracającej do kotła i zakłóca jego prawidłową pracę. Wydaje mi się, że w sytuacji gdy nie działa pompa ładowania bufora, woda krąży w układzie kocioł - bufor grawitacyjnie i ma na powrocie niższą temp. niż ta którą chciałeś osiągnąć montując zawór termostatyczny ? Napisz co wylatuje z komina w czasie palenia, będzie to jakąś wskazówką co do prawidłowości spalania.
  25. SONY23

    piec po 5 latach

    Widzę, że ludzkie myśli podążają podobnymi ścieżkami ;) . Ja do stałej nastawy PP przez klapę załadowczą używam starej teleskopowej anteny od radia. W zależnosci od potrzeb jako klin służy cieńszy, lub grubszy element. Plus, że zawsze wszystkie są pod ręką i mają swoja wielkość (nie zgubią się tak łatwo).
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.