Czytam, czytam i się wtrącę :). Mam dom ( pół bliźniaka ) z 1972 roku. Bez ocieplenia ścian. Na płaskim dachu położyłem 15cm styropianu. Okna dwuszybowe. Powierzchnia domu 120m2. W 2019 roku - wrzesień zamieniłem kocioł gazowy atmosferyczny na kondensacyjny (koszt kotła 3300zł) i postanowiłem grzać tylko gazem. Do tej pory paliłem w ogniwo 13Kw . Kocioł atmosferyczny używałem okazjonalnie. Zamknąłem układ CO. Rury o dużych przekrojach i grzejniki żeliwne zostawiłem. Przewaga tego układu nad nowoczesnymi to duży zład wody czyli praktycznie brak taktowania kotła. Do kotła kondensacyjnego założyłem czujnik pogodowy a na kaloryfery głowice termostatyczne programowalne. Kocioł pracuje 24h na dzień. Różnica ustawień temperatury na kaloryferach między nocą a dniem to 0,5 stopnia. Większość życia domowego spędzamy na piętrze, na parterze kuchnia i pokój gościnny. temperatura na górze 23 stopnie, na parterze 22. W nocy 0,5 stopnia mniej. W łazience 24 stopnie. Przy dużych mrozach temperatura dzienna ustawiona przez całą dobę. Teraz na dworze mam -1 stopnia a woda grzewcza ma temperaturę maksymalną 44 stopnie. Paląc węglem spalałem ok.3,5 tony orzecha. Paląc gazem w okresie 15.08.2019-15.08.2020 spaliłem 2300m3 gazu za kwotę ok.4500zł. ( CO + CWU + gotowanie ) Myślę, że trudno doradzić cokolwiek nie wiedząc jaki jest budynek, ile żeberek ma każdy z kaloryferów, jakie oczekiwania mają mieszkańcy. Pellet fajna rzecz. Jest jedno ale. On też będzie drożał. Do jego produkcji potrzebny jest prąd. A on w miejscu stać nie będzie.