Skocz do zawartości

Juzef

Stały forumowicz
  • Postów

    965
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    40

Treść opublikowana przez Juzef

  1. Najlepiej w ten sposób. Szamot powinien być ułożony symetrycznie względem podłużnej osi kotła, czyli właśnie z tyłu albo po równo na bocznych ścianach, ale nie tak, że np. prawą ścianę obłożysz, a lewą nie.
  2. Druga próba, teraz kanał zrobiony z przodu. Szerokość: jakieś 3-4cm, bo na tyle było miejsca bez rzeźbienia w szamocie, ale bokami było ponad 6cm i jeszcze wgłębienia pionowe w przedniej ścianie kotła trzeba by dodać. Takie tam fikuśne otoczenie. Na początku było ładnie: zasyp rozpalał się czysto. Dymić zaczęło z kanału jak żar tam dotarł. Potem to ustało i hajcował się ładny płomień z kanału, a nad zasypem leniwie snuły się krótkie płomienie. Przednia ściana kotła grzała się aż syczało. Po odgazowaniu zasyp ciągle był rozgrzany, ale zniknął płomień z kanału i już do końca nic się w nim nie działo. Poprzednio było inaczej: płomień w kanale szalał przez większość czasu. Teraz chyba był za łatwy przepływ przez zasyp albo za trudny przez kanał. Choć to dziwne, bo kanał wypadał wprost nad otworami w ruszcie.
  3. Jest coś takiego jak minimalna wymagana wysokość komina, ale nie ma maksymalnej. Jak za mocno ciągnie, to mniej się otwiera klapkę / daje niższe obroty dmuchawy i załatwione. Właśnie tak. O powietrze się nie bój, ono sobie znajdzie drogę, o ile wszystko jest drożne. Otwórz wyczystkę komina i zobacz, czy tam czegoś nie ma. Wstaw tam lampę świecącą w górę, wybierz się na dach i zajrzyj w komin - powinieneś widzieć tę lampę i nic, co by blokowało komin. Zdemontuj też czopuch, bo może być zaklejony z dawnych czasów i zasypany tym co z komina wyleciało przy czyszczeniu. Jak to jest wszystko w porządku, to znaczy że z dopływem i odpływem powietrza lepiej nie będzie.
  4. "Za duży" czyli raczej właściwy (bo właściwie to komin ma być czysty), a to pewnie sprawiło, że ujawnił się problem kotła o 3-4x za dużej mocy.
  5. 1,5t jak dotąd, czyli sezon skończysz na 4 tonach, o ile nie będzie zimy ;) Nie doczytałem, że "węgiel się nie dopala". Może kominiarz-partacz nie wybrał sadzy z rury łączącej kocioł z kominem i jest ona przytkana? Tak czy inaczej paląc węglem w tym potworze będziesz miał przechlapane. Mieszanie z miałem to jest jakaś opcja, ale jak wsypiesz więcej, to i tak pewnie nie uniknies sauny w domu. Nawet to zużycie, które miałeś przed obecnymi problemami, nie było najlepsze możliwe. We własnym interesie powinieneś obniżyć moc kotła, a tym samym jego opałożerność, w sposób tutaj opisany. Żebyś miał motywację, to spoźrzyj sobie na przykładowe wyliczenia kosztów ogrzewania dla średnio ocieplonego domu 200m2. To tylko przykład, nie wiem nic o Twoim domu, bo mi akurat szklana kula zaparowała, ale tam gość używa również miałowca 38kW spalając 4 tony miału i efektywność takiej akcji to ok. 40%, podczas gdy realnie do wyrwania jest jakieś 60% bez większego wysiłku. Tylko trzeba zejść z tą mocą kotła bardzo mocno przez zapchanie go szamotem w sposób opisany pod w/w linkiem. Albo zakup nowego kotła o mocy takiej jak pisze @emus - jak wolisz, ale coś zrób, bo pieniądze Ci kominem uciekają. Ja bym spróbował najpierw tańszy manewr z szamotem.
