Skocz do zawartości
IGNOROWANY

Piec idealny?


heso
 Udostępnij

Rekomendowane odpowiedzi

Czy można sobie wyobrazić (prawie) idealny piec CO?

Spróbujmy:spalanie(z podajnikiem lub bez) b.czyste,powietrze podane tam gdzie trzeba,w ilości nie za dużej ani za małej.Potem wymiennik ciepła -niekorodujący-o powierzchni takiej,aby odebrał całe ciepło.Powstaną skropliny odprowadzone na swoje miejsce.Wypływ spalin z wymuszeniem ciągu, bo temp.nie umożliwi ciągu naturalnego.W całym układzie przydałby się duży zbiornik akumulujący większe nadwyżki ciepła ,można wtedy nie przejmować się dokładną regulacją procesu spalania -co jak się okazuje jest sprawą b. trudną.Tak sobie marzę...

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • 1 miesiąc temu...

a moim marzeniem jest tańszy gaz-ustawiam kocioł na jesieni i spokój.

A marzenia o kotle z idealnym wymiennikiem ciepła mogą być rozwiane

przez zaleganie śmierdzącej smołki i cieczy w kominie.Akumulator ciepła-tak-ale temperaturka powyżej 70,bo miałbyś poczucie,że jakieś tam legionelle hasają w rurach i grzejniczkach...brrr :arrow: wentylatorek też trzeba czyścić. dobre to co proste,a dobry piec to taki co nie potrzebuje żadnych dodatkowych urzadzeń typu podajniki,wentylatory ,dodatkowe wymienniki itd.Na dzień dzisiejszy takim wymogom mogą sprostać kotły dolnego spalania+zasobniki ciepła+automatyka pokojowa sterująca elektrozaworem /pomiędzy wyjściem kotła,a zasobnikiem/i pompą-luksus prawie jak przy gazie.Śmieszą mnie te zapewnienia producentów o kożystnym spalaniu przy niskich temperaturach wody-np użytkowej w lecie/na samo ogrzanie komina w celu zapewnienia właściwego ciagu ? ile potrzeba opału.Jak nie palisz na full to tylko zdymisz paliwo.,szkoda pieniedzy i środowiska,oraz czasu spędzonego w zadymionej piwnicy

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cieszę się, że trafia na to forum jakaś bratnia dusza w Twojej osobie.

Mam takie same poglądy na temat palenia, jeżeli chodzi o ciąg i ekonomiczne

spalanie. Ale z tym gazem- to już chyba nigdy nie będzie tani i nie wystarczy dla wszystkich. Musimy powoli przestawiać się na biomasę (drewno itp.)

Ważne, żeby nie spalając dużo, uzyskać jak najwięcej ciepła. Ostatnio

myślałem nawet, czy nie dałoby się jakoś tak palić, żeby nie używać

komina, bo z nim same problemy i strata, ale jak to zrobić ?

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cóż - przyznam że nie mogę się zgodzić z częścią Twoje wypowiedzi o CWU (to do jerryk). Ogrzewam w lecie tylko wodę użytkową i nie zauważyłem żadnego dymienia (zarówno w piwnicy jak i z komina) - opału zużywam 100 kg miesięcznie. Wychodzi zdecydowanie taniej niż gazem a równie wygodnie - piec obsługuję raz na miesiąc/dwa.

 

Natomiast oczywiście zgodzę się, że im prostszy piec tym lepszy, ALE - bez nadmuchu i podajnika nie ma mowy o tym na czym np. mi bardzo zależy - czyli dużej stałopalności.

 

Też jakiś czas korzystałem z pieca z dolnym spalaniem i przyznam, że odczułem olbrzymią różnicę w komforcie palenia po zakupie nowego pieca (fakt - wyposażonego w sporo osprzętu). Z pewnością mój zachwyt wynika też z tego, że nie lubię przesiadywać w piwnicy zbyt często - teraz robię to raz w tygodniu (chyba, że prowadzę jakieś "eksperymenty" z ustawieniami) i dobrze mi z tym. Fakt - pobyt w piwnicy zajmuje mi teraz pół godzinki - ale wolę raz pół godziny niż codziennie 10 minut.

