Skocz do zawartości

Juzef

Stały forumowicz
  • Postów

    965
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    40

Treść opublikowana przez Juzef

  1. Tego nikt nie wie. To zależy. Jeśli nie masz lekturofobii, to tutaj kwestię relacji temperatury wody do korozji kotła i komina wyjaśnia rzecz fachowiec. Chcesz prostej odpowiedzi, to masz: temperatura wody na wyjściu z kotła powinna być taka, by instalacja dała radę ogrzać chałupę w danej sytuacji pogodowej* * ze względów technicznych najlepiej gdy temperatura wody mieści się w przedziale 60-90st.C. Są tacy, co schodzą w okolice 40-50st.C, ale stałe utrzymywanie takich temperatur, zwłaszcza przez palacza bez dogłębnej znajomości dziedziny, zwiększa szanse na przedwczesne zajechanie kotła i/lub komina. Czy paląc na 40st.C. spalisz mniej? Niekoniecznie. Niższa temperatura wody oznacza zwykle niższą moc chwilową - a ta z kolei niższą sprawność. Możesz zjechać z temperaturą, ale spalisz zużyjesz być może tyle samo opału, lecz jakiś dodatkowy procent ucieknie w komin niespalony. Jak będzie faktycznie - trudno to stwierdzić bez wjechania do kotłowni z drogim i skomplikowanym laboratorium.
  2. Nic dziwnego. Duża bryła ma małą powierzchnię = mniej gwałtownie uwalnia gazy = niewiele dymi, nawet wrzucona na żar. A jeśli w dodatku węgiel jest typu 31, to tym bardziej dymu nie będzie zauważalnego. To jest chyba ten mityczny 'węgiel dobrej jakości' znany z mediów.
  3. Co do Wintera, to ja nie mam zastrzeżeń. Dwa razy brałem orzech chwałowicki. Raz dostałem praktycznie samą kostkę, drugi raz już bliżej orzecha, ale też mieszanka. Węgiel mocarny. Tylko trudno rozdrobnić w razie potrzeby, bo twardy okrutnie. A miału zawsze coś jest, ale w granicach rozsądku. Od innego dostawcy spod miasta zdarzyło mi się raz ~150kg miału w 2 tonach.
  4. Wyraźnie to jest napisane od dawna, jak rozumieć ocenę w rankingu i określenie "lepszy/gorszy kocioł górnego/dolnego spalania": jest to "zawartość dobrych cech konstrukcji i wyposażenia danego rodzaju kotłów w konkretnym wyrobie". Ale producenci nie powiedzieli, że mają jakiś problem ze złą oceną samą w sobie, tylko że podobno nieprawdziwe informacje rozpowszechniam. Pan Cichewicz był łaskaw napisać (brawo!), co konkretnie mu nie leży: I podesłał też certyfikat Logiki na normę EN 303-5:2002. Ciekawi mnie, co oznacza zdanie "Kocioł przeznaczony do pracy tylko z mocą nominalną". Nie wiem, czy czujecie absurd sytuacji. To nie są zastrzeżenia do moich ocen i stwierdzeń subiektywnych. Producent stwierdza, że dane na jego własnej stronie są nieprawdziwe/nieaktualne i do mnie ma o to problem. Tak jak Westfalia, co nie może się zdecydować, czy Westfalia Standard to górne czy dolne spalanie (na stronie: górne (kiedyś dolne), w instrukcji: dolne). @lysy1l Te sztywne założenia to albo że kocioł jest górnego spalania albo dolnego - bez rzeźbienia niczego w kotle. Inny wypadek to zwykle jest górno-dolniak, który wymaga zatkania czy wymurowania czegoś w celu uzdatnienia do użycia. Logica jest górno-dolniakiem. Palenie kroczące jest tu sposobem na "radzenie sobie" z tą konstrukcją. Tak samo jak z innymi górno-dolniakami, ale czy to czyni te wyroby lepszymi?
