Skocz do zawartości

gondoljerzy

Stały forumowicz
  • Postów

    946
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    7

Treść opublikowana przez gondoljerzy

  1. Gdy Def zaczął poruszać tę tematykę przyszło mi do głowy dokładnie to samo. Podgrzać powietrze od spalin w dodatkowym wymienniku i puścić je do popielnika. Większość kotłów zasysa powietrze główne poprzez popielnik i drzwiczki popielnika. Większość kotłów nie ma też płaszcza wodnego pociągniętego aż do samej ziemi. Wycinamy więc z boku lub z tyłu okienko w blasze popielnika, tam gdzie nie ma już płaszcza wodnego, dorabiamy rurę doprowadzającą to powietrze, jakąś regulację po drodze. W sumie będzie przy tym trochę roboty, ale jak ktoś to lubi, to czemu nie? W swoim kotle (Buderus 32D) zamierzam zrobić wejście dla takiego powietrza od tyłu popielnika i podgrzać je od rury czopucha. Od kotła do komina mam ze dwa metry rury, więc będzie od czego odbierać ciepło.
  2. Zupełnie jakbyś opisywał mój piwniczny pokoik na węgiel. No i to niezapomniane przerzucanie na boki i pod sufit. Zwykle własnie ja to robiłem klęcząc na węglu, a inni wrzucali oknem. Czułem się jak górnik z XIX wieku. Przez to i przez problemy z popiołem po węglu zdecydowałem sie teraz na drewno.
  3. Są tacy co płacą za fitnes lub siłownię, a przy przerzucaniu opału jest wysiłek za darmo i jednocześnie z pożytkiem. Ja będę miał pierwszy sezon z drewnem jako opałem i całe to drewno mam poza domem. Do piwnicy mam dwa okienka ,,wrzutowe" oddalone od tego drewna od kilku metrów do kilkunastu. Trzymanie w piwnicy w większej ilości drewna na razie nie wchodzi w grę z racji piwnicznej wilgoci. Zamierzam zrobić miejsce na drewno w pobliżu kotła (oczywiście nie w bezpośrednim pobliżu), ale z zapasem na maksimum kilka dni palenia. Kilkanaście lat wstecz opalaliśmy dom węglem i wtedy pomieszczenie na opał sąsiadowało bezpośrednio z kotłownią. Pokoik na węgiel mieścił 5-6 ton i miał specjalne okienko wrzutowe. Taka betonowa rynna z metalową klapą tuż nad poziomem podwórka. Tylko to okienko projektował/wykonał jakiś idiota. Zostało umieszczone za nisko w stosunku do poziomu piwnicy i było małe. W efekcie z zewnątrz domu do piwnicy mozna było wrzucić maksimum ze dwie tony, a chcąc więcej trzeba było odgarniać spod tego okienka z wewnątrz w miarę wrzucania do środka. Zwykle pracowała przy tym wrzucaniu węgla cała rodzina. Takie ,,pospolite ruszenie". Potem przyszedł czas oleju opałowego, okienko zamurowano na głucho, a w miejscu węgla staneły zbiorniki z olejem i półki na różne ,,przydasie". Jeśli mój pierwszy sezon z drewnem nie okaże się pomyłką i nie wymięknę to pewnie przywrócę to pomieszczenie jako składzik opału.
  4. 2,5m rury karbowanej DN12 ma powierzchnię około 0,15 metra kwadratowego. Mam nadzieję że to wystarczy do moich 28kW. Wężownica WZS2 ma 0,17 metra i ma wystarczyć do 34kW mocy kotła. Przebieg wężownicy jak na poniższym rysunku, czerwona linia. Trzeba było się wstrzelić pomiędzy wzmocnieniami płaszcza wodnego. W oryginale wężownica jest z lewej strony kotła, u mnie jest z prawej. Dodałem kawałek rury 70mm z kołnierzami i nowym deklem żeby mieć gdzie się podłaczyć z samą weżownicą i wyjściem wody na instalację. Jak będę miał chwilę to załączę też zdjęcia.
