Skocz do zawartości
Wyświetl w aplikacji

Lepszy sposób przeglądania. Dowiedz się więcej.

Forum o ogrzewaniu

Aplikacja działająca w trybie pełnoekranowym na ekranie głównym, z powiadomieniami push, odznakami i wieloma innymi funkcjami.

Aby zainstalować tę aplikację na iOS i iPadOS
  1. Stuknij ikonę Udostępnij w Safari
  2. Przewiń menu i stuknij Dodaj do ekranu głównego.
  3. Stuknij Dodaj w prawym górnym rogu.
Aby zainstalować tę aplikację na urządzeniu z systemem Android
  1. Kliknij menu z trzema kropkami (⋮) w prawym górnym rogu przeglądarki.
  2. Kliknij Dodaj do ekranu głównego lub Zainstaluj aplikację.
  3. Potwierdź, klikając Zainstaluj.

Robercikus

Stały forumowicz
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Robercikus

  1. Robercikus odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Kwestie finansowe
    No mnie też coś tu nie bardzo gra :-) Może kolega dodatkowo spala z 1500 m3 gazu, albo z 10 mp drewna w jakimś piecu/kozie/kominku...? Tylko o tym nie wspomina :-D. W nawiązaniu do wypowiedzi kilka postów wcześniej... W nadchodzącym tygodniu zdun będzie mi stawiał piec kaflowy - kafle już mam na podwórku, drzwiczki też kupione :-), pozostaje kwestia jakichś tam drobiazgów i... Chciałbym wiedzieć na co mam zwracać uwagę przy zaglądaniu zdunowi 'w robotę' :-) Piec ma być duży - kafli zamówiłem coś około 150 elementów - ma on być opalany drewnem. Komin mam 20x20 cm. Piec będzie usytuowany tak, że zostanie podzielony na dwie części i stanie między dwoma pokojami. Palenisko będzie w salonie - większym z pokoi, a jakieś pół kafli będzie wystawało po drugiej stronie - w niewielkim pokoiku. Piec będzie miał ławeczkę do zasiadania po stronie salonu, na wysokość ma mieć... 8 warstw plus cokół plus gzyms. Czego dopilnować? Zdun się ponoć zna na swoim fachu, ale... ja tam wolę mieć jakąś wiedzę jak mi fachowiec coś robi :-) Piec ma wyglądać jakoś tak: pozdr Robert G
  2. Cóż Ci tu doradzić... Poczytaj trochę i odpowiedź znajdziesz :-). Nie mam kotła o którym piszesz, ale ogólnie rzecz ujmując mogę powiedzieć że: Mój kocioł z obrotową retortą sprawuje się bez zarzutu, pali każde 'dziadostwo', jakie wrzucę, a da się spalić i przejdzie przez podajnik ślimakowy. Mam wymiennik pionowy i... całkiem prosto się go czyści. Jakichś szczególnych pomiarów nie robiłem, ale wynika, że jego efektywna sprawność to ok 64 proc, co jest bardzo dobrym wynikiem. Komin jest chłodny i na żaroodpornej rurze spiro, jaką mam podłączony kocioł do komina, da się w 'pełnym biegu kotła' położyć rękę i nawet się skóra nie przyklej :-), to znaczy, że ciepło ze spalin jest dość skutecznie odzyskiwane. Na budynek dobrze ocieplony 300 m2, kocioł 25 kW powinien wystarczyć. Ja też mam właśnie 25 kW, ale grzeję 180 m2, tylko, że mieszkam w górach, a tu klimat jest cokolwiek surowszy niż w standardowych polskich warunkach :-). Kocioł daje radę nawet w największe mrozy i ma jeszcze duży zapas mocy. Jakbyś brał pod uwagę coś innego, niż ten... Witkowski, to ja mam Bawaria Seko 25 kW. Jego jedynym mankamentem jest ruszt awaryjny, na którym w wersji fabrycznej nie da się za bardzo palić. Ruszt jednak można sobie dokupić inny będzie ok. Poza tym nie mam zastrzeżeń. pozdrawiam i życzę udanego wyboru Robert G
