Skocz do zawartości

Juzef

Stały forumowicz
  • Postów

    965
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    40

Treść opublikowana przez Juzef

  1. Jest i nowy projekt ulotki... Jeszcze dodam wersję w formacie A4 do wywieszenia w terenie. Starałem się nie pisać za dużo i nie na siłę o wszystkim. Nie wiem, czy się udało. @rpc zrobiłbym tak, gdybym prowadził jakąś poważniejszą akcję, ale takie działania w terenie traktuję raczej jako sport. Zasięgu zbyt dużego i tak nie osiągnę, a tylko koszty by wzrosły.
  2. Pewnie nie jesteś świadom, że to szuflowanie węgla może cię kosztować zbliżone pieniądze do kosztów grzania gazem, a to ze względu na niska efektywność każdego pieca węglowego w takich warunkach. Sprawdź sobie porownanie kosztow ogrzewania na cieplowlasciwie.pl. Nie wierz ślepo w mity o drogim gazie, bo czasem ta różnica to ledwo parę stówek.
  3. Oznaczanie kopcących adresów wkracza na pole minowe kwestii ochrony danych osobowych. W Krakowie coś podobnego przerabiali wiosną z inicjatywy straży miejskiej. Problem to uwiarygodnienie zgłoszenia i co z tym faktem później zrobić. Bo co z tego, że w internetach będą pisać, że ten i ten gościu kopci, skoro on sam się o tym nie dowie. Poza tym piętnowanie przypomina podejście krakowskich oszołomów antywęglowych - zwalczanie wroga, a nie zjawiska. Trzeba ludziom pokazać problem i metody jego rozwiązania z zyskiem dla nich, a nie tylko mówić im, że jak dymisz, to jesteś be - bo to rodzi opór. Ogólnie zastanawiam się, czy nie wyjść z partyzantki na szersze wody - albo raczej jak to zrobić. Da się zorganizować szerszą kampanię. Oczywiście to wymaga kasy i zasobów. Te są do zdobycia na kampanię proekologiczną choćby w WFiOŚ. Pytanie, czy dałoby się zorganizować poważnych partnerów, aby to nie wyglądało, że ot ktoś tam w garażu wymyślił sobie coś. Dystrybutorzy węgla? Pewnie tak. Producenci kotłów? Być może kilku by się skusiło. Jakieś instytucje naukowe dla podparcia autorytetem. Jeszcze na wiosnę niezbyt kolorowo widziałem potencjalne wsparcie dla jakiejś prowęglowej akcji ze strony branży, ale po ostatnim fermencie nad pismacką plotką o ogólnopolskich ograniczeniach w paleniu węglem myślę że byliby bardziej skłonni. W Krakowie sprawa ciągle wrze...
  4. Jaki mam odzew? Hm, trochę ludzi poza sezonem grzewczym się odzywało. Głównie to były pytania w sprawie zakupu kotła. Wielu właśnie przy okazji kupna kotła trafiało na informacje o prawidłowym paleniu. Od czerwca do września połowę ruchu ciągnął ranking kotłów. We wrześniu ludzie szukali przeważnie spraw związanych z zakupem opału. Ogólnie miesiąc w miesiąc ruch rośnie, aktualnie stronę odwiedza ~25 tys. luda / mies. Co do ulotki, to kolor jest, ale wydruk czarno-biały także będzie czytelny. Jednak teraz widzę, że warto by zrobić prostszą wersję. Pierwotnie była ona pomyślana właśnie pod ludzi ze świata offline, w taki sposób by możliwie dużo informacji na niej upchnąć. Ale teraz widzę, że to przesada i trzeba będzie to przemyśleć na nowo. Plus przetestować zwyczajnie jej skuteczność odbioru na laikach, bo to też ważne, co człowiek zapamiętuje, jak popatrzy na taki świstek przez dwie sekundy i czy go to zdoła zainteresować. Wydrukowałem kilkadziesiąt sztuk i rozniosłem po okolicy pod osłoną nocy gdzieś w marcu. Zaskakujące, jak mało ludzi ma skrzynki pocztowe. Tam, gdzie nie było skrzynek, często ulotka nie była w ogóle wyjmowana z płota albo wiatr ją wywiał w błoto. To jest nauka, że trzeba by zastanowić się nad formą - być może samo zapakowanie w czystą kopertę skłoniłoby ludzi chociaż do zajrzenia w to. Czy jest jakiś efekt? To niestety trudno sprawdzić. Do tych, których kopcące kominy widzę z okna, niestety ulotka nie dotarła (w/w problemy z brakiem skrzynki chociażby) i będę musiał zabieg powtórzyć. Kilka kopcących kominów nieco dalej też widuję, ale też jest kilka, które potencjalnie mogły załapać. Albo ich po prostu nie przyuważyłem dotąd. Najskuteczniejszą metodą byłoby podejście a'la świadkowie Jehowy, czyli osobista