Skocz do zawartości

emigrant

Stały forumowicz
  • Postów

    1782
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    10

Zawartość dodana przez emigrant

  1. To szybko. Myślałem, że kilka godzin a nawet przez myśl mi przeszło kilkanaście godzin :). BTW, tak przeleciałem oferty podjanikowców 100 kW i widzę, że max. powierzchnia do ogrzania to 1000 m2. Patrz, bo przez te 5 klasy i Ecodesign'y to jest jego max. W ciemno nie kupuj. Może poprość kogoś, jakiegoś projektanta od takich rzeczy i niech zrobi jakiś OZC, jakieś obliczenia na zapotrzebowanie energetyczne tego budynku. Widzę, że chcesz kupić kocioł o tak po prostu "na oko".
  2. Tak z czystej ciekawości, ile czasu trwa rozuch kotła o tak dużej mocy 150 kW?
  3. No to czekamy na kolejną ofiarę złego ciśnienia wstępnego. Pewnie w drugim przypadku też robił instalację hydraulik z zawodu... 👎
  4. Tak, tylko jak napisałem, że w starych hybrydach siedzą długowieczne akumulatory niklowo-wodorkowe, odporne na przegrzania. Są bezpieczne - one nie wybuchną, albo jakieś samozapłony. Stąd ich obecność na ISS. Mają też swoje wady jak mała pojemność i coś tam pewnie jeszcze się znajdzie. W nowych Toyotach siedzą już litowo-jonowe... podatne na przegrzewanie, zwarcia wewnętrzne ogniw, samozapłony. Takie przypadki to rzadkość, ale już kilka Tesli się paliło. Najlepsze jest to, że tego nie da się ugasić, trzeba czekać aż cały akumulator litowo-jonowy się wypali. No to masz w swoim babskim CH-R fajny, stary silnik 1.8 tylko na wtrysku pośrednim. Tym silnikem zrobisz 1 mln km bez remontu. Oczywiście żart z tym babskim. Mnie też CH-R się podoba ,ale tylko w full wersji z ładnymi, dużymi felgami. Koła robią całą robotę w CH-R jeżeli chodzi o wygląd. Te zwykłe alusy 15, czy 16" wręcz odpychają od CH-R. To tylko moje zdanie.
  5. Moim zdaniem nowe silniki spalinowe Dynamic Force Toyoty to bubel pod leasing i spełnienia wyżyłowanych norm emisji spalin kosztem żywotności silnika. Tak, tam jest wtrysk pośrednio-bezpośredni. Tylko, że przy zimnym silniku zawsze działa najpierw wtrysk bezpośredni - potwierdził to pracownik Toyoty na ich kanale YT - trochę poruszyli temat przedostawania się benzyny do oleju. Do wypalenia GPF też jest dotrysk benzyny ze wtrysku bezpośredniego. Do tego duża sprawność silnika co niby jest fajne, ale paradoksalnie nie jest aż tak korzystne dla niego, bo silnik wolniej i słabiej się nagrzewa. Ściankami cylindrów ścieka benzyna do misy olejowej. Rozrzedzony olej benzyną traci swoje właściwości smarne i chłodzące. Także zmienia się lepkość i inne właściwości. Olej 0W20 raczej też wynika z ekologiczności i przede wszystkim konstrukcji silnika - tam są wąskie kanaliki, silnik mocno spasowany. Olej musi być prawie jak woda. BTW, w tym roku co było u nas na Podlasiu -35 stopni w nocy zimą w lutym chyba(?) to była okazja odpalić hybrydę po nocy z rana która stała na podwórku. Odpaliła jak latem. W sumie nawet nie wiem, czy tu można mówić o jakimś "odpaleniu"? Może aktywacji układu hybrydowego poprzez wciśnięcie przycisku Start?