  3. Nie. Ona nie musi być cały czas włączona, możesz sobie ją ręcznie, albo za pomocą jakiegoś sterownika wyłączać. Tylko jeżeli chodzi Ci o oszczędność prądu, to powiem Ci, że u mnie ona działa na najniższym biegu i pobiera przy takiej pracy całe 25 W. Mnożąc to przez 24 godziny, a potem 30 dni i 50 groszy za 1 kWh, otrzymujesz wynik w porywach do 10 zł/m-c. Czy to warto kombinować...? :-) Jak zastosujesz coś innego, to i tak będziesz potrzebował pompkę, a nakombinujesz się, wydasz kasy i... finansowy efekt sumaryczny nawet w perspektywie najbliższych dziesięciu lat, może być bardzo dyskusyjny. Jeżeli chodzi Ci o oszczędności, to dla mnie nie tu tkwi ich źródło :-). Podstawa to dobrze ocieplony dom, sprawny kocioł i przemyślana instalacja, a poza tym, a może to najważniejsze... polityka ogrzewania domu. Na pompce na prawdę nie zaoszczędzisz :-). pozdr Robert G.
  4. A jak na mój gust... zanim tego rodzaju pomysły mogłyby mieć rację bytu, trzeba najpierw opracować w stu procentach skuteczną metodę utylizacji odpadów. W przypadku węgla wiemy co się z nim dzieje, jakie są odpady, wyziewy i znamy metody zmniejszania ich szkodliwości. Odpady radioaktywne, to zupełnie inna sprawa. Nie wiadomo tak na prawdę co z nimi zrobić już w przypadku nadzorowanych przez państwa siłowniach. Co byłoby, gdyby jeden z drugim 'Mundek Kowalski' i 'Franio Nowak' nagle po pijaku wpadli na pomysł, żeby pogrzebać przy reaktorku, a potem wywalić trochę 'śmieci' do pobliskiego lasu...?, albo spuścić 'ciut' wody do kanalizacji...? Nie, no teraz jest problem, a w przypadku trafienia reaktorów 'pod strzechy' byłaby katastrofa w ciągu najdalej kilku lat. Ludzie zaczęliby umierać jak muchy na choroby związane z promieniotwórczymi właściwościami paliwa i odpadów - wszystko wydostałoby się totalnie spod kontroli. Ja jestem stanowczo PRZECIW. Już teraz składowanie tego dziadostwa stanowi spory problem - 1 km pod ziemią w pokładach soli kamiennej, czy coś takiego. Moim zdaniem najbezpieczniej byłoby toto spakować do kilku kapsuł, wpakować do bezzałogowej rakiety i wystrzelić w kosmos - niech sobie tam leci, byle dalej od nas. Tam zresztą jest o wiele gorsze promieniowanie i nikomu/niczemu tam już odpady by nie zaszkodziły. Tu... na prawdę nie wiadomo co z nimi zrobić, zatem póki problem utylizacji jest nierozwiązany, nie ma w ogóle o czym mówić. pozdr Robert G
  5. Ja ustawień palenia nie zmieniałem - nie widzę sensu. Jak miałem 9/45, tak i zostawiłem. Natomiast myślę o zmianie ustawień podtrzymania - obecnie mam co 20 min, ale chcę ten odstęp zwiększyć do 30, a nawet 40 min. Szkoda mi trochę tego węgla na samo podtrzymywanie, a jak dobry do długo trzyma żar - ten gorszy dopalam i zostanie mi tylko lepszy. Kalafiorów na okrągło nie używam - dziś u nas zimno, to puściłem, bo jakoś chłodniej się zrobiło, ale podłogówka sobie chodzi non-stop. Jak zrobi się już na dobre ciepło, to i ją wyłączę. W tym tygodniu zdun mi postawi piec kaflowy :-), to będę miał dodatkowe źródło ciepła i spalę te kubiki drewna, które mi po budowie zostały i węgla na to konto pójdzie mniej w przyszłym sezonie. W tym spaliłem ciut ponad 4,5 tony, ale z pół tony mi się trochę zmarnowało tytułem nauki ustawień. Na przyszły sezon liczę, że ze 4 - 4,5 tony powinno wystarczyć. Grzeję ok 180 m2. Dom nowy, ocieplony 14 styro i 25 wełny na poddaszu, a na gruncie ósemka styropianu, fundamenty ocieplone 10 styro i wysokie nad gruntem :-) Nie jest źle. pozdr Robert G
