bobi70
Stały forumowicz-
Postów
199 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Ostatnia wygrana bobi70 w dniu 8 Lutego 2012
Użytkownicy przyznają bobi70 punkty reputacji!
Ostatnie wizyty
3765 wyświetleń profilu
Osiągnięcia bobi70
-
powtarzam ci. jeśli założymy, że kocioł gazowy ma zabudowane naczynie, to w jaki sposób podepniesz go do otwartej instalacji? twierdzisz, że można? powodzenia! po drugie. inny szacht, choćby dlatego, że żadne prawo nie dopuszcza montażu kotła gazowego ze stałopaliwowym w jednym pomieszczeniu. a żaden kominiarz nie odbije ci papierów jeśli nie jest idiotą. sory. ale to jest kocioł gazowy i jakieś względy bezpieczeństwa wolę zachować. poza tym. żaden cwaniak z serwisu nie usunie ci ew usterki jeśli zobaczy taką parkę w jednej kotłowni. po trzecie. sprzedany owies, to żaden przychód. ja nie myślę w ten sposób jak ludzie którzy go nie mają. skoś sprzedaj za to kup węgiel itd. oszczędności są pozorne a bardziej polegają na mieszaniu trudu i pieniędzy. owszem. jeśli ten mój owies w produkcji kosztuje 200 za tonę, a mogę go sprzedać za 1000. zastanowię się ale jeśli kosztuje 200 w produkcji a realnie handluje się dziś po 450 i musisz dostarczyć, to dziękuję. produkując 6t owsa patelni z WS-Trade z twojej okolicy nie wezmę.
-
jeśli będzie to kondensat, a cały czas taki rozważam, jako rozwiązanie ponoć najlepsze w moim przypadku, to taki kocioł na 100% jest z zabudowanym naczyniem. wtedy połączenie instalacji Otwartej z zamkniętym obiegiem gazowca możliwe jest wyłącznie przez wymiennik. większość zdecydowana dzisiejszych kotłów jest robiona pod układy zamknięte. mają naczynia wzbiorcze zabudowane w konstrukcji. trzeba by szukać takiego, który nie ma.
-
audikomzdaje się, że czytasz wybiórczo. mam instalację otwartą. to stary typ. dlatego przez wymiennik. gazowy w otwartej nie powinien chodzić. owsa sprzedawać nie chcę. to nie ma sensu. taniej się nic nie kupi. kotłownia gazowa to zupełnie inny układ inne pomieszczenie inny szacht.
-
do zwykłego gazowca czy olejaka też potrzebny jest wkład :) co do owsa. rozpisywałem się kiedyś o tym. zainicjowałem wątek na forum muratora, który ciągnął się dość długo http://forum.muratordom.pl/showthread.php?29403-Mam-OWIES-w-glowie-a-nie-jestem-Renata-Berger jak pisałem wielokrotnie. rzecz opłacalna w moim odczuciu i to bardzo dla kogoś kto ma do dyspozycji własną ziemię i może sobie uprawić sam. ma tę przewagę nad innymi biopaliwami, że w zasadzie prócz skoszenia i zmagazynowania na sucho nie potzrebuje żadnej innej technologii. we własnej uprawie kosztuje tyle ile kosztuje siew, minimalne nawożenie i kombajn. w zakupie jesteś uzależniony od ceny rynkowej. ja na dzień dzisiejszy szacuję, że koszt uprawy 2 ha, co wystarcza mi aż nadto na ogrzanie domu i zabezpieczenie materiału na kolejny zezom siewów, to 1,5 do 2 tys złotych. w tej chwili zużywam ok 40 kg dziennie. kiedy mrozy były większe szło 60. to polski palnik firmy ( podam na priv). konstrukcje tego typu są w handlu pewnie dalej za jakieś 4000-5000 zł. rzecz praktycznie bezobsługowa. raz na 2-3 lata wymienia się dyszę, bo się g****no przepala. parę złotych serwisowego więc leci. koszt bodaj 4 stówy. klucz 13_ka i 5 minut roboty. z biopaliwem zawsze są kłopoty. owies owsowi nie równy. rok do roku wymaga się więc korekt parametrów palenia. a to pojawiają się spieki, a to potrafi się wygasić. ale jak ktoś ma praktykę nie ma problemu. mam zwykły śmieciuch. przystawka została zamontowana w miejsce górnych drzwiczek. także