  5. Oczywiście, że myślałem i dlatego właśnie powyłączałem komentarze wszędzie poza blogiem. Dyskusja przy artykułach jest niepożądana z punktu widzenia ich celu: możliwie prostego przekazu informacji, czyli też wycięcia "zbędnej" informacji. Miejsce do dyskusji jest na forum. Ja wiem, że ludzie by chętnie pisali tu i tam co popadnie, ale to wprowadza zbędny szum informacyjny, przez który ktoś nowy musi się potem przegryzać. Chyba się domyślasz, że pod tekstem o dobrze mocy kotła zaroiłoby się zaraz od pytań o dobór mocy kotła właśnie? Jeśli ktoś ma uwagi do samego artykułu, to zawsze może się skontaktować. U Zawijanów właśnie dyskusja jest celem, więc tam to nie dziwi. Natomiast ranking miał być streszczeniem wiedzy o danym kotle. Tam również opinie nie dodałyby wiele wartości. Bo tak naprawdę jaką wartość ma jak ktoś pisze, że u niego ten kocioł się dobrze sprawuje albo niedobrze? Ile w tym stanie udziału kotła, a ile doświadczenia palacza? Ktoś przeczytałby pierwsze 5 opinii, o ile byłyby krótkie, i wyrobiłby sobie pogląd być może sprzeczny zupełnie z artykułem o kotle, a podesłać pięć spreparowanych opinii to nie problem.
  6. @lysy1l pamiętam Twoje zastrzeżenia i tak jak wtedy nie uważam, by nieużycie kotła osobiście wykluczało możliwość oceny jego konstrukcji. Jeśli by takie założenie przyjąć, to gasimy tu światło, bo większość wypowiada się przecież o rzeczach, których osobiście nie używali. Gdybym kupił każdy opisywany kocioł i poużywał u siebie, a potem napisał opinię na jego temat, to też można by się doczepić, że np. nie mam papierów ani warunków do badania kotłów, że u sąsiada w piwnicy ten sam kocioł by działał poprawnie. Wystarczy, że ta opinia by wyskoczyła producentowi w wynikach wyszukiwania dość wysoko. Ja właśnie piszę o wadach i zaletach. Język to kwestia gustu. Klasy, oceny - dlaczego nie? To tylko forma wizualizacji tej samej informacji, która obok jest w formie tekstowej. Ocena bierze się ze stosunku ilości i kalibru zalet i wad. Czy gdzieś napisałem, że "ten kocioł jest zły, bo ktoś tak napisał tu i tam"? Nie. Podstawowe informacje to w zasadzie tłumaczenie specyfikacji technicznej na język zrozumiały dla ludzi. Jeśli pojawiają się często podobne opinie użytkowników na dany temat, to jest napisane "użytkownicy często skarżą się na taki problem, więc miej to na uwadze, że może się zdarzyć". Nie pamiętam przypadku, by opinie przesądzały o gorszej czy lepszej ocenie kotła. Od początku mam wzgląd na historie takie jak ta z tatarem Sokołowa. Mieli pełne prawo wjechać na tego gościa, bo on dość ostro namieszał porównując różne produkty czy stwierdzając niemal, że ten tatar to trucizna, co nie miało pokrycia w składzie produktu. I dlatego mogli go dojechać - bo można się czepić o kłamstwo, ale nie o prawdę - choćby niewygodną - albo subiektywne opinie. Co gorsza on na bazie kłamstwa zrobił sensację, zbudował popularność i kręcił z tego kasę. Doceniam gesty solidarności, aczkolwiek są one przedwczesne. Zyję, mam się dobrze i przejmuję się mniej niż większość z Was ;)
  7. Trudno to tak zrobić. Przecież nie opiszę od razu wszystkich dobrych kotłów. Skąd ktoś ma wiedzieć, czy kocioł nieopisany jest dlatego, że jeszcze o nim nie wiem, czy dlatego, że niewart uwagi? A jeślibym po prostu dawał niską ocenę bez uzasadnienia, to wtedy dopiero można by zarzucić mi złe intencje. A tak wszystko jest uargumentowane. Cieszyłbym się, gdyby mnie któryś mądry producent zmasakrował merytoryczną argumentacją jak Korwin lewaka. Ale wygląda, że mają tylko pięść w zanadrzu. PS. Żeby Was tu też czasem nie zaczęli ścigać za te wypowiedzi ;) PS2. Spisałem tu właściwie wszystko o sprawie.
