-
Postów
1987 -
Dołączył
-
Wygrane w rankingu
17
Typ zawartości
Forum
Wydarzenia
Blogi
Artykuły
Treść opublikowana przez heso
-
Proponuję nie być do bólu poprawnym. Życie zawiera coś takiego jak slang i wszyscy doskonale rozumieją różne dziwne, "niepoprawne" słowa. Skoro wzmacniacz gitarowy nazywa się luzacko "piecem" lub "piecykiem", to od nazwania kotła piecem świat się nie zawali. Mam wrażenie, że nawet największym zwolennikom czystej mowy zdarza się w różnych sytuacjach użycie takich slangowych słów, bo użycie tych poprawnych wyglądałoby sztucznie. Może raczej walczmy o coś tak oczywistego, jak poprawna ortografia, bo z tym bywa bardzo źle. Zauważyliście, że nazwa "kocioł" nie działa w drugą stronę, tzn. nikt chyba nie nazwał pieca kotłem ? Stąd wniosek, że kocioł jest rodzajem pieca, ale piec nie jest rodzajem kotła...Pozdrawiam. Ps. Jak nazwać kuchnię węglową z tzw. podkową, często używaną nawet do zasilania CO ? Czy to jeszcze piec, czy już kocioł ?
-
"Nie wolno dopuścić do zmiany spalin w dym..." Właściwie to zawsze jest dym. A nawet jak go nie ma, to dalej są to spaliny. Co ma do tego fakt istnienie dymu ? Co jest w tym dymie takiego, że tworzy ten "korek", a jak nie ma dymu, to nie ma korka ? Mam wrażenie, że powoli zbliżamy się do rozwiązania zagadki. Naprowadzam Was na trop: proszę przyjrzeć się uważnie składowi spalin i ich ciężarom właściwym, także w porównaniu z ciężarem powietrza...Nawiasem mówiąc, te czynniki decydują w ogóle o wielkości ciągu w kominie, oczywiście w powiązaniu także z temperaturą. Pozdrawiam.
-
Niby wszystko prawda, ale zauważmy, że słaby ciąg jest w piecu nawet bez palenia w nim. Co się w takim razie z nim dzieje, że chwilę pózniej zanika i zaczyna się dymić z pieca ? To powyższe nie tłumaczy tego zjawiska. Gdyby to bylo całkowitą prawdą, powietrze w kominie, czy czopuchu stałoby nieruchomo, a tak nie jest.
-
No, tak, odgadnąć na odleglość, kiedy Ty masz to wszystko przed oczami... Tobie powinno być najlatwiej, wystarczy zrobić kilka prostych prób, np. zakręcić obieg na pozostałych grzejnikach i zobaczyć, czy ruszy ten dodany. Kazda instalacja po przeróbkach powinna być wyregulowana zaworami, żeby równomiernie kierowała wodę w rózne miejsca.
-
Korek na powrocie ? Trzeba odkręcić raczej ten górny i porządnie odpowietrzyć. Przeanalizuj przebieg instalacji, zobacz, czy nie ma jakiś siodeł (syfonow), które nie pozwalają uciec powietrzu z rurek do np. naczynia wyrównawczego. Czy to uklad otwarty czy zamknięty ?
-
Takie coś nazywa sie miarkownik ciągu, nie sterownik. Pytaj w sklepach o miarkownik.
-
Akurat nie przepadam za takim sposobem palenia, więc nie będę chwalił, ale czekam z ciekawością na ciąg dalszy. To może być pouczające doświadczenie. Pozdrawiam.
-
Wymienniki rurkowe najszybciej się zakamieniają
heso odpowiedział(a) na piotrek automatyk temat w Inne tematy o kotłach i piecach
O jakiej wodzie piszesz ? W obiegu CO czy może cieplej użytkowej ? Ta w obiegu jest przecież cały czas ta sama, jeżeli nie liczyć dolewek do małych ubytkow, tak więc skąd kamień ? -
Przeczytaj uważnie, co napisał jerryk: to właśnie my możemy być uważani za tępaków, którym nie podoba się "nowoczesność"...Taki był sens Jego wypowiedzi. Pozdrawiam.