  5. Z tym wyginaniem to nie jest tak łatwo. Otwór do wprowadzenia wężownicy do kotła to półokrąg o promieniu 70mm, a sama wężownica musi być płaska, jednowarstwowa, żeby się zmieściła w przestrzeni płaszcza wodnego. Dla odpowiedniej powierzchni trzeba by dać cztery rurki po 15mm obok siebie. Wtedy ta rurka musiała by być wygięta promieniem niewiele większym od swojego własnego obwodu. Chyba że wprowadzić ją w dwu kawałkach i zlutować ze sobą sterczące z kotła wyprowadzenia. Dopiero teraz przyszło mi to do głowy, ale co tam. W tym miejscu odpuszczam sobie miedź. Rura karbowana już zamówiona, 2,5m DN12.
  6. Wielkie dzięki Guitar. Szukałem w internecie, ale jakoś nigdzie nie mogłem znaleźć jak jest ułożone w środku. Wygląda że wykorzystali wewnętrzną przestrzeń płaszcza wodnego z prawej strony kotła i tyle. Nigdzie nie ma informacji żeby kotły z wężownicą miały inne rozmiary. Płaszcz wodny ma jakieś 3cm grubości, więc cienkościenna rurka 1/2 cala bez problemu się mieści. Cziko82, jeśli planujesz układ zamknięty to bierz kocioł z fabryczną wężownicą. Mniej kłopotu, mniej kombinowania. Ja już próbowałem robić wężownicę z rurek miedzianych, ale odpuściłem sobie. Zrobię z rury nierdzewnej perforowanej.
  7. Zlutowałem dzisiaj wężownicę z czterech rurek miedzianych 15mm i kolanek. Masakra, nie udało mi się, strasznie mało miejsca. Chyba zrobię odwrót od miedzi do polecanej przez was nierdzewki. Na popularnym portalu aukcyjnym wyśledziłem gotowe odcinki z zarobionymi końcówkami. Tylko tę rurkę potem z sensem powyginać.
  8. Dzięki za źródełka, ale widziałem oba już wcześniej. Wężownica ze stali nierdzewnej to ciekawy pomysł, ale obawiam się że samodzielnie nie dałbym rady zrobić dla niej podłączeń/wyprowadzeń. Gotowiec jak ze zdjęć zupełnie nie pasuje mi do kotła. Z kolei dostawiana wężownica to trochę taka proteza. Na dokładkę akurat w tej WZS2 pomiar temperatury (zawór) jest realizowany w rurze łączącej wężownicę z kotłem. Wydaje mi się że pomiar temperatury powinien być w kotle, z dala od wężownicy. Tak jest np zalecane w instrukcji w przypadku fabrycznej wężownicy dla Logano S111. Poczytałem sobie o korozji elektrochemicznej metali, połączeniach stal-miedź i myślę że dodatek inhibitora korozji do wody kotłowej załatwi sprawę.
  9. Planowałem wlutować rurki miedziane na przestrzał w mosiężne nyple redukcyjne, a nypli użyć jako przepustów wkręconych w stalową blachę. No, ale dzięki za radę, bedę się mysiał przekopać przez wątek o buforze na forum muratora.