wycieczka po chałupach. Ale na to trzeba mieć charyzmę i zdolności interpersonalne - to nie dla mnie ;) Strona jest pomyślana jako źródło podstawowych informacji, a nie odsyłacz do forum lub forum jako takie. Celowo nie ma tu miejsca na dyskusję, bo zrobiłoby się kolejne forum, a mamy ich trochę. Odesłać do forum należałoby gościa dopiero po zaopatrzeniu go w podstawy. Fakt, że jak wpadnie tam gość, dla którego temat jest całkowicie nowy, to się może pogubić. Sztuką jest tak informacje ułożyć, by się nie pogubił i trafił tam, gdzie trzeba. Nad tym ciągle pracuję. Wątek na forum muratora przetrzepałem swego czasu, wybrałem co ciekawsze rzeczy, ale na razie to jest luźna hałda linków. Często tam jest zwyczajnie za duży burdel, mało konkretne i wymieszane informacje, aby móc z czystym sumieniem odesłać czytelnika jakiegoś konkretnego artykułu do 10 różnych postów, gdzie w każdym jest po trochu ze sprawy, której szuka, a tak naprawdę temat ciągnie się też przez kolejne dwie strony, poprzetykany po drodze postami z innej bajki. Linki z tego spisu treści pasują do niektórych artykułów, ale ich ilość i ilość roboty wymaganej do powtykania ich tam gdzie trzeba mnie przeraża i dlatego póki co zostawiłem to tak jak jest (i tak sporo ludzi z wyszukiwarek tam trafia).
  5. Bo górniak wystarcza większości, więc po co oferować coś lepszego, skoro będzie droższe i się nie sprzeda? Opracowanie nowoczesnego, efektywnego kotła to kasa wydana na badania, projekty, testy, wdrożenie... a 80% ludzi i tak kupi pudełko za 1200zł z hipermarketu, więc to się nie opłaci producentowi. Jego nikt nie będzie rozliczał z tego, że wyrób żre opał i kopci jak szalony, a ciepła z tego nie ma. Kopcenie w tym kraju to rzecz normalna, a palenie w piecu przecież musi boleć. Ludzie nie myślą, że istnieje coś takiego jak sprawność kotła, póki hajs im się zgadza. A zgadza się, bo drewno zwykle jest tanie. Tak tu sobie policzyłem swego czasu i wychodzi, że drewnem, zwłaszcza zdobytym po taniości, opłaca się palić nawet w byle górniaku, bo nawet przy sprawności spalania rzędu 30% wychodzi ono ciągle taniej od węgla. To jest straszne marnotrawstwo energii, ale ciągle opłacalne. Gdyby to drewno spalić ze sprawnością 90% w kotle zgazowującym, byłoby ze 3-4 razy taniej.
  6. "kup ten kocioł do drewna bo on jest dobry i tyle" - jak ktoś tak pisze, to pewnie jest sprzedawcą tej marki kotłów :) Inni zaś starają się uzasadnić swoje stanowisko. Niestety wszystkie kotły są mniej lub bardziej do du..., stąd wybór sprowadza się do znalezienia mniejszego zła. Dobre kotły na drewno albo są kosmicznie drogie, albo nie istnieją. Konstruktorom kotłów zwykle bliżej do spawaczy niż specjalistów od procesów spalania, stąd ich wyroby to nieźle pospawane skrzynie na węgiel/drewno, ale ich kultura pracy pozostawia nieraz wiele do życzenia. Po prostu taki stan przez lata wystarczał - ludzie i tak kupowali. W miarę pewny możesz być ogólnej zasady, że do spalania drewna najlepszy jest kocioł zgazowujący, następnie dobry będzie dolniak, a w górniaku to nie palenie, a utylizacja drewna. Spokojnie możesz więc skreślić górniaki i wyroby górno-dolne. Natomiast wybór wśród różnych modeli dolniaków to już kwestia zbadania opinii ich posiadaczy i odfiltrowania istotnych wad danego kotła od detali podnoszonych przez doświadczonych palaczy, których możesz nawet nie zauważyć. Generalnie którego dolniaka byś nie wziął, to lepiej na tym wyjdziesz, niż paląc w górniaku/górno-dolnym czymś.