 

Ale jest również inny plus który widzę spoglądając na komin i porównując go z innymi w okolicy - zamiast dymu widać tylko ruch powietrza - takiego efekt nie osiągnąłem nigdy paląc w "zwykłym" piecu.

 

Tak więc ideał może być gdzieś po środku - wszystkie rozwiązania mają swoje wady i zalety. Ale skoro ma wady nie jest ideałem :) Pozostaje wybrać najlepsze dla siebie rozwiązanie - ja wybrałem :)

 

Siedzę teraz i zamiast macać co chwila kaloryfery czy się za bardzo nie rozpaliło i chodzić dwa razy dziennie dokładać do pieca - zajmuję się tym co lubię. Jestem prawie pewny, że udało mi się pogodzić to co dla mnie jest ideałem - wygodę i ekonomikę (bo i koszt i ilość spalanego paliwa jest zdecydowanie mniejsza. Pewny jestem także, że robię także coś dobrego dla naszej atmosfery :)

 

Pozdrawiam

Marcin

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam :)

mówisz Marcin,że przy ogrzewaniu cwu latem spalasz 100 kg groszku/m-c.Nie uwierzę jak nie" pomacam"to dobowo ok.3 kg-jak spalanie takiej ilości paliwa jest w stanie podtrzymać proces palenia-ogrzanie wody,komina itd ???Kocioł wówczas musiałby pracować średnią mocą ok.1 kW

heso-rzuciłeś ciekawy temat do rozwikłania-jak palić w kotłach bez użycia komina i wykorzystania ciepła odlotowego spalin.Może masz jakąś koncepcję ? :?: :)

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam,

 

Cóż - dowodu trudno mi dostarczyć tą drogą :) - tak jednak jest - w tym czasie w piec jest na bardzo krótkim obiegu - załącza się dość rzadko i szybko nagrzewa wodę. Spalanie zależy oczywiście także od zużycia (liczby ludzi w domu) i wynosi właśnie od 100 do 130-150 kg - mam zasobnik 270 kg i wystarcza spokojnie na 2 miesiące.

 

Pozdrawiam

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jerryk Bez komina można palić z użyciem wentylatora ssącego

i wtedy można sobie pozwolić na duże ochłodzenie spalin. Resztę ciepła można puścić rurami kwasiakowymi spiro do wylotu na zewnątrz .Jest tylko

problem, co się stanie, jak zabraknie prądu, a w piecu będzie się palić.

Mówię o paleniu paliwem stałym np. drewnem. Chyba jednak bez prądu się nie da, a szkoda.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

heso :wink: a gdyby tak zastosowac komin wodny z podwójnymi ściankami z wentylatorem ssącym.Wtedy zanik napięcia nie byłby dla pieca grożny o ile zapewnimy naturalną/bez pompy/ grawitację podgrzanej w kominie wody.

Pytanie:) w opisie swojego pieca z dolnym spalaniem podajesz,że jest bez rusztu-to jak podajesz powietrze do spalania paliwa-bo bez powietrza to by chyba strasznie kopcił ...

Pozdrawiam

j

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam

jerryk ,jeżeli chcesz się pobawić w poprawienie sposobu palenia

to mogę to krótko opisać, co zrobiłem u siebie. Wracając do Twojego pomysłu z kominem i płaszem wodnym to chyba nie daloby gwarancji, że dużo ciepła się wyłapie, widzę też duże trudności w wykonaniu takiego komina i spory koszt. Ja na razie skupiam się na poprawianiu paleniska,

bo tu są spore możliwości palenia oszczędnego i efektywnego. Opisuję:

przed normalnym piecem CO wybudowałem z szamotu palenisko, które

ma kształt pionowego kanału (szybu) Paliwo wrzucam od góry, i od tej

strony też płynie powietrze do spalania. Na dole tego paleniska są drzwiczki

przez które także płynie powietrze, ale ja często je zamykam, bo wtedy

dłużej się pali. Powietrze leci wtedy tylko od góry. W tym sposobie palenia

płomień nie ogarnia na raz całego paliwa i pali się dłużej i czystym płomieniem. Gorące spaliny wpadają do pieca CO dolnym kanałem

przy dnie tego szybu (bez rusztu, bo nie jest potrzebny przy takim

sposobie palenia) Połączenie z piecem musi być oczywiście szczelne,

bez fałszywego powietrza. Palenisko najlepiej jest zaizolować wełną

mineralną i obudować blachą. Mogę odpowiedzieć na jakieś pytania.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam

Mam firmowy kocioł/seko- EKO II-N/ dolnego spalania i również paliłem sposobem,który opisujesz,ale jednak lepsze wykorzystanie paliwa uzyskuję powietrzem spod rusztu oraz wtórnym doprowadzonym poza palenisko-wspawany wlot powietrza wtórnego.Napewno dużym atutem w Twoim kotle jest szamot-szybciej możesz uzyskać wysoką temperaturę paleniska,co szczególnie przy paleniu drewnem jest istotne.Myślałem również o zabudowie komory zasypowej szamotem-ale jak narazie palę węglem i po paru minutach od rozpalenia mam tyle żaru w palenisku,że wyższa jego temperatura jest niepotrzebna-całkowity brak dymu-no i co istotne nie zmniejszam komory zasypowej.Ale...jednak dodatkowe wymienniki by się przydały-żal tego ciepła co w komin idzie :mrgreen:

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z oszczędnym paleniem radzę sobie w ten sposób, że kontroluję

temperaturę spalin na wylocie (czopuchu) , na razie ręcznie. To moje

palenisko ciągle zmniejszam, bo doszedłem do wniosku, że lepiej jest

palić mniej intensywnie. Można wtedy spokojne palić stale i nie za mocno. W dużym palenisku nie zawsze jest to możliwe, bo wtedy zamiast palić się

płomieniem w piecu zaczyna się dusić. Jeżeli Twój piec chwilami pali

za mocno, to może warto pomyśleć o tym szamocie- po pierwsze lepsze

warunki spalania, a po drugie zmniejszenie komory, co powinno być

korzystne.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

niezupełnie heso zgodzę się na pomysł zmniejszania paleniska stałym zmniejszeniem jego wymiarów /szamot /-ograniczyłbym

możliwość palenia np.większych kawałków drewna itp. ponad- to przy małym palenisku łatwiej o zawieszanie się paliwa,również stałopalność kotła się zmniejszy i moc która może być potrzebna w "upalne dni" :wink:

Duże palenisko-to uniwersalność,a do zmniejszenia temperatury w instalacji to wykonam zasobnik ciepła.Moja zasada brzmi-zawsze palę tak jakbym wodę chciał zagotować-wtedy jest ciepło,ekonomicznie i wszystkim palę.,nie mam problemów z dymieniem,smołowaniem,śmierdzacymi sadzami,gniciem komina

Może w przyszłości zamienię to,ale tylko na palnik retortowy i to jak

paliwo do nich nie będzie drożeć,albo najlepiej na gaz-jak potanieje :wink:

olbrzymie możliwości tkwią w wykorzystaniu słońca,a problem z tym jest taki jak to zrobić ,żeby było tanio.Bo przy dzisiejszych cenach za zestawy solarne ogrzewanie domu jest ekonomicznie nieopłacalne-inwestycja nie zwraca się,a niewielu jest takich,którzy z własnej kieszeni chcą dotować ochronę środowiska.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niczego nie chcę sugerować, ale jestem akurat po trzech dniach

eksperymentu z małym paleniskiem i efekty są znakomite. Przy spalaniu

prawie połowy mniej paliwa uzyskuję taką samą temp. w domu. Pali się

jednostajnie. Latwiej jest mi kontrolować temperaturę. Dochodzę do wniosku, że większość piecy ma chyba za dużą np. powierzchnię rusztu .Osobiście nie przeszkadza mi potrzeba użycia mniejszych

