Skocz do zawartości

Ozi80

Stały forumowicz
  • Postów

    1605
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    7

Treść opublikowana przez Ozi80

  1. Ale o której temperaturze startu pomp teraz piszesz? O minimalnej temperaturze wyliczonej C.O., przy której może pracować pompa C.O., czy o temperaturze kotła, powyżej której regulator może załączyć pompy?
  2. coobra piszesz, że masz ustawione 55 na powrocie. Masz bufor, że to umiesz ustawić?
  3. A czy ty w tym twoim DosPell masz coś takiego, jak sterowanie pogodowe? Tzn czujnik temperatury na zewnątrz i różne ustawienia w zależności od tego, jaka jest temperatura na dworze/polu/placu (nie wiem, jak u was się mówi ;)). Chojrarock: wygląda jak karmnik dla ptaków :)
  4. jackjj. -18,7°C? Gdzie ty mieszkasz? Na Alasce? ;) U nas (Górny Śląsk) teraz jest -10°C :) Mi między Świętami a Nowym Rokiem palił 34-40 kg na dobę. Od stycznia regularnie po 43 kg na dobę. Jutro ma przywalić mrozem, zobaczymy o ile podskoczy spalanie. Wydaje mi się, że jakbym miał taką temperaturę w domu, jak ty i podłogówkę zamiast starych kaloryferów, to też bym miał dzisiaj te twoje 38 kg na dobę. Wcześniej miałeś 15-20 kg na dobę, więc chyba jednak popłynąłeś na tym stałym paleniu bez pauz? Kiedyś tu jeden mądry człowiek (Czarny) napisał, że piec peletowy najbardziej jest oszczędny, gdy... się nie pali. Dlatego chyba pójdę jego szlakiem, a także szlakiem Patrola i innych i nie będę brnął w węglowy sposób palenia "na podtrzymanie płomienia". Skoro przewaga peletowego kotła nad węglowym polega na tym, że sam się rozpala, to pozwolę mu to robić, nawet kilkanaście razy na dobę. A skoro ma się rozpalać tyle razy, to chyba lepiej, aby te rozpalenia były jak najkrótsze, nie? Czyli szybko dojść do zadanej temperatury kotła i po prostu się wygasić. Po to żeby mógł sobie pauzować... Po co na siłę utrzymywać płomień na niższej mocy, skoro i tak mam stałą pompę na TAK, a co za tym idzie pauzy nie da się za bardzo przedłużać? Poprawcie mnie, jeśli znowu źle myślę.
  5. Nie da się w Estymie ustawić ile stopni przed zadaną ma zacząć schodzić z mocy. Pisałem już tutaj - u mnie zaczyna schodzić z mocą dopiero po osiągnięciu zadanej, no może jakiś stopień wcześniej. Przez to nie ma szans, żeby zdążył z tą mocą jakoś sensownie zejść przed wygaszaniem, które następuje po przekroczeniu o 5 stopni temperatury zadanej. Tam są tylko dwa progi, które standardowo były ustawione na 50% i 100%. Jak Fuzzy Logic sobie wylicza kiedy i z jaką prędkością ma przechodzić płynnie mocą między tymi progami, to nie wiem. Wyłączać Fuzzy Logic jeszcze nie próbowałem, bo nie chcę testować teraz przy takich zmianach pogody. Jak się ustabilizuje w przyszłym tygodniu, to się pobawię. Piszesz o 70% mocy. Ja mam piec 35kW, a przy moim czasie podawania 5 sekund na 20 sekundowe cykle, praca z 100% mocy oznacza 22kW, czyli de facto to jest właśnie te 70% mocy. Ja pytając o schodzenie z mocą miałem na myśli to hamowanie przed wygaszaniem, które wydłuża pracę palnika, czego u mnie nie umiem uzyskać, bo jak już się rozpędzi ze wzrostem temperatury, to zatrzymać go się nie da. Ja umiem tylko utrzymywać długo palący się piec przy temperaturze na granicy załączania pomp. Dam mu za mały czas podawania i przez to przy włączonej pompie temperatura kotła spada, a przy wyłączonej pompie rośnie. I tak się goni z pompą: rośnie temperatura, pompa się włącza, maleje temperatura, pompa się wyłącza. I tak w kółko. Skoro u mnie bezwładność jest taka, że temperatura kotła przy wygaszaniu jeszcze podskakuje o 5-10 stopni, a wygaszanie jest dopiero po przekroczeniu 5 stopni temperatury zadanej, to w efekcie wychodzi, że do zadanej jeszcze muszę dodać 10-15 stopni, żeby dostać temperaturę do jakiej dochodzi kocioł. Skoro 85 to za dużo, a schodzenie z mocą temu Fuzzy Logicowi nie wychodzi, to chyba nie pozostaje nic innego, jak obniżyć zadaną. Dochodzenie do 80 stopni może być? Jeśli tak, to zmniejszę zadaną z 70 na 65. Czy taki długi czas wygaszania jest zły? Nowych dawek paliwa wtedy nie podaje, nadmuch nie pracuje, jedynie ciąg kominowy pozwala tej resztce peletu wypalić się jak najbardziej. To chyba dobrze?