-
Problem po rozbudowaniu starej instalacji CO
heso odpowiedział(a) na tomrek temat w Instalacje CO i CWU
Nie ma cudów, sam pisałeś, że woda plynie po najmniejszym oporze. Jesteś na miejscu, Tobie najlatwiej przeanalizowac całość . Po każdej przeróbce instalacja CO wymaga regulacji (dostrojenia)- dokręcenia lub odkręcenia zaworów. Nie popełniłeś po drodze jakiegoś syfonu (kolanka) ? Odpowietrzyłeś porządnie ? -
Co można dodać...? Takie czasy, taki świat. Mam kolo siebie paru nieżle dających w komin sąsiadów i też nie udaje mi się ich namówić, a właściwie próba mojego zainteresowania sie ich kotlami wzbudza podejrzenia, że może chcę sprawdzić, czym tak śmierdzącym palą... Nie wiedzą tylko, że można spalić połowę tego, co dotychczas, i mieć więcej ciepła... Przy okazji: była mała dyskusja na tym forum, ciekawie napisał kris o wodzie w paliwie, polecam (przedostatni wpis): http://www.drewnozamiastbenzyny.pl/forum/t...-woda-vt523.htm
-
Problem po rozbudowaniu starej instalacji CO
heso odpowiedział(a) na tomrek temat w Instalacje CO i CWU
Próbowałeś zakręcić trochę grzejniki w starej instalacji , tak żeby więcej wody szło do nowej ? -
Śmialo pisz tutaj.
-
Witaj, jerryk. Chcialbym zwrocić uwagę na dalsze zalety mojej propozycji: rozpalac można jak gdyby "od końca", tzn. najpierw przy tylnej ściance kotla, potem stopniowo dosypywać paliwa. Uzyskamy prawie dolne spalanie, bo żar cofając się, stopniowo bedzie obejmował kolejne warstwy paliwa, tak więc spalanie będzie długotrwałe. Istnieje przy tym możliwość podkladania paliwa prawie w każdej chwili, np. po wypaleniu prawie do końca wystarczy przesunąć żar w stronę tylnej ścianki i dosypać paliwo. Oczywiście w każdej chwili można także wybrać popiół.
-
Witam. Wiesz, łatwo Ci się to pisze i czytajacemu czyta. Otworki, dmuchawa...Technicznie możliwe, musisz tylko wiedzieć, że powietrze podawane powinno być w ilościach precyzyjnie dobranych i na dodatek dokladnie w miejsca, gdzie jest potrzebne. Jeżeli dasz go za dużo i nie tam gdzie potrzebne, to spowoduje to straty w czasie palenia, czasami bardzo duże. Nie bardzo rozumiem, skąd wzięło się przekonanie, że dmuchawa poprawi coś w piecu. Dmuchawę stosowalo się palenisku kowalskim, tam nie bylo naturalnego ciągu kominowego, więc trzeba bylo go zastąpić wentylatorem. W kotle, przy naturalnym ciągu, wystarczy opanować technikę palenia żeby osiągnąć dobre wyniki. Fakt, kocioł górnego spalania to nie najlepszy wynalazek do spalania paliw stałych. Trzeba by chyba palić w nim cienkimi warstwami paliwa, dosypując bardzo ostrożnie, żeby nie przytlumić przy okazji płomienia. Mogę zaproponować Ci pewną przeróbkę, która nie wymaga stosowania nadmuchu i da dobre efekty. To propozycja także dla kol.polonusa, pozwolilem sobie skorzystać z Jego rysunku: W palenisku trzeba wybudować tunel, najlepiej z plytek szamotowych, z wylotem przy tylnej ściance kotla. Polączenie z przednim otworem drzwiczek musi być uszczelnione np. szamotem. W czymś takim można palic także mialem, nie martwiąc sie o zasypanie szczelin rusztu. Stopniowo, w miarę wypalania sie paliwa, usuwa się od przodu popiół i można w każdej chwili dosypać nową porcję paliwa. Pozdrawiam.