  7. Problem w tym, że jak człowiek pyta o palenie drewnem, to na co liczy? Na taniość. On chce zawieźć ziemniaki na targ na sprzedaż, ale taczką by się zmachał, więc chce, żeby mu doradzić Żuka. A mówiąc mu o HG to tak jakby proponować mu karocę. Dochodzi jeszcze nieumiejętność kalkulacji w horyzoncie dłuższym niż rok oraz tok rozumowania wrzucam i się pali. Z buszmenem o konstrukcji śmigłowca nie pogadasz. Gdyby był jakiś nacisk na branżę węglową, tak jak teraz zatrzęsła portkami w obliczu plotki o ogólnopolskim zakazie węgla, to przede wszystkim oni mieliby interes w cywilizowaniu wizerunku węgla. Ale póki kasa płynie, to nie mają interesu, by cokolwiek zmieniać. Aktywistom i niby-ekologom z jednej strony brak wiedzy, ale z drugiej nie są głupi. Rozumiem ich, bo jak się człowiekowi tłumaczy, że węglem można palić inaczej, niż to widział przez całe życie, to jest tak, jakby mnie ktoś zaczął przekonywać, że cukier jest słony jak się go poliże u góry torebki, a słodki jak od dołu. Oni nie są głupi, bo wiedzą, że nauczyć czegoś ludzi jest trudno, to żmudna i długotrwała praca bez medialnej sławy, a wymóc zakazy na władzy dużo łatwiej - starczy pójść tu i tam, pokrzyczeć i zaistnieć w mediach. Jeśli takie wyroby znajdą się w co drugim markecie budowlanym w cenie 800zł, przyzwoicie pomalowane i z jakimiś diodami mrugającymi dla bajeru, to jesteśmy uratowani.
  8. Niestety decyzje podejmują ludzie, którzy dawno lub nigdy w życiu szufli w ręku nie mieli, a nawet jeśli mieli, to o technicznej stronie problemu nie mają pojęcia. Skoro producent napisał, ile czego kocioł emituje, to pewnie jest to zgodne z prawdą? Może to i lepiej, że się nie orientują w sprawie. Gdyby wiedzieli, że trudno tu cokolwiek regulować, to od razu kazaliby wszystkie piece wraz z właścicielami wrzucić do Wisły ;) Bardzo dziwny przepis upichcił sejmik. Tak jakby chciano zadowolić ochłapem zwolenników węgla, zostawiając otwartą dla nich tylko wąską i niepraktyczną furtkę. Chyba, że faktycznie będziemy świadkami ekologicznego cudu wśród hipermarketowych wyrobów, jak to zresztą zauważył ktoś słusznie w ostatniej wypowiedzi w tym artykule. Ale nie ma co się martwić - już nawet prezydent Krakowa powiedział, że będzie cisnął sejmik, by przepchnęli pełnowartościowy zakaz, bo inaczej i jego działania, kasa i kredyty zostaną wystawione do wiatru.
  9. I wygląda na to, że zarówno owca poharatana, jak i wilk głodny... Źródło: http://krakow.gazeta...nia_weglem.html Nieustannie się dziwię, co też ci ludzie rozumieją przez węgiel złej jakości... Czyżby po podpaleniu węgla złej jakości z komina walił dym, a przy paleniu węglem dobrej jakości - tęcza i zapach fiołków?
  10. Jak się powtarza codziennie to samo kilku ludziom z osobna w sąsiednich tematach, to mogą nerwy szybko puścić. Nie trzeba daleko kopać, ot wystarczy zajrzeć do tematów ruszanych parę dni temu, by zaraz w pierwszych odpowiedziach dowiedzieć się, że 'kocioł górnego spalania do drewna to zły pomysł' jest pierwszym zdaniem w elementarzu spalania drewna. A Ty przedstawiasz kilka modeli górnego spalania - to wniosek jest prosty: nie zahaczyłeś nawet o te podstawy. Mówisz, że ludzie używają tych kotłów i są zadowoleni. Owszem, im człowiek mniej wie, tym spokojniej śpi. I póki drewno jest tanie. Problem w tym, że w takim żeliwniaku czy blaszaku górnego spalania zapewne nie wyciągniesz z drewna więcej jak 30-40% energii. Póki cena drewna akceptowalna, ciepło i hajs na koniec sezonu się zgadza - można się cieszyć. No chyba, że pojawią się niespodzianki w stylu smoły cieknącej z kotła, zarastającego i sypiącego się komina itp. wtedy za przygodę trzeba będzie dodatkowo zapłacić. W jednym zdaniu: do drewna szukaj kotła dolnego spalania. Kilka lepszych masz tutaj. Niestety im kocioł jest bardziej 'do drewna' albo co gorsza 'zgazowujący', to jego cena rośnie dramatycznie. A te, które nadawałyby się dobrze do drewna i są tanie, mają małe komory zasypowe. To nie tyle problem tych kotłów, ale faktu, że nie da się nawrzucać drewna na zapas, podpalić i następny raz wpaść do kotłowni za 12h. Trzeba się liczyć z częstym dokładaniem. Albo z montażem sporego baniaka z wodą. Wtedy rozpalasz raz na jakiś czas, grzejesz baniak drewnem na pełnej mocy (najefektywniej), po czym piec wygasa, a chałupa grzeje się z baniaka przez następne godziny. Inna kwestia to moc. Chcąc grzać 100m2 ocieplone, 23kW to prawie trzykrotnie za dużo. Do 100m2 nieocieplonych - dwukrotnie za dużo.