  6. Patrol. Dzięki że napisałeś o tej ilości rozpaleń. Bo zawsze się zastanawiałem, i też tutaj pytałem, czy lepiej 10 razy odpalić po 60 minut, czy 6 razy po 100 minut? Ta pierwsza opcja jest bardziej komfortowa, bo w ten sposób da się utrzymać stałą temperaturę w domu (stała pompa na TAK). Do tej drugiej opcji skłaniali się forumowicze pisząc o wadach częstego odpalania: zmniejsza żywotność grzałki, bierze więcej prądu itp. Jak to jest z tą grzałką? Czy to serio przez dwa razy częstsze odpalanie jej żywotność znacznie zmaleje? Jak to wygląda w praktyce? Ile lat powinna wytrzymać taka grzałka i ile wytrzyma, gdy będę miał nie 6, a - tak jak teraz mam - 10 odpaleń na dobę? O co pytałem wcześniej? O to, czy jest sens schodzić z mocą palnika przed wygaszaniem, skoro mam stałą pompę na TAK, a wiadomo, że prędzej czy później i tak palnik się wygasi. Post #738. Mógłbym mu bowiem zmniejszyć moc np. poprzez krótszy czas podawania. Wtedy kocioł dłużej by się "męczył", żeby osiągnąć swoją temperaturę, ale brałby mniej paliwa. Pauzy między odpaleniami w obu przypadkach będą takie same, no bo też czemu miałyby być inne? Taka ciekawostka. Na tym VIDE NET to fajnie widać. Zawsze po wyczyszczeniu palnika rośnie u mnie długość czasu wygaszania do około 17 minut. W efekcie temperatura kotła dochodzi do prawie 85 stopni. A jak nie wyczyszczę palnika, to za dwa dni, przy tych samych nastawach, czas wygaszania maleje do 11 minut i temperatura kotła rośnie już tylko do max 82 stopni. Dlaczego tak się dzieje? Teoretycznie jak jest czysty palnik, to bardziej wieje i by się zdawało, Że szybciej powinno się wygaszać...
  7. To jak ci się uda doprowadzić do tego, że nie będzie ci gasł, to podziel się obserwacjami. Tak na chłopski rozum, skoro ci teraz pali około 2 kg na godzinę i palisz 10 godzin dziennie, to żebyś miał mniejsze spalanie przy pracy palnika powiedzmy 23 godziny na dobę, to musiałby ci palić 600-700 gram na godzinę. Jaki to musiałby być wtedy czas podawania? Nie wiem jaką masz wydajność podajnika, ale liczmy, że 15 kg/h. W takim razie te podawanie musiałoby być 0,8 sekundy na każde 20 sekund. Czyli przy ustawionym maksymalnym podawaniu 2 sekundy, moc palnika musiałaby być cały czas na poziomie 40%. Aż jestem ciekawy, czy to by się udało :) Czy z taką mocą wygrzeje ci dom. Daj znać.
