Skocz do zawartości

szpenio

Stały forumowicz
  • Postów

    759
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    37

Treść opublikowana przez szpenio

  1. No i tu jestem w kropce :) 😀 bo z jednej strony pasuje mi układ otwarty jako prosty, bezpieczny I niezawodny, a z drugiej strony układ zamknięty jakby bardziej pasuje do bufora podbija ciśnienie i woda zagotuje się w wyższej temperaturze i ciepło nie ucieka na strych... Z tym rozładowywaniem to na pewno szybkość zależy głównie od zapotrzebowania budynku na ciepło, wykluczając oczywiście wszystkie błędy w instalacji. I teraz jeśli bufor jest za mały to palaczowi normalnie brak motywacji żeby podkładać i dobijać do setki :) 😀 bo i tak nie wystarczy na długo . Odebrał bufor nadmiar ciepła, teraz niech go odda, a resztę dnia pojedziemy z lekkim spadkiem temperatury w budynku i jest oszczędność. @Piecuch19 ale nie ma kto podkładać :) 😀 I w tym jest problem, a bufor potrzebny, bo odbiera nadmiar ciepła i układ trochę wolniej stygnie po wygaszeniu, a woda w nim grzeje się "przy okazji" i to ma sens w przypadku małego bufora nie pokrywającego zapotrzebowania budynku na ciepło pomiędzy jednym a drugim rozpaleniem.
  2. Tak właśnie jest, gdy dno naczynia jest połączone z zasilaniem, różnica poziomów bufora i naczynia potęguje wędrówkę ciepłej wody do tego naczynia najpierw. Łącząc zasilanie z naczyniem taką fajką odcinasz gorącą wodę w rurce, wejdzie niewiele, a w razie zagotowania bardzo łatwo przeleje się do naczynia. Rurka z powrotu musi wchodzić koniecznie na samym dnie naczynia, a nie z boku jak narysowałeś, chyba że to z boku jest przy samym dnie, inaczej jest strata pojemności, bo rurka będzie odsłonięta, a w naczyniu będzie jeszcze sporo wody. Tak samo z przelewem, powinien wychodzić jak najwyżej wtedy zbiornik ma dużą pojemność "roboczą". Tak jak pisałem wcześniej zbiornik wyrównawczy musi być solidnie ocieplony i nie dlatego żeby nie zamarzł na strychu, ale po to, aby tracić jak najmniej ciepła. Pod koniec palenia nie ma siły i woda będzie miała tam temperaturę powrotu do kotła a ta z racji doładowywania na maksa bufora będzie wysoka. Przy normalnym grzaniu jest ok 60*C Też się interesuję tym ładowaniem bufora na maksa i jeśli rozmawiam z praktykami co przesiadują w kotłowni i wszystko obserwują to twierdzą, że nie opłaca się- komplikacji sporo, a bufor szybko spada z tych wysokich temperatur, 80/70 na dole to już spoko.
  3. Postanowiłem nie walczyć z tym wykruszającym się paskiem szamotu nad przegrodą. Przegroda się mocno pochyliła i zakleszczyła po bokach, że nie idzie jej naprostować ani na zimno, ani na gorąco, więc wywierciłem od góry kilka otworów 8mm aby wydostające się tą szczeliną spaliny też były dopalane powietrzem wtórnym i kociołek robi się czerwony i fajnie mruczy 🙂 no i co najważniejsze przy podkładaniu fajnie wciąga dym z komory nawet bez wentylatora. https://youtube.com/shorts/vkd3G2A3qt4?feature=share
  4. W przeponowym ja rozumiem jak najbardziej, ale tak jak napisałem w układzie otwartym, który mam i mam zamiar utrzymać przy dodaniu bufora, ta wielkość 8% wydaje mi się przesadzona.