  8. Sprawa trwa już chwilę, ale nie chciałem nic mówić, póki prokuratura, kuria, sanepid i kto tam jeszcze nie zapukają do moich drzwi. Do tej pory nie zapukały. Niemniej czekam cierpliwie. Ale skoro temat wypłynął sam z siebie... Niespełna miesiąc temu pan Robert Cichewicz był uprzejmy powiadomić mnie na Facebooku, że: Odpisałem, że informacje czerpałem z materiałów producenta, a jeśli mimo to w którymś miejscu się mylę, to poparte merytorycznymi argumentami sprostowanie chętnie zamieszczę. Odpowiedzi niestety nie otrzymałem. Kilka dni temu podobny groźbo-straszak otrzymałem od Prezesa firmy Westfalia, pana Aleksandra Brzezińskiego. Miał on pretensje m.in. o to, że (1) kocioł Westfalia Ultima nigdy nie był i nie jest sprzedawany w marketach budowlanych pod marką Westfalia (2) że informacje i przekroje które zamieszczam są nieprawdziwe (3) że bezpodstawnie twierdzę jakoby firmy Cichewicz i Westfalia cokolwiek łączyło. Mimochodem dodał, że firma Cichewicz zgłosiła sprawę do trzech (!) różnych instytucji, a jego kancelaria też coś pichci. Odpisałem panu Prezesowi, podsyłając dowód że teza (1) jest w połowie nieprawdziwa, ale ponieważ aktualnie tego kotła nie widać w żadnym z marketów pod marką Westfalia, to wzmiankę o jego "marketowości" usunąłem. Podobnież rozdzieliłem artykuł wspólny o kotle Westfalii i Cichewicza, które kiedyś były w 90% podobne, ale teraz się nieco rozeszły. I przejrzałem stronę Westfalii, gdzie znalazłem trzy różne wersje konstrukcji tego kotła, każdą z nich opisując, ponieważ w handlu ktoś może na każdą z nich natrafić. Na to pan Prezes Brzeziński odparł, z grubsza że "strona fajna, ale informacje nieaktualne, więc nieprawdziwe". Niech każdy sam wyciągnie wnioski, jak taki stosunek do publikacji istotnych, aktualnych informacji na temat swoich produktów na własnej stronie internetowej producenta świadczy o producencie i jego podejściu do klienta. Gdyby ktoś miał wątpliwości, to od nikogo ani grosza nie wziąłem za pisanie źle o tym wyrobie albo dobrze o innym. Jeśli techniczne fakty powiedziane po polsku i zrozumiale są niekorzystne dla producenta - to jest problem producenta, że klepie niepełnosprawny produkt. Nawet jeśli to się aktualnie dobrze sprzedaje. Nie interesuje mnie też celowe fałszowanie informacji o kotłach, ale jeśli producent ma wyj*#ane na aktualność i prawdziwość informacji o swoich wyrobach na jego własnej stronie (!) to co ja mogę? Koniem jestem, nic nie mogę. Producenci chyba nie bardzo zdają sobie sprawę z głupoty ich własnego postępowania. Angażują środki w rozdeptanie mrówki, co ich ugryzła, a nie widzą, że szarżuje na nich słoń - antywęglowy ruch, który zaczął się w Krakowie, a jest więcej niż pewne, że będzie zyskiwał na sile. Chcą załatwić jedyną w tej chwili inicjatywę mówiącą o węglu pozytywnie i zrozumiale. Śmiało, czekam. A za kilka lat życzę powodzenia w produkcji kontenerów na śmieci i gwoździ. Ale żeby nie było tak smutno, to wspomnę o drugim, pozytywnym biegunie sprawy: skontaktował się ze mną Prezes Izby Gospodarczej Sprzedawców Polskiego Węgla. Stwierdził, że inicjatywa to bardzo zacna i chce włączyć Izbę w promocję tego tematu. Także jak widać niektórzy już się budzą, inni zaś czekają, aż nocnik się bardziej napełni i się w nim utopią.
