Skocz do zawartości

daromega

Stały forumowicz
  • Liczba zawartości

    168
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Ostatnia wygrana daromega w dniu 4 Grudzień 2019

Użytkownicy przyznają daromega punkty reputacji!

Reputacja

41 Bardzo wysoki

O daromega

  • Tytuł
    Stały Forumowicz

O sobie

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    Wlkp.
  • Zainteresowania
    CNC, motoryzacja

Informacje o ogrzewaniu

  • Co ogrzewam?
    160 m2 ocieplony 10cm styropianu okna plastik dwuszybowe
  • Instalacja
    Grzejniki żeliwne całość. Pompa + zawór 3D
  • Kocioł
    KWMSG 25KW mocno pomniejszony i zmodyfikowany na samoczynne dozowanie opału

Ostatnie wizyty

3075 wyświetleń profilu
  1. daromega

    Testuje pelet węglowy VARMO

    Tak jak wcześniej napisałem nie ma opałów idealnych. Wszystkie mają swoje wady i zalety. Po to właśnie są takie dyskusje żeby te zalety i wady wskazać. Natomiast każdy sobie może dany opał przetestować i stwierdzić - nadaje się dla mnie i mojego kotła lub nie nadaje. Co do ceny jak policzyłem zużycie i wartość opałową wychodzi u mnie taniej Varmo po 1000 niż np sztygar z grudnia kiedy naprawdę spoko się palił po 920. Ale to wynika znowu z kaloryczności. Dlatego nie chcę już przebierać w groszkach i dalej szukać złotego graala bo i tak go nie znajdę. Natomiast kaloryczny groszek podobny energetycznie do Varmo około 30 Mj całkowicie się nie nadaje do mojego kotła. Sadza, sadza i jeszcze raz sadza. Przerobiłem z 10 gatunków. Wszystko to samo. A z Varmo trochę pyłu, jakiś spiek i tyle. Pył jest, bo Varmo jest suchy jak pieprz. Ale wolę maseczkę założyć przy zasypywaniu, niż odprawiać modły nad mokrym grochem, suszyć go i inne ceregiele robić. Znowu jest wada i zaleta. No i nie płacę za wodę a to jest już mocno wymierne. Coś trzeba wybrać. Waga i objętość. Owszem podajnik pracuje więcej bo musi. Zużyje więcej energii za 2-3 zeta / miesiąc. Zbiornik wymaga częstszego uzupełniania siłą rzeczy. Czy to jest wada ?. Pewnie dla wielu tak, bo zamiast zejść raz na 6 dni trzeba zejść raz na 4 dni. Trzeba po tym ręce umyć i w ogóle armagedon. Co mają powiedzieć Ci przy zasypowcach co siedzą po kilka razy na dobę w kotłowni ?. Przegwizdane mają. Wiem bo sam tak miałem. Raz na dobę zejść to już jest rozrywka. Raz na 4 dni to bym mógł zapomnieć ze kocioł mam :) Tak można sobie te wady i zalety porównywać i szukać kompromisu czy lepiej tak czy może tak. Na koniec każdy wybierze to co mu pasuje w zależności czy zalety wezmą górę.
  2. daromega

    Testuje pelet węglowy VARMO

    @Jasa Obsługa kotła zasypowego raz na dobę polegająca na wygarnięciu resztek popiołu i jakiegoś spieku, to nie jest czynność ani nadzwyczajna, ani godna podziwu czy ubolewania. To jest coś co należy do obowiązku przeważnie faceta i należy to wykonać. Natomiast wygaszanie, i wygarnianie pół wiadra syfu codziennie z jakiegoś pseudo węgla od oszustów jest mocno irytujące i to jest fakt. Dlatego nie widzę nic dziwnego czy nadzwyczajnego w obsłudze takiego a nie innego kotła. Jest jaki jest i dopóki będzie, taka obsługa wymagana to tak musi być obsługiwany i koniec dyskusji na tym. Kwestia tylko czy ta obsługa będzie szybka i bezproblemowa np. na Varmo, czy upierdliwa na syfie kupionym od oszustów jako hi-end opał za kupę kasy. Natomiast czy komu pasuje czy nie pasuje to inna sprawa. U jednego idzie to lepiej, u innego tamto. Elaboraty są na ten temat i nie ma co tu więcej nawet słowa dodawać. Ja nikogo nie namawiam, nie zmuszam nie reklamuję etc. Napisałem jak ja to widzę i jest to tylko moja opinia. Nie ma potrzeby się z nią zgadzać / nie zgadzać. Ilu ludzi tyle opinii i tak zostanie w temacie opału zawsze. Tym bardziej w obecnych pokręconych czasach gdzie same ***** i złodzieje patrzą jak wydymać tych biednych ludzi na każdym kroku przy zakupie węgla. Poza tym, jest tyle różnych zależności w spalaniu węgla w różnych kotłach i instalacjach, że jakiś typ opału nigdy nie będzie uniwersalny dla wszystkich. Trzeba jak w życiu iść na kompromis i wybrać dla siebie to się sprawdziło, i co jest na poziomie zadowalającym. Tylko tyle i aż tyle.
  3. daromega