  6. Za wcześnie, by się pociąć z rozpaczy, bo do tej pory nie mieliśmy okazji zobaczyć dowodów na wspaniałość owego wynalazku. Chyba nie sądzicie, że uwierzymy słowom producentów i sprzedawców, choćby chodziło o Einsteina spalania czy nawet Heideggera odpopielania. Nie sądzę, byśmy się doczekali dowodów, bo Wam zdaje się zależy bardziej na przepychankach słownych. Czwarty raz to napiszę: dajcie wiarygodne wyniki badań jednego z tych setek kotłów, a większość z nas pewnie pójdzie zapić smutki do kotłowni, po czym nazajutrz zakupi zapas cudownego proszku, a czas tracony dotąd na dłubanie w kotłowni przeznaczy na odkrywanie innych dziedzin, w których nie ma jeszcze tak rewolucyjnych wynalazków. Będziemy mieli na to pieniądzę - 36% wydatków oszczędzone na opale minus cena mąki. Czytaj: naruszenie praw autorskich.
  7. Jesteś ciekawym przypadkiem. Taki świeży, taki niewinny... To twoja pierwsza "zima" (tak z tego wynika). Dlatego warto by Cię uchronić przed stanem przedzawałowym, jaki niechybnie nastąpi, gdy podsumujesz wydatki na opał pod koniec sezonu. Tylko trzeba dawkować Ci wiedzę, żeby szoku nie było ;) Mógłbyś zdradzić, ile dotąd spaliłeś węgla? Byłoby też miło, gdybyś podał co to za piec dokładnie masz. Jak nie wiesz, to poszukaj tabliczki znamionowej na obudowie gdzieś z tyłu. Dom jest jak rozumiem "używany", podobnie jak piec? Bo wiesz, problem z tym piecem jest taki, że on jest przystosowany do miału. Należy nawalić do niego miału do pełna, rozpalić i iść sobie do swoich spraw. Wtedy będzie grzał przez 24h. Natomiast jeśli chcesz palić w nim węglem, to doświadczysz katastrofy, której objawy się właśnie zaczęły po tym jak kominiarz doprowadził komin do stanu używalności. Przypuszczam, że po tej akcji twój piec zaczął "rozwijać skrzydła", bo wcześniej był zawalony sadzą i przyduszony zaklejonym kominem. 38kW mogłoby ogrzać niezły hangar, więc rzucanie mu trzech szufelek to tak jakby słonia karmić puszką orzeszków dziennie. Słowem twój piec będzie tyle żarł właśnie dlatego, że ma dużą moc. Spokojnie - da się to naprawić kosztem 50zł, ale podaj wpierw w/w informacje jeszcze.
  8. Zasyp u mnie ma 35cm długości, 25cm szerokości i 30-35cm wysokości. Cegła stała na wysokości 15cm, tj. jej dolna krawędź była na równi z górną krawędzią drzwiczek rusztowych, a górna jej krawędź - 5cm poniżej dolnej krawędzi drzwiczek zasypowych, co stanowi też górną granicę zasypu (na upartego można 5cm do progu drzwiczek dopchać). Czyli w zasadzie połowę wysokości zasypu zajmowała. Miału daję po szufelce ot tak aby się go pozbyć, ale czasem i to potrafi skutecznie zatkać zasyp, mimo że podstawowy węgiel to orzech. Camino nie jest za wysokie i wiele więcej się tu nie wymyśli. Zobaczę jaka będzie możliwość zrobić to z przodu. Pewnie bez rzeźbienia w szamocie się nie obędzie. Aktualnie mam już szamot z tyłu (dla zmniejszenia rusztu) i po bokach płaskie płytki, a to pozwoliło zakryć całe palenisko od góry, tak że został przelot 8x25cm. Już samo to dało niezłe dopalanie (także spadek mocy, ale na obecne warunki to w sam raz), a jak zainstalowałem w tym otworze palniczek z powietrzem wtórnym spod rusztu to już w ogóle piekiełko niezłe wyszło. Ale nie było to za wygodne, a co gorsza palnik spróchniał po dwóch tygodniach ;)
