Skocz do zawartości
IGNOROWANY

Ile To Tak Na Prawdę Kosztuje


bobi70

Rekomendowane odpowiedzi

Witam.

 

Dom jednorodzinny.

powierzchnia ok 200m2, lata 70_te.

ocieplony styropian 8cm.

okna wymienione-drewno.

 

podstawowy system ogrzewania to CO węglowe. od kilku lat wykorzystuję z dużym zadowoleniem przystawkę na owies do kotła. owies z własnej uprawy więc koszt jest na prawdę znikomy. kaloryfery żeliwne starego typu i za nic nie chcę ich zmieniać.

jednak chodzi mi po głowie modernizacja instalacji poprzez dołożenie kotła gazowego, jako wspomagającego.

o co precyzyjnie chodzi? - nie mamy co tłumaczyć. kotłownia na pal stałe, wiąże cię jak burka do łańcucha. nie możesz się ruszyć poza dom, bo zamarznie.

ja ogrzewać muszę, mając na stanie dwójkę starszych rodziców.

 

poczytałem nieco o gazie, pogadałem z fachowcami.

teoria mówi, że w tego typu jak u mnie instalacjach, w sposób doskonały powinien sprawdzić się kocioł kondensacyjny..

pomyślałem więc tak.

ustawiamy temp wody na 50st. ( przy 50 u mnie jest zupełnie OK wewnątrz) palimy swoim owsem. a gdyby stało się tak, że paliwa zabraknie lub musimy wyjechać, startuje wtedy gaz z temperaturą np 48 na kotle. chodzi o wysterowanie instalacji w sposób taki, że gaz włączy się kiedy musi.

dodatkowo gaz zapewne ogrzewał by CWU. w tej chwili mam bojler elektryczny z wężownicą w obiegu CO.

przy okazji pod gaz podłączył bym kuchnię, bo wykorzystuję gaz z butli.

nie znam się na możliwościach nowoczesnych instalacji.  ale logicznie rzecz biorąc układ gazu podpięty by był poprzez wymiennik w obiegu zamkniętym z istniejącym CO o obiegu otwartym.

reasumując, sądzę że realne zużycie gazu w stosunku do pełnego zapotrzebowania będzie oscylowała na poziomie 25-30%.

tyle w zakresie domu.

 

obok mieszkania stoi szklarnia. nie użytkowana w okresie zimy.

projektując instalację zewnętrzną chciałem rozważyć ewentualność podgrzania tego obiektu w okresie opadów śniegu zimą - konstrukcja wymaga stopienia.

normalnie zużywam tam rocznie w okresie zimowym ok 1000l oleju opałowego do zasilenia 70 kW nagrzewnicy.

pomyślałem o zainstalowaniu 2 nagrzewnic o mocy łącznej powiedzmy 140 kW do awaryjnego podgrzania obiektu.

 

i teraz pytanie do fachowców.

nie liczymy kosztów instalacji.

liczymy koszty samej eksploatacji.

ile zapłacimy za gaz rocznie uwzględniając podane istniejące warunki.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam.

Wątpię aby ktoś Ci udzielił precyzyjnej odpowiedzi na to pytanie - raczej możemy tu mówić, o wyliczeniach bliższych wróża Macieja bądź znanej cyganki rumuńskiej "Pokaż mi swój dowód osobisty a powiem Ci gdzie mieszkasz".

Ale pobawmy się we wróżby - piszesz że te nagrzewnice zeżerają 1000 l oleju opałowego - opalanie gazem GZ50 w kondensacie kosztowo ma się jak 1/2 do oleju opałowego - więc z pewnym przybliżeniem można powiedzieć że jeżeli ten olej to był wydatek ok 3000.- to gazu pójdzie za minimum 1500.-

Dom mam podobny, ale z opisu wynika że cieplejszy i spalam ok 2500.- złotych gazu za sezon grzewczy. Razem 4000.- do 5000.- choć ja bym się zbliżał do wersji 5000 ;-) Oczywiście ja mówię o grzaniu samym gazem - a to u Was raczej nie będzie występowało.