  10. Co masz na myśli z tą korozją elektromechaniczną?
  11. Witam. Potrzebuję dorobić do kotła zasypowego wężownicę schładzającą. Kocioł Buderus S111, 32D. Katalogowo moc maks 28kW, ale parokrotnie już czytałem że rzeczywista moc tego kotła nie jest aż tak duża. Powierzchnia grzewcza kotła to 2 metry kwadratowe, a więc tyle co zazwyczaj mają kotły o mocy 20-25kW. Wężownicę da się wprowadzić do wnętrza kotła przez górne wyjście wody. Wyjście ma średnicę 68mm i orientacyjnie w połowie jego światła jest przejście na wprost wzdłuż bocznej przestrzeni płaszcza wodnego. W najprostszy sposób wężownica to były by dwa kawałki rurki miedzianej połączone kolankami o łącznej długości rurki około 1,6m. Jedna rurka w głąb kotła, kolano 180 stopni i druga rurka z powrotem. Taka rurka jak od puzonu. Teraz moje pytanie: jakiej grubości powinna być miedziana rurka 1,6m żeby odebrać skutecznie 28kW? Na upartego, bo jest mało miejsca, i trudniejsze w wykonaniu było by upchnięcie czterech rurek 15mm ułożonych pionowym rzędem jedna nad drugą. To by dało łączną długość 2,8-2,9m rurki 15mm, ale bliskość poszczególnych rurek nie zapewniała by idealnej wymiany ciepła. Które z rozwiązań może być lepsze: dwie grubsze rurki rzędu 18-22mm czy ścisnięte obok siebie cztery po 15mm?
  12. Może ktoś z szanownych kolegów z forum orientuje się jaki ma kształt i jak przebiega wewnątrz kotła wężownica schładzająca? Oczywiście, chodzi mi o kotły będące bohaterami tego tematu, czyli typu Dakon/Buderus/Junkers. Są na rynku wersje tych kociołków z taką wężownicą. Zastanawia mnie czy wężownica jest w nich tylko po jednej stronie kotła. Tak można by sądzić patrząc na miejsca podłączenia dopływu i odpływu wody do wężownicy, ale pozory mogą mylić.
  13. Cieplejsze powietrze jest rzadsze, ale czy według Ciebie azot pod wpływem ogrzewania rozszerza się mniej niż tlen? Raczej rozszerza się podobnie i w podgrzanym powietrzu będzie proporcjonalnie mniej zarówno tlenu jak i mniej azotu. Ups! Zacząłem pisać, odszedłem na chwilę od klawiatury, a już Andrzej_M_ mnie ubiegł. Swoją drogą ciekawe są informacje o przyroście sprawności przy podgrzewaniu powietrza podawanego do kotła. 10 stopni i 1% sprawności na plus.
  14. Ty masz w kotłowni ciepło, a inni niekoniecznie. Temperatura do jakiej podgrzeje się powietrze w Defro DS będzie prawdopodobnie zbliżona do temperatury płaszcza kotła. W końcu to powietrze przeleci płaskim kanałem (więc o sporej powierzchni) na długości rzędu 1 metra. Czy to ma jakieś znaczenie? Z pewnością ma. Chociażby takie, że palnik zacznie dopalać CO np przy 80 % mocy kotła zamiast przy 85%. Z tymi cyferkami to strzelam, ale po prostu palnik z podgrzanym powietrzem wcześniej zacznie działać tak jak powinien działać. Pamiętam ze szkoły, że piece hutnicze (dawno trochę to było więc nie pamiętam jakie konkretnie piece) dla osiągnięcia swojej odpowiednio wysokiej temperatury mają całe powietrze kierowane do pieca podgrzewane od spalin w wymiennikach ciepła. W domowych warunkach ciężko sprawdzić skuteczność takiej czy innej modyfikacji. Na dłuższą metę może to być ilość zużytego paliwa, a chwilowo może to być temperatura spalin. Temperatura spalin z podaną do kotła odpowiednią ilością powietrza wtórnego powinna być wyższa niż w sytuacji braku tego powietrza (gorsze dopalanie) lub jego nadmiaru (wychładzanie spalin).
  15. Ponad miesiąc temu dzwoniłem do miejscowego nadleśnictwa. Nie mieli żadnego drewna opałowego na sprzedaż. Tylko ,,papierówkę" w cenach mocno ponad 200zł za metr. Można powiedzieć, że płacę frycowe. Suchego drewna nie ma sensu szukać i trzeba planować z wyprzedzeniem. Trudno to zrobić gdy się akurat zaczyna i jest się przed pierwszym sezonem z nowym paliwem. Wkurzające jest podejście sprzedawców. Żaden słowem nie wspomni że sprzedaje mokre.