  6. Tak właśnie mam... Priorytet bojler i wtyczka od pompy CO wyciągnięta. Warunek: obieg kotłowy działa grawitacyjnie. W przeciwnym wypadku będzie się gotował i może nie działać poprawnie - stwarzać zagrożenie. Woda w baniaku się nie zagotuje, bo załącza się przecież pompa CWU i dociąga do zadanej temp. Zresztą zależy jak to masz tam wszystko pospinane :-). U mnie jest ok. Jeszcze puszczam na samą podłogówkę ciepełko, bo noce zimne i gęsto przymrozki bywają. Woda grzeje się wg potrzeb, węgla idzie coraz mniej, ale nie wygaszam kotła, tylko go skrobię z sadzy i wynoszę popiół :-) pozdr Rober G.
  7. Ja mam i użytkuję kocioł ze ślimakowym podajnikiem. Wprawdzie nie będzie on prawdopodobnie spełniał Twoich wymagań, bo ruszt awaryjny na drewno w nim to porażka, ale można dokupić sobie odpowiedni ruszt i też będzie ok. Co do opinii pseudofachowców, to myślę, że czas ich zmienić :-). Faceci po prostu albo nie mieli w ogóle do czynienia z kotłami automatycznymi, albo są tak totalnymi ignorantami, że nie dociera do nich fakt względnej bezobsługowości kotła z podajnikiem. Na początku owszem - trzeba było spędzić trochę czasu na poznaniu kotła, ale teraz już zaglądam tam tylko celem dosypania węgla, wybrania popiołu i wyskrobania kotła z sadzy. Nic więcej - łączny miesięczny czas obsługi, gdyby tak go zliczyć, to max 2 - 3 godziny razem z przyniesieniem węgla do kotłowni. Zasypowiec chyba więcej absorbuje, a jeszcze ta regularność wizyt w kotłowni, żeby mieć ciepło... Tu, jak nie masz czasu/nie chce Ci się/nie możesz, to zajrzysz później i też nic się nie stanie. Co do opału... Ślimakowce mają to ograniczenie, że nie da się w nich palić grubszym węglem, ale miałem już owszem. Tłokowca nie używałem, ale ponoć jest tu większe pole manewru co do wyboru opału, za to trudniej go opanować. Sugeruję jednak kocioł z podajnikiem, skoro nie masz gazu. Ja użytkuję Bawaria Seko 25 kW z obrotową retortą, grzeję 180 m2 ocieplonego domu i zasobnik CWU 300 l. To był, jak dla mnie, dobry wybór. pozdrawiam Robert G.
  8. A no można... Wspominałem już, że u mnie idzie mniej więcej tyle kg węgla, ile jest różnicy średniodobowej temperatury zew-wew. Teraz, kiedy temp średnie oscylują u mnie na poziomie 5-7 stC, na dobę idzie mi jakieś 12 - 17 kg węgla i to już z grzaniem CWU. Przy założeniu, że spalam 12 kg/dobę i tej magicznej 63 procentowej sprawności można sobie przyjąć: 24 MJ/kg x 12 kg x 0,63 [sprawność] / 3,6 MJ/kWh = 50,4 kWh Po podzieleniu tego na 24 godziny wychodzi, że dom potrzebuje obecnie niewiele ponad 2 kW mocy do utrzymania temp w granicach 19 - 22 stC w zależności od pomieszczenia - łazienki cieplej, pokoje nie używane mniej. Dom 180 m2 