Poza tym trudno to oceniać, bo nie wiem gdzie mieszkacie w jakim klimacie, jakie są standardowo mrozy, a w mróz nie zapominajcie kocioł gazowy potrafi wziąść nawet 2-3 razy tyle co przy +2 czyli naszej standadowej ostatnio zimie.

Kocioł gazowy jest dobry ale do niewielkich domów i bez "cusideł" jak jest dużo grzejników, stara instalacja, i w dodatku o dużej pojemności i bezwładności (żeliwo + rury stalowe) to może się okazać że to będzie brało duuuużoooo dużooooo więcej.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no dzięki.
mamy jakąś jasność.

doprecyzowując.

niestety mieszkam na zupełnym wschodzie Polski. sam środeczek wschodniej granicy.

te nagrzewnice, to nie zupełnie tak. to tradycyjne palniki.

w kondensacie chodził by tylko dom.

natomiast co do teorii kondensatu ze starą instalacją idea wzięła się stąd:
http://www.ulrich.com.pl/pl/poradnik-kociol_kondensacyjny_oplaca_sie_rowniez_w_starej_niezmodernizowanej_instalacji_grzewczej-878,1,43.html

mam oczywiście świadomość, że może być w tym trochę reklamy. no ale z drugiej strony reklamy czego? ów producent nie jest jedynym robiącym takie kotły.

z drugiej strony zastanawia też jak taki układ by się zachowywał. mówiąc prosto, on (kocioł) tylko doładowywał by instalację, a sporadycznie obsługiwał by jako indywidualne źródło. zasadniczy kocioł to kocioł na paliwo stałe.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pomysł na okazjonalne  czy awaryjne dogrzewanie  bdb . 

Tylko po co komplikować sobie instalacje poprzez np. wymiennik itp  jak i wybór kotła kondensacyjnego do tego zadania .

Jest to ogromna przesada w kosztach nad uzyskanym / wymaganym efektem .

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

na grzanie okazjonalne to moim zdaniem wystarczyłby zwykły, współczesny kocioł gazowy, dwufunkcyjny, żeby ciepła woda była, na pewno wygeneruje to mniejsze koszty użytkowania, niż terma elektryczna, a same oszczednosci wynikające z kondensacji, przy używaniu okazjonalnym na pewno będą znikome, i nigdy sie nie zwrócą(mam tu na mysli kocioł 2f zwykły, za powiedzmy 2,5k, oraz kondensat, za 6k), przy czym kondensacyjny mniej spali w okreslonych warunkach, w czasie mocnych mrozow, jesli instalacja nie jest do tego przystosowana(niskotemperaturowa, lub przewymiarowana), to taki kocioł pracuje jak zwykły gazowiec.


995
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czy jest ogromna przesada?
nie wiem.
po pierwsze kondensat powinien dawać sporą oszczędność zużycia.
po drugie, założenie jest, że ten kocioł doładowuje. ale może przy próbach okaże się, że będzie zasadniczym. i wtedy co? szukać oszczędniejszej technologii i płacić drugi raz?
wychodzę zawsze z takiego założenia, że dokonując zakupu technicznego, szukamy rzeczy która jest mniej więcej w szczycie sprawdzonej technologii, oczywiście jeśli nas na to stać.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1077

realnie to mozna sie spodziewać max. ok 15% oszcędności przy kondensacie, i zachowanych niskotemperaturowych parametrach instalacji, przynajmniej w teorii. czy warto dokładać drugie tyle do kotła, to już sam wiesz najlepiej. z instalacją żeliwną jest jeszcze jedna sprawa, czyli bezwładność, a co za tym idzie, kiepska sterowalność nimi, co do gazu akurat nie jest zbyt wielką zaletą, co nie znaczy, ze nie będzie to działać, natomiast z pewnością nie będą to optymalne warunki, a co za tym idzie, i oszczędności z kondensacji mogą być mniejsze od zakładanych. może wypowie sie ktoś, kto użytkuje kocioł kondensacyjny z instalacją żeliwną?