  5. Rozumiem, naczynie przeponowe, specjalna konstrukcja, więc użytkowa pojemność jest dużo mniejsza od pojemności baniaka, ale naczynie w układzie otwartym tyle nie traci na objętości, przelew zazwyczaj jest prawie pod sufitem. Niebawem zrobię test i sprawdzę, na zimnym układzie napełnię naczynie na maksa i podstawię kocioł pod przelew, zobaczymy ile wyleci, gdy rozbujam cały zład do 80*C, bufora jeszcze nie podłączyłem, więc z tych ok.200 litrów przeleje się nie więcej niż 10 litrów, bo nie raz napełniałem tak układ i nigdy nie przepełniło mi kociołka o tej pojemności. Praw fizyki się nie oszuka i nie może być aż takich rozbieżności. Błędem jest doliczanie calego zładu podłogówki i grzejników z rurkami do pojemności bufora i kotła, bo rozszeżalność wody w tym układzie niskotemperaturowym, czy nawet w grzejnikach nie przekracza 1%. Coś tam można dorzucić ale nie 4 czy 10%. Moim zdaniem do bufora 800l w układzie otwartym uwzględniając kocioł i instalację zbiornik 50l. w zupełności wystarczy... no tak, ale nie przewidziałem parowania ciepłej wody w naczyniu 😜 może po to się daje większy, aby często nie dolewać, a teraz przy tych buforach ładowanych na maksa to chyba z odpowietrzenia/przelewu para wali jak z czajnika :)
  6. Zastanawia mnie jedna rzecz, u jednych ten element zużywa się szybko u innych powoli, czy zmiana betonu wyraźnie pomoże ? Może to kwestia jakości opału, sposobu palenia itd. U mnie ten palnik wytrzymuje drugi sezon, ten szpic trochę się przytępił, ale całość kupy się trzyma, mimo że paliłem niedosuszonym drewnem i rozpalałem gwałtownie palnikiem gazowym.
  7. Z tą pojemnością naczynia wzbiorczego, to niby masz rację, bo rozszerzalność cieplna wody mówi, że nawet przy 100*C przybędzie jej nie więcej niż 4%, ale nie wiem dlaczego wszędzie fachowcy mówią o 8-10 % pojemnosci naczynia względem całego układu... może dlatego żeby często nie kontrolować poziomu bo przecież część wyparowuje. Ale z drugiej strony to co piszesz kieruje podejrzenia na naczynie wzbiorcze, pojemność i sposób połączenia : "(...)pamietam w wakacje jak pomontowalem wszystkie grzejniki, zalalem, odpowietrzylem i pierwsze palenie naladowalo bufor do 70', w kotle zaczelo bulgotac dopiero przy 97 czyli palilo sie normalnie ale tylko ten jeden raz. " Skoro za pierwszym razem było dobrze, to wychodzi na to, że układ się zapowietrza i potem nawet doraźne odpowietrzanie kotła nic nie daje. Moim zdaniem woda stygnąc i wracając z naczynia wzbiorczego powoduje gdzieś zaciąganie powietrza, pierwsze rozgrzanie wypchało wodę do zbiornika, część może się ulała przelewem i potem było jej za mało albo powietrze zostało zaciągnięte z instalacji w której jest jakiś błąd i nie można jej do końca odpowietrzyć. Nie wiem dlaczego upierasz się, że naczynie wzbiorcze ma być tylko lekko ciepłe, wszystko zależy od czasu palenia w kotle, jakbyś nie podłączył, jedną rurką, czy dwie rurki, to i tak woda tam w końcu osiągnie temperaturę co najmniej powrotu. Dlatego większość podłącza naczynie tak, jak pokazałem na foto, bo wtedy gorąca woda z zasilania nie idzie od razu do naczynia tylko dopiero gdy się powrót zagrzeje. Według mnie Twojego problemu nie da się rozwiązać internetowo, gdzieś jest po prostu przekłamanie pomiędzy tym, co opisujesz i rysujesz, a rzeczywistością. Musiałbyś zasypać temat lawiną zdjęć i filmików z całej instalacji w czasie palenia, to może ktoś cierpliwy znający się na rzeczy znalazł by rozwiązanie.