  6. Ja kupiłem hybrydę Toyoty nie ze względu na układ hybrydowy a ze względu na przekładnię planetarną. Dla mnie to jest coś genialnego w swojej prostocie. Tak naprawdę w hybrydach Toyoty nie ma skrzyni biegów. Tutaj to działa kompletnie inaczej. To tylko układ kilku trybów napędzane przez MG1 i MG2 połączony na sztywno z wałem silnika spalinowego. Nie ma sprzęgła, nie ma skrzyni biegów, nie ma rozrusznika, nie ma alternatora. Za ładowanie akumulatora 12 V odpowiada przetwornica DC-DC. W hybrydach Toyoty nawet nie jest potrzebny prąd rozruchowy, bo akumulator 12 V jest potrzebny do zasilania elektroniki i wzbudzenia układu hybrydowego(zapalenie się zielonego Ready). Dalej to już akumulator trakcyjny zasila trójfazowe silniki elektryczne 400 VAC z przetwornicy DC-AC. Tak, to nie są silniki DC, tylko AC. Samochód zawsze rusza z silnika elektrycznego nawet jak jest odpalony silnik spalinowy(np. nagrzać kabinę, czy naładować akumulator trakcyjny), więc rozruch silnika spalinowego odbywa się poprzez moment obrotowy z silnika elektrycznego MG1, albo MG2 - nie pamiętam który. Hybrydowy e-CVT nie ma nic wspólnego z klasycznym CVT od strony mechanicznej, konstrukcyjnej. Co je łączy to te specyficzne wycie jak silnik wchodzi na obroty - nieadekwatne do przyspieszenia - efekt ślizgającego się sprzęgła. W 4th gen. układu hybrydowego trochę ten problem wyeliminowali, czyli w aktualnie sprzedawanych samochodach hybrydowych Toyoty. Co jeszcze fajne, to w hybrydach Toyoty wymiana klocków hamulcowych średnio po 150-200 tys. km. To nie są jakieś specjalne klocki, raczej klasyczne klocki. Po prostu hybrydą trochę inaczej się jeździ i hamuje. W starych hybrydach akumulator trakcyjny jest złożony z ogniw niklowo-metalowo-wodorkowych. Ich żywotność to 15-20 lat. Drugą zaletą to są bezpieczne - do dziś są wykorzystywane na ISS. Teraz Toyota ładuje do nowych Toyot akumulatory trakcyjne z ogniwem niklowo-jonowym, czy niklowo-polimierowym. To samo co mamy w smartphone'ach, czy autach elektrycznych. Ich żywotność jest beznadziejna i są podatne na przegrzania. Już nie mówiąc o bezpieczeństwie... Podobno aku trakcyjny Tesli jest przewidziany na 8 lat i wymiana - 3/4 ceny samochodu :). Z nowymi Toyotami hybrydowymi jest taki problem, że wpieprzyli bezpośredni wtrysk i GPF - brawo dla eko-oszołomów z Brukseli. Przedostaje się benzyna do oleju. To tyczy się każdej marki. Taki silnik długo nie pożyje, mimo że Toyota zapewnia, że poziom oleju może wzrosnąć ponad max. o 35 mm - tak można jeździć według nich z rozrzedzonym benzyną olejem. Normalnie śmiech na sali. O problemie wiedzą i tego nie da się już naprawić. O ile stare hybrydy Toyoty, czy Lexusa tylko z wtryskiem pośrednim robiły po 800 tys. km, a niektórzy ponad 1 mln. km bez remontu to nowe(Dynamic Force) nie wiem czy wytrzymają 200-300 tys. km. Rada Toyoty robić długie trasy, żeby odparowywała benzyna z oleju. Kolejny śmiech na sali. Samochód nie nadaje się do jazdy miejskiej, na krótkich trasach. Samochód typowo pod leasing na 3 lata i na złom, albo drugi właściciel niech się martwi zużytym silnikiem. edit: Oczywiście mała pomyłka/literówka - nie niklowo-jonowe tylko litowo-jonowe, czy litowo-polimerowe. Litowo-polimierowe, chyba niczym się nie różnią od litowo-jonowych, poza tym, że polimerowe można modelować w różne kształty a litowo-jonowych już nie.
  7. Także mam synergiczną hybrydę Toyoty i polecam.
  8. Naczynie może być zawsze o większej pojemności, przewymiarowane niż wynika z obliczeń, ale nigdy mniejsze.
  9. No to jest źle. Fabrycznie, chyba wszystkie naczynia do CO mają wstępne ciśnienie 1,5 bara, które należy skorygować. W naczyniu możesz dać 0,9 bara a w instalacji daj 1,2. Ma działać. Wiadomo, ciśnienie trochę wzrośnie w instalacji podczas grzania, ale nie powinno dużo. Ciśnienie wstępne w naczyniu należy korygować poza instalacją. W instalacji masz bufor?