-
Można powiedzieć, że przyzwyczaiłem sie już do takich zachowań, także poprzez wcześniejsze udzielanie się na innym forum. Też było podobnie, ale nie mam pretensji, nie całkiem o to mi chodzi, ale bardziej o pomoc potrzebującym, może o odrobinę satysfakcji, jak coś się sprawdzi. Ubolewam nad niską wiedzą techniczną użytkownikow, którym w dzisiejszych czasach przyszło trochę z konieczności, a nic tego nie zapowiadalo zająć się paleniem w piecach paliwami stałymi, stąd m.in. zadymione miasta i wioski. A i piece też bardzo niedopracowane. Widzę z licznika, że dany temat jest czytany czasami przez tysiące ludzi, ale jakoś niewielu chce zabierać głos... Trochę szkoda.
-
Wychodzi to tak, jakby za węgiel placić ok. 1000 zł/tonę. Sam musisz ocenić, czy warto. Wydaje się, że mało jest plusów przy paleniu pelletem, np. czystość (względna, bo także jakoś się kurzy).
-
Wentylator wyciągowy - jaki i gdzie kupić?
heso odpowiedział(a) na JerzyC temat w Kominy dymne i spalinowe
Witam. Pamietaj tylko, że użyciem wentylatora zmienisz dość radykalnie i niekoniecznie na korzyść ilość dostarczanego do pieca powietrza. Sztuczny nadmuch czy wywiew jest taki...sztuczny. Uzależnisz sie od niego, a piec doskonale sie bez tego obywa.piotrek automatyk słusznie zauważyl, że warto szukać przyczyny i nie musi to być trudne, ani wiązać się z jakimiś przeróbkami pieca czy komina. Czasami wystarczy np. zmienić tylko sposób palenia. -
Nie znalem tej tabeli. Dzięki... Tak, raz spalony tlenek węgla do CO2 (z wytworzeniem energii) może w warstwie żaru, w kontakcie z węglem pierwiastkowym w wysokiej temperaturze zredukowć sie z powrotem do tlenku. I ta reakcja jako endotermiczna, "ukradnie " wytworzone już ciepło. Jeżeli na wierzchu tego żaru zabraknie tlenu, to CO nie spali sie i w tej postaci wyleci do komina. To tylko jeden przyklad straty, za to dość poważnej. A niektórzy tak beztrosko nakladają do kotła, szczególnie na noc, kupę węgla na żar i przymykają wlot powietrza... jerryk, masz rację, spalanie to księga prawie bez końca.
-
To zupelnie normalna temperatura dla żaru z węgla. Wodoru to tam już raczej dawno nie bylo, spalił się w postaci produktow smolowych (węglowodory) w pierwszym etapie spalania. A woda też wcześniej w wiekszości odparowala. Te niebieskawe plomyki nad żarem to palący sie tlenek węgla (czad). To wlaśnie z niego mamy najwięcej energii, pod warunkiem ,że dostarczymy dość powietrza do dopalenia.
-
Gdzie mierzyleś tę temperaturę ? Chyba nie na czopuchu ?
-
Jeżeli mogę wtrącić: wg. mojej wiedzy własnie spalanie w wysokiej temperaturze gwarantuje prawie calkowite dopalenie tlenku węgla, ktorego łączenie sie z tlenem daje wysoki uzysk energii. W wielkim skrócie pierwszy stopień łączenia sie np. węgla z tlenem, czyli powstawanie tlenku węgla daje tylko okolo 1/3 całkowitej energii, ktorą można uzyskać, dopalając dalej ten tlenek węgla do dwutlenku (CO2). Niestety, ta druga faza reakcji wymaga wspomnianej wysokiej temperatury, a tej często w "normalnych " kotłach brakuje. Tak więc pomiar skladu spalin ( chyba się nie mylę- do tego służy sonda lambda ?) dla określenia procentowej zawartości tlenku węgla może dać informację o jakości spalania, czyli o zyskach ( lub stratach) przy spalaniu. Innym problemem jest potem sposób przekazania tego ciepla wodzie- poprzez wymiennik, ale to już następny temat.
