Skocz do zawartości

SONY23

Stały forumowicz
  • Postów

    4563
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    63

Treść opublikowana przez SONY23

  1. Oczywiście, że piec kaflowy nie jest rozwiązaniem do każdego domu i dla każdego użytkownika ale przy małych domkach a szczególnie drewnianych lub innych o małej akumulacji nadal jest wart rozważenia, szczególnie gdy można sobie zafundować całą kaflową ściankę między kilkoma pomieszczeniami, do tego np. jakaś mała "podkowa" do grzana cwu i piękne oczywiscie przeszklone drzwiczki, które pozwolą cieszyć się widokiem płonącego ognia. Już kilka razy pisałem o znajomych, którzy w takich domkach zamienili kaflowy piec na co. z kotłem zasypowym i co najgorsze z panelowymi kaloryferami. Przy większych mrozach musżą nastawiać budzik i w nocy dokładać do kociołka, żeby cały czas sie paliło a właściwie bździło..., na gazie lub prądzie, może nawet węglu działałoby to znośnie ale nie na drewnie a koszty tak jak pisałem wsześniej.
  2. Tak sobie pomyslałem ile w ciagu 60 lat (tyle działają bezawaryjnie znane mi osobiście kaflaki i kominy od nich) trzeba wymienić z powodu zużycia kotłów co, niektórzy zdążą w tym czasie wymienić jeszcze kaloryfery na "nowocześniejsze", dojdzie do tego zapewne remont komina a przynajmniej zamontowanie wkładu, przynajmniej jedna wymiana naczynia wzbiorczego, jakiejś rury, zawory przy kaloryferach, pompy co. też raczej pół wieku nie działają, do tego dojdzie koszt zakupu awaryjnego zasilania, plus co jakieś 10 lat nowy akumulator, zużycia prądu już nie wspomnę... Czy malować trzeba co roku, to kwestia dyskusyjna ale przyznaję, że niektórzy muszą ale to wina akurat konkretnego pieca a nie całej "technologii". Jedyny plus ale tylko w dużych domach, że palimy tylko w jednym kotle (piecu) a nie w kilku. Przy małych domkach ma to już mniejsze znaczenie. Podsumowując "nowoczesność" jest bardzo droga, pół biedy jeżeli jeszcze dobrze działa ale jak czyta się to forum to chyba każdy widzi, że nie jest to regułą...
  3. Proponuję zapoznać się z bardzo ciekawą lekturą zamieszczoną przez jednego z kolegów w temacie https://forum.info-ogrzewanie.pl/topic/13339-kszrajber-nowoczesne-piece-mieszkaniowe/ Zapoznaj się przynajmniej z pierwszymi rozdziałami zamieszczonej tam książki.
  4. Ależ dokładnie to miałem na myśli. Ta sama ilość drewna to więcej metrów przestrzennych niż sześciennych. Kolega coś pisał o bodajże 5 metrach sześciennych a ja mu podałem maksymalne spalanie w kaflaku dla takiej powierzchni jakieś 4 metry przestrzenne. Może rzeczywiście trochę niezrozumiale to zabrzmiało ale jadę jeszcze na prochach ;) ...
  5. A w czym Ci zawinił piec kaflowy ? Żadna koza, nawet nie może zbliżyć się w uzyskiwanym komforcie cieplnym pomieszczenia do przyzwoitego kaflaka. Strzelisz sobie w stopę, brzuch, głowę i kieszeń jednocześnie. Przy temperaturach takich jak obecnie a nawet trochę niższych w dobrze dobranym piecu kaflowym pali się ostro jakieś 2 góra 3 godziny a ciepło w domu ma się przez dobę. A kozę trzeba karmić prawie przez cały czas, pytanie czy masz aż tyle czasu ? Jeżeli nie mieszkasz w szałasie bez okien to przyzwoity kaflak na te 20 m/2 zużyje przez zimę jakieś max. 4 metry przestrzenne (nie sześcienne, tzn. mniej) drewna a komfort trochę podobny do podłogówki. Koza przy tym to właśnie koza przy koniu pełnej lub czystej krwi...