  11. Od podstawówki wszyscy płaczą po co nam ta matematyka w życiu, a potem się okazuje, że nie potrafimy policzyć, co jest tańsze, a co droższe. Uwielbiam te przepychanki przy okazji artykułów o sytuacji w Krakowie, gdzie pismaki piszą, że "średni koszt ogrzania domu 100m2 węglem to 2000zł, a gazem 3000zł" a ktoś niżej krzyczy, że kłamią, bo u niego 100m2 kosztuje węglem 4000zł, a gazem 8000zł. Sprawa jest prosta, jak się wie o co chodzi (jak zwykle), ale fanatykom węgla i jego przeciwnikom nie zbywa wiedzy. Nie widzę, by okładali się wyliczeniami, a raczej twardymi obelgami i najmojszą racją. W cenie paliwa jest różnica spora, ale to nic nie znaczy! Można drogo ogrzewać węglem, można tanio ogrzewać gazem. Tu próbowałem sytuację wyjaśnić, nie wiem czy skutecznie. Bez wnikania w niuanse sprawności, przeciętnie spalony gaz wyjdzie zwykle ok. 30% drożej od przeciętnie spalonego węgla, licząc po kosztach paliwa. Ale 30% z całorocznego kosztu ogrzewania ocieplonych 100m2 to jest 600zł, a 30% od kosztu ogrzania nieocieplonych 200m2 to jest 1800zł. I ten, co ogrzewa ocieplone 100m2 krzyczy, że gaz jest dobry i tani, a ten drugi - że nie ma na jedzenie, jak opłaci rachunek za gaz. Jeśli ktoś umie to policzyć, to nie wybierze węgla do ogrzewania nowego, dobrze ocieplonego domu. Tylko ilu to liczy? Każdy za dogmat bierze taniość węgla. Kupił 3 tony i już jest tanio. Nawet jeśli będzie go kisić w dwukrotnie przewymiarowanym kotle ze sprawnością 30%, gdzie cena uzyskanej energii jest wyższa niż by była z gazu. Ludzie wolą marznąć przy węglu niż marznąć przy gazie, nawet jeśli cena jest tak naprawdę zbliżona. Więcej tu działa psychologia i mity niż rzeczowa kalkulacja. --- http://krakow.gazeta...Skuteczny_.html I komentarz do tego artykułu z facebooka pogromców węgla: "Ktoś pojedzie na drogie wakacje i kupi sobie złoty zegarek , ale my będziemy pluć na szaro". A teraz muszę lecieć nakręcić mój złoty zegarek, bo spóźnię się na samolot na Bali :lol:
  12. W Katowicach ludzie są biologicznie przystosowani do odpowiedniej zawartości węgla w powietrzu. Tam jak spadnie poniżej normy, to wtedy mogą być problemy ;) O ile się orientuję w sytuacji, to chcieli tam zostawić furtkę dla ludzi zażywających luksusu godnego komnat Windsoru przez palenie drewnem w kominkach, dlatego pojawiła się koncepcja dopuszczenia drewna w kominkach będących dodatkowym źródłem ciepła. Oczywiście straż kominkowa powstanie, która będzie monitorować częstotliwość używania kominka... Ciekawe o co chodzi w zdaniu "nie zostaną też wprowadzone ograniczenia dotyczące instalacji cieplnej, dzięki czemu pozostaną piece przystosowane do różnego opału.". Jeśli jedyną zmianą będzie zastąpienie węgla drewnem, to zmieni się tylko smak i zapach krakowskiego powietrza, ale konsystencja pozostanie taka sama.
  13. Jak wystawisz nieocieploną rurę, to najpewniej będą w niej kondensować różnie nieciekawe substancje ze spalin i ściekać w dół komina. Nie dość, że rurę szybko trafi, to co gorsza zaszkodzisz murowanej części komina. Czy to będzie elegancka fabryczna przedłużka z nierdzewki, czy kawał starej rynny - ocieplenie powinien mieć.
  14. Do 20kW. Bez bufora nie ma co przesadzać z mocą w pogoni za pojemnością zasypową, bo będziesz generował smołę i węgiel drzewny zamiast spalać drewno. Czy 10 godzin wyciągniesz? Sprawdźmy. Chcący palić 10 godzin z mocą 15kW uzyskamy 150kWh energii. Przy sprawności 60% trzeba uzyskać ze spalania 250kWh. 1kg drewna jest wart ok. 5kWh, więc trzeba spalić 50kg drewna. Lity kloc drewna ma gęstość ok. 700kg/m3. Porąbane szczapy w kotle - nieco mniej, powiedzmy 600kg/m3. Wobec tego by pomieścić 50kg drewna, potrzeba komory zasypowej o pojemności 85L. To trochę problem, bo taki Dakon DOR 20kW ma 46L. Więc na wyższych mocach o taką stałopalność będzie trudno. Być może jakąś opcją jest wzięcie dobrego dolniaka większej mocy dla większej komory zasypowej, ale z ograniczeniem jego mocy drobnymi przeróbkami. Jednak nie mam doświadczeń w paleniu drewnem (poza dorzucaniem klocków do górniaka co godzinę dawno temu), by się wypowiadać, czy to słuszna droga.
  15. Juzef