  16. Wielokrotnie już czytałem, że utlenienie tlenku węgla do dwutlenku wymaga odpowiednio wysokiej temperatury. Nie pamiętam ile dokładnie wynosi ta temperatura, ale oczywiste jest dla mnie, że podanie podgrzanego powietrza ułatwi utrzymanie wysokiej temperatury. Podanie zimnego utrudni. Jak najbardziej ważne jest miejsce, ilość i wymieszanie, ale bez odpowiedniej temperatury cała reszta jest nic nie warta.
  17. Także moim zdaniem lepsze by było solidniejsze podgrzanie, ale chyba lepszy rydz niż nic. Ja będę rozpoczynał w tym sezonie swoją przygodę z Buderusem 32D i już mi chodzi po głowie czy mu nie przerobić własnie podawania wtórnego powietrza. W oryginale idzie zupełnie zimne prosto do palnika. Część idzie z popielnika, a część bocznymi wlotami z nibyregulacją. Niby, bo regulacja jest w blasze zewnętrznej, a przez dość luźną wełne mineralną kocioł może sobie z pominięciem regulacji sam zassać ile mu sie uda. No, gdy nieszczelność będzie po stronie płaszcza kotła to będzie namiastka podgrzewania zastosowanego w DS. Pewnie konstruktor miał dobry pomysł, ale księgowy mu skrzydła podciął i poszło po taniości. Ciekawe jak jest to rozwiązane w Defro? Czy regulacja powietrza wtórnego z przodu kotła jest też ,,na blasze" zewnetrznej, czy porządnie, na kanale pod tą blachą? Na fotkach ciężko to rozpoznać.
  18. Do tej pory ogrzewałem dom olejem, a w tym roku powiedziałem sobie dość. Trzeba ogrzewać się taniej. Jako że jestem człowiek dziwny i ze skłonnością do popadania w skrajności to wybór padł na drewno. Kociołek kupiony i wciąż czeka na montaż, a ja tymczasem zacząłem gromadzić opał. Wszędzie czytam, że powinno się palić suchym drewnem. Więc dzwonię do sprzedawców i pytam o suche. Pytam nawet i po trzy razy. W odpowiedzi słyszę że tak, że jest suche, cięte rok temu itp. Zamówiłem sześć metrów sosny, ponoć zeszłorocznej, w wałkach 1m. Przywieźli wałki 1,2m. Już przy wyładunku wydawała się ciężka. No, ale ja początkujący jestem i przecież się jeszcze nie znam. Zapłaciłem. Przy cięciu i rąbaniu wychodzi prawda. Jedne wałki rzeczywiście są w miarę suche, ale z innych dosłownie woda tryska spod siekiery. Z tymi samymi sprzedawcami, jeszcze przy wyładunku, umówiłem się na ,,absolutnie suche" ścinki pobudowlane. Tu rzeczywiście, przywieźli suchusieńkie jak pieprz. Pierwszy transport OK, w większości pieńki i grube kawałki cięte z krokwi i słupów. Niestety, druga porcja to już totalny chłam, deski i próchno najeżone gwoździami. Tydzień wyciągania i pół wiaderka zardzewiałego żelaza. W tym drugim przypadku to sam dałem ciała, bo przy wyładunku w domu mnie nie było, ale po tym pierwszym transporcie suchego nabrałem do facetów odrobinę zaufania. Na krótko. Kolejny raz zacząłem pytać znajomych i polecono mi "super rzetelnego sprzedawcę". Znajomi od lat tylko u niego kupują drewno, żadnych kantów. Dzwonię, pytam o przesuszone, żeby na pewno i bez problemu można było palić w tym roku. Przez tel. wszystko OK, a po przywiezieniu mam drewno 28-30% wilgotności (właśnie mierniczek sobie na Alledrogo kupiłem). Czy Wy też tak macie? Czy to normalne że dzisiaj wszyscy, przy każdej okazji, walą jeleni w rogi i jak klient nieorżnięty i nieoszukany to interes był kiepski? Przecież ja od tych ,,słownych inaczej" ludzi już nigdy więcej niczego nie kupię. Teraz mam wybór: albo palić mokrym, albo wyskoczyć jeszcze z kasy i kupic kilka ton brykietu lub węgla. Bo ,,suchego" drewna to mam już dość. Wypadało by zostawić je w większości na przyszły sezon, a na wiosnę kupować znów na kolejny sezon żeby sobie rok u mnie poleżało. I chyba tylko tak trzeba z drewnem...