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Popieram, "realnie to mozna sie spodziewać max. ok 15% oszczędności przy kondensacie" a nawet można mówić o 10 % co przy ogrzewaniu całego domu tj. koszcie ogrzania od 2 do 4 tysięcy/sezon (zależnie od powierzchni i stanu ocieplenia) daje 200 do 400 zł oszczędności .

Po przeliczeniu inwestycja się zwróci po 20 latach ( zapewne ten nowoczesny kociołek nie wytrzyma połowy tego okresu ) lub więcej biorąc pod uwagę koszt serwisu jak i podzespołów które też zapewne będą dużo droższe niż w prostym kociołku .

Tym bardziej jeżeli ma być używany okazyjnie i tu jest właśnie ta ogromna przesada .

Zakup w  "szczycie sprawdzonej technologii," jest opłacalny jedynie dla montujących i prowadzących dalszą obsługę serwisantów .

Wiadomo że przy montażu za dziesięć tysięcy można więcej skubnąć niż przy dwóch czy tysiącu .

Polecanie go przez wyżej wymienionych speców to czysty marketing na zasadzie " wszystkie chłopy w naszej wsi mają bryke tdi " .

Wiem o czym pisze bo dwa lata temu przerabiałem podobny problem który po wielu miesięcznym przeglądaniu za i przeciw rozwiązałem za całkiem drobne pieniądze nie zrozumiawszy dlaczego miałbym wtykać w . . . . .   8 czy 9 tysięcy przeszkolonym w marketingu cwaniakom .

Oczywiście rozumiem że są ludzie którzy lubią sobie popykać na panelach dotykowych ustawiając inną temperatur na każdą porę dnia w dodatku z czujnikami zewnętrznymi , obsługę przez internet itp. i itd .

Stać ich to se mają gadżety i chwalą wszech i wobec bo kupili mają więc co mają mówić , jednak nijak to się ma do ekonomi .

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bobi70

 

z piecem kondensacyjnym jest zasadnicz sprawa taka, ze wymaga zupelnie innego przeliczenia grzejnikow.

Jezeli do tej samej instalacji podepniesz piec na wegiel i kondensacyjny, to z kondensatu nie uzyskasz

ZADNEJ oszczednosci ! Piec kondensacyjny pracuje na innych parametrach wody i MUSI miec duzo wiecej

grzejnikow niz weglowy. Laczenie kondensatu z weglowym to strata pieniedzy !!

gtoni

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak jesteśmy przy temperaturach grzania to zwrócę uwagę na jeszcze jeden pomijany fakt. Kondensat jak piszecie wymaga niskich temperatur zasilania - i w tym kierunku bym szedł.

Kiedy zakładałem swoją instalację nie żałowałem na duże grzejniki, bo wtedy mając na piecu np 52 st C jest po prostu ciepło. Oczywiście można wrzucić w instalację 72 st i zastosować o połowę mniejsze grzejniki - tutaj piszecie że wtedy kocioł kondensacyjny już nie oszczędza. Zgadza się ale to nie największy problem ! Jeszcze większym problemem jest wysuszanie i jonizacja powietrza, kurzenie w pomieszczeniu, wreszcie plamy od kurzu na ścianach. Dlatego idąc w kondensat trzeba jakby z zasady popowiększać powierzchnię grzewczą grzejników. Ja tak zrobiłem i jestem zadowolony, kosztowo również. Np. na 44 m2 openspejsie na dole mam 3 duże grzejniki 60 cm i 2 duże grzejniki 90 cm - efekt: ciepło przy 0 st C zapewnia już temp zasilania 48-50 st C, pomieszczenie zagrzewa się w 90 minut od włączenia się grzania....

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tu się zgodzę jeżeli budujesz nowy dom , instalacje CO masz policzoną jako nisko temperaturową , odpowiednie grzejniki , ma wtedy to sens techniczny jak i ekonomiczny . 

Dlatego że wtedy koszt zakupu/eksploatacji  dobrego kociołka węglowego czy gazowego są podobne .