  9. Nie. Chodzi o świadomość. Jak komuś leje się na posesję z przepełnionego szamba u sąsiada - to będzie awantura. Jak komuś wali w okna ściana dymu z komina sąsiada - to jest normalne, przecież jest zima, sąsiad pali, to i dymi. Problem w tym, by palenie bez dymu było "domyślną opcją" w każdym kotle węglowym, dostępną bez kombinacji.
  10. Źródeł smogu jest wiele, a piece są jednym z nich. Fakt, że łatwiej walczyć z palaczami węglowymi niż z ruchem samochodowym czy napływem syfu z okolic. Widzą. I ja widzę. Ale 5 lat temu miałem to za oczywistą oczywistość, że komin służy do dymienia. Nikt w tym problemu nie widzi, a jak widzi, to się go uciszy: on biedny, tylko wungiel go przy życiu trzyma.
  11. Tak, identyczne przemyślenia naskrobałem :) Pytanie, czy branża faktycznie zrozumie problem we właściwy sposób i zacznie coś zmieniać na lepsze, czy okopie się na swojej zadymionej, syfiastej pozycji i będzie się ostrzeliwać gorącym żużlem w odpowiedzi na każdy atak.
  12. Wcisnę się pomiędzy te rozliczenia etniczno-gospodarcze, by wrzucić to: stopzakazowi.pl
  13. Oj, umierają, tyle że po cichu i powoli. To nie musi być tak, że umarł w butach, ale tu jakaś miażdżyca, tam niewydolność układu krążenia, nadciśnienie, tu znów jakaś astma... Tego się pozornie nie łączy z czystością powietrza, ale życie w syfie potrafi uskubać kilka lat z życia. Nieważne czym będziemy ogrzewać - trzeba dążyć, by każdy sposób ogrzewania był jak najbardziej czysty. Nigdy nie uda się dobić do takiego poziomu zamożności, by wszystkich było stać na gaz lub prąd. Chyba żebyśmy się dowiercili do Belzebuba i mieli gaz za darmo. Na świecie wcale nie szaleją z odchodzeniem od paliw stałych. Niektórzy większego wyboru nie mają. W USA drewno jest najtańszym paliwem. Teraz im gaz potaniał na łeb na szyję, ale i tak miliony ogrzewają się drewnem, paląc je w piecykach typu koza niemalże, z czego do powietrza trafia przeokrutny syf. Tam problem dostrzeżono już 30 lat temu. I co? Producenci dostali wybór: robią czyściej spalające piece albo wynocha siać kukurydzę. Starych kopciuchów nie można odsprzedawać - idą prosto na złom. Normy dla nowo produkowanych pieców są co kilka lat dokręcane. Aktualnie emisja pyłu to max. 4g/h. Miejscami wprowadza sie politykę braku dymu z komina. Wcześniej można było puszczać "rzadki" dymek przez 15 min. na każdą godzinę, a teraz za jakikolwiek dym jest mandacik. Oczywiście to nie wszędzie takie atrakcje, ale w najgęściej zaludnionych rejonach, np. okolicach Seattle, gdzie mieli przekroczenia wszelkich norm dla powietrza jak ludzie zaczynali wędzić. Jest wsparcie dla chcących kupić lepszy piec czy zmienić źródło ciepła - ale nie w postaci dopłacania ludziom przez urzędy, tylko ... ulgi podatkowej! U nas nikt by na to nie wpadł, bo urzędy nie miałyby się czym nachapać. Co ciekawe, tydzień temu w Waszyngtonie odbył sie finał Wood Stove Design Challenge - ogólnoświatowego konkursu mającego na celu promocję nowoczesnych konstrukcji pieców do spalania drewna. Było kilkunastu finalistów, zarówno gość od rocket stove'a, producenci pieców z USA, Austrii, Danii, jak i półamatorska ekipa z jakiegoś uniwersytetu, a wygrał numer 14 z tej listy. Tymczasem u nas w Krakowie wszystko się może wykopyrtnąć o palenie drewnem w kominkach. Sądząc po wrzawie na facebooku, wielu nie jest w stanie przyjąć do wiadomości, że ich kominek może emitować więcej syfu niż piec węglowy i głośniej krzyczą niż palący węglem.