    Testuje pelet węglowy VARMO

    u mnie 24 godziny na dobę leci paliwo jedno na drugie. Nic popiołu nie usuwa bo ja nie mam retorty a kocioł zasypowy z nawęglaniem automatycznym. Poszukaj to znajdziesz temat z fotkami i zobaczysz jeśli jesteś ciekawy jak. Gromadzi się opał jeden na drugim i siłą rzeczy spieka. Czym jest spiek wielkości piłki tenisowej do połowy wiadra syfu ? Niczym kompletnym zerem. Pomyśl teraz jak to, co u Ciebie spadnie z retorty by gromadziło się nad nią przez dobę. Był by spiek czy nie ?. Pytanie retoryczne.
  4. daromega

    Testuje pelet węglowy VARMO

    Napal sobie tegorocznym sztygarem to zobaczysz co to pył i popiół dopiero wtedy :)
  5. daromega

    Testuje pelet węglowy VARMO

    Zostaję przy Varmo. Przy dobrze dobranych nastawach zero problemów. Jedyna niedogodność w stosunku do grochu to większa objętość. Mi to akurat nie przeszkadza bo i tak raz na dobę muszę zejść do kotła na chwilę. Poza tym zero uwag. U mnie się ten opał sprawdza, ale ja mam też inny rodzaj podawania i nie wiem jak jest w typowej retorcie. Do końca tego kotła już zmieniał opału nie będę. Odeszła mi ochota na wszelkie loterie. Po dobie mam w palenisku spiek wielkości piłki tenisowej i trochę palących się pelletów w koło. Wywalam ten spiek do popielnika, zamykam dosypuję do podajnika i koniec. 5 minut na to poświęcam i zapominam na dobę. I tak zostanie.
  6. daromega