  9. Spróbowałem tej metody w Camino. Mam szamot z tyłu kotła, więc tylko dostawiłem tam równolegle płaską cegłę szamotową opartą na dwóch kawałkach cegły i tak powstał prowizoryczny, ale dobrze spasowany kanał. Przy rozpaleniu było normalnie, ale potem kocioł wytracił impet i węgiel z wierzchu zaczął kopcić fest. Wyglądało jakby powietrze uciekało przez kanał i nie chciało iść w zasyp. Pewnie zwyczajowy dodatek miału popsuł nieco sprawę. Ale zakryłem częściowo kanał i wtedy zasyp ruszył. Paliło się ciągle z lekkim przydymianiem, ale jak żar zszedł do poziomu dolnej krawędzi przegrody tego kanału, to nieco z niego dymiło, na tyle że szamot dookoła zrobił się czarny. Potem wyglądało to ładniej - płomienie w kanale szalały, a zasyp przestygł. Stałopalność podobna, temperatura spalin i wody też bez większych zmian w porównaniu z paleniem od góry. Zasyp momentami był z wierzchu pozornie zimny, ale wystarczyło go dłubnąć, a okazywało się, że zaraz pod wierzchem jest żar. Dlatego dołożenie warstwy świeżego węgla wywołało lekkie dymienie. To była prowizorka. Na pewno wiele rzeczy zepsułem, jak to za pierwszym razem. Zrobiłem instalację z tyłu, bo tak było wygodniej. Sadzy niestety było zauważalnie więcej, głównie pewno przez tę początkową trudność z rozpaleniem, ale i potem ciągle dziurami koło kanału z jednej i z drugiej strony przegrody sączył się dym.
  10. Kominek to prestiż ;) Palisz paletami w kotle - dziad jesteś. Palisz paletami w kominku - żojli garsą. Można by tak dyskutować, czemu ludzie biedują na gazie, nawet jeśli z OZC pełnego wyjdzie, że gaz im się opłaci. Jedno co mi na myśl przychodzi, to filozofia przepalania (nie dotyczy to Szponiego). Jeśli studzi się dom, a potem chce go odgrzać gazem, to licznik gazowy się grzeje od obrotów bardziej niż kaloryfery. To co robimy? Przykręcamy kurek. I marzniemy do wiosny... (nie dotyczy to Szponiego - nie wiem o co mu chodzi, ale zależało mu na podkreśleniu tego ;)) Oczywiście nie ma co porównywać półdarmowych odpadów drzewnych z węglem i gazem. Jeśli jest taka opcja, to tym lepiej. Nie wciskam nikomu uniwersalnej odpowiedzi na pytanie czym ogrzewać mały metraż. Zwracam ino uwagę, że trzeba rozważyć wszystkie dostępne opcje. Sprawności w tych wyliczeniach są w miarę urealnione. Na wykresie przy kosztach paliwa podana jest założona sprawność. Natomiast co do wyniku, to sprawdziłem. Mogę nawet rozpisać. Zgodnie z tym: - mieszkanie 8x7m = 15m2 - wysokość piętra 2,6m - 2 ściany zewnętrzne - 2 ściany sąsiadują z nieogrzewanymi pomieszczeniami - na dole jest nieogrzewana piwnica - u góry