  8. Uważasz, że kocioł pracujący non stop 24 godziny na dobę przy niższej mocy będzie mniej spalał paliwa, niż kocioł pracujący 10 godzin na dobę przy wyższej mocy?
  9. O jakim przedziale czasu wy mówicie przy tym zimnym powrocie? Czy jeśli podczas 50-minutowego cyklu pracy palnika (od rozpalenia przy 45 stopniach na kotle do wygaszenia przy 75 stopniach na kotle) mam na powrocie temperaturę powiedzmy 30 stopni przez 10 minut, a w pozostałym okresie czasu powrót jest zimniejszy od zasilania tylko o 5-10 stopni, to jest bardzo źle? Dodam, że w tym czasie cały czas pracuje pompa C.O.
  10. Tylko wytłumacz mi jeszcze proszę dlaczego, skoro masz stałą pompę na TAK, wydłużasz pracę palnika zniżając jego moc przed dojściem do temperatury zadanej? Wydawało mi się, że lepiej żeby jak najszybciej on zagrzał piec, bo ciepło i tak za chwilę będzie oddane na C.O. Takie obniżanie mocy to rozumiem przy stałej pompie na NIE, bo wtedy w domu zdąży się nagrzać do zadanej pokojowej i się pompa wyłączy. Gdzie jest luka w moim myśleniu?
  11. Wychodzi, że u ciebie palnik pracuje dłużej w ciągu doby, niż u mnie. Bo u mnie to jest 10 odpaleń na dobę, co daje 7-8 godzin pracy. A mimo to masz spalanie dwa razy niższe. Powód? Dużo mniejszy czas podawania. Ja muszę podawać 5 sekund, bo jakby było mniej to by się piec męczył z dojściem do zadanej.
  12. Czyli mam liczyć średnio 12 odpaleń na dobę, a między nimi srednio 70-minutowe postoje. Wychodzi na to, że postojów masz średnio 14 godzin na dobę, a pracy 10 godzin? To tobie pali 2 kg na godzinę, skoro masz spalanie rzędu 20 kg na dobę?
  13. U mnie teraz też. Spalanie takie samo, jak przy stałej pompie na NIE. Ale mnie interesuje jak wam działa kocioł przy stałej pompie. Ile odpaleń na dobę, jak długie odpalenia, jak długie przerwy. P.S. Robert: będzie lepszy pelet, to może stała pompa nie będzie tyle spalała. :)
  14. Powiem tak: na razie teoretyzujemy, bo mam ustawioną stałą pompę na TAK. A w takim wypadku, jeśli dobrze myślę, to lepiej jak piec szybko dojdzie do swojej temperatury zadanej i się wygasi, a następnie odda swoje ciepło do kaloryferów. Takie zwalnianie z mocą ma sens, jeśli dobrze myślę, w przypadku stałej pompy na NIE. Wtedy chcemy dogrzać dom do temperatury zadanej na jednym rozpaleniu, aż się pompa wyłączy. Nie pozwalając mu się wygasić przed osiągnięciem zadanej, bo to oznaczałoby za chwilę kolejne rozpalanie. Jeśli błądzę, to proszę poprawcie mnie.
  15. Na cieplowlasciwe.pl mi wyszło, że te 20kW to maksymalna moc grzewcza, jaką potrzebuje mój dom (przy minus 20 na zewnątrz). A planuję jeszcze zrobienie pokojów na poddaszu, więc dojdzie metrów kwadratowych. Przy moim podawaniu 5 sekund, to moc jest właśnie 20kW, ale tak jak pisałem, dalsze zmniejszanie czasu podawania powoduje straty na paliwie (dłuższe dogrzewanie). To może wyłączyć te fuzzy logic? Jak on wtedy będzie wyliczał, kiedy ma przejść z 1 stopnia mocy na 2 stopień i z powrotem?
  16. Problem w tym, że do tego minimum nie zdąży schodzić. Schodzi do 60% i wygasza, bo już przekroczył zadaną o 5 stopni.