  14. Jak ktoś jest poniżej poziomu, to wiadomo, że nie pogadasz, ale nie znaczy to, że nie należy próbować. Ważne jest w jaki sposób się sformułuje przekaz. Można przyjść i się czepiać - to na pewno reakcją będzie agresja albo przynajmniej obojętność. A można też pokazać korzyści. Jakbym dajmy na to jechał na rowerze bez siodełka, byłoby mi niewygodnie dość, a wyprzedzałby mnie ktoś na rowerze z siodełkiem i powiedziałby mi, że powinienem kupić siodełko bo wtedy wygodniej się jeździ - i widziałbym, że on siodełko ma i wygląda na zadowolonego - to bym się poważnie zastanowił, czy faktycznie nie spróbować jeździć z siodełkiem, skoro u niego to działa. Zebrałeś wszystkie błędy, jakie da się popełnić w tej sprawie :) Raz, że na tablicy miejsca zabraknie. Dwa, że tablicę spalą pierwszej nocy. Nie trzeba nikogo kompromitować. Da się znaleźć tyle korzyści z czystego palenia, że każdy, kto umie liczyć, jest w stanie przyjąć to do wiadomości po dobroci. Ale są nagrody - brak syfu, niższy rachunek na składzie, mniej latania do kotłowni, komfort w domu. Trzeba by tylko mieć możliwość dotarcia do jak najszerszego grona odbiorców z informacją spreparowaną w takiej postaci, by mogła przebić się przez barierę obojętności, niedasie i przyzwyczajeń - co nie jest proste...
  15. @januszj26 - oczywiście próbowałeś partyzanckiego podrzucenia ulotki albo wręcz rozmowy z sąsiadem? Ja wiem, że to zakrawa na szaleństwo, ale to wyłącznie kwestia naszej mentalności. Albo będziemy coś z takimi przypadkami robić, albo trzeba się pogodzić i wdychać to wszystko, a nie narzekać po kątach. Tak jak piastun pisze - gościu może nawet nie być świadom problemu, ale wytknąć to człowiekowi w taki sposób, by nie odebrał tego jako atak, lecz jako dobrą radę, jest trudno. Co nie znaczy, że nie należy próbować. Te mapki dymienia mnie śmieszą. Co to daje? Przede wszystkim to jest forma ataku: ty zły trucicielu, zaraz cię strażą miejską poszczujemy! A właśnie ataku trzeba unikać, jeśli chce się coś człowiekowi na spokojnie wytłumaczyć. Myślałem nad jakimś tego typu narzędziem, gdzie można by zgłaszać takie przypadki, ale w zupełnie innym celu - by dostarczyć instrukcję prawidłowego palenia, jeśli więcej osób potwierdziłoby, że pod tym adresem jest dymione regularnie. Niestety taki plan ma mnóstwo słabych punktów i wcale największym nie jest kasa na wysłanie liściku takiemu komuś. Wiadomość musiałaby być w tonie: ej, widzimy, że masz problem z ogrzewaniem i chcemy ci pomóc. Pal tak i tak, a będzie taniej. A do tego dołączyć zdjęcie dymiącego komina tego gościa - żeby wiedział, że internety patrzą... Główne problemy to sam fakt wskazywania konkretnych adresów. Pewnie da sie to podważyć od strony prawnej. Poza tym trzeba by mieć dużo agentów rozsianych po kraju, by jedną lokalizację mogło chociaż parę osób potwierdzić, by uniknąć trollingu. Dobrze, gdyby była jakaś forma motywacji do dodawania rzetelnych zgłoszeń. Jak coś takiego widzicie?