  6. W mojej okolicy kominy czyszczą właściwie tylko ci którzy mają centralne ogrzewanie. Niektórzy nawet muszą je przebijać, wkładać wkłady itp. wszyscy wiemy o co chodzi. Fenomenem są właścicele domów z piecami kaflowymi. Jeszcze nie widziałem , żeby któryś z nich czyscił komin albo go remontował. Niektóre chodzą juz po 50- 60 lat, jedyna obsługa to wybieranie "sadzy" z wyczystek lub ewentualnie wybieranie sadzy z tzw. "leżaków" czyli poziomych kanałów łączących piec z kominem. Podobnie wyglada konserwacja samych piecow. Co jakieś 5-10 lat lekkie przefugowanie szpar między kaflami. Reasumując, nowoczesne sytemy grzewcze po przeliczeniu wszystkich kosztów od samej budowy przez koszty opału, osprzętu, remontów itp. wychodzą blado w porównaniu do starych, prymitywnych rozwiązań.
  7. Jeżeli kocioł jest po gwarancji, to zrobiłbym to inaczej. Jeżeli jest dostęp z wiertarką to w kołnierzu wystającym z kotła na który zakłada się pokrywę wymiennika wywierciłbym otworki np. 5, czy 6 mm i przykręcił do tego kołnierza od wewnątrz pólki wykonane z kątownika a na nich położył odpowiednio przycięte płytki szamotowe. O kątownik bym się nie martwił bo będzie chłodzony przez płaszcz kotła do którego będzie przylegał. Jedyna kwestia to dostęp. Można jeszcze oczywiście przyspawać.
  8. To jak woda krąży w kotle i zaworze to ja doskonale rozumiem. Dziwi mnie tylko to co piszesz o temperaturze wody którą zawór puszcza na kocioł po zmieszaniu. Dla mnie jest to niedopuszczalne. Jeżeli kupuję zawór przypuśćmy 55 st. to tyle ma mi minimum trzymać i basta. A nie puszczać 50 bo tak mu się chce. Rozumiem, że potem mogą być jakieś wachnięcia spowodowane bezwładnością samego termostatu ale po starcie kotła powinno być to tak jak opisuje producent. Jeżeli producent podaje taki parametr jak minimalna temp. wody zmieszanej to tak ma być, chyba że termostat jest wadliwy ?
  9. Z drzwiczkami nie mam problemów ale pokrywa wymiennika to jednak pomyłka. Gdyba była tam goła blacha nawet trójka, to miałaby przynajmniej szansę na oddanie części ciepła na kotłownię. Tam jest zaś chyba mniej niż 2mm odizolowane od pokrywy zasadniczej czymś co przypomina mocno sprasowaną wełnę mineralną. Pod tym zaś zazwyczaj jest prawdziwe piekło. To co w klasycznych kotłach HG dzieje się w dolnej komorze dopalającej. Nawet po zastosowaniu cienkich cegieł szamotowych i przykryciu ich wełną mineralną i dopiero na to daną oryginalną pokrywą i tak jest ona nadal porządnie ciepła. Podejrzewam, ze pozostawienie jej samej sobie skończy się tak jak w większości kostrzew, czyli wyparowaniem.