polan, bo mam swiadomość, że mniej spalę. Mam w swoim piecu taką

fajną możliwość palenia długich kawałków drewna w ten sposób, że

wkładam je pionowo w ten wspomniany szyb i one spalając się od dołu

opadają powoli stopniowo w dół. Muszę tylko wtedy przymknąć wlot

od dołu. Czy w Twoim piecu jest to możliwe ? Polecam Ci ten sposób

palenia. Pozdr.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kotły firmowe/te z atestem/przeważnie mają zbyt duże paleniska w stosunku do wielkości wymienników-ale podyktowane jest to zmniejszeniem oporów przepływu spalin /bezpieczne zastosowanie do kominów ze słabym ciągiem/Palenie to sztuka,a każdy kocioł pracuje w specyficznych warunkach-dlatego nie ma uniwersalnej recepty jak palić na OK.Dla mnie najwazniejsze jest to bym zszedł do piwnicy-załadował kocioł-zapalił papieroska-bo w mieszkaniu nie dają-rozpalił i więcej nie dotykał-aż do następnego palenia/poprostu za jednym ustawieniem osiągam wszystkie korzystne parametry-brak dymu nawet przy rozpalaniu,wysoką sprawność ,ekonomiczność i to wszystko na grawitacji/oprócz pompy obiegowej wody.Jeżeli chodzi o stosowanie rusztu

to jestem zaPowietrze do spalania regulujemy przecież klapką wlotu powietrza-całkowite jej zamkniecie powoduje,że piec pali jak bezrusztowiec-a dodatkowo mamy możliwość odpopielania.Piece naszego typu to nic innego jak generatory gazu i zgadzam się z Tobą,że zbyt duża ilość powietrza zbytnio schłodzi palenisko,dlatego polecam zastosowanie rusztu/piec stanie się wszystkopalny-nawet niskokaloryczny miał bez poddmuchu pójdzie,a i powietrze poddasz tylko od dołu.To,że po zmniejszeniu paleniska uzyskałeś wyższą sprawność to świadczy w głównej mierze o tym,że wymienniki za małe do tego rodzaju paliwa lub zmiana sposobu palenia.W moim przypadku próby palenia na niskich temperaturach/wystarcza 35-45*C/spełzły na niczym.Dlatego stosuję wyłącznie "przepałki"nawet w najgorsze mrozy-w domu jest albo ciepło,albo goraco-ale już robię akumulator+ automatyka-i bedzie super

Aha-piec rozpalam palnikiem do papy

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powiem Ci, dlaczego nie lubię rusztu : uważam, że nasze kominy nie

dają takiego ciągu, żeby spalić na ruszcie naprawdę dobrze. Ja nie mam

nadmuchu (i ne chcę). W zwykłych piecach bardzo często, przy nawet

nieco za grubej warstwie żaru dochodzi do tzw. niepełnego spalania, co

powoduje poważne straty energii- gazy palne nie dostają tyle powietrza

ile trzeba i wylatują do komina bez spalenia, i wtedy jest strata.Wyjściem

jest podkładanie małych, cieńszych porcji np. węgla, ale komu chce się

często latać do pieca. Ale jak nie palimy tak, jak trzeba, to płacimy za to

słono. Bez rusztu łatwiej sobie można z tym powietrzem poradzić,

przynajmniej w moim przypadku. Jeżeli chodzi o ilości spalanego paliwa,

to pomyślałem sobie ostatnio, że można to sobie tak wyobrazić: przykładamy

do zimnego pieca przez wlot jakiś duży palnik i w parę sekund dajemy

naprawdę duży płomień. I co -piec się mocno nagrzeje? Wcale nie.