cała komora załadunkowa na węgiel jest u mnie popielnikiem. pali się w zasadzie więc tylko tył kotła. ma to swoje wady. zmniejsza się jego powierzchnia. kiedy jest pełno popiołu przód praktycznie nie ma kontaktu z gorącym powietrzem. konieczny jest wkład. ja posłuchałem "fachowców", że wypalony i dobrze uszlachetniony smołami z węgla komin nie przemoknie - nic bardziej mylnego. musiałem wrzucić wkład bo przemokło i to dość szybko. kondensatu prawie nie mam. ale spaliny są zimne. u mnie kocioł niestety chodzi na temp 45-55 st bo inaczej jest za ciepło w mieszkaniu. przy okazji ewentualnego podpinania do układu gazu. i jednak montażu kotła gazowego przez wymiennik, mam zamiar przerobić nieco kotłownię, i dorzucimy mu mieszacz do ochrony kotła. wszystko, prócz załadunku paliwa do zasobnika odbywa się w automacie. mimo to jest to dalej palenie pal. stałym, którego na tydzień czy dwa nie nawalisz do pieca. zostawić też się tego nie da. spiek, wypalenie, nawet brak prądu na 3-4 godziny spowoduje wygaśnięcie kotła. zimą jest to nie dopuszczalne. rozważam więc, mając zagazowaną ulicę, podpięcie się do rurki.
-
No cóż. Policzyć żeberek nie jestem w stanie. Tzn ocenić czy jest ich dużo czy mało. Jeśli ktoś na tym się dostatecznie zna, w ciągu kilku godzin takie zestawienie tu się pojawi. Jednak od strony praktycznej wygląda to tak: kilka lat temu, kiedy paliłem w węglaku w sposób tradycyjny, tj palenie w ciągu dnia z przygasaniem kotła do rana, tak że instalacja się wychładzała, rano znów podkładanie itd. W tej chwili mam do węglaka palnik owsiany. Korzystam z niego kilka lat. Owies z własnej uprawy jak pisałem wyżej. Komfort cieplny przy mrozach do 15st osiągam przy temperaturze układu rzędu 50 st. Więcej nie muszę kotłować. Powiem więcej. Jeśli nakopcę wyżej, w mieszkaniu trzeba przykręcać zawory albo wietrzyć. Jest za gorąco. Oceniam więc że wydajność żeliwiaków mam sporą. Nie jestem zaawansowanym kotlarzem. Ale z tego co zdołałem doczytać takie temp odpowiadają kondesatom. Nie chcę nikogo urazić. Ale miałem okazję porównywać swoje żeliwne i różnego rodzaju blaszane kaloryfery. Z żeliwa nie zrezygnuję. Ma ono oczywiście swoje wady. Ale zalety wg mnie przeważają.
-
czy więc coś sugerujesz?
-
czy jest ogromna przesada? nie wiem. po pierwsze kondensat powinien dawać sporą oszczędność zużycia. po drugie, założenie jest, że ten kocioł doładowuje. ale może przy próbach okaże się, że będzie zasadniczym. i wtedy co? szukać oszczędniejszej technologii i płacić drugi raz? wychodzę zawsze z takiego założenia, że dokonując zakupu technicznego, szukamy rzeczy która jest mniej więcej w szczycie sprawdzonej technologii, oczywiście jeśli nas na to stać.
-
no dzięki. mamy jakąś jasność. doprecyzowując. niestety mieszkam na zupełnym wschodzie Polski. sam środeczek wschodniej granicy. te nagrzewnice, to nie zupełnie tak. to tradycyjne palniki. w kondensacie chodził by tylko dom. natomiast co do teorii kondensatu ze starą instalacją idea wzięła się stąd: http://www.ulrich.com.pl/pl/poradnik-kociol_kondensacyjny_oplaca_sie_rowniez_w_starej_niezmodernizowanej_instalacji_grzewczej-878,1,43.html mam oczywiście świadomość, że może być w tym trochę reklamy. no ale z drugiej strony reklamy czego? ów producent nie jest jedynym robiącym takie kotły. z drugiej strony zastanawia też jak taki układ by się zachowywał. mówiąc prosto, on (kocioł) tylko doładowywał by instalację, a sporadycznie obsługiwał by jako indywidualne źródło. zasadniczy kocioł to kocioł na paliwo stałe.