  16. Jeśli ktoś miał wątpliwości, kto zapłaci za imprezę bezwęglową w Krakowie, to teraz już wie - oczywiście będą to najubożsi. Projekt uchwały w sprawie dopłat do kosztów "ekologiczniejszego" ogrzewania został zresztą z tego powodu skrytykowany przez KAS. Dopłata będzie w formie określonej stawki zł/m2/rok, a ta stawka jest oczywiście zaniżona oraz nie uwzględnia faktycznych różnic w kosztach. Kopcący w zbyt dużych piecykach po przejściu na gaz mogą wyjść na plus już bez dopłat, a grzejący duże domy dopłacą do interesu... Przy okazji ciekawy artykuł trafiłem: Czechy będą kiedyś bez dymu. Oby Polska też kiedyś była bez dymu, ale nie na krakowski sposób.
  17. Kocioł powinien być tak skonstruowany, by minimalizować ryzyko nieprawidłowego użytkowania. Jeśli do poprawnej eksploatacji kotła potrzebna jest ponadprzeciętna wiedza tajemna, to coś jest nie tak z kotłem, a nie z tym, kto użytkuje go źle, bo takiej wiedzy nie posiada. Każdy przyjmuje wiedzę z oporem, a już szczególnie jeśli przeczy ona jego doświadczeniu i przyzwyczajeniom. Tu wjeżdża psychologia. Gdybyś inaczej sformułował kwestię w rozmowie z sąsiadem (mniej o dymie, więcej o pieniądzach), to efekt mógłby być inny. Ale to nie jest proste. Najlepiej, gdy ktoś widzi jakiś problem u siebie: poczucie estetyki ciśnie go za syf, który puszcza z komina, spala 5 ton węgla w parterowym domku albo musi chodzić po domu w kalesonach. Wtedy można mu podać receptę na te problemy i chętniej ją wypróbuje. Ale gdy on jest przekonany, że jest dobrze, to po co miałby coś zmieniać? Grunt to się nie przejmować ;)
  18. Juzef

    Jakie Polecacie

    http://www.mg.gov.pl/node/18029
  19. Juzef

    Camino Kwd3

    Nieraz myślałem nad czymś takim, szybko jednak dochodząc do wniosku, że nie warto :) Właśnie uszczelnienie tego połączenia górnej ścianki z żebrowanymi członami po bokach będzie trudne. Co gorsza to powinno być chyba zdejmowane, gdyby okazjonalnie przyszło tam coś wyczyścić.
  20. Czy na pewno, to ja bym nie był pewien - bo w odróżnieniu od innych domorosłych specjalistów krzyczących <to co ja mam> nie powoduje smogu, weźcie się za <to co ma sąsiad> nie znam się na tej dziedzinie. Nie jestem pewien, czy problem smogu akurat w Krakowie by rozwiązał się nawet gdyby 3/4 palących węglem przestało dymić. Nawet paląc bez dymu mamy jeszcze jakąś emisję pyłów. Ale przecież nie tak znowu kosztowna byłaby akcja pt. tutaj ludzie macie instrukcję jak palić, od teraz jak ktoś zadymi pół osiedla to będzie mandat, a przez parę lat popatrzymy czy to coś daje - jak nie, to będziemy zakazywać węgla w ogóle. Dawno temu z tamtejszymi aktywistami gadałem, ale nie chcą mnie znać. Ich celem jest eliminacja węgla, a uczenie ludzi rozsądnego palenia przeczyłoby temu celowi. "Chcesz to edukuj" - tyle usłyszałem.
  21. Do głosowania jeszcze trzy tygodnie zostały. Dopiero wtedy się okaże, jaki jest rozkład sił faktycznie, bo teraz zwolennicy węgla wolą się publicznie nie ujawniać. Ale zadziwiające, ile może zdziałać ~0,5% mieszkańców miasta, o ile wyjdą na ulicę i pokrzyczą.