Ale jak tą samą ilość gazu damy na mały palnik i będziemy palić dłużej,

na pewno piec się bardziej nagrzeje- i to zrobiłem w swoim piecu. Pozdr.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tylko w tym wolnym paleniu jest poważna wada-nie można utrzymać odpowiednio wysokiej temperatury paleniska-a wiec prawidłowego spalania,co w konsekwencji prowadzi do oziębienia komina i zaniku ciągu,a paliwo sie zdymia zasyfiając kocioł i komin.Ustawienie minimalnych parametrów jest balansem pomiedzy paleniem a zdymieniem.Tak naprawdę to :) węgiel można spalić kontrolujac warunki jedynie w kotłach pyłowych.Stosowanie poddmuchów w kotłach domowych to totalne wyrzucanie pieniędzy w błoto.Mam kocioł/z poddmuchem,którego nie używam/z poziomymi wymiennikami i spalam również miał-wygrzewanie porównywalne z weglem,natomiast przy poddmuchu nawet na granicy wygaszenia nie uzyskiwałem połowy tego ciepła./od strony technicznej nie potrafię sobie tego wyjaśnić-dlaczego/

Mówisz o ciagu w naszych kominach-a pomijasz sprawę oporu kotła-kocioł z kanałami pionowymi potrzebuje większego ciągu niż z poziomymi.

W tym 2-gim to pali się jak w zwykłej kozie.Jeżel chodzi o sprawność spalania to najwiekszą pewnie uzyskamy przy optymalnych parametrach i wtedy zjawisko niedopalania na ruszcie z powodu braku powietrza,czy zbyt grubej warstwy żaru nie wystąpi.Piece dolnego spalania zostały skonstruowane tak,by przy spalaniu paliwa/osuwanie się/można było

jednorazowo podać dużo paliwa.Przy szczelnej komorze zasypowej masz efekt porównywalny z dokładaniem paliwa.Podanie powietrza do tej komory/tak jak Ty palisz/szybko odgazowuje paliwo pozostawiając wprawdzie więcej "koksu",ale pomija sie wtedy zasadę sukcesywnego spalenia paliwa na czym najbardziej nam zależy. :)

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pisząc o zmniejszaniu paleniska i powolnym spalaniu nie miałem na myśli

jakiś działań skrajnych, po prostu, tak mi się wydaje, "dostroiłem" piec

do komina i potrzeb, no i przy okazji oszczędzam paliwo. Jak dotychczas

nie zauważyłem zjawiska duszenia się, ciąg jest niezły, prawie nie dymi,

a próby robię także z węglem. Podmuch to faktycznie rzecz prawie nie do

opanowania, z tego co znalazłem w necie b. trudno jest ustalić potrzebną

ilość powietrza, a na dodatek różne mogą być potrzeby w czasie palenia.

W książce opaleniu drewnem czytałem o zjawisku samoregulacji przy

ciągu naturalnym tzn. takiej właściwości komina i spalin, że (co jest sprawą

znaną) wytwarza sie samoczynnie większy ciąg, kiedy wzrasta temperatura

spalania i oczywiście zmniejsza się, gdy paliwo się kończy.

Widzę, że masz sporą wiedzę na temat spalania. Czy jesteś zawodowo

z tym tematem związany? Mam jeden ciekawy pomysł z rezygnacją

z komina i odzyskiem ciepła ze spalin. Wszystko ma chodzić bez wentylatorów. Muszę tylko zrobić pewne próby. W skrócie mówiąc, chcę

wykorzystać fakt, że zimne spaliny są cięzsze od powietrza, i można to

wykorzystać do stworzenia ciągu w rurze, skierowanej wylotem do dołu,

czyli odwrotnie niż w komine, nie mam tylko pewności, czy to jest

możliwe. Na razie myślę. Pozdrawiam.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