    Testuje pelet węglowy VARMO

    Nie tyle powietrza co zmian czasu podawania / przerwy. Ja nie dmucham mocno. Generalnie trochę Varmo już spaliłem i obecnie nim palę po kolejnej niemiłej przygodzie ze "sztygarem" tegorocznym. W ubiegłym sezonie masa kamienia. W tym sezonie grudzień było nawet OK i cały grudzień paliłem sztygarem. W styczniu nowa dostawa i wziąłem na próbę parę worków bo im nie wierzę jak psu. Sztygar obecnie u mnie 920 zeta i jest to po mojemu młody węgiel kamienny ze wschodu, Czech czy nie wiem skąd. Popiół z 20% , węgiel znika w oczach o 1/4 szybciej niże ten co był w grudniu , kolor matowy podchodzi pod brunatny. Szkoda na to nerw. Wróciłem do Varmo i to jest jedyne paliwo które jest powtarzalne, suche i nie ma z tym niespodzianek. Nastawy w dwu stanie 1 do 4 u mnie 9 / 36, niewielki nadmuch i można zapomnieć ze piec jest. Popiołu prawie nie ma , trochę spieków (pomijalne) i trochę pyłu. Ale przynajmniej co dwa dni wiadra popiołu nie wynoszę jak z obecnego "sztygara" po którym już tylko nazwa została i duże spalanie do tego co było nawet z kamieniami. A wszystko to dobro za 920 za tonę. Takie wały już na żywioł walą, że kompletnie mi odeszła ochota do walki z jakimkolwiek grochem. Przy Varmo jest przynajmniej gwarancja, że jest suchy trzyma kalorie , nie ma popiołu pół wiadra z worka. Trzeba jedynie trochę poobserwować, posiedzieć i poustawiać kocioł, ale jak już się ustawi to nie ma żadnych problemów czy pierwszy worek czy pięćdziesiąty.
  7. Jak Twoje hobby to piec kup sobie dolniaka bo tylko takie zostały. Jak masz inne hobby niż piec, kup retortę ustaw porządnie i zajmij się hobby. Paliłem w dolniaku x lat (nigdy więcej za żadne skarby świata). Paliłem w górniaku - kunta kinte kotła 24/24. Żadnego nie polecam bo to uwiązanie jak chłopa do roli. XXI wiek, więc niech prąd to obsługuje, a nie biały murzyn 24 dobę tańczy przy kotle. Zastanów się dobrze. Gaz - 200 metrów chaty ?. Dobrze to przemyśl. Przeczytaj sobie jeszcze ostatni mój post z tego tematu o spalaniu w GS od góry
  8. Cytat z artykułu Według najbardziej optymistycznych założeń przemysł, skupiony na produkcji ogniw słonecznych spłaci swój symboliczny dług energetyczny około 2015 roku.Pesymistyczna prognoza wskazuje, ze nastąpi to później – około roku 2020. Nie wiemy czy prognozy pesymistyczne czy optymistyczne biorą górę. Co by nie napisać czas równowagi już jest bo i rok 2020 za rogiem, więc energia z paneli zaczyna się produkować z bilansem dodatnim. Kiedyś już pisałem, że nie to jest przynajmniej dla mnie problemem. Problemem jest dziki zachód jaki panuje w kraju nad Wisłą i brak jakichkolwiek regulacji prawnych aby to zamontować. Poza tym to też moje zdanie fotowoltaika w obecnym stanie to przedpłata rachunku za energię na powiedzmy 15 lat. Po takim czasie inwestycja się zwraca i zaczyna coś zarabiać. Jeśli ktoś to przekalkuluje i jemu się to opłaca to dlaczego nie. Dla mnie to tak trochę jak bym kupił sobie samochód na raty, z adnotacją banku że mam go postawić do garażu na 15 lat, i dopiero po jego całkowitym spłaceniu będę mógł z niego korzystać. W tym czasie auto straci wartość do poziomu 1/10, jak nie jeździ to się psuje bardziej niż jak jeździ. Więc wymaga po 15 latach drogiego serwisu, wymiany niemal wszelkich uszczelnień , opon i pewnie sporo innych rzeczy po drodze wyjdzie do zrobienia. Fotowoltaika gdy się spłaci po 15 latach też traci sporo sprawności do tego jak była nowa i zostają ochłapy. Temat rzeka. Ale każdy ma jakiś swój punkt widzenia na to zagadnienie i robi po swojemu.