  8. A dlaczego tak duża pojemność ? Czy ze względu na układ zamknięty? Przecież woda aż tyle się nie rozszerza, od 4*C do 100*C jest to zaledwie 4% , wiec nagrzewając kocioł z buforem 1000l. w układzie otwartym w naczyniu przybędzie w porywach 40l wody. Po co więc aż taka asekuracja ?
  9. Krótka piłka, powinno być szkolenie przez producenta i imienny certyfikat nabytych umiejętności po zdanym egzaminie. Obsługa bez uprawnień byłaby równoznaczna z utratą gwarancji, a nawet groziłaby grzywna za zatruwanie środowiska 😜
  10. Tak się paliło niestety w wielu kopciuchach, drewno rąbane wiosną na grube kloce, leżało na kopie przez lato, na jesień do komórki, a potem do pieca. Niestety przekonałem się osobiście, że taki opał nie nadaje się do spalania w ekologicznych kotłach. Opisany problem dotyczy prawie wszystkich, którzy nagle - bo nikt raczej nie planuje zamiany kotła dwa lata do przodu - zdecydowali się pozbyć kopciucha.
  11. Już widzę, że to naczynie do wyrzucenia, albo przerobienia bo rura od zasilania ta na czerwono powinna wchodzić takim łukiem od góry tam gdzie ta niebieska fajka na środku. Niebieski zaślepiony przewód z powrotu powinien wchodzić do naczynia od dołu tam, gdzie teraz ten czerwony. Przelew i odpowietrzenie jest ok. Natomiast w miejsce tej zaślepionej rurki od powrotu trzeba wkręcić korek, ten otwór jest bezużyteczny w tym naczyniu. No i naczynie pojemnościowo jest ciut za małe, wszyscy mówią, że powinno mieć 10% pojemności wodnej układu, a tu sam bufor ma 800l. plus jeszcze kocioł z 80l i trochę w rurkach, no i chcesz wycisnąć ok 90 *C z całej tej masy wody więc ona rozszerzać się będzie też na maksa. Trzeba by bacznie się temu przyjrzeć przy wysokich temperaturach. Tak jak opisałem to naczynie, tak mam podłączone już 40 lat i gotowałem wodę nie raz, więc wiem z której rurki co leci. Rurka gorącą z zasilania wchodząca od góry w normalnym użytkowaniu trzyma poziom wody naczynia wzbiorczego i nic z niej nigdy nie leci, jest tam gorąca woda, ale tylko w rurce, czyli niewiele. Natomiast rurką niebieską połączoną z powrotem kotła przepływa w górę i w dół znaczna ilość wody kilkadziesiąt litrów i pod koniec palenia i ładowania bufora będzie to ciepła, albo bardzo ciepła woda, bo powrót będzie miał 70*C albo więcej, więc nie ma szans, aby przy tak podkręconej temperaturze na powrocie naczynie wyrównawcze było lekko ciepłe tak jak przy spokojnym grzaniu. Naczynie trzeba po prostu bardzo dobrze ocieplić albo zastosować układ zamknięty i wtedy ciepło zostanie w kotłowni. Ciepła woda zawsze unosi się do góry, więc dlaczego tutaj miałoby być inaczej.
  12. Może, ale mnie się wydaje, że masz źle podłączone naczynie wyrównawcze, wielu was tam grzebało i ostatecznie nie jest tak jak powinno być, bo dziwi mnie ten Twój wpis ze strony 2 cyt."Z zasilania kotla do naczynia, z naczynia rura przelewowa i 3 rura z naczynia do powrotu kotla i gdy pompa pracowala to pchala wode do naczynia wzbiorczego, jak bufor mial 60' to naczynie wzbiorcze rowniez 60' a tak raczej mie powinno byc- chyba ze sie myle. W tej chwili rura z naczynia do powroty kotla jest zaslepiona i cieplo idzie w bufor a nie na strych" Jak to zaślepiona ? Aby to miało ręce i nogi na strych muszą iść dwie rurki - ta z zasilania - woda się przelewa gdy się gotuje i ta z powrotu połączona z dnem naczynia która przyjmuje rozszerzającą się wodę z instalacji. Ja mam tak od 40 lat i nic się nie zapowietrza, a jak zagotuję wodę to rzyga wrzątek właśnie z tej z zasilania, która wychodzi na górze naczynia wzbiorczego ale do wnętrza naczynia to ma być tak jak na foto i zbiornik u Ciebie powinien mieć około 100 l. I teraz tak, jeśli zaślepiłeś rurkę z powrotu to musiałeś zamienić rurki w zbiorniku wyrównawczym inaczej woda by się nie cofała z powrotem do instalacji. Jeśli z kolei dałeś rurkę z zasilania na dno zbiornika wyrównawczego, to zrobiłeś grzejnik i pchasz tam dużo gorącej wody za każdym razem gdy na zasilaniu rośnie temperatura.