  10. Jeszcze kwestia wielkości/pojemności naczynia, bo nic o tym nie napisałeś i ile litrów wody jest w instalacji mniej więcej. W poście #4 jest poprawnie. W naczyniu ma być mniejsze ciśnienie wstępne niż w instalacji, żeby naczynie zawsze częściowo było wypełnione wodą, gdy woda jest zimna.
  11. Kto ma słaby ciąg to nawet rekomendowane, żeby do rozpalania i palenia używać tylko dolnej klapki a górną zaślepić. Trzeba się liczyć z tym, że kocioł może zalewać smoła przy paleniu bez bufora... Nawet z buforem to pewnie będą spore ilości smoły w komorze załadowczej i być może ściekanie smoły do popielnika. Zgodnie z zasadami fizyki powinno się używać tylko dolnej klapki, bo mamy prawidłowy i ułatwiony przepływ powietrza przez kocioł. Powietrze podawane przez górną klapkę ma trochę trudniej i przepływ jest trochę zaburzony, bo po wejściu strumienia powietrza do kotła musi iść w dół do palnika. Co innego jakby klapka była na równi z palnikiem, ale to prawie to samo co klapka z popielnika. Tak czy siak, przez górną klapkę także jakoś to się pali...
  12. Nie nadają się. Zwykłe kwasówki gazują przy pracy buforowej i wytwarza się wodór... Ty chcesz to jeszcze trzymać w kotłowni? Do tego taki akumulator szybko zdechnie, bo nie jest przystosowany do pracy buforowej, tylko cyklicznej. One mają duży prąd rozruchowy, ale bardzo małą ilość cykli ładowania.
  13. Oczywiście tutaj mała pomyłka. Miałem na myśli 700/1000VA. Różnica w cenie nie jest taka duża, więc warto dołożyć 150 złotych. Do tego dobry aku i powinno działać dobrze. Chociaż ja bym wstawił używanego starej generacji APC Smarta nawet dla 24 V i do tego 2x 100 Ah. One nawet robią pomiar wewnętrznej rezystancji akumulatora.
  14. Rozszerzalność metalu, albo palisz bez bufora, kisisz i części ruchome krótkiego obiegu zarastają smołą. Ja z krótkiego obiegu całkowicie zrezygnowałem przy rozpalaniu jak i przy podkładaniu. Nawet go nie dotykam, bo jak on zarósł sadzą, czy smołą to już na swoje miejsce nie wróci. Nie ma do niego dostępu, żeby wyczyścić...
  15. Raczej to nie tak. Kernele od BSD i Linuxowe to całkiem co innego. Oba to Unix-like. MacOS ma dużo wspólnego z BSD. Bardzo wiele rzeczy "ukradzionych" z FreeBSD i OpenBSD. To akurat mój wymysł - PS1="\[email protected]\h[\w]". Domyślnie OpenBSD ma # na koncie roota, a usera $. Nie używam Windowsa. Chociaż mam W10 zwirtualizowanego dla potrzeb projektów sieciowych. Ja mam 500. Weź 800 ze stałą fazą - chociaż już wszystkie, nowe modele mają stałą fazę. Sprawność chińskich przetwornic jest raczej słaba, więc dobrze mieć trochę zapasu mocy. Tylko nie bierz od niego akumulatora, bo to co on sprzedaje to szmelc. Ja mam żelowego(prawdziwy żelowy) Koyosonic i mogę zarekomendować - żywotność 12-15 lat. Mój ma chyba już 7 lat i pojemność nie spadła poniżej 90%. Polecam. Jeszcze godny uwagi jest Yuasa, ale będzie droższy. Ja mam z szarą obudową i czarnym denkiem https://allegro.pl/uzytkownik/TOKAREX?bi_s=archiwum_allegro&bi_m=seller-more&bi_c=Product&string=koyosonic Dziś pewnie bym dołożył do tego wzmocnionego - umie deep cycle https://allegro.pl/oferta/akumulator-zelowy-wzmocniony-koyosonic-npcg-100ah-6635251651
  16. Nie jestem linuksiarzem. Od 1998 roku BSD(OpenBSD, FreeBSD, NetBSD). W środowisku wirtualnym type1, bare metal mam kilka linuxów - Debian, Fedora, Gentoo, ale to wszystko currenty, żeby śledzić zmiany w kodzie. Akurat ta wklejka jest z routera redundancyjnego OpenBSD slave(pfsync+CARP). Master to też OpenBSD. Na desktopie na co dzień MacOS, więc w pewnym sensie też BSD... Moim zdaniem to taka sama chińszczyzna co VoltPolska. Tylko gość zleca to sam dla Chińczyka, jako jego produkt. Osobiście mam przetwornicę Techtrona w kotłowni. Wolałbym jego przetwornicę niż od VoltPolska.