chyba najlepiej byłoby dołożyć wymiennik z cienkiej kwasóweczki-pieruńsko odbiera ciepło./coś jak w kotłach kondensacyjnych na gaz/Byłoby nieduże a skuteczne-wykonać z cienkościennych rurek kwasoodpornych 1 mm/Tylko wtedy mogą pojawić się kłopoty z czyszczeniem,smołowaniem tego i wilgocią w kominie jak również z kondensatem-rozwiazanie wydaje sie dla maniaków.Jednak węgiel to nie gaz-za bardzo brudzi, by można było skopiować rozwiazania stosowane przy spalaniu gazu. Apropos komina-skąd weżmiesz spaliny,które po wyjściu z pieca będą mogły być cięższe od powietrza-trzeba by je schłodzić do temp. samego powietrza/a gdyby były nawet cieższe-to jako cieplejsze zawsze pójdą do góry.Zawodowo nie jestem zwiazany z ciepłownictwem-poprostu zainteresowania,chyba coś mamy z diabłów :twisted: :twisted: skoro interesuje nas ogień,palenie. Od spalin najskuteczniej można by odebrać ciepło stosując rekuperator powietrzny/spaliny-powietrze przy pomocy wentylatora/teoretycznie do temperatury powietrza schładzającego spaliny-wykorzystując to jako drugie żródło nagrzewania-powietrzem.Doczytałem się w Twoich komentarzach,że nie stosujesz obiegowej pompy do wody-polecam-wzrasta moc grzejników-na dole również są ciepłe i dzieki temu obniżają temperaturę na kotle-co skutkuje zwiększeniem sprawności układu

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W systemach zasilania holzgazem są stosowane filtry gazu- dośc proste-

potem gaz już jest czysty i można go traktować jak każdy inny. Ale to

chyba przesada, żeby tak bawić się przy paleniu holzgazem w piecu.

Przy zasilaniu silników sprawę ciągu załatwiał sam silnik-poprzez ssanie.

 

Widziałem kiedyś rysunek wymiany ciepła : w dużym zbiorniku zanurzone

były rurki z otworami i przez te otwory bulgotały spaliny podawane ciśnieniem. W CO zbiornik mógłby być zamknięty, a spaliny wysysane

przez te otwory. To jednocześnie jakby filtr wszelkich zanieczyszczeń

chemicznych i popiołu- woda szybko by się brudziła.

 

Do pompy w CO nie mam przekonania, grzejniki mam wyregulowane tak,

że jest ciepło tam gdzie trzeba. Kiedyś nawet zamontowałem pompę,

ale zobaczyłem, że grzejniki zrobiły sie wtedy jakies takie chłodniejsze

przez mieszanie tej wody i zrezygnowałem. Odkryłem przy okazji

prób układu CO z pompą i bez pompy, że najwyższa temperatura po rozpaleniu pieca nie jest na samym piecu, ale w

najwyżej położonych grzejnikach. To własciwie nie powinno dziwić,

bo ciepła woda zbiera się u góry, ale nikt wcześniej nigdy mi o tym

nie mówil- żaden fachowiec.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tym zbiornikiem z wodą-ciekawe-ekologia na 100 % i odzysk ciepła murowany.A co myslisz o dyszy rozpylającej wodę-wtedy by pompka od lodówki wystarczyła i nie byłoby problemu z przekierowaniem spalin w przypadku zaniku napięcia.

odn.wykorzystania ciepła odlotowego spalin-Spaliny idące do dołu nie wytworzą chyba dostatecznego ciągu dla pracy kotła

odn. pompki obiegu wody w co-Pompa na 100 % zwiększa sprawność układu o jakieś 10-15% /spróbuj na spokojnie-spalić określoną ilosć opału i porównaj to z temperaturą uzyskaną w mieszkaniu /Ja pompę włączam na maxa-3 ostatni bieg-w szereg dałem termostat od bojlera i przy spadku temperatury do 50*C wyłącza się-tak,że prądu dużo nie nasiepie./ale to tylko możliwe do ukł. grawitacyjnych/

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jasne, ze użycie wentylatora uprości sprawę. Ciągle zostaje tylko problem

odzysku ciepła. Strumień wody z dyszy to dobry pomysł, rozpylona woda

ma bardzo duża powierzchnię i odbiór ciepła następuje b. szybko.

