End
Stały forumowicz-
Postów
135 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
3
Typ zawartości
Forum
Wydarzenia
Blogi
Artykuły
Treść opublikowana przez End
-
Palę też w tłokowcu - "Stalmark". Jeżeli mogę wtrącić swoje trzy grosze, to uważam, ze przyczyną wygasania kotła już po 30 min. pracy w podtrzymaniu jest czas cyklu podajnika. W Protech Karo 10-12 sek. w Stalmarku dla porównania - 45 sek. To powoduje, że kolejna porcja może "zadusić" żarzący się węgiel na ruszcie. Dla porównania. Na koniec sezonu grzewczego zrobiłem eksperyment. Stopniowo wydłużałem przerwę podtrzymania o 10 min. (ze 150 min). Przy 200 min. (3 godz. 20 min.) kocioł dalej się odpalał. Faktem jest, że paliłem "eko" 25 MJ/kg. Myślę, że sugerowana przez Ciebie Arthek funkcja przedmuchów w sterowniku niczego by nie zmieniła.
-
Witam. Mam za sobą trzy sezony sezony eksploatacji "tłokowca". Ogólnie o tym sposobie podawania opału mam dobre zdanie. Jest niezawodna. Nie zdarzyło się zrywanie zawleczek, czy cofanie żaru do zasobnika jak w konstrukcjach ślimakowych. Trwałość podajnika tłokowego będzie na pewno zdecydowanie większa niż ślimaka. Na plus dla ślimaka trzeba zapisać to, że można w nim bardziej precyzyjnie dawkować opał, w związku z tym w tych konstrukcjach sprawdza się ponoć lepiej sterowanie typu PID, fuzzy logic, czy adaptacyjny eCoal. Dla porównania w tłoku podawane są większe porcje paliwa, ale jeżeli kocioł jest wyposażony w okładziny ceramiczne paleniska, jak np. Klimosz LING M, to proces spalania można w nim prowadzić praktycznie bezdymnie. Gdybym dzisiaj miał jeszcze raz kupować kocioł, to też wybrałbym tłokowca, ale to jest tylko moja subiektywna opinia.
-
Święte słowa. Mam nadzieję, że "każdy wie o co chodzi "
-
Nie jestem fachowcem w tym temacie, więc może zacytuję dalszy fragment wypowiedzi: "Można zatem powiedzieć, że deflektor o odpowiednio dobranym kształcie, masie i punkcie zamocowania nad palnikiem dodatnio wpływa na proces dopalania części palnych spalin oraz wpływa na ilość pyłu wytrącanego do przestrzeni popielnikowej. Katalizatorem natomiast jest substancja, która nie wchodząc w reakcję z produktami przyspiesza (inhibitor spowalnia) przebieg reakcji. Zatem ilość substancji katalitycznej wprowadzonej do reakcji równa jest ilości tej substancji po reakcji. Materiały, z których wykonane są deflektory (żeliwo, stal, wysokoglinowe ceramiki) nie są katalizatorami w rozumieniu powyższej definicji. Tracą swoją masę na wskutek erozji wywołanej tarciem strugi, ubytkiem wody wywołanej zamianą wiązań hydraulicznych na ceramiczne i jeśli zawierają znaczne ilości związków glinu (Al), to częściowo wchodzą w reakcje powierzchniowe np. ze związkami siarki, tworząc martwe gipsy". Nie róbmy ludziom wody z mózgu.
-
Tak przy okazji, ten "katalizator" to nic innego jak deflektor. Może zacytuję fachowca z tej branży. "Deflektory wspomagają proces spalania poprzez oddziaływania mechaniczne na strugę spalin i utrzymywanie odpowiedniego komfortu cieplnego w strefie dopalania części lotnych spalin. Nie wykazują natomiast żadnych działań katalitycznych. Używanie przez niektórych producentów kotłów w materiałach marketingowych pojęć, których, jeśli ich sami nie rozumieją jest wprowadzaniem nieświadomych nabywców w błąd, a jeśli rozumieją, jest ogromnym nadużyciem i wykorzystaniem tzw. przewagi sprzedawcy nad nieświadomym kupującym. Powinno to być piętnowane, a nawet ścigane jako wykroczenie przeciwko prawom konsumenta." Pozdrawiam
-
Jest już sporo kotłów z "duo" w nazwie. Pokazał się kocioł "trio" . Wcale się nie zdziwię, jak niedługo pokaże się quatro. Nie dajmy się ogłupić. Jeżeli masz taką potrzebę, to wybierz kocioł z rusztem awaryjnym, ale nie daj się złowić tym marketingowcom, którzy twierdzą, że wodny ruszt awaryjny to takie dobre rozwiązanie.