  9. Akurat przytoczony artykuł jest mocno przestarzały. Poczytaj sobie daty jakimi tam operują. Panele się mocno zmieniły przez dziesiątki lat, i to co tam opisane jest dawno nie aktualne. Generalnie to ludzie którzy rejestrują się piszą na takich forach jak to, po coś tu przyszli prawda ?. Jedni po wiedzę, inni dla pogadania, jeszcze inni dla biznesu etc. Ale takie fora gromadzą ludzi, którzy chcą coś poprawić dla siebie, dla innych, dla środowiska, aby było czyściej, lepiej, taniej etc. I bardzo dobrze. Tak być powinno i chyba nie ma tu takiego który się z tym nie zgodzi. Porównując tylko to, co działo się jeszcze kilka lat temu , a co jest teraz w świadomości tych co chcą coś zmienić jest przecież ogromna zmiana. Zmiany złych nawyków i sposobów obsługi kotłów przez ludzi którzy chcą coś zmienić i gromadzą się w takich miejscach jak to, jest bez dyskusji wielka. Sam poprzez wielokrotne informowanie dwóch niedobitków sąsiadów o sposobach palenia, w końcu ich przekonałem, i w tym roku ostatnich dwóch przestało kopcić. Sukces, bo naprawdę można było się wykończyć taki był syf tylko z tych dwóch kominów. Ale jest naprawdę mega poprawa na osiedlu od tego sezonu. Idąc dalej mniej ważny jest sposób. Najważniejszy jest efekt. Czy to jest fotowoltaika + PC , czy to jest gaz, czy ekogroch , czy zwykły kopciuch prowadzony poprawnie etc. Wszyscy mają jednakowe wyznaczone cele, aby polepszyć sobie, innym i środowisku, i to robią na miarę swoich możliwości. Natomiast nic ponad to co mogą zrobić, stać ich finansowo i technicznie nie zrobią. Żaden ład europejski , zakazy, ani nakazy tego ni zmienią. Żadna ustawa anty smogowa też tego nie zmieni. Jak "miłościwie" nam panujący ojciec narodu J. wymyśli ustawę, że druga strona to głupki, to coś ta ustawa zmieni ?. Nie, to tylko dalej będzie kartka papieru. Żeby coś zrobić, i temat popchnąć do przodu w kierunku naprawdę ładu ekologicznego, potrzeba czasu i pieniędzy. A to jest długotrwały proces i nic w rok czy dwa nie jest w stanie tego zmienić. Więc jak napisałem wcześniej, nie ma się co tym nakręcać za mocno, i publikować tej eko-histerii, bo nic to nie da i niczego nie zmieni. Róbmy swoje, po swojemu, na miarę swoich możliwości, i nie nakręcajmy się tymi eko-bzdurami bo szkoda naprawdę na to czasu i nerw.
  10. Nie jesteś w temacie. Robaki to historia. Mnie to nie przejdzie przez gardło więc tylko zacytuje : "Musimy zacząć jeść dzieci". Nie mamy czasu. Jest za dużo CO2 – mówiła aktywistka. Jak podkreślała, "wszyscy jesteśmy trucicielami"." link do filmu wklejcie w wyszukiwarkę twitter.com/lawrenc391/status/1179927217540870149 Ja nie wiem czy jest sens o tym dalej gadać !!! bo tylko ich nagłaśniamy. Najlepiej nic nie pisać bo naprawdę to jest poniżej mułu w bagnie.
  11. Niemieccy Zieloni się radykalizują. Ich plan to kraj bez samochodów i mięsa. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,127561,25276274,niemieccy-zieloni-sie-radykalizuja-ich-plan-to-kraj-bez-samochodow.html#s=BoxOpImg5 PS. Grzać nie będą wcale, za to kupią sobie ekologiczne kożuchy na zimę. Jeść będą korzonki i zasuwać z buta. Większych debilizmów nie czytałem jeszcze.
  12. Trochę matematyki W 2010 zacząłem palić groszkiem od góry w kotle. Kupowałem Bobrka. Dobry groch, ładnie koksował, stałopalność na zasypie 2 worków 50 kg 24 godziny. Po przeliczeniu do 100 kg miału wcześniej i tak było oszczędniej i bez roboty bo na dobę. Z dwa lata tak paliłem. Powstało dużo informacji o zmniejszaniu przemiarowanego kotła szamotem. Więc zmniejszyłem do zasypu około 8 kg wsadu. Paliło to się około 8 godzin. Już rewelacja jeśli chodzi o spalanie, bo licząc prosto 3 x 8 =24 zużycie opału spada o połowę. 