-
Wracając do temperatury spalin w czopuchu: bardzo latwo jest wyciagnąć fałszywe wnioski, bo np. osiagniemy te wymagane stałe ok. 150 st. C. i co, mozemy byc pewni,że wszystko jest OK ? Nie, bo spaliny mogły po drodze być wychlodzone nadmierną ilością powietrza, albo w ogóle proces spalania zachodzil w zbyt niskiej temperaturze. Oczywiście zbyt wysoka temperatura to dowód złego odbioru ciepła przez kociol. Kol.jerryk slusznie zauważył, że paliwo powinno być "jednorodne" - jak wspomniany pyl węglowy. Myslę, że trociny to też taki rodzaj paliwa, można wtedy dośc dokladnie dobrać warunki spalania. Piszę o tych trocinach, chociaż sie przy nich nie upieram, mial czy węgiel jest także obiecujący. Od samego początku spalania, aż do wylotu do komina, musimy być pewni, że nie popełniliśmy po drodze błędow, które powodują straty energii. Trudno bez solidnego przygotowania teoretycznego, popartego próbami, coś osiągnąć. Mam nadzieję, że mi sie to w dużym stopniu udało, chociaż ciągle poprawiam. jerryk, już dawno zastanawialem się, dlaczego nie ma kotłow dolnego spalania z podajnikiem. Aż sie prosi takie rozwiązanie. I nawet nadmuch jest wtedy niepotrzebny. Inna sprawa, że gdyby ktoś w markecie budowlanym miał wybierać między kotłem z nadmuchem i beż niego, to oczywiście wybrałby ten z nadmuchem, no bo przecież lepszy... Taki świat.
-
Przede wszystkim palić w paleniskach wylożonych szamotem, tak żeby uzyskac wysoką temperaturę spalania. Powierza nie można podawać tak, by nawet małe jego ilości nie brały żadnego udzialu w kontakcie z plomieniami tylko przeplywały obok, wychladzając spaliny i sam kociol ( tzw. fałszywe powietrze). Ale z drugiej strony trzeba go dać tyle i tam, gdzie jest potrzebne do zmieszania sie z gazami z paliwa i stworzenia dobrego plomienia. Tak więc nie może tego powietrza być ani za malo, ani za dużo. Na tym polega cala sztuka. Ja w swoich próbach kieruję powietrze dość licznymi wąskimi kanałami. Chodzi o to, żeby jak najlepiej zmieszać ze sobą gazy biorące udzial w spalaniu- te palne i tlen z powietrza. To dość trudne sprawy, bo samo paliwo stałe jest rózne i różnie zachowuje się w czasie samego palenia. Z paliwami gazowymi czy cieklymi, jak wiecie, problem jest mniejszy, bo np. nie powstaje z nich popiół. Tyle na razie . Pozdrawiam.
-
Witam. Pomysł jak najbardziej słuszny. Ja akurat obywam sie bez miarkownika, palę stałym dość wolnym tempem i robię przerwy w podkladaniu i paleniu. Związane jest to być może z nadwyżką mocy w posiadanym piecu. Muszę dawać tego powietrza dość sporo, żeby spalanie było prawidłowe. Ale przy innych konstrukcjach kotłów takie sterowanie miarkownikiem powinno sie sprawdzić. Nawiasem mówiąc, wydaje mi się dużym błędem eksploatacyjnym całkowite wyłączanie nadmuchu w kotłach, (tzw. podtrzymanie) Wysoka temperatura żaru powoduje wydzielanie się lotnych, palnych składników paliwa, ktore z powodu braku powietrza nie mogą się palić płomieniem. To czysta strata, nie mówiąc o smołowaniu wtedy ścianek kotła. Ps. Chciałbym jeszcze dodać, że planując zamianę sposobu spalania- z podmuchu wentylatorem na ciąg naturalny należaloby pomysleć o pewnych przeróbkach w samym kotle, szczególnie dotyczacych rusztu, drodze podawania strumieni powietrza i być może zmienić samą technikę palenia. Moim zdaniem każdy rodzaj paliwa wymaga innej budowy paleniska. To może nie jest odkrywcze, ale warto o tym pamietać. Pozdrawiam.