  10. Kocioł jest przewidziany do spalnia drewna ale jak pokazują moje krótkie doświadczenia mozna spalać w nim również węgiel. Co do wycofania z produkcji to powodów jest zapewne kilka. Być może przy spalaniu w orginalnej wersji z dmuchawą pojawiaja sie takie problemy jak w kotle kol. fanbiomasy (kostrzewa). Inna sprawa to świadomość kupujacych. Popatrzcie panowie na samo forum, większość kolegów tu bywających ma już wiedzę o niebo większą od przeciętnego Kowalskiego a i tak nie potrafi nieraz poradzić sobie ze spalaniem w swoich kotłach i wiesza psy na dolniakach. Inna sprawa to to, że producent zajmuje się głównie większymi produkcjami typu kotłownie osiedlowe, duże instalacje do spalania biomasy, robi lub robił też na rynek amerykański pod inną marką jakieś kotły czy instalacje typu holzgas. Takie małe kotły produkował w krótkich seriach w wolnym czasie. Mozliwe, że uruchomili by ponownie produkcję seryjną ale żeby się opłacało seria musi być przynajmniej 50 sztuk. Co do szczegółów. Komora załadowcza 52 litry. Dla drewna powierzchnia ruszt to dopiero jakieś rozsądne minimum 26 na 28 cm, dla węgla to już bardzo dużo. Bez przeróbek ( tylko praca bez dmuchawy) kocioł sprawiał wrażenie, że ma moc dużo większą niż deklarowana przez producenta. Temp. spalin przekraczała 300 st. Celsjusza paląc dość drobno porąbanym drewnem, na grubszym byłoby pewnie mniej. Kocioł ze względu na zaledwie calowe wyjścia zasilania i powrotu nie nadaje się do pracy na grawitacji, tylko układ pompowy bo szybko dochodzi do podgotowywania wody w płaszczu. Przy pracy ciagłej mógłby spokojnie grzać dom o powierzchni nawet 200-300 metrów kwadratowych, oczywiście dokładając opał co 2-3 godziny. Moje przeróbki miały na celu zmniejszenie mocy kotła przy zachowaniu czystości spalania a także ochronę newralgicznych elementów (pokrywa wymiennika) przed nieuchronnym zniszczeniem ( patrz przypadek kol. fanbiomasy i innych kotłów kostrzewa). Jak zwykle u mnie wszelkie przeróbki to zwykła prowizorka bo choćby spalał nie wiem jak czysto to i tak za jakiś czas będę chciał coś zmienić ( to juz takie zboczenie). Na pewno w wersji fabrycznej nie jest to jeszcze kocioł idealny ale myslę, że już całkiem niezły. W połączeniu z odpowiednią instalacją i palaczem moze być całkiem przyjemny i ekonomiczny w użytkowaniu.
  11. Można zastosować pompę na zasilaniu, chociaż tak jak pisał sambor producenci zalecają na powrocie między kotłem a zaworem . Potwierdził mi to telefonicznie przedstawiciel producenta. Proponuję ściągnąć z netu instrukcję obsługi kotła Logica od Cichewicza. Jest tam schemat instalacji z pompami na zasilaniu i zaworem termostatycznym od essbe. W Twoim przypadku byłby to w uproszczeniu wariant 2. Zastanawia mnie tylko dlaczego Cichewicz zaleca wpięcie powrotu z zasobnika cwu z pominięciem zaworu termostatcznego ( między zaworem a powrotem kotła). Co do działania na grawitacji, to tak jak pisał sambor na rozgrzanej instalacji i otwartym zaworze moze to trochę pochodzić i przy pracy kotła na niskiej mocy może przez kilka minut nie dojść do zagotowania układu. Ale moim zdaniem jest to zawór tylko do pracy w układzie z pompą a więc zasiilanie awaryjne jest konieczne albo inny pewny sposób do odebrania mocy z kotła w przypadku braku obiegu wody w instalacji z powodu braku prądu lub np. awarii pompy czy samego zaworu. Ważne jest też dobranie temp. zaworu do konkretnego kotła i instalacji. Jeżeli nie jest to konieczne nie pchałbym się w zawory o wysokiej temp. otwarcia. U mnie z obserwacji wynika, że 45 st. byłby idealny ale tu znowu kol. sambor zabił mi ćwieka pisząc w innym temacie, że zawór rozpoczyna otwieranie się w temp. o 5 stopni niższej niż znamionowa. Przyznam, że 40 st. w moim przypadku byłoby już na granicy ryzyka... Może ktoś posiadajacy taki zawór mógłby to potwierdzić lub zaprzeczyć ?