-
Kierunek dobry. Przysłonę na wentylatorze proponuję odsłonić na max. A co do otworów, to zamiast powiększać średnice otworów, to lepiej jest nawiercić dodatkowe otwory o tej samej średnicy. Mniejsze otworki, to mniej kłopotów z przesypywaniem się miału i popiołu do komory dmuchawy. Hej!
-
Są różne szkoły palenia. Można palić non stop na ćwierć "gwizdka", można też palić na cały "gwizdek", ale robić dłuższe przerwy. Zwolennicy PID-a wybierają ciągłe palenie, ale w efekcie przy małym zapotrzebowaniu na ciepło mają dymienie. Niestety sam deflektor cudów nie zdziała bez odpowiednich warunków (temperatury) w komorze paleniskowej. Właśnie dlatego używam regulatora pokojowego, aby palić pełną mocą, ale przy małym zapotrzebowania na ciepło, kocioł automatycznie robi sobie dłuższe przerwy. Co do grzania tylko CWU, to się nie wypowiadam bo latem grzeję prądem. Baca: "niby deflektor ma to dopalić". Deflektor nie dopala. Deflektor tylko przytrzymuje i nakierowuje niedopalone składniki, np. CO i różne substancje smoliste na strefę dobrze odgazowanego węgla. Tam, gdzie dymienie już nie występuje i gdzie jest odpowiednia temperatura, aby doszło do zapłonu tych składników. Właśnie dlatego bardzo ważne jest, aby deflektor przylegał szczególnie do tylnej ścianki i był podwieszony na odpowiedniej wysokości. Z tym wierceniem otworów to bym się wstrzymał. To powietrze i tak nie trafi we właściwe miejsce. W czasie pracy dmuchawy panuje w komorze lekkie nadciśnienie, dlatego takie otwory w kotle z dmuchawą nie są wskazane. Pozdrawiam i życzę wytrwałości.
-
W temacie powietrza dopalającego . Zastanawiałem się nad takim rozwiązaniem. Drugi deflektor ustawiony od strony popielnika, nachylony pod kątem ok. 45 st., którego górna krawędź byłaby ustawiona do 10 cm. ponad główny deflektor. Deflektor dopalający (drugi) byłby zbudowany z dwóch warstw. Na końcu przewężenie i szczeliny na powietrze ( osłonięte przed np. popiołem), a od strony popielnika doprowadzenie wężykiem powietrza z komory dmuchawy w przestrzeń pomiędzy warstwy deflektora. Przepustowość powietrza byłaby sterowana na początek zaworem kulowym. Pomysł nigdy nie zrealizowany. Może Ktoś miałby ochotę wypróbować coś podobnego. Ostatecznie poprzestałem na jednym deflektorze, który spisuje się całkiem dobrze. W tym miejscu uwaga do kolegów , którzy pierwszy raz próbują udoskonaleń. Nie należy zniechęcać się brakiem dostatecznych efektów, po pierwszym uruchomieniu. Mój kociołek pracuje już trzeci rok z deflektorem. W pierwszym i drugim sezonie nie miałem żadnych kłopotów w uzyskaniu bezdymnego spalania. W tym sezonie trafiłem na bardziej wymagający węgiel. Drażni mnie nawet niewielki dymek, który pojawiał się po podaniu kolejnej porcji, a który po chwili zanika. Da się go zlikwidować, ustawiając przerwę podajnika i sił nadmuchu tak, aby strefa żaru kończyła się tuż przed ostatnim rzędem otworów w ruszcie. Podsumowując skłaniam się do opinii Neokowal1, że ostatni rząd otworów w płycie paleniskowej może pełnić funkcję dysz powietrza dopalającego.
-
Witam, gruby2806. Ten kocioł potrafi bardzo długo pozostawać w podtrzymaniu. To oczywiście jest sprawa indywidualna, ( rodzaj opału, ciąg kominowy), ale dla porównania w poprzednim sezonie miałem ustawiony czas przepalania co trzy godz. i nigdy mi nie wygasł. Musisz wydłużyć czas aktywacji alarmu i po problemie.