  13. No to mosiądzem oddzieli, przecież na powrocie już ma nyple ocynkowane, śrubunki... na zdjęciach widzę. Da mufę, zawór albo śrubunek mosiężny i nie będzie połączenia ze stalą. Pomiędzy kotłem, a buforem może zrezygnować z miedzi i dać zwykłe czarne rury stalowe, a miedzianą rurkę od naczynia wzbiorczego wkręci poprzez mosiądz i gitara.
  14. Ciekawi mnie jak wyjąłeś wkładkę z Afriso i jak zablokowałeś dopływ gorącej wody, bo według mnie bez specjalnych korków, zaślepek można to zrobić wyrzucając wkładkę/termik wraz ze sprężyną i koszyk, zostawiając sam grzybek podparty tą szeroką sprężyną, wtedy gorąca woda jest zamknięta. Jednak przepływ wody zimnej dalej nie jest rewelacyjny, zobacz na foto co tam jest po drodze. Jeśli nie połączysz na próbę zwykłą rurą/wężem to nigdy się nie dowiesz, czy większy przepływ wody przez kocioł coś poprawi. Może masz uszkodzoną tę drugą uszczelkę gumową tam głęboko w korpusie u góry (fot.2) i gorąca woda dostaje się cały czas na powrót nawet gdy grzybek szczelnie dociśnięty jest i teoretycznie zawór zamknął dopływ wody gorącej.
  15. No ale przecież to nie możliwe, żeby tylko miedź była, kocioł stalowy, bufor i króćce stalowe... a z tym bulgotaniem przy załączaniu pompy to może to nie w kotle, tylko dźwięk po rurach się niesie do kotła... może to w naczyniu wzbiorczym bulgoce bo zauważyłem na schemacie, że jest podłączone do zasilania a nie powrotu i pcha tam gorącą wodę, trzeba kogoś wysłać z telefonem na strych niech słucha 🙂
  16. Czyli problem rozwiązany, dać rury do bufora takie jak wyjście z kotła, czyli 6/4 cala, odpowietrzyć kocioł i na grawitacji będzie hulało.
  17. Tego zaworu nie da się źle złożyć, jest ząbek dla tego koszyka, sprężyny są różnej średnicy, można co najwyżej uszkodzić uszczelki, a są dwie - jedna na koszyku (pokazana na foto) i druga w korpusie głęboko na końcu tego ruchomego grzybka. Uszkodzenie, podwinięcie tych uszczelek spowoduje przepływ, przeciek gorącej wody niezależnie od położenia grzybka. Jeśli nie zwracaliście uwagi wcześniej, to macie teraz na fotografii jak bardzo musi się przeciskać zimna woda z bufora do kotła przy maksymalnie otwartym zaworze. Póki jest większa różnica temperatur to wszystko działa ok. , ale gdy trzeba szybciej "chłodzić" kocioł to zaczynają się schody. Skoro masz już zawory kulowe i nie musisz spuszczać wody, to zrób prosty test - daj powrót z bufora do kotła zwykłą rurą z pominięciem tego zaworu mieszającego i po nagrzaniu tak jak piszesz pompa na maksa.