  12. Ta kuchnia kaflowa grzeje tylko przez fajerki, czy potrafi zmagazynować jakąś ilość ciepła w kaflowych ściankach ?
  13. Fotki są opisane, część przedstawia kocioł (wymiennik) przed czyszczeniem, część po. Popiołu moze byś na wymienniku znacznie mniej tylko trzeba trochę jeszcze zmodyfikować palnik. Cikawe, że bez palnika popiołu na wymienniku nie było prawie zupełnie. Palnik zwiększa prędkość przepływu gazów i sprawia, że naturalny odkurzacz ssie mocniej (zwykła szczotka do odkurzacza kontra końcówka szczelinowa).
  14. Wybaczcie, że może nie na wszystkie pytania i nie na czas odpowiem ale jak pisałem pada mi system i muszę uruchamiać kompa w trybie awaryjnym z obsługą sieci bo inaczej nie chce działać... Kocioł to Hamech DS 14KW z Hajnówki opisany już trochę na tym forum, z drobnymi poprawkami z mojej strony ( brak dmuchawy, dorobiony szamotowy palnik, turbolizator w ostatnim kanale wymiennika, na chybcika dorobione sterowanie PP miarkownikiem klapy w dolnych drzwiczkach i szamotowy strop pod pokrywą wymiennika). Jak dla mnie fotki które wkleiłem pokazują raczej mizerię i zapuszczony kociołek, jak sam paliłem wyglądał lepiej. Nie mam pojęcia jaki to węgiel, raczej polski . To co zostało na ruszcie to moja wina, na siłę wygasiłem kocioł żeby zrobić zdjęcia a że kondycja mizerna to nawet nie wygarnąłem z rusztu. Tak jak pisałem musiałem zostawić kocioł w rękach laików i stąd kompromis z częścią PP pod ruszt na miarkowniku, przy węglu zresztą zawsze tak teraz robię ale przy paleniu samym drewnem, lepiej działa bez tego powietrza w tym miejscu. Wtedy cegły palnika są czyste a nie przykopcone jak na fotkach. W sumie nic nadzwyczajnego.
  15. Dzięki za życzenia... Chyba wróciłem ? Wrzucam obiecane fotki. Kocioł po tygodniu palenia przez osoby, które nigdy tego nie robiły w tym akurat kotle(nowy kocioł zamontowany coś około 22 grudnia 2013). Rozpalane drewnem, na to wrzucany węgiel i wszystko zostawiane bez nadzoru aż do wypalenia. Żadnego rusztowania, regulacji, itp. W zwiazku z tym większość PP kierowana była przez miarkownik pod ruszt tylko część nad zasyp przez szczelinę ustawioną na stałe w górnej klapie załadowczej. Sam palę jak wiecie trochę inaczej ale cuż taka była akurat konieczność chwili... Sorry, że tak chaotycznie ale na domiar złego pada mi system w komputerze i wszystko działa jak chce a na dodatek chodzę na razie na 10 % mocy nominalnej.
  16. Nie ma sprawy będą fotki. Tylko trzeba będzie trochę na nie poczekać. Mam dzisiaj wyznaczony termin do stawienia się w szpitalu. Jutro operacja. Jeżeli wrócę z tarczą a rodzinka w tym czasie kociołka nie załatwi na amen to fotki macie jak w banku. Trzymajcie się ciepło. Pozdrawiam. I sorry za odrobinę prywaty...
  17. Źle mnie zrozumiałeś. To już w moim drugim kotle sprawdza się znakomicie choć inni twierdzą, że nie ma prawa działać. I wystarczy zaśmiecania wątku.
