Witam.
Może komuś przydadzą się te informacje.
Kilka dni temu z racji tego, że był chłodny dzień i w domu wiało już chłodem :D wypróbowałem ten mocny groszek z kopalni "Marcel". Zmniejszyłem obroty wentylatora, jak wyżej Kolega vernal poradził. O godz 12 w południe załadowałem do jakieś 65% pojemności komory zasypowej, trochę gazet, szczap, warstewka węgla i podpaliłem. Temperaturę zadaną - 58 stopni. Do godz. 22:30 poziom wsadu obniżył się o ok. 30%. Wypaliło się ok. 02 w nocy. Woda w instalacji w trakcie rozpalenia miała 17 stopni. Nie było problemów z rozpaleniem, prawie cały czas przeciągało trochę temperaturę zadaną o 2-3 stopnie, ale może dlatego, że było ciepło na zew. - 13 stopni - i nie ma tak szybkich strat ciepła przez ściany? Temperatura spalin była stabilna 100-110, wentylator prawie cały czas miał spokojne obroty i dzięki temu nie uciekało zbyt dużo spalin w komin. Po 8-9 godzinach węgiel palił się płomieniem z niebieskim odcieniem. Wcześniej, jak w miale, po rozpaleniu, po jakimś czasie było ciemno, a żar doszedł do rusztu. Stąd wniosek, że po rozpaleniu wypalały się w kierunku rusztu najpierw te wszystkie tzw. soki węglowe, a potem żar zaczął iść w górę wypalając skoksowany węgiel. Nie stwierdziłem zaburzeń w spalaniu ze względu na spiekalność. Trochę z wierzchu zrobiło się parę małych kalafiorków, a gdy wziąłem pogrzebacz i poruszyłem głębiej, to nie było żadnych spieków niżej zasypu. Trochę było sadzy w kanałach spalinowych (podobna ilość była w przypadku paleniem miału i czyściło się średnio co dwa dni). Popiołu bardzo mało, sypki. W porównaniu z miałem z kopalni "Chwałowice", gdzie grubość popiołu była 9-10 cm ponad ruszt plus w popielniku. Po zanurzeniu pogrzebacza czuć było ruszt, trochę też w popielniku. Było kilka niedopalonych skoksowanych bryłek. Zastanawiam się jeszcze jak wydłużyć spalanie groszku. Myślę jeszcze nad korektą ustawień sterownika. Może zwiększyć dynamikę kotła wraz instalacją c.o.?