Przy tym należy w ramach zabezpieczenia (ewentualne awarie w duże mrozy itp.) wpiąć w obieg jakiegoś taniego "śmieciucha" czy kominek z płaszczem wodnym .

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie straszcie kolegi tymi cenami za kondensata , wiadomo w sklepie zedrą z ciebie podwójną cenę ale można kupic kocioł samemu i nie musi to być Viess...czy Vaill.  można kupić coś nap polskiego czy włoskiego z 5 letnią gwarancją za 4tysiaki .

Z tego co kolega pisze jaka temperatura zasila swoje grzejniki to kondenstat jest jak znalazł.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No cóż.

Policzyć żeberek nie jestem w stanie. Tzn ocenić czy jest ich dużo czy mało.
Jeśli ktoś na tym się dostatecznie zna, w ciągu kilku godzin takie zestawienie tu się pojawi.

 

Jednak od strony praktycznej wygląda to tak:
kilka lat temu, kiedy paliłem w węglaku w sposób tradycyjny, tj palenie w ciągu dnia z przygasaniem kotła do rana, tak że instalacja się wychładzała, rano znów podkładanie itd.

W tej chwili mam do węglaka palnik owsiany. Korzystam z niego kilka lat. Owies z własnej uprawy jak pisałem wyżej.

Komfort cieplny przy mrozach do 15st osiągam przy temperaturze układu rzędu 50 st. Więcej nie muszę kotłować. Powiem więcej. Jeśli nakopcę wyżej, w mieszkaniu trzeba przykręcać zawory albo wietrzyć. Jest za gorąco. Oceniam więc że wydajność żeliwiaków mam sporą. Nie jestem zaawansowanym kotlarzem. Ale z tego co zdołałem doczytać takie temp odpowiadają kondesatom.

Nie chcę nikogo urazić. Ale miałem okazję porównywać swoje żeliwne i różnego rodzaju blaszane kaloryfery. Z żeliwa nie zrezygnuję. Ma ono oczywiście swoje wady. Ale zalety wg mnie przeważają.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jak ktoś już napisał wcześniej, inwestycja w kondensat być może nigdy się nie zwróci, różnica w spalaniu to ok.10% w stosunku do zwykłego kotła, na rachunku będzie tym większa, im większe zużycie, natomiast przegląd kondensata jest chyba droższy niż zwykłego kotła, więc praktycznie rzecz biorąc, w ekspoatacji może nie być oszczędności, bo co kocioł zaoszczędzi, to skonsumuje serwisant na przeglądzie, który póki jest gwarancja, to jest obowiązkowy :). kompletnie bez sensu byłoby też wymienianie grzejników, jeśli działąją i grzeją, z drugiej strony, to kondensata można kupić już za 3-4k.


536
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

" z drugiej strony, to kondensata można kupić już za 3-4k." sam zakup kociołka to nie wszystko .

Należy dodać koszt instalacji , komina itp. myślę że rzeczywistości na fajrant wyjdzie 8 - 10 tysiaków za kpl.

 

 bobi70  opisz więcej o tym palniku owsianym , jakie zużycie itd. , to będzie ciekawe porównanie .
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 bobi70  opisz więcej o tym palniku owsianym , jakie zużycie itd. , to będzie ciekawe porównanie .

do zwykłego gazowca czy olejaka też potrzebny jest wkład :)

 

co do owsa.

rozpisywałem się kiedyś o tym.

zainicjowałem wątek na forum muratora, który ciągnął się dość długo

http://forum.muratordom.pl/showthread.php?29403-Mam-OWIES-w-glowie-a-nie-jestem-Renata-Berger

 

jak pisałem wielokrotnie. rzecz opłacalna w moim odczuciu i to bardzo dla kogoś kto ma do dyspozycji własną ziemię i może sobie uprawić sam.

ma tę przewagę nad innymi biopaliwami, że w zasadzie prócz skoszenia i zmagazynowania na sucho nie potzrebuje żadnej innej technologii.