  18. Wyciągnięcie wkładki nic nie pomoże, bo jeśli wyrzucisz tę cieńszą sprężynę z wkładką/termikiem to zawór będzie zamknięty na gorącą wodę i otwarty całkowicie na zimną, ale przepływ przez ten plastikowy koszyk jest tak tragiczny, że szkoda gadać. Musisz wrócić do mojego pomysłu z wężami samochodowymi i przetestować ładowanie bufora całą rurą, zobaczysz różnica będzie kolosalna nawet przy tej pompie. Na tym zdjęciu widać jak bardzo ten zawór ogranicza przepływ, tutaj i tak trochę za bardzo wysunąłem ten koszyk, bo nie wkręciłem korka dolnego, w rzeczywistości ta szczelina jest jeszcze mniejsza, postaram się pokazać prawidłową z korkiem wkręconym, który dociska bardziej ten koszyk.
  19. Dokładnie, bez tego wątku na forum ani rusz 🙂 , wszystkim, którzy zaczynają przygodę z MPM polecam przeczytać ten tasiemiec na raty, wybierając dla siebie to co potrzebne. Nawiązując do tych kilku poprzednich wypowiedzi mogę potwierdzić, że przestawienie się z kopciucha na MPM-a nie jest łatwe i wymaga zerwania z dotychczasowymi nawykami. Podstawa to suche drewno (sezonowane minimum dwa lata) i jeśli się chce, aby samo się paliło bez opieki, to niestety trzeba się przyłożyć, drobniej porąbać i starannie układać. Można spalić wszystko, nawet niedosuszone, rosochate i rzucane byle jak, ale trzeba zachodu i stałego dozoru. Druga sprawa to temperatura kotła, on musi być gorący najlepiej tak jak w cytacie 80-85 stopni, dlatego niezbędny jest bufor, bo inaczej zaczynamy kombinować, dusić spalanie i rodzą się problemy. Na upartego można sobie awaryjnie w okresie przejściowym przy wymianie kotła poradzić i bez bufora, szczególnie przy starej pojemnej instalacji, ale na dłuższą metę to udręka, sam przez to przechodzę i nie polecam. Z nowymi ekologicznymi kotłami, to tak jak z autami ekologicznymi, łatwo to wszystko zamulić opierając się na starych nawykach i ignorując zalecenia producenta, które są coraz bardziej uciążliwe dla użytkowników. Niestety tak jest cena czystego powietrza.
  20. Dobrze radzisz, ale kocioł już stoi w piwnicy, wysoka suteryna, możnaby go podnieść tylko też nie za wysoko, bo niskie pomieszczenie. Jeśli więc chcę ładować na maksa to bez pompki się nie obejdzie. Dlaczego tak naciskam na to prawie naksymalne ładowanie, otóż chciałbym, aby bufor 2200 l. i duży zład wody w starej instalacji z grzejnikami częściowo żeliwnymi nie wychładzały się całkowicie przez około 16 godzin od zakończenia palenia, tak abym nie musiał spowrotem podgrzewać takiej ilości zimnej wody. A dom z uwagi na planowaną nadbudowę ocieplony jedynie od dołu (suteryny mieszkalne) no i strych nie za bardzo bo musiałbym potem wszystko zrywać. @zaciapa dzięki za info bliżej wiosny wskoczę na priv dopytać niektóre szczegóły
  21. Dlatego wymyśliłem ten turbobajpas :) , gdy dół bufora ma już 60* to rozganiam warstwy i załączam wściekłą pompę, która tak goni wodę, że temperatura jest prawie wszędzie taka sama i powoli rośnie, 80 na górze miesza się z tym 60 na dole i powstaje 70 w całym obiegu kocioł bufor I jadę wtedy z całością do góry i nic mi nie szumi i nie bulgoce, a autor tego tematu właśnie na to narzekał. Dużo oglądam filmów na YouTube o buforach, szperam w internecie i wszyscy zwracają uwagę na trudność w naładowaniu bufora w taki sposób jak przedstawił to na fotce zaciapa, dlatego jestem w szoku i niedowierzam, że tak łatwo u niego się to dzieje bez żadnych specjalnych zabiegów ... stówa... no niechby 90 od góry do dołu to by mnie urządzało.