  17. W Estymie tak samo. No to u mnie tak nie działa. Spadek mocy po przekroczeniu temperatury zadanej w żaden sposób nie spowalnia dojścia do 5 stopni więcej, a co za tym idzie - do wygaszenia.
  18. Teraz, gdy zrozumiałem co to H1 i H2, to zrozumiałem też do końca post Patrola #709: https://forum.info-ogrzewanie.pl/topic/19634-opinie-na-temat-tekla-draco-bio-tekla-draco-bio-compact-12-kw/?p=284808 Te teklowskie fuzzy logic działa tak, jak pisał Patrol, że możesz utrzymać jak najdłużej moc palnika na 100%. U mnie właśnie palnik zasuwa z wielką mocą i szybko dostaje sygnał o wygaszeniu. Dlatego też w procesie wygaszania podnosi się nadal temperatura kotła, bo leży sobie dużo podanego peletu. U mnie chyba właśnie jest też ten niedopalony granulat. Ale zauważyłem, że czy czyszczę palnik po jednym, czy po trzech dniach, to tego niedopalonego jest tyle samo. Wniosek z tego chyba taki, że jeśli teraz się nie dopali, to przy następnym odpalaniu się dopali. I na koniec zostanie zawsze tylko ten niedopalony z ostatniego sypania. Może więc to nie jest takie złe? "Praca palnika powyżej 75 stopni to zajeżdżanie go"... I znowu pytanie bezzębnej babci klozetowej: czy proces wygaszania, w którym nie ma podawanego paliwa, ale nadal pali się ogień, zaliczamy jeszcze do pracy palnika?
  19. No ja niższego podawania dać nie mogę. W jednym z wcześniejszych postów pisałem, że gdy zmniejszyłem do 4 sekund, to w efekcie palnik dłużej pracował, bo kocioł nie umiał się rozgrzać przy pracującej pompie C.O. No i spalanie było większe. Wychodzi na to, że te fuzzy logic do bani jest? A jakby go wyłączyć? W ustawieniach serwisowych palnika jest coś takiego: Typ modulacji - Sposób pracy palnika, modulowana moc (Fuzzy Logic 2) lub dwa stopnie mocy (skokowa). Skokowa... Tylko ciekawe kiedy się przełączy z pierwszego na drugi stopień mocy i potem z powrotem z drugiego na pierwszy? Teraz w środku nocy tego testował nie będę ;) P.S. Jak ty masz podawanie 2,6, a ja 5,0, to już wiadomo skąd różnica w spalaniu :)
  20. Coś w tym jest, że dla mojej chałupy i mojej temperatury w niej, być może po prostu mniej nie da się spalić. W sumie wynik ze strony cieplowlasciwe.pl to potwierdza. Mam nadzieję, że w przyszłą zimę już będzie trochę lepiej, bo może w końcu dorobię się do jeszcze większego ocieplenia poddasza. Teraz tam jest tylko 10 cm wełny mineralnej i brak kaloryferów w efekcie temperatura tam wynosi teraz około 16 stopni. Chcę tam dołożyć kolejne 15 cm i trzy kaloryfery, a w dalszej kolejności zrobić tam pokoje dzieciom. Co do spalania na godzinę, to w sumie też rachunek jest prosty. Skoro mam podawanie 5 sekund na 20 sekundowe cykle to oznacza, że 1/4 czasu pracy palnika sypie się pelet. A jako, że wydajność mojego podajnika to 20 kg na godzinę, to proste liczenie i mamy 5 kg na dobę. Skoro tam podają 7,5 kg, to wychodzi na to, że liczą przy czasie podawanie 7,5 sekundy. Tak z ciekawości pytanie do osób, które mają znacznie niższe spalanie ode mnie: macie tak dlatego, że palnik wam krócej pracuje w ciągu doby, czy dlatego, że podawanie macie krótsze? Dzięki za wytłumaczenie tego H1 i H2. Teraz widzę, że czegoś takiego nie ma w sterowniku Estyma, który montują do peletowych Tekli. A szkoda, bo można by tym fajnie zmniejszać moc. Ja jedynie co mogę, to ustawić moc minimalną i moc maksymalną. A i tak ta moc minimalna to nie ma za bardzo na coś wpływ. Choćbym sobie ustawił tam 10%, to i tak moc zaczyna spadać dopiero po przekroczeniu temperatury zadanej. Wtedy to już jest za późno, bo