Drodzy koledzy, tak czytam i czytam o tych 23 lub więcej stopniach i słabo mi się robi. Słabo bo kto to tyle wytrzyma? Na litość boską czy Wy w domu nic do roboty nie macie tylko leżeć cały dzień w majtkach przed TV? To logiczne gdy się cokolwiek w domu robi to człowiek od razu własnego ciepła dostaje. Ja nie z oszczędności gazu ale z własnego dobrego samopoczucia mam w domu 21 st C ale tylko przez weekendy kiedy jestem cały czas w domu. Do spania najwięcej 19 st C. Po powrocie z pracy ok 19:30 w domu jest 20 st C i tak cały tydzień. Jak wcześniej pisałam w weekendy więcej. Gdy na święta doprowadziłam dom do 22 st C to synowie z rodzinami gdy do mnie przyjechali powiedzieli: "Matka oszalała, chce nas tutaj udusić". Natychmiast syn zmniejszył na moim sterowniku temp do 20 st. Mimo to w pomieszczeniu było 21,5 i wszyscy siedzieli w cienkich bluzeczkach a wnuki biegały z krótkim rękawem i tak były spocone. Druga sprawa to ocieplanie domów. Pan, który ma dom aż trzy kondygnacje to znaczy, że mieszka w nim rodzina wielopokoleniowa to tak sobie myślę, dlaczego Pan miałby płacić za wszystko? Jedna kondygnacja jedna rodzina to jeden rachunek, druga kondygnacja drugi rachunek itd. Jeśli chce się mieć blok a nie dom jednorodzinny i za wszystko płacić samemu w dodatku dom słabo ocieplony i saunę domownikom każdego dnia fundować to trzeba wybrać albo syfik z węgla albo czyste powietrze i mniejsze ryzyko zachorowania na raka płuc. Przyznam się szczerze, że ja na spacery z domu nie wychodzę. Ja wyjeżdżam autem daleko, daleko poza miasto a tam dopiero robię sobie przechadzkę. Szkoda mi zdrowia gdy popatrzę przez okno i widzę jak nieliczni na szczęście już sąsiedzi puszczają w atmosferę syfik dymem zwany