ogrzewane mieszkanie Strata przez ściany zewnętrzne: powierzchnia: 8*2,6 + 7*2,6 = 39m2 (okna olewamy) cegła pełna - lambda 0,77 [W/m*K], grubość ściany: 40cm, więc Opór cieplny: 0,4/0,77 = 0,52 [m2*K/W] Współczynnik strat ciepła: 39m2/0,52 = 75W/K Strata przez ściany wewnętrzne: powierzchnia: 8*2,6 + 7*2,6 = 39m2 cegła pełna - lambda 0,77 [W/m*K], grubość ściany: 40cm (tego nie dopatrzyłem, raczej zwykle będą cieńsze) Opór cieplny: 0,4/0,77 = 0,52 [m2*K/W] Współczynnik strat ciepła: 39m2/0,52 = 75W/K Maksymalne zapotrzebowanie na ciepło: Temperatura projektowa wewnątrz: +20st.C Temp. projektowa na zewnątrz: -20st.C Temp. pomieszczeń nieogrzewanych: +12st.C Maksymalna moc grzewcza: 75W/K * 40 + 75W/K * 10 = 3,6kW Żeby nie liczyć wszystkiego, odpuściłem sobie okna, drzwi, wentylację, strop nad piwnicą. Grubość ścian wewnątrz (taka sama jak zewnętrznych) gdzieś mi chyba umknęła po drodze i tak zostało, a przydałyby się cieńsze. Przy 20cm zapotrzebowanie wychodzi rzędu 4,5kW. Ale to też różnie bywa z grubością i izolacją takich ścian między mieszkaniami. Tutaj jeszcze wiele można zgadnąć na podstawie wieku budynku i trochę rzeczy poprawić, ale chyba nie miałem dotąd motywacji wdawać się w szczegóły odnośnie mieszkań, bo te stanowią 4% wszystkich obliczeń póki co.
  11. Tylko czy oszczędność faktycznie wystąpi? I jaka to będzie kwota? 100zł? @jedlica przeczytaj sobie ten post, a potem przemyśl, dlaczego chcesz ogrzewać węglem takie małe, dobrze ocieplone mieszkanko. Jeśli dla czystej przyjemności noszenia węgla, palenia i targania popiołu - pakuj się w to. Jeśli dla oszczędności, to niestety nie oszczędzisz sensownych kwot w porównaniu z ogrzewaniem gazowym. Chyba, że alternatywą jest elektryka, to jeszcze ma to sens. Tu masz przykład kosztów ogrzewania dla nieocieplonego narożnego mieszkania. Różnica między kosztem węgla a gazu to 300zł, o ile będziesz palił w prawidłowy sposób. Ten kocioł o który pytasz jest wart swojej ceny. W tym zakresie mocy (a zwłaszcza ceny) chyba nie wygrzebie się nic znacznie lepszego.
  12. Well played, sir. Trzeci raz piszę, że gdybym chciał subiektywne odczucia sobie połechtać, to bym to zrobił dawno. Opinii na oko jest dość na stronie producenta. Przydałyby się liczby.
  13. Rozumiem. Tak tylko się podśmiewałem ;) Ja nie chcę zaspokojenia mojego subiektywnego odczucia. To sobie mogę załatwić sam i pewnie dojście do widocznego efektu kosztowałoby mnie 1-2 worki pudru najwyżej. Zróbcie badania, tak by każdy mogł zobaczyć liczby i nie być niedowiarkiem, lecz wiedzącym. Nawet nie musi być akredytowane laboratorium. Wjedźcie komus na kotłownię z analizatorem spalin, na pierwszym lepszym śmieciuchu spróbujcie z proszkiem i bez - i przedstawcie wyniki.
  14. Gwoli ścisłości historycznej: http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/1004721,stanislaw-zelichowski-piece-weglowe-nas-truja-ale-ludzi-nie-stac-na-ich-wymiane-wywiad,id,t.html