nie zdąży zejść z 100% nawet do 60%, a już rozpoczyna się wygaszanie, bo przekroczył temperaturę zadaną o 5 stopni... Pytasz co się dzieje później, że temperatura rośnie dalej o kolejne 10 stopni. Jest wygaszanie, które polega na tym, że nie jest już dosypywany pelet. No ale to co tam jest, dalej się pali, więc jeszcze spokojnie o te 5 stopni temperatura w kotle się podniesie. Zerknij na ten wykres z mojego VIDE NETa: Niebieska linia to temperatura kotła. Białe pole to pauza - palnik nie pracuje. Jasnoniebieskie pole to czyszczenie - rozpoczyna się po tym, jak temperatura kotła spadnie poniżej 50 stopni. Żółte pole to rozpalanie - temperatura kotła dalej maleje. Czerwone pole to rozżarzanie - temperatura kotła dalej maleje. Zielone pole to modulacja - początkowo temperatura kotła dalej maleje aż do 45 stopni, ale potem rośnie aż do 75 stopni. Ciemnoniebieskie pole to wygaszanie - temperatura kotła dalej rośnie aż do 80 stopni. I znowu mamy białe pole, czyli pauzę - przez chwileczkę jeszcze nawet temperatura kotła rośnie (jeśli nie pracują pompy, to ta chwileczka jest dłuższa i temperatura kotła urośnie nawet do 85 stopni). Wychodzi na to, że żeby temperatura kotła dochodziła do 75 stopni, to zadana u mnie musiałaby być 60 stopni. Stąd te nieporozumienia, bo dla jednych temperatura zadana to ta, którą maksymalnie osiąga kocioł, a dla użytkowników Tekli 35 kW do zadanej jeszcze trzeba "troszkę" dodać. Jestem ciekawy jak to wygląda w mniejszych Teklach. Wychodzi też na to, że żeby moja Tekla odpalała się przy 60 stopniach, to przy zadanej 60 stopni, histerezę musiałbym mieć ustawioną na... zero. :) Czy ten mój potwór 35 kW jest za duży, to nie wiem. Mam 180 m2 ogrzewane i drugie tyle nieogrzewane. W perspektywie zrobienie pokojów na poddaszu, więc będzie 260 m2 ogrzewane i 100 m2 nieogrzewane. Dom stary, zanim został mi przepisany, to nie był w ogóle ocieplony, między cegłami była krusząca się zaprawa. Dach na poddaszu w ogóle nie był ocieplony i w efekcie było tam tylko parę stopni więcej niż na zewnątrz. Okna stare plastikowe, z których normalnie wiało. Inwestycję już poczyniłem dosyć wielkie, ale dalej to nie jest i już nigdy nie będzie nowiutki ładnie ocieplony domek z nowoczesnego materiału...
  21. Czyli jednak to źle? Pisałem to na forum już kilka razy i nikt dotychczas nie zwrócił uwagi, że to błędne działanie. Z tego co widzę, to u kolegi Roberta, z którym udostępniam sobie VIDE NETa dzieje się podobnie. Opiszę jeszcze raz: - Po osiągnięciu zadanych 70 stopni, palnik obniża moc, więc podaje dalej paliwo, ale już coraz mniej. Temperatura kotła nadal jednak rośnie. - Po przekroczeniu zadanej o 5 stopni (u mnie 75 stopni) następuje wygaszanie. Nie ma już więc podawania paliwa. Mimo to temperatura kotła nadal rośnie, bo w piecu się pali. - Po wygaszeniu: * gdy nie ma załączonej pompy, to temperatura jeszcze przez chwilę rośnie, a później się stabilizuje i piec stygnie o około 5 stopni na godzinę, aż do momentu załączenia pompy. * gdy jest włączona pompa, to po wygaszeniu, temperatura kotła zaczyna szybciej spadać aż do 50 stopni (70 zadana - 20 histereza = 50). Ta pauza trwa, w zależności od tego, jak dużo ciepła idzie na C.O. i C.W.U., powiedzmy od pół godziny do dwóch godzin. - No i od nowa rozpalanie. Piec od 45 stopni znowu się rozkręca aż do 80-85 stopni. I tak w kółko średnio 10 razy na dobę, co daje około 7-8 godzin pracy palnika w ciągu doby. Jako, że na godzinę wsysa mi 5 kg peletu, to rachunek jest prosty i niefajny: 35-40 kg dziennie...