powierzchni ogrzewanej ocieplony. Nie wiem jak z tłokiem, ale na ślimaku da radę - jak koledzy piszą - utrzymać dzienne spalanie na poziomie ok 3 - 5 kg. Nie testowałem tego osobiście jeszcze, ale widzę, że jest to realne. Rozpalanie jest nie tylko upierdliwe, ale jeszcze mało oszczędne, bo trzeba ten kocioł w końcu nagrzać, a na samo to już kilka kilo węgla idzie, a potem to ciepło wypuścić bez celu po jego wygaszeniu. :-). Wątpię w oszczędności przy codziennym rozpalaniu i wygaszaniu. Lepiej niech pracuje na podtrzymaniu. pozdr Robert G.
  9. Tak... zgłębiam przeróżne konfiguracje... gaszenie i rozpalanie też uskuteczniałem przez kilka dni, ale doszedłem do wniosku, że lepiej, jak kocioł jest cały czas 'na chodzie', tylko trzeba zoptymalizować działanie instalacji i oszczędności opału są. Co do samego rozpalania, to kolega vernal ma rację - ważne jest by doprowadzić do pełnego rozpalenia się węgla na retorcie przed przejściem w tryb automatyczny. Już kiedyś pisałem, ale nadmienię jeszcze raz - wsypuję z pół szufelki węgla w szmatę, tę zawiązuję na supeł po czym ten supeł umaczam w oleju napędowym i układam na retorcie w dołku - ważne, bo jak na kopczyku, to zawiniątko spada, a i powietrze nie może zbyt dobrze operować. Dobrze gdyby węzeł - nasączony ropą - znalazł się pod węglem. Podpalam ten węzeł i zaczyna się palić ropa - długo - od niej zajmuje się węgiel. Po zapaleniu ropy włączam w ręcznym trybie nadmuch, zamykam drzwiczki, żeby nie dymiło i czekam :-) Jak węgiel się zajmie i wyraźnie się pali, to załączam tryb automatyczny i kocioł już grzeje wodę. Podpałek nie próbowałem, ale sądzę, że można zrobić coś podobnego - podpałka pod węglem, ale w zasięgu powietrza z otworów nadmuchowych. Jak się rozpali od niej węgiel, to tryb auto i powinno grzać. Jak u kolegi martin1980 coś nie załapuje, to może trzeba zajrzeć do kanałów nadmuchowych i je przeczyścić...? pozdr Robert G.
  10. Spróbuj może jakiejś podpałki - są takie do grilla. pozdr Robert G.
  11. Czyli, że chodzi Ci o moc, a nie o energię...? kWh, to energia, ciepło - odpowiednik przebytej drogi :-), a kW, to moć, czyli ilość ciepła na jednostkę czasu - odpowiednik prędkości - jeżeli to przybliży cokolwiek temat. Mnie też coś nie pasowało te 3 kWh... Nie mylcie ludzie jednostek fizycznych :-) pozdr. Robert G
  12. Ja też pierwszy sezon i w lecie nie grzałem jeszcze, ale... Właśnie testuję propozycję kolegi sobona, który wspominał, że latem można ustawić tryb priorytetu bojlera i wyłączyć pompę co. Tak właśnie u siebie robię od kilku dni - działa mi sama podłogówka, a kalafiory nie. Do tego kocioł grzeje CWU. Myślę, że latem wyłączę także tą podłogówkę i rzeczywiście mało opału będzie szło. Kocioł cały czas gorący, a węgla teraz zależnie od pogody, ale niewiele idzie. U mnie najwięcej ciepła idzie na obsługę kalafiorów... U Was też? :-) Sama podłogówka lekko puszczona służy raczej dogrzewaniu teraz niż ogrzewaniu, ale dziś nad ranem miałem za oknem -10... Jeszcze czadu trzeba dawać... pozdrawiam Robert G.