  15. "Pali się, ale się nie spala" Taak, uśmiałem się jak koń swego czasu :D Tu nie ma nad czym debatować. Wynalazca z dyplomem AGH powinien być w stanie wyjaśnić działanie tego środka w sposób, który dla osoby z przeciętną znajomością chemii będzie logiczny i spójny. Jeszcze lepiej, gdyby wziął na pakę dwa kotły i kilka worków specyfiku, podjechał do akredytowanego laboratorium i zlecił badania parametrów pracy tych kotłów bez dodatku i z dodatkiem specyfiku w całym zakresie mocy. Po czym pokazał światu wyniki - o, tu jest mniejsze zużycie paliwa, tam jest mniejsza emisja tlenku węgla i oto niezbity dowód, że to działa. Naprawdę ja sam chętnie bym sobie zafundował "palenie bez spalania" kosztem ekstra 60zł/t węgla, gdybym miał taki dowód, że to daje coś więcej niż złudzenie.
  16. Unikaj kłótni, bo tak nic nie zmienisz. Pamiętaj, że on nie wie tego, co ty. Tobie to wywalenie 20kg węgla na żar może stawiać włosy dęba, a dla niego to tak naturalne jak jedzenie chleba pszennego z margaryną (na co z kolei oburzyłby się może jakiś dietetyk). Argumenty techniczne nic nie zdziałają, bo sprawa może być podszyta swego rodzaju walką o władzę w domu i wtedy nieważne kto ma racje, byle moja racja była najmojsza. Sprawę można racjonalnie wyjaśnić i myślący człowiek to przyjmie, nawet jeśli całe życie robił inaczej. Choć niektórzy mają z tym problem i siłą się tego nie przeskoczy. Spróbuj wydrukować ten poradnik i połóż gdzieś w domu - niech leży na widoku. Co innego tłumaczenie słowne, a co innego przeczytać na papierze. Może teraz sobie myśli, że to jakiś Twój wymysł, a tak zobaczy, że to głębsza sprawa ;) Jeśli to nie pomoże, to przejmij kontrolę nad kotłownią. Jeśli tylko masz czas i możliwości, to bądź szybszy od teścia - rozpal od góry z pełnym zasypem jeśli się da, tak by nie było już miejsca i potrzeby dokładania. Nie przekonuj go na siłę, nie udowadniaj swojej wyższości, ale pokaż: o, rozpaliłem te 20kg węgla od góry i paliło się kilka godzin dłużej niż normalnie. Jak będzie zimniej, to pal tak, aby rano było ciągle ciepło. To naprawdę robi wrażenie (jak nie na zatwardziałym palaczu, to na reszcie domowników), jak rozpalisz wieczorem, całą noc się pali bez doglądania, a rano wyjście z łóżka nie boli, bo jest nadal ciepło. Jeśli uda ci się palić kilka dni z rzędu i w domu będzie przyjemnie ciepło, a potem dojdzie do pieca teściu i zrobi saunę albo wygwizdów, to domownicy prędko skapują, że jest jakaś różnica. I zostaniesz honorowym dożywotnim palaczem albo będzie nacisk subtelny na teścia, by tak samo palił ;) Najlepiej przemawiają rachunki. Mnie uwierzyli że to działa dopiero jak po pierwszej zimie zużycie węgla się nie zmieniło, ale zamiast zimnego chowu w kalesonach i kufajkach było stale ciepło.
  17. Lepiej niech to będą spaliny ;) Oby nam się paliło, ale się nie spalało!* * jak to ujął pewien mało naukowy palacz z Prudnika, urzeczony podobno 40-procentową oszczędnością opału w starym Camino po zastosowaniu pewnego magicznego proszku do węgla
  18. O ile wcześniej spuścisz wodę z instalacji ;)
  19. Mała aktualizacja w sprawie. http://czysteogrzewanie.pl/2013/12/kon-przyszedl/
  20. Juzef