  18. W żadnym znanym mi kotle kiszenie opału nie przynosi nic dobrego. Palenie drewnem w odpowiednim dolniaku to przyjemność i poezja dla oczu i uszu. Smoła w komorze załadowczej to produkt niedowiarków i ignorantów. Nie chcę już więcej na ten temat pisać, bo tyle razy na tym forum to robiłem , że niektórzy patrzą już na mnie jak na wariata.
  19. Pal w nim przez pół dnia ale z temperaturą 60-70 stopni ale tak żeby w nim aż huczło a nie się bździło. Jak zasypowiec będzie stał na bezdechu ( z niedoborem powietrza) to i powyższenie temperatury zaworami nie załatwi sprawy do końca, tylko trochę ją zamaskuje.
  20. Lepiej od takich wynalazków trzymać się z daleka. To tylko z pozoru wydaje się proste, jak się wejdzie w szczegóły zaczyna nastręczać samych problemów, komplikacji i kosztów. Lepiej juz rozejrzeć sie za lepszym węglem, ostrzej palić, częściej odpopielać itp. Z tego co pamiętam to autor tematu chyba nie skarżył się na brak ciągu i odbijanie dymu na kotłownię więc może moje przypuszczenia są chybione ? Edit. Ewentualny problem z przewymiarowaniem wymiennika można banalnie prosto rozwiązać. Wytarczy po prostu szczelnie zaślepić z obu stron jeden kanał, ewentualnie dwa. Reszta jak wspomniałem to pestka a kociołek rzeczywiście moze być perełką.
  21. Z tą klapką, to zależy od kotła i użytkownika. U mnie jest bardzo szczelna aż się dziwię jak można było tak dokładnie to wykonać. No i trzeba pamiętać, że to jak mocno się w kotle pali, czyli ile opału spala się w jednostce czasu zależy od tego ile powietrza kociołek dostanie.
  22. Jeśli będzie szczelny i powietrze kocioł dostanie tylko pod ruszt to w nadstawce będzie wytwornica smoły a drewno bedzie miało tendencję do zawieszania się, no chyba że nadstawka jak i komora będą słusznych rozmiarów ale wtedy z kolei kocioł będzie miał piekielną moc i bez bufora ani rusz. Jeżeli zaś lwią część powietrza głównego dasz nad zasyp powinno być dobrze ale stu procent gwarancji też Ci nikt nie da. Trzeba to sprawdzić w boju. U mnie się sprawdza już w drugim kotle u innych nie.
  23. Wady które wymieniłeś, to rzeczywiscie może być jakiś problem dla kompletnego amatora, który sam nic nie umie zrobić i taki gość powinien omijać opisany kociołek szerokim łukiem. Średnio obyty z majsterkowaniem chłop sobie łatwo z tym poradzi. Problem moim zdaniem może leżeć gdzie indziej. Bardzo rozbudowany wymiennik, jeżeli dobrze widzę ma on dwa razy większą powierzchnię niż prawie cała konkurencja. Stąd może brać się problem z niedopalaniem węgla , który skłonił autora tematu do szukania pomocy na forum. W fazie gdy z węgla pozostaje tylko koks, spaliny są już tak wychłodzone że ciąg zanika i kocioł wygasa pozostawiając niedopalony węgiel, problemem może też być z pracą na małej mocy i z niskim kominem. Może to być także niebezpieczne dla samego komina (zimne spaliny). Oczywiście to tylko gdybanie na podstawie fotek. A swoją drogą fajnie, że forum ma swoich ludzi w każdym zakamarku kraju :ph34r: . Dzięki za fotki ;) .
  24. No niestety takie konstrukcje też nie zawsze są idiotoodporne. Niedaleko mnie popłynęło kanalizacją do jednej z najbardziej "ekologicznych" rzek w Polsce coś koło 1000 litrów cięzkiego oleju opałowego. Smierdziało ludziskom nawet w łazienkach (tym którzy byli podłaczeni do miejskiej kanalizacji).
  25. W instrukcji kotła masz fajne schematy z ciekawymi rozwiązaniami, których przyznam że nie widziałem u innych producentów.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.