we własnej uprawie kosztuje tyle ile kosztuje siew, minimalne nawożenie i kombajn.

w zakupie jesteś uzależniony od ceny rynkowej.

ja na dzień dzisiejszy szacuję, że koszt uprawy 2 ha, co wystarcza mi aż nadto na ogrzanie domu i zabezpieczenie materiału na kolejny zezom siewów, to 1,5 do 2 tys złotych.

w tej chwili zużywam ok 40 kg dziennie. kiedy mrozy były większe szło 60.

to polski palnik firmy ( podam na priv). konstrukcje tego typu są w handlu pewnie dalej za jakieś 4000-5000 zł.

rzecz praktycznie bezobsługowa. raz na 2-3 lata wymienia się dyszę, bo się g****no przepala. parę złotych serwisowego więc leci. koszt bodaj 4 stówy. klucz 13_ka i 5 minut roboty.

z biopaliwem zawsze są kłopoty. owies owsowi nie równy. rok do roku wymaga się więc korekt parametrów palenia. a to pojawiają się spieki, a to potrafi się wygasić. ale jak ktoś ma praktykę nie ma problemu.

 

mam zwykły śmieciuch.

przystawka została zamontowana w miejsce górnych drzwiczek. także cała komora załadunkowa na węgiel jest u mnie popielnikiem.

pali się w zasadzie więc tylko tył kotła.

ma to swoje wady. zmniejsza się jego powierzchnia. kiedy jest pełno popiołu przód praktycznie nie ma kontaktu z gorącym powietrzem.

konieczny jest wkład.

ja posłuchałem "fachowców", że wypalony i dobrze uszlachetniony smołami z węgla komin nie przemoknie - nic bardziej mylnego. musiałem wrzucić wkład bo przemokło i to dość szybko.

kondensatu prawie nie mam. ale spaliny są zimne.

u mnie kocioł niestety chodzi na temp 45-55 st bo inaczej jest za ciepło w mieszkaniu.

 

przy okazji ewentualnego podpinania do układu gazu. i jednak montażu kotła gazowego przez wymiennik, mam zamiar przerobić nieco kotłownię, i dorzucimy mu mieszacz do ochrony kotła.

 

wszystko, prócz załadunku paliwa do zasobnika odbywa się w automacie.

mimo to jest to dalej palenie pal. stałym, którego na tydzień czy dwa nie nawalisz do pieca. zostawić też się tego nie da. spiek, wypalenie, nawet brak prądu na 3-4 godziny spowoduje wygaśnięcie kotła. zimą jest to nie dopuszczalne.

rozważam więc, mając zagazowaną ulicę, podpięcie się do rurki.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"przy okazji ewentualnego podpinania do układu gazu. i jednak montażu kotła gazowego przez wymiennik, mam zamiar przerobić nieco kotłownię, i dorzucimy mu mieszacz do ochrony kotła."

Z tego co opisałeś nie rozumiem dlaczego chcesz sobie tak komplikować żywot !!!   (może masz kiepskich doradców a może tak lubisz)

Podłącz bezpośrednio do instalacji CO  zwykły żeliwny kociołek gazowy .

Jak się umiejętnie zakręcisz zrobisz to w 1 tys. zł , za te pieniądze możesz potraktować to jako  próbę ( a gwarantuje że na pewno zostawisz na stałe ).

Ze sprzedaży owsa wystarczy na rachunki za gaz (przelicz sobie) i jeszcze zostanie  (odłożysz  z czasem na nowy kocioł) , wyszło mi że spalasz +/- 6 ton  ( a jaki komfort w obsłudze ) .

Smieciucha zostaw jako awaryjny .

Komin zostanie ten sam ,instalacja ta sama .

Te spore kilka tysięcy  które chcesz niepotrzebnie w topić, przeznacz na pilne docieplenie domu i skasowanie pozostałych ubytków ciepła .

Da to lepszy efekt .

​Wiem co pisze bo tak zrobiłem i hula trzeci sezon .