    Camino Kwd3

    Pewnie się zrówna, choć nie całkiem tak, jak byś chciał - prędzej to węgiel zdrożeje ;) Tak jak i wszystkie inne. Miejsca bez płaszcza wodnego to tylko dwa prostokątne wgłębienia na tylnim członie.
  16. Pewnie Tani Opał. U mnie mają go po 13zł/25kg jak nie taniej nawet, ale już spróbowałem raz i więcej nie mam zamiaru. Znika jak chleb przy gębie. 22MJ/kg to raczej przesadny optymizm.
  17. Nie podniecałbym się za bardzo. Jak zwykle dziennikarze połowę przekręcą, połowę zmyślą. A polityk jeden z drugim może śmiało gadać, ale jak pomysł pójdzie w jakiejś komisje, gdzie przewijają się fachowsi ludzie, to wiele może z tego nie zostać. Może będą dopłaty do wymiany kotła węglowego na gazowy itp. Może lokalnie wprowadzą zakazy palenia węglem. Ale w dążenie do całkowitej eliminacji ogrzewania węglowego nie wierzę. Skąd pieniądze na sponsorowanie kosztów ogrzewania dla połowy kraju? To tak jakby ustawowo zarządzono, że wszyscy mają jeździć min. 10-letnim Golfem IV, a tym, których na to nie stać, należy się dotacja na zakup nowego auta i dopłaty do paliwa.
  18. Juzef