  17. Przez reduktory tłokowe musi przepływać czysta woda bez zanieczyszczeń, więc filtr powinien być. Przez reduktor Socla może przepływać zanieczyszczona woda, także o dużej twardości.
  18. Nie, dołem nie chcę podawać powietrza. To jednoznaczne z ogromnymi ilościami smoły w komorze załadowczej i być może zalewaniem smołą popielnika. Jakby był bufor to można tak zrobić, ale nie bez bufora. Pozostaję z PP przez drzwiczki zasypowe.
  19. To już nie w tym sezonie, ale latem mam zamiar wywalić ruszt, zrobić obramowanie dopasowując do gabarytów rusztu i wyłożyć obramowanie cegłą szamotową połówką z centralną szczeliną 1 cm wzdłużnie. Na ruszt nie mogę położyć cegieł, bo ruszt żeliwny jest zlicowany z wejściem do palnika.
  20. @carinusU mnie to bez znaczenia. Ruszt może być całkowicie zatkany, bo podaję PP przez drzwiczki zasypowe. Mam możliwość podawania PP przez drzwiczki popielnika, ale nie chcę tego. Dzięki PP przez drzwiczki zasypowe kompletnie nie mam smoły w popielniku a komora spalania też jest sucha przy paleniu bez bufora sosną. Druga jeszcze sprawa podawania PP przez drzwiczki zasypowe to zawsze spali się drewno do końca. Nawet jak coś by się zawiesiło to dochodzi do zapalenia całego wkładu i tak sobie się kotłuje wszystko, ale finalnie wszystko się wypali. Wtedy odgrzewane są ścianki płaszcza wodnego w komorze zasypowej i takim sposobem też nagrzewa wodę w kotle. Jedyną wadą, gdzie stożek jest do góry to wpadają tam resztki zwęglonego drewna i czasami się nie wypalały, bo leżały w zagłębieniu. Przy takim układzie czasami zacinał się rusztownik, gdy dochodziło do cofania tych zębów, bo były zaciągane małe kawałki niespalonego drewna i się klinowało. Aktualnie gdzie stożek rusztu jest do dołu i rozszerza się na boki idąc w dół to nie ma takiej możliwości, że coś się zatnie, czy zaklinuje. No i mamy płaski ruszt. Palę już tak 2 dni i chyba jest ok. Wszystko się dopala. Do popielnika jeszcze nie zaglądałem, czy pospadały tam jakieś małe kawałki zwęglonego drewna. Rusztownika nie używam, albo rzadko. On w sumie przy drewnie jest kompletnie niepotrzebny. Do węgla tak.
  21. No dobrze... to i ja już mam poprawnie osadzony ruszt żeliwny - płaskim do góry. W sumie w niczym to nie przeszkadzało jak był płaskim do dołu. Nawet nie wiem, czy tak nie było lepiej, bo w te skosy wpadał popiół. Jakby ktoś nie wiedział to te żeberka rusztu żeliwnego mają przekrój trójkąta.
  22. Tak jak napisał @carinus drobny nalot rdzy w środku nie ma znaczenia. Ważne, żeby na niego na padał zacinający deszcz, czy śnieg i nie zalało wełny ociepleniowej. Jak jesteś zdecydowany to kupuj. Stal pewnie po nowym roku znowu podrożeje i kotły będą jeszcze droższe.
  23. Ja mam taki https://allegro.pl/oferta/termometr-tm-902c-50-1300-st-c-z-termopara-typu-k-10804579438 Kilka lat już używam. Szybka reakcja na zmiany temperatury. Dokładny mimo, że to chyba chińczyk. W końcu to termopara...
  24. @An3ejRaczej kupiłeś 150 litrowy, bo chyba Joule nie produkuje 160. Tak czy siak dobra i jedyna, słuszna decyzja. Po 30 latach taki bojler trzeba zezłomować. Chyba kwestie sanitarne, itp.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.