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

audikom

zdaje się, że czytasz wybiórczo.

mam instalację otwartą. to stary typ.

dlatego przez wymiennik. gazowy w otwartej nie powinien chodzić.

 

owsa sprzedawać nie chcę. to nie ma sensu.

taniej się nic nie kupi.

kotłownia gazowa to zupełnie inny układ inne pomieszczenie inny szacht.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jeśli będzie to kondensat, a cały czas taki rozważam, jako rozwiązanie ponoć najlepsze w moim przypadku, to taki kocioł na 100% jest z zabudowanym naczyniem. wtedy połączenie instalacji Otwartej z zamkniętym obiegiem gazowca możliwe jest wyłącznie przez wymiennik.

większość zdecydowana dzisiejszych kotłów jest robiona pod układy zamknięte. mają naczynia wzbiorcze zabudowane w konstrukcji.
trzeba by szukać takiego, który nie ma.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"​Wiem co pisze bo tak zrobiłem i hula trzeci sezon"

 

"Mam instalacje grawitacyjną, kaloryfery żeliwne, kocioł z otwarta komorą spalania, dodatkowo kocioł GS. Gazowy chodzi od 2002 roku. Zero problemów."

 

Ja też mam otwartą instalacje do gazowego jest warunek jak wysoko jest zbiornik wyrównawczy .

Powiedziano mi że 4 - 5 metrów wystarczy tak mniej więcej mam i hula .

 

gazowy w otwartej nie powinien chodzić" dlaczego?

 

"robiona pod układy zamknięte. mają naczynia wzbiorcze zabudowane w konstrukcji."  mój ma takie naczynie z zaworem bezpieczeństwa , jest to po prostu dodatkowa możliwość montażu tam gdzie  nie ma instalacji otwartej a nie warunek że może pracować tylko w zamkniętej .

 

 

"owsa sprzedawać nie chcę. to nie ma sensu.

taniej się nic nie kupi." ale można drożej sprzedać i gazem wyjdzie taniej .

 

"kotłownia gazowa to zupełnie inny układ inne pomieszczenie inny szacht." Dlaczego ?

U mnie od początku zamieszkania stoi metr od węglowego , nie wiem w czym problem .!!!

Dodatkowo pompa z gazowego jest wykorzystywana przy grzaniu węglowym .

Równie dobrze możesz go postawić w kuchni , bo to ładny mebelek i dodatkowo będzie pod lepszym nadzorem .

 

 

 

bobi70

Ludzie ci piszą jak jest w praktyce, jest dobrze i tanio (biorąc pod uwagę komfort obsługi chyba że swojej roboty i czasu nie cenisz, i stałej temp w domu ) a ty swoje  !!!!!!

Cóż wolność Tomku w swoim domku , Twoja kasa , Twój owies .

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

powtarzam ci.

jeśli założymy, że kocioł gazowy ma zabudowane naczynie, to w jaki sposób podepniesz go do otwartej instalacji?

twierdzisz, że można? powodzenia!

 

po drugie. inny szacht, choćby dlatego, że żadne prawo nie dopuszcza montażu kotła gazowego ze stałopaliwowym w jednym pomieszczeniu. a żaden kominiarz nie odbije ci papierów jeśli nie jest idiotą.

sory. ale to jest kocioł gazowy i jakieś względy bezpieczeństwa wolę zachować.

poza tym. żaden cwaniak z serwisu nie usunie ci ew usterki jeśli zobaczy taką parkę w jednej kotłowni.

 

po trzecie. sprzedany owies, to żaden przychód.

ja nie myślę w ten sposób jak ludzie którzy go nie mają.

skoś sprzedaj za to kup węgiel itd. oszczędności są pozorne a bardziej polegają na mieszaniu trudu i pieniędzy.

owszem. jeśli ten mój owies w produkcji kosztuje 200 za tonę, a mogę go sprzedać za 1000. zastanowię się

ale jeśli kosztuje 200 w produkcji a realnie handluje się dziś po 450 i musisz dostarczyć, to dziękuję. produkując 6t owsa patelni z WS-Trade z twojej okolicy nie wezmę.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.