  13. Nie zapominajcie panowie, że istnieje coś takiego, jak korozja niskotemperaturowa, która daje o sobie znać, gdy kocioł pracuje z zadaną temp poniżej 60 stC. Tak na prawdę za graniczną temp przyjmuje się 57 stC, bo wtedy zaczyna wykraplać się para wodna w przewodach dymowych. Po kilku latach pracy kotła z zbyt niską temp zniszczenie może okazać się tak duże, że trzeba będzie zainwestować w nowy kocioł. Ja utrzymuję temperatury znacząco powyżej 60 stC W mrozy 68, jak trochę cieplej, to 65, a teraz - w okresie przejściowym 63, ale to głównie dlatego, że okresowo odłączam pompy co i kocioł przez większą część doby pracuje 'luźno' na obiegu grawitacyjnym przy nieznacznym odbiorze ciepła. Moje obecne ustawienia to: podawanie 9 sek przerwa 45 sek dmuchawa 1 bieg przerwa w podtrzymaniu 20 min Na dobę schodzi mi obecnie ok 12 - 15 kg, czasem dwa worki [25 kg] na trzy dni. To już z grzaniem CWU - zbiornik 300 l. No i... kombinuję jak tu nie marznąć, a żeby mi wystarczyło węgla, bo mam jeszcze nieco ponad pół tony i nie chcę już dokupować :-) pozdr Robert G.
  14. A może nie po stronie pieca leży problem...? Może masz błędnie ocieplony dom i skopaną instalację, która pożera dużo ciepła nie przekazując go do domu...? To Twój pierwszy kocioł tego typu? Nie zapominaj, że na zużycie opału składa się więcej czynników niż tylko sama sprawność kotła. :-) Może okazać się, że jak przełączysz instalację na ogrzewanie miejskie, to rachunki będą gigantyczne, bo to ciepło może gdzieś uciekać 'bokiem' i ile byś go nie wpompował, to zawsze ucieknie na zewnątrz. Może dlatego ten kocioł - 28 kW [potężny] nie daje rady... Ja spaliłem w lutym ok 750 kg węgla, a zimny był... oj zimny :-) - ogrzewam ok 180 m2 i miałem ciepło. pozdr Robert G
  15. Hmmm... Ustawiłem właśnie tryb priorytetu bojlera i - w okresie przejściowym się sprawdza :-). Powiedz mi jak wygląda zużycie opału latem, kiedy kocioł działa cały czas i grzeje tylko CWU? U mnie jakoś to utrzymywanie temperatury zadanej na kotle chyba za dużo 'kosztuje' opału :-( W mrozy jest wszystko ok, bo nie są to straty - ciepło pozostaje w domu - ale w okresie, kiedy jest już cieplej i wystarczy przepalać, a nie grzać oraz latem, kiedy grzeje się tylko CWU, jakoś mi to nie wygląda najekonomiczniej... Jeszcze muszę przetestować temat, ale jak kocioł będzie sobie pracował w podtrzymaniu, a utrzymywał zadaną temp przez całą dobę, to ile węgla idzie na takie ciągłe utrzymywanie temp bez ciągłego odbioru ciepła? Ja mam duży baniak CWU i mogę go ładować spokojnie raz dziennie, a przy oszczędnym używaniu ciepłej wody może nawet raz na dwa dni. Obawiam się trochę tej ciągłej pracy kotła. Czy nie sensowniej go po prostu wygaszać i w miarę zapotrzebowania na CWU - raz na dobę, czy dwie - rozpalać? pozdr Robert G
  16. Witajcie. Mam pytanie odnośnie trybu letniego. W kotle Bawaria Seko jest sterownik st-37 - przynajmniej w moim :-) - a tam znalazłem opcję 'tryb letni. Pytanie do użytkowników Bawaria, ale i nie tylko, na czym ten tryb właściwie polega? Na wyświetlaczu widzę trzy wskazania: CO xx stC; CWU yy stC; zadana zz stC Czy tryb letni grzeje CO, czy tylko CWU? Czy kocioł dąży - jak w innych trybach do zadanej temp na kotle, czy bardziej utrzymuje temp CWU/CO, a temp na kotle w okresach podtrzymania spada? Będę wdzięczny za uwagi. pozdrawiam Robert G