  22. Patrol: a zwykły klient, jak ja, kupując wyrób gotowy w postaci kotła z kompleksowym montażem wierzy i ufa instalatorowi i DTRce. Dopiero później loguje się na forum i czyta. Dodam, że ja mam piec od trzech miesięcy, a wcześniej jedyne co robiłem, to zrzucałem węgiel i muł do piwnicy, bo paleniem zajmował się teść. Obstawiam, że 90% posiadaczy takiego automatycznego kotła nie wchodzi w ogóle na takie fora, nic nie czyta na ten temat i po prostu zostawia ustawienia takie, jak mu zrobił instalator/serwis. Czasem żałuję, że też tak nie zrobiłem, zaoszczędził bym kupę czasu :) Dobrze wiesz, że podczas naszej dyskusji tylko raz zadzwoniłem do Tekli, i to w innym temacie (zamawiałem płyty szamotowe), ale przy okazji zapytałem ich o zdanie na ten temat, bo też sam mnie do tego zainspirowałeś, żeby kogoś zapytać. Tak, ich odpowiedź była zupełnie inna niż twoja, całkowicie podważyli to co mi pisałeś od kilku dni, ale w żaden sposób nie wpłynęło na to, że przestałem uważać cię za fachowca. A to, że mnie nie obchodziło, że instalator mi zamontował za mały zawór 4D, to pierwsze słyszę. Jakby mnie to nie obchodziło, to nie pytałbym cię o to, jaką konkretnie pompę, z jakimi parametrami powinienem wstawić na powrót. Lama: przez dwa miesiące nie miałem czujnika pokojowego i ogrzewałem dom tylko na podstawie krzywej grzewczej. Nie mam miłych wspomnień z tego okresu: co chwilę biegałem do kotłowni zmieniać tą krzywą grzewczą, bo albo było w domu za zimno (np. dom wychłodzony po nocy, a rano na zewnątrz ciepło, więc na C.O. niewiele podawał) albo za ciepło (dom wygrzany, a na zewnątrz zimno, więc podawał dużo na C.O.). U mnie po prostu się to nie sprawdziło i dlatego z niecierpliwością czekałem na czujnik pokojowy, który teraz ustabilizował temperaturę w moim domu i dzięki któremu do kotłowni chodzę tylko dosypać peletu, czyścić palnik lub ewentualnie obserwować temperaturę powrotu ;) P.S. Jak tu nie być zagubionym, gdy jeden pisze, że powinno się dać jak największą zadaną temperaturę kotła, bo nie smoli, bo większa efektywność, a ktoś inny pisze, żeby zmniejszyć temperaturę kotła, bo dzięki temu mniej peletu spalę? :)
  23. Patrol to już rozumiem, że przy czyszczeniu/rozpalaniu/rozżarzaniu temperatura powrotu będzie niska. Ale ja mam też taki kilkuminutowy moment, że temperatura powrotu spada o prawie 20 stopni poniżej temperatury kotła. Niżej pogrubione: (15:00) 50-?? - ROZPALANIE (15:05) 46-?? - ROZŻRZANIE (15:08) 45-?? - START MODULACJI (15:24) 50-44 (15:26) 52-40 (15:28) 55-38 (15:31) 58-37 (15:33) 60-40 (15:38) 63-45 (15:42) 66-50 (15:44) 68-54 (15:46) 70-58 (15:49) 73-63 (15:51) 75-65 - WYGASZANIE