-
Witam. Dom jednorodzinny. powierzchnia ok 200m2, lata 70_te. ocieplony styropian 8cm. okna wymienione-drewno. podstawowy system ogrzewania to CO węglowe. od kilku lat wykorzystuję z dużym zadowoleniem przystawkę na owies do kotła. owies z własnej uprawy więc koszt jest na prawdę znikomy. kaloryfery żeliwne starego typu i za nic nie chcę ich zmieniać. jednak chodzi mi po głowie modernizacja instalacji poprzez dołożenie kotła gazowego, jako wspomagającego. o co precyzyjnie chodzi? - nie mamy co tłumaczyć. kotłownia na pal stałe, wiąże cię jak burka do łańcucha. nie możesz się ruszyć poza dom, bo zamarznie. ja ogrzewać muszę, mając na stanie dwójkę starszych rodziców. poczytałem nieco o gazie, pogadałem z fachowcami. teoria mówi, że w tego typu jak u mnie instalacjach, w sposób doskonały powinien sprawdzić się kocioł kondensacyjny.. pomyślałem więc tak. ustawiamy temp wody na 50st. ( przy 50 u mnie jest zupełnie OK wewnątrz) palimy swoim owsem. a gdyby stało się tak, że paliwa zabraknie lub musimy wyjechać, startuje wtedy gaz z temperaturą np 48 na kotle. chodzi o wysterowanie instalacji w sposób taki, że gaz włączy się kiedy musi. dodatkowo gaz zapewne ogrzewał by CWU. w tej chwili mam bojler elektryczny z wężownicą w obiegu CO. przy okazji pod gaz podłączył bym kuchnię, bo wykorzystuję gaz z butli. nie znam się na możliwościach nowoczesnych instalacji. ale logicznie rzecz biorąc układ gazu podpięty by był poprzez wymiennik w obiegu zamkniętym z istniejącym CO o obiegu otwartym. reasumując, sądzę że realne zużycie gazu w stosunku do pełnego zapotrzebowania będzie oscylowała na poziomie 25-30%. tyle w zakresie domu. obok mieszkania stoi szklarnia. nie użytkowana w okresie zimy. projektując instalację zewnętrzną chciałem rozważyć ewentualność podgrzania tego obiektu w okresie opadów śniegu zimą - konstrukcja wymaga stopienia. normalnie zużywam tam rocznie w okresie zimowym ok 1000l oleju opałowego do zasilenia 70 kW nagrzewnicy. pomyślałem o zainstalowaniu 2 nagrzewnic o mocy łącznej powiedzmy 140 kW do awaryjnego podgrzania obiektu. i teraz pytanie do fachowców. nie liczymy kosztów instalacji. liczymy koszty samej eksploatacji. ile zapłacimy za gaz rocznie uwzględniając podane istniejące warunki.
-
Po pierwsze wielkie dzięki za link. Wiele się nie zagłębiłem a już wiadomo mniej więcej gdzie są ulokowane te moje problemy, które już mam. Po drugie. Nagrzewnice powietrza. Masz rację. Rozważam to rozwiązanie. Cały czas szukam producenta, sprawdzonych i dobrze zbilansowanych urządzeń tego typu. Znam kogoś kto je sobie robił sam, kilka widziałem. Rozwiązania oparte o konstrukcję "beczki w beczce" nie mają sensu. Kłopot w nagrzewnicach polega na tym, by powierzchnia była równomiernie schłodzona obiegiem powietrza z wentylatorów. Nie zawsze się to udaje i piecun punktowo się przepala. Ale gdybyś wiedział, kto takowe wykonuje, które już mają pewne referencje, na miał lub groszek, chętnie pogadam o tym TU lub na PRIV.
-
I dla wytłumaczenia ostatecznego. Oczywiście szklarnia jest. Venlo dwuszybowe, dach szyba pojedyncza, bez cieniówki. 600m2, kocioł 300 kW, bez bufora. ale jakoś to nie jest dogrzane. myślę, że brakuje rur. Dlatego interesuje mnie, dokładny sposób liczenia tego typu instalacji. Planuję dostawienie dokładnie 1000m2 tuneli foliowych pojedynczych, folia podwójna pompowana.