3 x rozpalanie na dobę natomiast to dramat i uwiązanie się do kotła na stałe. Ale wniosek jest taki, że 25 kg groszku szło do nieba na podtrzymaniu, a 25 kg grzało CO. Przy paleniu od góry są straty kiedy kocioł czuwa, a wsad jest rozpalony. Mimo że kocioł jest szczelny proces spalania powolny bo powolny ale jest. A że kocioł tego nie odbiera, uchodzi w komin co widać po moich doświadczeniach i obserwacjach przez te wile lat. Retorta ma to do siebie że ma garstkę palącego się węgla, a nie ileś kilogramów. Samoczynnie opał nie wyjeżdża kominem. Dlatego są one oszczędniejsze jeśli jest ogarnięty operator. Możemy pójść dalej. Kierunek płomienia i jego temperatury. Jak widzimy na obrazku najwyższa temperatura płomienia jest na jego koronie Kiedy gotujemy wodę na gazie, czajnik nie wisi w powietrzu pół metra nad palnikiem tylko kilka centymetrów. Dlaczego tak łatwo można się domyśleć patrząc na powyższy rysunek. Idziemy dalej. Niezliczona ilość kombinacji w kotle niewiele dała na mniejsze zużycie. Fizyki i zasady się nie zmieni. Doszedłem do tego, że zrobię z kotła taki rodzaj kuchenki i czajnika, będzie najlepszy odbiór ciepła i najmniejsze zużycie. U mnie płomień w kotle jest już w kominie. Z 4 stron szamot. Dalej rozbija się u góry o szmotowy deflektor, zwęża jak w palnikach w dolniaku przez szczelinę 12x4 cm i trafia prosto na dolną półkę kotła. Nie wyjdzie inaczej z kotła żeby w nią nie walnąć całą siłą w tą półkę. Coś bardzo zbliżonego do zasady kuchenka - czajnik. Co bo dało ?. Zużycie opału spadło o około 1/3 do tego co było ze zwykłym paleniem z góry mocno pomniejszonego kotła, deflektorem dopalająco rozpraszającym, i innymi układami w kotle jakich testowałem wiele. Tak że żeby coś osiągnąć trzeba pogłówkować i pokombinować zdrowo. Do tego potrzeba czasu i eksperymentów. Poza tym bez zamykania kotła w jakikolwiek sposób kiedy osiągnie temperaturę zadaną opał wyjeżdżą pięknie kominem i nic go nie zatrzyma.
  13. Są rolnicy którzy wiodą sobie spokojne życie, bez kredytów i im bankowa smycz nie jest potrzebna. Dlatego dalej swoje parę ha. obrabiają C-360 czy innym ciągnikiem rodem z PRL-u. Spokojnie bez napinki swoje przygarną z pola, z dotacji i tyle. Takie przysłowie jest małą łyżeczką po trochu, bo dużą można się zachłysnąć. Natomiast jak by nie patrzył ekologia dopadła i ciągniki. Normy euro tak samo je obowiązują więc wszystkie zalety i wady tych rozwiązań też biorą na klatę. A więc i drogi serwis, droższe koszty eksploatacji i w bonusie raty kredytu / leasingu. Nie wszystkim to odpowiada i jest potrzebne. A C-360 podobnie jak kiedyś, rolnik sobie sam naprawia prostymi narzędziami bez drogiego serwisu na własnym podwórku i bez wykwalifikowanej załogi z elektronicznymi interfejsami i całą resztą wymyślnych urządzeń. Natomiast robotę robi taki stary ciągnik, i poza tym że traktorzyście głośno, zimno i gorąco na zmianę, to efekt w polu jest ostatecznie taki sam.
  14. Teraz jeszcze wrócimy do szklanych butelek z mlekiem i syfonów ładowany z CO2. Ciekawe jaka akcyza na naboje będzie :) https://fakty.interia.pl/polska/news-minister-michal-kurtyka-kaucja-za-plastikowe-butelki-to-kwes,nId,3379039 A Ci śmigają bez DPF-ów i mają wszystko w pompce. Jak by jakiś przedstawiciel UE to zobaczył to matko święta. Ile tam przepisów BHP jest złamane to z miejsca dożywocie.
  15. @SONY23 Od rolnika już nic nie kupisz. Im się to zwyczajnie nie opłaca kabana wieźć do rzeźni i dalej to targać z powrotem i to samemu sprzedawać. Owszem tak kiedyś było, ale to za czasów jak kaban dostał w łeb na miejscu i po to je wielu rolników hodowało. Zbierało kilku chętnych i takie 100 kg szły do rozdysponowania w zależności od zapotrzebowania. Jak weszły przepisy że nie wolno i trzeba wieźć do ubojni takie manewry się skończyły. Ja dalej nie mam problemu z kupnem bo mam ubojnie pod nosem. Tam właśnie przywożą rolnicy z całej okolicy, tyle że handel ostateczny tam się już odbywa. A Ci z ubojni dopiero robią resztę i masz gotową półtuszę na haku. Generalnie zaopatrują sklepy i masarnie, ale jak podjedziesz nie ma problemu kupić bo jesteś taki sam klient jak inni. Nie wszędzie tak jest, ale u mnie od kiedy tylko pamiętam kupno tuszy czy ile chcesz nie stanowi problemu..
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.