  22. Nie nie, nie masz racji, popatrz na goły bufor wyjścia na czujniki są wspawane w innych miejscach niż zegary na obudowie.
  23. Spokojnie, ten bajpas i inne wymysły to tylko teoria. Twoje posty na forum znam dokładnie, śledziłem z uwagą od początku bycia na forum i jesteś dla mnie wiarygodny, bo taki praktyk sam wyspawaleś już chyba drugi bufor, więc chyba skończę z tymi poszukiwaniami złotego środka dla siebie i po prostu skopiuję to, co pokazałeś. Piszesz, że w życiu nie miałeś stówy na buforze, a ta fota wyżej ? :) Bufor Twój bo poznaję i tam ponad stówę od góry do dołu... chyba że to był test wytrzymałościowy na początku.
  24. Bufora jeszcze nie podłączyłem, ale czy tym zdjęciem mnie w konia nie robisz, bo jak na dole bufora zrobiłeś ponad 100*C i w kotle się nie gotowało ? Mnie właśnie w teorii z tym bajpasem turbo chodziło o to, że przez to uwarstwienie wody uzyskanie takiego rozkładu będzie niemożliwe i po to w ostatnim etapie ładowania woda ma być ganiana aby się wymieszała i dała radę przechodzić przez kocioł nie gotując się. Nie dowierzam tym termometrom czy ktoś jeszcze tak potrafi naładować bufor ?
  25. Niestety kolega Piecuch19 nie dostrzega zasadniczej różnicy w sposobie palenia przez niego, a większości użytkowników kotłów na drewno, on pali węglem i praktycznie nie wygasza kotła, więc grawitacja by się sprawdzała i nie była tak energochłonna, jak pisze tu inny kolega PioBin. Przy takim sposobie palenia to i powrót do kotła jest cały czas ciepły. Większość użytkowników kotłów na drewno z małym buforem pali raz na dobę, są też tacy, co mają duże bufory i energooszczędne domy i jeśli nie ma mrozów, to palą dwa - trzy razy w tygodniu i trudno mi sobie wyobrazić, że pilnują skrupulatnie, aby nie rozładować całkowicie bufora. Kocioł na drewno przy takim sposobie palenia musi być przewymiarowany, aby sprawnie nabijał bufor, grzanie/ochrona powrotu też musi być, bo cudów nie ma i te ponad 1000l zimnej wody przy rozpalaniu zawsze będzie szybciej lub wolniej napierać na dół kotła. I nie chodzi tu o to, że mi kocioł zgnije, bo wcześniejsza moja samoróbka z blachy 4mm wytrzymała 20lat palenia węglem bez pompki, tylko na grawitacji. Chodzi o ekologię, czystość spalin, wymiennika, kocioł musi być gorący cały nie tylko na górze. Moim zdaniem grawitacja na zasilaniu bufora ma sens, ale potrzebny jest też bajpas z pompką, aby maksymalnie naładować bufor, bo wtedy na dłużej wystarczy. Grawitacja w całym domu również ma sens jeśli ona już tam jest i właściciela(tak jak mnie 🙂 ) nie stać na kosztowne przeróbki, chociaż i tak jest wspomagana pompką. Robienie grawitacji na cały nowy, energooszczędny dom, to jakieś zboczenie 😛 , jakiś uraz, uprzedzenie do nowoczesnych rozwiązań. W ogóle uważam, że kupowanie kotła na drewno kawałkowe do nowego domu, to wybryk, jakiś sentyment do palenia w kotle albo mus ekonomiczny, niskie dochody i dostęp do taniego opału. Wprowadzać wędzonkę do nowego domku, zagracać małą działeczkę drewnem, a kotłownię buforem to trzeba naprawdę być przypartym do muru albo mieć palenie w genach 🙂 inaczej tego nie da się wytłumaczyć. No tak, trochę nie na temat, bo autor tego tematu pali węglem... chyba, bo ten kocioł do węgla dedykowany.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.