Praktycznie to można zrobić tak: Użyc oczywiście wentylatora ssącego,

w komorze, przez którą płyną spaliny, regulowanym, ciagłm strumieniem

rozpylać wode. Po schłodzeniu spaliny powinny trafiać do wymiennika,

gdzie wyłapia się przez skroplenie kropelki pary wodnej razem z resztą ciepła. Woda, która opadnie na dno komory nie może trafić bezpośrednio

do instalacji CO, bo będzie korozyjna. Ciepło musi oddać poprzez

kwasiakowy wymiennik, a użyta woda powinna być zawrócona do

dysz rozpylajacych. Jak widać, cała sprawa nie jest taka prosta, chociaz

na pewno warta zastosowania. Osobiście zniechęca mnie do takich działan

konieczność użycia czujników, regulatorów i jakiejś elektroniki, chociaż

trochę się na tym znam. Myślę, że z tego naszego głośnego myślenia

mogłoby coś powstać, może coś naprawdę prostego i skutecznego.

Moje próby z tym wolniejszym spalaniem to przygotowania

do zrobienia tego wspomnianego układu z zimnymi spalinami.

Przy okazji "odkrywam" sporo ciekawych zjawisk, np. bawie się

paleniem z zamykaniem i otwieraniem powietrza od dołu lub od góry.

Myślalem, że juz wszystko wiem o swoim piecu, a właściwie to ciągle

jestem zaskakiwany. Palę ostatnio tak, że prawie nie otwieram wlotu

od dołu, bo zauważyłem, że wtedy łatwiej tworzy się warstwa żaru,

na której drewno lepiej się spala, natomiast duże otwarcie dolnego

wlotu powoduje szybkie wypalenie się tego pożytecznego żaru.

 

PS. Przeczytałem Twój ostatni post jeszcze raz i dotarlo do mnie , ze

z tymi dyszami do rozpylania wody to co innego miałes na myśli,

niechcący rzuciłem jakiś pomysł, może tylko za bardzo nierealny.

To wszystko musi być prostsze.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę,że parę pomysłów "rzuciliśmy"Może my,może znajdą się chętni poeksperymentować i podzielić się spostrzeżeniami-może coś da się praktycznie zastosować :?: Wymienniki z kwasówki-to powaga-problem-do ich pospawania niezbędna jest specjalistyczna aparatura-chyba ?Jak narazie zafascynowało mnie rozwiązanie z palnikiem retortowym.To co dowiaduje się na forum jest to rewelacja jeżeli chodzi o dokładne spalanie węgli-popiołów prawie zero.Sam proces palenia ze sposobem podawania powietrza w w/w jest ciekawy,a chyba naistotniejszym atutem jest to,że palenisko może pracować-uwzględniając średnią jego moc-mocą,która w ruchu ciagłym pozwoli nam spalić zaledwie 150-200 kg węgla tygodniowo/niesamowite/Z trudnościmi w ustawieniach takiego palnika można sobie łatwo poradzić-zakładając,że jest w stanie długo przetrzymać żar na palenisku-dodając do układu akumulator ciepła-ustawiamy go wtedy na średnich parametrach i niech chodzi.Moc chwilowa układu będzie kompensowana z akumulatora

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • 4 tygodnie później...

He,he piec kupuje sie raz,a męczy z nim cały czas.Ja mam kocioł dolnego spalania/wszystkopalny/ z automatyką-ładowany ręcznie.Palę sposobem"przepałek" bo to jest najbardziej ekonomiczne.Myślę,że kotły

z podawaniem paliwa są dobre-ale tylko na mrożne dni-ciągła regulacja parametrów pracy kotła wcale nie uśmiecha mi się-takie rozwiązania są dobre-ale w dużych kotłowniach ze stałą obsługą.Jeżeli nie chcesz palić gazem polecam kocioł dolnego spalania-jest tani i rewelacyjny-ekologiczny i prosty w obsłudze.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie
 Udostępnij

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.