-
nie powiedziałem że mam taki kocioł. czysty przypadek. równie dobrze bym mógł napisać, że 300 lub 500. po prostu widzę pewien kocioł. oparty na płomieniówkach. jest ich ileś (nie będę dokładnie pisał ile) liczę jego powierzchnię, i za chiny nie wychodzi mi tyle ile deklaruje producent. zastanawiałem się czy dla tego typu kotła może jest jakiś inny sposób liczenia. co do liczenia mocy rury. tu akurat dokładnie się zgadzam. jej moc zależy od prędkości, różnicy temperatury zasilania i powrotu, ciepła właściwego wody. tyle, że przy odrobinie zastanowienia dochodzę do wniosku że chyba nie o to chodzi. a gdzie jej powierzchnia? zakładamy bowiem takie same warunki a róznica układu jest w 2 różnych rurach np 1" i 3". nie możliwe jest, że grzeją z taką samą mocą. druga rzecz. zakładamy, że temperatura oczekiwana to zał. 15 st. minimum temperatura wody kotłowej 50st. pompa pracuje z wydajnością 300m/h ile potrzebuję mb rur 3" dla prawidłowego ogrzania szklarni 1000m2? dokładamy 10-20-30 st na rurach i jest cieplej. nie prawdaż? ale ile rur?
-
witam. Może ktoś z praktyków pomoże rozwikłać problem z wyliczeniami. Chodzi o ogrzewanie szklarni. Wiadomo jest, że na 1m2 obiektu potrzeba ok 300W ciepła dla pełnego pokrycia zapotrzebowania tak specyficznego, słabo izolowanego budynku. Ogrzewanie rozprowadzone jest przy pomocy rur 3". I teraz pytanie. Zakładając, że obiekt ma 1000m2, ile potrzeba metrów bieżacych wspomnianej rury i przy jakiej temperaturze wody obiegowej osiągnie wymaganą moc? Sprawa druga. Zakłada się przy obliczeniakch mocy kotłów, że 1m2 opłaszczowania kotła to ok 10kW mocy. Jak to się ma do kotłów płomiennicowych? Mam kocioł o mocy 200kW, płomiennicowy i jakoś nie widzę w nim tych 20m2 powierzchni. Jak to jest policzone?
-
Nie mam zamiaru z tobą prowadzić dyskusji nt wyższości świąt Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego Narodzenia. Cóż z tego, że nie ma tu radiatorów, lamel itd. Uważam podobnie jak Marcin. Powietrze ogrzane w wymienniku ogrzewa obiekt. Nie ma nośnika pośredniego jakim jest ciecz. Powietrze ogrzewa się bezpośrednio od źródła ciepła. Wg mnie można uznać że wypełnia to pojęcie nagrzewnicy powietrza. Ja wolę jednak kotła powietrznego. Jaka jest tu różnica jeśli chodzi o efektywność? Dla mnie ogromna. Analogiczna twoim zdaniem "koza" firmy Kongskilde na olej opalowy o mocy 70kW ogrzewa mi szklarnie o kubaturze 1500m3 w ciagu 10min. NIe jest to ogromne cieplo, ale już czuć poważną różnicę. Konwencjonalne ogrzewanie CO z piecami o mocy 150kW bujają ten układ w ciągu 2-3 godzin. Wybacz, ale dalsza dyskusja nt nagrzewnica czy nie, koza czy nie, straty kominowe duze czy male, zdaje mi sie być bez przedmiotowa. Ty jak ci zimno założysz sweter. Ja roślin o wartosci 200tys nie ubiorę w szaliczki i jeśli mi potrzeba ciepła gwałtownie to potrzeba. Tego typu kocioł powietrzny ciepła dostarczy znacznie szybciej niż inne. Prosiłem o ewentualne opinie użytkowników tego typu kotłów i jeśli takowi są dalej o nią proszę.
-
Bez urazy panowie. Ale zupełnie nie wiecie o czym mowa. Koza dwupłaszczowa lub nagrzewnica typu Volcano, bo o takich dwóch urządzeniach mówiono wyżej, nie jest tym o czym myślę ja. Mnie interesuje urządzenie np tego typu: http://www.ekoenergia.eu/?nagrzewnica-powietrza,21