    Camino Kwd3

    U każdego ciut inna konfiguracja się sprawdzi ;) Testy, testy... Na pewno ustawienie 80st. na miarkowniku przy rozpalaniu to nie jest dobry pomysł, bo efektem będzie hajcowanie i dymienie, a potem zaduszenie ognia i jeszcze większe dymienie. Łatwo powiedzieć, żeby zasypał do pełna. Jest jakaś przyczyna, dla której zasypuje 15cm i obawiam się, że jest nią przewymiarowanie kotła (15kW na dobrze ocieplone 120m2) czyli jakby wsypał do pełna i palił 12h z taką mocą jak teraz, to w domu sauna. @orcio1 Pasowałoby zastanowić się nad zmniejszeniem komory zasypowej - wtedy z takiej samej ilości węgla dałoby się zrobić wyższy zasyp, który paliłby się bardziej kulturalnie. Blokada rusztu pionowego też pomaga.
  21. Juzef

    Camino Kwd3

    Ty zjadasz dziennie dwie kiełbasy i pół chleba, a jakiś Ziutek w internetach napisał, że wystarcza mu jedna bułka na całą dobę. Czy z tego wynika, że Ty zjadasz za dużo? Nie, obaj jecie tyle ile potrzeba, tyle że Ziutek ma 8 lat i dla niego ta jedna bułka to jest dość, a Ty masz powiedzmy ze 30 i potrzebujesz więcej. To tak obrazowo a propos porównywania 'a u mnie tyle się pali tak długo'. To nie jest miarodajne kompletnie. Kilkanaście godzin będziesz miał, jak wsypiesz dość węgla, by się tyle czasu paliło. Poza tym 15cm to ledwo zakrywa ruszt pionowy. Przy takiej warstwie nie zauważysz nawet, kiedy zajmie się wszystko. Ja ładuję prawie pełno, bo tyle potrzebuję i wtedy wyraźnie widać to stopniowe rozpalanie, bo żar przechodzi z góry na dół 2-3 godziny. Mówisz, że dymi. Bo przy warstwie 15cm nie masz wiele żaru na wierzchu, a dmuchanie powietrza wtórnego w takiej sytuacji jest prawie bezcelowe. Żar jest nisko, a tam gdzie trafia PW jest już zimno. Skręć je na 1mm. A powietrze główne musisz ustawić drogą eksperymentów. Nie zawsze 5mm będzie odpowiednie. I nie oczekuj, że piec od razu złapie 80st. To, że przez godzinę "nie łapie" temperatury to normalne. Skąd ma złapać, skoro warstwa żaru ma może 5cm w tym czasie? Z tego że nagle masz ostre hajcowanie wynika, że podajesz za dużo powietrza głównego. Zacznij od 2-3mm i zobacz, jak wtedy się zachowa.
  22. To nie problem, że u nas źle badają, tylko nie mamy żadnych regulacji prawnych, które by cokolwiek wymuszały. Norma EN 303-5 jest przecież ta sama u nas i na Zachodzie. Tylko że w jej wersji z 2012 roku klasa 3. jest już najniższą, a nie najwyższą (doszły 4. i 5.). U nas musi kocioł przejść badanie i wtedy wiadomo, że raczej operatora nie zabije po pierwszym rozpaleniu i można go sprzedawać. Klasa 3. odpowiada z grubsza wymaganiom na zabrzański Certyfikat Bezpieczeństwa Ekologicznego - czyli u nas takie pudło jest "ekologiczne" :) W Niemczech szmelc z 3. klasą w handlu się pojawia, ale nie dostanie dofinansowania z tytułu ekologii. Nie wiem czym się dokładnie kierują przy dopłatach, ale o czymś świadczy fakt, że np. z wyrobów Cichewicza dofinansowanie dostał tylko jeden kocioł automatyczny, i to na pellet. PS. Nie, nic nowego w sprawie ;)
  23. Europa i tak wygląda jak fabryka promów kosmicznych jeśli chodzi o konstrukcje kotłów i pieców w porównaniu z tym co mają w USA. Niedawno zrobili tam taki konkurs na "innowacyjny" piec na drewno z udziałem ekip z całego świata. Z naszego rejonu byli Finowie, Duńczycy i Niemcy - głównie z piecami kaflowymi, ale nie zrobili furory mimo niezłych wyników, bo konkurs był ewidentnie nastawiony pod rynek amerykański (czyt. ozdobne żeliwne/blaszane kozy). Wygrała taka koza łącząca spalanie z powietrzem wtórnym oraz katalizator. Producent (firma 25-osobowa z USA) chwali się, że cenowo też będzie to dostępne - 2000$ [nie jestem w stanie pojąć za co taka kasa]). Inne ekipy pchały sondy lambda, komputerki, a nawet był taki sterownik, co powiadamiał operatora, kiedy i ile drewna ma dołożyć. Dwa piece: duński i niemiecki były typu 'załaduj i zapomnij' - człowiek nic tam nie ma do regulacji. Zwycięska fabryka też myśli o takim sterowniku z pomiarem mocy chwilowej, sprawności, temperatur, sondą lambda i podpięciem do internetu (jarają się tym jakby to była u nich jakaś nowość), ale nie wspominają ile to będzie kosztować. Ciekawostką był zespół amatorów z jednego uniwersytetu. Studenci ochrony przeciwpożarowej, rok temu nie wiedzieli nic o piecach, a teraz przyjechali z konstrukcją, która prawie zmiotła wszystkich zawodowych producentów. Doszli do tego majstrując od postaw, na bazie elementarnej wiedzy i dłubaniny w warsztacie. Niby nic finezyjnego: podgrzewane od rury kominowej powietrze pierwotne podawane wiatrakiem, "chałupniczy" katalizator i jakiś rodzaj wyłapywania pyłów (nie znalazłem szczegółów póki co). Gdyby nie fakt, że wentylatorowi zabrakło wydajności i w kategorii emisji CO polegli, to pewnie by 2. lub 3. miejsce zgarnęli, bo z emisją pyłów i efektywnością byli bardzo dobrzy. Tu jest relacja po angielsku, tu trochę streściłem. Technicznie to oni tam raczkują - tak by z tego wynikało. Piec na drewno w przeciętnym domu w USA to ciągle stara dymiąca koza, choć tam przynajmniej od 20 lat nie da się takiej kupić. Na wyroby dostępne w handlu obowiązują sensowne normy emisji. Stąd te katalizatory wymyślili. Drewnem grzeje coraz więcej ludzi, bo mimo niskich cen gazu, drewno i tak wychodzi taniej. Ale my chyba podobną dziurą technologiczną jesteśmy jak porównać nasze wyroby z sąsiedztwem. Jak ktoś czytał Ogrzewanie ceramiczne na Muratorze, to tam też był cwaniak, co stwierdził, że te patenty tam opisywane to już lata temu na zachodzie wymyślono i szkoda czasu - lepiej pójść i kupić gotowe za sporą kasę ;)
  24. Juzef