  17. To w dużej mierze zależy od węgla. Paliłem dość dobrym, który żar trzymał nawet 10 godzin, ale teraz mam taki, co wygasa już po dwóch-trzech godzinach. Potem już tylko rozpałka pozostaje. pozdr Robert G.
  18. Nie wiem czy już taki temat był tu wałkowany, zapytam więc :-) Powiedzcie mi proszę, czy ma ktoś sprawdzony sposób na rozpalanie. Załóżmy, że w okresie przejściowym, albo nawet letnim - tylko CWU - nie chcę ze zwykłej oszczędności, by kocioł pracował cały czas. Chcę go załączać/rozpalać okresowo i po paru maksymalnie godzinach wygaszać. Jak przeprowadzać to rozpalanie, żeby nie ubrudzić się zbytnio i nie spędzać za każdym razem w kotłowni całej godziny nasiąkając przy tym zapachem wydostającego się dymu? Może ma ktoś jakiś swój sprawdzony rytuał - prosty i skuteczny? Ja kombinowałem na kilka sposobów, ale jak dla mnie obecnie najlepsza jest... Szmata nasączona ropą :-). Robię zawiniątko w którę wsypuję z pół szufelki węgla, zawiązuję to na supeł i ten supeł umaczam w ropie. Układam ten węgiel na retorcie, gdzie zostawiam niewielkie zagłębienie - żeby moje zawiniątko miało gdzie się ulokować i nie spadało - potem podkładam ogień i zaczyna się palić ropa w szmacie. Zamykam wtedy drzwiczki i uruchamiam w trybie ręcznym nadmuch. Czekam z 10-15 minut aż węgiel się zajmie i uruchamiam zwykły tryb pracy - z reguły już za pierwszym razem załapuje i kocioł zaczyna się normalnie rozgrzewać. Może ktoś ma jakiś prostszy i bardziej niezawodny sposób...? :-) Chętnie się zapoznam, bo okres przejściowy już się zaczął i będzie trwał zapewne do późnej jesieni, czyli mam przed sobą pewnie ze 150 rozpalań. pozdr Robert G
  19. Nie dalej jak kilka dni temu kwestionowałeś moje wyliczenia - przypomnę, że mi też wychodziło właśnie ok 64 proc sprawności. Zauważę, że mam nowy kocioł z pionowym wymiennikiem i u mnie uzyskiwanie wyższych sprawności jest bardziej realne niż w starszych kotłach ;-))). pozdr Robert G.
  20. Po prostu jak masz gdzie zmagazynować trochę ciepła, to możesz sobie rozpalić kocioł i pozwolić mu pracować kilka godzin, a potem go wygasić. Dobrym buforem jest np podłogówka - jak masz jej sporo, to się na pewno sprawdzi. Ostatnio tak właśnie stosuję - jest już cieplej, nawet tu u mnie, nie potrzebuję grzać przez cały czas. Jak były mrozy, to do kotłowni schodziłem właściwie jedynie żeby zasypać trochę węgla do zasobnika, wybrać popiół i wyskrobać sadze. Teraz pilnuję, żeby kocioł miał żar, ale nie musi pracować cały czas i niepotrzebnie spalać węgla - grzeje wodę i dogrzewa dom. Na noc całkowicie go wygaszam. Obserwuję wyraźną oszczędność kiedy kocioł nie utrzymuje cały czas temp zadanej, kiedy to nie jest konieczne. Jak pracuje, to nagrzewam podłogówkę, a potem kiedy go wyłączę, to ta podłogówka jeszcze sporo czasu jest ciepła i w domu nie jest zimno - jest ok. Ot i filozofia z działaniem bufora :-) pozdr Robert G.