  22. Nie tylko, lecz aż. Większość ludzi nie ma wiedzy ani chęci. Mają to, co kupią. To tylko my mamy skrzywiony ogląd sytuacji, bo w tym temacie siedzimy. Ale nie wiemy nic np. o tajnikach produkcji długopisów, spadochronów czy zapalniczek. Używamy to, co kupimy. Być może przeciętny długopis dałoby się ulepszyć na 500 sposobów, ale my chcemy po prostu pisać nim i nie myślimy w ogóle w takich kategoriach. Tak samo dla przeciętnego palacza smród, brud, pot i łzy to integralna część palenia węglem. Pali tak, jak piec mu pozwala.
  23. Jak dla kogo. Czy normalny człowiek byłby taki skłonny zainwestować 600zł w kocioł, który kupił za 1200zł w markecie, a który nie jest zepsuty? Wątpię.
  24. Ja zmajstrowałem sobie odczyt temperatur z 10 czujników DS18B20 na bazie Arduino Uno wpiętego do neta przez kontroler Ethernetu. Arduino czyta pomiary i wrzuca je na zdalny serwer, a tam już sobie robię podgląd na bieżąco, wykresidła, statystyki i co tam tylko chcę. Filozofii tu nie ma, ale minimalne ogarnięcie w programowaniu potrzebne. Koszty sprzętu w granicach 100zł. Można taniej, majstrując układ od zera lub kupując elektronikę prosto od chińczyków, ale wolałem dać parę złotych, a mieć coś niezawodniejszego niż samoróba. Obywatel @szponi mnie kiedyś nękał o proste urządzenie do pomiaru temperatur w kotłowni, które pakowałoby te wyniki do neta w jakiś sposób. Rzecz jest do zrobienia w granicach 30-50zł gdyby zaprojektować układzik od zera i wyklepać seryjnie, a jako czujniki użyć DS18B20. Potem tylko kablem do routera, a stamtąd posyłać to na centralny serwer, gdzie posiadacz urządzonka mógłby swoje pomiary podpatrywać i robić z nimi co chce. Zagranico mają takie rozwiązania, ale zwykle urządzenia monitorujące są drogie (wiadomo, zwłaszcza jak się zechce to zrobić bezprzewodowo) i/lub buli się składkę na utrzymanie tego centralnego serwera, gdzie trafiają pomiary. Ale jednocześnie ten centralny serwer czyni wszystko prostym. Bez tego trzeba by albo zapisywać pomiary na urządzeniu pomiarowym (komplikuje się budowa, wzrasta jego cena) albo kazać mu wysyłać pomiary na jakiś komputer w sieci lokalnej (odpada całodobowość, wymaga trochę niełatwej konfiguracji). A takie rozwiązanie wpinasz-i-działa dla kogoś, kto nie odróżnia wejścia od wyjścia, pewnie by znalazło chętnych.
  25. Nowa ulotka z paroma poprawkami jest już w dziale propagandy. Takie też założenia przyjmuję. Dlatego właśnie daruję sobie wspominanie o górnym spalaniu. Przecież większość ludzi takie piece ma, a tych czarnych owiec co ewentualnie się natną na palenie od góry w dolniaku nie powinno być wiele ;) Z tym może być problem. Zmajstrowałem to w takim edytorku specjalnym, który z edytowalnych formatów obsługuje tylko własny .sla. W tym zakresie jakiego użyłem jest on dość prosty, ale upierdliwy jak się jest przyzwyczajonym do Worda. Jeśli dasz radę zainstalować w/w edytor i go używać, to tutaj masz edytowalny plik .sla. Mam możliwość, nawet jest przybliżona lokalizacja (miejscowość) możliwa do sprawdzenia, choć nie wiem czy jej ufać, bo zależnie od dostawcy internetu potrafi wskazać z dokładnością do wsi, albo zupełnie na drugim końcu Polski. Jakby kilkadziesiąt osób weszło dzięki ulotkom, to powinno być zauważalne, bo dziennie jest ok. tysiąc ludzi.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.