  24. Sambor. Tak, pisaliśmy o tym na priv bardzo długo i cierpliwie odpisywałeś na prawie wszystkie moje pytania, za co jestem ci bardzo wdzięczny. Odpisałem ci też tam o co chodzi, ale mogę tu powtórzyć, bo wszak fachowcem nie jestem, mógłbym być twoim synem, ale mimo to nie lubię, jak ze mnie robi się pospolitego***. Tak, jak ja staram się nie robić *** z osób, które nie są fachowcami w mojej branży i zadają mi czasem dziwne pytania, które dla mnie są tym, co nawet "bezzębna babcia klozetowa wie". Jedną z twoich rad było zmniejszenie temperatury zadanej do 65 stopni i histerezy do 15 stopni. Tak zrobiłem i różnicy żadnej nie było. Dlatego teraz ponawiam to pytanie, czy o to na pewno chodziło, bo jak dobrze wiesz - nie jestem kumaty w temacie. Pytanie już właściwie nieaktualne, bo Patrol fajnie to napisał w powyższym poście. Dzięki! Inną twoją radą było wywalenie do kosza zaworu 4D z siłownikiem i czujnika pokojowego, co w sumie kosztowało mnie grubo ponad 1000 zł i - jak sam zauważyłeś - jest zgodnie z wymogami teklowej DTRki (a każdy zwykły użytkownik pieca, a nie tak jak ty fachowiec, chce zrobić zgodnie z DTR, bo po prostu nie zna innych możliwości). I włożenie zamiast tego zaworu 3D i termostatów na wszystkich kaloryferach w domu (koszt myślę, że z robocizną koło 3000 zł). Być może byłbym nawet w stanie przełknąć te koszty, ale - tak jak ci pisałem - chcę sterować temperaturą w domu "centralnie", a nie zdać się na zdrowy rozsądek domowników przy odkręcaniu termostatów. A że tego zdrowego rozsądku u niektórych moich domowników brak, to też ci już pisałem. Nawet dzisiaj miałem nieprzyjemną dyskusję z teściową, dla której 25 stopni w jej pokoju to za zimno!!! Suma summarum podejrzewam, że nawet jakbym miał wzorcową instalację opartą o 3D i termostaty, to i tak przy tych termostatach spalałbym więcej peletu. Ostatnią twoją radą było zamontowanie dodatkowej pompy na powrocie, co ma podnieść temperaturę powrotu. I tutaj nigdy nie napisałem, że tego nie zrobię. Gdy jednak chciałem poznać szczegóły, czyli jaka ta temperatura powrotu powinna być przy jakiej temperaturze kotła w jakiej fazie pracy palnika i podałem dla porównania moje odczyty, to urwałeś temat i dlatego go kontynuuję tutaj. Tyle. Rad nikomu nie udzielałem tutaj i nie mam zamiaru. A jeśli pytam o coś kogoś, kto ma jakiś problem, to dlatego że szukam analogii z moim kotłem/instalacją/ustawieniami. ============== jackjj i Patrol: pytanie od bezzębnej babci klozetowej: co to jest H1 i H2? jackjj: nie idę w automacie, mam zadaną 70 i histerezę 20, w efekcie temperatura w kotle balansuje mi pomiędzy 45, a 85 stopni. Z góry dziękuję za ustosunkowanie się do moich odczytów temperatury powrotu podczas całego cyklu pracy palnika, tzn. wskazanie w którym momencie powinno być więcej i o ile więcej. Tym bardziej, że jackjj napisał: Pozdrawiam i liczę na wyrozumiałość.
  25. Czyli w mojej Tekli wbrew temu, co pisze jackjj nie powinienem zwiększyć temperatury zadanej kotla z 70 na 75 stopni, tylko powinienem ją obniżyć gdzieś do 60 stopni, żeby przy wygaszaniu nie przekraczało 75 stopni?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.