-
rzemyk123 , tak jak już wcześniej pisałem, mój deflektor jest podwieszony na wysokości 11 cm, a długość 18 cm i jest wykonany z włókien ceramicznych. ( Płyta typu PT3/260 o grubości 25 mm. odporna na temp. ok. 1300 *C przy pracy ciągłej).Trzeba przyznać, że praktycznie po dwóch sezonach cały czas spełnia swoją rolę, ale widać już spore ślady wypalenia. Być może na następny sezon wymienię na nową. Jeżeli zastanawiasz się nad taką płytą, to nie zaszkodzi trochę grubsza, np. 30 mm. Pozdrawiam.
-
Witam, rzemyk123 , przeczytaj post nr.41 w tym samym wątku, może skorzystasz z mego sposobu mocowania deflektora. Ps. Stal kotłowa nie jest stalą żaroodporną. Podejrzewam, że długo nie posłuży. Pozdrawiam.
-
boru: "Co zrobic żeby niedopuscic do tego w przyszlosci " Dobrze, że próbujesz wyciągnąć wnioski na przyszłość. Sam widzisz , takie przymykanie "szyberka" działa tak, jak częściowo przytkany przewód kominowy. Posłuchaj rady martii. Zostaw ten "szyberek" na full , a powietrze reguluj obrotami dmuchawy, ewentualnie dodatkowo przysłoną na wentylatorze.
-
Jak widać socjalizm nie upadł do końca, bo tkwi jeszcze w naszej świadomości. Jeżeli masz siły i ochotę walczyć z producentem, to trzymam za Ciebie kciuki. Też uważam, że to jest chore.
-
Rzeczywiście, wszystkiego nie doczytałem. W takim razie widzę tylko jedno wytłumaczenie. Masz po prostu niedrożny komin. Przy większych obrotach dmuchawy, częściowo przytkany komin nie jest w stanie odebrać takiej ilości spalin i powietrza.
-
Według mnie, ten temat jest zbyt poważny, aby robić z niego zagadki. Sprawa jest prosta. Jak rozumiem kotłownia jest wyposażona w wentylację wyciągową. To poważny błąd. Ile już było zaczadzeń z tego powodu. Taka dmuchawa wytwarza w pomieszczeniu podciśnienie, co skutkuje że dym wytworzony w kotle jest zasysany do kotłowni. Trzeba koniecznie zadbać o doprowadzenie powietrza z zewnątrz, aby zniwelować to zjawisko.
-
Dodan, od samego biadolenia po różnych forach nic Ci się w kwestii poprawy jakości spalania w "badziewiaku" nie poprawi. Ja rozumiem, że za te pieniądze producent powinien zadbać, nie tylko o reklamę, jaki ten kocił jest "ekologiczny", ale o rzeczywistą poprawę jakości spalania. Rozwiązania w tej kwestii są powszechnie znane. W tym kotle prosty deflektor czyni cuda. Palę w bliźniaczym kotle już trzeci sezon, ale już po miesiącu od pierwszego odpalenia wisiał u mnie deflektor. Pamiętam jaki byłem wk....ony i przerażony jak zobaczyłem fruwające kuleczki sadzy na świeżym śniegu w pobliżu domu. W tej chwili uwierz. Nie mam najmniejszych kłopotów z sadzą. Masz do wyboru, albo przerzucić się na gaz, albo zakasać rękawy i coś z tym zrobić. Możesz dla ciekawości obejrzeć, jak jest u mnie ze spalaniem na sąsiednim wątku: ( post nr. 26) https://forum.info-ogrzewanie.pl/index.php?...20&start=20
-
Chętnie wypowiem się szczegółowo odnośnie kotłów tłokowych, natomiast co do kotłów retortowych to wolałbym się nie wypowiadać.
-
Co do ceny opału, to reguła, że im dalej na północ Polski, tym drożej w tym przypadku się nie chyba nie sprawdza. Mieszkam w Podlaskiem, a węgiel kupowałem latem zeszłego roku. Dzisiaj dla porównania jest po 625 PLN (luzem). Ze swoich przeróbek nie robię tajemnicy. Opisywałem je jakiś czas temu na tym forum, więc jeżeli ktoś jest zainteresowany, to znajdzie. Jeśli chodzi o spalanie , to mam ogólnie duże. Dom nieocieplony 150 m2, w większości stare okna, więc np. do 58 kg. w największe mrozy, a 38 jak było wczoraj, to chyba w normie. Zużycie dobowe znam dość dokładnie, bo mam to wyświetlone na sterowniku. Piszesz o złej jakości opału. Na szczęście nie wiem co to jest szlakujący ekogroszek, czy miał. W Twoim przypadku, to wygląda mi jednak na złe nastawy. Pozdrawiam.