    Camino Kwd3

    Nie ma czegoś takiego jak zły węgiel (prawie) ;) Z kostką na pewno będzie lepiej, bo ona z natury mniej dymi, jakkolwiek by jej nie palić. W którym momencie podpinasz miarkownik? On tu może sporo namieszać, jeśli raz otwiera klapę szeroko, a raz ją zamyka. Dlatego ja rozpalam bez miarkownika. Może słaby jestem, ale jak dla mnie to najlepszy efekt daje. Podłączam go dopiero jak w kotle jest już sam koks. Jak nie ma kto przypilnować tego momentu, to podłączam miarkownik jak dociągnie do 40st. (by nie otwierał klapy do poziomu) i ustawiam na śrubie minimalne otwarcie, by nie zadusił całkiem ognia jak przymyka. Właśnie tak - mniej otwieraj dolną klapkę, a ciut więcej górną (ale też bez przesady, ~5mm to max.). Wiosną miałeś słabszy ciąg, więc rozpalało się wolniej, mniej gwałtownie. Teraz ciąg jest mocniejszy i jak załapie, to masz pewnie ścianę ognia. Nagrzewa się może i szybko, ale i kopci nieźle, bo za dużo gazów na raz się uwalnia i nie ma jak tego spalić.
  25. Juzef

    Camino Kwd3

    Frędzle, powiadasz. Raz takie coś widziałem u siebie. Palę chwałowickim węglem, który ma moc kopcenia. Raz mój zastępca rozpalił, narypawszy do kotła węgla jak leci, nawrzucawszy drewna jak leci, ustawiwszy klapki po swojemu. Efekt to właśnie frędzle sadzy w komorze zasypowej i podobny dywan w kanałach poziomych. U mnie przyczyną był zdecydowany nadmiar PG. Przy niedoborze PG objawy szły raczej w kierunku warstwy twardej sadzy albo i czegoś smołowatego.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.