    Camino Kwd3

    Wiem tylko, że kocioł taki był produkowany przez Niemców, a po przyłączeniu ziem piastowskich do Macierzy nasi przejęli projekt, a potem go modyfikowali. Może za komuny projekt był "państwowy" i różne zakłady według niego klepały. Nie. Mniejszy odbiór ciepła masz jak zaizolujesz w jakiś sposób część wymiennika. Czyli np. jakbyś powiesił pod sklepieniem komory zasypowej grubą stalową czy szamotową płytę, to ona zasłoni część płaszcza wodnego i zmniejszy odbiór promieniowania podczerwonego, ale gorące gazy nadal będą za nią wlatywać i w jakimś stopniu oddawać ciepło. Tylko że taki deflektor powinien wisieć nisko nad żarem, więc za każdym zasypywaniem trzeba by go wyjmować i wieszać na innej wysokości. Ba, najlepiej jakby podążał za obniżającym się stosem paliwa. Nie ma łatwo... Po części to z powodu nadmuchu. Do palenia węglem jest on zbędny tak naprawdę. Wydmuchujesz niespalone paliwo w komin. Przy rozpalaniu tym bardziej to szkodliwe, bo wierzchnia warstwa żaru zaczyna się fest palić i dymić, bo nie ma nad nią jeszcze dość żaru, by ten dym się dopalał. O wymiennik ciepła ze spalin trzeba by z fabryką pogadać ;) Nie poradzimy na to wiele. Można jedynie dodać zawirowywacze spalin. Ja tak zrobiłem i na pewno pali się łagodniej, nie gotuje miejscowo wody przy rozpalaniu, ale też nie wiem jaką wymierną korzyść to dało. Spaliny w okolicach 150st.C są bezpieczne dla komina. Można i zejść bliżej 100st.C, ale to zależy od temperatury punktu rosy spalin, a ta zależy od ich składu, który się ciągle zmienia. Im mniej wilgoci w paliwie, tym niżej można zejść, ale zawsze to jakieś ryzyko. Polecam poczytać eksperta.
  19. Juzef

    Camino Kwd3

    Każdy element stalowy umieszczony w miejscu spotkania palnych gazów z tlenem i w wysokiej temperaturze wpłynie w jakimś stopniu na lepsze wymieszanie gazów i lepsze spalanie. Ale co, gdzie i jak umieścić - to już sztuka. Ani się waż na złom. Do muzeum techniki :P To chyba jeszcze przedwojenna wersja, ze zdobycznych niemieckich form odlewana.
  20. Juzef

    Camino Kwd3

    Nie da się. Zawsze możesz pójść na pobliskie złomowisko i znaleźć kompletny kociołek o żądanej mocy ;) Ale po co Ci większa moc? Masz 100W mocy kotła na 1m2 do ogrzania - to powinno wystarczyć nawet do starego, nieocieplonego domu. Zakładając oczywiście, że grzejesz utrzymując stałą temperaturę w domu, a nie robisz huśtawkę 15-25st.
  21. Juzef

    Camino Kwd3

    Nikt nie mówił, że będzie lekko. Śrubokręty muszą być cienkie, a nie o gabarytach przecinaka. Ja użyłem takich o długości 10cm i grubości max. 5mm. Też miałem chwile zwątpienia, jak mi się ich nie udawało nawet na milimetr pomiędzy człony wbić, ale ostatecznie ruszyło wszystko jak zrobiłem równą szczelinę u góry na 2mm, a potem zabrałem się za dół i tak stopniowo poszło. Nie wiem jakie jeszcze chałupnicze metody można by zastosować. Ze ściągaczem byłoby ciężko, bo nie bardzo jest za co chwycić, aby to było pewne i nie uszkodzić członu.
  22. To prawda. Podana tam średnia stałopalność jest pochodną pojemności zasypowej danego kotła. Ale tak naprawdę wyznacznikiem "lepszości" kotła byłaby realna sprawność, która u każdego jest inna zależnie od kultury technicznej palacza, paliwa, pogody itp. więc byłoby trudno to miarodajnie porównać, nawet mając każdy kocioł do dyspozycji. Także chyba nic Cię @aikon36 nie uratuje przed wertowaniem tematów dedykowanych poszczególnym kotłom ;)
  23. Juzef

    Camino Kwd3

    To nie wycieki - to normalna rdza na gołym żeliwie. Tam nie ma połączeń wodnych między członami, więc nie bardzo ma co i skąd wyciekać. Rdza jest od kondensacji wilgoci latem pod wełną ocieplającej korpus kotła. Zależy jakie masz warunki w piwnicy, ale nawet u mnie, gdzie normalnie jest w piwnicy sucho na wiór, latem wszystkie kotłowniane przyrządy robią się rude, a z kotła leje się podejrzanie mimo że jest zamknięty.
  24. @nitro324 Rozpalasz od góry? Przedmówca ma tendencje do nadużywania ironii. Warto zainstalować miarkownik i rozpalać od góry - wtedy na pewno sadzy będzie mniej. Otwór powietrza wtórnego warto zrobić w połączeniu z Kierownicą Powietrza Wtórnego. Ale to tylko po definitywnym pozbyciu się dmuchawy. Nie można robić dziur w kotle z dmuchawą.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.