-
Wszystkich potencjalnych nabywców kotłów z podajnikiem chciałbym uspokoić. Nie musi wyglądać tak, jak na zdjęciach u domin75. Dla porównania, może wyglądać tak: Kocioł tłokowiec,(z pewnymi przeróbkami) marki nie wymieniam, żeby nie robić reklamy. Budowa tłokowca sprzyja lepszemu dopalaniu się opału. Po prostu opał zanim zostanie spalony, ma do przebycia o wiele dłuższą drogę. Wbrew temu co się powszechnie sądzi o czystości spalania w kotłach tłokowych, to jak widać na zdjęciu nie jest źle. To na górze zdjęcia, to osad zgarnięty z wymiennika z ostatnich pięciu dni. Czy można to nazwać popiołem, czy to jest już sadza? Ps. Opał, to odsiewka, zwana ekogroszkiem, który kupiłem w pobliskiej elektrociepłowni o wartości opałowej ponoć 26 MJ/kg. po 550 PLN/tona.
-
Wracając do tematu: sterownik pokojowy tak, czy nie ? Pozwolę sobie zacytować wypowiedź z innego forum , pracownika Instytutu Chemicznej Przeróbki Węgla w Zabrzu "Istnieje jeszcze inny układ ( nie tylko wg mnie najgłupszy w ogrzewaniu węglowym zastosowanym do małego układu odbioru). Jest to tzw. system pogodowy. Polega on na tym, że czujnik temperatury umieszczony na zewnątrz ogrzewanego budynku podaje sygnał o temp. zewn. a układ sterowania na podstawie tej wiedzy realizuje „intensywność” grzania wg ustalonej charakterystyki, którą trzeba utworzyć indywidualnie dla każdego budynku. Trzeba posiadać znaczną wiedzę i umiejętności, aby taki układ pracował poprawnie. To, co sprawdza się w dużej energetyce cieplnej w przypadku ogrzewania pojedynczej chatki mija się z celem." "Bypass stosuje się tam, gdzie występują znaczne wahania w poborze ciepła i zład współpracuje z kotłem o dużej bezwładności termicznej. Bezmyślne ładowanie wszędzie zaworów n-drogowych wręcz bardzo często - jak widać po lamentach na różnych forach – przynosi więcej szkody, niż pożytku." Jeżeli już zdecydujesz się na kupno pogodówki i zaworu n-drogowego, to na pewno musi od dobrze współpracować z obecnym sterownikiem przy kotle. Stosowanie odrębnego modułu może przynieść "więcej szkody, niż pożytku".
-
Zgadza się. Kocioł jest dobrze wyregulowany na tą sytuację, gdzie jest duże zapotrzebowanie na ciepło. A co będzie, gdy przyjdzie wiosna ?. Czy regulacja zaworami termostatycznymi wystarczy ?
-
Zastrzegam, że nie jestem specjalistą, ale mam kocioł ze sterownikiem, do którego jest podłączony regulator pokojowy. Rzeczywiście, oszczędności mogą być. To proste, kocioł przechodzi w cykl "praca", jeżeli jest zapotrzebowanie na ciepło. W innym przypadku pozostaje w trybie : "nadzór" ( lub "podtrzymanie" - nazewnictwo uzależnione od rodzaju sterownika) spalając niewielkie ilości opału, aby podtrzymać żar. Niektórzy podłączają regulator pokojowy pod pompę obiegową CO, ale to jest uważam złe rozwiązanie. To kucie nie jest konieczne, jeżeli zastosuje się regulator bezprzewodowy.
-
Tłok radzi sobie z większą grudką mniej więcej tak, jak Ty radzisz sobie z ciastkiem. Schrupie i po sprawie. Hej!
-
Do: alba75 Prześlij mi na priv swój adres e-mail'owy. Prześlę Ci jakąś rozpiskę pinów itp, abyś mógł wystartować z programem. Do: neokowal1 Ten program pisałem nie dla przyszłych zysków. Musiałbyś fizycznie wpierw go zobaczyć, czy wszystko Ci odpowiada. Poza tym oprócz softu dochodzi mała przystawka, odpowiedzialna za regulację dmuchawy, którą trzeba podpiąć do sterownika. Gdyby w grę wchodziło tylko wstawienie mikrokontrolera z nowym softem, to nie ma sprawy. A tak mam wątpliwości: z jednej strony chciałbym Ci pomóc, z drugiej mam wątpliwości czy powinienem.