  21. No więc skontaktuj się z serwisem, bo to jest ta retorta, która wymaga wymiany - miałem taką samą. Nowa jest trochę inna - talerz jest w całości i całość się obraca - inna konstrukcja i się nie zacina. Poza tym jakoś lepiej pracuje i lepiej dopala węgiel i nie zbierają się zwały popiołu wewnątrz komory spalania, co u mnie miało miejsce przy starej retorcie. - Trzeba było pogrzebaczem toto rozgarniać. pozdrawiam Robert G.
  22. Witaj volvik :-) w klubie... Masz pewnie późniejszą wersję kotła - mój jest z maja 2011 i potrzebna była wymiana retorty na tę właściwą, bo stara się nie kręciła. Z paleniem drewnem, to już pisałem - na ruszcie to kompletna porażka, ale jak się dorzuca bezpośrednio na retortę, to da radę palić. Myślę, że z tym rusztem problem polega głównie na tym, że jest za mały dostęp powietrza do komory spalania. Otwory w centralnej części rusztu - którędy powietrze powinno się dostawać - są bardzo małe i wąskie, a ujście spalin może odbywać się jedynie w dół i po bokach też są stosunkowo małe otwory, chociaż większe od tych na środku rusztu. Wydaje mi się, że może ewentualnie coś na kształt siatki z prętów o regularnym, ale nie za dużym oczku - np 20 x 20 mm i grubości prętów może z 10 mm, mogłoby załatwić sprawę. Chodzi przecież głównie o to, by kawałki drewna nie spadały swobodnie do szuflady, co ma miejsce, gdy wrzucamy je bezpośrednio na talerz retorty, a jednocześnie, by nie blokować i tak ograniczonego dostępu powietrza. A może dałoby się zaadaptować jakiś ruszt z innego pieca żeliwny...? :-) pozdr Robert G
  23. Dziś po raz kolejny chciałem wypróbować ruszt i... Znowu porażka !!! Kopci jak nieszczęście, nie chce się palić, jak działa nadmuch, to dym wydostaje się z zasobnika, jak wyłączę nadmuch i uchylę drzwiczki, to dymi do kotłowni. No masakra... Myślę, że to palenie drewnem sprawdzi się jedynie jako dorzucanie polan pojedynczo na retortę, a samo grzanie CWU latem najsensowniej będzie celebrować w ten sposób, żeby wygaszać kocioł i rozpalać go tylko na samo grzanie baniaka - tak z jedną do dwóch godzin palenia. Czy ma ktoś pozytywne doświadczenia z tym rusztem awaryjnym? pozdr. Robert G
  24. Szczęściarze... :-) U mnie ciągle nocami temp spada do jakichś -2 - -5 stopniC. W dzień nie podnosi się w zasadzie wiele powyżej zera. Zima w pełni - taka trochę lżejsza niż zimą, ale dalej zima :-) Co do ustawień... Jak średnia dobowa temp oscylowała w okolicach -10 - 12 stC, to trzymałem na kotle 68. Teraz obniżyłem do 63 stC. Co do wyłączenia kotła po sezonie... myślę, żeby do CWU wykorzystywać ruszt awaryjny i baniak z wodą grzać drewnem, żeby już nie syfić tym węglem, bo brudu jednak jest sporo z niego. Co o tym sądzicie? pozdr Robert G.
  25. I jak ten cudak działa jako ruszt...? :-), bo jak mi się coś wydaje, to powinien mieć trochę więcej otworów, zwłaszcza po bokach, żeby popiół miał którędy spadać do popielnika :-). Ale może... pozdr Robert G

Konto

Nawigacja

Szukaj

Szukaj

Skonfiguruj powiadomienia push w przeglądarce

Chrome (Android)
  1. Stuknij ikonę kłódki obok paska adresu.
  2. Stuknij Uprawnienia → Powiadomienia.
  3. Dostosuj swoje ustawienie.
Chrome (Komputer)
  1. Kliknij ikonę kłódki na pasku adresu.
  2. Wybierz Ustawienia witryny.
  3. Znajdź Powiadomienia i dostosuj swoje ustawienie.