  19. Podciśnienie powinno w tym przypadku bez problemu pokonać grawitację. Powierzchnia dziurek rzeczywiście sprawia wrażenie mikrej, ale jak porównac ją do otwieranych wlotów w Buderusie/Dakonie (tych po bokach kotła) to chyba wyjdzie podobnie, a tu jest też podgrzewanie. Czy jakikolwiek inny kocioł dolnego spalania polskiej produkcji ma podgrzewanie powietrza wtórnego? Co do żeliwiaków dolnego spalania to jest z nimi jak z kolorem Forda model T. Ford był wyłacznie czarny, a z kociołków tylko Viadrus z monotematycznym paliwowym menu. Drewnem w nim nie popalimy. Tak na marginesie w temacie żeliwa, ostatnio natknąłem się w sieci na Viadrusy: Lignator i Hefaistos. Wcześniej o nich nie słyszałem. Oba modele do drewna, ale ceny kotłów odpowiednie do trwałości żeliwa.
  20. Ja mam podobnie, spora wilgoć w piwnicy. Gdy latem są upały to na kotle wstawionym do piwnicy stały drobne kropelki wody. Wpieniłem się i wstawiłem w popielnik zapaloną żarówkę 200W. Jeden dzień i kocioł się osuszył. Zamieniłem żarówkę na 75W i tak świeciła sobie przez prawie dwa miesiące, aż sie przepaliła.
  21. Kogo ma ten sezon pokarać? Właściciela DS-a ? ;) Duży plus dla Defro za podgrzewanie powietrza dopalającego. Drugi plus za ceramikę i żeliwny ruszt, trzeci za dopuszczalne ciśnienie 2,5 bara. Ja mam w swojej instalacji ponad 1,5 bara (z piwnica są cztery kondygnacje) i mało jest kociołków stalowych z dopuszczalnym wyższym niż 1,5. Ciekawe jak się będzie spisywał ten DS w nadchodzącym sezonie?
  22. Kocioł to nie silnik spalinowy. W tym ostatnim podaje się zimne powietrze gdy chodzi nam o jak największą moc. W kotle nie ma wąskiego gardła w postaci zaworów. Jeśli podgrzane powietrze jest rzadsze to przecież wystarczy szerzej otworzyć klapkę doprowadzającą to powietrze.
  23. Bilans cieplny ważna rzecz, ale czy polepszenie warunków do spalania nie poprawi tego bilansu? Ruszt wodny też niby nie zmienia bilansu cieplnego, a jest ,,be". Jeśli przy okazji tak poprowadzone powietrze zabrało by część ciepła z góry kotła i przeniosło je na dół kotła to przejęło by przynajmniej część roli krótkiego obiegu wody.
  24. Może chodzi o powietrze, a raczej przebieg powietrza w kotle? Prawie wszystkie kotły ciągną zimne powietrze na dole kotła prosto do paleniska. Moim zdaniem to podobny błąd jak ruszta wodne. Dlaczego nie pobierać powietrza gdzieś na górze kotła, żeby zanim dotrze do paleniska ogrzało się trochę?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.